Most

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Most

Pisanie by Josie Fitzroy on Czw 10 Lis - 16:26

Gryfonka zaśmiała się, kręcąc z dezaprobatą głową. Mógł sobie wmawiać co chciał, mógł być nie wiadomo jak pewny siebie i wierzyć, że zawsze wszystko obraca się na jego stronę, jednak pewnego dnia dojdzie do tego, że wszystkie jego starania legną w gruzach, cały jego światopogląd zostanie zniszczony, jakby był tylko domkiem z kart, bo szczęście się od niego odwróci. Ale jeżeli on nie chce tego w tej chwili przyjąć do siebie, Josie nie zamierza go z błędu wyprowadzać – na naprawdę uparte osły nawet marchewka nie zadziała.
- Nie, nie dziwny... – odparła wolno, jakby ważyła każde słowo. – Ale oleju w głowie, owszem, nie masz. Albo szacunku dla samego siebie . Albo... – Niepewnie spojrzała w dół, wychylając się nieco za murek. – Poszanowania dla delikatnych żołądków swoich znajomych.
Az dziw, że w ogóle udało mu się zerwać z eliksirów. Ona nigdy by tego nie próbowała ze względu na szacunek, jakim darzyła profesora. Może i faktycznie był nieco nawiedzony, może był zbyt wymagający i może, wreszcie, gnębił wszystkich, którzy nie byli Ślizgonami, ale mimo to Fitzroy lubiła jego zajęcia i z niemałym zapałem przygotowywała się do każdych eliksirów, nie licząc nawet na jakiekolwiek słowo pochwały.
Przygryzła lekko wargę, wciskając ręce w kieszenie bluzy, którą narzuciła na szatę szkolną. Kiwała się na stopach, przypatrując poczynaniom młodszego kolegi i bała się z każdym jego krokiem, że za chwilę faktycznie spadnie, chociażby po to, by zrobić jej głupi żart.
- Zejdź, bo zaraz naprawdę zlecisz i się połamiesz, a widok twojego mózgu malowniczo prezentującego się na posadzce mógłby niektórych przyprawić o coś więcej niż zwrócenie obiadu – wymamrotała, odsuwając się nieco, jakby nie chciała kusić losu i Carthera.
avatar
Josie Fitzroy
Uczeń

Liczba postów : 30
Czystość krwi : ¾
Skąd : Irvine

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Carther McRoe on Pią 11 Lis - 13:49

Westchnął, po czym zeskoczył z murku lądując tuż przy stopach Josie.
- Do usług - uśmiechnął się lekko, a następnie się wyprostował.
Nie wiadomo dlaczego, Fitzroy przypominała mu trochę taką starszą siostrę, której, na szczęście nie miał. Naburmuszył się. Gdyby nie była jego siostrą, zastąpiłaby mu matkę... tu, w Hogwarcie, zabraniając wielu rzeczy, które mógł robić tylko tutaj, albo których jego matka nie zniosłaby, gdyby robił je w domu. Plącząc się we własnych myślach, postanowił wyrazić swoje zdanie.
- Wiesz, co? Przypominasz mi moją starszą siostrę albo mamę... - powiedział, marszcząc czoło. - Wszystkiego mi zabraniasz.
Tym razem, żeby nie gorszyć Gryfonki, usiadł na posadzce, oparty o barierkę. Przywołał na swoją twarz szeroki uśmiech.
- Widzisz? Potrafię być posłuszny! - oznajmił, patrząc jej w oczy.
Zignorował jej gadkę o tym, że nie ma oleju w głowie i szacunku dla samego siebie. Ile już razy słyszał to zdanie! W Hogwarcie słyszał je prawie codziennie... więc spłynęło to po nim bez żadnych bardziej widocznych śladów.
- A teraz usiądziesz, czy nadal będziesz tak nade mną stać? - spytał, przechylając głowę na bok.
Nie rozumiał kobiet. Raz chciały, żeby faceci pokazywaliby na co ich stać, a raz, żeby nie byli lekkomyślni... są strasznie zmienne. Hm.
avatar
Carther McRoe
Uczeń

Liczba postów : 14
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Wielka Brytania, hrabstwo Derbyshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josie Fitzroy on Sob 31 Gru - 5:08

Twarz Josie rozjaśnił uśmiech. Może jeszcze coś z niej samej w przyszłości będzie? Chociaż czemuż się dziwić, skoro praktyki w wakacje miała niemal codziennie, pilnując, by Spike nie zrobił żadnego głupstwa, by wrócił cało do domu, by jakoś się trzymał i nie szukał jedynie zemsty. Nic więc dziwnego, że w końcu wyrobiła sobie tak silny instynkt macierzyński, iż w chwili obecnej przekładała go na wszystkich otaczających ją ludzi. Szkoda tylko, że nie wszyscy potrafili docenić jej starania.
- A nie przyszło ci do głowy, że one robią to z miłości i troski? – zapytała zaskoczona jego zarzutem. Wydawało jej się, że w tym wieku już każdy zdaje sobie sprawę z tego, iż niektóre czyny rodziców lub starszego rodzeństwa to tylko wyraz zmartwienia. Widocznie Carther nie dorósł jeszcze do tego etapu, by rozumieć tak proste oznaki. Ale to przecież facet, a oni wszyscy są tacy sami… Dobrze, że chociaż się posłuchał i przestał wariować, spacerując po murku. Doprawdy, ciarki przechodziły Gryfonkę, gdy widziała, co wyprawia jej młodszy kolega.
- To ci się chwali, może jeszcze coś z ciebie wyrośnie – powiedziała pogodnie, siadając obok niego, zgodnie z prośba, jaką do niej wystosował. Wszak faktycznie stać już nie musi, a tak będzie im się o wiele lepiej rozmawiało.
A ona? Ona nie chciała nigdy, by mężczyźni pokazywali jej, na co ich stać. Uważała to za szczyt głupoty i niepotrzebne popisy. Zresztą, na co jej pokaz ich umiejętności, skoro poszukuje w płci przeciwnej przede wszystkim wsparcia i jakichkolwiek uczuć. Ale chyba wybrała sobie zły obiekt obserwacji, bo jej nadzieje już od dłuższego czasu spełnić się po prostu nie chcą.
avatar
Josie Fitzroy
Uczeń

Liczba postów : 30
Czystość krwi : ¾
Skąd : Irvine

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 4:10

Uzupełnił zapasy w swojej piersiówce i wyszedł odetchnąć. Twarz go nadal bolała od policzka, jaki mu wymierzyła Lily. Nie rozumiał za co. Przecież skopał tyłek temu Gryfonowi. Należała mu się jakaś nagroda, jednak kiedy zaczął ją całować i pieścić uderzyła go, nadal czuł ból. - Ała. - Powiedział sam do siebie.
Pociągnął łyk whiskey, a w sumie wypił już wszystko co miał. Spojrzał zamyślony w gwiazdy.
- Jakby tu zdobyć pannę Grey? - Zastanawiał się na głos.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 4:16

Gabriel zdobył od kilku puchonek z czwartej klasy informację, że nawiany pan Hitchcock ruszył schodami na pierwsze piętro, kiedy mijały go w Głównym Holu. Chwilę zajęło mu pokonanie schodów - schodziło mu się zdecydowanie łatwiej. Tam zasięgnął informacji od pary krukonów, którzy pokierowali go tutaj, na mostek. Widział swój cel.
- Witaj ponownie. - Powiedział głośno. Chciał, żeby patrzył mu w oczy, chciał wygrać uczciwie, żeby mieć większą satysfakcję. Tym razem to on zaatakuje pierwszy, wiedział, że kolejne zaklęcie, które mogło go trafić, przekreśliłoby jego szanse na wstanie z łóżka przez kolejne kilka dni. Nawet gdyby było niezbyt mocne i precyzyjne.
- Crucio! - Powiedział, celując różdżką w puchona.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 4:16

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 4:24

Obrócił się. - Smith. - Powiedział z nienawiścią. Już chciał wyszarpać z kieszeni spodni różdżkę, ale ta była pusta. Na jego twarzy pojawił się strach. Jednak został on zastąpiony przez bezczelny uśmiech. - Nawet nie wiesz jak się niedawno z twoją dziewczyną, panną Grey zabawiałem. - Było to kłamstwo, jednak Gryfon nie musiał o tym wiedzieć.
Wiedział, że tym co powiedział sprawił mu ból i bardziej rozzłości. Nie mógł się bronić, więc rozłożył ręce i czekał na klątwę.
Kiedy ta do niego dotarła wrzasnął i upadł na ziemie kuląc się z bólu.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 4:30

Delikatnie mówiąc - zdenerwowało go to, że chłopak się nie bronił. Trzymał zaklęcie podchodząc do niego bliżej. Stanął około dwóch metrów od chłopaka i z satysfakcją obserwował jak cierpi. Twarz Gabriela nie wyrażała uczuć. Była zimna jak skała, jego oczy pozostały całkowicie martwe, ale w środku... W środku czuł, jak przepełnia go dzika rozkosz z zadawanego bólu. Odpuścił zaklęcie po niecałej minucie. To dość długo jak mniemał, ale nie dość, żeby ten gnojek totalnie stracił siły. Musiał się bronić, musiał, bo na pewno nie chciał znów poczuć bólu.
- Broń się. Wyciągnij różdżkę i broń się! - Powiedział głośno. Opadł na kolano i jęknął. Ból w głowie był nie do wytrzymania. Wstrzymał oddech, zamknął na chwilę oczy, po czym wstał. Musi wytrzymać. - CRUCIO! - Krzyknął ponownie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 4:30

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 4:37

Nie mógł się bronić. Jęknął z bólu. Kiedy chłopak przestał go męczyć odniósł głowę.
- Tak szybko? Pewnie inne sprawy też szybko kończysz. Dlatego Lilka z taką chęcią mi się oddała. - Znowu blefował. Ale on nie musiał o tym wiedzieć.
- Żałuj, że nie mogłeś w niej wtedy być. - Powiedział i w tym czasie nadeszła kolejna fala bólu.
Osunął się na ziemię nieprzytomny. Już nic nie wiedział, już nic nie pamiętał.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 4:46

To było nie w porządku. Sądził, że taki twardziel wytrzyma trochę dłużej, tymczasem on śmiał zemdleć już po minucie. Cóż... skoro nie chce się bronić...
- Renevate! - Chłopak musiał poczuć się lepiej. - Aquamenti! - Nie da mu tak szybko odpłynąć. Woda chlusnęła na twarz Mikaela zmuszając go do rozbudzenia się. Gabriel pochylił się nad nim. - Nic ci nie jest? - Udał troskę. - Lepiej się czujesz? - Uśmiechnął się obleśnie. Coby tu teraz... Sectumsempra? Za wcześnie. - Crucio! - Niech jeszcze cierpi.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 4:46

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 4:53

Zachłysnął się wodą, która na niego spadła. Momentalnie się rozbudził. - Tak o wiele lepiej. Tak samo ja było lepiej Lilce, kiedy w końcu ja ją zadowoliłem, a nie ty. - Kolejny blef. Chyba na Gryfona jego kłamstwa nie działały, jednak dla Mika to był już rytuał.
Krzyknął, przez chwilę darł się wniebogłosy na klęczkach. Za dużo bólu. Odleciał już kompletnie. Teraz wybudzić mogła go jedynie Pomfrey albo jakiś eliksir Snape'a.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 5:01

Gabriel był trochę zawiedziony. Myślał, że zabawa sprawi mu większą przyjemność, tymczasem chłopak nie był skory do dalszej. Przez chwilę miał ochotę jeszcze rzucić na niego Sectumsemprę, ale bał się konsekwencji. Poza tym nie bawiło go znęcanie się nad zwłokami, którymi był teraz Mikael. Dlaczego nie wyciągnął różdżki?! Gabriel przeszukał chłopaka. Cholera... Nie miał jej przy sobie. Zostawił go nieprzytomnego na moście i odszedł. Ruszył do skrzydła szpitalnego, żeby wybudzić Lily. Po drodze upadł kilka razy i musiał iść wsparty o ścianę z powodu wciąż doskwierającego mu bólu.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 26 Cze - 21:33

W ostatnim czasie Cassandra Hayes była bardzo znerwicowana. Wszystko ją drażniło, udzielała opryskliwych odpowiedzi (co akurat nie dziwiło zbyt wielu osób), gdy nikt nie widział, płakała po kątach. Patrząc na całokształt, właśnie to ostatnie było najdziwniejsze. Cassie prawie nigdy nie płakała, a ostatnio zdarzało się jej to bardzo często. Nie potrafiła sobie poradzić z sytuacją, w jakiej się znalazła. Nie potrafiła sobie poradzić z uczuciem, jakim obdarzyła Gabriela. To było dla niej coś nowego. Nigdy przedtem nie miała takich problemów - gdy słyszała takie "pikantne" ploteczki przenoszone z ust do ust, głoszące, że taka Darcy zakochała się w takim Stanley'u, a on jej nie chciał, wybuchała sarkastycznym śmiechem i prawiła wywody, jaka ta dziewczyna jest naiwna. Teraz sama znalazła się w podobnej sytuacji i nie było jej do śmiechu.
Ból, który pojawił się w jej piersi tamtego pamiętnego dnia w sali do historii magii, narastał i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Z każdym dniem nasilał się coraz bardziej, jakby to właśnie nieobecność Smitha była powodem jego powstania. Tak, unikała go. Nie chciała go widzieć. Bała się, że da się wtedy ponieść emocjom i znowu skończy się zupełnie inaczej, niż się spodziewała na samym początku.
Przez cały dzień wałęsała się smętnie po całym zamku, czując wielką pustkę w sercu. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Ostatnio większość wolnego czasu spędzała w dormitorium, leżąc na łóżku i użalając się nad sobą, co było do niej zupełnie niepodobne. Dzisiaj już nie chciała. Musiała coś zrobić, cokolwiek, chociażby nudnego jak cholera, żeby wszyscy nie zauważyli tej wielkiej różnicy w jej zachowaniu. W końcu zdecydowała się iść na most, dzielący dwa korytarze pierwszego piętra. Gdy wyszła, poczuła świeże, lodowate powietrze na twarzy, dłoniach, nogach. Miała na sobie jedynie czerwoną sukienkę z krótkim rękawkiem, sięgającą do kolan, oraz glany z czerwonymi sznurówkami, od których ostatnio nie odstępowała ani na chwilę. Wiatr bawił się jej jasnymi lokami. Zbliżyła się do kamiennego murku i zacisnęła na nim swoje drobne dłonie, wpatrując się w ośnieżony krajobraz błoni. Wieczorem wyglądał pięknie... Zadrżała z zimna.
Kiedy rzuciła jedno spojrzenie w kierunku Zakazanego Lasu, podbródek jej zadrżał. Przypomniała sobie wszystkie spotkania z Gabrielem. Bolało, ale ciągle przywoływała jego obraz do swojej głowy. W końcu nie wytrzymała i wybuchnęła płaczem. Łzy spływały powoli po jej pełnych policzkach. Była nieszczęśliwa. Bardzo...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Wto 26 Cze - 22:32

Paczka czerwonych marlboro niebezpiecznie wystawała z tylnej kieszeni kremowych spodni. Na szczęście wiedział o tym jedynie Josh i tuż przed wyjściem z dormitorium zarzucił na ramiona jasny sweter. Jakoś nie śpieszyło mu się do wynajdywania przekonywujących wyjaśnień a propos obecności jakichkolwiek używek, które przewinęły się przez jego ręce, a pokusa zabrania ulubionych papierosów ze sobą była zbyt natrętna, aby mógł się jej oprzeć. Zresztą, ten pojedynek był z góry przesądzony i Josh w końcu musiał pogodzić się ze swoimi drobnymi słabostkami. Drobnymi, bo na większe nie miał po prostu czasu. To całe zamieszanie wokół najświeższych plotek, ten cały teatrzyk, w którym główną rolę grało niezwykle zranione dziewczę i ten stereotyp mężczyzny potwora, z którym prędzej czy później spotka się każda porządna kobieta - to go męczyło, chociaż pewnie dlatego, że nie postrzegał świata w tak oczywistych barwach. Według niego zawsze coś mogło się zmienić i ta zraniona panienka mogła w mgnieniu oka okazać się wredną manipulantką, a ten koleś mógł po prostu przyznać, że tak naprawdę nie miał z tą całą sytuacją nic wspólnego. I zawsze ci bierni obserwatorzy, którzy nie zrozumieją, dopóki sami nie poczują na własnej skórze, jak to jest znaleźć się w tak martwym punkcie. Josha to nie interesowało, nie musiał brać udziału w całej tej maskaradzie i pchać się na pierwszy ogień. Coraz częściej wybierał alkohol a coraz rzadziej pojawiał się na potajemnych imprezach, na których przewalająca się ilość szkolnej braci wzięła sobie za punkt honoru pozbawić kogoś resztek godności. Nie, on wolał stać z boku i ewentualnie spokojnie się przyglądać, albo zabrać się do wszystkiego z innej strony. Oczywiście wiedział, że nie będzie w stanie ciągle się bronić przed tą najmniej pożądaną strefą ludzkiego życia, ale miał nadzieję, że ogarnie go ona znacznie później niż pozostałych.
Nie potrzebował miłości, a przelotne romanse traktował bardziej jak rozrywkę, niż próbę odnalezienia tej jedynej. Zresztą kobiety stały się ostatnio o wiele mniej stabilne niż kiedyś, a może po prostu tak mu się wydawało. Nigdy nie rozumiał tej płci, mimo że lgnęła do niego o wiele bardziej niż by sobie tego życzył. Odetchnął głęboko, szczerze żałując, że nie może teraz zabrać swoich dwóch najpiękniejszych kobiet gdzieś, gdzie żadna z nich nie musiałaby się już niczym przejmować. I nagle dopadła go ta dziwna myśl, że Cassandrę widuje bardzo rzadko, że tak naprawdę okazja do poważniejszej rozmowy już dawno przeminęła i że Marilyn chyba musiała zapaść się pod ziemię. Wszedł na most i wtedy ją zobaczył.
Kąciki jego ust lekko zadrgały, po czym wygięły się w uśmiechu. Podszedł bliżej.
- Właśnie się zastanawiałem, czy może nie uciekłyście z za... - zaczął, a kiedy już się do niej zbliżył i pocałował w policzek coś go uderzyło. Ona płakała. Jego Cassandra płakała. Płakała a on za cholerę nie wiedział dlaczego. - Cass, kogo mam zajebać? - mruknął jej do ucha i przysunął do siebie.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 26 Cze - 23:05

Zaciskając swoje filigranowe - poniekąd - rączki na balustradzie kamiennego mostu, ze spuszczoną głową i zamkniętymi, brązowymi oczami, powoli zapominała o całym świecie, wylewając rzewne łzy, skapujące jedna za drugą na murek. Zapominała o świecie, który powoli zmieniał ją w słabą, płaczliwą osóbkę, uzależnioną od wielu osób. Wcześniej ich nie potrzebowała, teraz nie mogła bez nich żyć. Nie mogła się z tym wszystkim pogodzić, nie chciała się pogodzić! Pragnęła, żeby wszystko było jak dawniej, żeby w jej ciepłym serduszku nie odbywały się żadne krwawe wojny między jedną decyzją a drugą, żeby Gabriel Smith nigdy nie pojawił się w niej życiu, żeby cały swój wolny czas spędzała z Mary i Joshem, robiąc różne głupie rzeczy, na które pozwalali sobie jedynie we własnym towarzystwie, zamiast spędzać kolejne godziny w pustym dormitorium, płacząc w poduszkę. Nie pasowało jej takie wyjście z tej sytuacji, ale jakoś musiała sobie poradzić z tymi wszystkimi uczuciami, które wprost pchały się, aby okazać je na zewnątrz. Ile bólu, żalu i cierpienia zawierały jej łzy!
Nie zauważała nikogo oprócz nieba przed sobą. Ciemny, zachmurzony horyzont, po raz pierwszy od kilku dni z brakiem chmur śnieżnych. Nie padał śnieg... może to i lepiej, wtedy panna Hayes na pewno zmarzłaby na kość. Teraz też było jej zimno, ale się nie skarżyła. Po chwili do jej świadomości wdarł się głos. Męski głos. Powoli odwróciła głowę, czując krótki pocałunek na swoim policzku. Josh. Jej przyjaciel, jej obrońca, powiernik najskrytszych tajemnic. Był tu.
- Josh - szepnęła rozpaczliwie, słowo - klucz mówiące jej wszystko. W tym jednym słowie kryła się cała historia, której nie potrafiła wyrazić w normalnych słowach. Lęk, strach, rozpacz. Przylgnęła do niego, głośno szlochając. Wtuliła twarz w koszulę Ślizgona. Usłyszała jego pytanie. - Gabr... n - nikogo.
Cieszyła się w duchu z tego, że Josh ją znalazł, przytulił, chciał jej pomóc. Jednak ta radość zostawała stłamszona przez ból i smutek, rozrywające jej serce. Nie chciała tego czuć. Nic nie chciała czuć. Niektórzy mieli rację. Uczucia przynosiły jedynie cierpienie, ciągle więcej i więcej.
- Ja nie chcę płakać - oznajmiła Cassie łamiącym się głosem. Oczywiście, że nie chciała. Jednak to było silniejsze od niej. Potem będzie już zbyt zmęczona, żeby wylewać łzy, pójdzie spać. Następnego dnia wstanie, przeżyje wszystkie lekcje w tępym transie, potem znowu będzie płakać. W samotności...

avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Wto 26 Cze - 23:56

Czas stanowił nieubłaganą przeszkodę, na którą każdy po kolei wpadał. Josh zawiódł się już na wskazówkach zegara wiele razy, chociaż jeszcze nigdy nie przeżywał czegoś takiego, co właśnie sprawiało, że Cass rozpadała się kawałek po kawałku. Wielu uważało, że mężczyzna nie jest tak zagrożony miłosnym zawodem, jak kobieta, ale on śmiał się z takich opinii. Miłość nie oszczędzała nikogo. Objął ją szczelnie ramieniem i pocałował w czubek głowy. Nic z tego nie rozumiał.
- Może wolałabyś dokończyć? Chciałbym wiedzieć na jakiego skurwiela marnujesz łzy. - odgarnął włosy, które wpadały mu do oczu. Powinien coś z nimi zrobić, chociaż trochę uporządkować, ogarnąć. Czuł się dziwnie bezradny. Nie wiedząc o całej sytuacji mógł snuć tysiące domysłów i równie dobrze nie być blisko prawdy nawet na milimetr. Cass była już bezpieczna, ale musiała być świadoma, że odkąd Josh tu z nią był, ten kto doprowadził ją do takiego stanu długo z ładną buźką po korytarzu nie pochodzi. Może więc na razie to i lepiej, że nie wie o kogo chodzi, bo Gabriel chyba jednak szybciej zmiótłby Josha z powierzchni ziemi, niż ślizgon zdążyłby zamrugać, ale zawsze ostatnia nadzieja leżała w różdżce. Najbardziej nie lubił płaczu. Takiego płaczu, który zamiast powoli znikać, to nasilał się jeszcze bardziej. Do tej pory myślał, że powinien wiedzieć wszystko o swojej przyjaciółce, ale teraz miał wrażenie, że coś przed nim ukrywa. Nawet nie wiedział, jak należałoby się narzucać, żeby coś z siebie wydusiła. Cokolwiek, imię, nazwisko, klasę, numer buta.
- Też bym nie chciał, bo moczysz mi ulubioną koszulkę... - zaczął, unosząc jej podbródek odrobinę do góry i spoglądając w te jej zapłakane oczy dodał:
- ...co się dzieje? - naprawdę wielkie szczęście miała, że Josh nie wiedział jeszcze o tych jej tajemniczych napadach płaczu. Co prawda zauważył, że dziewczyna trochę inaczej się ostatnio zachowywała, ale jak zwykle wszystko zwalił na te ich kobiece sprawy. Okres, czy jakoś tak to się nazywa.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Sro 27 Cze - 0:27

Dopiero teraz, w tej chwili, Cassie uświadomiła sobie, że długo tak nie pociągnie. Tak jak zauważył Josh, rozpadała się, kawałek po kawałku, powoli traciła te części siebie, które lubiła najbardziej. Niedługo już w ogóle nie będzie po niej śladu... Ostatnio znikło nieco dziwne poczucie humoru panny Hayes, które jej paczka zdawała się tak uwielbiać, nie było śladu po ironicznym uśmieszku i prowokującej postawie. Ślizgonka rozpadała się w oczach. Na szczęście, nikt nie przyglądał się jej uważnie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przed bliskimi i tak udawała. Raz tylko zdarzyła się jej chwila słabości, w dormitorium, razem z Mary, po wypiciu porządnej ilości whisky. Język sam jej się rozplątał. A Josh... Josh nic nie wiedział.
- Może lepiej nie, bo potem oboje wylądujecie w Świętym Mungu - powiedziała cichutko Cassie, pociągając nosem. Dawno nie była taka delikatna w towarzystwie Kaltmanna. Delikatna, niewinna, krucha. Łatwa do zranienia.
Ukrywała coś przed przyjacielem? W zasadzie to... tak. Ukrywała. Ukrywała przed nim ostatnie dwa tygodnie swojego życia. Ukrywała to, że się zakochała, ukrywała to, że straciła dziewictwo, ukrywała... ukrywała jeszcze wiele rzeczy, o których nawet sama nie miała pojęcia. Najgorsze były wyrzuty sumienia. Mieli sobie mówić wszystko, a ona zrobiła mu takie świństwo. Nic nie powiedziała...
- Przepraszam - powiedziała, po czym odsunęła się od niego, unikając jego wzroku. Było jej głupio. Łzy ciągle powoli skapywały na posadzkę i jej czerwoną sukienkę.
- Świat się zawalił - dodała po chwili rozpaczliwym szeptem. Przymknęła oczy. Gdyby Josh wiedział... pewnie już dawno by go tu nie było. Szukałby grupki Gryfonów, szukałby Gabriela, szukałby w kieszeni swojej różdżki.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Sro 27 Cze - 12:06

To mogłoby wiele wytłumaczyć. Między innymi, dlaczego Cass ostatnio nie zaproponowała żadnego wspólnego wyjścia, bo do tej pory, to zazwyczaj ona była odpowiedzialną głową całego tego zgromadzenia a on i Mary jedynie łaskawie się zgadzali lub odmawiali, aczkolwiek każdy pretekst był dobry do odwiedzenia Hogsmeade i wypicia kilku kremowych piw.
No tak, perspektywa odwiedzenia Świętego Munga nie za bardzo go kusiła, ale nie była też tak zniechęcająca, aby mogła powstrzymać Josha przed męskim sposobem załatwienia problemu. Nie ogarniał, po co to całe krążenie i dochodzenie; on po prostu znalazłby tą szumowinę, zrobił co trzeba i wszyscy byliby zadowoleni.
- Kochanie, ja i tak się dowiem. - szepnął, przyciągając ją ponownie do siebie, bo chyba gdzieś mu tam próbowała się wymknąć. Oczywiście, że się dowie. Jeszcze tylko nie wiedział skąd, ale zdobycie takiej informacji nie powinno zająć mu dużo czasu. Nie na taki układ się pisał i na samym początku zapowiedział dziewczynom, że cokolwiek im się stanie, on poniesie za to odpowiedzialność. Pewnie trochę będzie się gniewał, że Cass postanowiła zostać ze swoimi problemami sam na sam i dopiero po większej ilości etanolu zgodziła się rozwiązać język i jak na razie tylko on wciąż nic nie wiedział, jednak jej nadzwyczajna delikatność i brak poczucia humoru nie pozwoliłby mu długo się na nią złościć. Chciał odzyskać tą śmiejącą się i żartującą ze wszystkich ślizgonkę. Nawet pozwoliłby jej pożartować z samego siebie, a przecież powinna pamiętać, jak zawsze go to wkurzało.
- Nigdy nie słyszałem takich słów w twoich ustach - odchrząknął, przypominając sobie nagle o obecności papierosów w kieszeni - O czym nie wiem? - no, niech Cass ma to już za sobą. Josh wolałby wiedzieć o wszystkim na bieżąco. O każdym szczególe, o wszystkim co do tej pory dawało jej szczęście, a co teraz je odbierało. Wolałby wiedzieć, ale czasami znacznie łatwiej jest zadecydować za kogoś.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Czw 28 Cze - 0:37

Zdecydowanie tak. Cassie zawsze miała najwięcej pomysłów w ich towarzystwie, a co za tym idzie - mieli więcej rzeczy do zrobienia! Nigdy się nie nudzili, w końcu z panną Hayes nie było to możliwe. A teraz co? Pewnie zdychali z nudów, więc sobie przypomnieli o swojej kochanej przyjaciółce. W końcu. Co oni bez niej robili? Siedzieli na kamiennych schodach, gapili się we własne buty i wzdychali co chwila, będąc obok siebie?
Panna Hayes jeszcze nieraz miała zapisane w życiorysu protestować przed męskimi rozwiązaniami, ostatnio dość często praktykowanymi przez Josha. Mowa o pięściach, oczywiście... Czy tak trudno było mu zrozumieć, że ona nie chce, żeby dla niej się poświęcał? Kiedyś źle się to skończy. Wyląduje pewnie na cmentarzu, i tyle będzie z tych męskich rozwiązań! Ostatnio nie chciało się jej nawet zwracać mu uwagi, żeby nie wtrącał się do takich głupich spraw - w końcu gdyby powiedziała Kaltmannowi, że walki na pięści o honor są głupie, to byłoby na równi z mówieniem do ściany. Nie posłuchałby jej. Zresztą... on rzadko kogo kiedykolwiek słuchał, więc nie było co się produkować.
- Nie rób nic głupiego, Josh! To nie jest tego warte... - zaprotestowała słabo Cassie, patrząc mu w oczy, jakby była małą dziewczynką, której zabrano ulubioną zabawkę. Niech się na nią nie gniewa. Dziewczę i tak wygląda oraz czuje się jak kupka nieszczęścia. Dobra Passa się od niej odwróciła, nie miała ochoty zadawać się z kimś tak złym jak Cassandra Hayes, pewnie chciała ją ukarać.
- Nigdy nie słyszałeś, bo nigdy nie było tak tragicznie jak jest teraz - stwierdziła Ślizgonka, krzywiąc się niemiłosiernie. Było tragicznie. - Nie wiesz o... o... o Gabrielu... - zająknęła się Cassandra, niemal od razu pąsowiejąc. Spuściła głowę, próbując się ukryć w jego koszuli. To trudne. Bardzo trudne...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Czw 28 Cze - 1:09

Niech tak od razu nie spisuje ich na straty! Może Josh i Mary często skakali sobie do gardeł, ale równie często potrafili razem wymyślić coś konstruktywnego, coś co przecież już nie raz zaskakiwało Cass. Niech sobie nie myśli, że kiedy znika na chwilę oni już zjadają się nawzajem z nudy. No dobra, nie jest tak jak bywało, kiedy spędzali czas w trójkę, ale przecież Josha też zawsze z nimi nie było? Ach, ale wtedy mogły sobie rozmawiać o kosmetykach, czy innych tam jakiś dziewczęcych sprawach.
- Mam dość wygórowany system wartości i jeżeli uznam, że warto stracić chociażby paznokieć, to nie będę się wahał - odparł. Wiedział, że ma nad nią teraz przewagę, że wcale nie musi od razu biec i tłuc połowy świata, ale musiał sprawić, żeby uwierzyła, że dla niej byłby w stanie zrobić o wiele więcej. Dobrze było czasem rozprostować kości, a Josh i tak unikał bójek, tak długo, jak tylko się dało. Nie był wcale takim fanatykiem mięśni i nie uważał, że byłby w stanie porządnie kogoś poturbować, tylko że świetnie władał różdżką, a z jakiś powodów wepchał się na ten świat i być może jeden z nich stał właśnie przed nim. Może nie zrozumieli się nawzajem. Poświęcenie a chęć pomocy stanowiły dla niego dwie różne kwestie. Do tego był nieziemsko uparty.
Westchnął głęboko, pozwalając jej uspokoić się i cokolwiek z siebie wydusić. Pozwolił sobie przemilczeć to, że powinna powiedzieć mu wcześniej, że ktokolwiek się wokół niej kręcił. Żeby wcześniej wiedział co i jak, żeby nie musiał się od razu zamartwiać i domyślać. Spodziewał się jednak, że Cass przyleci do niego, jak wydarzy się u niej coś wesołego, a nie jedynie jak świat zacznie się walić. Nie miał aż takiej siły, aby powstrzymać bieg wydarzeń, ale może uda jej się pomóc powstrzymać Cass przed jakąś głupotą.
-Nie wiem- przyznał, nie puszczając uścisku, a nawet jeszcze bardziej ją do siebie przyciągając. Tylko, że coraz mniej mu się to podobało.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Czw 28 Cze - 16:39

Dziwnym trafem to zawsze Cassie, ta konfliktowa, małomówna i niezbyt miła dziewczyna, stawała pomiędzy Joshem a Mary i próbowała ich pogodzić. Zazwyczaj się udawało... zazwyczaj. Ach, ile dni ona spędziła, biegając od jednego do drugiego i przekazując wiadomości, które równie dobrze mogliby powiedzieć sobie w twarz, gdyby nie duma. "Powiedz Joshowi, że mam go gdzieś". "Powiedz Mary, że ona pierwsza ma mnie przeprosić". "Powiedz Joshowi, że chyba śni". W gruncie rzeczy, to powinno się wszystkim wydawać całkiem zabawne. No cóż, panny Hayes to nie śmieszyło, głównie dlatego, że swój cały wolny czas spędzała na pogodzeniu ich. No cóż, przyjaźń wymaga poświęceń.
- Nie warto - powiedziała szybko Cassie, próbując opanować drżenie całego ciała. Było zimno, a ona miała na sobie jedynie sukienkę z krótkim rękawkiem. Na szczęście Josh był jako - tako ciepły. Chociaż tyle. Ślizgonka wiedziała aż za dobrze, że chłopak byłby skłonny zrobić wszystko, jeśli jego ukochanym przyjaciółkom działo się coś złego. Udowodnił to już w czwartej klasie, kiedy jakiś Krukon powiedział, że Cassie i Mary są tępe jak buty. Wszystko skończyło się w skrzydle szpitalnym... oczywiście, dla Krukona, nie dla Kaltmanna. Kiedy następnego dnia czyścił puchary w Izbie Pamięci, szczerzył się od ucha do ucha i mówił, że było warto, bo nikt nie będzie obrażał jego przyjaciółek. Jednak nazwanie kogoś tępym butem, a rozkochanie w sobie dziewczęcia, to są dwie różne sprawy, między którymi istnieje dziesięciokilometrowa przepaść.
Kiedyś Cassie mówiła im wszystko. Mówiła im o tych radosnych rzeczach, a także o tych smutnych. Zawsze. Tylko Mary i Joshowi. A teraz postanowiła przemilczeć kilka istotnych szczegółów, żeby uniknąć właśnie takiego postępowania. Oni nie udzielali jej pomocy. Oni się poświęcali! Koniec, kropka. Tak właśnie było i będzie.
- No i... ja... się... ja się zakochałam - wyszeptała Cassie, znowu wybuchając płaczem. To było takie trudne! Powiedzenie najprawdziwszej prawdy prosto w oczy swojego najlepszego przyjaciela, że się zakochało w jego... niezbyt lubianym znajomym. Pięknie.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Czw 28 Cze - 19:19

Zdjął z siebie sweter i zarzucił na jej drobne ramiona.
- Płaczesz i jesteś nieszczęśliwa. Jeżeli moja ingerencja ma cię jeszcze bardziej unieszczęśliwić, to nie będę nic robił, ale musisz mi powiedzieć, co się dzieje. - nie musiała tego przedłużać a Josh nie wymagał od niej, czegoś niewyobrażalnie trudnego. To co ją krępowało, mogła pominąć. Być może to nie był najlepszy moment na wyciąganie z niej każdego drobnego szczegółu i może powinien najpierw ją jakoś rozweselić albo skupić jej uwagę na czymś innym, ale prędzej czy później ten temat by powrócił, a Josh plułby sobie w brodę, że kiedy miał okazję, to wolał ją zmarnować. Ona też działała bez zawahania. Kiedy dowiadywała się o kolejne sprzeczce najlepszych przyjaciół od razu próbowała ich ze sobą pogodzić, nie chciała słyszeć żadnych wymówek. Po pewnym czasie oboje byli jej za to wdzięczni, ale doskonale rozumiał, że Cass może akurat w tej chwili nie miała ochoty wracać do wspomnień. Tylko, że musiał być konsekwentny.
Na zmianę głaskał ją po głowie i ocierał policzki. Pamiętał każdy dzień, kiedy stawał w jej obronie, pamiętał też jak ona podkładała różne pułapki innym dziewczynom, które zbyt go męczyły. Pomagali sobie nawzajem i Josh próbował postawić się w jej sytuacji, zastanawiając się ciągle, czy Mary cokolwiek wie i czy właśnie zmusza Cassandrę do opowiadania wszystkiego na nowo. Patrzył na nią, jak próbowała złapać oddech, jak nerwowo unosiła się jej klatka piersiowa. Jeszcze niedawno biegali trzymając się za ręce i nie przejmując się niczym wygłupiali się na dziedzińcu. Cassandra dorosła.
- Ten dupek cię nie chce? - wszedł jej w słowo. Zakochanie to podobno przyjemne uczucie, chociaż Josh nigdy nie ufał tego rodzaju stanom. Cass była tak krucha, zupełnie jakby za moment miała zniknąć. Płakała, a jakiś koleś w tym momencie miał to gdzieś.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Pią 29 Cze - 14:41

Spojrzała na niego z wdzięcznością, pocierając dłonią zapłakane oczęta, gdy oddał jej swój sweter. Teraz to on będzie marzł...
- Nie zimno ci? - spytała cicho. Wolała się upewnić. Jeśli przez nią miał jeszcze dostać zapalenia płuc, to ona dziękuje za taką pomoc. - Nie chciałbyś wiedzieć, co się dzieje.
Powiedzieć mu? Powinna, ale... nie mogła. Chyba. Straciłaby i Gabriela, i Josha, albo przynajmniej jednego z nich. Chciałaby zachować ich obu dla siebie. Czy to oznaczałoby, że jest egoistką? Chociaż... nie chciała ich wykorzystywać. Josh był jej najlepszym przyjacielem, do rany przyłóż. Z nim mogła robić wszystko, zawsze czuli się doskonale w swoim towarzystwie. Z kolei Gabriel... Cassandra kochała Gabriela. Wiedziała to i uparcie w to wierzyła. W sumie to z Gryfonem też czuła się wspaniale i mogła robić z nim różne... głupie rzeczy. Jak na przykład ten wypad do Zakazanego Lasu o północy... dwie butelki whisky... płaszcze zagrzebane w śniegu...
- Jak ci powiem, będziesz krzyczał - zauważyła nagle, patrząc na niego swoimi brązowymi oczami. Jeśli nie będzie na nią krzyczał, będzie się na nią patrzył pochmurnym i złym wzrokiem. A jeśli nie będzie się nawet na nią patrzył, to Gabriel dostanie manto... co jest bardzo prawdopodobne nawet bez powiedzenia Joshowi, o co chodzi. Czyli jak się nie dowie, to Smith i tak ucierpi. To takie nie fair.
Właśnie teraz, w tej chwili, Kaltmann miał jedyną okazję do tego, żeby wyciągnąć z Cassie każdy najdrobniejszy szczególik. Potem okazja może się już nie trafić... albo zamknie się w sobie na wieki wieków, amen, albo wszystko się jakoś naprawi i nie będzie czego rozpamiętywać. Tę drugą opcję panna Hayes chętnie powitałaby z otwartymi ramionami.
Dorosłość. Ślizgonka nie lubiła tego słowa. Nie chciała być dorosła, nie chciała, żeby inni postrzegali ją jako poważną panią domu. Chciała się wyszaleć za młodu, a następnie rozpocząć karierę aurorki. Czyżby Cassie nie miała na to wpływu? Czy przez jedno głupie spotkanie zmieniło się jej życie? Nieodwracalnie?
- Nie wiem - pokręciła głową dziewczyna. Nie wiedziała, czy Gabriel ją chce, czy ją nie chce. Powiedział, że ją kocha... ale mógł kłamać. Teraz trzeba brać pod uwagę wszystkie opcje. - Ja... zrobiłam to. Z nim - dodała po chwili, czerwieniąc się okropnie. Wstydziła się o tym mówiąc z kimkolwiek, a co dopiero z Joshem...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach