Regały

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Regały

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 2:22

Hogwarcka biblioteka to ogromne pomieszczenie, pełne tysięcy, ba!, może i nawet milionów regałów, zapełnionych najróżniejszymi książeczkami, książkami i księgami. Samych działów tematycznych jest chyba kilkaset. Znajdują się one jednak w głębi pomieszczenia, gdzie oświetlenie zapewniają jedynie nieliczne pochodnie umiejscowione na kamiennych ścianach. Jeśli czegoś szukasz, a za biurkiem nie ma pani Pince, musisz sam pofatygować się i przejrzeć zbiory biblioteczne.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Go?? on Sro 27 Sty - 21:56

Twiggy przechadzała się pomiędzy regałami, szukając potrzebnych jej tytułów. Nie przepadała za towarzystwem pani Prince, która na każdego patrzyła tym wstrętnym, napastliwym wzrokiem. Ponad to była nieuprzejma i z góry szufladkowała uczniów - co szczerze irytowało pannę Low.
Gigi kochała bibliotekę i nawet wstrętna bibliotekarka nie potrafiła tego zmienić. Co najbardziej fascynowało dziewczynę w tym pomieszczeniu? No cóż, uważała ona, że pomiędzy każdym tomem czai się jakaś tajemnica, która tylko czeka, aby ją odkryć. W jej mniemaniu regały, pękające pod ciężarem opasłych książek, stanowiły
miłą odmianę po ciężkim dniu pełnym wyczerpujących zajęć. Z lubością więc dotykała twarde okładki i wdychała słodki zapach historii.
Zapadł już zmrok, a mleczne promienie księżyca wpływały przez wielkie, hogwardzkie okno. W pomieszczeniu panowała kojąca cisza, tak uwielbiana przez naszą bohaterkę. Kiedy niewinne dziewczę sięgało po ulubiony tytuł, jej uwagę odwrócił jakiś dziwny, tajemniczy dźwięk. Chciała, naprawdę pragnęła puścić to wszystko mimo uszu, ale ów dźwięk nasilał się z każdą chwilą - coś w rodzaju uporczywego zasysania. Z irytacją odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie w poszukiwaniu źródła hałasów. Wszak biblioteka była JEJ oazą spokoju, a każdy kto zakłócał specyficzną atmosferę tego miejsca, zasługiwał na miano przestępcy. Minęła pierwszy regał, drugi i nawet śpiącą bibliotekarkę, a kiedy dotarła na miejsce, ujrzała doprawdy dziwaczną scenę. Chcąc nie chcąc, stała się świadkiem sytuacji, której wolałaby nigdy nie doświadczyć...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ellie Murphy on Pią 9 Kwi - 17:59

Piątek - tego dnia Ellie nie wyczekiwała z utęsknieniem, bowiem oznaczał, iż jest już weekend, z którym niestety będzie musiała się zmierzyć. Co to dla niej oznaczało? Unikania swojego nielicznego grona znajomych ile wlezie, a Sawyera już w szczególności. Biblioteka wydawała się jej idealnym miejscem, w którym stroni się od świata, a przede wszystkim wiedziała, że w nim nie spotka nikogo bliżej jej znanego.
Chodząc od regału do regału, Murphy dotykała grzbiety książek, sama nie wiedząc czego właściwie szuka. Przechadzała się od tak, dla zabicia czasu? Możliwe, w końcu to było jedyne miejsce, gdzie noga osób, które się o nią troszczą i martwią nie postanie. Na szczęście można rzec. Wydawało się jej, że chodzi już tak od paru godzin. Niestety minęło zaledwie piętnaście minut. Dotarłszy do działu z książkami, o eliksirach zatrzymała się, ponieważ zauważyła jedną, na której grzbiecie widniał napis Eliksiry - efekty uboczne. Ellie i tak się nudziło, więc ściągnęła ją z regału po czym usiadła na ziemi zagłębiając się w lekturę, nie bacząc na to, że jakiś przypadkowy przechodnia może się o nią potknąć i przewrócić. Cóż, w końcu ona była tu pierwsza i zapewne bardziej potrzebuje tego miejsca niżeli ktoś inny. Swoich zębów także.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Melanie Martinez on Pią 9 Kwi - 18:09

Udała się do biblioteki, aby poszukać książki, która pomoże jej zakończyć swój esej o eliksirach. Nie bardzo wiedziała, co jest jej potrzebne, także liczyła na los szczęścia. Wzrokiem przeszukiwała regały, poszukując czegoś co by jej pomogło. Westchnęła i sięgnęła po pierwszą lepszą księgę dotyczącą najpopularniejszych eliksirów. Niestety nic.
Niezrażona faktem, że nic nie znalazła ruszyła dalej. Patrzyła rozmaite księgi, jednak żadna z nich jej nie odpowiadała. Westchnęła i ruszyła dalej. Jednak to nie było takie proste, zobaczyła książkę, która być może by przydała się do jej eseju, jednak nie miała odwagi, od tak bezceremonialnie wyrwać jej z ręki Krukonce.
- Przepraszam - odezwała się Melanie. - Czy mogłabyś mi pożyczyć tę książkę, gdy skończysz czytać?
avatar
Melanie Martinez
Uczeń

Liczba postów : 29
Czystość krwi : czysta
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ellie Murphy on Pią 9 Kwi - 18:48

Ellie w ostatnich dniach była wrakiem, cieniem człowieka prawie że (z wiadomych przyczyn). Czuła się koszmarnie, tak, więc nie odrywając wzroku od książki, westchnęła głęboko, nic jednak nie odpowiedziała przez parę sekund. Prawdy powiedziawszy Eliksiry - efekty uboczne, wciągnęły ją na tyle, że miała ochote zignorować nowo przybyłą, lecz to przecież wciąż Ellie Murphy, nawet jeśli nie potrafi wziąć się w garść.
- A jak ci jej nie dam, zabierzesz mi ją i uciekniesz z krzykiem? - spytała sama nie wiedząc czy żartuje, czy też nie.
Dziewczyna nie wiedziała kto do niej podszedł. Może być to sam Merlin, a ona mu książki i tak nie da. Niech sobie poszuka innej. Nie widzi, że ona tutaj, dzięki czytaniu, próbuje nie myśleć o marności swojej egzystencji? Ellie, co prawda, zwykła rozwiązywać każdy swój problem pozytywnym myśleniem, ale właśnie go jej zabrakło. Wiedziała, że prędzej czy później tak się stanie, jednak wolała, aby to się wydarzyło później. O wiele, wiele później.
Po swojej wypowiedzi, krótkiej, acz odzwierciedlającej jej stan ducha, spojrzała na nowo przybyłą. Znała ją z widzenia, a co więcej miała pojęcie jak się nazywa.
- Cześć, Melanie - powiedziała na powrót wracając do lektury.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Melanie Martinez on Pią 9 Kwi - 18:57

Spojrzała na nią mrużąc oczy. Pani prefekt Rawenclavu, jeśli pamięc jej nie myliła. Widziała ją kilka razy, śmiejącą się, wesołą, optymistkę. Za taką przynajmniej była uważana. A teraz? Jakoś nie bardzo przypominała dziewczynę, którą Melanie, kilka razy widziała. Jednak nie wnikała co się stało. Bo przecież one się praktycznie nie znały, a raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie zwierza się nieznanej mu osobie. Przynajmniej Melanie tak by nie zrobiła.
- Cześć Ellie.
Zamyśliła się nad sensem jej słów. Jeśli jej nie da to odejdzie, poszuka jeszcze jednego egzemplarza. Chciała po prostu iść na łatwiznę. Ale zabierać jej książki nie miała zamiaru. Westchnęła i znów zwróciła się do dziewczyny.
- Nie,nie mam takiego zamiaru. Poszukam innej, jednak myślałam, że pomogłabyś mi i oddała tę książkę, jednak nie, to nie.
Odwróciła się od dziewczyny i znów zaczęła przeszukiwać regały z nadzieją znalezienia tej samej książki, którą czytała Krukonka. Na próżno był to ostatni egzemplarz.
- Ehh, nie ma. Więc mogłabym liczyć na to, że potem pożyczyłabyś mi tę książkę?
avatar
Melanie Martinez
Uczeń

Liczba postów : 29
Czystość krwi : czysta
Skąd : Wielka Brytania, Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ellie Murphy on Pią 16 Kwi - 20:30

Ellie uważała, iż zwierzanie się zupełnie obcym osobą nie tyle, co jest nietaktowne, ale i także żenujące. Ona nigdy by tak nie postąpiła i także nie chciałaby, aby ktoś, kogo nie zna, oznajmiał jej swoje problemy egzystencjalne. Murphy nigdy nie potrafi zabłysnąć dobrą radą, przeważnie są to wyłącznie słowa: przykro mi, jednak są one wówczas szczere, a przecież to się liczy przede wszystkim. Czasami tylko, ku jej własnemu zdziwieniu, uda się jej powiedzieć, coś, co podniesie na duchu drugą osobę. Tak się dzieje kiedy, wie, co dana osoba przeżywa. Zdarza się to niezwykle rzadko, więc być może, dlatego ludzie nie zaczepiają jej na ulicy, tylko po to, aby zwierzyć się ze swoich problemów. A to ci pech!
Dziewczyna westchnęła ciężko, po czym spojrzała na Melanie. Nie miała zaszczytu poznać bliżej jej osoby, ale także nie kwapiła się do tego. Ellie nie była osobą, która robi pierwszy krok w czymkolwiek. Chyba, że to ma coś wspólnego z nauką, wówczas oczywiście zapomina o swoim wrodzonym upośledzeniu towarzyskim i mknie poszerzać swoje horyzonty.
- Mam nadzieję, że będzie ci się podobać - powiedziała, kiedy zgrabnym ruchem wstała z podłogi i wręczyła koleżance książkę. - Bo jeśli nie, to osobiście cię dopadnę - spróbowała zażartowała, co niestety jej nie wyszło. - Do zobaczenia.
Prawdy powiedziawszy Ellie miała już dość tego miejsca. Spędzała w nim każdą wolną chwilę, a w ostatnim czasie, biblioteka służyła jej za schronienie przed światem. Gdzie miała zamiar się teraz udać? W inne, rzadko odwiedzane przez ludzi miejsce.
avatar
Ellie Murphy
Uczeń

Liczba postów : 214
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Perth, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Go?? on Pon 3 Maj - 19:28

Do czego to doszło, aby Harry Dumblemoon musiał poniżać się i przychodzić tutaj, do biblioteki? Do tej zakichanej świątyni wiedzy, inteligencji, cnót wszelakich i sumiennego odrabiania zadań domowych, pełnej jak zwykle przykładnych uczniów skrzypiących beztrosko piórami nad jakże interesującymi oraz pasjonującymi kilkuzwojowymi wypracowaniami?
Sam nie miał pojęcia - tak jakoś wyszło, że wszyscy nagle rozleźli się po zamku, pokój wspólny Puchonów świecił pustkami, a chwilę wcześniej Snape zaklinał się, że jeśli jeszcze raz natknie się na niego w lochach, wlepi mu szlaban do końca świata i nikogo oczywiście nie obchodził fakt, że lochy to także naturalne siedlisko borsuków, a nie tylko węży. A zresztą nieważne. Podział na domy, ważnych i ważniejszych, Harry i tak wiedział swoje.
I nie był też przy okazji w ciemię bity, swą wartość znał, toteż szlajając się nieskończonymi alejkami szkolnej biblioteki i co rusz uchylając głowę przed kolejnymi lewitującymi książkami, skierował swe kroki w stronę regałów zapełnionych tomiszczami na temat zaklęć, mając nadzieję, że może uda mu się znaleźć co ciekawsze dzieło, mogące wkrótce przydać mu się do jakiegoś wesołego eksperymentu. Ostatni co prawda zakończył się fiaskiem, zamiast ogromnych pająków w szkolnej kuchni miał bunt skrzatów domowych i wywalenie go za drzwi z nałożeniem dożywotniego zakazu wstępu oraz groźbami podtrucia mu owsianki podczas najbliższego śniadania, ale kto by się tam przejmował takimi szczegółami - ważne, że człowiek próbuje.
Kilka lat, a popamiętacie go wszyscy! Kilka lat, a stanie się legendą pośród szkolnych dowcipnisi, naprawdę! I będą ofiary, dużo ofiar, tak!
Minąwszy więc grupkę Gryfonów, Harry pochwycił machinalnie jedną z lewitujących mu koło ucha ksiąg i otworzył na przypadkowej stronie, ukazującej specyfikę jakże zaawansowanego i skomplikowanego zaklęcia Vingardium Leviosa. No tak, podręcznik dla pierwszoklasistów, nuda.
A nie dałoby się znaleźć jakiegoś tomiszcza pt. "Zamień szkolną cieplarnię w park jurajski jednym czarem" lub "Zaczaruj szkolny megafon w sekundę"?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Adrien Cartwright on Wto 4 Maj - 1:50

Szedłem beztrosko korytarzami Hogwartu, pod pachą trzymałem dwie książki, jak na krukona przystało kierowałem się w stronę biblioteki i chodź stereotypowy uczeń domu revanlcavu, spędza tam niezliczone godziny ja jednak nie zaliczałem się do nich. Z całą pewnością nie można było mnie zaszufladkować do "kujonów", jak to z resztą czyniło większość nastoletnich uczniów Hogwartu. Lubiłem czytać, owszem ale zazwyczaj były to książki ambitniejsze niż podręczniki do szkolnych przedmiotów. Z resztą mało kto widział mnie zaczytanego i chodź nie wstydziłem się tego, to jednak czytałem w miejscach odludnych. Nacisnąłem na klamkę od drzwi biblioteki, pchnąłem je i wszedłem wolno do pomieszczenia, bez większego zainteresowania obecnymi osobami, kierowałem się do wózka z zaległymi książkami, odłożyłem dotychczas trzymane lektury i zniknąłem za regałami.
Pech chciał, że na drodze stanął mi uczeń, spojrzałem na niego z przymrużonym okiem, w oczy rzucała się książka trzymana przez ów nieznajomego.
- Podręcznik dla pierwszoklasistów?! - Rzuciłem jednym tchem, dziwiąc się niezmiernie. Co jak co, ale na pierwszaka nie wyglądał. Czyżby nadrabiał zaległości?
- Nie za późno na zaległości? - Zapytałem, nie oczekując odpowiedzi skierowałem swój wzrok na półkę obok chłopaka, między czasie rzuciły mi się w oczy jego rude włosy, wzdrygnąłem się i wyciągnąłem rękę w stronę regału, niemal głaszcząc palcem pozycje, szukałem odpowiedniej książki. Eliksiry, wiedza dla zaawansowanych, zrób to sam, jak szukać... . Chwyciłem za ostatnią książkę, tak, jej szukałem. Nie wszystkie składniki można było wziąć ze szkoły, na domiar złego straszliwie trudno było je zdobyć.
- Spokojnie, tylko sobie żartuje - Odparłem widząc nietęgą minę chłopaka, widać nie był częstym gościem biblioteki, w sumie może i dobrze. Otworzyłem wybraną książkę na wstępie i zacząłem badawczo czytać co drugi wers, by upewnić się o słuszności wyboru.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Go?? on Wto 4 Maj - 20:56

- Podobają ci się moje włosy? - spytał Harry, dostrzegając spojrzenie Krukona, aktualnie stojącego obok i szukającego gdzieś pomiędzy milionami książek tej właściwej. Puchon podejrzewał, że w zasadzie jakąkolwiek cegłę ten by nie wyjął, to zawsze będzie to ta jedna jedyna: Niebieskich najpewniej zainteresować mogłaby nawet etykieta na opakowaniu czekoladowych żab lub regulamin mycia rąk w damskiej łazience, naprawdę. Byli niemożliwie mądrzy, oczytani i Harry oczywiście nic do nich nie miał, wszak to oni napędzali całe to biblioteczne życie, wypożyczając, czytając, oddając, odkładając i kartkując za całą pozostałą społeczność szkolną. Charytatywni tacy! - Lata hodowli, ale nie ma sprawy, jedno zaklęcie i będziesz miał takie same. W gratisie dorzucę jeszcze afro i wąsy, bo właśnie znalazłem odpowiedni rozdział, co ty na to? - dodał tymczasem chłopak, uśmiechając się mściwie i rzucając znaczące spojrzenie na trzymaną w dłoniach "Standardową księgę zaklęć (1 stopień)" Mirandy Goshawk, otwartą gdzieś na środku. Po chwili zaś przeniósł wzrok na Krukona, który po latach żmudnych poszukiwań wyciągnął wreszcie jakieś tomiszcze, kartkując je teraz i kurząc piekielnie w promieniu trzech mil, nieświadomy. A przecież niektórzy mają alergię na kurz! To znaczy na książki, no ale generalnie na kurz brzmi lepiej, wiadomo.
- Dobra, nieważne. Podręczniki są dla wapniaków - mruknął Harry ze zrezygnowaniem, nie dostrzegając jakiejkolwiek reakcji ze strony swego rozmówcy i odkładając tomiszcze o zaklęciach na któreś przypadkowe miejsce. - Co tam dzierżysz w dłoniach? - zainteresował się, zerkając na trzymaną przez Krukona książkę i zastanawiając, czy dojrzy tytuł "Tysiąc sposobów na stanie się jeszcze bardziej oczytanym", "Jak czytać podczas snu", czy "Nie mogę przestać czytać", a może "Gdy nie czytam, czuję się inny". - O, coś o eliksirach? Niech zgadnę! "W osiemdziesiąt szlabanów dookoła Hogwartu z Severusem Snape'em"? Lub coś w stylu - (Co zresztą Puchon popierał, o ile sam nie musiałby tego pisać). - "Jak wykończyć nauczyciela wypracowaniem na osiemdziesięciu zwojach pergaminu"?
Nie, nie był wredny, wręcz przeciwnie. Raczej rozbawiony. Harry'ego zawsze bowiem interesowało, jak to możliwe, że tylu ludzi czyta książki, kiedy im się nie każe. Jak można samowolnie robić sobie taką krzywdę, spędzając wolny czas na studiowaniu wszelakich maści i długości opisów wojen goblinów, przepisów na eliksir, spisów zaklęć na opryszczkę i innych durnot? On taki nie będzie. Kiedyś wyjedzie do południowej Anglii, wynajmie jakieś mieszkanie, założy jakiś sklep, czy coś. Do tego nie trzeba wielkiej filozofii.
O ile uda mu się skończyć szkołę.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 5 Maj - 2:16

Dzięki podzielności uwagi, mogłem sprawnie czytać i słuchać co do powiedzenia ma mi nowy znajomy. Nawet jeżeli mówił jakieś brednie, przez szacunek, co jakiś czas wpatrywałem się w jego oczy by zapewnić go, że nie jest ignorowany. Wspomniał coś o włosach, no tak jego były okropne, w ogóle mi się nie podobały.
- Nie lubię rudych - Wtrąciłem, jednak on dalej wywodził się nad zmianą mojej fryzury. No cóż, niech sobie pogada - pomyślałem zaczytany we wstępie. Tak, to ta książka, której szukałem. Zamknąłem tomisko i wsadziłem pod pachę. Oparłem się o dosyć chwiejny regał bokiem i spojrzałem badawczo na rozmówcę.
- Nie zgadłeś, omijam Snapa szerokim łukiem, chociaż często to on mnie nawiedza...To dość irytujące - Rzekłem niechętnie, za każdym razem gdy patrzyłem na puchona, mój wzrok kierował się ku jego włosom, które zresztą obrzydliwie mnie odpychały. Gdy chłopak wspomniał o długich wypracowaniach, uśmiechnąłem się teatralnie.
- Muszę Cię zmartwić, ale Twoje wyobrażenia o Krukonach są zdecydowanie mylne - Wszedłem mu w słowo, nie zastanawiając się nad konsekwencjami, przecież ktoś mu musiał uświadomić, że żyję w błędzie. No cóż, możliwe, że jest kilkoro uczniów z domu Ravenclav'u, którzy kochają naukę i rzeczywiście piszą te "nie do przeczytania" wypracowania (dłuższe niż książki). Jednak jest ich nie wiele, reszta to zwykli czarodzieje lubiący naukę jednak w parze z nią idzie też życie towarzyskie. Puchon wyglądał na mojego rówieśnika, powinien o tym wiedzieć.
- To trochę głupie, szufladkować uczniów przez ich przynależność do domu - Skomentowałem cały mój wywód, patrząc niepewnie na nieznajomego. W końcu przypomniałem sobie, że pytał mnie o tytuł książki. No cóż, jeżeli jest aż tak zainteresowany, zdążył by go przeczytać - pomyślałem nie mając zamiaru niczego dodawać.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Go?? on Pią 7 Maj - 20:57

Krukon był fajny. Umiał się zachować, ale i miał też swoje zdanie, co Harry'emu - przywykłemu do robienia pewnych rzeczy na przekór wszystkim, a zwłaszcza odgórnie przyjętym regulaminom i zasadom - bardzo się spodobało. Dotychczas miał mieszkańców domu Kruka raczej za bardzo nudnych, mądrych książkochłomów z dobrych rodzin, nic więcej. Ten jednak, jakkolwiek miał na imię, okazał się na swój sposób inny. Arystokrata jaki, czy co. Odrzuciwszy więc z czoła przydługie, rude włosy, Harry uśmiechnął się pod nosem i również oparł o regały, tyle tylko, że plecami. Dookoła panowała idealna wręcz cisza, zbliżał się wieczór: zgromadzeni w bibliotece uczniowie nie dość, że znajdowali się kilka alejek od nich, to jeszcze powoli zaczęli rozchodzić się do swych pokojów wspólnych, by wkrótce zejść na kolację.
Harry'emu się nie spieszyło - zwłaszcza po ostatnich kuchennych ekscesach. Nie zamierzał bowiem ryzykować sprawdzenia na własnym zdrowiu, czy skrzaty rzeczywiście spełniły swoje obietnice, toteż po prostu postanowił przez kilka dni omijać Wielką Salę szerokim łukiem, dopóki nie uda mu się udobruchać ich jakoś lub zorganizować jakieś jedzenie z Hogsmeade. Albo po prostu wytrzasnąć skądś odtrutkę, tak na wszelki wypadek.
- Wybacz, ale ja naprawdę lubię... Jak ty to powiedziałeś? Szufladkować...? "Szufladkować uczniów przez ich przynależność do domu", o - przyznał Harry, wzruszając ramionami. - Niektórych zwłaszcza w tej starej komodzie na trzecim piętrze. Tamtejsze szuflady i mosiężne zamki są do tego idealne - dodał po chwili beztrosko, po czym wcisnął dłonie w głębokie kieszenie szkolnej szaty, wymacawszy w nich dziesiątki najróżniejszych drobnych przedmiotów, w większości niepotrzebnych śmieci. Wyjąwszy na powierzchnię wyjątkowo długi sznurek, znaleziony niedawno w którejś szatni zawodników Quidditcha, machnął nim, formując koło i ponownie schował do kieszeni. Gdyby tak zorganizować więcej takich sznurków i zaczarować je w wężyki? W sumie zaklęcie nietrudne, a piski i miny dziewcząt... bezcenne, zdecydowanie. - No właśnie, a propos Snapea - mruknął nagle Harry, spoglądając na Krukona z zainteresowaniem. - Czym mu podpadłeś, że tak cię nawiedza? Ja nie mam u niego życia, odkąd w trzeciej klasie podkradłem mu na lekcji kilka eliksirów, niech to smoki...
"Uważaj na niego", niemal chciałoby się dodać, bo po co chłopina ma sobie robić jeszcze więcej kłopotów? "Ostatnio Gryfoni wygrali ze Ślizgonami i... hm, cóż, nasz profesor zrobił się jakiś taki bardziej jadowity, niż zwykle". Ale po co? I tak wszyscy o tym wiedzą. A najbardziej, ma się rozumieć, płaczący na niemal każdej lekcji eliksirów Gryfoni.
Urocze, nie?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Adrien Cartwright on Sob 8 Maj - 14:50

Odepchnąłem się od regału, bo dłuższe stanie w takiej pozycji powodowało ból w lewym boku. Poprawiłem niesforną grzywkę, która opadła mi między czasie na oczy i spoglądałem trochę jak w obrazek na mówiącego puchona. Wyglądał na takiego pewnego i zadumanego w sobie. Nie lubiłem takich osób, po za tym był tak rozgadany, że praktycznie gębą mu się nie zamykała. Irytowało mnie to, bo nawet nie mówił nic ciekawego, mówił żeby mówić. Kiedy chciałem otworzyć usta, oczywiście by coś wtrącić on wchodził mi w słowo, więc cierpliwie czekałem aż skończy wywód.
- Nie zdziw się, kiedy ktoś Tobie "przyczepi" etykietę markotnego, pewnego siebie, rozpuszczonego, płytkiego czarodzieja - Rzuciłem niezbyt zadowolony z przebiegu sytuacji. Jednak nie chciałem być chamski, wręcz przeciwnie... .
- Z tego co wiem, większość tych "zaszufladkowanych" krukonów tak traktuje, myśli o innych uczniach, którzy z ukosa patrzą na nich, jak na... Jak to się o nas mówi? Kujonów? - Dodałem spiesząc się z wyjaśnieniami. Założyłem ręce na krzyż, wpatrując się bezczelnie w puchona. Teraz zacząłem zastanawiać się nad Snapem.
- Właściwie to nie wiem czemu Snape mnie prześladuje, być może jest to związane z moją wiedzą na temat eliksirów. Bo widzisz, kiedyś udało mi się wyważyć pewien eliksir lepiej od niego, jednak on nie chciał tego przyjąć do wiadomości - Powiedziałem już całkiem spokojnie, nadal utrzymując kontakt wzrokowy.
- A tak właściwie to co robisz w bibliotece ? - Zapytałem zaciekawiony, byłem skłonny mu pomóc, jeśli rozchodziło się o poszukiwanie ciekawej książki, bo za pewne nie przyszedł po coś konkretnego.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Go?? on Sob 8 Maj - 17:41

- A tam, przyzwyczaiłem się do etykiety nielubianego i rozpuszczonego typka z Pucholandii - odparł beztrosko Harry i wzruszył ramionami. "Ciekawe dlaczego?", pomyślał czysto retorycznie, przywdziewając na twarz jeden ze swoich uśmiechów, po czym wcisnął dłonie na powrót do kieszeni. W sumie sam sobie na to zapracował, czymże się tu umartwiać? Zwłaszcza, gdy generalnie jest się osobą, którą z zasady mało co obchodzi. I nie, nie chodzi tu o bycie wstrętnym draniem, Harry'emu daleko było do takiej postawy, wszak nie bez powodu trafił przecież do Hufflepuffu. Po prostu w którymś momencie uznał, że nie warto. Ludzie przychodzą i odchodzą, zmieniają się jeszcze częściej, niż pogoda za oknem, nie opłaca się więc poświęcać im zbyt wiele uwagi oraz emocji. Jest jak jest.
A jeśli jest dobrze, to nie warto tego zmieniać.
W zupełności wystarczyły mu takie kontakty towarzyskie, jakich doświadczył na przykład teraz z tym nieznanym mu bliżej Krukonem - ot, krótka pogawędka na kilka bzdurnych tematów, opowiadanie jakichś śmieci, wymienienie poglądów i opinii - nie trzeba niczego więcej. A to, że przy okazji Krukon zdaje się za nim nie przepadać? Trudno. Nie on pierwszy i nie on ostatni. Zresztą, jakby tak się zastanowić, i tak zaraz pewnie każde pójdzie w swoją stronę i na tym się skończy; po co więc ubiegać się o jakieś koleżeństwa. Idealnie.
- Wracając do rozmowy... Stary, muszę cię zmartwić, ale popełniłeś największy grzech ucznia - odrzekł spokojnie Puchon. - Zapamiętaj, że uczeń nigdy nie ma prawa być mądrzejszym i zdolniejszym od swojego nauczyciela, zwłaszcza od Snapea, bo za Merlina nie przeżyjesz. - Harry na ten przykład nigdy nie był od nikogo mądrzejszy i zdolniejszy, i proszę, żył sobie całkiem spokojnie. No, pomijając od czasu do czasu szlabany za skrajne lenistwo, niewiedzę i nieprzygotowania do lekcji, ale to już inna historia. - Chociaż przyznaję, że utrzeć nosa Mistrzowi Eliksirów... Szacuneczek! - dodał, unosząc palec do góry w geście gratulacji, co wyglądało raczej jak "Mamy cię!", a nie "I tu mi zaimponowałeś, Kolego!", ale kto by się tam przejmował takimi szczegółami. - Co robię w bibliotece? Szukam przyjaciół. Albo ofiar. Lub tego i tego - wzruszył ramionami. - Właściwie to nudzę się i szukam jakiejś książki o zaklęciach - dodał po chwili. - Jakiejś ciekawej.
Harry był dobry z zaklęć.
Harry uwielbiał zamieniać kamienne schody w zjeżdżalnię i cudze pióra w dżdżownice. Zwłaszcza podczas egzaminów.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Illendra Marthy on Nie 9 Maj - 3:19

Przez ostatnie dni panna Marthy miała niesamowicie dobry humor, co bywało rzadkością, gdy dostawała od rodziny listy. A raczej od matki, która użalała się na swój nędzny, samotny żywot. Grzeczna Illcia miała już ochotę porzucić wszystko i lecieć do swej rodzicielki na łeb, na szyję, lecz w ostatnich chwilach opamiętywała się, przypominając sobie, że rzeczywiście Nancy miewała skłonności do przesadyzmu, a pilnująca jej opiekunka świetnie dawała sobie radę. Wystrojona więc w mundurkową spódnicę, pedantycznie wyprasowaną koszulę i krawat z barwami domu oraz uzbrojona w szeroki uśmiech wkroczyła do biblioteki, zbiegłszy wcześniej na czwarte piętro z zamiarem znalezienia książki o magicznych zwierzętach. Danielle powiedziała jej ostatnio, że właśnie w niej znalazła wspaniałe wskazówki do swej pracy na ONMS i nawet dokładnie opisała, gdzie odłożyła ten tom. Nastawiona na odnalezienie owej księgi, dziewczyna pchnęła drzwi biblioteki, zapuszczając się cichcem między regały.
- Harry, Adrien, dzień dobry - przywitała promiennym tonem dwóch rówieśników, stojących koło interesującego ją regału. Puchona i Krukona kojarzyła z zajęć, w końcu szkoła nie taka wielka. Nie rozmawiała z nimi zbyt często, gdyż przez większość czasu pochłonięta była Ślizgońskimi przyjaciółmi i bliższymi koleżankami z Ravenclawu. W ogóle ostatnimi czasy Illendra zacieśniała więzy z kilkoma osobami, z resztą wymieniając jedynie przelotne uśmiechy. Taki już los mieszkających w sporych skupiskach, nigdy nie ma czasu i sposobności do porozmawiania ze wszystkimi. Stanęła między jednym a drugim, a jej wzrok dłużej skupił się na Harrym.
- Niech to chrobotek, to ty zmieniłeś mi ostatnio pióro w dżdżownicę! - zauważyła, przechylając głowę na bok, by móc przyjrzeć się Puchonowi uważniej. Tak, to z całą pewnością był on. Tą rudą czuprynę poznałaby wszędzie. Zwłaszcza, że to przez niego i spotęgowany stres egzaminu przeszkodził jej w przypomnieniu sobie, jakie są przeciwzaklęcia transmutacyjne. Tyle dobrego, że tego nie dotyczył sprawdzian, bo Illendra poległaby na całej linii, a tu proszę bardzo, kolejna bardzo dobra ocena.
Szatynka zdawała się już nie zwracać uwagi na to, że może przeszkadza w jakże poważnej konwersacji. Przecież nie będzie interesować się tym, o czym mówią jej rówieśnicy, mimo iż była jedną z najbardziej wścibskich osób w tej szkole. Ale nie najbardziej, co to, to nie! W szkole działo się wiele, a że panienka Marthy należała do osób wszędobylskich, co wiązało się z ryzykiem napotykania znajomych, dzielących się z nią najgorętszymi nowinkami. Właśnie przez te wtyki i wrodzoną, ponadprzeciętną pamięć typową dla Krukonów pamiętała niemal wszystkie szkolne nazwiska w połączeniu z ich domami i twarzami, a także rokiem nauki. Tak to jest, kiedy nie ma się co robić po zajęciach, a profesor Snape jest akurat zajęty sprawdzaniem wypracowań i nie można go podręczyć ciężkimi pytaniami, wymagających długich i wyczerpujących odpowiedzi. Dlaczego akurat takie? Może i Illendra znała już na nie wszystkie odpowiedź, lecz czego się nie zrobi, by móc wsłuchać się w zmysłowy głos ukochanego mężczyzny?
Uniosła się na palcach i zaczęła szybkim wzrokiem przeszukiwać książki na półkach, jakby w poszukiwaniu tej jedynej. No i szczęście w nieszczęściu. Książka jest, ale dlaczego tak wysoko.
- Eem... - odezwała się ponownie, stając już pewniej na nogach i obrzuciła obu, zdecydowanie wyższych od niej chłopaków proszącym wzrokiem. - Mógłby któryś podać mi tą książkę? - spytała grzecznie, wskazując na potężny wolumin w zielonej okładce z wytłoczonymi złotymi literami na jego grzbiecie, układającymi się w tytuł "Magiczne stworzenia - prawdy i mity według Louisa Webstera", który tkwił na drugiej półce od góry, będącej ponad głowami chłopców. Tyle że ci wyglądali raczej na mało przytomnych, a Illendra nie miała zamiaru się powtarzać. Skinęła jeszcze głową na odchodzącego Krukona i machnęła różdżką, którą wyjęła z bocznej kieszeni torby i zdjęła sobie książkę.
- Dziękuję - odparła śpiewnym głosem, bez cienia ironii, co bywało często bardziej ironicznie i wkurzające, niż czysta ironia, po czym odwróciła się od Puchona i wyszła z biblioteki. Dzień był zbyt piękny na spędzanie go w takim dusznym miejscu, jak to.


Ostatnio zmieniony przez Illendra Marthy dnia Pią 21 Maj - 22:57, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 19 Maj - 20:10

Spokojnie zlustrowałem przybyłą dziewczynę, nie potrzebowałem dużo czasu by dokładnie się jej przyjrzeć. Znałem ją, może charakter miała tajemniczy, jednak wygląd nie robił na mnie wrażenia. W sumie widując codziennie uczennice swojego domu można skutecznie się do nich przyzwyczaić. Postawiłem jeden krok do tyłu w celu wycofania się.
- Cześć Illendra - Zdążyłem rzucić w geście grzeczności, rozmowa z rudym puchonem nie bardzo mnie interesowała, lub bardziej nie miałem teraz na nią czasu. Obróciłem się na pięcie nie słysząc prośby krukonki, chociaż raczej nie chciałem jej słyszeć, także skargę skierowaną w stronę chłopaka przyjąłem z nietęgą miną, gierki pierwszoklasistów mnie nie bawiły - zamieniać pióra w dżdżownice - banał.
- Na mnie już czas - Wymamrotałem, znikając za regałami nie czekałem na reakcje, bo po co wysłuchiwać nudnych ubolewań krukonki, chociaż nie to było gorsze, dowiedzieć się o kolejnym prostackim żarcie puchona - co dzieje się z tymi uczniami - pomyślałem głośno wzdychając.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Evelyn Ipsher on Pią 22 Paź - 19:19

Kochała to miejsce. Przychodziła tu, kiedy tylko mogła i przy każdej kolejnej wizycie wciskała się pomiędzy coraz to inne regały. Zazwyczaj nie szukała niczego konkretnego. Czasem zdarzało jej się rozglądać za czymś ciekawym na wróżbiarstwo, zaklęcia, czy eliksiry, ale były to jednak sporadyczne przypadki. Tym razem również znalazła się tu bez wyraźnego celu. Zapach pergaminu, starych książek, kurzu... uspokajały ją. Słabe oświetlenie tego miejsca również działało na nią niezwykle pozytywnie, podobnie zresztą jak ciemne lochy Hogwartu. Nie kręciło się tu też zbyt wiele osób, co Krukonka odbierała jako kolejny plus tego miejsca.
Evelyn zawróciła i po raz kolejny ruszyła wzdłuż jednego z regałów. Opuszkami palców przejeżdżała po kolejnych tytułach bardziej lub mniej opasłych tomów, dokładnie studiując wzrokiem każdy tytuł.
- Eliksiry - wiedza a eksperymentowanie - przeczytała na głos jeden z nich, zatrzymując na dłużej spojrzenie na średniej grubości tomie. Po krótkiej chwili ściągnęła księgę z półki, dłonią starła warstwę kurzu z okładki i usiadła po turecku na podłodze, nie odrywając wzroku od słowa eksperymentowanie w tytule. Już od dawna myślała nad próbą stworzenia nieznanego jej (a być może i światu!) eliksiru. Domyślała się jednak, że jest to zbyt skomplikowane i niebezpieczne, by ot tak mogła się za to zabrać. Otworzyła księgę na pierwszej stronie i od razu zagłębiła się w lekturze, nie myśląc nawet nad tym, by przejść do czytelni, czy chociaż ją wypożyczyć i zabrać do swojej sypialni.
avatar
Evelyn Ipsher
Uczeń

Liczba postów : 5
Czystość krwi : czysta
Skąd : Leicester, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Julian Barclay on Pią 22 Paź - 21:24

Biblioteka nie odrzucała go tak, jak większości siódmoklasistów. Nie kojarzyła się jedynie z zbliżającymi się egzaminami, stosami wypracowań do napisania czy jeszcze większą ilością ksiąg do przewertowania. Dlaczego? Julek nie przejmował się Okropnie Wyczerpującymi Testami Magicznymi i mógł dzięki temu swobodnie krążyć między regałami, obserwując z uniesionym ironicznie kącikiem ust innych uczniów. Bardziej przejmujących się swoją edukacją.
Jak zwykle był okropnie znudzony codziennością i także jak zwykle, nie wiedział co ze sobą zrobić. Czerwień bijąca w jego dormitorium, a także pokoju wspólnym gryfonów drażniła go równie mocno, co hiszpańskiego byka. Natomiast pogoda panująca na zewnątrz nie zachęcała zbytnio do opuszczania kamiennych ścian zamku. Irytowało go to ciągłe, nieustające pukanie deszczu o stare okiennice. Machinalnie więc szukał miejsca, gdzie odnajdzie skrawek ciszy. Pierwszym skojarzeniem była właśnie biblioteka. Nie spodziewał się jednak, napatoczyć na siedzącą po turecku dziewczę. Pochylone nad jakimś opasłym tomiskiem. Z długimi włosami przykrywającymi całą twarz. Ostatnio ciągle trafiał na czyste indywidualistki. Cóż, takie życie.
- Popsujesz sobie wzrok - bąknął, przykucając tuż obok i unosząc pytająco brew. Kolejna fanka eliksirów? Co to, jakaś epidemia? W akcie zrezygnowania pokręcił jedynie ciemną czupryną. Snape miał większe powodzenie niż on?! Żart roku, a może i całego wieku!
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Evelyn Ipsher on Pią 22 Paź - 22:31

Nie zwracała uwagi na upływający czas, czy przechodzących obok uczniów - o ile tacy w ogóle byli. Przewracała kolejne kartki księgi, praktycznie nie odwracając wzroku od zapisanych na nich zdań. Wciągnęło ją. Chociaż to nawet trochę mało powiedziane. Zazwyczaj, jeśli coś ją zainteresowało na początku, zabierała to do siebie, do dormitorium i tam kontynuowała czytanie. Tym razem było inaczej. Naprawdę nie mogła się oderwać. Akurat kończyła jeden z rozdziałów, gdy usłyszała obok siebie jakiś męski głos. Uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem. Lubiła zawierać nowe znajomości, szczególnie w takich miejscach. Mimo wszystko nie odpowiedziała od razu. Dokończyła szybko rozdział, przelatując wzrokiem po ostatnich zdaniach i wyłapując z nich co najważniejsze i dopiero wtedy podniosła głowę znad tomu. Odgarnęła jedną ręką włosy z twarzy i spojrzała w bok na chłopaka.
- Nie jest aż tak źle - uśmiechnęła się w jego stronę, przyglądając się uważniej jego twarzy. Nie kojarzyła go z zajęć, więc musiał być pewnie na innym roku. - Chyba się już przyzwyczaiłam - i możliwe, że właśnie tak było. Zbyt dużo czasu spędzała w słabo oświetlonych pomieszczeniach - przejścia między regałami w bibliotece, czy lochy. Gdyby wzrok miał się jej zepsuć, pewnie już by to zrobił. Zerknęła szybko w dół na numer strony, na której dopiero co się zatrzymała, i zamknęła księgę. Nie potrzebowała zakładki - nie było mowy, by zapomniała, gdzie skończyła czytać. Szczególnie jeśli chodziło o interesującą lekturę.
avatar
Evelyn Ipsher
Uczeń

Liczba postów : 5
Czystość krwi : czysta
Skąd : Leicester, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Julian Barclay on Pią 22 Paź - 23:42

Zdziwiła go ta jawna ignorancja jego szanownej osoby. Co się działo z tymi pannicami? Owszem, słyszał o rewolucjach. O równouprawnieniu. O nadbiegających skocznie normach nowej współczesności. Ale, czy to nie działo się aby za szybko? Dawny porządek przyjemnie skubał jego dumę. Teraz czuł, że grunt mu ucieka spod nóg i wciąż nie mógł przełknąć tego zafascynowania eliksirami. Wmawiając sobie, iż z pewnością ta mała moda nie została zrodzona z nagłego uczucia do wykładającego profesora. Wizja nowego wzoru kobiecych westchnień z tłustymi włosami, pokłóconymi z szamponem i szczotką oraz garbatym nosem, go nazbyt przerażała.
- Teraz nie jest źle. Gorzej będzie, jak się dorobisz jakiejś wady – odparł niby obojętnie, ale mocno wypowiadane sylaby temu zaprzeczały. Przypadek niewyleczalnego altruizmu? Skądże! Momentami miał odruchy starszego brata, a gdy nie było w pobliżu Flory, to zaszczycał nimi inne jednostki. Dziewczyna miała pecha bądź szczęście – rzecz względna, zobaczyć tą stronę pana Barclaya. - Nie chciałem Ci przeszkadzać.
Dodał. Patrząc jak jednym ruchem zamyka swoją lekturę i uśmiechnął się lekko. Wcale nie przepraszająco! Aż w takim humorze nie był, aby prosić o wybaczenie damę za dotrzymywanie jej towarzystwa. Miał swój honor. I swoje własne zasady, których starał się nie przekraczać. Łamanie szkolnego regulaminu to jedno, a łamanie swoich wewnętrzych postanowień drugie.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Evelyn Ipsher on Sob 23 Paź - 16:37

Uśmiechnęła się tylko na słowa chłopaka i pokręciła delikatnie głową. Skąd ta troska z jego strony? Nie znali się, więc nie powinno go raczej obchodzić co robi. Jej wzrok? Jej wzrok. Chce go być może zepsuć czytając w słabo oświetlonych pomieszczeniach? Jej sprawa. Nie powiedziała jednak słowa na ten temat.
- Nie, nie przeszkadzasz! - odpowiedziała szybko, przejeżdżając dłonią po okładce książki. Lektura mogła poczekać. W końcu wieczory robiły się coraz dłuższe, a dla niej była to najlepsza pora na czytanie. Zresztą i tak w dormitorium, na spokojnie zacznie od samego początku. Aby na pewno nic nie stracić, by nic ważnego jej nie umknęło. W końcu natknęła się przecież na coś, co może jej pomóc w "nadprogramowej praktyce", sucha wiedza powoli zaczynała ją nużyć.
- Długo tu siedzę? - skierowała pytanie bardziej do siebie niż do chłopaka, ale wypowiedziała je na tyle głośno, że ten z pewnością też je usłyszał. Odwróciła wzrok pierw na jeden, a następnie na drugi koniec regału, ale nic jej to nie dało. Jedynym licznikiem czasu mogła być teraz dla niej bibliotekarka. Skoro jej stąd nie wyrzucała, nie mogło być jeszcze aż tak późno. Chyba że jej nowy znajomy-nieznajomy wiedział, czy minęła już pora ostatniego posiłku czy jednak spędziła tu trochę mniej czasu? Spojrzała więc na niego z wyraźną nadzieją.
avatar
Evelyn Ipsher
Uczeń

Liczba postów : 5
Czystość krwi : czysta
Skąd : Leicester, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Julian Barclay on Sob 23 Paź - 18:17

Mogłaby odebrać jego słowa, jak nos nieproszenie wetknięty w obce drzwi. Ale nie okazała wyraźnej niechęci czy niezadowolenia z jego towarzystwa. Nawet energicznie zaprzeczyła pogłoskom, aby jej przeszkadzał! Nie miał więc wyrzutów sumienia, iż przerwał dziewczęciu zapewne bardzo interesującą lekturę o masie przedziwnych i, tak przy okazji, odrażających składników jakiś tam eliksirów. Z niczym innym, - pomijając legendarnego Nietoperza! - niż z bulgoczącym kociołkiem o wątpliwiej zawartości, mu się nie kojarzył ten przedmiot. Jak widać, nie był wielkim fanem krojenia serc trujących ropuch bądź szczurzych ogonów i gotowania tego wraz z innymi, równie odpychającymi składnikami. Ogólnie, to nie był zbyt dobry w takie klocki jak gotowanie. A tak widział właśnie zajęcia eliksirów – za gotowanie. Tyle że nie marchewki i trzech ziemniaków na zupę, ale bardziej specyficznych dodatków.
- Wybacz, ale Cię nie śledziłem i nie mam pojęcia ile czasu tutaj spędziłaś. Jeżeli Ci to pomoże w odzyskaniu orientacji, to właśnie kończy się kolacja – odpowiedział na jej pytanie, choć wiedział, że zadała je raczej we własnym kierunku. I uśmiechnął się szeroko, jak to miał w zwyczaju. - Właściwie, to my się chyba jeszcze nie znamy. Musisz być młodsza ode mnie. Jestem Julian.
Skłonił się sztywno. Wracając mimowolnie do swoich pseudo teatralnych nawyków.
avatar
Julian Barclay
Dorosły

Liczba postów : 47
Czystość krwi : czysta
Skąd : Waterford, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Cornelia Foster on Pon 20 Cze - 17:07

Biorąc pod uwagę fakt, że koniec roku zbliżał się nieubłaganie i że wszystkie egzaminy były już dawno zaliczone, każdy normalny uczeń Hogwartu siedział w tej chwili na błoniach, licząc dni do zbliżającego się niemiłosiernie wolno końca roku. Cornelia nigdy siebie jednak nie uważała za normalną osobę. Ostatnie dni w zamku zamierzała spędzić, czytając ostatnie tomy książek, tych powszechnych i wszystkim znanych, jak i wyjątkowo rzadkich, nazywanych białymi krukami.
Maszerowała więc wolnym krokiem między zakurzonymi regałami biblioteki, rozglądając się jednocześnie, aby nie przegapić jakiegoś ciekawego tytułu. Obeszła już regał z książkami z dziedziny eliksirów, nie zamierzała stamtąd jednak niczego wypożyczać. Zakręciła w dział książek o magicznych stworzeniach, który ją najbardziej interesował. Co prawda, większość z tych książek była już w jej drobnych rękach, jednak na pewno nie widziała jeszcze wszystkich ksiąg.
Kątem oka dostrzegła książkę o Chimerach nieznanego autora, która była chyba starsza od założycieli szkoły. Natychmiast jednak spuściła z niej wzrok. Nie zamierzała czytać drugi raz tej samej książki, kiedy dookoła były setki nieznanych przez nią jeszcze innych dzieł. Zobaczyła po lewej książkę, która do teraz nie przyciągnęła jej uwagi. "Miesiąc z trollami", autorstwa Margaret Sackville. Duże oczy Puchonki natychmiast utkwiły w tym dziele. Zamierzała je wziąć, jednak stała ona za wysoko, nawet dla Corrie. Rozejrzała się dookoła. Nikogo nie było. Raz kozie śmierć. Westchnęła i postawiła nogę na regale.
Wszystko szło doskonale. Prawa noga Cornelii była już na trzeciej półce od dołu. Wystarczyłoby jeszcze, żeby dziewczyna postawiła lewą nogę na czwartej półce i książka byłaby jej. Dłoń Puchonki była już tuż-tuż, praktycznie kilka centymetrów od dzieła. Kiedy Corrie dotknęła palcami okładki, odetchnęła z ulgą. Za wcześnie. Druga ręka, ta, którą trzymała się, żeby nie spaść, ześlizgnęła się i dziewczyna poleciała do tyłu, jednocześnie pociągając za sobą kilka książek. Uderzyła kością ogonową w podłogę, a na jej głowę poleciało kilkanaście książek. Przez chwilę nic nie widziała. Tylko i wyłącznie różnokolorowe dzieła. Zaklęła pod nosem, jednocześnie trzymając się za głowę. Nie ma co, ja to mam szczęście.
avatar
Cornelia Foster
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Norwich, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Petrus Castus on Czw 30 Cze - 23:17

Może i to prawda że po wszystkich egzaminach każdy przeciętny uczeń zapewne spędzał całe dnie na leniuchowaniu pośród wielu innych na błoniach w promieniach letniego słońca. Jako że Petrus był Krukonem nie powinno to wielu zaskoczyć ze pojawił się w bibliotece. Kończył Hogwart i postanowił w te ostatnie dni obejrzeć się jeszcze tu i tam po regałach i może znaleźć jeszcze jakaś ciekawą lekturę póki mógł z nich korzystać jako uczeń.
Przechodził pomiędzy jego ulubionymi książkami ze starożytnymi runami. Ogarniał wzrokiem ten zbiór który przez tyle niezliczonych razy musiał wertować, aby znaleźć tą jedną konkretną runę zadaną do opisania przez profesora. Jako że dział nie spełnił jego oczekiwań i nie było tam nic godnego poświęcenia czasu kończącego się Petrusowi w szkole postanowił przejść się w kierunku Historii Magii, naturalnie musiał minąć kilka innych regałów. "Nigdy nie zwróciłem uwagi ile tutaj się trzeba nachodzić żeby znaleźć jakąś miłą lekturę..."
Przechodził mijając regały kiedy usłyszał odgłos huku mającego swoje miejsce między jednymi z regałów obok których właśnie przechodził. Cofnął się żeby zobaczyć kto lub co robi tyle hałasu w cichej bibliotece.
Oczom jego ukazał się dość nietypowy obraz wzbudzający na jego twarzy jednak ciepły uśmiech współczucia. Mianowicie dziwczyna siedząca pomiędzy książkami leżącymi na posadzce masowała się po głowie i mruczała coś pod nosem. Podszedł bliżej i chwycił kilka tomów z podłogi odkładając je na miejsce.
-Chyba tutaj jest ich miejsce, nie trzeba go zmieniać.- Odrzekł uśmiechając się promiennie do dziewczyny. Wyciągnął rękę żeby pomóc jej wstać.
Była niższa od niego i dało się to dostrzec nawet kiedy siedziała. Wywnioskował więc że jest młodsza, ale o ile tego już nie był w stanie ocenić. Może powinien chodzić na wróżbiarstwo? Wtedy pewnie byłby to wiedział. Na szczęścia ten pomysł zniknął tak szybko jak się pojawił. Nie był fanem tego przedmiotu i nie uważał go za nic godniejszego większej uwagi, oczywiście było to jego osobiste zdanie z którym nie każdy musiał się zgadzać, tym nie mniej jakoś mu to nie przeszkadzało w dotychczasowym życiu.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Sob 10 Wrz - 1:51

Po rozpoczęciu roku szkolnego - a tym samym powrocie do Hogwartu - Ann zaszyła się w swoim ulubionym miejscu. Raczej rzadko ktoś fatygował się tu osobiście, a jeśli już, to cholernie rzadko wybierał regały z działu "historia quidditch'a" - dla zawodników przystępniejszą formą literatury były gazety, a niewiele osób interesowała sama teoria - sporty zazwyczaj się po prostu praktykowało.
Annie w żadnym bądź razie nie przywiało tu ze względu na tematykę. Był tu dobrze oświetlony kątek, ale też umieszczony w strategicznym - bo pozwalał jej na obserwację i szybką ewakuację - miejscu. I nawet jeśli czasami się tu "trochę" zasiedziała, bez obaw mogłaby spędzić tu noc - nie było to ulubione miejsce obchodów nikogo.
Ze swoistym spokojem oddawała się tak zwyczajowemu zajęciu, jakim było dla niej czytanie. Z zadowoleniem przyjmowała ciszę i odosobnienie.
Niestety nie przed wszystkim mogła się tu ukryć - po chwili z zamyślenia wyrwało ją pukanie w okno i głośne skrzeki. Syknęła, poirytowana, zbierając się z podłogi i - jak się dało najciszej - otworzyła okno, by sprawdzić o co chodzi namolnej sowie. Barney rzucił na parapet mysz, a następnie - będąc wyraźnie uszczęśliwionym z obdarowania właścicielki tak cudownym prezentem - odleciał.
Wypowiedziała pod nosem kilka zdań w łacinie, jednakże tonem już zdecydowanie bliższym naturalnemu.
Nienawidziła takich słodkich niespodzianek.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach