Sala do Historii Magii

 :: Klasy

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Sala do Historii Magii

Pisanie by Cassandra Hayes on Czw 28 Cze - 11:00

Teraz domek powinien mieć mocne podstawy, żeby już nic go nie zniszczyło, nawet oni sami, zachowując się tak cicho i delikatnie, jak tylko można. Brzegi kart mogą posmarować klejem, aby już nigdy więcej ich powolna, owocna praca nie poszła na marne. Cassie posmarowała swoje karty dużą ilością SuperGlue i zostawiła je na blacie. Teraz ruch należał do Gabriela. Niech złączy jej karty ze swoimi, dopóki klej nie wyschnie, jeśli nie chce jej stracić na zawsze.
Panna Hayes nawet nie zaprotestowała, gdy Gabriel po kolei zaczął się pozbywać różnych części jej garderoby. A może powinna? Jednak teraz nie dawała się popisać swojemu rozsądkowi, serce wzięło górę, po raz kolejny. Myślała jedynie o tym, żeby być blisko Gryfona, aby już nigdy więcej nie spojrzał na nią tym swoim pustym wzrokiem. Chciała być wyjątkowa, jak każda dziewczyna na jej miejscu. Całowała go coraz bardziej zachłannie, jej dłonie zaczęły błądzić po jego nagim torsie, starając się nasycić jego bliskością, jakby już nigdy więcej miała go nie zobaczyć. Wzdychała z rozkoszy, gdy Gabriel obdarzał pocałunkami jej uda, kolana, łydki, szyję, twarz, dłonie, piersi. Teraz miało być lepiej. W głowie zakwitła jej myśl, że po wszystkim chłopak nie wstanie i nie zacznie rzucać jej w twarz obelg. Oddech miała przyśpieszony, płytki, krew gotowała się w jej żyłach. Nie chciała, żeby przerywał. Ufała mu bezgranicznie, ale teraz będzie miał już ostatnią szansę. Jeśli w przyszłości ją zrani, nie będzie odwrotu. Będzie musiała zapomnieć o Gabrielu, jego pocałunkach, a nawet o miłości, którą go obdarzyła. Chciała mu to uświadomić. Ale nie teraz... teraz liczyła się jedynie burza, prawdziwy huragan, który rozgrywał się pomiędzy nimi.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala do Historii Magii

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 28 Cze - 20:01

Rozbierał ją, dotykał jej delikatną skórę i całował. Trafił dłonią na jej czułe miejsce.
Gdyby okoliczności i miejsce były inne, mógłby śmiało stwierdzić, że to był najwspanialszy raz jaki przeżył. Gdyby. Czuł bowiem zobowiązanie, wiedział, że z każdym pocałunkiem, z każdym ruchem, uściskiem, każdą chwilą coraz bardziej uzależnia się od Cassie i niedługo dotrze do miejsca bez odwrotu. Czy już można nazwać ich relację związkiem? Nie sądził, żeby to było dobre określenie. Przynajmniej nie teraz. Związek buduje czas, tak samo jak miłość. Powiedział... powiedział, że ją kocha. Czy to prawda? Teraz tak. To prawda. Jednak jak silną miłość zbudował w tak krótkim czasie? Z pewnością nie jest ona niezłomna i przy pierwszej lepszej próbie, przy byle wietrze może runąć, jak ów domek z kart.
Przyciągnął ją, całował jej piersi. Obejmował jej tors i delikatnie dawał jej rozkosz. Byle jej nie skrzywdzić... Nie chciał, żeby źle wspominała tą chwilę. Swój... drugi raz.
Cały czas gdzieś w głowie brzęczał mu alarm. Bał się tego, że to co robi, to nie tylko seks bez zobowiązań, to po prostu rozpoczęcie czegoś więcej i to go martwiło. Koniec z wolnością? Czy może teraz wolność, ale wszędzie RAZEM? Hipokryzja. Sam ją krzywdził, ale nie dałby skrzywdzić jej nikomu. Wiedział, że dziewczyna trzyma się z ludźmi, których on szczerze nie cierpiał. Marilyn jakoś nigdy nie lubił, Mikaela miał za cienkiego gnojka, dopóki nie napsuł mu ostatnio krwi - dziś wiedział, że go nienawidzi, z kolei Josh... Jakoś nie darzyli się sympatią, a Gabriel zauważył, że kręci się wkoło dziewczyny. Co prawda nie wiedział co ich łączy. Szczerze mówiąc - nie obchodziły go jej relacje z innymi facetami. Oczywiście - mógł być trochę zazdrosny, ale wiedział, że nie tknął jej, więc reszta go nie interesowała. Dziewczyna, która oddała się komuś pierwszy raz... po prostu nie może obojętnie przechodzić obok faceta, z którym to zrobiła. Mężczyźni nie mają takich problemów. Gdyby jednak Gabriel wiedział ile osób zacznie się nagle "troszczyć" o los Cassie... Z pewnością nie bawiłby się teraz w miłość, ale po prostu skończył na pierwszym razie, wypuścił ją z klasy i odszedł. Kiedyś, w przyszłości może postąpiłby inaczej, ale teraz... Znaczyła dla niego już i tak bardzo, bardzo wiele.
Złapał ją za uda, pod kolana, pociągnął do góry tak, że jej nogi oplatały jego ciało. Oparł ją o ścianę. Czuł jej urywany oddech, ciche westchnienia i ciepło jej ciała, które rozgrzewało się podobnie jak jego. Ciekawe co jeszcze będą robić do rana? I o której są pierwsze zajęcia z Historii Magii?
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala do Historii Magii

Pisanie by Cassandra Hayes on Pią 29 Cze - 15:25

Dobra, powiedzmy sobie szczerze - Cassie uważała, że ten drugi raz był lepszy od pierwszego, jeśli brać pod uwagę wszystkie czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Po pierwsze, teraz nie zanosiło się na to, żeby miał ją zwymyślać. Po drugie, był bardziej delikatny. Po trzecie, co prawda nie miała pewności, ale sądziła, że nie zrobił tego co zrobił jedynie dla tego, że pożądał jej ciała. Podobno ją kochał. Podobno... ale czy powinna mu uwierzyć? A może znowu się przeliczy? Dobra, odłoży swoje zajebiście filozoficzne rozmyślania na później, kiedy Gabriel nie będzie jej... rozpraszał. Na swój sposób.
Cassie nie myślała o tym, co się stało, jako o "seksie bez zobowiązań". Według jej wszystkich dziecięcych marzeń, na podstawie bajek, które opowiadała jej babcia lub Nora przed snem, książę kochał księżniczkę, dlatego chciał z nią być i mieć z nią małe książątka. Teraz panna Hayes miała nieco inne wyobrażenie na ten temat, ale jedno zostało - uprawia się z kimś seks wtedy, kiedy chce się z nim coś zbudować. Coś nowego, stabilnego, długiego. No i dziewczyny również nie chcą, żeby chłopcy ciągle zawracali im głowy albo zbytnio się troszczyli. To jest męczące. W związku trzeba akceptować swoje wady, a także dać drugiej osobie nieco wytchnienia. W końcu nie będą się trzymać za kolczastą smycz i za każdym razem, kiedy któreś odejdzie za daleko, będą za nią ciągnąć. Poza tym Cassie nie siedziała w głowie facetom, nie spotykała się wieczorem z kolegami w dormitorium i nie chwaliła się, jak to dzisiaj pięknie zaliczyła Krukonkę z szóstej klasy.
Pozostawała też sprawa przyjaciół Cassie. Zarówno Mary, jak i Mikael oraz Josh, mieli w planach... no, faktycznie, "troszczenie" się o jej dobro. Ale czy ona miała coś do powiedzenia? Nie. Wszyscy pragnęli ją uszczęśliwić na siłę. Jeszcze trochę i cała ta farsa będzie przypominała Romea i Julię. W tym wypadku Romeo będzie wolnym, zajebistym człowiekiem, a Julia młodą dziewczyną zamkniętą w złotej klatce, otoczonej przez rycerzy w lśniących zbrojach, w których wcielą się jej najbliżsi. Nawet ojciec nie robił jej takich problemów jak przyjaciele. Owszem, uwielbiała spędzać z nimi mnóstwo czasu, no i mogła się wypłakać w rękaw jak coś poszło źle, ale, do jasnej cholery, ile można? Co za dużo, to niezdrowo, powiedział kiedyś ktoś mądry. Wiecie co? Miał rację.
Po bardzo długiej chwili, Cassie, oddychając szybko, podniosła się z podłogi i z lekko zmieszaną miną zaczęła się ubierać. Z filuternym uśmiechem na twarzy rzuciła Gabrielowi jego spodnie. Kiedy już oboje byli ubrani, a Cassie jako - tako ułożyła sobie włosy, żeby chociaż nie sterczały na wszystkie strony, wtuliła się w chłopaka i po prostu sobie siedziała. Co jakiś czas mówiła coś, śmiała się, komentowała. No i nagle nastrój prysł, gdy usłyszeli czyjeś kroki na korytarzu. Dziewczę było właśnie w połowie opowiadania jakiejś wyjątkowo ciekawej historii, gdy musiało zamilknąć w pół słowa. Niestety, ktoś ich usłyszał. Po chwili drzwi, otworzone zaklęciem, uchyliły się. Do środka wszedł... Severus Snape. Cassie otworzyła oczy z przerażenia i natychmiast odskoczyła od Gabriela, od razu podnosząc się z podłogi i mamrocząc ciche powitanie.
- Panno Hayes. Panie Smith. Co wy tu robicie o tej porze? Albo nie. Nie chcę wiedzieć - powiedział z niesmakiem, lustrując całą klasę wzrokiem. - Nie wiecie, że nie można chodzić po korytarzach w środku nocy? - dodał po chwili, zaciskając usta. Gdy zobaczył, że Gabriel szykuje się do protestu, uciszył go palcem. - Siedzenie po ciemku w klasach też się do tego zalicza.
Cassie stała ze puszczoną głową. W sumie to wiedziała, że to, co robią, jest nielegalne, ale w gruncie rzeczy nie chciała spotkać na swojej drodze opiekuna Slytherinu. Wrednego opiekuna Slytherinu, nawet jeśli stawiał jej zawsze Powyżej Oczekiwań. Milczała. Co niby miała powiedzieć? Piękne zakończenie dnia. A raczej jego początek, zbliżała się druga w nocy.
- Panno Hayes, mówiąc szczerze, to myślałem, że stać pannę na lepsze towarzystwo - oznajmił Snape, patrząc na nich nieprzyjaźnie. - Macie szlaban. Zgłoście się jutro do mojego gabinetu. W moim kredensie jest wielki bałagan.
Kiwnął głową w kierunku wyjścia, więc Cassie smętnie powlokła się w kierunku drzwi. Głupi profesor.
- Żegnam pana. A pannę odprowadzę prosto do dormitorium, również zamierzam udać się na spoczynek - mruknął Mistrz Eliksirów. - Dobranoc, panie Smith. Trafi pan na siódme piętro, czy pana również odprowadzić?
Tą uwagą pożegnał się z Gryfonem, a potem zaczął iść w kierunku lochów. Cassie szła obok niego, z płaszczem, czapką, szalikiem i rękawiczkami w dłoniach. Mimo wszystko to był... bardzo miły i zaskakujący dzień, jeśli nie liczyć kilku niemiłych chwil.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala do Historii Magii

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Klasy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach