Komnata muzyczna

 :: Korytarze

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Quinn Hayworth on Wto 11 Paź - 18:31

Czas zdawał się prześlizgać pomiędzy palcami. Zdawało jej się, iż to dopiero wczoraj po raz kolejny wyrwała się z rodzinnego piekła i powróciła do mniejszego, zwanego przez nią szkołą. Jednakże mijał dzień za dniem, dni składały się w tygodnie, a tygodnie już dawno zostawiły za sobą miesiąc. Quinn z niejaką dozą przerażenia zdawała sobie sprawę, że już niebawem czeka ją powrót do domu na święta - znów czekają ją dni spędzone w nieznośnym towarzystwie przyrodnich sióstr i macochy. Gdyby nie troska o ojca, z pewnością nawet nie trudziłaby się powrotem do Bakewell.
Dzisiejszego dnia jej umysł zaprzątały jednak inne myśli, niźli wspomnienia rodziny. Kolejna doza melancholii, kolejna chwila słabości, której nigdy nie miała po sobie pokazać. Włóczyła się smętnie po szkolnych korytarzach, dzierżąc w dłoniach jeden ze swych aparatów fotograficznych, starając się zabić czas z ukrycia robiąc zdjęcia przypadkowo spotkanym uczniom i uczennicom. W końcu trafiła jednak do komnaty muzycznej, która - jak szybko się okazało - była już przez kogoś okupowana.
- Ładnie - zauważyła, zupełnie nie przejmując się tym, że najpewniej wyrwała dziewczynę z zadumy.
avatar
Quinn Hayworth
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bakewell, Derbyshire

http://niedorzeczna.tumblr.com/

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Rose Bradford on Wto 11 Paź - 21:22

Fakt faktem, Rose aktualnie była za siedmioma górami, lasami a nawet rzekami w momencie, gdy usłyszała zza swoich pleców damski głos.
Drgnęła wystraszona, a następnie odwróciła się w stronę przybysza. Przed sobą zobaczyła Gryfonkę, która już niejednokrotnie była widziana przez Bradford. Najbardziej zapamiętała ją jako dziewczynę z aparatem, co jej się podobało.
- Dzięki - odpowiedziała, posyłając koleżance szeroki uśmiech - Ta melodia już od miesiąca chodzi mi po głowie i nie mam bladego pojęcia co to jest. Ale lubię ją grać. To pomaga mi się skupić.
Gryfonka przez chwile przyglądała się z zainteresowaniem dziewczynie by zapamiętać każdy jej szczegół. Nie było to nic wrednego lub oceniającego - lubiła po prostu pamiętać ludzi z którymi rozmawiała. Jej przyjaciele często żartowali z niej, że oto stała się kolekcjonerką ludzi.
- Widzę, że robisz dzisiaj zdjęcia. Udało ci się uchwycić coś ciekawego? - zapytała z zainteresowaniem wskazując na aparat fotograficzny.
Taka już jest panna Bradford - czasami zbyt ciekawska.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Quinn Hayworth on Wto 11 Paź - 22:46

Cóż, dobrze, że zapamiętała ją jako tę dziewczynę z aparatem, a nie to wredne dziewuszysko, które wiecznie wtyka nos w nie swoje sprawy, jak zwykła nazywać ją spora większość braci uczniowskiej. Jednakże tak to już w życiu bywa - żeby komuś pomóc, najczęściej trzeba również komuś zaszkodzić. A że Quinn nie od dzisiaj parała się wszelakim dochodzeniem, węszeniem i detektywizmem, drobne sprawy stanowiły dla niej chleb powszedni, nic dziwnego, że tych drugich zdawało się być o wiele więcej.
- Jeśli nie jest to twój własny wymysł, zapewne można ją w jakiś sposób znaleźć - odpowiedziała, opierając się o framugę drzwi. Nie chodziło o to, że nie chciała wchodzić do komnaty muzycznej - zwyczajnie nie czuła potrzeby potrzeby zapuszczania się wgłąb pomieszczenia. Niczego tam nie szukała, niczemu nie mogła zrobić zdjęcia.
- Nie wiem. Nie sądzę. Okaże się dopiero, gdy je wywołam - wzruszyła ramionami, przelotnie spoglądając na swój aparat. Wywoływanie zdjęć w ciemni było pracochłonne, a wcześniej nijak nie dało się ocenić rezultatów.
avatar
Quinn Hayworth
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bakewell, Derbyshire

http://niedorzeczna.tumblr.com/

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Rose Bradford on Wto 11 Paź - 23:12

To o czym teraz napisałaś, nie uszło uwadze Gryfonki, ale jako że ona również należy do wścibskich osób (może trochę innego pokroju, ale jednak) nie miała zwyczaju czepiać się ludzi o coś takiego. To ją raczej bawiło i z zainteresowaniem wysłuchiwała dociekań innych. Aparat wywarł na Bradford większe wrażenie, co spowodowało, że własnie tak jest spostrzegana Quinn.
- Tego właśnie nie jestem pewna. Nie mam bladego pojęcia skąd wytrzasnęłam te melodię - zaśmiała się sama z siebie, co ostatnio zdarzało się coraz częściej.
Zdumiona spojrzała, jak dziewczyna opiera sie na framugę, zamiast wejść do sali. Przez chwile nawet jej myśli skupiły się na pytaniu dlaczego, lecz odrzuciła je z wiarą, że uda jej się przyciągnąć uwagę Hayworth.
- Aa - mruknęła, nie wiedząc za bardzo co ma powiedzieć. Nie znała się na aparatach, wywoływaniu zdjęć ani o ich robieniu. Zdjęcia były dla niej zawsze czymś zbyt niezwykłym, aby wgłębiać się w temat. Nie chciała popsuć sobie powierzchownego zachwytu.
- A tak w ogóle, to jestem Rose. Rose Bradford - powiedziała przyjaźnie, wyciągając rękę w kierunku dziewczyny. - Ty jesteś Quinn, o ile się nie mylę? - dodała po chwili z zaciekawieniem.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Quinn Hayworth on Wto 11 Paź - 23:40

Dobrze dla niej, że jej wścibskość rozgrywała się na innym poziomie. Przynajmniej nie miała na tyle czelności, by tak jak Hayworth pobierać jeszcze opłaty za swoją działalność. Sama zainteresowana wychodziła natomiast z założenia, że przecież nie jest jakąś Matką Teresą i nie będzie tak zupełnie bezinteresownie pomagać zbłąkanym duszyczkom Hogwartu, które potrzebują dociekliwego detektywa, a gotówką nie powinno się wszak gardzić.
- Cóż, to akurat potencjalnie problematyczne - choć jedynie na pewnej płaszczyźnie. Bo gdyby dysponować dostępem do kilku środków z pewnością można by dojść do tego, czy melodia pochodzi z głowy Rose, czy ktoś ją stworzył, czy też jest mieszanką kilku innych, a od tego już tylko rzut kamieniem do odnalezienia odpowiedzi.
- Dobrze wiedzieć - odpowiedziała, wciąż stojąc nieruchomo i nawet nie trudząc się, by podać jej dłoń. Zwykle unikała kontaktu dotykowego, co wielu spisywało na rzecz jej specyficznego, osobliwego i - bądź co bądź - dość nieprzystępnego charakteru. - Wydaje mi się, że tak właśnie mnie nazywają, choć nigdy nie miałam aż tak wysokich aspiracji* - Najwyraźniej nie byłaby sobą gdyby udzieliła zupełnie normalnej odpowiedzi na tak prozaiczne pytanie.

*Bleee, chodzi mi o to, że Quinn czyta się tak samo jak queen, a ona nie ma aspiracji zostać królową coby potem nie było jakiegoś nieporozumienia.
avatar
Quinn Hayworth
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : czysta
Skąd : Bakewell, Derbyshire

http://niedorzeczna.tumblr.com/

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Rose Bradford on Sro 12 Paź - 23:31

Rose wiedziała o tym, ze gdyby bardziej sie postarała, doszła by do odpowiedzi na nurtujące ją pytanie. Często grała tą melodię innym uczniom, którzy mogliby ją rozpoznać. Nie udało się. Mogłaby iść dalej, drążyć temat za wszelką cenę, ale cząstka jej osoby nie chciała stracić magii tej melodii.
- Potencjalnie. Fakt. - powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
Najwidoczniej Quinn spostrzegła to, co trudne jest dla oka większości ludzi.
Lekko zmieszana, spojrzała na dziewczynę, która nie wyciągnęła ręki w żadnym geście, co zawstydziło Bradford lecz nie zniechęciło.
Rose była uparta, dążyła do tego, czego pragnęła, nie bała się ryzyka, ani negatywnej opinii na swój temat. Ale Panna Hayworth z łatwością ją zawstydziła, co jest wyczynem! Paradoksalnie, zyskała w oczach Gryfonki.
Spuściła rękę wkładając ją do spodni, kołysząc się to w prawo, to w lewo z przyzwyczajenia i chęci ruchu.
Roześmiała się słysząc jej odpowiedź, rozumiejąc przesłanie Quinn, po czym wesoło skłoniła się w stronę dziewczyny.
- Ależ oczywiście. Ja za to nie mam nic wspólnego z Afrodytą. - odpowiedziała wesoło.
Uwielbiała mitologię, a zwłaszcza symbolizm róży przewijający sie przez opowieści. Miała własne, kupione tomy od ojca, po którym to odziedziczyła.
- A tak właściwie, prócz fotografii, czym się interesujesz? Bo muszę ze wstydem przyznać, że niewiele o tobie słyszałam. Pamiętam cię jedynie jako osóbkę przemierzającą zamek z aparatem fotograficznym. - zapytała, mrożąc z ciekawości oczy.
Po chwili, z przerażeniem spostrzegła, ze powinna już dawno być na błoniach, aby spotkać się ze swoją przyjaciółką.
- Musze lecieć! Miło było poznać. - powiedziała wesoło, a następnie wybiegła z komnaty.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Naomi Jones on Pon 31 Paź - 17:35

Po tej dość krótkiej przechadzce po błoniach nawet te obdrapane mury, czy ponure korytarze, były zdecydowanie cieplejsze i przytulniejsze. Wbiegła po schodach, chcąc udać się gdziekolwiek, byle tylko nie musieć wracać do lochów zbyt wcześnie. Nic ciekawego pewnie i tak by się nie działo, bo wszyscy wyjątkowo zadowoleni z faktu, że jest długi weekend piją gdzieś po kątach, albo organizuję sobie wycieczki poza mury zamku. Naomi więc weszła do klasy muzycznej,wyciągając skostniałymi rękami różdżkę i po pospiesznym machnięciu nią rozkoszowała się zielonymi płomykami wydobywającymi się z końca magicznego kijka. Każdy sposób na rozgrzanie się był dobry. Usiadła na biurku i rozejrzała się dookoła. Pewnie z jej szczęściem ponudzi się trochę w samotności, albo jedyną osobą jaką spotka będzie jakiś zagubiony Gryfon. Dla jednego już dziś była miła, limit się wyczerpał.
avatar
Naomi Jones
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : czysta
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Nathaniel Brown on Pon 31 Paź - 17:52

Nieco wstawiony już, tak więc i w dobrym humorze mknął sobie korytarzami mając tymczasowo wszystko i wszystkich gdzieś. Aczkolwiek nie mógł przepuścić okazji aby nie zgnębić kilku pierwszorocznych Gryfoniaków, oraz aby nie poflirtować z jakąś przypadkową Puchonką, która jednak nie bardzo przypadła mu do gustu. A resztę płci pięknej z zamku gdzieś wywiało. Gdzie to już się jednak nie zastanawiał. Jak będą chciały to same go znajdą, czyż nie?
Z jak zwykle olewawczym wyrazem twarzy i kpiącym uśmiechem wstąpił do pierwszego lepszego pomieszczenia jakie napotkał. Była to komnata muzyczna, miejsce w którym raczej być go nie powinno. Ale był i było to szokujące dla wszystkich którzy to byli. A raczej powinno być bo pokój świecił pustkami a chłopak tymczasowo nie zauważył siedzącej tutaj Naomi. Ale nie dziwmy się, wypił trochę z kumplami w dormitorium, a nawet więcej niż trochę i tylko jego mocna głowa go ratowała. Jednak zmysł idealnie dobrego widzenia na razie go zawiódł.
Po chwili stania w ciszy dostrzegł w końcu jedną z nielicznych osób na widok której mógłby się ucieszyć. Z panienką Jones łączyły go nieco dziwaczne relacje, jednak mógłby ją nazwać swoją, hm.. przyjaciółką? Przyjaciółką w swoim własnym znaczeniu tego słowa.
Po krótkiej chwili rozmyślań uznał że niegrzecznie byłoby się nie przywitać. A jeszcze niegrzeczniej byłoby jej nie przestraszyć,kiedy tak siedzi na biurku nieświadoma że czyha na nią panicz Brown. Błahaha, strach się bać. Podszedł więc do dziewczyny od tyłu, objął ją w pasie i złożył krótki pocałunek gdzieś na jej szyi.
- Cześć piękna - uśmiechnął się do niej milutko, kładąc brodę na jej ramieniu. Jaki on grzeczny. A jaki pijany!
avatar
Nathaniel Brown
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Naomi Jones on Pon 31 Paź - 18:02

W sumie sama nie wiedziała, czemu spędza weekend na nic nierobieniu. W dodatku samotnie. Tak wyszło, choć nawet i ja to dziwiło. Pewnie, że mogła znaleźć sobie jakieś bardziej konstruktywne zajęcie i iść gdziekolwiek i z kimkolwiek, ale nie wiedzieć czemu opuściła zielony przytułek i udała się na samotny spacer, gdzieś tam jeszcze po drodze spotykając Gryfoniaka. Tak czy inaczej spędza weekend bez alkoholu, czyli coś na prawdę dziwnego się stało.
Nie zauważyła, kiedy Brown tu przylazł, więc zupełnie nieświadoma siedziała do niego tyłem ogrzewając się tylko różdżką. Gdyby nie fakt, że pewnie zatoczył się i wleciał tu niespecjalnie, bo aż tak był nawalony, pomyślałaby, że ją śledzi. Przynajmniej to by jej w ogóle nie zdziwiło. Tak czy inaczej, kiedy ktoś położył łapska na jej talii nieco się wystraszyła, a słysząc głos tego kogoś wiedziała doskonale, kto przeszkodził jej w rozmyślaniu.
- Brown, śmierdzisz - powiedziała, odskakując od niego i demonstracyjnie zatykając sobie nos. Aż tak źle nie było, ale każdy głupi nauczyciel mijając go na korytarzu zdołałby wyczuć alkoholową woń od niego. Zmierzyła go gniewnym spojrzeniem i prychnęła cicho z wyższością. Przecież właśnie trafiła gorzej niż zagubiony Gryfek!
avatar
Naomi Jones
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : czysta
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Nathaniel Brown on Pon 31 Paź - 18:13

Gdyby opowiedziała mu jak spędziła weekend nieźle by się zdziwił. Bez alkoholu? Całkiem trzeźwa? Nawijająca z Gryfonem? Dostała nagłego objawienia, czy jak? Bo to naprawdę było do niej niepodobne. Mogła mówić, że się nudzi. Chętnie by się nią zajął.
Zmarszczył brwi kiedy od niego odskoczyła. I jeszcze te wyrzuty, że śmierdzi. Zapach Ognistej to dobry zapach. Musi ją jeszcze wiele nauczyć.
- Nie pieprz, uwielbiasz mój zapach, Jones - zafalował brwiami i uśmiechnął się do niej przymilnie. Z jego rozbieganymi już oczkami wyszło to trochę śmiesznie. Ale za to jak uroczo. Dziwił się, że Naomi nie dostała jeszcze spazmów z zachwytu. Twarda sztuka.
- Tak w ogóle to powitanie w Twoim wykonaniu trochę mnie zasmuciło. Powinnaś obsypać mnie gorącymi pocałunkami. Tak dawno się nie widzieliśmy, pewnie tęskniłaś - zgadywał, wiedząc, że ma rację. Musiała za nim tęsknić, nie ma innej opcji.
avatar
Nathaniel Brown
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Naomi Jones on Pon 31 Paź - 18:20

Dokładnie tak! Objawienie. W sumie ten weekend nie byłby taki zły, to oczywiście musiał przyleźć i zepsuć. Wiadome było, że cieszy się na jej widok, bo nie ma drugiej takiej Naomi do powkurwiania. Tak czy inaczej nie miała zamiaru dać po sobie poznać, że oczywiście znów ziała jej na nerwy tą swoją zbytnią pewnością siebie. Usiadła niepewnie obok niego starając się na prawdę ignorować ten zapach. Czyżby on chciał zwrócić biedną, małą Naomi na złą drogę? Nieładnie! Uśmiechnęła się do niego mimo wszystko i dała mu lekko z liścia tak na otrzeźwienie.
- Powiedzmy, że to za tą durną aluzję o zapachu - uniosła jedną brew rozbawiona i zdjęła z siebie kurtkę, bo już na prawdę zrobiło się cieplej. I nie, to wcale nie jest jego zasługa.
- Nie bój się Brown, kiedyś jak zasłużysz, może tak cię powitam - powiedziała uśmiechając się do niego i kładąc na biurku. W ogóle to zmęczona już była i pewnie by zasnęła, gdyby nie jego wtargnięcie,
avatar
Naomi Jones
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : czysta
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Nathaniel Brown on Pon 31 Paź - 18:30

Nie w porę złapał jej tą łapę tak więc dostał w policzek. I co z tego że lekko? Jak ona mogła chcieć go spoliczkować? Nie ładnie Jones, bardzo nie ładne. Przytrzymał jednak jej rękę i wcale nie miał zamiaru przestać głupkowato się uśmiechać. Miał dobry humor, spowodowany alkoholem zapewne, ale to nie miało nic do rzeczy. I nie mógł pojąć, jak ona mogła nie cieszyć się na jego widok.
- Nie musisz udawać takiej niedostępnej - poinformował ją z jednym z najbardziej czarujących uśmiechów na jakie było go stać. Jednocześnie nadal trzymał sobie w rękach jej dłoń i delikatnie ją gładził. Taki miał kaprys a Jones niech się cieszy bo czuły i kochany Nate nie zdarza się często.
- A teraz nie zasłużyłem? - zapytał troszkę zdziwiony. No bo jak to nie zasłużył? Już samym faktem, że żyje dowiódł że jednak zasłużył.
Kiedy położyła się na biurku uniósł brwi. Aż taka zmęczona? A może omdlewa na jego widok? Bardzo miłe i podnoszące i tak wysoką już samoocenę.
- Błagam, tylko nie mów że chce Ci się spać. Jakbyś zapomniała, że ze mną mogą czekać Cię tylko i wyłącznie bezsenne noce - puścił od niej oczko i zaczął bawić się kosmykiem jej włosów.Miały całkiem fajny odcień blondu. Nathaniel Brown lubi to.
avatar
Nathaniel Brown
Uczeń

Liczba postów : 6
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 2:00

Wiedział, że nieco ryzykują, ale zaprowadził Lily do sali muzycznej. Było tu całkiem przyjemnie. I ciepło.
- Lepiej co? - Osuszył jej włosy zaklęciem, po czym zdmuchnął z dwóch krzeseł kurz. Wskazał jej jedno z nich, a kiedy usiadła, sam zajął drugie. Nie mówił nic. Po prostu patrzył gdzieś obok. Musi trochę odpokutować. Teraz nie zostawi jej samej, bo jeszcze zrobi coś głupiego, a tego nie chciał. No i tak to jest, jak się robi głupie rzeczy. Gdyby tylko skończyło się na kłótni... Wtedy mógłby ją zostawić, bez oporów odejść. Teraz czuł, CZUŁ, że nie może. I chciał zostać. Nie tylko dlatego, że się bał o nią. Po prostu chciał z nią posiedzieć. Czy to nie głupie?
Głupie. Tym bardziej, że im dłużej o niej myślał, tym bardziej przygnębiała go myśl, że nie może porównać jej uczucia ze swoim. W ogóle. Początkowa euforia prysnęła. Właściwie od czasu drugiego spotkania każde ich kolejne kończyło się okaleczaniem jej i tak już zranionej psychiki. Nawet jeśli nie chciał, to właśnie tak to się kończyło. Dlatego nigdy, ale to nigdy z nią nie będzie. Gdyby tak się stało... gdyby z nią był, mogłoby być jeszcze gorzej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 2:15

- Lepiej. - Uśmiechnęła się blado. Jej włosy w końcu stały się znowu suche. Usiadła na krześle. Kichnęła. Chociaż czuła się lepiej, katar jej pozostał. Rozejrzała się po sali. Często przychodziła tu pograć i zaśpiewać. Utkwiła swój wzrok w oddali, rannym profilem do Gryfona. Niech patrzy, cierpi, myśli. Niech robi co chce. Nie zrobi to co Lily chce. Zaczął przyznawać się do uczuć, dziwne. Niespodziewane. Nowe, przynajmniej dla Puchonki.
Miłość miała różne oblicza. O ile można to było nazwać chociaż zauroczeniem. Co to był za związek. Nie przyjaźń, nawet nie koleżeństwo, a co dopiero miłość? Była głupia, skoro cały czas uważała, że chłopak jednak coś do niej czuje, a nie czuł, chyba. Może prawda była inna, może. Dziewczynie niestety nie dane było zajrzeć w zakamarki jego umysłu i znaleźć odpowiedź na to pytanie. Posmutniała.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 2:28

Lily zdawała się być smutna. No nie no - zadziwiające. Doprawdy niesamowite... Ehhh... Siedział i patrzył w okno. Siniec na jej twarzy raził go w oczy. Patrzył w okno. Po prostu. Ostatnio często to robił. I lubił wtedy myśleć. Analizować swoje życie i to co w nim zrobił. Dobrego, złego. Jak mógłby to naprawić. Wtedy zastanawiał się nad wszystkim. Myślał o tym, co go czeka. O tym, co chce zrobić, kto mu w tym może pomóc i dlaczego. Teraz miał pustkę w głowie. Nie myślał totalnie o niczym, co rzadko mu się zdarzało.
Pochylił głowę. Ziewnął. Był już trochę śpiący, ale skoro chciała, żeby z nią posiedział. Posiedzi. Złapał ją za rękę. Tak, żeby dać jej trochę otuchy. Nieprawdaż, że to było kompletnie bez sensu? Same chore sytuacje. Ciągiem. Każde spotkanie coraz gorsze. Aż bał się kolejnego.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 2:49

Niespodziewane, nieprawdaż? To ona czuła ból, cierpienie. Jednak to chłopak wyglądał na bardziej nieszczęśliwego i smutnego od niej. - Przepraszam. - Powiedziała. Przy nim za często przepraszała. Przyłożyła do swej twarzy różdżkę, wypowiedziała cicho zaklęcie, które sprawiło, że po siniaku pozostało tylko lekko podrażnione, zaczerwienione miejsce. Miała go tym dręczyć, ale nie mogła. Była na to za słaba. Straszne.
Zobaczyła, że ziewa. - Idź... Jak chcesz. - Powiedziała spokojnie. Wzdrygnęła się, kiedy jej dotknął, na pewno nie zrobiła tego z zimna. Zaczęła się bać jego dotyku. Bać jego... Kocha i boi się go jednocześnie. Bezsensu... Ale czyże jest miłość bez adrenaliny i strachu. Miłość, nie wiadomo, czy to miłość...
Spotkanie coraz gorsze? Nie dla niej. Ona je lubi. Ich brutalność.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 2:57

Tak. Ale to wynikało nie tylko z tego co się działo z nią. Był zmęczony. Był zmęczony graniem, był zmęczony towarzystwem, które wymagało od niego więcej niż przechwałek i pustych słów. Ironii, sarkazmu i szyderstw. Kłamstw i wyższości. Chciał trochę pobyć sam, pomyśleć. Zastanowić się nad tym co ostatnio się działo w jego życiu. Taki przełom. Przez jeden spacer po błoniach. Nie sądził, że tak to się skończy.
On powinien przepraszać. Lekko poczerwieniał na twarzy, ale nie odezwał się. Kiedy wyleczyła sińca, zrobiło mu się bardzo głupio. On mógł to zrobić. Ale nie chciał żeby wyszło, że zaciera ślady, żeby nikt nie poznał, że ją katuje. Mikael miał w pewnym stopniu rację. Był skończonym dupkiem, ale to Gabriel był prowodyrem tego uczucia. Uczucia, które wywołał, ale nie odwzajemniał. Niewinna zabawa okazała się czymś więcej i to go bolało. Normalnie miał to w dupie. W tym przypadku coś mu kazało siedzieć cicho i po prostu żałować. Skruchę okazać samemu sobie i przemilczeć oczywistości. Wzdrygnęła się, kiedy jej dotknął. Nie pójdzie. Oczy jeszcze mu się nie zamykały, chociaż był senny.
- W porządku, posiedzę. - Znów nie wiedział co powiedzieć. Słowa, to za mało. Myśli - to za dużo.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 11:33

Nikt nie wiedział, że to się tak skończy. Tam mało wiemy w swoim życiu i o niczym nie mamy pojęcia, ponieważ nasze życie może być ustalone z góry, a my jesteśmy tylko marnymi aktorami, którzy w nim grają bez żadnej próby, bez żadnego scenariusza. Grają tak, jak uważają, że mają zagrać. Przez to tak wiele błędów i potknięć popełniają. To, to było jedno z wielu potknięć Lily. Niedobrze, za dużo tych błędów ostatnio.
Powinien, tak powinien zagrać, ale teraz to Lilka była reżyserem, to ona mówiła kto ma co robić. Ona rządziła, a przynajmniej tak uważała. Mogła sobie poradzić ze wszystkim. Wszystkim oprócz swoich uczuć... To robiło się coraz groźniejsze. On był dupkiem, a ona to wiedziała.
Kiwnęła głową. Rany znikają, ale ból pozostaje... Spojrzała mu w oczy, inaczej wbiła swój wzrok pełen chęci poznania prawdy, dowiedzenia się tego wszystkiego. Usłyszenie szczerości. Włożyła w to tyle mocy...
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 12:38

Tak uważasz? Jak możesz być aktorem bez scenariusza? Bzdura. Jesteśmy kowalami swojego losu i to, że czasem popełniamy błędy nie oznacza, że powinniśmy się do nich przyznawać. To obnaża nasze słabości. Trzeba przegryźć gorycz porażki i po prostu przeżyć upadek, bo po nim się podniesiemy i czeka nas być może sukces. Pogrążanie się w takim obłędzie nie prowadzi donikąd. Taka jest prawda o życiu.
Hmmm... Więc chciała prawdy tak? A czy on jej już przypadkiem prawdy nie powiedział? Ma to potwierdzić po raz kolejny?
- Widzę jak na mnie patrzysz. Nie rób tego. - Powiedział spokojnie. - Czego oczekujesz ode mnie? Co mam Ci powiedzieć? Po prostu zapytaj. - Odwrócił wzrok. Teraz, dziś nie miał ochoty na kolejne słowa, ale skoro ona chce, to niech tak będzie. Tylko niech pyta konkretnie, bo znów pozostaną niedomówienia. On będzie myślał, że powiedział wszystko, ona będzie uważała, że coś jeszcze ukrywa i tak to się będzie ciągnęło w chorobie... Oczywiście oczyścić atmosfery i tak nie zdoła.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 12:47

Można, to się nazywa improwizacja. Taka tajemna sztuka, która nie wszystkim wychodzi. Nie każdy potrafi tak dobierać słowa, czyny, gesty od tak. Na zawołanie, kiedy chce, albo kiedy musi. To, że okazuje się słabości nie oznacza, że jest się słabym. Właśnie nie. Okazanie ich innym oznacza, iż jest się silnym, odważnym. Mało jest takich ludzi, prawda? Każdy udaje, że jest idealny, niezniszczalny, silny i mocny, a ile jest prawdy w ich pustych słowa? Kilka ziaren? Wśród bałaganu kłamstw i marzeń.
Chciała innej prawdy, chciała usłyszeć to, czego nie mówił nikomu, chciała mieć na niego haka. By kiedyś to ona mogła go zranić, zniszczyć. Kiedyś, kiedy będzie potrzebowała.
Pokręciła głową. - Naprawdę nie wierz? Po co pytać. - Powiedziała zachrypniętym głosem. Kaszel, kolejny zachrypły ton.
To tylko puste słowa. Czyny wyrażają więcej, słowa mniej, myśli wszystko. Towarzystwo? Bardzo niewiele, by nie powiedzieć, że nic. Niedomówienie są wygodne, zawsze można je uzupełnić po swojemu, po swojemu zmienić bieg rzeczy, wydarzeń. Napisać swój własny scenariusz.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 12:57

Aktor bez scenariusza jest jak człowiek pozbawiony celu w życiu. Tylko dobrzy aktorzy radzą sobie więc w Twoim świecie. Wszystko racja, ale to wychodzi z czasem. Jeśli ktoś jest tak naprawdę słaby, to i tak ostatecznie przegra. Jeśli ktoś zbuduje swoją siłę i będzie ona szczera, to nikt go nie będzie w stanie tknąć. Uważasz, że puste są słowa i czyny człowieka, który ukrywa pod nimi coś więcej?
Ha! Więc to tak! Takim sposobem na pewno nie wydobędzie z niego uczuć. A już na pewno nie taką postawą jaką prezentuje od samego początku ich znajomości. To wszystko jest cholernie dziecinne... - Interesuje mnie to po prostu, czego tak usilnie chcesz się dowiedzieć? Skoro nie chcesz pytać, o przepraszam - ja nie jestem ani jasnowidzem ani leglimentą - niestety. - To jest głupie. Przecież nie powie jej i tak nic ponad to co już powiedział. Oczekuje, że zacznie się jej spowiadać ze swoich decyzji, albo o zgrozo UCZUĆ? To jest faktycznie niezła farsa!
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 13:04

Każdy ma cel w życiu. Nieważne, czy jest on z góry napisany, czy improwizowany. Obydwa się liczą, nie różnią się zbytnio, mają swe wartości, tylko że jedna wydaje się ciekawsze od drugiej. Czasami to Ci słabi wygrywają, a silni przegrywają, bo okazuje się, że to oni byli naprawdę słabi. Wszystko jest możliwe, wiele różnych rzeczy się zdarza, a my nie mamy na nie wpływu.
Takim sposobem. Było dziecinne? Może. Jednak oni nadal byli dziećmi, a ona dzieckiem po przejściach. czego można się było po niej spodziewać? To wszystko jest proste. Potrzebowała uczuć, ciepła i miłości. Wiele chciała, ale było to możliwe do zdobycia.
- Dlaczego to wszystko się tak potoczyło? Sowiarnia, potem koniec, odrzucenie... Czy jestem aż taką idiotką? - Zapytała coraz bardziej zachrypniętym głosem. Nie tyle oczekuje, ale tego chce, chce tak wiele rzeczy. Tak wiele pragnie, tak mało może dostać.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 13:15

Siedział przez chwilę w milczeniu i zastanawiał się nad odpowiedzią.
- Prostoliniowo mówiąc: za szybko. - Westchnął. - Za szybko się zakochujesz Lily Grey. Zdecydowanie za szybko. Wybrałaś nie tego człowieka i postąpiłaś zdecydowanie zbyt pochopnie. Nie jesteś idiotką. Po prostu czasem... czasem trzeba chłodno ocenić sytuację, zanim się w nią zaangażuje. Nie wolno mylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu. To donikąd nie prowadzi. - Co tu więcej dodawać. Już chyba wszystko zostało powiedziane, prawda? - Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała, ale nigdy nie będziemy razem. - Mówił spokojnie, ciepło. W tym cieple było pocieszenie i bolesna prawda. Jeśli ona oczekuje uczuć, to trafiła pod zły adres. Gabriel czasem jest jak te gwiazdy: odbite w krystalicznie czystej powierzchni wody. Dziewczyna czasami jednak potrąci kamyczek i mąci taflę, wtedy obraz przestaje być piękny, wszystko przemija. A potem nastaje dzień i już nie ma nawet niewyraźnego śladu gwiazd, ale oślepiający błysk odbitego słońca, które niesie prawdę.

(pozwoliłem sobie użyczyć cytat z Wiedźmina.)
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Lily Grey on Sob 23 Cze - 13:34

- No cóż zdarza się. - Wzruszyła ramionami. Pozory, ból, cierpienie. Miała zamyśloną minę zastanawiało ją dlaczego na początku był inny, ciepły. Dawał nadzieję, że to się zmieni, że będzie inaczej. Zakaszlała. Nadzieja matką głupich. Ona dała się nabrać, była głupia.
Wiele błędów się popełnia, wiele razy trafia się na nieodpowiednich ludzi. Zdarza się. Bolało, ale nie będzie płakać, nie okaże mu słabości. Chcę być silna w jego rozumieniu siły. Musi być silna, za wszelką cenę.
Spojrzała w okno. Niebo, ciemność. Ból, cierpienie. Wewnętrzny wrzask, cisza, chaos.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 23 Cze - 13:55

Coś ją gryzło. Przygryzł wargę i zapatrzył się na jej twarz. Otrząsnął się po chwili. Wstał i podszedł do niej. Położył dłoń na jej ramieniu, ścisnął je. Nie potrafił znaleźć słów, żeby wyrazić swój żal z powodu tego co się stało. Był wręcz pewien, że nie będą się już spotykać. Że ona już nie da rady, nie będzie chciała go widzieć. Żałował, ale szczerość jest podobno najważniejsza.
- Przepraszam. - Za to, że dałem Ci nadzieję, że zabawiłem się Twoim kosztem, że Ty nie czułaś tego samego co ja, że coś do mnie czujesz, że taki jestem. Za wszystko. To jedno słowo zawierało wszystko, czego nie potrafił już powiedzieć. Nie lubił za dużo mówić w takich sytuacjach, żeby potem nie żałować jeszcze słów. Dość mu było smutku z tego, że to wszystko w ogóle ma miejsce. Schylił się, pocałował ją w głowę. Nie martw się Lily. Znajdziesz kogoś, kto Cię pokocha. Jestem tego pewien... Zamknął oczy. Tak wiele MÓGŁ jeszcze powiedzieć, ale już nie chciał. Po co to wszystko ciągnąć i sprawiać jej większy ból, niż ten, którego doświadczała teraz? Odejdzie, ale najpierw... Z jednego ze stolików podniósł ustnik od fletu. Wyciągnął różdżkę i szepnął zaklęcie. Ustnik zmienił się w kulkę, którą można było powiesić na szyi. Jadowicie zieloną, niewielką ozdobę wykonaną z twardego, zimnego metalu. Włożył jej do ręki na pamiątkę. Odwrócił się i wyszedł.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Komnata muzyczna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach