Stół Hufflepuffu

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Czw 16 Wrz - 20:55

- Myślę, że taki siódmoklasista nie myśli w tej chwili o komforcie przebywania w zamku po wybuchu - oświadczyła. Jako optymistka była podobnego zdania - człowiek powinien korzystać ze swojego życia do granic możliwości. Z tą różnicą, że zasadą ponad to, było przede wszystkim - nie szkodzić, skoro już opieramy się na słowach innych ludzi. Każdy mógł robić co tylko chce, pod warunkiem, że nie rani to w jakikolwiek sposób innych ludzi. Zabawy cudzym kosztem zawsze były dla niej oburzające.
- Możliwe, ale sądzę, że nie będziesz tego żałował. Takie zbieranie wspomnień to, w gruncie rzeczy, bardzo mądre podejście - powiedziała z uznaniem słyszalnym w jej głosie. Może i powinien skupić się trochę na zaplanowaniu swojej przyszłości, ale po pierwsze, miał jeszcze czas, a po drugie nikt nikomu nie zabroni żyć chwilą. I nie było to głupie podejście do życia. Właśnie tacy ludzie potrafili z niego czerpać garściami, gotowi przystosować się do niemal każdej sytuacji i zawirowań życiowych.
Skinęła głową w odpowiedzi na pytanie, jednak nie miała zamiaru zdradzić imienia dziewczyny. Niekoniecznie byłoby to dla niej przyjemne, gdyby ktoś szeptał za jej plecami, lub otwarcie wyśmiewał.
- Na pewno na starszego niż jedenastolatek - powiedziała z szerokim uśmiechem. À propos pierwszoklasistów, Gwen zauważyła Kevina i pomachała do niego, uśmiechając się pokrzepiająco. Jego problemy były jej dobrze znane od momentu, w którym kiedyś usłyszała jak koledzy wyśmiewają się z chłopca. Na Irytka nie mogła nic poradzić, bo słuchał tylko Krwawego Barona, ale rozmawiała ze starszymi uczniami. Jak to jednak bywało, Ślizgoni nic sobie nie robili z uwag małej Puchonki, a jej odznaka nie była dla nich żadnym wyróżnieniem.
Gdy Kevin koło niej przechodził, była skupiona na rozmowie z Julianem, ignorując mijających ich ludzi i to, co robią. Obecność owych uczniów, uświadomiła jej dopiero gorąca zupa na bluzce. Podskoczyła oparzona, wydając zduszony okrzyk i szybko wydobyła z kieszeni różdżkę, usuwając zaklęciem gęstą ciecz. Od strony stołu zielonych dał się słyszeć prześmiewczy rechot. Spiorunowała ich spojrzeniem i robiąc łagodną minę, spojrzała na Kevina.
- Nie przejmuj się, to tylko zupa. Wszystko w porządku? - zapytała ciepło, machając kilka razy różdżką, tak, że po płynie już nie było śladu.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Czw 16 Wrz - 22:26

Julek nie czuł się jak ktoś, mogący nosić na sobie bez cienia zwątpienia epitet – mądry. W zasadzie, to uważał się raczej za dość inteligentnego, ale nie mądrego. Wbrew pozorom, oba pojęcia znacznie od siebie odbiegały. Inteligencja służyła do kojarzenia pewnych faktów ze sobą i wykorzystywania swojego procesu myślenia w sposób efektywny. Mądrość natomiast była zbiorem doświadczeń i zbieranej przez wiele lat wiedzy. Różnica była widoczna, lecz większość ludzi nie zwracała na nią uwagi.
Jego żarty z kolei, nigdy nie były umyślnym źródłem cierpienia dla kogokolwiek. Po stokroć wolał słyszeć z ust swoich małych ofiar śmiech, niż smętny szloch. Nie pasjonowało go gnębienie innych, a przynajmniej takie okrutne. Typowe dla zielonych, lecz nie dla Gryfona. Kpił sobie i szydził z bardziej i mniej oczywistym powodów, ale doprawdy nigdy nie chciał zostać nazwanym oprawcą. Czy odcisnąć swojego śladu na negatywnie odbieranych częściach pamięci długotrwałej.
- Uznam to za komplement – odrzekł, kwitując jej komentarz na temat jego pomysłu na spędzenie ostatniego roku w Hogwarcie. Kolejny raz obnażając swoje uzębienie.
A słysząc jej późniejsze słowa i widząc uśmiech, roześmiał się gardłowo. Nie zwracając uwagi na to czy ktoś obok nich przechodzi, czy nie. Zwykł być skupiony na rozmówcy, gdy prowadził z nim dialog. W szczególności, gdy była to przedstawicielka płci pięknej. Także wstał, z zdezorientowaniem patrząc jak na ubraniu Gwen pojawia się mazista plama. Usta otworzyły mu się w niemym akcie oszołomienia, jednak żaden najmniejszy dźwięk się z nich nie wydobył. Przestał biernie trzepotać rzęsami dopiero wtedy, kiedy Puchonka za pomocą różdżki pozbyła się zupy jakiegoś nieporadnego młokosa z bluzki.
- Wszystko w porządku? Jesteś cała? - dopytywał, przyglądając jej się niepewnie. Po czym ostro zmierzył chłopca, unosząc ku górze ciemną brew. - A ty, młody, powinieneś uważać.
Burknął reprymendę. Nie zdając sobie sprawy, że z boku wyglądają dość komicznie. Gwen odzwierciedlała postać troskliwiej matki o czułym tonie, a on odgrywał idealnie surowego ojca. Gdyby był tego świadom, rozumiałby chichot dobiegający zza jego pleców. Tak niestety, mógł jedynie rzucić zielonym swe oburzone spojrzenie. Nie widząc nic śmiesznego w tym, że ta mała niezdara oblała dziewczynę gorącą cieczą.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Sro 22 Wrz - 21:05

Sama Gwen należała właśnie do osób nie przywiązujących uwagi do rozróżniania takich pojęć jak mądrość i inteligencja. Najpewniej dlatego, że po lekcjach zazwyczaj nie chciało jej się wdawać w filozoficzne dyskusje (chociaż i takie czasami prowadziła), licząc na zwykłą rozmowę o rzeczach błahych i nic nieznaczących.
Chyba właśnie dlatego że Julian nikogo nie krzywdził swoimi żartami, była skłonna przymknąć na nie oko. Jako osoba całkowicie nieszkodliwa dla reszty uczniów, mógł robić na co tylko miał ochotę.
Uśmiechnęła się jedynie w odpowiedzi, upijając kolejny łyk soku w momencie, w którym na jej bluzce wylądowała gorący płyn.
- Nic mi nie jest, to tylko zupa - oświadczyła, nawet nie patrząc na Gryfona, zamiast tego całą uwagę skupiając na małym Ślizgonie. - Naprawdę nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć - powiedziała do Kevina z uśmiechem, pokazując tym samym, że się nie gniewa. Jednak słysząc chichot zielonych i reprymendę Juliana, szybko czmychnął z Wielkiej Sali ze wzrokiem wbitym w posadzkę.
Gwen przeniosła surowe spojrzenie na Barclay'a, zupełnie ignorując śmiech Ślizgonów.
- Przecież to nie jego wina, że się potknął - powiedziała niezadowolona, że zwrócił mu uwagę. Należała do niezdar i wiedziała jak to jest, kiedy wścieka się na nią cały świat, bo akurat coś niechcący zrzuci, albo na kogoś wpadnie. Wiedziała też, że nie może zaliczyć tych doświadczeń do miłych, a Kevin miał dodatkowe problemy, które ona, przez uaktywniony instynkt samarytański, miała zamiar rozwiązać.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Czw 23 Wrz - 16:14

Gdyby nie to, że mały ślizgon szybko przebierając nogami uciekł mu sprzed oczu, zapewne dorzuciłby w jego kierunku jeszcze kilka słów ciętego pouczenia. Nie starał się również zapamiętać jego nadal dziecięcych rysów twarzy, słysząc jak ton Gwen ostrzy się niczym kuchenny nóż.
- Ale... - zająknął się niemrawo. Jednak zaniechał ciągnięcia tematu, wiedząc o charakterze Puchonki i jej usposobieniu. Kto jak kto, ale Julek dobrze znał jej dobrą naturę. Sam był niejednokrotnie wdzięczny za to, że była taka jaka była. - Mógł bardziej uważać. Miał szczęście, że Cię nie poparzył czy no, udało mu się po prostu.
Przejął się stanem zdrowia rozmówczyni? Oczywiście, w jakimś stopniu tak. Bądź co bądź, był Gryfonem. Posiadał więc prawo do odczuwania emocji, w tym między innymi empatii. To, że Gwen odbierała czyn Kevina nieco inaczej niż on sam, nic nie zmieniało. Pomijając wzrost podziwu w jego organizmie dla wyrozumiałości dziewczyny. Julian nie odziedziczył ani po matce, ani po ojcu krzty cierpliwości. „W gorącej wodzie kąpany” - owe powiedzonko, w jego przypadku sprawdzało się pod każdym względem. Choć miał w sobie odpowiednią dawkę inteligencji, aby przemyśleć swoje pewne wybory i z większym rozmysłem stąpać po podłożu początków dorosłości, to niestety bądź stety – rzecz względna, nie wykorzystywał ów faktu. Działał zgodnie z pierwszym impulsem, jaki budził się w jego umyśle. Często tracąc na braku ćwiczenia szarych komórek, czyli popadając w kolejne i jeszcze kolejne kłopoty. Ale nie dostrzegał akurat tego powiązania. Sądził raczej, że to problemy trzymają się go bez konkretnego powodu. Nie żeby to on je do siebie przywoływał swoją impulsywnością.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Gwen Griffin on Czw 23 Wrz - 22:08

Na szczęście mały zdążył czmychnąć, bo w innym wypadku Gwen na pewno nie pochwaliłaby słów Juliana, zwracając się do niego z reprymendą. Dla Puchonki pierwszaki miały okres ochronny przez pierwsze dwa miesiące i miała zamiaru tego pilnować.
- Mógł, ale nie uważał, koniec tematu - ucięła krótko. O poparzeniu nie było mowy, bo jej bluzka nie była stworzona ze zbyt cienkiego materiału. Gdyby miała na sobie coś innego, mogłoby być gorzej, ale prawdopodobnie nawet wtedy, widząc łzy w oczach Ślizgona, nie miałaby serca się na niego gniewać. Była zbyt pobłażliwa w niektórych sprawach, ale nie uważała, żeby ta sytuacja należała do tej sekcji.
Nie lubiła sytuacji, w których ludzie na siebie wrzeszczeli tylko dlatego, że ktoś na kogoś wpadł, albo niechcący trącił ręką. To było ludzkie, każdy miał prawo do potknięć, nie tylko tych w przenośni.
Na jej twarz wpłynął nieco łagodniejszy wyraz, a czoło przestało się marszczyć w oburzeniu.
- Najlepiej będzie, jeśli znajdę Kevina i z nim chwilę porozmawiam - oświadczyła chowając różdżkę do kieszeni i podnosząc się z miejsca. - Do zobaczenia na zielarstwie - powiedziała tylko, uśmiechając się na pożegnanie i odeszła, kierując się w stronę wyjścia z Wielkiej Sali i zastanawiając gdzie może znaleźć pierwszaka.
avatar
Gwen Griffin
Dorosły

Liczba postów : 119
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn/Dolina Godryka

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Julian Barclay on Sob 25 Wrz - 11:36

Nie chciał się sprzeczać. Szczególnie jeżeli zdążył zauważyć, iż Puchonka ma większą ochotę zwrócić uwagę mu, a nie tamtemu dzieciakowi. Stał bezbronnie, czekając aż wygłosi długą reprymendę na temat taryfy ulgowej pierwszaczków. Jednak, nic podobnego się nie stało. Jej czoło przestało się marszczyć, więc bezgłośnie odetchnął z ulgą. Wiedział, że tym razem także udało mu się uniknąć czystego zła w postaci rozzłoszczonej Gwen.
- Aha, do zobaczenia.
Bąknął niepewnie na pożegnanie. Obserwując jak opuszcza Wielką Salę i dopiero wtedy, opadł z powrotem na ławę. Zastanawiając krótko, czy w przyszłości owa „gafa” odbije się na jego dobre relacje z szanowną panią prefekt. Nie dane mu było zagłębić się myślami w temat, bowiem jeden krzyk znajomego postawił go na nogi.
- Idę, już idę. Nie drzyj się! - wrzasnął mało grzecznie, po czym uśmiechnął się przepraszająco do zerkającej na niego z wyraźną obawą grupki trzeciorocznych. I także swoimi długimi krokami udał się w tylko sobie znanym kierunku.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Cliodhna O'Hare on Czw 6 Sty - 21:47

Znów spóźniła się na kolacje! Stawało się to powoli jej małą tradycją. Wielka Sala już całkowicie opustoszała, nie było ani jednej żywej duszy, a ze stołów zniknęły półmiski i talerze z przysmakami. Cliodhna rozejrzała się dookoła i ze zrezygnowaniem opadła na ławkę przy stole Hufflepuffu. Przysięgła sobie solennie, że poprosi babcię o kieszonkowy zegarek, który przypomni jej o godzinie, kiedy następnym razem będzie się włóczyła bez celu po błoniach. Oparła głowę na złożonych dłoniach i zapatrzyła się bezmyślnie w ścianę na przeciwko której siedziała.
- Chyba trzeba udać się do kuchni - rzuciła w przestrzeń, a jej głos odbił się echem od kamiennych ścian.
avatar
Cliodhna O'Hare
Dorosły

Liczba postów : 5
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Kenmare, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sarah Donovan on Czw 3 Mar - 23:00

Drzwi do wielkiej sali otworzyły się z hukiem. Sarah nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy swoim zachowaniem zwraca na siebie uwagę, dlatego nie zwróciła uwagi na kilka głów, które odwróciły się w jej stronę. Dziewczyna powędrowała energicznie w stronę stołu Puchonów, czemu towarzyszyło stukanie opcasów. Nie wiedziała, dlaczego przyzła do wielkiej sali. Nie jadała o tej porze. W ogóle niewiele jadła. Wielka sala była miejscem, które odwiedzała głównie z przymusu, albo z synmpatii dla znajomych. Dlaczego więc postanowiła przyjść tu o tej porze? Jedynym logicznym wyjaśnieniem jest obecność innych uczniów. Co jak co, ale zawsze znalazł się ktoś, kto zgłodniał i postanowił odwiedzić jadalnię bez względu na porę. Sarah była towarzyską osobą, dlatego chętnie uczęszczała w miejsca, pełne rówieśników. Usiadła na ławce i sięgnęła po kubek czerwonej herbaty. Popijała w ciszy napój, rozglądając się po sali w poszukiwaniu znajomych twarzy. Od czasu do czasu zaczynała nucić coś pod nosem.
avatar
Sarah Donovan
Uczeń

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Finchley, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Cathán Seward on Pią 4 Mar - 21:33

Cóż, kolacja była wydawana do godziny dziewiętnastej trzydzieści i niezłą przedstawił minę światu, gdy wszedł do prawie świecącej pustkami Wielkiej Sali. Jednak tak to jest, gdy straci się poczucie czasu - co zdarza mu się chyba nazbyt często w niektórych przypadkach bądź tak błahych z pozoru dla niego jak posiłki - rozmawiając na korytarzu z przypadkowo napotkanymi znajomymi. Wiadomo, jedno zdanie zamieni się w monolog, a ten natomiast jest następstwem do konwersacji, która - wydawać mogłoby się - trwała zaledwie kilkanaście minut, w rzeczywistości jednak trwała ona znacznie dłużej. I biednego Cathána głodem uśmiercą w Hogwarcie, no bo przecież wiadomo, że głodny człowiek, to zły człowiek (a może Ślizgon?), czy jakoś tak to szło.
Młodzieniec rozejrzał się po pomieszczeniu i zatrzymał się przy stole Hufflepuffu, napotkawszy wzrokiem kasztanowe pukle dziewczęcia, które kojarzył. No, bo trudno by było, aby będąc w jednym domu nigdy siebie nie widzieli. To byłby w sumie czysty ewenement, a Seward nawet miał pojęcie, jak ów dziewczyna się nazywa - ha! No doprawdy, iście frapujący fakt.
- Jak myślisz, jeśli poudaję, że widzę tu jedzenie i zacznę jeść coś wyimaginowanego to przestanę być głodny? - zagadał przysiadając się koło dziewczyny, nie czekając na pozwolenie. - Hm, to w sumie prawie jak efekt placebo - zażartował uśmiechając się do niej, a następnie zaczął rozglądać się po sali, by znowuż skierować swój wzrok na dziewczynę i kontynuując swoją wypowiedź. - Chociaż raczej jak bym zaczął, na przykład, jeść blat stołu albo swoje rzemyki z myślą, że to rzecz, którą jem zazwyczaj, na co dzień, jak jajecznica, to można by tak stwierdzić - zaczął się zastanawiać na głos wciąż z uśmiechem błąkającym się po twarzy. Sarah, jego słowa, mogła odebrać albo jako żart - bo tym właśnie to było - albo stwierdzić, iż jest psychiczny - wybór, jakikolwiek on by nie był, należał do niej.
Cathán nie posiadał obiekcji przed tym, by zagadać i tak po części w sumie znanej mu persony. Zresztą do nieznanej również. Nie tylko dlatego, że uważał, iż życie ludzkie jest zbyt krótkie, by marnować je na coś tak idiotycznego jak nieśmiałość, wstyd i przewrażliwienie. Przecież raz się żyło. A to, co pomyśli druga osoba, o zagadującej to poświadczenie o nim, jako o człowieku. Naturalnie w przypadku, gdy persona, która zaczyna rozmowę, zachowuje się tak, jak przystało. Robienie z siebie oligofrenika to zupełnie inna kwestia, której brunet pod uwagę nie chciał brać, a bo i nawet o takim czymś nie myślał. Uważał, że jego otwartość mieści się jeszcze w normach społecznych i nie jest przede wszystkim wścibstwem, to po prostu ekstrawertyzm można rzec.
avatar
Cathán Seward
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sarah Donovan on Pią 4 Mar - 22:03

Sarah przyszła do wielkiej sali tylko i wyłącznie dlatego, że miała nadzieję spotkać tu swoich znajomych, którzy opuścili pokoje wspólne w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Nie wzięła jednak pod uwagę, że o tej porze posiłki nie były wydawane i zgłodniali nastolatkowie wyszukiwali inne miejsca, w których mogliby się posilić. Zawiedziona siedziała przy stole Puchonów, popijając w samotności herbatę. Oparła łokcie na stole i z niezadowoloną miną wpatrywała się w pustą przestrzeń. Należała do osób, które łatwo się irytują. Zamiast ruszyć tyłek i poszukać koleżanek w innej części zamku, wolała siedzieć w wielkiej sali z naburmuszoną miną. Cała Sarah. Nagle z zamyślenia wyrwał ją męski głos. A jednak miała rację, to miejsce, które przyciągało głodomorów o każdej porze dnia i nocy.
-Na mnie to działa - odpowiedziała z uśmiechem.
Właściwie panienka Donovan wolała wyobrażać sobie inne rzeczy. Na przykład to, jak będzie wyglądać, jeśli nie oprze się dodatkowej porcji ciasta. Pomagało. Dziewczyna w momencie zapominała o głodzie. Chociaż myślenie o pysznościach, które się pożera, było zdecydowanie bardziej przyjemne. Tak czy inaczej, Puchonka doskonale wiedziała, ile może zdziałać siła wyobraźni.
-Masz szczęście, z głodu nie umrzesz - rzuciła radośnie i zaczęła szukać czegoś w niewielkiej torebce, którą zawsze ze sobą nosiła. - Proszę.Wręczyła chłopakowi czekoladowego batona z orzechami. Miała go przy sobie, żeby nauczyć się walczyć z pokusą. Opanowała to niemal to perfekcji, więc baton nie był jej już potrzebny. A tak bardzo lubiła się dzielić jedzeniem z innymi.
-Stołu nie polecam. Szkoda ząbków. Jeszcze się przydadzą - pouczyła go, uśmiechając się zawadiacko.
Lepiej nie wiedzieć, o czym sobie pomyślała. Bo znając nią, nie było to nic przyzwoitego.
avatar
Sarah Donovan
Uczeń

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Finchley, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Cathán Seward on Sob 5 Mar - 15:03

Fakt, faktem - można rzec, że właśnie głód przyciągnął go do Wielkiej Sali, jednak nie przyszedłby tu mając pojęcie, która jest chociażby mniej więcej godzina. Chyba czas najwyższy, by wyposażyć się w coś takiego jak zegarek. Jeśli młodzieniec wiedziałby, iż jest po dwudziestej pierwszej, by nie szedł tutaj z myślą najedzenia się, od razu skierowałby się do kuchni, mając nadzieje, że litościwe skrzaty okażą mu swe miłosierdzie i przygotują mu kolację. W takiej sytuacji nie pogardziłby nawet zwykła kanapką z masłem czekoladowym albo chociaż dżemem.
Cathán, nie miał obiekcji przed zjedzeniem więcej niż to możliwe w jego przypadku. Najwyżej tylko zacznie mieć odruch wymiotny bądź nie tylko odruch... Ale był przecież facetem, i gdyby zaczął trapić się o swoją linię to chyba by następnie z krzykiem wpadł do dormitorium siostry (która pewnie wyrzuciłaby go na zbity pysk) z prośbą o walnięcie go (chociaż w sumie ta prośba byłaby spełniona i to bardziej niźli by chciał). Na szczęście nie miał takowych problemów i nie rozumiał dzierlatek, które przesadnie dbają o swoją linię. W porządku, że chciały podobać się innym albo czuć się dobrze w swoim ciele, jednak wbijające kości się w jego ciało to nic miłego.
- Jaaa, to jakiś program, podziel się posiłkiem z Cathánem Sewardem? - zażartował z uśmiechem na twarzy, biorąc od Puchonki batona, a następnie go otwierając. - Ale dzięki, uratowałaś mi życie! - stwierdził odgryzając kawałek przysmaku. - E tam, jestem zdania, że Poppy, potrafiłaby mi sprawić nowe - odparł na wzmiankę o zębach, połykając batona, a następnie odgryzł następny fragment - w takim tempie zje go w niecałe dwie minuty.
Cóż, nieprzyzwoite myśli ma ponoć każdy, jednak może i dobrze, iż Sarah, nie wypowiada ich nagłos, bo nie wiadomo, co by chłopczyna sobie jeszcze pomyślał. Nie przywykł do takowych konwersacji z niezbyt dobrze znaną mu personą. W przeciwieństwie do bliźniaka, który zapewne rozmowę sprowadziłby do czynów.
avatar
Cathán Seward
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sarah Donovan on Sob 5 Mar - 19:10

Zabawne, że po tylu latach spędzonych w szkole, Sarah nie znała ponad połowy uczniów. Ba, nie kojarzyła nawet nawet ich imion, chociaż z wieloma z nich uczęszczała na zajęcia, wpadała na nich na przerwach. Co dziewniejsze, tyczyło się to nie tylko przedstawicieli innych domów, ale także sporej grupki Puchonów. O młodym Sewardzie dziewczyna wiedziała tylko tyle, że ma on liczne rodzeństwo i jest kapitanem drużyny Hufflepuffu. Oboje mijali się każdego dnia w pokoju wspólnym żółtych, ale nigdy nie zamienili ze sobą ani słowa. Cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz, pomyślała. Sarah nie czuła się ani trochę speszona towarzystwem młodzieńca, a nawet cieszyła się, że w końcu pozna tego sławnego Cathana.
-Nie, nie jestem aż taka dobrotliwa - powiedziała, wywracając teatralnie oczami. - Po prostu nie chciałam mieć na sumieniu życia kapitana naszej drużyny. Reszta graczy, no i zaciekli kibice chyba by mnie zabili. Sam pomyśl co by było, gdyby dotarła do nich informacja, że umarłeś śmiercią głodową, bo żałowałam Ci batona!
Pokręciła głową z dezaprobatą, a następnie uśmiechnęła się radośnie. Lubiła luźne konwersacje. Nie należała do nieśmiałych osób. Wręcz przeciwnie, lubiła zawierać nowe znajomości. Nigdy nie zastanawiała się, czy może już przejść na inny poziom znajomości. Trakowała to jako stratę czasu, który można by wykorzystać na dobrą zabawę. Nikt nie mówi od razu o rzucanie się chłopakom w ramiona, ale nie trzeba przecież być śmiertelnie poważnym i oficjalnym.
-Spoko, odwdzięczysz się przy innej okazji - dodała po chwili.
Miała poważną minę, ale traktowała to jako żart. Niczego od niego nie oczekiwała. Właściwie to była mu wdzięczna, że mogła pozbyć się słodyczy. W końcu taki batonik to jakies dwieście kilokalorii.
-Zęby zębami. Inna sprawa, że musiałbyś płacić za nowy stół. Po co. Mógłbyś z tymi pieniędzmi zrobić coś innego. Zabrać na obiad jakąś fajną dziewczynę, tak na przykład.
Szkoda, że jej nikt nie zapraszał na żaden obiad. Nie żeby zależało jej na jedzeniu, ale miło być czasem gdzieś zaproszonym. Będzie musiała znaleźć sobie chłopaka, o tak.
avatar
Sarah Donovan
Uczeń

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Finchley, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Cathán Seward on Wto 8 Mar - 18:38

Cathán jest dość towarzyski i gdy nadarzy się okazja, nie ma obiekcji przed rozpoczęciem rozmowy z osobą, którą mija w dzień w dzień na szkolnym korytarzu, bądź co więcej w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu. Zobaczywszy Sarah, samotnie siedzącą przy stole Puchonów, bez krępacji oraz zastanowienia, postanowił do niej podejść i zacząć konwersację nie myśląc nawet, iż dziewczyna mogłaby go, no cóż, pogonić. Mimo wszystko on nigdy jeszcze nie zastanawiał się nad tym, jakby mu się egzystowało, gdyby miał peszyć się chociaż na myśl podejścia do kogoś bliżej nieznanego. Zapewne było to koszmarnie irytujące zarówno dla niego jak i jego znajomych.
Seward zaczął się śmiać na wzmiankę o śmierci głodowej i jakby zareagowali inni żółci. Chociaż z drugiej strony, jego skonanie przez fakt niedostarczenia organizmowi produktów żywnościowych, byłby dla kogoś zbawieniem - zwolni się stanowisko szukającego, a i przede wszystkim kapitana!
- No kurde, moje fanki, by ci krzywdę normalnie zrobiły - stwierdził całkowicie poważnym tonem. - A nie czekaj, nie spotkałem jeszcze żadnej - powiedział jakby nagle to do niego dotarło i ugryzł ostatni kęs batona, papierek kładąc na stół. - Na szczęście zjadłem coś!
Może i jakieś fanki miał, którym na jego widok miękły kolana i dostawały palpitacji serca, jednak nie bardzo patrzył na dziewczęta pod tym względem. Jeśli jakaś do niego podchodziła zaczynając rozmowę to przecież on sam również tak postępuje i bynajmniej nie podkochuje się w każdej z takowych panienek. Prawdy powiedziawszy to byłoby idiotyczne stwierdzenie i zachowanie też.
Cathán również miał gdzieś wszelakie nieprzyzwoitości podczas jakiś tam etapów znajomości, jeśli coś chciał powiedzieć, na przykład, że ma fatalny humor, to nie będzie czekał do którejś z kolei rozmowy, by oznajmić jak naprawdę się czuje. Nienawidził pogrywać w nic i sam starał się być sobą niezależnie od okoliczności, nie miał zamiaru czegoś udawać przed kimkolwiek. A tym bardziej czekać do dwusetnej rozmowy, by oznajmić, że ładnie komuś w żółtym kolorze. Litości.
- Raczej Dumbledore zrobiłby swoje czary-mary, hokus-srokus i stół byłby jak nowy, bez śladów mojego uzębienia, co najważniejsze! - powiedział z szelmowskim uśmiechem. - Jak chcesz to mogę zabrać cię dziś na kolację do kuchni - zaproponował bez krępacji, bo przecież to nie miała być randka, a towarzyskie spotkanie przy jedzonku przygotowanym specjalnie dla nich przez skrzaty. No i jeszcze istniała opcja, że dziewczyna mu odmówi, ponieważ nie zapraszała go chociażby do stołu, przy którym siedziała, on sam podszedł do niej z wyrazem bólu na twarzy z powodu pustego stołu. No i żołądka przede wszystkim.

avatar
Cathán Seward
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sarah Donovan on Wto 8 Mar - 22:51

Sarah nie była osobą lubiącą stereotypy. Nie szufladkowała ludzi ani nie przyklejała im przysłowiowych łatek. Uważała, że każdy człowiek jest na swój sposób wyjątkowy i posiada własne - pozytywne lub negatywne - cechy, które nie są dyktowane przez otoczenie ani przynależność do danej grupy. Mimo to trzeba przyznać, że miała swoje wyobrażenie na temat niektórych osób i czasem dziwiła się, kiedy rzeczywistość okazywała się inna. Do takich osób należeli gracze szkolnych drużyn quidditcha, a ich kapitanowie w szczególności. Zawsze myślała, że są to osoby niezwykle popularne, oblegane przez przedstawicieli płci przeciwnej. Idole przeciętnych uczniów. Tymczasem Cathan przyznał, że nie ma żadnej fanki. Trochę ją to zaskoczyło. Być może się zgrywał, ale to też odbiegało od jej wizji - wydawało jej się, że sportowcy są bardzo pewni siebie.
-No co Ty. Żadna nie rzuciła Ci się jeszcze na szyję, nie prosiła o podpisanie się szminką na jej miotle ani nie próbowała nafaszerować Cię eliksirem miłosnym? - zapytała z rozbawieniem. - Myślę, że albo jesteś skromny, albo po prostu chcesz zamydlić mi oczy. Ale wiesz, będę uważać. Tak w razie, jakby któraś naprawdę chciała mnie zabić.
Dziewczyna ponownie sięgnęła po kubek, ale ku jej niezadowoleniu okazał się on być zupełnie pusty. Po czerwonej herbacie pozostał jedynie aromatyczny zapach. Sarah rozejrzała się dookoła, ale na stole nie znajdowało się nic do picia. Wzruszyła z rezygnacją ramionami i ponownie skupiła się na Cathanie. Wyobraziła sobie sytuację, w której kapitan żółtych naprawdę zniszczył jeden ze stołów w wiekiej sali.
-Masz rację. Dumbledore na pewno nie pozwoliłby Ci się przejmować głupim stołem - odparła po chwili namysłu. - Ale ciekawe jaką miałbyś minę, gdyby świadkiem Twojego niedopuszczalnego zachowania był Snape. Chciałabym widzieć, jak robi to swoje czary-mary. Chciałbym widzieć Twoją reakcję.
Pokazała mu język. Lubiła się zgrywać. Takie niewinne żarty pozytywnie na nią wpływały. Nie musiała śmiać się do rozpuku. Wystarczyło, że mogła się z kimś na luzie powygłupiać. Kilka usmiechów i świat od razu wydawał się lepszy.
-Już jadłam - skłamała, kiedy młody Seward zaproponował jej wyprawę do kuchni. - Ale możemy iść. Ty coś zjesz, taki baton to nic, dla takiego wysportowanego mężczyzny. A nie chcę, żeby znalazła mnie któraś z Twoich fanek - powiedziała i wykonała ruch, który miał imitować drżenie ze strachu. - No i tak na marginesie... Gdyby nie to, że tak marnie wyglądałeś, sama rzuciłabym Ci się na szyję. Wiesz, jestem Twoją psychofanką. Ale ciii, to sekret.
Zrobiła całkiem poważną minę i zasłoniła palcem swoje usta, pokazująć mu, by milczał. Następnie - już z charakterystycznym uśmiechem - odwróciła się energicznie i spojrzała na niego, w oczekiwaniu na odpowiedź.
avatar
Sarah Donovan
Uczeń

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Finchley, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Stół Hufflepuffu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach