Most

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Pią 29 Cze - 18:14

- Jak zacznie, to wejdziemy do środka. - powiedział. Mieli to szczęście, że byli z jednego domu. W każdej chwili mogli wrócić do dawnych zwyczajów i pogadać w dormitorium Josha, które z pewnością było puste, bo jego współlokatorzy grzali tyłki w innych częściach zamku. Pokręcił głową. Myliła się. Wolałby wiedzieć o wszystkim, chociaż nie chciałby dzielić Cass z kimkolwiek. Ogarnęło go dziwne uczucie: ulga, zamiast zazdrości. Martwił się, to jasne, był zły, że tak długo cokolwiek przed nim ukrywała, ale nie był zazdrosny. Pomyślał o Mary. Czy gdyby ona była na jej miejscu, to byłoby inaczej? Cass znał chyba lepiej, tak mu się przynajmniej wydawało i mimo, że uważał ją za ładną, to miał nadzieję, że kogoś sobie znajdzie, a Mary chciałby zachować dla siebie, nawet jeżeli mieliby zawsze się kłócić i nawet gdyby nigdy nie mógł jej powiedzieć niczego przyjemnego bez konieczności natychmiastowego wytłumaczenia się. Patrzył na Cass i po prostu się bał. Bał się, że nie podoła roli przyjaciela i nie zrozumie, co dziewczyna ma na myśli i co przeżywa, bo nigdy nie spodziewał się, że będzie musiał załatwiać takie sprawy bez obecności Mary. Ona na pewno bardziej by się tu przydała. - A czy ty nie chciałabyś wiedzieć, dlaczego jest mi źle? - odbił piłeczkę, spoglądając gdzieś ponad jej ramię. Długo by nie wytrzymała, a on z każdą minutą pozwalał swojej złości rosnąć. Nie o nią chodziło, ale jeżeli tak wspaniała dziewczyna popadła w taką histerię, to musiało się coś za tym kryć. Josh nie był chodzącym terminatorem i musiałby nie mieć mózgu, gdyby polazł i od razu zaczął bić się z Gabrielem, nie znając wcześniej konkretnego powodu.
I on wolałby jeszcze nie musieć podejmować tylu ważnych decyzji i uważać przy tym, aby każda z nich nie wpędziła go w jeszcze większe tarapaty. Świat wydawał się znacznie lepszy, kiedy smutek i miłość miały trochę inne znaczenie.
Nie mógł się powstrzymać i cicho gwizdnął. Wcale nie przeszkadzało mu to, że miałby z nią na ten temat pogadać. Po to między innymi był.
- I jak było....? - zaśmiał się, spoglądając na nią wesoło - Znaczy, poczekaj, bo się gubię...seks to nie koniec świata. - znawca się odezwał.
avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 30 Cze - 15:37

Cassie powoli pokiwała głową, odgarniając jasne loki z twarzy.
- Okej - odpowiedziała, w zasadzie już teraz nie mając nic przeciwko udaniu się do dormitorium Josha, gdzie miała przynajmniej gwarancję, że nikt nie będzie im przeszkadzał. Przecież tutaj co chwila może przejść jakiś uczeń, nauczyciel albo duch i roznieść plotkę o... czymkolwiek, gdzie w role główne wcielą się Cassie i Josh.
Mary wiedziała. Złamała również obietnicę, czego panna Hayes na razie nie mogła wiedzieć - zaatakowała Gabriela. Nie taka była umowa. To miało zostać tylko pomiędzy nimi, a ona tak perfidnie to wykorzystała, jedynie dla polepszenia swojego własnego nastroju! "Dla dobra Cassie". To jedynie wymówka! Gdyby Ślizgonka chciała, od razu poprosiłaby o pomoc, bez zbędnego owijania w bawełnę. Nie mówiłaby - "Nie mów nikomu, niech to zostanie tylko pomiędzy nami". Josh to co innego. Jeszcze nic nie zrobił i miał szansę zyskać w oczach Cassie, jeśli chodzi o uczciwość. Poprosiła go, żeby nie robił nic pochopnie. Pytanie, czy posłucha?
- Chciałabym, ale... to jest bardzo skomplikowane - dodała powoli Cassie, marszcząc nosek w charakterystyczny dla siebie sposób.
Kryło się. Bardzo dużo. Zakończenie spotkania w klasie historii magii nie było takie tragiczne - dostali szlaban, ale rozstali się w całkiem pogodnych nastrojach. Cassie bardziej zabolały wcześniejsze słowa Gabriela, że była jedynie kolejną zabawką, która została przyjemnie zaliczona. Nawet jego późniejsze słowa, cudowne chwile i sama obecność Gryfona nie mogła zatrzeć tego, co jej powiedział dosłownie przed chwilą. Dzięki temu w jej głowie pojawiły się wątpliwości. Czy on jedynie udaje, czy naprawdę coś czuje? W głowie dziewczęcia panował istny mętlik, jedne myśli zaprzeczały drugim.
- Jak było? Ty się mnie pytasz jak było?! - zawołała drżącym głosem, nie wierząc własnym uszom. Na Merlina, czy on nie rozumiał powagi sytuacji? - Ale z Gabrielem, rozumiesz?! Ja nawet nie wiem, czy on coś do mnie czuje! Nazwał mnie zabawką, marionetką! Zaliczył mnie!
Ostatnie dwa słowa wypowiedziała z takim wstrętem, jakby były wielkimi, okropnymi robakami. Już nie płakała, chociaż ciągle miała zaczerwienione oczy. Była zła. Na siebie, na Gabriela, na wszystko. Na to, że dała się tak perfidnie wykorzystać.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Josh Kaltmann on Nie 1 Lip - 0:04

Plotkami nie mógłby się przejąć, bo przecież decydując się na przyjaźń z dwoma pięknymi dziewczynami od samego początku był świadom, że niezależnie od tego, jak bardzo zapewnialiby, że do niczego między nimi nie dochodzi, to inni zawsze będą wiedzieli lepiej. Teraz jednak został postawiony w bardzo niekomfortowej sytuacji i czuł się, jakby nakrył Cass na czymś, co starała się ukryć przed światem. Dodatkowo doskonale wiedział, co powinien zrobić, ale to ciągnęło za sobą tyle niedogodności, że odechciewało mu się na samą myśl. Najrozsądniej byłoby skopać Gabriela do nieprzytomności, ale to dałoby tylko chwilowy upust emocjom, a niczego by nie zmieniło; no chyba, że gryfon zrozumiałby, że Cass nie została sama ze swoimi problemami, ale po takiej akcji mogło się pojawić ich znacznie więcej. Josh nie cierpiał tak się paprać w beznadziejności.
- Dlatego dziwię się, że chciałaś sobie z tym poradzić sama. - powiedział po chwili zastanowienia. Gdyby wiedział o tym, co zrobiła Mary, to ją też by porządnie ochrzanił. Najpierw za to, że debil się narażała, a potem, że wiedziała coś i nic mu nie powiedziała. No niech tylko poczekają, aż on sobie znajdzie jakąś tajemnicę! Nie wątpił, że to co teraz spędzało sen z powiek Cassandrze było trudne, ale gdyby było inaczej, to nie sterczałaby na tym moście zapłakana jak bóbr, tylko, tak jak to do tej pory miała w zwyczaju, wyciągnęła kogo trzeba na piwo i powiedziała co ją dręczy, co jakiś czas śmiejąc się z własnej głupoty. - Czuję, że długo nie wytrzymam bez papierosa, więc za chwilę pójdziemy do lochów. - jego myśli i tak krążyły w innym kierunku. Próbował się skupić. Ciężko było przerzucić się z obojętnego trybu myślenia, na taki który zrozumiałaby kobieta. One podchodziły do wszystkiego w tak nienormalny sposób, że czasami było aż przykro patrzeć jak analizując coś, co było takie proste.
Wzruszył obojętnie ramionami, jak gdyby pytanie ' jak było' było własnie najodpowiedniejszym pytaniem, jakie mógł jej wtedy zadać. Wciąż miał za mało informacji, żeby móc pytać o cokolwiek innego, zresztą Josh myślał prostolinijnie. Czego się spodziewała?
- Wiesz, jeżeli tak cię nazwał, to chyba samo za siebie tłumaczy, a do tego nie stawia go w przyjemnym świetle. To jakiś złamas, źle trafiłaś i nie ręczę, że jak go spotkam to sobie z nim nie porozmawiam, ale Cass dlaczego nie możesz po prostu coś dalej do niego czuć i myśleć jak było zajebiście, tylko się martwić, że już się skończyło? - spróbował mówić dość chaotycznie, jak to zazwyczaj robiły dziewczyny - W sensie, po co marnować czas i łzy na takiego, wybacz, chuja? - no bo, serio nie ogarniał. Dla niego sprawa ze strony Gabriela wydawała się zamknięta.

avatar
Josh Kaltmann
Uczeń

Liczba postów : 88
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Aberdeen

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 1 Lip - 19:39

Mętlik w głowie, istny mętlik. Cassie i tak miała na głowie mnóstwo problemów, więc nie miała już siły na to, żeby użerać się z całą szkołą o temat jakichś bzdurnych plotek, gdzie w roli głównej byłaby panna Hayes i pan Kaltmann. Nie wątpiła w to, że Josh jest przystojny, ale zawsze myślała o nim jako jedynie o najlepszym przyjacielu. Na jego widok oddech nigdy jej nie przyśpieszał, a serce nie zachowywało się, jakby chciało się wyrwać z piersi. Zawsze czuła jedynie nieogarniętą radość i szczęście, że ma zaszczyt być przyjaciółką Josha Kaltmanna, a złośliwe komentarze, jak to oni pięknie razem wyglądają, jedynie ją drażniły. Nie wyobrażała sobie życia jako dziewczyna Josha - przyjaźń jej w zupełności wystarczała.
- Wiesz, że nie chcę cię obciążać moimi problemami... - powiedziała powoli, już z nieco mniejszym przekonaniem niż na samym początku. Z kolei gdyby Cassie wiedziała, co zrobiła Mary, już w tym momencie, jeszcze nie wiedząc o skutkach jej zachowania... o, tak, miałaby wielką ochotę ją zabić. No, może nie od razu tak drastycznie. Co najwyżej dać jej nauczkę, że jeśli łamie się obietnicę, przy okazji załatwiając sprawę swojej własnej dumy... nie może się to dobrze skończyć i tyle.
- Możemy iść już teraz - powiedziała cicho Cassie, nerwowo przestępując z nogi na nogę. Tutaj ciągle istniało ryzyko, że ktoś ich zobaczy. - Nie rozmawiaj z nim! Proszę!
Spojrzała błagalnie na Josha. Nie mógł jej tego zrobić. Zależało jej, żeby nikt nie nagłośnił tej sprawy. Wtedy wyszłoby również na jaw, że Cassie jest dziewczęciem lekkich obyczajów... przynajmniej w pewnym sensie.
- On nie jest chujem! - prawie krzyknęła Cassie, ale po chwili zaczerwieniła się i rozejrzała dookoła, czy ktokolwiek widział, jakie to brzydkie słówka prześlizgnęły się przez jej usteczka. - Hmmm... wiesz, chodźmy stąd, zanim ktokolwiek nas tu zobaczy.
Westchnęła, po czym wzięła Josha za rękę i poprowadziła w kierunku lochów. Według Cassie cała sprawa z Gabrielem dopiero się rozkręcała.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Holly Fitzgerald on Sro 11 Lip - 14:51

Trzeba łapać delikatne promienie marcowego słońca. Wystawić ku niemu twarz, zaryzykować pojawienie się kilku piegów na nosie. Pogoń za chwilą jest tego warta. Wszak można już liczyć w dniach, a nie tygodniach, kiedy pogoda zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. W miejsce chłodu przyjdzie ciepło, wietrzysko zamieni się w lekki wietrzyk, cisza w śpiew ptaków, a ulewa w wiosenny deszczyk. Holly darzy szczerą niechęcią ową porę roku, gdy wszystko co piękne zmienia się w ponure. Gdy burość wypiera zieleń, a szarość błękit. Gdyby tylko potrafiła, zamknęłaby babie lato w niewielkiej fiolce i powracała do niego gdy tylko znuży ją mroźna zima.
Trzeba łapać delikatne promienie marcowego słońca.
I choć czas nigdy nie był jej sprzymierzeńcem, musi po raz kolejny zagrać mu na nosie. Siedzi na barierce mostu, opierając się o mury zamku. Noga bezwiednie kołysze się w powietrzu, usta przygryzają czubek starego pióra. Ćwierkanie ptaków miesza się z jeszcze obecnym gwarem na błoniach i jej głosem; kartkując podręczyć nuci jedną z piosenek Franka Sinatry. Sukienka w drobne kwiaty gniecie się na zimnym kamieniu, ale gdy beżowy płaszczyk chroni ją od chłodu, cała reszta przestaje się liczyć. Nieświadoma jest tego, że jedna z jej szarych zakolanówek opadła nieco frywolnie. Pajęcze palce skubią brzeg bezbarwnego szala, owiniętego wokół żyrafiej szyi. Gdyby dane było jej stanąć obok i przyjrzeć się uważnie samej sobie, aż przyklasnęłaby w dłonie. Zupełnie przypadkiem udało jej się osiągnąć efekt artystycznego nieładu. A on nigdy nie wypada z mody.
avatar
Holly Fitzgerald
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Milford Haven

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 11 Lip - 22:22

Trzeba łapać delikatne promienie marcowego słońca? Chłonąć coraz świeższe, coraz bardziej przesycone zapachem kwitnącego życia, powietrze? Szczerze nienawidził tej pory roku, kiedy wszystko rodziło się do życia, a każdy oddech sprawiał trud, gdyż atmosfera przesycona ciężkim zapachem kwiecia i wilgoci dawała się wręcz kroić nożem na kawałki. Wolał jesień, kiedy częste deszcze oczyszczały powietrze. Gabriel kochał petrichor i nie lubił, kiedy słońce raziło go w oczy. Wolał nieustanny ponury klimat z dopuszczalnymi niekiedy promieniami Boga przebijającymi się przez zachmurzone niebo.
Wyszedł dziś na most. Tak postanowił, bo zauważył wcześniej JĄ. Szła właśnie tutaj. Wkroczył pewnie na kamienny chodnik. Wręcz bezczelnie spoglądał na dziewczynę. Miał czas już wcześniej jakoś to przemyśleć. Wyglądała jak jakaś chędożona poetka... Co jak co, ale musiał przyznać, że miała gust. Wzruszyłby ramionami, gdyby ktoś zapytał go o to kim jest. Wątpił, by ktokolwiek mógł wiedzieć o niej więcej niż to z jakiego pochodzi domu i jak się nazywa. Może nieliczni mieli dostęp do jakichś skrawków bardziej "tajnych" informacji na jej temat.
W pewnym sensie było to intrygujące. Nieraz widział, jak potrafi wykorzystać sytuację, odkręcić ją tak, że to ona na niej skorzystała. Owinąć wokół palca ludzi i wykorzystać ich bez skrupułów. Z drugiej strony nie wydawała mu się raczej być złą. Po co jej to pióro?
- Nie boisz się, że ktoś Cię zepchnie? - Spojrzał na nią pustym wzrokiem, jednak jego uśmiech mówił więcej. Lewy kącik ust drgał, wyrywając się do góry. Odrobina sarkazmu, doprawiona rozbawieniem.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Holly Fitzgerald on Sro 11 Lip - 22:33

Nie zdaje sobie sprawy, że ktoś się śledzi. Podąża jej krokami, by wreszcie dopaść w miejscu samotni i zakłócić błogą chwilę spokoju. A jednak słyszy kroki, słyszy świszczący oddech. Nie jest już sama, pewnie prędko nie będzie.
Holly nie rozumie poezji. Nie potrafi odnaleźć znaczenia wśród morza metafor, nie dostrzega uroku rymu i co ważniejsze, nie ma ochoty zagłębiać się w utworze, by odnaleźć jego ukryte znaczenie. Choć drugie dno zdaje się być jej niebywale bliskie, w poezji przyjaciel zamienia się we wroga. Nuży ją i męczy.
Holly nie lubi również mówić o sobie. Dawno nauczyła się, iż więcej zyska poświęcają uwagę innym, niż skupiając ją na własnej osobie. Ludzie zdecydowanie bardziej woleli, gdy to nimi się interesowano i im zadawano pytania. Bo choć i oni pytali, z reguły nie oczekiwali odpowiedzi. A ona potrafiła to wykorzystać na własną korzyść.
- Jeśli ty nie zamierzasz, jestem bezpieczna - odpowiada ze wzruszeniem ramion, by zaledwie na chwilę podnieść wzrok znad podręcznika, zlustrować sylwetkę Gabriela i powrócić do lektury. Odkłada jednak pióro do torby, którą na powrót wciska pod swoje plecy. Ni jego rozbawienie, ni wątpliwej jakości sarkazm nie robią na niej większego wrażenia. Udało jej się przyzwyczaić do jego obycia i pozbyć się złudzeń, że kiedyś uda mu się wypowiedzieć dwa słowa, które nie okażą się złośliwości.
avatar
Holly Fitzgerald
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Milford Haven

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 12 Lip - 12:52

To dobrze. Gabriela męczyły rozmowy z ludźmi, którzy za wszelką cenę usiłują konwersację utrudnić. Gubił się w gąszczu form stylistycznych, gdzie metafora jest chyba najbardziej oklepana i nudna. Szczególnie użyta przez kogoś na siłę i bez pomysłu; Ty się musisz potem domyślać: o czym on(a) w ogóle pieprzy? Gwałt na mózgu. Zdecydowanie preferował ludzi, którzy mówią lakonicznie i konkretnie. Sam nie spełniał tego ideału; zawsze był wygadany.
Co innego pobieżne informacje, które dają do zrozumienia Z KIM ma się do czynienia. O tym przecież należy przypominać. Gabriel robił to z lubością. W końcu jego nieskazitelna krew, majątek i status były godne podziwu. Ludzie którym to imponowało... no cóż - byli warci tyle, żeby ich wykorzystać lub po prostu zabawić się ich kosztem. Naprawdę wartościowi ludzie okazywali mu pogardę. Ostatecznie i tak zwykle dostawał to, czego chciał. Ostatnimi czasy przecież złamał parę takich osób.
Faktycznie. Ludzie często lubili się wyżalić komuś nawet zupełnie obcemu. Tak słabi. Krusi. Można ich złapać za serce i zmiażdżyć.
- Nie zamierzam. - Usiadł obok niej. Zajrzał jej przez ramię - Co czytasz? - Jej ignorancja również nie zrobiła na nim większego wrażenia. W końcu on był impertynentem i wcale się tego nie wstydził. Większość ludzi i tak reagowała znacznie gwałtowniej niż Holly.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Holly Fitzgerald on Czw 12 Lip - 22:49

Bywają chwile, gdy Holly uwielbia mówić. Potrafi bez przerwy trajkotać jak najęta, uśmiechać się bez przerwy i leniwie nawijać kosmyk włosów na palec. Wtedy zazwyczaj czegoś chce, pragnie osiągnąć cel i postawić na swoim - a nic nie wychodzi jej lepiej. Posiada niebywale rzadki dar manipulacji, potrafi owinąć sobie ludzi wokół tańca i sprawić, by tańczyli dokładnie tak, jak im zagra. Przywiązuje ogromną wagę do pochodzenia i statusu majątkowego rozmówcy. Ale nie dlatego, że uważa tych biedniejszych za gorszych. Otacza się ludźmi wpływowymi, by w odpowiednim momencie pociągnąć za sznurki i uruchomić znajomości. Bo w dzisiejszych czasach są one ważniejsze, niźli pieniądze.
- A więc masz swoją odpowiedź - mówi, zakładając za ucho kosmyk włosów. - Nie musiałbyś pytać, gdybyś częściej skupiał się na eliksirach, gdyż wiedziałbyś, jak wygląda podręcznik - wyjaśnia mu z uśmiechem, by zamknąć książkę i ułożyć ją na swoich kolanach. Holly zawsze dokładnie wie, gdzie znajduje się granica. Potem robi wszystko, by przekroczyć ją zaledwie o kroczek, doprowadzić do wielkiego wybuchu i patrzy jak kolidują ze sobą światy. Aż wreszcie uśmiecha się przepraszająco i wszystko wraca do normy. Uwielbia tą zabawę.
avatar
Holly Fitzgerald
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Milford Haven

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 25 Lip - 2:04

Miał. Już od kilku chwil. Zbędne słowa. Całkowicie zbędne słowa. Pociągać za sznurki? Tak, to jest coś, co każdy człowiek z aspiracjami lubi robić najbardziej. Problem w tym, że nie każdy sznurek daje się łatwo pociągnąć. Czasem okazuje się, że tak naprawdę to my się przywiązaliśmy, a ktoś inny za niego ciągnie. Można się na tym więc przejechać. Zalecam ostrożność. Nie żebym coś sugerował... cóż. Biedni faktycznie nie mają nic do zaoferowania.
Uśmiechnął się jak dziecko, które przyłapano na podbieraniu cukierków. - Masz mnie. - Rozłożył ręce. - Uważam za zbędną edukację z eliksirów. Wolę po prostu pieprznąć komuś zaklęciem. W życiu zdaje się być to rozwiązanie bardziej skuteczne. - A przynajmniej częściej się przydawało... Gabriela wyprowadzić z równowagi nie jest jednak w stanie osoba, która nie jest mu bliska. Nie musi się więc eee... martwić.
- Cholernie dużo mugolaków... - Skrzywił się, rzucając okiem przez balustradę. Dlaczego właściwie zaklęcia zakazane, były zakazane? Zaklęcie, jak zaklęcie, a ile problemów by rozwiązało. Oczyściłoby atmosferę.
Wciąż jeszcze bał się. Bał się, że ktoś już wie, że podjęto środki... Nie chciał o tym teraz myśleć. Na razie chłopak najwyraźniej siedział cicho. Gabriel odniósł sukces. Udało mu się pokazać mu jego miejsce, zastraszyć go, nauczyć szacunku i strachu, wobec lepszych od siebie.
Wyrwał się z zamyślenia. Odetchnął chłodnym, bądź co bądź, powietrzem.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

ik

Pisanie by Holly Fitzgerald on Wto 31 Lip - 17:33

Biedni nie mają nic do zaoferowania, jednakże posiadają znaczącą przewagę nad tymi bogatymi - nie są tak zaślepieni. Ludzie majętni wykazują niezdrową skłonność do ignorowania oczywistych sygnałów i niedoceniania przeciwnika, co często stawiało ich na przegranej pozycji. Mogli zaprzeczać tyle, ile chcieli, jednakże najczęściej ich jedynym ratunkiem okazywały się pieniądze. Bez nich pozostawali zupełnie bezradni, pozostawali bez niczego. A w dzisiejszych czasach, gdy majętne rody bankrutują z taką częstotliwością, czy tak trudno jest zmienić miejsce w piramidzie społecznej?
- Wy, Gryfoni, zawsze uważacie, że siła mięśni jest lepsza, niż siła umysłu. To tłumaczy, dlaczego od tylu lat nie udało wam się zdobyć ani Pucharu Domów, ani Pucharu Quidditcha - posyła mu przebiegły uśmiech, uderza w czuły punkt wszystkich mieszkańców domu lwa. Zakłada kosmyk włosów za ucho i opiera się o kamienną ścianę zamku.
- Nikt nie każe ci na nich patrzyć - mówi, nie ukrywając pogardy w głosie. Do niego czy do mugolaków - tego nie sposób zgadnąć. Holly nie zdradza zbyt wiele swoich myśli, nie pozwala, by ktoś miał pełny ogląd jej poglądów. Zostawia miejsce na niedopowiedzenia.
avatar
Holly Fitzgerald
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Milford Haven

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 6 Sie - 19:19

Nie był w zasadzie zaskoczony jej zachowaniem. Gdyby mógł czytać jej myśli pewnie by przytaknął. Chociaż uważał, że osoby mugolskiego pochodzenia są z reguły gorsze i nie są w stanie mierzyć się z czystej krwi czarodziejami. Jego ród miał poza tym stabilną pozycję, dzięki swoim wpływom. Dzięki temu raczej nie musiał obawiać się o nagłe bankructwo. Pieniądze natomiast służyły mu za narzędzie do spełniania zachcianek i życia w luksusach. Biedniejszymi gardził, jednak nie znaczyło to, że ich nie docenia. Wręcz przeciwnie - jeśli wykazywali talent - potrafił ocenić trafnie ich wartość. Chociaż uważał ich za bezużytecznych z powodu statusu majątkowego. Z niewielkimi wyjątkami oczywiście. Czasem można było się niektórymi wysłużyć, niektórzy zaś przejawiali na tyle duży talent, że mogliby być nawet jego sprzymierzeńcami.
Uśmiechnął się lekko.
- Mówię tylko, że eliksiry nie przydały mi się jeszcze nigdy, a zaklęcia nieraz uratowały mi tyłek. Poza tym śmiem stwierdzić, że uznawanie zaklęć, za przejaw siły mięśni jest chyba najgłupszym porównaniem jakie usłyszałem od długiego czasu... Pomijając te podstawowe, do których też potrzeba więcej rozumu niż bicepsów, jest jeszcze wiele na tyle skomplikowanych, że żaden tępy mięśniak nie byłby w stanie nawet wypowiedzieć ich nazwy. Co do Pucharu - nie zależy mi na tym. Co do quidditcha - w tym roku ja jestem kapitanem, więc to się zmieni. - Jeśli uważa, że to słaby punkt, to może czuć się zawiedziona. Gabriel nie poczuwał się do bycia pełnokrwistym gryfonem.
- Jest ich tyle, że się nie da. - Odparł. A jego nie obchodzi pogarda w jej głosie, a raczej jej adresat. Niewypowiedziane nigdy się nie liczy. Jeśli ktoś chce coś przekazać, to mówi to prosto w twarz, jeśli nie - jest to jego prywatna sprawa, a on nie ma zamiaru się w nią mieszać.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Evan Sutherland on Nie 2 Wrz - 22:58

Kwiecień już w drodze, wiosna pełną parą, wkrótce miały przyjść egzaminy, których Evan bał się chyba najbardziej. Zaraz po głębokiej wodzie, oczywiście. Gdy nie kuł do testów, wysłuchiwał płaczu znajomych, jak to nie są przygotowani, a on wszystkich po kolei pocieszał i motywował. Evan Waleczne Serce? Raczej kiepska wizja, zwłaszcza dla kogoś, kto przez te "sesje motywacyjne" nie robił niczego dla siebie.
Ostatnimi czasy Sutherland miał mało wolnego czasu. Zero chwili dla siebie, by pobyć w ciszy, chociażby czytając książkę. Szczebiotanie koleżaneczek, wygłupy chłopaków, on zaś wpadł w dziwną melancholię. Po prostu chciał być sam. Niezwykłe dla Evana, ale jednak. Przychodzi kiedyś taki moment w życiu, że trzeba na moment przystopować, wyciszyć się i nabrać energii na dalszą zabawę. W końcu nie musiał przez cały czas szczerzyć się i być duszą towarzystwa. Każdemu należy się chwila dla siebie.
Evan zaszył się jeszcze przed ciszą nocną na kamiennym moście. Usiadł na posadzce, opatulony szczelnie wełnianym płaszczem, mrużył oczy przed chłodnym powietrzem. Mało miał okazji, by pobrzdąkać na gitarze, tego dnia miał nadrobić braki. Wyjął akustyka, dostroił w mgnieniu oka i zaczął zwinnie, choć smętnie przesuwać palce po gryfie, wydobywając z instrumentu kołysankę.
- Hush child, the darkness will rise from the deep - śpiewał cicho, by nie pogubić się w zwrotkach.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sophie Dashwood on Nie 2 Wrz - 23:23

Ostatnimi dniami, szkolna Królowa Pszczół chodziła niczym struta. Nieustanne pytania koleżanek o jej samopoczucie jedynie ją irytowały, zwłaszcza, że nie potrafiła zdobyć się już nawet na wymuszony uśmiech. Nie chciała rozmawiać, nie miała głowy do intryg i gdyby tylko posiadała taką możliwość, z pewnością nie opuszczałaby swojego łóżka. I upewniła się, że kotary są szczelnie zasłonięte. Czy jednak można było się jej dziwić? Nie tylko musiała zrezygnować z tego niewielkiego ziarnka nadziei na odnalezienie swojej wielkiej miłości, które zaczęło kiełkować w jej sercu gdy dowiedziała się o ślubie Edwarda, i została potraktowana przedmiotowo, a właściwie nawet sprzedana przez własnego ojca - miała jeszcze utracić coś, na co zależało jej najbardziej. Hiszpania zawsze stanowiła jej ostoję, a myśl, że kiedyś odziedziczy tytuł swojego dziadka i miejsce w parlamencie pozwalały jej nieustannie przeć do przodu. Teraz to wszystko miało zostać jej odebrane - będzie jedynie panią Hoytenberry, żoną i matką. Niczym więcej.
Snuła się smętnie po szkolnych korytarzach, by wreszcie poczuć podmuch prawie wiosennego powietrza na twarzy. Miała na sobie jedynie bawełnianą sukienkę o barwie szmaragdu, jednakże zimno zdawało się jej nie przeszkadzać. Zatrzymała się przy kamiennym murku, wbijając wzrok w bliżej nieokreślony punkt na horyzoncie. Obecność Evana niemalże na drugim końcu mostu nie wywarła na niej żadnego wrażenia, podpaliła zgnieciony w dłoni list, obserwując jak ogień pochłania jej koniec świata.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Evan Sutherland on Nie 2 Wrz - 23:49

Przechodził właśnie do drugiej zwrotki, gdy na drugim końcu stosunkowo krótkiego mostku pojawiła się znana mu już smukła sylwetka Ślizgonki. Wtedy, w hangarze, przedstawiała się jako silna dziewczyna, potrafiąca doskonale poradzić sobie z każdym przeciwieństwem, gdy stała wyprostowana, dzierżąc floret w dłoni. Teraz, w zwiewnej sukience, mogła być swoim zupełnym przeciwieństwem.
Evan grał dalej, tylko wpatrując się w trawiący się przez ogień zwitek pergaminu, trzymany przez pannę Dashwood w dłoni. Od dziewczyny był niczym niezmącony smutek, może nawet rozpacz. Gdy rozmawiali ze sobą ostatnim razem, wydawała się być raczej pogodzona ze swoim losem. Coś wybitnie musiało wybić ją z równowagi, z tej twardej powłoki wiecznie uśmiechniętej i uprzejmej dziewczyny, i to raczej nie świadomość o zbliżających się egzaminach. Evan nie chciał jej przerywać rozmyślań. Sam przecież starał się czerpać jak najwięcej z tych kilku chwil spokoju i przebywania z samym sobą. Nie chciał jej tego zabierać.
Utwór jednak w końcu się skończył. Chłopak, oparł się głową o kamienną poręcz i przymknął oczy, napawając się już samym szumem świeżo pokrytych listkami drzew.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sophie Dashwood on Pon 3 Wrz - 0:16

Muzyka zaskakująco dobrze wpisywała się w ulotny klimat walącego się świata. Patrząc na palący się papier, dziewczę odnosiło wrażenie, że wraz z białym pergaminem płoną również wszystkie jej marzenia i ambicje. Nawet strach przed egzaminami zniknął - wszak jakie miały one teraz znaczenie? Choć Julesowi daleko było do młodszego brata, Sophie i tak wiedziała, jaka przyszłość się przed nią szykuje. Będzie musiała pięknie prezentować się u jego boku, być wzorową żoną i rodzić mu synów - ta wizja zdawała się tak daleka od jej oczekiwań, jak to tylko możliwe. Nie można pogodzić małżeństwa i kariery, o czym przekonała się obserwując powoli staczające się na samo dno życie jej opoki. Amelia miała przed sobą świetlaną przyszłość, dopóki nie urodziła dzieci. Teraz zamiast błyszczeć, towarzyszyła mężowi i nawet jej plan otworzenia własnego butiku nie doszedł do skutku. Po raz pierwszy od wielu lat, nie chciała być taka jak ona.
I nagle dźwięk się urwał. Zerknęła przelotnie na Evana, by zaledwie w ciągu ułamka sekundy poczuć ogromną zazdrość. Cóż z tego, że był nikim, że w gruncie rzeczy nie miał nic? Posiadał coś cenniejszego, od wszystkich jej bogactw - przywilej decydowania o swoim życiu.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 3 Wrz - 1:10

Rodzenie synów i tkwienie u boku statecznego mężczyzny nie było dla dziewcząt jej pokroju wymarzoną koleją losu? Czyż nie tego pragnęły, wzdychając po kątach do przystojniaków? Evan już się tyle nasłuchał, że mógł z powodzeniem mianować się powiernikiem dziewczęcych sekrecików.
Nie miał nic? Evanowi byłoby smutno, gdyby usłyszał takie hasło, nawet jeśli posiadał ten przywilej decydowania o swoim życiu. To nie jedyny skarb, jaki miał. Było ich o wiele więcej i wystarczyło spytać, by dowiedzieć się, co ten niepozorny, pacyfistyczny chłopak ukrywa.
Sutherland odstawił gitarę na bok, mnie mogąc się powstrzymać i by wreszcie odezwać się do Sophie. W końcu nie rozmawiali już dłuższy czas. Wtedy to usłyszał dziwny zgrzyt. Rozejrzał się, podnosząc powoli, lecz nie dostrzegł niczego dziwnego, co mogłoby ten dźwięk wydawać. Może to jednak zwidy, przesłyszenia? A może słuch absolutny i ktoś dwa piętra wyżej zamyka okno? Krukon uśmiechnął się do siebie na samą tą głupią myśl i odruchowo spojrzał w górę. W jednej chwili jego oczy rozszerzyły się do rozmiarów dwóch galeonów, a chłopak puścił się biegiem w stronę Ślizgonki. Bez ostrzeżenia, żadnego krzyku, rzucił się na Sophie, chroniąc ramieniem jej głowę przed zderzeniem trzeciego stopnia z podłożem. Twarde lądowanie na posadzce i po chwili... HUK! Tuż obok nich, dokładnie w miejscu, gdzie właśnie stałaby panienka Dashwood, wylądował sporych rozmiarów odłamek z jednej z wyższych kondygnacji zamku.
- Sophie? Nic ci się nie stało? - spytał natychmiast, bojąc się, że Królowa Pszczół obrzuci go zaraz stertą wyzwisk od najgorszych, bo popsuł jej fryzurę.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sophie Dashwood on Pon 3 Wrz - 1:25

Tak właśnie postrzegała go Sophie, co wcale nie oznaczało, że tak było w rzeczywistości. Jej światopogląd w znacznym stopniu różnił się od tego posiadanego przez większość. Oceniała ludzi na swój własny sposób, ceniąc wartości takie, jakie wpajano jej od najmłodszych lat. A tych Evan z całą pewnością nie posiadał.
Nie słyszała, albo nie chciała słyszeć. Dopiero silne szarpnięcie i następujący prawie równocześnie z nim ogłuszający huk wyciągnęły ją z letargu. Zupełnie nie wiedziała, jak znalazła się na chłodnej posadzce i dlaczego tuż obok nich leżał kawałek murów. Jej pierwszą, naturalną myślą było: przecież mogłam tam stać, jednakże szybko odkryła, że nie czuje ulgi. Tylko żal.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała nieobecnie, wpatrując się w to konkretne miejsce. - Mogłeś mnie tam zostawić. - Nie trzeba było jednak być geniuszem, by zorientować się, iż nie chciała przez to wyrazić zaskoczenia jego zachowaniem czy braku zrozumienia dla jego motywu. W tej chwili Sophie wolałaby znaleźć się pod stertą gruzu, która najprawdopodobniej była jej przeznaczona i to właśnie zdawało się najsmutniejsze. W każdej innej chwili zapewne zbeształaby go i nie pozostawiła na nim suchej nitki, teraz jednak nie zauważyła nawet, że jej spódnica podwinęła się zbyt wysoko.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Evan Sutherland on Pon 3 Wrz - 1:54

Tępy ból przeszył jego ramię w momencie, gdy padali na podłogę. Auć?
- Głupia. Myślisz, że jestem wstrędną, ślizgońską szują, i tylko czyham na to, aż powinie ci się noga? - warknął, powoli wygramoliwszy się i stanął na własnych nogach. Otrzepał się z kurzu, jaki sypnął na nich w momencie zderzenia murów z podłożem mostu i spojrzał w górę, czy aby przypadkiem nic znów nie leci. Zaczął pospiesznie rozmasowywać ramię, doszedłszy do wniosku, że to raczej nie złamanie. Gdyby tak było, darłby się wniebogłosy.
- Aż tak pomylony nie jestem - mruknął jakoby z urazą, że Sophie już zaczęła mierzyć go tą samą miarą, co resztę swoich "przyjaciół.
A niech krzyczy. Lepsze byłyby wrzaski, bo Evan przynajmniej wiedziałby, że przynajmniej ma do czynienia z rodowitą Ślizgonką i łatwiej byłoby ją podejść następnym razem, mieć na nią haka, a teraz? Nic kreatywnego nie przychodziło mu do głowy.
avatar
Evan Sutherland
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Dornoch, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sophie Dashwood on Pon 3 Wrz - 12:58

To, że w tym momencie nie urządziła mu karczemnej awantury, korzystając z tego, że znajdują się w cztery oczy lub nie postanowiła za wszelką cenę i z pomocą swych licznych podwładnych zniszczyć mu życia, świadczyło jedynie o tym, że coś było nie w porządku. Zamiast podnieść głos, spuściła wzrok i wzruszyła ramionami.
- Mogłeś mnie tam zostawić - powtórzyła. Chyba w całym swoim życiu nie była tak bardzo ludzka. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że wciąż siedzi na zimnym kamieniu, którym wybrukowano ten post. Wstała więc ociężale i otrzepała zdecydowanie zbyt drogą sukienkę z resztek tynku. W tej chwili miała jedynie ochotę zrobić to, co wszystkie jej koleżanki i wybuchnąć głośnym płaczem. Ale ona nie potrafiła płakać, zwłaszcza przy kimś - była na to zbyt dumna i zbyt silna.
- Nic ci się nie stało? - zapytała głucho, ujmując jego ramię w dłonie i oglądając je uważnie. Oboje jej rodziców pracowało w Świętym Mungu, a zasady pierwszej pomocy wyssała z mlekiem matki. - Jest tylko stłuczona - rzekła po chwili oględnej diagnozy. - Maść na siniaki powinna wystarczyć - dodała. Nie miała teraz głowy do bycia sobą, zaczęła więc zajmować się tym, co szło jej najlepiej - pokazywaniem, że i tak jest lepsza od innych.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 22:21

- Chyba?! – Krzyknął rozeźlony, kiedy zaśmiała się nerwowo chwilę przed rozpoczęciem szaleńczego biegu przed siebie. Teoretycznie nie powinien się na nią wściekać, ale w końcu to ona pozwoliła uciec przedmiotowi i najwyraźniej nie potrafiła sobie z nią poradzić w doprowadzeniu do porządku. Kto w ogóle wymyślał takie księgi co atakują czytelników?!
W końcu zbiegli ze schodów na pierwsze piętro i mogli bez problemów pognać przez most, gubiąc tym samym Filcha i jego kotkę. - Ej… Cassie… Ja chcę powtórkę tego spowolnienia! – Początkowo trudno mu było złapać dech po tak wymęczającym biegu połączonym z przytrzymywaniem rzucającej się przez cały czas książką. Jak na złość nie ułatwiała mu sprawy, więc słowa Cassie o niemęczeniu się magicznych przedmiotów zaczęły nabierać większego sensu. Głupowaty uśmiech jaki był doklejony do czerwonej z wysiłku twarzy Dwayne’a był nieco wymuszony, ale oczy wciąż skrzyły się szaleństwem charakterystycznym dla tego osobnika.

avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 22:30

Nie była przyzwyczajona do biegów długodystansowych, dlatego kiedy tylko znaleźli się na moście zahamowała i oparła się o barierkę. Oparła dłonie o kolana i łapała oddech, bo uciekanie przed Filchem było męczące. On chyba umiał się teleportować wbrew swojemu charłactwu. W jaki więc sposób wyrastał spod ziemi? Nie potrafiła tego zrozumieć i bała się nawet o tym pomyśleć, gdyby okazało się to prawdą.
- P-połóż ją tu. - wskazała schodek i kiedy to zrobił wyczarowała kamień, który na szczęście odjął z ich barków konieczność trzymania w ryzach wściekłej księgi. Wplotła palce w swoje włosy, nie chcąc wiedzieć jak teraz koszmarnie wygląda. Czerwona, spocona, zdyszana, ubrania trochę krzywo leżące na jej ciele... Nie, lepiej o tym nie myśleć, bo na prawdę się załamie. Po dwóch minutach odpoczynku odetchnęła. Miało to w sobie tak wiele ulgi, że aż się zaśmiała ochryple.
Uniosła brwi słysząc prośbę Dawyen'a.
- Oszalałeś? Nie odpowiadaj, wiem. - machnęła ręką i wyprostowała się. - Dlaczego od razu jej nie zaatakowałeś? Zobacz moje ręce! Nie chcę wyjaśniać pani Pomfrey, że książka mnie zaatakowała! - powiedziała z wyrzutem i zmęczeniem unosząc obydwie dłonie. Były pełne małych, nieszkodliwych, ale dokuczliwie szczypiących ranek.
- Nie będę cię czarować! Trzeba ją uspokoić, skoro mam z niej korzystać... - zerknęła niepewnie na zgubę. Nie podobał się jej fakt, że kamień będzie musiał zniknąć, aby potraktować jakimś skutecznym zaklęciem agresywną księgę od ONMS. Tak, od ONMS mimo, że nie jest włochata. Ta jest z poziomu rozszerzonego. Niby łagodniejszy wygląd, a dostaje nóg, gryzie i się śmieje, czyli dwa razy gorsza od podstawy.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 22:48

- Nie mogłaś wyczarować jakiś sznurów? – Jęknął po odłożeniu książki na jeden z licznych stopni i z otwartą szczęką przyglądał się zwykłemu kamieniowi. Nerwy, jakie udzieliły się dziewczynie z pewnością powinny usprawiedliwić irracjonalne zachowanie, ale jakoś nie potrafił tego zrozumieć. Pochylił się do przodu i oparł dłońmi o kolana, ani myśląc ukrywać swoje zmęczenie. Byli w równym wieku i na równym poziomie jeśli chodzi o sprawność fizyczną długodystansową, pomimo odmiennych płci. Dwayne dyszał ciężko nieco poirytowany tym zmęczeniem, które ani trochę nie przypominało treningów na boisku! Ani o jotę!
Słysząc wyrzuty ze strony Cassiede od razu się wyprostował i podszedł do niej na odległość łokcia. – Ta, paznokieć ci pękł na pół?! Podmuchać?! – Zakpił, na czym nie skończyła się jego wypowiedź: -[b] W ogóle to powinnaś uważać jak łazisz, bo jak byś na mnie nie wpadła to by ci książka nie uciekła! – O nie, Dwayne wyraźnie nie dawał sobie w kaszę dmuchać odwzajemniając się tym samym, co prezentowała mu właśnie Puchonka. Swoją drogą nie podejrzewał jej o to, że jest w stanie się zirytować i komukolwiek powiedzieć o swoim niezadowoleniu. Widocznie wysiłek i stres zmieniają naprawdę człowieka.
Prychnął rozjuszony nie czekając na odpowiedź Cassiede i podszedł do przeciwległej barierki, wspinając się na palcach aby podeprzeć się wyprostowanymi rękoma w górę. Pióropusz na jego głowie przekrzywił się znacznie, ale na szczęście nie spadł z jego głowy podczas karkołomnego biegu. Nie wybaczyłby jej, gdyby po drodze go zgubił!
- To twoja książka, to sama ją obłaskaw. – Burknął, nie odwracając się nawet przez ramię ale zginając łokcie podparł się o most. Jego oddech wciąż się normował, ale twarz jeszcze długo będzie nosiła czerwone wypieki.


avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 23:00

To Dawyen powinien mieć świetną kondycję, przecież był w drużynie Quidditcha! Tak, Cassie znała nazwiska każdego składu każdego domu. W końcu była ich zagorzałą fanką, sport niesamowity.
Była zdziwiona, kiedy zaczął ją oskarżać. Bardzo zdziwiona i pierwsze co miała ochotę zrobić, to zwiać. Uciec i nie musieć słuchać jaka to ona jest marna, bo już profesor Snape dawał jej darmowe sesje tego typu epitetów. Zezłościła się na niego co było widać z daleka. Tak, można było czytać z niej jak z otwartej księgi.
- Ty... - wyciągnęła niechcący w jego stronę różdżkę, ale nie zamierzała atakować. Nie chciała łamać regulaminu! - Ty. Wredny. Fasolu! - wydusiła z siebie, bo na prawdę miała o wiele ważniejsze obrażenia niźli złamany paznokieć. Zmrużyła gniewnie oczy.
- A żebyś wiedział, że sama sobie z nią poradzę! Nie zamierzałam cię prosić więcej o pomoc, skoro nie umiesz najprostszych zaklęć! - krzyknęła na niego rozzłoszczona i bardzo obrażona odwróciła się na pięcie i podeszła do książki. Wyrzuciła kamień prosto do jeziora. Księga wykorzystała to i próbowała zaatakować... Dawyena, nie ją. Kiedy prawie wgryzała się w jego kostkę, dorwała ją i przycisnęła do siebie.
- Immobilus. - szepnęła i księga znieruchomiała. Schowała różdżkę i pogłaskała potwora po grzbiecie, aby jej jęki i żałosne zawodzenie umilkły. I udało się to ku jej zadowoleniu.
- Jesteś głupi! - zawołała do niego i bardzo urażona ruszyła z powrotem z mostu. Kiedy zdała sobie sprawę, że wraca na "miejsce zbrodni" spanikowana pędem zmieniła kierunek i znowu minęła chłopaka, nawet na niego nie patrząc.
- Sam sobie rób wypracowanie ! - zawołała na odchodnym wiedząc jak go zranic. I bardzo dobrze mu tak! Przytulając książkę szła powoli do szkoły. Nie zamierzała mu pomagać, skoro uważał, że to jej wina, iż księga dostała nóg!
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Dwayne Morison on Czw 25 Paź - 11:52


Owszem, ścigający Gryfonów musiał szczycić się jakąś nad przeciętną sprawnością, jednak ona uwydatniała się dopiero wtedy gdy wsiadał na miotłę. Jak mało który piątoklasista był w stanie utrzymać równowagę na miotle kiedy nad głową szaleją tłuczki!
Nie o tym jednak była mowa, ponieważ książka przytrzymywana była przez ciężki kamień, a Cassiede wpatrywała się wyraźnie zezłoszczona w jego twarz. Nie umknęło jego uwadze wyciągnięcie różdżki, ale złość była o wiele silniejsza niż zaskoczenie. – Skąd wiesz, że nie umiem, co?! – Wrzasnął w odpowiedzi na jej oskarżenia, nie zamierzając przyznać się do swojej porażki na tym względzie. Podparł się łokciem o barierkę, a dłonią oparł się o podbródek. – Powinienem zostawić ją w spokoju, może kazanie od Filcha dobrze by jej zrobiło! – Mamrotał pod nosem niewyraźnie, kierując te słowa najwyraźniej tylko i wyłącznie do siebie. Wolną ręką poprawił swój przekrzywiony pióropusz, ale nie dane mu było kontemplować w spokoju swojego zdenerwowania. Odskoczył do tyłu kiedy usłyszał dźwięk otwieranych zębów i spojrzał przestraszony w stronę księgi. – GŁUPIA! To nie księga od eliksirów! – Wrzasnął na nią, dopiero kiedy księga znieruchomiała i był w stanie przeczytać jej tytuł. – Ty jesteś głupsza! – Krzyknął na odchodne za nią, krzyżując ręce na chuderlawej piersi, a jego głos przypominał dźwięk przestraszonej dziewczynki.
Kiedy wspomniała o wypracowaniu, Dwayne spuścił z tonu i opuścił ręce wzdłuż ciała wpatrując się w plecy odchodzącej Puchonki. – Obietnic się nie powinno łamać! – Pisnął za nią, ani myśląc biec w jej stronę. O nie, co to to nie. Powiedziała, że zrobi całkiem gruby szkic jeśli pomoże odnaleźć księgę. I zrobił to, cholera. Nie może się teraz na niego wypiąć i stwierdzić, że nie zrobi mu wypracowania. Prychnął i znów skrzyżował ręce, odwracając się w kierunku jeziora. – Głupia! – Wrzasnął jeszcze raz w jej stronę.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Most

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach