Regały

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Nie 11 Wrz - 16:45

Może i rok szkolny dopiero się zaczął ale nie oznacza to że nie można trochę się dokształcić i zajrzeć do biblioteki. Heath nie robił może tego tak często jak jego znajomi Krukoni ale od czasu do czasu wypadałoby wzbogacić swoją wiedzę a jakieś informacje. A jako że historia i Quidditch interesowały jego osobę dział do którego chciał się udać był miejscem idealnym na chwilę spokoju i kontemplacji nad lekturą.
Idąc w stronę miejsca gdzie zamierzał zanurzyć się w lekturę usłyszał dochodzący stamtąd odgłos postukiwania. Nie zwrócił na to większej uwagi ale wychodząc zza rogu zauważył dziewczynę odwróconą do niego plecami i stojącą nad otwartym oknem z czymś bliżej nieokreślonym na parapecie.
Kiedy podszedł bliżej zobaczył że jest to martwa mysz. Na początku nie przychodziło mu do głowy co to niby miało oznaczać ale w tej szkole po sześciu latach nauki już na prawdę mało co mogło wywołać u niego przesadne zdziwienie.
-Można się przeziębić stojąc tak przy otwartym oknie.- Powiedział spokojnym i cichym głosem.
Rzucił następnie wzrokiem na regały z myślą o jakieś książce którą mógłby wyjąc, zdał sobie jednak sprawę że póki co uprzejmiej będzie jeśli zajmie się rozmową.
-Nie wnikam po co ta mysz ale chyba nie jest Ci tutaj potrzebna nieprawdaż..?- Powiedział podnosząc jedną brew i uśmiechając się kącikiem ust.
Dziewczyna nie wyglądała na starszą a skoro nie pamiętał jej z żadnych zajęć musiała być młodsza. Poza tym nie bardzo kojarzył ją z jakiejkolwiek wcześniejszej sytuacji czy spotkania w zamku.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Nie 11 Wrz - 17:08

Zaskoczona, wypuściła z ręki książkę. Mało kto się tu pojawiał, a już o wiele rzadziej ktoś zagajał ją rozmową. Ann bardzo rygorystycznie wprowadzała swoją strategię wtapiania się w tłum w życie. Cóż, nie tym razem. Niezdarność na pewno nie była częścią sprytnego planu. Schyliła się po książkę, powoli się odwracając, by sprawdzić, kto też postanowił zabawić ją swoim towarzystwem.
-Lochy i londyński klimat skutecznie przyzwyczajają człowieka do chłodów.-stwierdziła, starając się - nieskutecznie - wyzbyć zgryźliwości z głosu.
Zabawne, że jednak dom zdołał nauczyć jej pewnego dystansu do Gryfonów.
Ale czy faktycznie miała ku temu powód? Nie była fanką podziału dobro - zło ani zasad sprawiedliwości, specjalnej etyki czy moralności, jednakże poczuła się nie tak w stosunku do samej siebie. Wyrzuty sumienia?
W żadnym razie. Po prostu... Za wcześnie na określanie się - nie zna go, a już jest nieprzyjemna. Tak łatwo dała się wpisać w ślizgońską naturę?
Westchnęła.
Neutralność i nie rzucanie się w oczy.
Przygryzła lekko wargę, rzucając wzrokiem za siebie. Taak, Barney był iście uroczym zwierzątkiem.
-Niestety moja sowa uważa inaczej.-mruknęła, pozwalając sobie na ukazanie niezadowolenia.
Zamknęła okno, tym samym spychając mysz z parapetu. Faktycznie było chłodno. Poczuła się odrobinę swobodniej, widząc delikatny uśmiech. Przez krótką chwilę miała ochotę odwzajemnić ten grymas.
Przebiegła wzrokiem po grzbietach książek, zastanawiając się, co mogłoby go zainteresować. Sama nie odnajdywała nic specjalnie intrygującego w Quidditchu.
Nie kojarzyła Gryfona, co stwierdziła z niejakim zdziwieniem. Miała bardzo dobrą pamięć do twarzy.
Przyglądała mu się więc z - lekko widocznym - zaciekawieniem.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Nie 11 Wrz - 17:41

Spodziewał się ze dziewczyna w takiej sytuacji i miejscu będzie nie lada zaskoczona. Nie da się jednak zawsze okrywać przed innymi i chować w tłumie. Poza tym nie ma nic strasznego w rozmowie z inną osobą prawda? Chyba że Heath aż tak potwornie i przerażająco wygląda?
-Hmm... Nie wiem... Nie mieszkam w samym centrum Londyna. Ale do chłodów już zdążyłem się przyzwyczaić w innych sytuacjach, chociaż chyba lepiej byłoby się odzwyczaić nie uważasz?- Zapytał przenosząc spojrzenia ponownie na nią.
Ahh... Ta wrogość między Gryfindorem a Slytherinem, przeciętny Ślizgon w tej sytuacji wiedząc z jakiego domu chłopak jest zapewne rzuciłby ich typowym sarkazmem i po prostu wyszedł nie chcąc konfliktu lub wręcz przeciwnie został pokazując swój kompletny brak szacunku dla Gryfonów. Swoją drogą Heath nie bawił się w całą to śmieszną wojnę uznając z góry założoną nienawiść i niechęć za głupotę i okazywanie jedynie prymitywnych uprzedzeń.
-Więc był to prezent niespodzianka? Uroczy...- Uśmiechnął się szerzej kręcąc lekko głową. -Właściwie to przepraszam że przerwałem Ci tą chwilę relaksu i radości z prezentu ale chyba jak Ty potrzebowałem chwili ciszy w tej szkole.- Przewrócił oczami dając do zrozumienia że powoli ma dosyć tej szkoły i mimo tego że za kilka lat do niej zapewne zatęskni teraz już mógłby chwilę mieć od niej przerwy.
Heath ogólnie nie starał się być powszechnie znanym czy rozpoznawanym, wolał mieć kilku zaufanych przyjaciół niż setki fałszywych znajomych. Mogło być to przyczyną nie rozpoznawania go przez nią chociaż fakt że sama starała się wtapiać w tłum na pewno nie pomagał.
Kiedy zamierzał się jej przyjrzeć napotkał jej ciekawy wzrok ciemnymi oczami lustrujący go.
-Właściwie nazywam się Heath.- Powiedział do niej podchodząc do okna i patrząc przez szybę na horyzont gdzie w oddali pagórki porośnięte lasami zlewały się z zachmurzonym niebem Wysp Brytyjskich.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Nie 11 Wrz - 18:00

Ann było bardzo dobrze samej ze sobą. Była tak przewidywalna, dobrze się znała, sama siebie nie zaskakiwała, nie wprowadzała w stresujące, nowe i krępujące sytuacje, potrafiła zaspokoić swoje potrzeby, a dodatkowo bardzo dobrze wiedziała, czego konkretnie potrzebuje! Kwestie rozmów i towarzystwa topiła w nadprogramowych rozmowach z istotami o niższej inteligencji - czyt. Barney lub inne, często mocno przypadkowe zwierzę. I to było bezpieczne i znane. Ale zdarzały się też takie sytuacje jak ta.
I wtedy budziła się w niej ta chorobliwa ciekawość. Której bardzo często towarzyszył nagły zastrzyk dobrego humoru.
-Odzwyczaić? Na rzecz czego? Klimat będzie ten sam, niezależnie od twoich przyzwyczajeń. A od tych murów aż bije chłodem.-powstrzymała się od wzdrygnięcia.
Ho, ho. Zaczynała się rozgadywać. Ponownie przygryzła wargę.
Cóż. Udało jej się jednak nie wpaść w ślizgońskie, stereotypowe zachowanie. Jak na razie bynajmniej.
-Och, nie taka niespodzianka. Zawsze dostaję albo myszy, albo żaby. Zaskoczeniem jest inny gatunek.-kącik ust powędrował nieznacznie w górę.
Na jego przeprosiny zmrużyła lekko oczy. Nie miała pojęcia, jak powinna się do tego ustosunkować? Zacząć żywo zaprzeczać jak podlotka? Zbyć go złośliwym komentarzem?
-Faktycznie, to była taka wzruszająca chwila.-stwierdziła z powagą.
Ciekawa była, czy słyszał jej ciche przekleństwa?
-Dokucza ci tłum?
Ona nie miała nic do szkoły. Właściwie to nawet przepadała za nią. Hogwart był jej domem, mimo że w życiu by się do tego nie przyznała. Tu odnalazła swoje miejsce, jakby nie patrząc.
Korytarzyk był wąski, więc by Heath stanął przy oknie, musiał właściwie stanąć przy niej.
Przesunęła się bliżej regału, ukrywając lekkie spięcie.
-Ann.-powiedziała tylko, uśmiechając się lekko.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Nie 11 Wrz - 18:22

Jeśli całe życie byłoby przewidywalne i nie dostarczałoby żadnych emocji to co byłoby w nich ciekawe? Lepiej przecież nie wiedzieć jakie będzie zakończenie książki zanim się ją przeczyta, tak jest o wiele przyjemniej. Poza tym gatunki o niższej inteligencji nie dostarczą nam niczego pożytecznego w rozmowach, nie ma o czym z nimi podyskutować a to przecież cała kwintesencja poznawania innych i wymieniania poglądów między ludźmi.
Heathowi zawsze było przyjemnie podczas rozmów z ludźmi nie odznaczającymi się nieuzasadnioną wrogością przeciwko niemu. Można wtedy poznać człowieka i co ważniejsze po prostu pogadać z kimś.
-Od tych murów kiedyś wszyscy się odzwyczaimy. A odzwyczaimy się na rzecz tego co będzie w naszym życiu już niedługo.- Czyżby gadatliwość była jej cechą?
Po całej tej sytuacji raczej nie można było wysnuć wniosku iż posiadała taką cechę. A ślizgońskie zachowanie póki co albo nie było jej w smak albo nie obudziło się jeszcze w niej.
-Rozumiem więc że jesteś przyzwyczajona do tego typu upominków- Powiedział spoglądając na parapet gdzie leżały jeszcze znaki tego co tutaj przed chwilą było.
Nie musiała w ogóle się do tego ustosunkowywać, a zrobić mogła to co uważała za słuszne, tak przecież było zawsze najlepiej prawda?
Nie, jej ciche przekleństwa pozostaną wiadome tylko dla niej, on raczej zastanawiał się w tamtym momencie co też w kącie biblioteki, w regale gdzie raczej rzadko ktokolwiek przebywa, wydaje takie hałasy.
-Czy ja wiem czy dokucza, nie jest on moim ulubionym miejscem przebywania ale żeby od razu dokuczał... Skąd to pytanie..?- Spojrzał w jej kierunku ciekawym wzrokiem oczekując odpowiedzi.
Heath raczej nie był w jakiś szczególny sposób uprzedzony do szkoły, po prostu od czasu do czasu był zmęczony tym co dzieje się tutaj naokoło, często również chcąc znaleźć chwilę dla siebie nie był w stanie zauważyć nigdzie miejsca nadającego się do spokojnego pomyślenia nad wszystkim.
-Miło mi więc Cię poznać... Ann.- Odpowiedział jej również uśmiechając się lekko do dziewczyny.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Nie 11 Wrz - 22:20

Przewidywalność była bezpieczna. Ciekawiły ją książki, zjawiska przyrodnicze czy magiczne; hołdowała niezwykłości codzienności, sile umysłu, tym drobnym, niedostrzegalnym rzeczom, faktowi, że mrówka jest w stanie unieść ciężar przewyższający masę jej ciała i innych, jakże zwyczajnym drobiazgom. Fakt, że nie miała żadnej specjalnej pasji, wybranego celu w życiu był być może właśnie spowodowany tym odcięciem, jednakże - nauczona swymi doświadczeniami - doceniała rutynę. Lubiła obserwować, fascynowały ją zachowania ludzkie czy zwierzęce, mechanizmy funkcjonujące wśród społeczeństwa czy instynkt przetrwania zwierząt.
Wniosków swoich monologów dopatrywała się sama. Miała milion myśli na minutę, sprzeczne racje... Poza tym, gdzieś tam lubiła towarzystwo zwierząt. Były przewidywalne, stałe. Nie mogły jej skrzywdzić. A jeśli chciałyby - uprzedziłyby o tym swoją postawą. Były prawdziwe, "szczere". Ludzie nie są.
Na jego uwagę ściągnęła lekko brwi. Nie była pewna, czy chciała się od nich odzwyczajać.
-Planujesz już jakoś swoją przyszłość? Masz już jakiś zarys tego, co będziesz robić?-zapytała, patrząc pusto przed siebie.
Chłopak wydawał się być starszy od niej. Cóż, na pewno musiał coś planować - co dalej zrobi ze swoim życiem...? Czuła się lekko zgubiona, ona o tym nie myślała. Zabawne, że tak łatwo odnaleźć u niej słabe strony. Było to irytujące.
Zrobiła nieco bardziej hardą minę, zdając sobie sprawę, że zachowuje się jak jakaś naiwna Puchonka. Podziały domów były widoczne. Nie mogła odstawać od reszty.
-Można tak powiedzieć.-przytaknęła mu.-Ty nie jesteś uraczany tak miłymi podarkami przez swoją sowę?-zapytała z rozbawieniem.
Annie było bardzo trudno odnaleźć właściwe zachowanie dla siebie. Obserwowała ludzi, zapamiętała ich reakcje. A co było odpowiednie dla niej? Hmm, zapewne coś pomiędzy. Faktycznie była jednak kompletnie pozbawiona pewności siebie. W konfrontacji z inną osobą jej maska obojętności szybko się rozwiewała. Pozostawała bezradna. A przynajmniej odbierała to w ten sposób.
-Och.-zmieszała się lekko-Zasugerowałam się tym, że wspomniałeś o ciszy. Myślałam, że to przez tłum jej nie odnajdujesz. Tu jest dosyć pusto. I cicho.-wytłumaczyła szybko.
Odłożyła książkę na parapet, uwalniając od niej ręce. Objęła nimi ramiona, opierając się o ścianę.
Mrugnęła, widząc uśmiech. Czy faktycznie było mu tak miło? Heath wydawał się kompletnie pozbawiony dystansów z powodu ich różnego pochodzenia. Nie tylko rasowego, ale także pod względem domów.
Odchrząknęła cicho. Nie będą się przecież tak do siebie ciągle uśmiechać, prawda? Poza tym są tutaj tylko oni. Nic nie zaszkodzi porozmawiać.
-Więc, znalazłeś tutaj coś ciekawego? Szukasz jakiejś konkretnej książki?-zapytała neutralnie.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Nie 11 Wrz - 22:47

Ale przewidywalność bywa nudna, aż nazbyt często. Czym byłoby życie bez możliwości zabawy z innym człowiekiem? Możliwości poznania obcej osoby, posłuchania co ma do powiedzenia, poczucia wzroku innych na sobie i wymienienia poglądów na tematy tak różne? Książki są słowami zawierającymi wiedzę, którą trzeba się również dzielić z innymi tłumacząc im to co się przeczytało. To właśnie fascynowało Heath'a natura ludzka. To jakim jest człowiek, jakim postrzegają go inni a jaki chciałby być. Natura ludzka, najbardziej złożona ze wszystkich rzeczy.
Towarzystwo jakie Heath tolerował najbardziej z pewnością nie było tłumem a raczej gronem. Chodzi o to że kiedy miał przy sobie kilka osób czuł się swobodnie i mógł wtedy na prawdę być sobą, podczas gdy będąc w grupie kilkudziesięciu nie jest się w stanie nawet chwilę spokojnie porozmawiać z kimś.
-Nie myślałem nad tym jeszcze, zapewne ojciec szykuje mi posadkę w MM, ale to chyba nie dla mnie, a Ty? Masz już jakieś plany?- Zapytał zaciekawiony bo jak dotąd to on odpowiadał a ona pytała a czas najwyższy wyrównać sytuację.
Bardziej niż on planowaniem zajmował się jego ojciec, tak to już bywało w jego tradycjonalistycznej rodzinie. Wychowany w ten sposób że konserwatywność była mu codzienna nie myślał żeby zmieniać to co planują mu rodzice, nie miał powodu czemu miałby to robić.
Człowiek powinien stać ponad podziałami i zachowywać się tak jak uważa za słuszne, przynajmniej takie było zdanie chłopaka na ten temat.
-Szczerze mówiąc nie posiadam sowy na własność, jeśli chcę się z kimś skontaktować używam sowy mojej matki. Nigdy nie potrzebowałem sowy, zajmuje się jedynie moim rasowym wilczurem. Może kiedyś załatwię sobie jakąś na własność.-
No cóż tylko dzięki temu że każdy jest różny od siebie można cieszyć się z takiej różnorodności świata i osób chodzących po nim. Poza tym nie ma przecież nic w tym takiego złego że ktoś jest nieśmiały.
-Lubię ciszę. Wbrew wszystkiemu czasem to cisza mówi najwięcej. Wiesz, żeby coś zostało wypełnione musi być puste, a co za tym idzie ciche.-
Zdecydowanie musi odłożyć literaturę historyczną, czasem wręcz irytuje go oficjalna mowa. Może przez to że zbyt dużo jest jej w jego domu i powoli ma jej dosyć.
Zauważył jak odkłada książkę i obejmuje się ramionami. Zdjął więc bluzę jaką na sobie miał i wyciągnął rękę w której ją trzymał w kierunku Ann uśmiechając się do niej zachęcając żeby ten podarek akurat przyjęła bez grymasów.
Heath nie dostrzegał różnic międzyludzkich, a przynajmniej nie zwracał na nie uwagi. Przecież każdy jest człowiekiem i tylko szanując innych można być szanowanym, mimo tego że różnią się od siebie rasą, czystością krwi i domem dalej są równi wobec całości świata i praw nim rządzących i najlepiej dowodzi tego ten moment w którym rozmawiają normalnie pomimo tego wszystkiego.
-Póki co za książką się nie rozejrzałem bo skupiam się na rozmowie z Tobą. Coś znajdzie się zaraz na pewno.- Powiedział rzucając na chwilę wzrokiem na regały powracając jednak na końcu na Ann.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Nie 11 Wrz - 23:08

Pod jednym względem się jednak zgadzali - natura ludzka była fascynująca. Właściwie to ciągle niepojęta - zupełnie jak człowiek. Tyle rzeczy było dla nas naturalnych, a nie jesteśmy w stanie wielu z nich przyporządkować lub też wyjaśnić skąd się wzięły.
Nie zdołała ukryć zmieszania, słysząc jego pytanie. Nigdy właściwie nie użyła formułki "nie wiem", a teraz cisnęła się na usta.
Nie miała sprecyzowanych zainteresowań. Z pewnością nie była fanką sportu czy też muzyki, ale każda inna dziedzina - wiedza, ciekawiła ją. Prawdopodobnie dalej chciałaby się uczyć, a więc podjąć studia, prawdopodobnie na boku jakąś pracę. Nie aspirowała do sławy, bogactwa. Choć nie można było odmówić jej ambicji. Dążyła bardziej do samospełnienia.
-Niespecjalnie.-przyznała w końcu.-Cóż, mam jeszcze trochę czasu na namysł.-wyjaśniła, być może całkiem niepotrzebnie.
Cóż, chyba nie uda się tego wyrównać - Ann oddawała w zdecydowanie bardziej zdawkowy sposób.
Ściągnęła lekko brwi.
-Nie przeszkadza ci to?-była lekko zdziwiona, że on podchodzi do tego tak obojętnie.
Idąc tokiem myślenia - bądź sobą, otwórz się na ludzi... bądź sobą, otwórz się na siebie! Naprawdę miał zamiar robić coś narzuconego przez ojca przez całe życie, bo tak zostało przyjęte w jego normach?
Zabawne. Sądziła, że każdy posiadał swoją własną sowę. Tak bardzo ułatwiało to komunikację! I właściwie nigdy nie zwróciła uwagi na pałętającego się czworonoga po Hogwarcie - może został w domu, albo... zwyczajnie nie zauważyła?
-On nie robi ci żadnych prezentów?-uśmiechnęła się.
Cóż, gryfoni byli znani ze swojego "oddania", "honorowości", itd. (ślizgoni nadawali tym cechom trochę innego znaczenia...), jednak... Spojrzała na niego kompletnie zaskoczona ii.... nawet lekko przestraszona. Powinna to przyjąć? Nie zaznaczała jakoś specjalnie, że jej zimno lub prosi o jakąkolwiek pomoc. A on zareagował mimo to.
Zmrużyła lekko oczy. Czy miał w tym jakiś cel?
Chyba uśmiech ją trochę omamił, bo jednak sięgnęła do bluzę. Mogła ona robić równie dobrze za autonomiczną sukienkę dla ślizgonki. Narzuciła ją na ramiona, ignorując fakt, że musiała wyglądać, cóż, co najmniej zabawnie ze swoimi 160 cm i bluzą w rozmiarze XL (przynajmniej pod względem długości wyglądała na takową).
-Jestem aż tak zajmująca?-podniosła lekko brodę, mrużąc delikatnie oczy.
Gdzieś, na kącikach jej ust czaił się uśmiech.
-Interesuje cię ta tematyka?-zapytała neutralnie, wskazując na pobliskie regały, które wypełniały książki o Quidditchu.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 16:01

Trudno by nie przyznać aby ludzka natura nie była czymś co interesowało pokolenia od dawna i dalej interesuje. Prawdopodobnie już zawsze tak zostanie z zainteresowaniem człowieka człowiekiem. W życiu chodzi o to żeby znajdować niecodzienność codzienności.
-No jeszcze trochę na pewno ale czy tak specjalnie dużo?- Potrzebnie czy nie Heath zawsze lubił słyszeć powody kierujące osobą podczas podejmowania decyzji. Zaspokajało to poniekąd jego wrodzoną ciekawość.
Ale próbować zawsze można, przecież to nic złego.
Przyzwyczaił się do tego już w taki sposób że nie zastanawiał się czy przeszkadza mu to czy nie. W zasadzie od urodzenia nie wyobrażał sobie siebie w innej pracy niż tylko ministerstwie magii. Tam pracowali jego przodkowie od pokoleń i tak już zostało.
-Wiesz, chyba i tak chciałbym tam pracować, nie zastanawiałem się nigdy co innego miałbym robić.- Przyznał w gruncie rzeczy bardziej sam sobie niż Ann.
Chociaż nigdy nie przeszkadzało mu to że w pewnym sensie to zostało u niego z góry zaplanowane.
-Cyrus bardziej robi mi prezenty w postaci pobudki z rana z powodu chęci na spacer.- Roześmiał się do Ślizgonki.
Nie lubił takich niespodzianek kiedy w wakacje czy ferie może sobie spać do późna a jego ulubieniec robi mu pobudkę o świcie z zadowoleniem merdając ogonem.
Tym gestem nie miał najmniejszych chęci aby przerazić dziewczynę. Chciał być po prostu miły jeśli było jej zimno i pomóc jakoś w tej sytuacji. Według Heath'a wyglądała teraz, fakt może i trochę zabawnie ale i uroczo zarazem, tym bardziej że nie pamiętał żeby ktoś poza nim nosił jego ubrania, a już na pewno nie świeżo poznane dziewczęta.
-W pewnym sensie może i tak.- Odrzekł trochę wymijająco nie ukrywając jak lewy kącik jego ust drgnął lekko na przymrużone spojrzenie dziewczyny.
-Interesuje mnie wszystko co może mnie czegokolwiek nauczyć, a historia szczególnie, nawet jeśli odnosi się ona tylko do sportu jak ta.- Odpowiedział wędrując wzrokiem w kierunku w którym wskazywała końcówka palca Ann.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 16:26

Cholera, Ann naprawdę zaczynała się rozluźniać. Tracić czujność. Zabiłaby, gdyby ktoś ją zobaczył, praktycznie szczerzącą się do ledwo poznanego GRYFONA. Jednakże wewnętrzny konflikt na razie wyłącznie szeptał, jakaś część dziewczyny namiętnie kuła ją w bok, nalegając do opamiętania się, jednakże zbywała to uczucie.
-Mam ogólny zarys, jednakże jeszcze nic konkretnego. Zdążę się określić.-stwierdziła, tym razem pewna siebie.
Zastanowiła się krótko.
-Cóż, jeśli uważasz, że to ci pasuje...-wzruszyła ramionami.
Nie była dobrą wróżką do prawienia morałów i dawania trafnych rad. Od tego byli przyjaciele. Poza tym on sam był kreatorem swojego losu i z pewnością wiedział, co jest dla niego najlepsze. Wyglądał na takiego.
-Rozumiem, że nie jesteś rannym ptaszkiem i to dla ciebie problem?-uśmiechnęła się, już całkiem otwarcie.
Kolejna różnica. Ona była osobą mająca ogromne problemy z zaśnięciem, śpiąca strasznie krótko i - tym samym - wstającą bardzo wcześnie.
Cóż. Dla niej takie gesty były nowością. Zaskakiwaniem ją. A nie lubiła niespodzianek. Wolała być przygotowana na większosć sytuacji.
Ann odepchnęła od siebie onieśmielenie. Wdzięczność zastąpiła dobrym samopoczuciem, dzięki któremu uśmiech widniał na jej twarzy częściej. Cóż. Nie była fanką wielkich słów.
-To niezbyt precyzyjna odpowiedź.-skomentowała, kręcąc głową, jakby ku przestrodze.
Wdrapała się na parapet, sadzając na nim swoje drobne ciałko. Poprawiła też bluzę, która zsunęła się z jej ramion. Nawet mimo podwyższenia musiała patrzeć na Heatha z dołu.
Zmierzyła go uważnie wzrokiem.
-Wyglądasz na typ sportowca. Cóż, nie spodziewałam się po tobie zainteresowania historią.-przytknęła mu złośliwie, jednakże łagodząc to rozbójniczym uśmiechem.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 16:54

Chyba on nie był powodem jej ogólnego rozluźnienia? Fakt, pan Cole ogólnie rzecz biorąc również czuł się rozluźniony, jednak trzeźwość jego umysłu i ocena sytuacji nadal nie podlegały zachwianiu i był raczej gotowy na wszystko szczególnie przy niepozornej Ślizgonce, po takiej osobie z reguły można się spodziewać wszystkiego. Nie, nie oceniał jej, nie szukał też drugiego dna, po prostu w życiu nauczył się być przynajmniej trochę nieufny. Rozmawiał z nią już chwilę i musiał sam do siebie w duchu przyznać że mimo tych wszystkich różnic które wbrew pozorom powinny ich dzielić w pewnym sensie powodowały że Ann jeszcze bardziej ciekawiła go i sprawiała że był ciekawy co też skrywa ta niepozorna dziewczyna.
-Dobrze że przynajmniej cokolwiek.- Zabrzmiało to swoją drogą jakby była nie wiadomo ile młodsza od niego -Chyba nie jesteś aż tak bardzo młodsza ode mnie?- Zapytał mierząc ją wzrokiem.
-Inaczej, nie pasuje, raczej nie przeszkadza.- Poprawił ją grzecznie Heath.
Nie było w tym ani nuty sarkazmu a bardziej chęć wyjaśnienia tej sprawy do końca. Przyjaciół Heath nie miał zbyt wielu ze względu na staranność dobierania ich przez niego, nie każdy zasługuje na zaufanie i niestety nie każdy może je dostać.
Dla Heath'a okazywanie grzeczności było rzeczą całkiem normalną a nie była to niespodzianka, jedynie zwykły gest który każdy człowiek mający choć trochę kultury, przynajmniej według chłopaka, powinien wykonać.
-Mam ogólny zarys, jednakże jeszcze nic konkretnego. Zdążę się określić.- Odpowiedział jej gdy kręciła głową jednocześnie uśmiechając się szeroko.
W związku z ogólnym brakiem miejsca w przejściu jakim się znajdowali, oraz faktem że Heath dalej starł przy parapecie na którym Ann się usadowiła znajdowali się teraz bardzo blisko siebie, może i nawet nieco zbyt blisko ale chłopak bynajmniej nie zamierzał odchodzić, miał tutaj wygodne miejsce i widok na wszystko co się działo.
-Staram się trzymać równowagę między ciałem a duchem- Odpowiedział jej uśmiechając się do niej lekko widząc w jaki sposób się do niego uśmiechnęła.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 17:20

Chyba Cole faktycznie nie był jedyną przyczyną. Mogła z kimś pobyć, porozmawiać. Nie miała pojęcia, że mogłaby tego pragnąć. Przyznała to w duchu z niechęcią - wcześniej była bardzo zadowolona ze swojej samowystarczalności. Niestety Ann, będąc kobietą, nie mogła być i swobodna i nieufna. Przedstawicielki płci pięknej były chwiejne. Schylały się od jednego, do drugiego, nawet jeśli były to kompletne przeciwieństwa.
Na jego wypowiedź mina jej stężała. Nie lubiła takich przytyków.
-Jestem z V roku. Cóż, ty też chyba nie jesteś aż tak stary, co?-rzuciła mu stonowane spojrzenie.
Nie była typem boczącej się dziewczyny. A raczej jedną z tych, które zapamiętywały sobie nawet - swego rodzaju - żarty, które uderzały jakoś w ich godność.
-Zapamiętam tę, jakże istotną, różnicę.-zapewniła go.
Cóż, miejsce, w którym wychowywana była Ann było pozbawione takich gestów. Uprzejmości i grzeczność były wyłącznie zjadliwymi maskami, zasłonami dymnymi. Ważne było przetrwanie, czasami nawet walka o swoją własność. Niestety, dziewczyna jako jedna z drobniejszych, dodatkowo innego koloru skóry, głęboko odczuła dyskryminację w swoim dzieciństwie. I nikt nigdy nie oferował bluzy, gdy było jej zimno. Ani nawet nie podawał głupiej ręki, gdy upadła lub, jak często bywało - została przez kogoś przewrócona.
Heath chyba lubił ją drażnić. Jednak jego uśmiech powstrzymał ją przed gwałtowną reakcją.
Kontrola nad sobą. Taaak, to była chyba jedna z bardziej przydatnych cech, jaką udało jej się nabyć.
-Mógłbyś mi więc go nakreślić.-powiedziała... choć właściwie bardziej: zadecydowała.
Wykrzywiła usta w słodkim uśmiechu, a oczy ponownie lekko się zmrużyły.
Czyżby zaczęli się przepychać słownie?
Właściwie to dopiero po zajęciu miejsca zdała sobie sprawę o przesadnej bliskości. Bez zdziwienia przyjęła fakt, że nie postanowił się odsunąć.
-Och. Więc urzędnik, zdrowy ciałem i duchem. O czymś jeszcze powinnam pamiętać, próbując określić twoją osobę?-zapytała, wydymając usta w zabawny sposób.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 18:02

Każdy człowiek potrzebował rozmowy z innym, w pewnym sensie szkoda że dopiero teraz to przyznała ale lepiej późno niż wcale. Mimo tego że była chyba typem samotniczki i ona czasem potrzebowała rozmowy z kimś, przynajmniej nieznajomym takim jak on.
Oczywiście, ta zmienna natura kobiety, przecież gdyby nie ona mężczyźni mogliby je rozgryźć a tak żadne z pokoleń nigdy nie zrozumie płci pięknej prawda?
Nie był to przytyk, a przynajmniej nie miał nim być.
-Więc jestem jedynie rok starszy, jestem z szóstego.-
Na szczęście więc nie była kolejną z tych które Heath miał nieprzyjemność spotkać, pocieszał się jednak tym że nie został zmuszony do bliższego poznania z żadną z takich dziewczyn.
Na to stwierdzenie jedynie kiwnął jej głową.
Heath był wychowywany w przekonaniu o tym że dopóki nie kształci się w Hogwarcie powinien kształcić się w domu i tak też wyglądało jego dzieciństwo. Często zostawał sam gdzieś w pokoju czytając książki, czy też trenował Quidditcha i latanie na miotle. Ojciec wiecznie zapracowany a matka zajęta domem nie mieli zbyt wiele czasu dlatego też nauczył się doceniać każde towarzystwo i dyskusję z drugim człowiekiem.
Ludzi nie powinno się oceniać na podstawie tego jak wyglądają ale na podstawie czynów jakie robią. Dlatego też Gryfon nie rozumiem zupełnie jak można wytykać komuś jego rasę czy, jak często robili ślizgoni czystość krwi, nie czyni to przecież człowieka lepszym czy gorszym od całej reszty a jedynie daje świadomość ogółowi o osobie tak oceniającej ludzi o jej braku jakiejkolwiek inteligencji. Takie ocenianie osób było przecież nader prymitywne.
-Naturalnie, ja po prostu rozmawiając z kimś koncentruję się tylko na tej osobie, wnioski końcowe takie jak to czy mnie zajmujesz pozostawię na koniec jeśli pozwolisz?-
Tak może i lubił ją drażnić ale nie bez przesady właśnie dlatego odpowiedział jej tak jak sobie życzyła. Nie chciał przecież żeby straciła nad sobą kontrolę, a przepychanki słowne nie były raczej w jego guście, oni po prostu nawzajem lekko się drażnili.
Nie chciał się odsuwać gdyż wyglądałoby to co najmniej dziecinnie gdyby on odchodził od niej kiedy ona pochodzi.
-Nie sądzę że to chyba wszystko, a ja jak powinienem Cię postrzegać? Samotniczka lubiące ciche miejsca i nieznosząca niespodzianek?- Zapytał podnosząc lekko brew.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 18:36

Och, tak. Kobiety namiętnie broniły swoich sekretów.
Oparła się swobodnie o framugę szyb, ufając, że utrzyma jej 40 kg ciężar. Opatuliła się szczelniej bluzą. Bo w końcu bił chłód od tych okien. I murowanych ścian.
Prychnęła cicho.
-Więc możesz ograniczyć trochę swój protekcjonalizm.
Różnica wieku ich dzieląca była niewielka. A chłopak wyraźnie chorował na syndrom starszego brata. A przynajmniej wydawał się taki być. Gdzieś w Ann rozjarzyła się ciekawość... Jak wygląda jego druga twarz? Zastanawiała się, czego mogła się po nim spodziewać. Raczej nie zdecydowałaby się na osobistą próbę prowokacji, jednak chętnie zobaczyłaby go rozgniewanego, rozbitego. Pobudzonego silnymi emocjami. Takie sytuacje wiele mówią o człowieku.
Uśmiechnęła się delikatnie, obserwując go.
-Mogę się na coś takiego zgodzić.-powiedziała powoli, rozjaśniając swoje "oblicze", unosząc kąciki ust nieco bardziej ku górze.
Bawił ją w pewien sposób.
Może i drażnił, ale potrafił załagodzić sytuację, "odkładając broń".
-Skąd wniosek, że jestem samotniczką i lubię ciche miejsca?-zapytała, robiąc poważną minę, powoli nachyliła się w jego stronę, patrząc mu głęboko w oczy.
-Możesz odnosić tylko mylne wrażenie.-podsumowała, odchylając się z powrotem do tyłu, wzruszyła ramionami.-Ale tak. Na tą chwilę może tak być.-zawyrokowała.
Wsunęła ręce w rękawy bluzy i zaczęła mozolny proces podwijania materiału.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 19:03

Mogłyby czasem uchylić rąbka tajemnicy i pokazać czego tak zawzięcie strzegą?
-Nie odnoszę się do Ciebie z żadnym protekcjonalizmem Ann. Sądzę że sama sobie dasz radę.- Roześmiał się delikatnie.
Nie wiedział czemu sądziła że odnosi się do niej z takim właśnie uczuciem ale bynajmniej nią martwił się o nią w żaden sposób. W życiu ludzie powinni się wspierać ale wsparcie to nie wyręczanie i powinno się z reguły radzić sobie samemu.
Miał jedną twarz, po prostu nie widziała go jeszcze we wszystkich sytuacjach. Nie bywał też rozbudzony emocjami, starał się nad nimi panować w maksymalnym stopniu. Wyznawał regułę że to one są jego częścią a nie on częścią nich więc trzymał je bardzo krótko i najpierw myślał później działał, a już na pewno nie leciał niesiony nimi nie wiadomo gdzie.
-Czyli doszliśmy do jakiegoś porozumienia, cieszę się- Odparł patrząc jej prosto w oczy kiedy po raz kolejny miała utkwiony w nim wzrok.
Po którymś już razie zaczął się czuć trochę niepewnie nie wiedząc w gruncie rzeczy dlaczego tak robi.
Heath lubił drażnić inne osoby ale nigdy nie chciał żaby wynikły z tego negatywne sytuacje, był z reguły człowiekiem unikającym konfliktów.
-Powiedziałaś mi że jesteś przyzwyczajona do chłodów, a do tego spotkałem Cię przebywającą samotnie tutaj. To z czegoś wynikać musi.-
Kiedy wykonała ten gest przybliżając się do niego nie oderwał ani przez chwilę od niej wzroku. Nie bardzo znał intencje tego czynu.
-A jakie mam odnieść wrażenie po tym przybliżeniu się?- Zapytał zaciekawiony nie odrywając od niej na chwilę wzroku. Uśmiechnął się lekko widząc jak bawi się jego bluzą, wyglądało to co najmniej niewinnie, zupełnie nie pasując do stwarzanego przez nią obrazu samej siebie.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 19:17

To byłoby wtedy zbyt proste dla mężczyzn. A kobiety nie lubiły niczego ułatwiać. Ba, ich domeną życiową wydawało się być utrudnianie wszystkiego płci przeciwnej. Cóż - za te wszystkie kobiece cierpienia po prostu uważały, że mogą sobie na coś takiego pozwolić.
-Cieszę się, że tak uważasz.-stwierdziła kompletnie poważnie.
Po prostu jego uwaga nt. tego, czy aby na pewno zdąży się namyślić wydała jej się w pewien sposób ingerująca w jej samodzielność.
-No nie mów, że było ci ciężko ze mną do niego dojść!-żachnęła się, wyginając jednak usta do prostego uśmiechu.
Była dziś w iście ugodowym humorze.
Annie po prostu lubiła obserwować. Nie chciała, by umknął jej jakikolwiek szczegół. Poza tym obserwując, zachowywała w pewien sposób czujność... gdyby np. zechciał wyciągnąć różdżkę, spertryfikować ją, a następnie zrobić coś, co ujęłoby w jej godność. Choć równie dobrze mogłaby to być obrona przed próbą skłamania - oczy tak wiele mówiły!
-Ale nie musi świadczyć o tym, że jest tak zawsze.-uznała, z wyraźną satysfakcją.
Zadając mu pytanie, była ciekawa, czy sprobuje się jakoś wywinąć, zacząć "kręcić". Im była bliżej, tym szybciej mogłaby dostrzec czające się kłamstwo, emocje. Poza tym zwyczajnie uważała to za zabawne.
Czuła się upojona endorfinami.
-Że mam cię na oku.-zaśmiała się.-Więc nie próbuj niczego głupiego.-zagroziła mu.
Najwyraźniej dziewczyna przybierała różne obrazy. Każdy jednakże zdawał się jednakowo do niej pasować. Przecież nikt nie jest kompletnie jednolinijny.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 19:35

Cierpienia przeżywają obie z płci a jednej można by je skrócić. Czy nie jest to w pewien sposób więc przejaw okrucieństwa względem mężczyzn? Poza tym nie należy przesadzać z tymi wszystkimi cierpieniami, które rzekomo kobiety odnoszą.
-Ciężko jest to względne stwierdzenie chociaż bez kłótni czy sprzeczek, więc chyba łatwo.- Musiał to przyznać że jako tako się dogadują.
Czyli Heath miał korzystać póki nie odwróci się to i póki Ann nie zacznie być tą swoją nieprzyjemną połową?
Czyżby wydawał się aż tak groźny że mógłby jej zrobić coś takiego? Przecież mógłby po prostu na samym początku strzelić jej zaklęciem w plecy unikając zbędnych sytuacji i upraszczając sobie cały ten misterny plan zbrodni, podczas gdy kulturalnie podszedł i się przedstawił. Wiadomo że nie powinno się ufać wszystkim i od razu ale jakieś granice braku zaufania są.
-To znaczy że czasem zamieniasz się w imprezowiczkę..?- Zapytał wyraźnie zdziwiony.
Z reguły wyjaśniał swoje stwierdzenia i nie wywijał się od wyjaśniania i argumentowania tego co sądził, chyba że miał w tym jakiś cel np. rozdrażnienie, tak jak ostatnio Ann. Heath z reguły był człowiekiem szczerym ze względu na to że lepiej niż kłamać po prostu nic nie mówić, tak było przecież wygodniej, a konsekwencje za swoje czyny lub brak niewiedzy trzeba ponosić.
Co też tak na nią wpływało że wydzielały się one w takich ilościach?
-Ależ nie ośmieliłbym się Ann- Odpowiedział z wyraźnym uśmiechem na twarzy.
Jak każda kobieta miała kilka oblicz, dlatego trzeba było wiedzieć czego i w jakiej sytuacji można się spodziewać, co fakt faktem było dość trudne.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 19:54

Kobiety, musząc wykazać się opiekuńczością, całkowitym poświęceniem i oddaniem mężowi oraz dzieciom, gdy już założą rodzinę, niestety, ale muszą zachowywać równowagę, a ich przejawy okrucieństwa są naprawdę niegroźne.
Z pewnością nie powinien tracić szansy. Choć, kto wie. Może jakoś odnajdzie się w swojej przyjemniejszej połowie?
Heath nie musiał wydawać się groźny. Pozory myliły. Zawsze. Mocno. I okrutnie. W jej braku zaufania były luki. Ogromne. Poza utrzymywaniem kontaktu wzrokowego, właściwie nie broniła się w żaden inny sposób. Poza tym uwielbiała obserwować. A teraz miała okazję z bliska. I najwyraźniej była na tyle bezczelna, że kompletnie ją to nie krępowało.
-Och, czyżbyś nie słyszał o Ann Johnson, o tej, która nigdy nie ma dość zabawy?-rzuciła z lekką ironią.
Nie. W życiu nie była typem imprezowiczki. Stroniła od używek. Głośna muzyka i tłum były jej obojętne. Ale nie lubiła być przymuszana do zabawy albo wytykana, że do niej nie dołącza.
-A ty? Zapewne uznajesz, że dobrze jest się czasem zabawić?-zgadła.
Cóż. Chyba powoli zaczynała go rozgryzać.
Ann właściwie kompletnie nie znała go. Dlatego tak bacznie mu się przyglądała. Zapoznawała się z jego mimiką, sposobem bycia. Poza tym zastanawiała się, czy nawet lekko go to drażni. Ona chyba wyszłaby z siebie na jego miejscu.
Dziewczyna po prostu była rozbawiona, a rzadko zdarzały się takie sytuacje. Tym bardziej, by ktoś ją rozbawiał. Nawet, jeśli w ogóle się o to nie starał.
-Och, doprawdy?-zmrużyła oczy.
Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o szybę.
Zmieniła pozycję, wciągając nogi na parapet. Ustawiła się bokiem i wsunęła nogi za Heatha, opierając je o ścianę. Tak było znacznie wygodniej.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 20:22

I to są takie cierpienia? Mężczyzna też ma do spełnienia swoją rolę w domu ale nazywa to obowiązkami nie cierpieniami. Oczywiście niektórzy uważają właśnie obowiązki są takimi strasznymi cierpieniami, mimo tego kiedyś będzie trzeba się do tego przyzwyczaić.
Z pewnością nie należy do osoby lubiącej wykorzystywać moment w jakim akurat ludzie się znajdują chociaż zapewne byłaby to miła odmiana człowieka gdyby przyzwyczaiła się do swojej przyjemniejszej połowy.
Gdyby był osobą jakiej się obawiała miał już wiele sposobności żeby zrobić jej krzywdę, poza tym równie dobrze mógłby być na tyle wyrafinowany żeby najpierw zdobyć jej zaufanie a później to bezwzględnie wykorzystać. Szukając w dobru zła nigdy nie skorzysta się z tego co dobroć daje. Bezczelność..? Może nie tak trzeba było to nazywać a raczej śmiałość.
-Nie, nie obiło mi się o uszy. Przynajmniej Heath Cole wieczny imprezowicz o takiej nie słyszał.- Odpowiedział jej w ten sam sposób.
Tak jak wcześniej mówił tłum nie jest ulubionym miejscem jego przebywania chociaż od czasu do czasu jak każdy chyba potrzebował chwili zabawy i odprężenia od wszystkiego co dotykało człowieka w Hogwarcie.
-Nie, kobieca intuicja tym razem zawiodła- Odpowiedział poważnie chociaż kątem ucha się uśmiechał..
Niestety pudło panno Johnson.
Tak łatwo pan Cole nie da się rozgryźć przynajmniej nie na pierwszym spotkaniu z jakąkolwiek osobą, to przecież popsułoby całą zabawę.
Nie, nie drażniło go to, wręcz wolał przesadną uwagę rozmówcy niż kompletny jej brak, poza tym nie krępowało go ciągłe spojrzenie na niego jakim obdarzała go Ann.
-W rzeczy samej- Odpowiedział patrząc jej prosto w oczy.
Heath widząc jak dziewczyna rozkłada się na parapecie usiadł na drugim jego końcu opierając się o ścianę z jego boku jednocześnie, przypadkiem czy też nie do końca właśnie tak, kładąc rękę w ten sposób że dotykała łydki Ann.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 20:41

Nie cierpienia, acz obowiązki, czy też sytuacje, w których kobieta musi ciągle być tak samo dobrotliwa, cierpliwa i świecić przykładem jako pani domu, osoba, ale teraz również jako kobieta sukcesu. Drobne, niejawne złośliwości z jej strony (bo przecież narzekanie nie jest pożądane) nie były mocno zauważalne, a właściwie nie były również perfidne.
Ale czy naprawdę miała jakąś gwarancję, że Heath jest rzeczywiście taki dobry, jaki zdaje się być?
Zaśmiała się na jego odpowiedź.
-Więc powinniśmy zabawić się razem. Dwie dusze towarzystwa. To dopiero byłaby zabawa.-kontynuowała w tym samym tonie.
Och, więc jednak się nie udało!
-Uważasz, że za wszystkie kobiece domysły odpowiada intuicja?-zapytała, uśmiechając się figlarnie.
Faktycznie, rozgryzanie było całkiem niezłą rozrywką. I chyba zawiodłaby się, gdyby pan Cole pozwolił jej tak szybko zakończyć tą rozgrywkę.
Uśmiechnęła się lekko, odwracając jednak wzrok.
Był stąd świetny widok na Zakazany Las. Z zazdrością przysłuchiwała się opowieściom, w których ktoś opowiadał, że tam był. Tyle magicznych, niesamowitych stworzeń, roślin... Podobno żyją tam centaury. Intrygowała ją ich społeczność.
Cóż, może kiedyś...
Na dotyk zareagowała machinalnie, przerywając kontakt. Ugięła nogę, przyciągając ją do siebie. Był to odruch kompletnie niekontrolowany.
Zwróciła na niego uwagę, zauważając, że teraz faktycznie są bardzo blisko siebie. Pozwoliła swojej nodze powrócić na miejsce, ocierając delikatnie łydką o jego rękę.
Wpatrywała się w niego bez słowa.
Nieco czujnie. Byli bliżej - nowa sytuacja, wymagała sprawdzenia, czy jest tak samo "bezpiecznie" jak wcześniej.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 21:05

Ahh... Gdyby tak każda kobieta w domu właśnie taka była, chyba każdy mężczyzna byłby w siódmym niebie. Szkoda że ten opis często różni się w znacznej mierze od rzeczywistości.
A jakie ma powody żeby myśleć że jest tak bardzo zły? Nikt nie każe jej uważać go za wzór, ale skoro jest taka nieufna jest to jej sprawa jej persony.
-"Zabawić się razem"..?- Spojrzał się w jej kierunku z kokieteryjnym uśmiechem i uniesioną brwią -To propozycja w moją stronę?- Roześmiał się pod nosem.
Nie odbierał tego w ten sposób aczkolwiek tak to zabrzmiało, a poza tym był ciekawy jej odpowiedzi.
-Uważam że jest możliwe ze ma na nie wpływ- Odpowiedział jej z poważną mina z trudem utrzymując uśmiech.
Nie, to nie byłoby w jego stylu, poza tym bawić się samemu to przecież o wiele gorzej, a tak przynajmniej nawzajem mogą się zabawiać w rozgryzanie siebie.
Heath nigdy tak nie chodził. Niespecjalnie ciągnęło go ażeby sprawdzić jakie to stworzenia zamieszkują Hogwarcki las. Ta aura tajemniczości nie raz kusiła go ażeby wejść tam ale jakoś nigdy nie zebrał się żeby tam wejść. Zresztą w jakim celu miałby to robić?
Nie zdziwiło go kiedy cofnęła nogę, chciał już przeprosić ją za ten niechcący gest, jednak kiedy jej łydka wróciła do pozycji w jakiej się znajdowała postanowił nic nie mówić.
Podniósł wzrok z ręki na którą się spojrzał na Ann. Uśmiechnął się lekko i patrzył łagodnie widząc że jest nieufna. Postanowił, przynajmniej na razie skończyć na tym geście i starać zachować się dystans do czasu kiedy ona nie postanowi żeby go skrócić. Dobrze mu się z nią rozmawiało i nie chciał jej spłoszyć czymś zupełnie niepotrzebnym.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 21:26

Cóż, Ann miała swoistą wizję kobiety i jej roli w życiu. Choć sama niekoniecznie miała zamiar się w to wpasować. Nie była dokładnie pewna. Jak i intencji chłopaka. I owszem, była to jej sprawa. Odpowiadała za siebie, nie miała zamiaru dostać kolejnego kopa od losu za swoją nieuwagę.
Wzruszyła ramionami, nie przerywając gry.
-Chyba, że nie chcesz...-powiedziała wymijająco, odwracając wzrok, by potem znowu powrócić do Heatha.
Przymrużyła oczy.
-Cóż.-mruknęła, przyglądając się uważnie jego minie.-Wydajesz się dużo wiedzieć o kobiecej naturze.-zauważyła, uśmiechając się lekko zadziornie.
W jego oczach gdzieś czaiły się iskierki.
Przygryzła lekko wargę.
Nic się nie działo. Zabawne, jak szybko te jego głupie uśmiechy potrafiły ukoić jej nieufność. Gdzieś tliła się w niej złość do samej siebie, która z pewnością obudzi się i zwróci się w kierunku Heatha, gdy ten tylko spróbuje udowodnić jej tą naiwność.
Przez wiercenie się, ponownie musiała poprawić - ciągle spadającą z jej ramion - bluzę.
Ciekawa była, czy dalej pamiętał o powodzie swojego przyjścia. Cóż, wcale nie byłaby jakoś specjalnie usatysfakcjonowana, gdyby nagle przypomniał sobie o tym i zakończył tę, jakże... interesującą rozmowę.
Odwzajemniła uśmiech, odgarniając włosy za ucho.
Dopiero co teraz uderzył ją zapach chłopaka. Och, nie był odurzająco intensywny. Po prostu dopiero co zwróciła na niego uwagę.
-Ładnie pachniesz.-zaśmiała się cicho, wtulając nos w ciepły materiał.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 21:46

Każdy chyba miał wizję rodziny jaką kiedyś chciałby tworzyć, o ile w ogóle chciałby. Czyżby była silną i niezależną kobietą? Czy może tylko ukrywała się za taką maską poprzez to jak nauczyło ją życie? Jest to duża różnica. A nikt chyba nie chce dostawać jakichkolwiek złych upominków od losu i tych osób które spotyka w życiu.
-Nie przypominam sobie żebym tak powiedział...- Powiedział stwierdzając do dziewczyny obracając oczy i marszcząc brwi sugerując zamyślenie.
-Sądzę że i tak nie jednym potrafiłybyście mnie zaskoczyć.- Odpowiedział jej cicho. -O was nie da się wiedzieć tyle żeby było to dużo- Stwierdził trochę sam do siebie.
Uśmiechnął się lekko i przymrużył oczy kierując je prosto w Ann.
Gorzej kiedy to wszystko wypali w niego bez jakiegoś szczególnego powodu, bo jeśli chodzi o dostarczenia takiego powodu to nie zamierzał jej go dostarczać. Ciekawe jak miałby jej to udowodnić? Gdyby chciał cokolwiek lub komukolwiek coś udowadniać zrobiłby to w bardziej wyrafinowany i intelektualny sposób, tak jak zwykł przywoływać do porządku niektórych znajomych mających zdecydowanie zbyt duże mniemanie na temat własnej osoby.
Obserwował z uśmiechem na twarzy i nieukrywaną satysfakcją jak jego bluza ciągle spada z ramion Ann. Pamiętał, ale nie zamierzał przerywać tej rozmowy, chyba to właśnie byłby powód z jakiego Ślizgonka mogłaby ukierunkować w niego swoje złe emocje.
Kiedy to powiedziała spojrzał w jej kierunku z lekkim zdziwieniem we wzroku. Dopiero kiedy wtuliła się w jego bluzę zorientował się że to o nią chodzi.
-Dziękuję -
Odpowiedział jej kładąc dłoń na jej łydce żeby móc obrócić się bardziej w jej stronę, kiedy to zrobił nie zdjął jej jednak stamtąd, pochylił jedynie głowę patrząc się w nią. Po chwili podniósł jednak wzrok na Ann patrząc spod lekkiej grzywki opadającej mu na oczy i uśmiechając lekko kokieteryjnie do niej.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 22:13

Uśmiechnęła się z satysfakcją.
-Dalej mam czekać na twoją odpowiedź?-zapytała, wplatając w głos udawaną irytację.
-Wystarczy tylko odpowiednio wcześnie odczytywać pewne sygnały.- stwierdziła z rozbawieniem, zastanawiając się, czy aby czasem nie usłyszała lekkiej pretensji w jego głosie?
Z pewnością do rozbudzenia takiej agresji Ann potrzebowałaby powodu. Czegoś, co ją rozpali. Zależnie od wagi problemu, podeszłaby do tego bardziej -- lub mniej temperamentnie. Ale z pewnością ciężko byłoby ją przekonać do braku winy. Gdy przejdzie się przez pierwszy mur, bardzo łatwo zyskać jej zaufanie. Ale równie łatwo je stracić. Uczy się na swoich błędach. Jednak na razie nie grozi nikomu żadne zagrożenie z jej strony.
Obserwowała go spod lekko przymrużonych powiek, nie odrywając policzka od bluzy.
-Proszę.-wymieniła z nim uprzejmości, co wydało jej się bardzo abstrakcyjne, a przez co w pewien sposób zabawne.
Napięła mięsień, czując dotyk. Rozluźniła go po chwili, obserwując jego rękę. Powoli przeniosła wzrok na niego, patrząc badawczo.
Czuła się lekko niepewnie. Nie był to strach, tylko cóż... Uśmiechnęła się delikatnie, starając się przywołać swoją pewność siebie.
Naprawdę zdołała w tak krótkim czasie poczuć sympatię do tego chłopaka.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Pon 12 Wrz - 22:46

Zauważył jak na jej twarzy maluje się wyrażenie zadowolenia.
-Niecierpliwa... Hmm... Czyżby?- Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem widząc że nie chce już czekać. -Chętnie mogę się z Tobą... Zabawić..?- Odpowiedział uśmiechając się do niej w stylu jak to ostatnio robił często.
-Lub odpowiednio je wysyłać.- Stwierdził chcąc po raz kolejny lekko ją rozdrażnić.
Heath nie miał najmniejszego zamiaru poznawać wrogości Ann na własnej skórze, szczególnie że jako panna ze Slytherinu zapewne nie jest łagodną osobą jeśli wyprowadzi się ją z równowagi. Może kiedyś uda mu się przebyć pierwszy mur i nie zostać przez niego wyrzucony przez nią.
Spojrzał tylko w jej kierunku kiedy tak mu odpowiedziała. Czemu takie niewinne uprzejmości wydawały się jej abstrakcyjne.
Poczuł napięcie, później rozluźnienie jakie było w mięśniu kiedy go dotknął. Kiedy poczuł jak jej noga leży nieruchomo i poddaje się jego dotykowi uśmiechnął się lekko zadowolony.
Czyżby niezależną pannę Johnson ogarnęła nieśmiałość? Spojrzał się jej w oczy, delikatnie przesuwając dłoń w dół, później w górę do kolana.
Polubił Ann jakiekolwiek różnice między nimi by nie panowały, miał tylko w sobie teraz lekką niepewność, chyba po raz pierwszy od czasu jak się spotkali nie wiedział co dalej powiedzieć czy zrobić.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach