Stół Hufflepuffu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stół Hufflepuffu

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 1:26

Jest drugim w kolejności i mieści się pomiędzy stołami Gryfonów i Krukonów. Przy nim również panuje miła, ciepła atmosfera, choć zazwyczaj jest tu dosyć cicho. Puchoni są zbyt nieśmiali, by plotkować i śmiać się głośno. Zazwyczaj siedzą bokiem, przysłuchując się rozmową "Czerwonych" kolegów.

Śniadanie: do godziny 8:00
Drugie Śniadanie: do 12:00
Obiad: do 16:00
Kolacja: do 19.30
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Czw 10 Cze - 17:03

Alex razem ze swoją przyjaciółką udała sie do Wielkiej Sali, po drodze wypatrywała Nicholasa, jednak nigdzie go nie było, trudno. Zasiadły do stołu Huffelpuffu, po czym zaczęła kłaść na talerz różnorakie sałatki. Tydzień temu postanowiła nie jeść mięsa, oczywiście przełamała się dwa dni temu, by znów zacząć próbować nowej... diety?
Czy Puchoni są zbyt nieśmiali, żeby plotkować bądź głośno sie śmiać? To w takim razie ta para dziewczyn, a przynajmniej Skye, nie były typowymi personami Domu Borsuka. Choć i Alex zdarzały się dni, kiedy gadałą jak najęta, jednak ten dzień, nie był akurat tym...
- A co się jeszcze działo na tym weselu? - zapytała i zapchała sobie usta marchewką.


* * *


Alex akurat piła sok wiśniowy, gdy do Wielkiej Sali wszedł nie kto inny, tylko Nicholas Muse! Akurat patrzyła w stronę drzwi, więc bez trudu dostrzegła owego Ślizgona. Zachłysnęła się sokiem i chwilę potem dosłownie każdy mógł usłyszeć kaszel puchonki.

- Nic mi nie jest... – powiedziała do Skye pomiędzy dwoma atakami kaszlu.

No pięknie, pomyślała. Właśnie robię z siebie idiotkę. Gdy w końcu jej przeszło, wyglądała tak, jakby właśnie płakała. Oczy jej łzawiły, miała zaczerwienione policzki i ciężko oddychała. Odchrząknęła jeszcze.

- Na czym to skończyłyśmy? – zapytała przyjaciółkę, starając się nie patrzeć na Nicholasa, o którym dużo ostatnio myślała. Pomiędzy nimi nic nie było, po prostu się kumplowali, jednak dla Underwood to za mało, zdecydowanie. Ale nie będzie przekonywać go do niczego na siłę, w ogóle nie będzie go do niczego przekonywać! Nawet bała się do niego odezwać, w końcu zawsze mogła palnąć coś głupiego i zniszczyć swoją reputację, bo dotychczas uchodziła za mądrą osobniczkę płci wenusjańskiej. Jeszcze raz zerknęła w stronę stołu Slytherinu i ponownie popatrzyła na Skye, uśmiechnęła się jeszcze, by zatuszować swoje wcześniejsze zakłopotanie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Nicholas Muse on Czw 10 Cze - 22:35

Usłyszał, jak któraś z nich się krztusi, niedługo chyba wypluje z siebie płuca. Geeez. Opanujcie się z tym jedzeniem, nikt wam nie weźmie sprzed nosa. W ogóle, jak można tak się zgorszyć przed innymi? Musi być niezła sierota z tej... oł. A to jednak, jego ''koleżanka'' , Underwood postanowiła sobie pośmiać zapewne z niego, że trzyma w dłoniach książkę. Phi. Co za baba. Mówił już, ze ma straszny uraz? Ach tak, mówił. Zacisnął mocniej palce na lekturze, ale jakimś cudem wyślizgnęła mu się z łapek i znalazła na dole, czyli podłodze. Pięknie. Na kogoś się mówi, a sam nawet nie umie nic przytrzymać. Idiota.
Zachowuj się Muse, pełno tu cnotliwych gryfonów.
I to jeszcze mu upadła niedaleko stołu Huffa. Świetnie, z deszczu pod rynnę. Podniósł w zaskakująco szybkim tempie i poprawił grzywę, lekko zaczesując do tyłu. Ach, ta urodziwość.
- Uważaj, co jesz. - Mruknął do dziewczyny, przechodząc całkowicie obok i delikatnie się uśmiechając.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Czw 10 Cze - 22:48

Alex aż zamurowało. Czy Nicholas Muse właśnie sie do nie odezwał? Z wrażenia aż przestała oddychać.
- E... - zająknęła się, przy nim kompletnie nie wiedziała, co powiedzieć. - T-tak. Będę uważać. - mruknęła w odpowiedzi i wbiła wzrok w swój talerz.
Nicholas Muse, dosć wyniosły ślizgon, który lubił czytać, co było rzadkością wśród osobników z Domu Węża, właśnie siędo niej odezwał, moze w niezbyt miły sposób, ale coś powiedział! Nie mogła sie powstrzymać od uśmiechu.
- A tak przy okazji, cześć. - udało się jej odezwać bez jąkania ani przejęzyczeń. Nawet głos jej nie drżał, jak to zwykle bywało... Najwyraźniej Underwood zaczyna wkraczać do akcji... Nie no, bez przesady...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Skye Miller on Czw 10 Cze - 23:09

- Na pewno wszystko w porządku? - zapytała przyjaciółkę Skye - Jeszcze mi się tu udusisz i co? Będę cię miała na sumieniu potem.
Zauważyła kątem oka przechodzącego obok Ślizgona. Żeby tylko Alex nie zabiła go wzrokiem... W końcu panna Underwood miała złą opinię o Domu Węża. Przynajmniej tak sądziła Skye. W końcu kilka minut temu ostrzegała Skye, że nie ma się z takowymi zadawać, bo są niewierni i tak dalej, i tak dalej...
Ale skąd Skye miała wiedzieć, że jej przyjaciółka ma na ten temat zupełne inne zdanie, niż te, które wygłaszała? No właśnie, skąd?
- O, cześć. - rzuciła również w stronę Ślizgona, po czym nałożyła sobie dość dużą porcję niezidentyfikowanego, aczkolwiek pięknie pachnącego pożywienia.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Nicholas Muse on Czw 10 Cze - 23:39

Eh, to tylko takie puchonki mogą być. Bo gryfonki to inna sprawa. Są zazwyczaj brzydkie i mało rozumieją, co się do nich mówi. A jak już trafi się na godną uwagi, to parę minut później przeżyć trzeba rozczarowanie. Gra pozorów. Nick taki nie był, tolerancja tolerancją, każdy powinien mieć własne zdanie oczywiście. Ale w granicach dobrego smaku, bo potem, to już podchodzi pod niezbyt klejącą się rozmowę, a raczej jej podobiznę.
Przytaknął tylko głową na to ich powitanie i natychmiast zamienił swój uśmiech, na bardziej stanowczy, wyrafinowany. Nie będzie szastać swoimi anielskimi chichami na byle kogo, chociaż one... Nie, narazie nie.
- No właśnie, na pewno? Wiesz, w razie czego, mogę ostatecznie ci pomóc dojść do skrzydła szpitalnego. - Odpowiedział, unosząc z rozbawienia jedną brew do góry. Tak jakby było to urocze. Czyżby się zakrztusiła przez niego? Miałby raczej on ją na sumieniu, niż ta puchonka. Nie kojarzył tej twarzy, chociaż miał do tego talent.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Pią 11 Cze - 21:42

Zamrugała szybko, czy Nicholas właśnie złozył jej pewną propozycję?
Alex w końcu musi przestać zadawać sobie pytania przed samą sobą, ale odpowiedź twierdząca utrzymywała jaw przekonaniu, że to na pewno nie jest sen, o nie! Zabiłaby, gdyby ktoś ją obudził, najpierw udusiła, potem poćwiartowała, a na koniec zakopała, by ponownie go odkopać i jeszcze raz pociać na kawałeczki.
- Kusząca propozycja, niestety nie skorzystam. - powiedziała z uśmiechem.
Znowu byłą tą samą Underwood, co dawniej. Wciąż lubiła konwersacje z chłopakami, niekoniecznie ze ślizgonami, ale jeśli chodziło o Muse'a, nie przeszkadzał jej dom. Był on bowiem przystojny, nawet bardzo, a przynajmniej jej sie podobał. Uważała, że wiele dziewczyn w Hogwarcie musi się w nim podkochiwać, z drugiej strony jednak nie chciała mieć zbyt dużej konkurencji.
- Siadasz, czy masz inne sprawy do załatwienia? - zapytała.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Nicholas Muse on Pią 11 Cze - 22:28

Nie przesadzajmy, aż tak dużej konkurencji nie ma... no już najlepiej trzeba pominąć tą grupkę dziewczyn, która łaziła za nim krok w krok, chichocząc. Zapewne na jego temat, na temat, który on szczególnie nienawidził. Kto, jak kto, ale krytykować, czy też podmaślać może mu tylko najbliższa rodzina. Wszystkie wysyłane pod jego adresem komplementy wysyłał z powrotem do właściciela. Nie jest żadnym słodziakiem, optymistycznym miśkiem, książkowym ślizgonem, mózgiem żmijek i w ogóle. Za kogo ta czwórka dziewcząt się do cholery uważa, wrr. Zwrócił wzrok na moment na nie, potem na dłużej na Alex i zrezygnowany usiadł bez ceregieli obok.
- Szkodaaa. Zawsze mógłbym ponieść na rękach. - odparł, opierając głowę o rękę. Tak się drażnił. - Niby jakie sprawy? Dręczenie młodszych, albo spuszczanie ich główek w kiblu?
Ziewnął przeciągle. Był najwyraźniej zmęczony tym wykorzystywaniem młodszych. Ale nie, nie nawrócił się. Po prostu taki był. Ten rodzaj zabawy zaczynał go po prostu nudzić.
- Daj spokój, nuudne.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Skye Miller on Pon 14 Cze - 17:02

A Skye o czymś sobie przypomniała, wstała z krzesła i poszła do dormitorium po marynarkę Allana. Następnie odbyła jakże żmudne poszukiwania owego menszysny.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Wto 15 Cze - 10:06

Alex zaśmiała się perliście.
- Wiesz, chodziło mi raczej o naukę. - Skinęła głową w stronę książki, którą chłopak trzymał w dłoni. - A jeśli chodzi o znęcanie się nad młodszymi... - urwała, bo uświadomiła sobie, że właścieiw dla niego była tylko małolatą, której główka mogłaby wirować razem z wodą w klozecie - Mam nadzieję, że nie będę twoją następną ofiarą.
Właściwie nawet by jej nie przeszkadzało to, że Nicholas by ją dręczył, przeciesz to jest Muse, jej njawiększa miłość, nie licząc oczywiscie tych maluśkich zauroczeń osobnikami płci przeciwnej z młodszych klas... Zastanawiała sie, jak to się dalej potoczy, ją czekaja jeszcze dwa lata nauki w Hogwarcie, on już niedługo ukończy szkołę i wprowadzi się do swojego domku albo czegoś tam innego... I z planów Alex nic nie wyjdzie, a puchonka planów miała wiele.
Skye wstała od stołu, więc rozmyślania Underwood zostały przerwane.
- Skye, juz idziesz? - zapytała zdziwiona, ale przyjaciółka najwyraźniej bardzo się śpieszyła, bowiem Alex odpowiedzi nie otrzymała - Dobra, pa... - mruknęła, choć Miller wyszła już z Wielkiej Sali. Odwróciła wzrok od drzwi i... kolejna, dość spóźniona reakcja. Była sam na sam z Nicholasem! Odgarnęła niesforny kosmyk włosów.
- To... Co u ciebie słychać? Jak OWUTEMy? - zapytała.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Nicholas Muse on Wto 15 Cze - 14:19

Odchrząknął i pokazał jej tytuł swojej niby książki. Ekhem. Co to ma być jakieś przesłuchani dla któregoś z nauczycieli, czy ślizgoni się uczą? Właściwie, to on miał plan olania tych outemów, nie chciało mu się kompletnie brać do nauki tego wszystkiego, no dobraaa... odrobiny. No, ale cóż miał robić w wolnym czasie, poza szkołą i zajęciami? Tarzać się w błocie? Nie dziękuję, postoję. To, ze przesiadywał z lekturami w rękach na błoniach i, że jakiś pierwszak go zauważył, to odrazu wielkie halo, ze niby Muse przechodzi na dobrą stronę mocy. Nie można być taką... Szwajcarią? Czymś pomiędzy i bardzo niezależnym od innych, więc bez względu na to co będą gadać- bzdury, czy też prawdę- pozostanie taki sam i będzie robić co mu się zechce.
- Jak widzisz, to tylko mugolska książka, ze zbioru tych w moim domu. Spakowałem, jak się wyjeżdżało. - Odparł, spoglądając za Miller, aż do wyjścia. Yhh, albo miała rzeczywiście ważną sprawę, albo po prostu ich zostawiła samych. Nevermind, Underwood nie jest w stanie ci nic zrobić. Spojrzał na nią w międzyczasie lekko podejrzliwie, po czym szybko uśmiechnął sztucznie. Czas się zbierać? Ten jej wzrok go niepokoił. Jakby zaraz miała go zjeść, a w myślach dziękowała za sam na sam z właśnie nim.
- Nie, możesz być spokojna. Dziewczyn nie dręczę, ani nie biję. Chyba, że kwiatkiem, z doniczką. - Wypalił na końcu, czego sam był zaskoczony i zdziwiony, ale nie dał tego po sobie poznać. Znowu się nie kontroluje.
- Nie ma zajęć, jest popołudnie. Dziewczyno, nie gadaj bzdet o egzaminach, bo na prawdę zrobię dla ciebie wyjątek. - Zaśmiał się, aż z nadmiar groźnym podtekstem.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Wto 15 Cze - 17:25

Alex nie była taka, powiedzmy, że szczerze nie obchodziło go, co robią ślizgoni, kiedy mają choć chwilę wolnego czasu. Jasne, większość wolała się znęcać nad młodszymi bądź ćwiczyć różnorakie klątwy, a przynajmniej z takimi osobnikami miała kiedyś do czynienia. Niektórzy, tak jak Muse, czytali książki, co niektórych dziwiło, w końcu to przedstawiciel Domu Węża. A gdyby sie wytarzał w błocie...? Niee, Nicholas nigdy nie zrobiłby czegoś takiego. A co do przechodzenia na dobrą stronę mocy... No cóż, dla Underwood mógłby być nawet diabłem wcielonym, i tak by ją to nie obchodziło.
- Ooo... - powiedziała zaciekawiona - Mogę zobaczyć?
Lubiła książki, nawet bardzo, a mugolska literatura juz dawno temu przypadła jej do gustu. Książki pisane przez czarodziei zwykle ukazywały wyłącznie wielkość głównych bohaterów oraz wszelkie pojedynki. Mugole owszem, pisali o magii, ale nie wiedzieli, jak naprawdę to działa. Poza tym, były chyba ciekawsze, przede wszystkim skupiały sie na ludzkich problemach, a nie na przykład na kolejnym konflikcie z czarodziejem, po którym doszło do krwawej walki. Była jakaś... inna od literatury magów.
- Dobra... - powiedziała, nie chciała go rozzłościć, to ostatnia rzecz, którą by zamierzała zrobić. Chociaż wcześniej zapewnił, że najwyżej może oberwać doniczką, to jednak stwierdziła, że nie warto ryzykować, ponieważ Muse mógłby być zdolny do wszystkiego, dosłownie. Na razie się nie odzywała, wolała, żeby to on podał jakiś temat albo po prostu przerwał w jakikolwiek tą ciszę, która zapanowała pomiędzy nimi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Nicholas Muse on Pią 18 Cze - 1:46

otaksował ją wzrokiem, rozglądając się z przemożną chęcią pójścia sobie od tak w cholerę. Coś go teraz nudziło ,ale nie wiedział co. Już wie. No gderanie Underwood, wciąż niezdecydowanej, niewinnej osóbki. Niby się kumplowali i całkowicie akceptował ją w swoim otoczeniu, ale tak jakoś dziwnie się na ten moment zrobiło. Sam nie wiedział, co ma palnąć, aby jakoś pociągnąć temat, więc najlepiej w świecie musiał się chyba pożegnać.
Wstał z ławki i trzymając książkę w lewej dłoni, uśmiechnął się do puchonki nieświadomie uroczo.
- Wybacz Alex, ale muszę już iść, mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję do pogadania. Ciao - Odpowiedział i z drugą ręką w kieszeni wymaszerował w pośpiechu do dormitorium. Przespać całe popołudnie i noc.
avatar
Nicholas Muse
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Walia - Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Go?? on Sob 26 Cze - 11:17

Alex pokiwała głową.
- Jasne. Do zobaczenia... - ale chłopak już zniknął za drzwiami Wielkiej Sali.
Wspaniale, pomyślała i z cichym jękiem opadła na stół, przy okazji przewracając pucharek pełen dyniowego soku. Ale teraz nie miała ochoty zaprzątać sobie tym swojej obolałej główki. Właśnie, po raz kolejny, zrobiła z siebie idiotkę. I to przed Nicholasem Musem, chłopakiem z jej snów i marzeń.
Nawet nie robiła sobie nadziei co do tego, że jeszcze kiedyś będą mieli okazję pogadać, powiedzmy tak, nie będzie w stanie wykrztusić rzadnego słowa, tak jak dzisiaj. Wstała z ławi i zorientowała się, że zdradziecki sok śmiał pomoczyć jej białą bluzkę. Zrezygnowana udała się do Dormitorium, by sieprzebrać, nie będzie przecież łazić po szkole z plamą. Znów wyjdzie na idiotkę.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Sob 4 Wrz - 18:22

Puchonka nie załapała się już na obiad, zbyt zajęta rozmową z grupką znajomych, która pochłonęła jej godzinę. Nie była specjalnie głodna, ale mimo spóźnienia weszła do Wielkiej Sali i usiadła przy stole swojego domu, popijając sok dyniowy.
Naprawdę uwielbiała niemal wszystkich ludzi. Ich towarzystwo było dla niej jak powietrze, ale z każdym początkiem roku czuła, że życiodajna mieszanina gazów zaczyna ją trochę dusić. Lubiła rozmawiać z ludźmi w cztery oczy, a kiedy zbyt często naraz napadło na nią stadko znajomych uczniów, ciężko jej było wysłuchiwać takiego natłoku informacji. Kto gdzie był, co widział, jakie przeżył przygody.
W dodatku tak bardzo chciała, żeby pierwszoroczni poczuli się w Hogwarcie jak w drugim domu, że dostawała lekkiej paranoi. Pierwszego września wytłumaczyła nowym Puchonom, gdzie są ich dormitoria, podała hasło do Pokoju Wspólnego i cierpliwie odpowiadała na wszelkie pytania, samej zagadując z uśmiechem na przerwach, kiedy ciężko im było się zintegrować z resztą. Uważnie obserwowała czy nikt im nie dokucza, czy nie czują się niepewnie wśród starszych. Powoli zaczynała czuć, jak zżera ją altruizm oraz że musi znaleźć trochę czasu dla siebie i przestać się tak zamartwiać innymi. Na dłuższą metę było to męczące, ale nie narzekała głośno. To miał być jej ostatni rok w Hogwarcie i spędzi go z optymistycznym nastawieniem, niezależnie od tego, co się będzie wokół działo.
Spojrzała na bransoletkę zdobiącą jej nadgarstek i uśmiechnęła się delikatnie, dotykając drobnej literki H. Dostała tę błyskotkę, kiedy szła do Hogwartu, dokładnie siedem lat temu. Mimowolnie westchnęła i upiła łyk soku, rozglądając się po sukcesywnie pustoszejącej Wielkiej Sali.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Sro 15 Wrz - 16:48

Julian krążył po szkolnych korytarzach, szukając bliżej niewiadomego czegoś. Ot, zwyczajnie nie miał konkretnego zajęcia, aby zabić wolny czas. Ani żadnych pomysłów na miejsce, gdzie mógłby spędzić mozolnie toczące się minuty. Wolnym krokiem wkroczył do Wielkiej Sali, rozglądając się ciekawsko wokół. Odkąd zaczął się wrzesień, jego znajomi wciąż rozmawiali tylko o jednym – okropnie wyczerpujących testach magicznych. Zgoda. On również nie podchodził do nich z kpiąco, ale nie traktował ich także jako szorstkiego sznura szubienicy. Przecież przez ostatnie siedem lat nie bez powodu wstawał rano, czołgał się pod klasę i starał nie zasypiać na nużących referatach profesorów. Nie przypominając już sławetnych lekcji zielarstwa, na których to walczył z różnymi roślinkami. A te najczęściej wcale nie były pokojowo do niego nastawione, należałoby dodać. Dlatego też nie przykładał tak wielkiej wagi do OWTMów. Chciał czy nie, i tak miały nadejść. Mógł się łudzić, iż wcale nie zapukają do wrót Hogwartu, lub przyjąć ich niepodważalne istnienie do świadomości. Lewo albo prawo.
Wśród znajomych twarzy, w oczy rzuciła mu się jedna szczególna. Który rozrabiaka nie znał Gwen Griffin? Tylko świeżak, nie wiedzący nic o pewnych niepisanych zasadach wewnątrz zamku. Przedarł się przez tłum pierwszoroczniaków, opuszczających Wielką Salę małym stadkiem, siadając tuż za plecami Puchonki. Dla niego jedenastolatkowi pałętający się po piętrach i ciągle pytający o drogę, byli jedynie utrapieniem. Choć nie afiszował się w tym odczuciem publicznie. Twierdził, iż to jedynie dzieci, a do tych potrzeba niestety cierpliwości. Odpowiadał więc z uśmiechem za każdym razem, gdy któryś z niewyrośniętych młokosów z rumieńcami zażenowania zatrzymywał go z prośbą o daną informację.
- Cześć – przywitał się donośnie, radośnie obnażając górne uzębienie. - Ładne to.
Dodał jeszcze, jednoznacznie wskazując na bransoletkę Gwen.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Sro 15 Wrz - 17:42

Zadziwiające, ale Gwen, podobno bardzo dobra uczennica, zupełnie zapomniała o egzaminach. W ogóle nie zaprzątała sobie nimi głowy, skupiona na altruistycznej części swojego ja i próbie uprzyjemnienia pierwszych dni w szkole pierwszorocznym uczniom.
Tym razem jednak, z politowaniem malującym się na twarzy, przysłuchiwała się rozmowie dwóch Puchonek z szóstego roku. A raczej wymianie plotek, bo inaczej się tego nazwać nie dało. Jednak z nich słuchała z wypiekami na twarzy, a druga szybkim półszeptem rozprawiała na temat jednej ze Ślizgonek, którą akurat Gwen znała i nie mogła powiedzieć złego słowa o dziewczynie. W pewnym momencie prychnęła, a dziewczęta przerwały swoją dyskusję, patrząc na nią z lekkim oburzeniem i teatralnie wzięły swoje torby z ławek i wymaszerowały z Wielkiej Sali. Nie mogła się powstrzymać przed tym nieartykułowanym dźwiękiem, bo opowiadana przez nie historia była absurdalna do granic możliwości.
Nawet nie zauważyła, kiedy koło niej pojawił się Julian, więc odwróciła głowę, słysząc znajomy głos, a kiedy zlokalizowała jego postać, uśmiechnęła się.
- Prezent od rodziców, nic szczególnego - oświadczyła, nieznacznie wzruszając ramionami. Faktycznie, dla innych to nie było nic szczególnego, bo bransoletka była srebrna i skromna, jednak dla Griffin znaczyła wiele. Aż wstyd przyznać, jak wpadła w panikę, kiedy w piątej klasie zgubiła ją na błoniach, a potem szukała przez dwie godziny w trawie, tak długo, aż zguba się nie znalazła. - Co u ciebie słychać, Julianku, zdążyłeś już złamać kilka punktów szkolnego regulaminu?
Doskonale wiedziała, co on i jego znajomi wyprawiają na korytarzach pod osłoną nocy. I zdecydowanie nie należała do osób, które natychmiast biegłyby z tym do dyrektora. Swoją drogą, jego psikusy czasem ją śmieszyły, co z marnym skutkiem starała się ukryć pod maską pilnującej porządku pani prefekt.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Sro 15 Wrz - 18:08

Nonszalancko oparł się łokciami o ławę, odchylając ciało do tyłu. Tym samym, mogąc bez zadzierania ciemniej czupryny obserwować iluzję nieba pod sufitem. Ten widok przypadł mu do gustu, odkąd pierwszy raz przekroczył próg Wielkiej Sali. Nie było dnia, aby się nim nie zachwycał. Oczywiście, jednocześnie spożywając dobrze doprawione kurze udka. Mało kto doceniał ich szkołę pod tym względem, skupiając się głównie na kompetencji kadry nauczycielskiej i ocenach uczniów. Julian jednak lubił odnajdować w rzeczywistości to, co umykało innym. Czuł się wtedy taki... dowartościowany. I pomimo iż brzmiało to żenująco, tak właśnie było.
- Aha - skwitował krótko, słysząc odpowiedź Puchonki.
On nie posiadł niczego o zabarwieniu sentymentalnym, bo dla niego żadna rzecz nie była tak ważna jak jakkolwiek błahe wspomnienie, na które składa się przecież tak wiele bodźców odbieranych przez każdy zmysł. Nic nie nosi w sobie takiej mieszanki uczuć, jak obraz wymalowany na płótnie pamięci.
Zaśmiał się gardłowo, gdy padło pytanie Gwen. Nie spodziewał się, że tak dobrze go zapamiętała. Co mile połechtało jego ego. To w niej właśnie najbardziej lubił. Jej swobodę. Bo, mimo iż miała pozycję i pewne wynikające z niej przywileje prefekta, nie należała do tych, co szkolny regulamin uważały za cud sam w sobie. Nie rzucała żadnymi irracjonalnymi ostrzeżeniami na każdym kroku, ani nie odejmowała punktów za zwykłe żarciki. Był jej za to szczerze wdzięczny, choć nigdy nie śmiałby tego wymówić na głos. Owszem, lubił towarzystwo płci pięknej. Ale spędzanie z nimi miłego popołudnia i pogadanki o wszystkim i niczym – to nie obejmowało otwartego zwierzania się.
- A wiesz, że jeszcze nie? Muszę koniecznie nad tym popracować. Jak coś wymyślę, to na pewno Cię poinformuję - kończąc, mrugnął do niej figlarnie i posłał kolejny firmowy uśmiech.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Sro 15 Wrz - 18:33

Prawdę mówiąc, Gwen nigdy nie miała czasu tak jak on, oprzeć się o długi stół i poobserwować sufit. W ciągu roku, tylko wpadała na śniadanie, piła sok i natychmiast uciekała z jedzeniem w ręce. Rzadko kiedy udawało jej się zdążyć na obiad, a o kolacji najzwyczajniej w świecie zapominała. Gdyby nie przyjaciele, którzy czasami przynosili jej coś, kiedy siedziała wieczorem nad książkami i jej pociąg do słodyczy, najpewniej wyglądałaby teraz jak patyk.
Oczywiście, fakt, że przebywała tak nieczęsto w Wielkiej Sali, nie przeszkadzał jej w tym, żeby coś czasami przypadkowo rozlać, albo niechcący trącić jakiegoś ucznia torbą i wytrącić mu z dłoni grzankę z dżemem. Która, jak wiemy, uwielbia upadać posmarowaną stroną nie tylko na podłogę, ale i na ubrania. Wtedy szybko machała różdżką i pozbywała się zabrudzenia, a później niemal biegiem wypadała z pomieszczenia, krzycząc jeszcze przepraszające słowa.
Jeśli chodzi o pamięć Gwen - zapamiętywała imiona szkolnych rozrabiaków bardzo szybko, bo często na nich wpadała w czasie dyżurów. Ci, którzy jeszcze jej nie znali, w popłochu chowali podejrzliwie wyglądające przedmioty zakupione u Zonka i udawali aniołki. Znajomi szczerzyli zęby w uśmiechu, pytając czy nie chce popatrzeć, albo nawet przyłączyć się do wspólnej zabawy. Wtedy najczęściej uśmiechała się i życzliwie radziła, żeby lepiej sobie poszli, bo za chwilę patrol przejmie nauczyciel. Co oczywiście, nie zawsze było prawdą.
- O tak, koniecznie. Jednak szlaban na piękny początek roku mogę ci załatwić od ręki i bez łamania regulaminu - oświadczyła uśmiechając się szeroko, bo nie miała zamiaru wlepiać żadnych szlabanów. To nie w jej stylu, ona głównie upominała i odejmowała punkty, ale tylko, gdy ktoś ją naprawdę zirytował, co zdarzało się niezwykle rzadko. A w przypadku Juliana jeszcze nigdy, bo w odczuciu Puchonki to nieszkodliwa istotka i jego żarciki nie robiły nikomu krzywdy. Nawet śmieszyły innych, więc dlaczego miałaby karać kogoś, kto potrafi rozbawić ludzi dookoła bez większych szkód na psychice?
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Sro 15 Wrz - 18:56

- Jak możesz mnie tak straszyć na samym wstępie?
Obruszył się teatralnie. Zamaszyście gestykulując przy tym rękami. Byłby idealnym kandydatem na aktora, gdyby nie to, że nie potrafił powstrzymywać się w podobnych sytuacjach od śmiechu. Tym razem także z jego gardła wydobył się chropowaty chichot.
- Twoje groźby są naprawdę słodkie, Gwen.
Dorzucił jeszcze, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to jedynie ich małe przekomarzanie. A dziewczyna w rzeczywistości nigdy by go nie obdarzyła żadnym szlabanem. Nie wiedział czym sobie zasłużył na łaskę szanownej pani prefekt, ale taki układ niezmiernie mu odpowiadał.
Podniósł się nieco, gdy przy stole Gryffindoru dostrzegł zarys znajomych sylwetek, do których po chwili leniwie pomachał w geście powitania. Nie z każdym zdążył się spotkać po wakacyjnej przerwie, a co za tym idzie, jeszcze mnóstwo ludzi miało mu opowiedzieć swoje porywające, letnie historie. Słuchał ich z mieszanką kulturalnego zainteresowania i zgrabnie ukrywanej zazdrości. Bo w tym roku, jakoś nic ciekawego mu się nie przydarzyło. Odbierał to bardzo osobiście. Był w końcu sobą - Julianem, tym od najlepszych, najbardziej wykręconych akcji. Jak to się stało, że dwa miesiące wolności przeciekły mu między palcami, nie pozostawiając nawet najmniejszego śladu na barwnym życiorysie? Sam tego nie wiedział. Ale gdyby przypadkiem natknął się na sprawcę tej niesprawiedliwości, to by mu kości poprzekręcał.
- A tak ogólnie, co u Ciebie słychać? Tylko błagam, nie mów mi, że siedzisz nad podręcznikami i obgryzasz paznokcie, odhaczając na kalendarzu dni do OWTMów...
Jego kwaśna mina oceniająca ich wszystkich rówieśników, którzy właśnie tak spędzali wolny czas, konkretniej od słów określała jego zdanie na ten temat. Spojrzał więc tylko wyczekująco na Gwen. Machinalnie unosząc brew ku górze.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Sro 15 Wrz - 19:38

- Cóż, jeśli chcesz, mogę przejść do czynów bez wcześniejszych gróźb - powiedziała cmokając, jednak słysząc jego śmiech, sama też zaczęła chichotać. Nie, Gwen zdecydowanie nie nadaje się na aktorkę. Wiedziała też, że grożenie ludziom marnie jej wychodzi. Dobrze, że nie stali, bo wyszłoby jeszcze śmieszniej przy jej wzroście.
Panicz Barclay nie zasłużył sobie niczym specjalnym na jej łaskę. Ona była łaskawa dla wszystkich (no, może poza jednym małym, gryfońskim wyjątkiem, który doprowadzał ją do szewskiej pasji) i nie miała zamiaru wzbudzać w nikim strachu swoją osobą. Zresztą, kto by się jej bał?
Kątem oka zerknęła w kierunku, w którym machał Julian, a potem dopiła sok dyniowy, dolewając go sobie jednym machnięciem różdżki. Co ciekawe, od kiedy używała magii była mniej niezdarna, niż przy użyciu mugolskich sposobów.
- Zapewne powinnam to robić - westchnęła, po chwili pytając czy jemu też nalać soku do szklanki. - Ale niestety, pierwszoroczni za bardzo zaprzątają mi głowę. Służę za punkt informacyjny i dobrą wróżkę.
Uśmiechnęła się delikatnie, bo faktycznie tak było. Jednak nie miała im tego za złe, w końcu jej obowiązkiem było odpowiedzenie na nurtujące pytania i wyjaśnienie wszystkich niejasności.
- Ten rocznik wydaje się nieco dziecinny, nie sądzisz? - zapytała, bo już kilka razy zdarzyła się sytuacja, w której jakiś chłopczyk podszedł do niej i oskarżycielsko wskazał palcem na kolegę, który powiedział mu coś przykrego i żądał od brunetki odjęcia punktów i natychmiastowego wlepienia szlabanu. W ogóle nie potrafili rozwiązywać konfliktów między sobą. - Zresztą, to nie twój problem. Wracając do egzaminów, chyba nie musisz się nimi martwić, prawda? Zawsze miałeś dobre oceny, z tego co pamiętam.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Sro 15 Wrz - 20:07

Na pytanie czy nie ma ochoty na szklaneczkę soku, przytaknął niemo poprzez krótkie skinięcie. Obserwując jak Puchonka manewruje różdżką w powietrzu. Nigdy nie wydawała mu się jakoś szczególnie niezdarna. Przeciwnie. Miał ją za dziewczynę, co ma wszystko zawsze poukładane i posegregowane, a spontaniczność jest dla niej archaizmem. Wręcz nienawidził takiego postępowania, dlatego też ciężko mu było przyswoić wiadomość, że większość płci damskiej choruje na pedantyczną perfekcyjność. Gdy tylko słyszał o jakiś grafiku zajęć czy czymś podobnym, przewracał oczami. Pośpiesznie uciekając gdziekolwiek, byleby tylko dalej od nich. Jaką radość niosło życie bez żadnych, codziennych niespodzianek? Może i było porządne, ale również okropnie nudne. A nuda była tym, czego Gryfon nie wstydził się obawiać. Dlatego też musiał począwszy od bladego ranka, po mrok nocy dbać o swoją rozrywkę. Ciągle na nowo szukając jej nieodkrytych dotąd źródeł.
- Nie, nie, nie – zaprzeczył pośpiesznie. - Wcale nie powinnaś i w tym momencie pierwszaczki mają u mnie pierwszego plusa, jeżeli to ich zasługą jest odciągnięcie Cię od nauki.
Uśmiechnął się szeroko, mierzwiąc dłonią swoje gęste włosy. Był to jego typowy nawyk. Jeden z obszernego worka innych.
- Proszę Cię. Mają tylko jedenaście lat, to jeszcze dzieci – odparł, tonem doświadczonego życiowo człowieka. Po czym upił nieco soku z swojej szklanki. Tworząc przepiękną pauzę, co oczywiście było od samego początku aktorsko odgrywane. - Choć muszę Ci przyznać, że są w tym roku wyjątkowo nierozgarnięci. Nawet mnie zaczepiają i uważają, jak ładnie to ujęłaś, za dobrą wróżkę. No spójrz na mnie, czy ja wyglądam na kogoś odpowiednio kompetentnego, aby zadać mi tak skomplikowane pytania jakgdzie jest łazienka?
Odłożył szklankę na stół, przykładając do torsu obie dłonie z wyraźnym wyrzutem błyszczącym w brązowych tęczówkach.
- Nie, nie martwię się o egzaminy – przyznał. A kwestię swoich ocen skomentował wzruszeniem ramionami. Powiedzmy, że był zwyczajnie skromny.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Czw 16 Wrz - 15:39

Wykonała nieznaczny ruch nadgarstkiem, powodując tym samym, że dzbanek z sokiem przemieścił się nad czystą szklankę i przechylił, zapełniając naczynie smakowicie wyglądającym płynem.
Gwen zapewne ucieszyłaby się, że Julian ma ją za osobę ułożoną, bo wcale taka nie była, starając się tylko sprawiać dobre wrażenie. Oczywiście potrafiła myśleć logicznie, utrzymując zimną krew w określonych sytuacjach, ale w życiu codziennym, nie należała do osób specjalnie zorganizowanych. W czasie zajęć żyła w ciągłym biegu, dopiero kiedy wszystkie lekcje dobiegały końca mogła odetchnąć i trochę zwolnić. Nie na długo, rzecz jasna, bo zaraz przypominała sobie o tym, czego nie zdążyła zrobić i wszystko zaczynało się od nowa. Rzadko mogła narzekać na nudę, ale jednak się zdarzało.
- W takim razie co, twoim zdaniem, powinien robić przykładny siódmoklasista? Podkładać łajnobomby pod salę od eliksirów? - zapytała, delikatnie unosząc kąciki ust i zerkając przez ramię na głośno śmiejącą się grupkę uczniów, która wkroczyła do Wielkiej Sali.
- Wiem ile mają lat, ale ja w ich wieku nie byłam gotowa rozpłakać się na widok surowej miny McGonagall - oświadczyła przewracając oczami, bo i taką sytuację już widziała. Zdaniem Gwen to małe przegięcie, bo opiekunka Gryfonów wcale nie była taka zła. Griffin może jakoś zrozumiałaby płacz na widok mistrza eliksirów, ale nauczycielki transmutacji... - Wyglądasz na kogoś starszego, to wystarczy. Jeszcze tydzień i odnajdą się w szkole, mam nadzieję, bo inaczej trzeba będzie zrobić strzałki na murach zamku, z odpowiednimi dopiskami.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Czw 16 Wrz - 16:07

- Jeżeli podkładanie łajnobomb pod jakąkolwiek salę, sprawia temu przykładnemu siódmoklasiście radość z pobytu wewnątrz zamku , to nie jest to wcale taki zły pomysł – mruknął, zerkając z ukosa na Puchonkę. Był typowym, współczesnym epikurejczykiem. Wierzył w to, że życie ma się zaledwie jedno. Dlatego też każdy człowiek powinien z niego korzystać pełnią płuc. Nie wymagał jednak od swojej egzystencji ciągłego pasma szczęścia. Te przecież smakowało najlepiej tylko wtedy, gdy było niestałe. „Miód, chociaż słodki, nadmiarem słodyczy tłumi apetyt i sprowadza mdłości” - jak mawiał mądrze William Shakespeare. - Dla mnie ważne jest to, żeby w tym roku pozbierać jeszcze więcej dobrych wspomnień na przyszłość. Wiem, wiem. Mało ambitny jestem.
Z obojętnością wzruszył ramionami, kończąc swoje przemówienie. Będące jednocześnie odpowiedzią na pytanie Gwen o wyraźnie kpiącym zabarwieniu. Nie miał jej jednak tego za złe. Sam uważał ironię za naturalny sposób konwersowania. To, że niektóre słowa nie były powiedziane wprost, lecz ukryte pod zgrabną grą innych, sprawiało iż nawet taki leniuch jak Julian miał okazję do używania swoich szarych komórek. I było często zabawne!
- Ktoś się popłakał na widok McGonagall? - zapytał z niedowierzaniem, po czym jego śmiech odbił się echem od ścian Wielkiej Sali. Będzie musiał się dowiedzieć, kim był ten dzieciak i umilić mu aklimatyzację w Hogwarcie.
- To tak na serio, że wyglądam na starszego?
Sztywno wyprostował kręgosłup, strzepując z ramienia niewidzialny pyłek. W tej samej chwili ubierając na twarz maskę, standardową dla casanovy z filmów lat czterdziestych.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 16 Wrz - 18:18

Kevin zawsze skupiał na sobie uwagę otoczenia. Mamunia często powtarzała mu, że jest naprawdę kochanym dzieckiem, tatuś klepał go po męsku po plecach z dumnym okrzykiem "mój synu", a babcia dziergała na drutach wełniane skarpety dla "swojego ukochanego wnusia". Był przekonany, że gdy tylko wyrwie się spod skrzydeł rodzicieli, całe to uwielbienie zaczną podziwiać uczniowie w Hogwarcie. Szkoda tylko, że nie mógł się bardziej pomylić. Rówieśnicy śmiali się z jego sweterków, nazywając go maminsynkiem, a starsi koledzy szturchali, popychali i wpychali mu głowę do męskiej toalety, burząc nienaganną fryzurę. Nie chciał nic więcej, jak tylko wrócić do domu rodzinnego i zostawić tych okropnych ludzi daleko od siebie, tu w szkole. Właśnie, szkoła! Skoro już jesteśmy w tym temacie, to Kevin z całego dziecinnego serduszka nienawidził tego zamku - owszem, był tu już ponad miesiąc, ale wciąż nie potrafił trafić do odpowiedniej klasy. Nie trzeba chyba dodawać, że nikt nigdy mu nie pomógł. Poza tym, schody jak na złość ciągle się przemieszczały, a on lądował w zupełnie obcych mu miejscach, duch zwany Irytkiem najprawdopodobniej uwziął się na nim, więc wciąż wchodził oblany wodą... tak bardzo nie mógł się doczekać kiedy zacznie uczyć się w Hogwarcie, a teraz powoli dochodził do wniosku, że nauka w domu to bardzo dobry pomysł.
Kiedy tak użalał się nad sobą niosąc zupę, nie zauważył, że jakiś przemiły Ślizgon podstawił mu nogę. Gorąca ciecz wylała się wprost na Gwen Griffin, częściowo parząc również ręce chłopca.
-Prze... prze... prze... pra... szam - wydukał, czerwieniąc się niemiłosiernie, a jego zielone oczka napełniły się łzami.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach