Stół Ravenclawu

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 18 Cze - 23:59

Brunet zastanowił się przez moment, po czym zaśmiał. Co on miał z tym śmianiem się? Szaleju się najadł? Nadmierny optymizm był już chorobą czy jeszcze jakąś dziwaczną cechą charakteru?
- Polecam ziemniaczki i ten cudowny pudding, i tamte paszteciki i te pulpety - wskazywał po kolei palcem na półmiski w ich okolicy. - Ja jednak ograniczę się dziś do sałatek. Trzymam formę! - poklepał się w swój chudy brzuch ze śmiechem. - A ty nie musisz, drobna jesteś, przytyj trochę.
Nie ma to jak złote rady Sutherlanda, co? Zawsze miły, zawsze cudowny, zawsze szczery, ot cały Evan! - Pamiętasz jakie mamy jutro pierwsze zajęcia? - spytał, grzebiąc widelcem w swoim talerzu.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Lily Grey on Wto 19 Cze - 0:13

Ktoś musiał się śmiać za dwóch i zastąpić śmiech wszystkich ponuraków chodzących o tej ziemi.
- Ja drobna? - Zaśmiała się i chwyciła za wyimaginowaną oponkę na brzuchu. - Może skuszę się na paszteciki, które poleciłeś. - Powiedziała i nałożyła na swój talerz dwa duże paszteciki. Ugryzła jednego ze smakiem. Delektując się tym kęsem. Trzeba jeść powoli, by być sytym i nie tyć.
Dziewczyna spojrzała na Krukona jak na wariata. - Gdybym tylko miała głowę do takich spraw. - Jęknęła. - Jeśli chodzi o zajęcia to zawsze podążam za resztą mej borsuczej "rodzinki", gdzieś mnie na pewno zaprowadzą. - Zaśmiała się, znowu. Zaczynała mieć dobry humor.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Evan Sutherland on Wto 19 Cze - 0:35

Machnął lekceważąco ręką, gdy Lily próbowała przekonać go, że nie jest znów taka drobna. Zawsze bawiło go, gdy dziewczyny próbowały wmówić mu, że są grube, brzydkie i w ogóle okropne. Może dlatego, że uwielbiał obsypywać je komplementami?
- Zastanawiam się właśnie czy koniecznie muszę iść na te zajęcia - zastanowił się, starając sobie przypomnieć, z kim rzeczywiście będą mieć lekcje. - Mam ogłomną ochotę na wysieszkę do Hogsmeade. Ostatni łaz byem tam przched świętami - powiedział, żując potężny kęs sałatki. - Kiedy kolejny, oficjalny wypad? - spytał, popijając sokiem pomarańczowym. Kawa pod wieczór nie była tym, na co młody Sutherland mógł sobie pozwolić. I tak już był nadpobudliwy, a co by się stało, gdyby przed samym snem wstrzyknął sobie taką dawkę dodatkowej energii?
A tak poza tym to chyba dobrze, że panna Grey wpada w dobry humor, czy tak? W końcu właśnie to Evan zwykł obierać sobie za punkt honoru, wprowadzić wszystkich w dobry nastrój. A czy mu wychodziło czy też nie...
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Lily Grey on Wto 19 Cze - 0:49

Chyba wszystkie dziewczyny takie były. Każda miała kompleks nad jakąś błahą sprawą w jej wyglądzie. To, że chłopak tak prawił komplementy mogło oznaczać, iż jest on gentlemanem. A na świecie coraz mniej takich mężczyzn.
- A ja do Hogs urywam się jak mam na to ochotę. - Zaśmiała się łobuzersko. - Następny wypad jakoś niedługo. Nie wiem, czy nie w ten weekend. - Uśmiechnęła się. Kawa o tej porze z jednej strony była tym, czego dziewczynie trzeba, a z drugiej to może przez nią nie mogła w nocy spać. W sumie nieważne i tak nadal będzie uzależniona od kofeiny.
Dobrze, bardzo dobrze. Uśmiechnięta Greyówna zdarza się niby rzadko, a jednak ostatnio coraz częściej. Ciekawe jaki czynnik miał na to wpływ.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Evan Sutherland on Wto 19 Cze - 1:14

Dżentelmenów coraz mniej? Może i fakt, wykruszyli się po erze hipisowskiej. Teraz pozostały same niedopałki. Evan uważał, że odpowiednio dobrane komplementy to podstawa dobrej relacji. Nie, żeby chciał jakoś manipulować wszystkimi po kolei, jednakże zawsze warto było patrzeć na te promienne, nieco zarumienione buźki po tym, jak rzucił kilka miłych uwag.
- Ale w sensie że jak? - spytał nieco zmieszany. - Mnie nigdy nie udało się znaleźć przejść. Wszędzie, tylko nie do Hogsmeade - westchnął ciężko, kończąc swoją sałatkę. Faktycznie, mógł dostać się niemal wszędzie, zamkowe korytarze i tajemne przejścia nie stanowiły dla niego problemu, lecz do Hogsmeade nigdy nie pamiętał którędy może trafić.
Uśmiech dobra rzecz. Kiedy tylko panna Grey będzie potrzebowała natychmiastowej poprawy humoru, zapraszamy do Sutherlanda. Jego drzwi zawsze szeroko otwarte!
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Lily Grey on Wto 19 Cze - 1:30

Ahh, wykruszyli się, wykruszyli. Każda "moda" kiedyś przemija, każda kiedyś znika i jest zastępowana inną. Nie licząc kilku kilku wiernych jej zapaleńców, właśnie tych niedopałków. Komplementy dobra rzecz.
Schyliła się w stronę chłopaka, ażeby nikt ich nie podsłuchał. - Kojarzysz posąg Jednookiej Czarownicy na trzecim piętrze? Radziłabym tam pokombinować. - Uśmiechnęła się tajemniczo.
Ona też potrafiła znaleźć się prawie wszędzie, gdzie tylko być chciała. Prawie, bo w Hogwarcie zapewne jest jeszcze wiele nieodkrytych zakamarków, w których czyhają kolejne przejścia i niespodzianki serwowane im przez zamek.
Będzie o tym pamiętała, na przyszłość.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Evan Sutherland on Wto 19 Cze - 1:36

Evan również nachylił się w stronę rudzielca i nadstawił uszu. Trzecie piętro? Tam nigdy nie sprawdzał! Chłopak wybałuszył oczy, przełykając głośno ślinę.
- Nie gadaj - wymsknęło mu się. On był faktycznie zaskoczony tym, że wielokrotnie przechodził koło tego posągu, a nigdy nie przyszło mu na myśl, że właśnie tam może być ukryte jakiekolwiek przejście. A tym bardziej do Hogsemade! A on przez tyle lat musiał siedzieć niczym trusia, czekać na wymarzony weekend, by wreszcie dostać się do ulubionego Miodowego Królestwa. - Chodź, musisz mi koniecznie pokazać! - Sutherland napalił się na ten wypad niebotycznie, czekając aż Lily dopije swoją kawę, po czym oboje wymknęli się z Wielkiej Sali, zabierając ze sobą wszystkie rzeczy.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 20 Cze - 23:18

Humphrey powlekł się za Adele. Nie oponował i nie zaprzeczał. Faktycznie, nie powinien dawać im pieniędzy, ale grozili, że go pobiją, więc nie miał wyboru. Ciągle był smutny, ale perspektywa wypicia gorącej czekolady była bardzo pocieszająca. Poza tym dziewczyna ochroniła go raz, więc czuł się dość pewnie w jej towarzystwie. Wiedział, że raczej nic mu nie grozi, pomimo tego, że była od niego znacznie drobniejsza, a Humphrey wcale nie był słaby z zaklęć. Po prostu ona potrafiła się postawić silniejszym od siebie.
- Pewnie masz rację... - Przyznał tylko. Kiedy wreszcie opadł na krzesło w Wielkiej Sali, przy stole krukonów i zaczął siorbać gorącą czekoladę, poczuł się o niebo lepiej. Nie potrafił jakoś rozpocząć rozmowy. Głupio mu było, że ktoś go uratował i nie wiedział czy może teraz jak gdyby nigdy nic zacząć rozmawiać.
- Dzięki jeszcze raz... Nie dałbym im rady sam... - Spuścił głowę. Ciepły kubek rozkosznie grzał jego dłonie, tak strasznie zmarznięte po wizycie na dworze.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Pią 22 Cze - 19:55

Poczuł się o wiele lepiej, na myśl o trzaskającym ogniem kominku i gorącej herbacie. Na pomysł dziewczyny kiwnął tylko potwierdzająco głową i jeszcze raz otarłszy dłonie o siebie powędrował w towarzystwie nowych znajomych ku drzwiom. Przyjemny, a co ważniejsze ciepły powiew wiatru towarzyszył ponownemu wejściu do wnętrza zamku. Delikatnie załaskotał twarz chłopaka, natychmiastowo poprawiając mu nastrój. Nie miał ochoty na rozmowę na korytarzach, wolał raczej wpierw zasiąść przy wykwintnym stole Krukonów.
Widok Wielkiej Sali przepełnionej uczniami nie zachwycił Michaela. Oczekiwał, że osób będzie mniej, aczkolwiek na myśl o mrozie z zewnątrz, bez chwili zawahania usiadł na jednej z długich ław, przy okazji witając skinieniem głowy otaczających go zewsząd kolegów. Jakoś po nabraniu ciepła nie miał ochoty na jakikolwiek napój :
- Popmhrey , tak? Muszę sam się domyślać. - mruknął cicho w stronę Humphreya, spoglądając czasem na wygłupiających się Ślizgonów. Kątem oka dostrzegł przerażone oczy trojga czwartoroczniaków, gdy Adele przechodziła między ich stołem. Czy aż taki lęk budziła wśród małych łobuziaków? Może tylko mu się wydawało. Tak czy siak, dość zabawnie to wyglądało i młodzieniec uśmiechnął się pod nosem.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pią 22 Cze - 21:04

- Wybacz... Humphrey Pomphrey. - Podał chłopakowi rękę. - Poszedłeś tak szybko, że nie zdążyłem się przywitać tam na moście... - Zaczerwienił się trochę.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Pon 25 Cze - 23:08

- Michael. - Odpowiedział krótko, odwzajemniając miły gest ze strony nowego kolegi. Nie potrafił znaleźć stosownego tematu, który mógłby rozpocząć ich rozmowę. Dopiero co się spotkali, więc niezbyt dużo wiedzieli o swoich charakterach, tym bardziej, że Michael swoim zachowaniem jakoś nie przedstawił za specjalnie swoich cech. Może Humphrey dał coś po sobie poznać, aczkolwiek młodzieniec nie mógł z tego dużo wywnioskować. Patrzył się zamyślony w trzaskający iskierkami ogień w kominku. Smakołyki na stołach kusiły z każdą chwilą bardziej, aż w końcu poddał się i przegryzł małe, kremowe ciasteczko. Tak mu zasmakowało, że wziął jeszcze kilka takich samych i popił wszystkie gorącą herbatą. Nie odwiedzał często Wielkiej Sali, dlatego odkrycie nowego, pysznego smaku dopełniło jego dobre samopoczucie. Dzięki temu zdołał wykrzesać z siebie kilka słów :
- Wiesz Humphrey... zauważyłem, że bardzo jesteś przywiązany do swojej mamy. Nie słyszałem jednak, aby Popmhreye byli wielkimi czarodziejami, jeśli w ogóle tacy istnieją. Mieszkasz gdzieś poza Anglią? - Zapytał zaciekawiony. Ostatnio bardzo dużo czytał o wielkich rodach angielskich. Rzadko spotykał ich przedstawicieli, lecz nie wiadomo czemu, interesował się nimi.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by William Lander on Wto 26 Cze - 10:07

Nie śpieszyło mi się za bardzo z dojściem do Wielkiej Sali. Był także pewny że spóźnił się na śniadanie. Tym bardziej nie było mu śpieszno. Mijając kilka duchów, przywitał ich skinieniem głowy. Widać było że Hogwart dopiero wstaje. Jednak uchylając drzwi Wielkiej Sali, ujrzał wiele głów różnych uczniów którzy jak nie jedli to gawędzili pomiędzy sobą. Patrząc w kierunku zegara, powiedział sam do siebie. - No kurde! - walnął się lekko w pierś. - Już drugi raz w tym tygodniu się spóźniłem! - opuszczając głowę od zegara, powędrował do swojego stołu. Nic go tam nie zdziwiło, uczniowie byli pochłonięci w książkach. Znajdując sobie wolne miejsce, zauważył rozmowę pomiędzy kilkoma uczniami. Uśmiechając się do nich, powiedział. - Witajcie. - nie zwracając na nich uwagi. Zaczął jeść resztki które zostały po śniadaniu. Cóż chociaż to mu pozostało.
avatar
William Lander
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 27 Cze - 8:48

Humphrey już dawno zjadł dwa razy więcej ciastek od kolegi z Ravenclawu. Zdążył też opróżnić do połowy swoją gorącą czekoladę. Siedział uśmiechnięty, dopóki Michael nie zapytał o rodzinę. Mina mu zrzedła. Pewnie on jest czystej krwi, pewnie pogardza takimi jak on i uważa ich za gorszych. No tak... lepiej trafić nie mógł. Znów zrobił się czerwony. Przełknął to, co miał w ustach.
- Nie pochodzę z czarodziejskiej rodziny... - Bąknął. Nie patrzył w stronę chłopaka. Bał się jego reakcji. Na szczęście lub też nie, do stołu przybył kolejny krukon, tym samym nieco burząc porządek ich rozmowy. Humphrey miał nadzieję, że w ten sposób odwróci się uwaga towarzysza od jego wypowiedzi.
Chłopak tylko nieśmiało skinął na przywitanie. Na szczęście nowo przybyły nie próbował okazywać jakichś większych gestów względem niego, co oznaczało, że nie był jednym z tych, którzy go znają. I dobrze, bo większość z nich raczej go nie lubiła. Teraz za to Humphrey poczuł się bardzo skrępowany i chciał uciec od stołu. Z drugiej strony był zbyt przerażony, żeby się ruszyć. Dlaczego tu nie ma Shiry? Ona by mu pomogła w tej sytuacji...
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Sro 27 Cze - 14:08

Młodzieniec nie zwrócił uwagi na to, że nie ma wśród nich Adele. Wiele opcji przemknęło przez jego głowę, dot. jej zniknięcia. Może zobaczyła coś nagannego i pędząc dumnie ze odznaką perfekta, poszła wymierzyć sprawiedliwość lub zwyczajnie spotkała grupkę znajomych i wpadła w wir rozmów. Jednakże bardziej interesowała go odpowiedź Humphreya. Ten jakoś się z tym nie spieszył i widocznie walczył z samym sobą. Kompletnie przez chwilę zamknął się w sobie. Chłopak zauważył, że blond włosy zrobił się czerwony, jakby miał za chwilę wyzionąć wielki strumień ognia. Zamiast tego nieśmiało odpowiedział. Michaela jednak to nie zaskoczyło, tak jak spodziewał się tego odpowiadający. Wiele razy spotykał się z takimi przypadkami, zresztą, sam nie był w pełni czystej krwi. I choć wychowywał się w czarodziejskich zwyczajach, to matka miała rodziców mugoli. Przez to często miał problemy, przez nieustającą chęć "zczłowieczenia" jego samego. W tej samej chwili do stołu przysiadł nieznany mu chłopak. I choć ubrany był w szaty Ravenclawu, to Irving nigdy nie nawiązał z nim rozmowy. Nowy gość totalnie zignorował siedzących i przywitał ich tylko zwykłym mruknięciem. Teraz Mike myślał nad tym, co odpowiedzieć, jednocześnie nie urażając kolegi. W końcu, po dłuższej chwili milczenia, nie patrząc mu w twarz, cicho oznajmił :
- Nie przejmuj się, też nie jestem w stu procentach czysty.
Zaśmiał się pod nosem ze swoich słów, po czym przegryzł jedno ciastko i popił herbatą. Atmosfera wśród nich zmieniła się diametralnie, gdyż pytanie Krukona całkowicie sparaliżowało Popmhreya.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 27 Cze - 19:34

Trochę mu ulżyło, kiedy chłopak przyznał, że nie pochodzi ze starej czarodziejskiej rodziny o czystej krwi. Nie żeby nie lubił rówieśników, którzy urodzili się w czarodziejskich rodzinach, ale często okazywali się mniej wyrozumiali względem niego, niż reszta uczniów. Z drugiej strony zdanie, które wypowiedział Michael nie brzmiało jakoś do końca przyjaźnie. Ja też nie jestem do końca czysty? Co to miało oznaczać? Że jest gorszy? Że są gorsi? Pewnie miał rację. Nieraz się nad tym zastanawiał. Dręczył się myślą, że może faktycznie jest gorszy od innych, skoro tak go traktują i skoro jego rodzice nie byli czarodziejami.
- Rozumiem... - Powiedział tylko cicho. Nie patrzył w stronę krukona. I tak czuł się już dostatecznie osaczony. Z jednej strony jakiś chłopak obok, który dosiadł się i zachowywał bardzo swobodnie, z drugiej Michael, który zaczął zadawać dziwne pytania, które wprowadzały Humphreya w zakłopotanie. Bardzo chciałby teraz błyskotliwie zejść na jakiś ciekawy temat, ale zwyczajnie nie umiał się odezwać w towarzystwie nowo poznanych ludzi. Chłopak go uratował, ale teraz zdawał się nad nim górować, może nawet nieświadomie. Humphrey czuł się mocno niekomfortowo.
- Lubisz quidditch'a? - Zapytał cicho. Bał się odzywać głośniej, śmielej. Może chłopak jednak podziela jego pasję i nawiążą jakąś sensowną rozmowę. Szedł trochę za radą tej małej garstki ludzi, którzy jednak okazywali mu dobroć i powtarzali, że powinien być bardziej śmiały wobec ludzi. Starał się.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Czw 28 Cze - 18:25

Nowo przybyły chłopak nie był skory do rozmowy z nikim. Siedział ze spuszczoną głową, dojadając to, co zostało ze śniadania. Inni uczniowie przy stole albo wgłębiali się w lekturę książek, albo kończyli posiłki i odchodzili na wyższe piętra. Nieliczni podobnie jak Michael, rozprawiali ze znajomymi o wszystkim, co przyszło tylko im do głowy. Teraz był jednak w kropce. Bo nieudanej próbie nawiązania do jakiegoś tematu, obaj rozmówcy pogrążyli się w milczeniu. Przez dłuższą chwilę nikt nie przełamał ciszy i jedynie zagłuszał ją gwar innych i odgłos pochłaniania ciastek przez Humphreya. Wreszcie blondyn przerwał milczenie i nieśmiało zapytał o zainteresowanie qudditchem. Mógł trafić lepiej, gdyż Mike nie za bardzo lubi ten sport, aczkolwiek jak prawie każdy czarodziej ma swoją ulubioną drużynę i czasem pogrywa z przyjaciółmi. Nigdy jednak nie chciał dołączyć do drużyny ani w ten sposób spędzać wolny czas. Tak czy siak, postanowił to przeciągnąć, aby nie zanudzić się na śmierć :
- Czy ja wiem... niby, że znam zasady i trochę gram, ale jakoś sporty drużynowe do mnie nie przemawiają. Skoro pochodzisz z mugolskiej rodziny, to znasz bilarda czy golfa. - odpowiedział trochę śmielej niż poprzednik. Miał nadzieję, że słuchacz także interesuje się w innych rzeczach, oprócz jedzenia i qudditcha.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pią 29 Cze - 17:52

- Znam. - Znał. Tylko że nie znał nikogo kto interesuje się tym sportem, ani nikogo kto by grał w golfa. - Czyli Ty interesujesz się bilardem? - Zapytał. Jeśli chłopak lubi sport, to może będą mieli o czym porozmawiać, chociaż akurat jeśli chodzi o jakieś dziwne dyscypliny jak golf, snooker, bilard, curling i tego typu inne, to Humphrey nie za bardzo się znał. Ale każdy ma swoje zainteresowania. - Lubisz grać, czy raczej oglądać? - Dodał po chwili. Najadł się, więc czuł się teraz dużo lepiej. Drugi chłopak nie włączał się do rozmowy, co akurat działało na korzyść. Z drugiej strony... To jest tak, że jeśli Humphrey jest sam na sam z kimś, to ma problem z pociągnięciem rozmowy. Czuje się mało interesującą osobą i wydaje mu się, że na jego barkach spoczywa cały ciężar spotkania. Myśli, że to on powinien ciągnąć rozmowę, że to od niego wymaga się żeby zagadywał i rzucał tematami. Miał z tym problem. Nie wiedział nigdy jak zacząć i czuł się skrępowany.
Natomiast jeśli znajdował się w większej grupie, to on milczał, a towarzystwo rozmawiało. Wtedy czuł się luźniej, ale kiedy ktoś próbował go zagadać, było mu głupio. Poza tym potęgowało to jego wrażenie, że jest kiepskim kompanem do rozmowy.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Pią 29 Cze - 18:20

- Nie tyle co się interesuje, ale lubię czasem strzelić partyjkę - odparł, dokańczając ostatnie ciastko z półmiska. Nie był pewien, czy wśród czarodziejów jest sens rozmawiać o mugolskich zainteresowaniach. Chociaż uczy się już tu kupę czasu, to jakoś nigdy nie przeszkadzały nikomu jego hobby czy tematu, które poruszał w czasie rozmowy. Zauważył, że istnieją także Ci, których niemagiczni ludzie fascynują więcej niż znane osobistości magików :
- Raczej grać. Oglądanie tego zanudziłoby mnie na śmierć... - odpowiedział ponownie, opierając głowę o złożone dłonie i gapiąc się w sufit. Ten zawsze wyglądał niesamowicie. Pamiętał nawet jego pierwsze uderzenie w bile. Tak wysoko pofrunęła, że wyleciała za stół i wgniotła się prosto w krocze taty. Dość zabawna historia, aczkolwiek pan Irving musiał odwiedzić szpital. Okazało się na bardziej poważne niż sądzono, lecz wszystko dobrze się skończyło. Po chwili powrócił do rzeczywistości. Spojrzał ukradkiem na kieszonkowy, złoty zegarek. Siedzą już tutaj dobre pół godziny :
- Czas się zbierać - mruknął pod nosem młodzieniec, po czym odsunął ciałem krzesło i wstał. Podrapał się za uchem, po czym uprzejmie oznajmił, podając rękę koledze :
- Będę leciał. Miło się z Tobą rozmawiało, trzymaj się.
Klepnął jeszcze Humphreya po ramieniu i odwrócił się na pięcie. Spojrzał przez chwilę na sufit, żeby po chwili skierować się w stronę schodów.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pią 29 Cze - 18:36

- Rozumiem... szkoda, że tu nie ma stołu do bilarda... nauczyłbyś mnie może grać. - Zaczerwienił się trochę, chociaż zaczął już powoli lubić chłopaka. Podał mu rękę, kiedy tamten wstał i odszedł od stołu. Humphrey zjadł jeszcze trochę słodyczy, po czym wstał od stołu. Cieszył się, że drugi krukon nie próbuje go zagadywać. Uśmiechnął się. W sumie wszystko dobrze się skończyło. Poznał Michaela, najadł się... Teraz musiał jednak pójść do biblioteki, żeby zrobić zadania domowe. Ruszył więc w tamtym kierunku raźnym krokiem.
Przez całą drogę nikt go nie zaczepił, co też uważał za sukces. Bał się trochę chłopaków, którzy go dziś gonili - może będą chcieli się zemścić? Na szczęście reszta dnia miała się okazać całkiem przyjemna...
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Colette Venors on Pon 5 Lis - 23:02

Zwlokła się na śniadanie o dość wczesnej porze, przyznać trzeba że ostatnio nie sypiała dobrze, ale to chyba przypadłość, na którą cierpiał teraz każdy uczeń, przystępujący do egzaminów. Po drodze przywitała się z jakąś krukonką, będącą rok niżej, a słowo "cześć" okrasiła rozdzierającym ziewnięciem. Nie zdążyła przysłonić ust, a tamta, o głowę niższa, mogła odnieść wrażenie jakby Colette chciała ją połknąć w całości. Dalej kierowała się przez ogromne drzwi, wprost do środka wielkiej sali, niemal instynktownie podążając w kierunku stołu, należącego do Ravenclawu.
Opadając w końcu na pobliską ławę, splotła palce obydwóch dłoni i wyłamała z trzaskiem, zabierając się do konsumpcji, jajecznica, bekon, warzywa, na koniec miała zamiar jeszcze wsunąć słodkie bułeczki z cynamonową posypką ale...kiedy tylko chwyciła za sztućce...okropny skurcz w żołądku sprawił, że skuliła się na ławce a na skórze pokazała się gęsia skórka. Oczy chciały a układ pokarmowy zaniemógł, spojrzeniem powiodła w kierunku stolika dla kadr i wszystko stało się jasne. Świadomość pierwszej lekcji, jaką dzisiaj miała w planie, sparaliżowała jej organizm - eliksiry.
Wciąż mając na podorędziu widelec i nóż, próbowała wzrokiem oskalpować Snape'a, na szczęście był zaaferowany własną zawartością talerza. Skończyło się na tym, że całą swoją złość wyładowała na plastrach boczku, aktualnie maltretując je widelcem. Zrobiła głęboki wdech i rozejrzała się po stole, jakby szukała jakiegoś ratunku. Może później odbije sobie to śniadanie z nawiązką, teraz zaczęła pieczołowicie rozgniatać swoje jajka.
avatar
Colette Venors
Uczeń

Liczba postów : 27
Czystość krwi : Mugolska.
Skąd : Londyn, Wielka Brytania.

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 7 Lis - 1:27

Humphrey zagryzł wargi. Zauważył, że Colette wchodzi do sali i siada przy stole. Pewnie już nie pamiętała, że obiecał jej zrobić zadanie domowe z eliksirów. Widział, że wygląda nie najlepiej. Zebrał się w sobie, żeby wstać od stołu. Znacznie się przy tym ociągał. Po pierwsze: nie uśmiechało mu się zostawiać wciąż ciepłych tostów z dżemem. Po drugie i chyba najważniejsze: jak zwykle obawiał się konfrontacji z kimś o wiele bardziej pewnym siebie. Ponadto z dziewczyną... W końcu jednak zwlókł się z krzesła i podszedł do stołu Ravenclaw. Obok dziewczyny było wolne miejsce. Zajął je nieśmiało.
- Cześć... - Powiedział dość cicho i wyciągnął z torby rolkę pergaminu, zapisaną od góry do dołu drobnym druczkiem. - Obiecałem Ci to wypracowanie z eliksirów. Przepraszam - nie mogłem Cię wcześniej złapać nigdzie... - Ton jego głosu faktycznie wyrażał przeprosiny. W końcu za chwilę miała iść na zajęcia, a praca wymagała przepisana. Dokonanie tego stanowiłoby chyba nieludzki wysiłek. No ale spełnił swój obowiązek. Tylko czy nie będzie na niego zła?
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Colette Venors on Sro 7 Lis - 1:49

Kiedy skończyła pedantycznie rozdzielać poszczególne elementy swojego śniadania na własnym talerzu, który teraz przypominał świeżą paletę artysty, na którą przed chwilą wyciśnięto farby z tubki, w mętlik czarnych myśli wdarł się cichutki szept, który zakłócał mroczną aurę, jaka nad nią zawisła. Wlepiła czekoladowe oczy w Humphrey'a, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu, co więcej, jakby przemawiał doń w jakimś wymarłym języku, z którego nie zrozumiała ani jednego słowa. W końcu odkodowała wyraz "eliksiry" i "wypracowanie", nie wiedząc które z nich jest bardziej przerażające. Po chwili doszła do wniosku, że w duecie brzmią tak, że skręcało ją w trzewiach. Potrząsnęła głową, a burza loków jeszcze bardziej się zjeżyła.
- Jeżeli Ty...- zaczęła powoli, robiąc odpowiednie pauzy po każdym wersie.
- Pracowałeś nad moim wypracowaniem... to co...ja robiłam, przez całą...- Ścisnęła widelec tak, że kciukiem wygięła jego główkę.
- Noc!- Ale zamiast krzyknąć na niego, wydała z siebie jęk zawodu.
avatar
Colette Venors
Uczeń

Liczba postów : 27
Czystość krwi : Mugolska.
Skąd : Londyn, Wielka Brytania.

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 7 Lis - 2:04

Chłopak spojrzał na nią przerażony.
- Przepraszam... nie chciałem Cię przecież zdenerwować... Mam sobie iść? - Zapytał niepewnie. Była zła, że sama musiała zrobić wypracowanie? Właściwie to nie dziwił się jej, że siedziała nad tym całą noc - materiał był jak zwykle paskudny, a i on sam poświęciłby noc, żeby tylko nie podpaść Snape'owi. Mógłby zapytać co robiła całą noc, ale wiedział, że to nierozsądne i raczej nie uzna tego za dobry żart. Wyglądała tak, jakby włączył jej się tryb bojowy. Ponadto zdawała się być wykończona i - co akurat normalne - rozdrażniona. Nie miał ochoty narażać się na jej gniew. Spojrzał na jej talerz i zdziwił się, że poukładała jedzenie w taki sposób, jakby jej talerz zaraz miał zostać zaserwowany kontrolerowi jakości w jej restauracji.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Colette Venors on Sro 7 Lis - 2:32

Nie odrywała od niego oczu, podtrzymując kontakt wzrokowy, a usta drżały, jakby rzucała na niego zły urok. Widząc jego przerażenie...uśmiechnęła się, co prawda blado i niezbyt wyraźnie, a tylko na tyle ją było stać przed zajęciami ze Snape'm. Za to nie zabrakło jej krzepy, kiedy przyłożyła mu z kułaka w bark, oczywiście z sympatii.
- Spokojnie, nie mam zamiaru Cię zabić.- Łypnęła na stół z kadrą.
- Przynajmniej nie Ciebie... z premedytacją.- Wróciła jednak wzrokiem do sąsiada przy stole, nie bardzo rozumiejąc dlaczego puchon odrobił za nią zadanie domowe.
- Humphrey ja...Chyba źle się zrozumieliśmy, ja tylko powiedziałam, że moim marzeniem jest, aby ktoś zrobił to za mnie, bo mam napisać jeszcze wypracowanie na minimum sześć stóp z historii magii, dla Binnsa. Nie miałam zamiaru nikogo obarczać moimi obowiązkami. Z resztą...to oszustwo, a ja już wolę zostać trollem z eliksirów, niż później kogoś obwiniać. I tak...- Wyciągnęła trzy zwitki pergaminu z torby, rzucając je na stół.
- Wątpię, żeby to mu wystarczyło. Pewnie stwierdzi, że zależało mu wyłącznie na konkretach.- Mówiąc to, starała się przedrzeźniać głos mistrza eliksirów, włączając w to mimikę, jakby miała na talerzu rozbryzganą łajnobombę. Odsunęła talerz, wykładając łokcie na stół i oparła głowę na rękach, a jej chude palce zniknęły w gęstwinie hebanowych loków.
- Nie dość, że nic nie jestem w stanie przełknąć, to chyba zaraz coś dołożę.
avatar
Colette Venors
Uczeń

Liczba postów : 27
Czystość krwi : Mugolska.
Skąd : Londyn, Wielka Brytania.

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Fleur Berry on Pią 9 Lis - 22:24

Weszła spokojnie z książką w rękach. Wiedziała, że się nie spóźni. Przecież jest tak wcześnie. Ona jako jedna z nielicznych Krukonów nie przychodziła na pięć sekund i znikała, oj nie. Lubiła sobie posiedzieć, porozmawiać z Krukonami , Gryfonami , Puchonami i nawet ze Ślizgonami . Idąc na swoje miejsce zauważyła Colette. Znała ją dość dobrze można powiedzieć. Czasem rozmawiały, a było trochę trudno bo Krukonka jest starsza. -Cześć!- uśmiechnęła się pogodnie i usiadła. Chwyciła za bułki i zaczęła jeść, przysłuchując się cicho rozmowie koleżanki.
avatar
Fleur Berry
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : czysta
Skąd : Edynburg,Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Stół Ravenclawu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach