Posąg gadającego gargulca

 :: Wiadukt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 1:13

W pierwszej chwili ciężko stwierdzić, co to tak naprawdę jest. Wygląda jak połączenie dzika z niedźwiedziem, czy czymś jeszcze innym, wielkości dorosłego misia. Lubi on wygłaszać "dobre rady" wszystkim, którzy go mijają przez co jest niezwykle zabawny. Uczniowie często pojawiają się tutaj, gdy nie mają nic lepszego do roboty.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 21:23

Carwyn Argall zdecydowanie nie miał nic lepszego do roboty. Zaczął się weekend i chłopak postanowił odpocząć od ciągu nauki. Przechadzał się dziedzińcem i w jakiś dziwny sposób trafił tutaj. Niespecjalnie przepadał za gargulcem, który w trzeciej klasie poradził mu, żeby wysunął swój nos zza starych książek i zaczął rozglądać się za dziewczynami. Od tamtej pory Carwyn unikał rzeźby jak ognia. Całe szczęście gargulec najwyraźniej uciął sobie drzemkę (sądząc po cichym pochrapywaniu), więc Krukon mógł podziwiać uroki okolicy.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 21:34

Przemierzałam zamek z nieco zamyśloną miną, uważając, aby wypchana książkami torba nie rozerwała się pod wpływem ich ciężaru (a przysięgam, że niewiele do tego brakowało), a za mną podążał rudy koguchar o wdzięcznym imienii Gryzelda. Dziwne skrzyżowanie kota nieustannie prychało na każdego, kto przyglądał mi się choć trochę nieprzychylnie. Czyli dość często. Ale miło mieć takiego obrońcę.
Nie lubiłam posągu gadającego gargulca - zresztą większość uczniów za nim nie przepadało. Wygłaszał dosyć mądre rady, często wręcz przesycone ironią i sarkazmem, a ja niejednokrotnie nie miałam ochoty, by ich wysłuchiwać. Słysząc, że powinnam włożyć krótką spódniczkę, upudrować nosek i zamiast chować się w bibliotece, biegać na stadion Qudditcha, nigdy więcej tu nie zajrzałam.
Do dzisiaj. Nieco roztargniona błąkałam się po Hogwarcie - dopóki na kogoś nie wpadłam. Zderzyłam się z czyimś torsem, by po chwili rozmasować czoło i nieprzytomnie spojrzeć na ofiarę niefortunnego wypadku. Ofiarą był Carwyn - zawstydziłam się jeszcze bardziej.
- O, Carwyn - wymamrotałam dość inteligentnie - Przepraszam - dodałam jedynie i uśmiechnęłam się rozbrajająco.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 21:39

Carwyn odwrócił się od okna i... uderzył w coś? A raczej w kogoś... i prędzej ten ktoś uderzył w niego. Nieistotne. W każdym razie zrobiło się małe zamieszanie.
- Najmocniej przepraszam - odparł natychmiast. - Powinienem bardziej uważać... Lioslaith? - Wcześniej nie poznał swojej koleżanki z roku. - Wszystko w porządku?
Krukonowi wydawało się, że dziewczyna jest jakaś zagubiona. Humoru całej sytuacji dodawało dziwne stworzenie, które plątało się gdzieś obok i ogromna, wypchana torba panny Rainy.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 21:47

Małe czy duże zamieszanie - u mnie zapalała się ostrzegawcza czerwona lampka. I - chcąc czy nie chcąc - na mojej twarzy zakwitły purpurowe rumieńce spowodowane wypadkiem, w którym zaś osobą winną byłam ja. Bardzo często to właśnie Lioslaith Rainy powodowała wszelkie stłuczki, zderzenia i złamania.
Uśmiechnęłam się lekko - cały Carwyn! Dlaczego on przeprasza za coś, czego nie zrobił? Na swój sposób było tu urocze, choć nie powinien brać winy na siebie. Wiem, etykiety, kultura, et cetera - ale nie popadajmy w paranoję.
- Tak, Lioslaith we własnej osobie. W porządku, trochę się zamyśliłam - mruknęłam, wzruszając delikatnie ramionami - I nie powinieneś przepraszać. To ja na Ciebie wpadłam, mój drogi - odparłam z lekkim uśmiechem.
O moje nogi otarła się Gryzelda... no i ruszyła w kierunku Krukona. Posłałam jej mordercze spojrzenie. Co za podstępna kocica! A raczej kocico-podobne zwierzę.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 21:54

Maniery są manierami, szczególnie, kiedy tak ochoczo wpajano się je małemu dziecku. Niestety (a może to dobrze?) Carwyn nie potrafi się już inaczej zachowywać, mimo iż często by chciał.
- Widzę w tym trochę mojej winy - nie zgodził się. - Stoję tu, nie wiadomo po co i wypatruję czegoś ciekawego za oknem - wyjaśnił, dosyć szczerze, jak na niego. - Mogę Ci jakoś po... ?
Rudy stworek przeszedł zgrabnie między trzewikami Carwyna i zamruczał. Ogon kota (jeśli to stworzenie było kotem) lawirował tajemniczo. Biedny panicz Argall nie znał się na zwierzętach i poważnie zaczął obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Postanowił jednak zachować zimną krew i nie okazywać lęku. Nie wypadało...
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 22:04

Carwyn był inny niż inni młodzieńcy w jego wieku - to mi imponowało. I nie musiał się wcale zmieniać, maniery i kultura to doprawdy cechy, które tylko wywołują u mnie uśmiech na twarzy.
Nie chciałam się z Krukonem kłócić.
- Zdecydowanie więcej winy w tym mojej, najdroższy - mruknęłam - A przyglądanie się ciekawym zjawiskom za oknem nie jest niczym zabronionym - dodałam, spuszczając wzrok czekoladowych oczu i zerkając na Gryzeldę, która... upatrzyła sobie w Carwynie najlepszego przyjaciela i w dodatku łasiła się do MOJEGO kolegi.
Schyliłam się, by ją złapać za spasiony brzuszek, a kocisko prychnęło obrażone. Pogłaskałam ją za uszami, by nie czuła się pokrzywdzona - zamruczała zadowolona.
- Gryzeldo, ile razy ci mówiłam, byś nikogo nie zaczepiała. Siejesz tylko spustoszenie i strach wśród innych uczniów! - powiedziałam sucho - Znów wybacz - zwróciłam się tym razem do Krukona.
Wbrew pozorom Gryzelda nie była groźna. Ona po prostu uwielbiała być głaskana... no i karmiona.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 22:13

Cóż, może i nie przepadał za zwierzaczkami (Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami była jego najbardziej znienawidzonym przedmiotem, całe szczęście niedawno mógł z niego zrezygnować), ale rzeczona Gryzelda okazała mu tyle sympatii, żeby mógł odwdzięczyć się jej tym samym. Chociaż... może kiedy indziej.
- Trudno się gniewać o coś takiego - odparł, już bardziej rozluźniony. - Wiesz, może wezmę to od Ciebie - zaproponował, wskazując na pasek torby Lioslaith, który obecnie znajdował się na jej ramieniu. - Jeśli pozwolisz - dodał.
Czyżby mózg Carwyna rejestrował tylko bodźce, które mówiły "o! tu możesz zachować się jak dżentelmen!"? Na to wygląda.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 22:25

Nie uczęszczałam na Opiekę nad Magicznymi Stworzeniami - mój harmonogram był już i tak zdecydowanie za bardzo napięty. Niejednokrotnie nie znajdywałam czasu na nic poza wertowaniem ogromnych ksiąg i pisania kilka rolek pergaminów. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym dostać gorszą ocenę niż Z - czy nie miałam zbyt wielkich wymagań? Byłam potwornie ambitna i starałam się dotrzeć do wyznaczonego celu nawet najdłuższą i pełną pułapek drogą.
Poklepałam Carwyn'a po ramieniu. Powinnam czuć dumna - unikałam jak ognia fizycznego kontaktu.
- Nie, ale dziękuję, że pytasz. Ta torba waży nieco mniej niż sztaluga - uśmiechnęłam się i przystanęłam przy posągu, kładąc upchane książki na ziemi. Oparłam się o murek i spojrzałam na Krukona z nieodgadnionym wyrazem twarzy.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 22:32

Mina mu zrzedła.
- Lioslaith, nie miej mi za złe tej nieszczęsnej sztalugi - powiedział, podchodząc do niej. - Następnym razem - położył prawą rękę na sercu - pomogę Ci, obiecuję.
Wolałby podać konkretny powód, dla którego nie użyczył swej koleżance pomocnej dłoni, kiedy ta męczyła się z transportowaniem swojej sztalugi do Pokoju Wspólnego Krukonów.
- W każdym razie naprawdę przepraszam - zakończył, zakłopotany.
Wykonał dziwny gest ręką; jakby chciał dotknąć ramienia Lioslaith, ale nagle się rozmyślił. Poczochrał sobie włosy z tyłu głowy.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 23:38

Przerażenie Carwyna wywołało u mnie przerażenie. Pokręciłam przecząco głową, argumentację wspierając energicznymi ruchami rąk. Przy rozmowie rzadko zdarzało mi się gestykulować, zatem Krukon musiał mnie naprawdę źle zrozumieć.
- Och, źle mnie zrozumiałeś - wymamrotałam szybko - To nic takiego. Nie prosiłam Cię o pomoc, nie powinieneś był czuć się winny, poradziłam sobie sama - wyrzuciłam z siebie, powoli wyginając wargi w uspokajającym uśmiechu.
Nie zareagowałam na próby jakiegokolwiek kontaktu niewerbalnego - jego tajniki nadal pozostawały mi obce. Nawet nie zauważyłam, jak znów się zarumieniłam. Dlaczego moja twarz musi zdradzać wszystkie emocje?
- Nie masz znów za co przepraszać - teatralnie wzniosłam oczy ku niebu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 5 Mar - 23:47

Coś było nie tak. Mimo iż Carwyn nie miał doświadczenia w relacjach ze swoimi rówieśnikami wyraźnie czuł, że nie tak powinna wyglądać normalna rozmowa. Cały czas ogranicza się z wyrażaniem uczuć i emocji, ciągle za wszystko przeprasza. Nie czuł się swobodnie, kiedy rozmawiał z Lioslaith, ale to bynajmniej nie była jej wina. Raczej chodziło o to, że sam nie wyczuwał swojej naturalności. Chociaż nigdy w życiu nie przyzna się do tego ani przed sobą, ani przed nikim innym.
- Może powiesz mi lepiej, gdzie tak pędzisz z tymi wszystkimi książkami? - spytał, zmieniając temat.
Nadal czuł się winny, ale postanowił już do tego nie wracać. Co się stało, to się nie odstanie, jak mawiają. Swoją drogą - naprawdę interesował go cel wyprawy panny Rainy. Intrygowały go również księgi, jakie znajdowały się obecnie w jej torbie. Lioslaith nieco mu tym zaimponowała.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Pią 5 Mar - 23:57

I ja czułam unoszącą się w powietrzu dziwną atmosferę. Przekrzywiłam głowę i podparłam biodra dłońmi, zerkając niepewnie na Krukona. Miałam nadzieję, że porzucimy temat przeprosin, noszenia sztalug i niefortunnych wypadków. Swoją drogą sprzeczka o to, kto jest bardziej winny, była wręcz paradoksalna. Nie łudziłam się, że przy pierwszej konwersacji Carwyn otworzy się przede mną i pokaże swoje prawdziwe wnętrze - na to trzeba było czasu. Nie lubiłam osób wylewnych i otwartych na setki znajomości, raczej gustowałam w cichych samotnikach, którzy skrywali pełen tajemniczości, intrygujący charakter.
Wytrącona z rozmyślań zmarszczyłam czoło.
- Chciałam sobie urządzić wieczorek poetycki z Gryzeldą. Jej miauczenie to świetny akompaniament. Specjalnie z biblioteki wypożyczyłam kilka tomisk o poezji zarówno magicznej, jak i tej mugolskiej - zerknęłam na chwilę na wypchaną po brzegi książki i przygryzłam wargę. A może Carwyn się przyłączy? Na razie nie miałam odwagi go o to zapytać.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Sob 6 Mar - 0:05

Z kolei on nie miał odwagi, żeby zaproponować swoje towarzystwo. Naprzykrzanie się komuś na pewno nie było dobrym zwyczajem.
- Jest już dosyć późno - zauważył głupio. - To znaczy - zreflektował się. - Chciałem spytać, gdzie zamierzałaś się schować, żeby uniknąć szlabanu i zapewnić sobie odpowiednie warunki do czytania - wyjaśnił, patrząc w czekoladowe oczyska swojej towarzyszki.
W sumie miał wielką ochotę patrzeć na swoje trzewiki, ale rzecz jasna - nie wypadało. Z zachowania Carwyna mogę wysnuć interesujące wnioski. Osobiście sądzę, że jego maniery wcale nie są jeszcze naturalnym odruchem. Widząc, jak sam się męczy z własnym postępowaniem, jak wciąż przez myśl przechodzi mu pytanie "w jakim celu?" i że tak naprawdę wolałby zrobić coś innego nietrudno się domyślić, że budzi się w nim coś, co zwykli ludzie nazywają charakterem i osobowością.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Go?? on Sob 6 Mar - 0:15

Chyba musiałam przezwyciężyć w sobie strach, bo na pytanie Carwyna dotyczące owego wieczoru z książkami nie miałam co liczyć. Odchrząknęłam znacząco i spojrzałam na Krukona, kręcąc się niespokojnie.
- Pokój Przychodź- Wychodź. Natrafiłam na niego w czwartej klasie - może jest Ci już znany, ale... tam mnie nikt nie znajdzie - uśmiechnęłam się lekko.
Nierzadko odwiedzałam Pokój Życzeń, a odnalezienie go było czystym przypadkiem. Za ten błąd dziękowałam losowi do dzisiaj. A podobno tylko szukałam na siódmym piętrze gobelinu Barnabasza Bzika!
- Hmmm... - zastanowiłam się na głos i zerknęłam na Gryzeldę - Myślę, że Gryzelda nie będzie miała nic przeciwko Twojemu towarzystwu. Ja również - spojrzałam na Carwyna niepewnie - O ile oczywiście nie przeraża Cię wizja spędzenia z nami czasu - powiedziałam szybko.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Carwyn Argall on Sob 6 Mar - 0:21

Carwyn pokiwał przecząco głową. W życiu nie słyszał o Pokoju Przychodź-Wychodź i trochę się obawiał, co też taki pokój może ... robić, zawierać? Może nie miał do końca zaufania do Lioslaith i jej szalonych pomysłów w bardzo artystycznym stylu.
Kusiły go głównie książki. Może (ale przed sobą tego nie przyzna) też towarzystwo panny Rainy.
- Pod warunkiem, że będę mógł Ci pomóc z tą torbą - powiedział pogodnym tonem.
Nie czekał na odpowiedź. Podszedł do pękatego pakunku z książkami i zawiesił go sobie na ramieniu.
- Prowadź, moja droga koleżanko.
Miejmy tylko nadzieję, że rudy kocur nie wyrządzi mu krzywdy.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Blaze Yeats on Sob 1 Wrz - 16:08

Faktycznie - nie miałem nic lepszego do roboty, więc przyszedłem pod ten posąg. Od razu rzucił mi w twarz kilka życiowych uwag. "Nigdy nie wiesz, co spotka Cię za zakrętem", "Uważaj zawsze na ludzi, którzy zdają się nie mieć wad", "Pamiętaj, żeby codziennie zmieniać skarpetki". Oparłem się o ścianę naprzeciwko, patrząc na gargulca z dezaprobatą. Wyciągnąłem kawałek pergaminu i węgielek. Nadawały się do rysowania tak, jak toaleta na miejsce schadzek, ale musiały wystarczyć, żeby zabić moją nudę.
Postarałem się odwzorować posąg jak najwierniej. Oczywiście ni cholery nie umiem rysować, więc wyszło z tego coś naprawdę interesującego. Niezły materiał na tani horror. Czasem widziałem parę takich mugolskich filmów, które oni sobie nakręcają, żeby wzbudzać w sobie lęk. Nie żebym był jakimś miłośnikiem ich kina, ale niektóre wydawały mi się w dzieciństwie naprawdę przerażające. Teraz... wolałem zabawy z magią i prawdziwe magiczne stworzenia niż te kupy gumy i plastiku i innych tworzyw sztucznych. Tak - wiem sporo na temat mugoli, bo moi rodzice są półkrwi. Oboje. Tak więc i ja urodziłem się półkrwi. Faktycznie wychowywałem się w zupełnym odosobnieniu od świata niemagicznego, ale chcąc nie chcąc... u dziadków mojej mamy wciąż stał stary telewizor, a babcia ciągle opowiadała o polityce i innych sprawach związanych z TAMTYM światem.
W szkole zaś wyrobiłem sobie własne zdanie na wiele tematów. Trochę szkoda mi było, że przestaję być dzieckiem... Nie przystawało mi już wiele rzeczy, które wcześniej robiłem z wielką ochotą, a i dziś chętnie pobawiłbym się w berka na błoniach. Ehhh to były czasy. Kurwa! Blaze! Mówisz jakbyś miał już z pięćdziesiąt lat!
"Jeśli ludzie od Ciebie stronią, to niezawodny znak, że czas się umyć!"
Skrzekliwy głos gargulca wyrwał go z zamyślenia i przywołał uśmiech na twarz. Jednak kochał to miejsce ponad wszystko. Szkoda tylko, że stał tutaj sam...
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Elle Attwood on Sob 1 Wrz - 18:08

Sama nie wiedziała, co ją tu przywiodło. Od wielu dni snuje się po zamku jak cień, praktycznie niezauważalny dla kogokolwiek. Przecież tego chciała, prawda? Całe życie przed kimś ucieka, nie pozwala się do siebie zbliżyć, a gdy w końcu odnajduje swój azyl, samotność zaczyna jej doskwierać. Przedziwne zjawisko.
Włóczyła się przed siebie korytarzem, sprawiając wrażenie tak kruchej, jakby zaraz miała się rozpaść na tysiące kawałeczków. Jeszcze nie do końca doszła do siebie po wyleczonej niedawno kontuzji. Ucierpiała nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. A myśli potrzebują o wiele więcej czasu do pełnej rekonwalescencji.
Od razu rodzi się pytanie, co jej się stało? Odpowiedź jest trywialna, a mimo wszystko ciągnie za sobą wiele wątpliwości. Czy to aby na pewno było tylko złamanie nogi? Może złamało się coś jeszcze? Czyżby serce pękło? O tak, Elle Attwood naprawdę kochała. Nie umiała się do tego przyznać nawet przed samą sobą, ale niezaprzeczalnie tak było. To uczucie nie pozwalało jej pozbierać myśli. Już i tak była naprawdę roztargnioną osobą, więc teraz osiągnęła apogeum roztrzepania.
Gwałtownie zatrzymała się, gdy dostrzegła, że nie jest tu sama. Jej policzki pokryły się rumieńcem, wzrok uciekł gdzieś na bok. Wyglądała na bardzo spłoszoną. Miała ochotę uciec, zapaść się pod ziemię, po prostu zniknąć. Przygryzła subtelnie wargi i zacisnęła drobne dłonie w piąstki. Miała tak ściśnięte gardło, że nie byłą w stanie wypowiedzieć ani słowa. Znów uwydatnił się jej lęk przed ludźmi, nad którym nie była w stanie zapanować. Jedyne co mogła zrobić, to błagać w myślach, by Gryfon przerwał ciszę i rozluźnił napiętą atmosferę.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Blaze Yeats on Sob 1 Wrz - 18:33

Stałem tak pod ścianą, starając się w jakikolwiek sposób uratować mój bohomaz, ale jedyny efekt jaki osiągnąłem, wyglądał jak rozmazana, ciemna plama, która nie przedstawiała absolutnie niczego. Zgniotłem kartę i uniosłem rękę, żeby cisnąć nią gdzieś w przestrzeń, kiedy nagle zamarłem w pół zamachu. Spostrzegłem dziewczynę. Wyrazu jej twarzy nie da się opisać słowami. Generalnie - wyglądała tak, jakby puściła bąka w towarzystwie. Mimo tego - nie mógł odmówić jej urody. Delikatna cera, filigranowe dłonie, pełne wyrazu oczy i włosy opadające kaskadami na ramiona równoważyły niedoskonałości, ale nie maskowały jej przerażenia i pozy w jakiej zamarła. Wyrzuciłem kartkę i schowałem wszystkie przybory do torby z lekkim westchnieniem.
- Hej! Coś się stało? - Przyjrzałem się jej uważnie. Gdyby nie fakt, że nigdy takowych nie miał, pomyślałbym, że przyłapałem właśnie tajemniczą wielbicielkę, na podglądaniu. Z pewnością była młodsza - ze swojego rocznika znałem wszystkich uczniów, wszystkich domów.
Postanowiłem nie ruszać się z miejsca. Zmierzyłem ją tylko wzrokiem, zastanawiając się nad jej reakcją. Skoro samo SPOTKANIE mnie wywarło na niej takie wrażenie, to mam nadzieję,że nie zemdleje po tym, jak się do niej odezwałem. Zaśmiałem się w duchu. No cóż... nigdy nie sądziłem, że tak mogę działać na kobiety...
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Elle Attwood on Wto 4 Wrz - 12:26

Tak bardzo żałowała, że się tutaj znalazła. Blaze wyglądał na pewnego siebie, czym jeszcze spotęgował jej uczucie onieśmielenia. Czuła, jak miękną jej kolana, jak powoli tworzy się wokół niej skorupa, za pomocą której próbuje się ukryć. Znów była bezradną dziewczynką, którą ktoś na siłę pociągnął za rękę i zabrał do nieznanego jej towarzystwa. Za każdym razem, gdy jej drogi krzyżowały się z jakimkolwiek uczniem, w głowie Elle tworzyła się blokada nie do ruszenia. Dosłownie zapominała języka w gębie, nie umiała przystosować się do zastanej sytuacji. Potrzebowała trochę czasu, by jej oddech znów się unormował, głowa stała się w pełni ukrwiona, a ręce przestały drżeć.
Odezwał się. Wbrew pozorom poczuła ulgę, choć nie była ona widoczna na pierwszy rzut oka. Nadal wyglądała tak, jakby zaraz miała umrzeć i to na dodatek w męczarniach.
- Ja... zabłądziłam. - wyznała cichym, lecz wpadającym w ucho głosem. Na nic innego nie była w stanie się odważyć, więc miała nadzieję, że ta lakoniczna odpowiedź w pełni mu wystarczy. Przecież widział, jaki ogromny był to dla niej wysiłek.
Dobrze, że się do niej nie zbliżył. Zareagowałaby automatycznie, po prostu uciekłaby z pola rażenia i nie byłoby po niej śladu.
Zamknęła oczy. O tak, znacznie lepiej. Wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić. Babcia pokazywała jej, jak ma doprowadzić się do względnego ładu, gdy ogarnie ją irracjonalny lęk.
Powoli z jej twarzy zniknęły rumieńce, zastępując je mlecznobiałym odcieniem. Ze skrajności w skrajność, ot co. Otworzyła oczy, których wyraz był już znacznie spokojniejszy. Można było tylko odnieść wrażenie, że są trochę zaszklone? Jej sylwetka nadal była trochę nienaturalnie wygięta, ale widać było, że dziewczyna wykonywała właśnie nadludzki wysiłek, by choć trochę przypominać przeciętnego człowieka.
Spojrzała na niego przepraszająco. Nie była głupia, wiedziała, że on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co dzieje się w jej głowie. Liczyła tylko na to, że nie wyciągnie pochopnych wniosków i nie odejdzie machając na nią ręką, tak jak większość uczniów.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 13:14

Dłuuugo oczekiwałem na jakąś reakcję z jej strony. Właściwie to już zaczynałem myśleć, że mam do czynienia z niemową. Naprawdę nie kojarzyłem tej dziewczyny i zaczynałem powoli rozumieć dlaczego: nie żebym stronił od niektórych ludzi, ale ja zawsze lubię żyć energicznie i jestem duszą towarzystwa. Dziewczyna na sto procent nigdy nie wymieniła ze mną nawet spojrzeń na korytarzu: zwyczajne unikała takich uczniów jak ja. Głupota... no ale cóż - różni są ludzie.
- Achhh... Całkiem fajne miejsce, nie sądzisz? - Uśmiechnąłem się najładniej, jak potrafiłem. Domyślałem się, że ona teraz wkłada tytaniczne wysiłki w to, żeby stworzyć te mierne pozory. Właściwie to od samego początku wiedziałem, że po pierwsze: jej towarzystwo nie umili mu czasu, po drugie: nie da się z nią zrobić niczego. Nawet gdybym się cholernie mocno postarał, to nie uda mi się nawet z nią porozmawiać, więc może faktycznie powinienem machnąć ręką i wrócić do rysowania? Przestać na nią zwracać uwagę? Może ona sobie sprawy z tego nie zdaje, ale ludzie, którzy próbują z nią pogadać (podkreślam - próbują) czynią jeszcze większe wysiłki i w konsekwencji męczą się jeszcze gorzej niż ona. Nie szukałem żadnych znajomości na siłę, a w jej głowę wniknąć nie mogłem. Nie była ani nieprzeciętnie urodziwa, ani nie było mi jej żal. Już tym bardziej nie miałem wielkiej ochoty zaznajamiać się z kimś tak mało ciekawym i zamkniętym w sobie...
Po chwili milczenia, spróbowałem wrócić do rysunku. Podniosłem jednak wzrok zza kartki i zauważyłem, że stoi tak pewnie, jak ranny żołnierz, który straszliwie cierpi, ale chce ukazać swoją siłę i dumę. Opuściłem kartki ze zdumieniem.
- Hej! No co jest? Naprawdę nie musisz się mnie bać. - No i co ja mogę na to, że po prostu nie mogłem jej tego zrobić? Ehhh... za dobry jestem, za dobry! Kiedyś mi się za to oberwie.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Posąg gadającego gargulca

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Wiadukt

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach