Regały

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Pon 12 Wrz - 23:03

Jego leniwe odpowiedzi powoli zaczynały ją gniewać. Mimo że uważała się za cierpliwą osobę, to jednak chodziło tu o to, że on bezprecedensowo odbierał jej pałeczkę i grał z nią w jej grę.
Szybko jednak rozwiała złość. Zmrużyła delikatnie oczęta.
-Cholerny zaszczyt mnie w końcu kopnął.-mruknęła nisko, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Cóż, chyba najwyższy czas poćwiczyć szybsze osiąganie upragnionego celu.
-Och, kobiece sygnały są bardzo czytelne!-zaparła się azjatka.-Wystarczy po prostu być uważnym. Wam, mężczyznom, do wszystkiego tak spieszno.-zmrużyła oczy, dając się lekko sprowokować.
Ann po prostu nie pochodziła ze sfer, gdzie takie uprzejmości były na porządku dziennym. O wiele bliższa była jej ulica. Cóż... Kolejna różnica? Choć, trzeba przyznać, psorów darzyła dużym szacunkiem.
Przeszedł ją lekki dreszcz, gdy Heath zacząl poruszać ręką. Nie cofnęła jednak nogi.
Zatopiła zęby w swojej dolnej wardze, odwracając nieznacznie wzrok. Bezradnie ogarnęło ją podobne uczucie co chłopaka.
Za oknem powoli się ściemniało. Światło pochodzące z lamp rzucało długie cienie regałów, a także ich sylwetek.
-Więc...-podniosła na niego wzrok.
Cóż, tak, można było nazwać to swoistą nieśmiałością.
Zrobiła grymas, mający pierwotnie odpowiadać uśmiechowi. W pewnym, jakby nerwowym geście, opatuliła się ponownie bluzą, kuląc się nieco. Zimno było jej domeną. Zdecydowanie.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 17:10

Nie były leniwe, ona po prostu chciała wiedzieć chyba wszystko od razu chciałaby wiedzieć. Powinna się ucieszyć że zamiast samemu się denerwować z chęcią wchodzi do zabawy z nią.
-Nie musisz mi dziękować, cała przyjemność po mojej stronie- Powiedział jej z pełną, udawaną powagą.
A ona posiadała jakiś, jakikolwiek teraz upragniony cel?
-Wystarczy po prostu zrozumieć kobiety co jest rzeczą niemożliwą dla mężczyzn. No cóż... Wy również nie jesteście ostoją cierpliwości.- Powiedział spoglądając w jej stronę unosząc jedną brew.
Heath natomiast był osobą z środowisk w których wymagało się okazywanie uprzejmości jako pokazywanie dobrego wychowania, czasem wręcz z przesadą. W szkole dalej jest miły dla reszty przez co uznawany za słabego, co jest błędem.
On za to zatrzymał rękę w miejscu. Spojrzał się w kierunku Ann próbując wyczytać jakąś reakcję, albo przynajmniej czy pozawala mu na to co robi. Spojrzał na nią lekko mrużąc oczy uśmiechając się do niej ciepło.
Zobaczył że robi się powoli późno mimo tego nie spieszyło mu się nigdzie.
-Więc..?- Zapytał się poprawiając się w miejscu gdzie siedział przysuwając się kawałek do niej przy okazji usadowiając w bardziej wygodnej pozycji.
-Aż tak Ci zimno?- Zapytał z lekkim niedowierzaniem Cole poprawiając bluzę i pocierając dłońmi i jej ramiona.
Jemu było ciepło. Może było to spowodowane jej nieśmiałością? Nie... Przecież była, a przynajmniej tak twierdziła samowystarczalną i niezależną dziewczyną. To zupełnie do niej by nie pasowało.

avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 18:00

Oczywiście, że chciała wiedzieć wszystko od razu. Była zaborcza, nie lubiła sprzeciwów i bardzo ciężko pozbywała się zainteresowania. Cóż, niestety wdzięczność była jej może nie tyle, co obca, ale... nie do końca dla niej. Poza tym nie wymagała od niego wejścia w jej grę. Była lekko zaskoczona, że on tak łatwo się asymiluje z jej "humorami" i... wychodzi z tego za każdym razem obronną ręką. Nikt jeszcze z nią/lub przy niej? tyle nie wytrzymał.
-Gryfoni nie łamią obietnic, prawda?-zmrużyła lekko oczy, patrząc na niego uważnie.-Właśnie się zobowiązałeś do spędzenia ze mną kolejnego wieczoru.-poinformowała ją, gdyby czasem sobie nie zdawał z tego sprawy.
Jej cele były drobne, stawiane po kolei. Choć w tej chwili w jej głowie, cóż, nie, nie było chaosu, jakiego by się spodziewała. Było pusto, spokojnie.
-Cóż, moze to i dobrze?-stwierdziła w końcu.-W życiu nigdy nie może być za łatwo.
Nie wiedziała, czy pozwalała. Nie broniła się przed tym, bo ani wyzwanie go od szlamowatego bohaterka ani poddanie się uczuciu wstydu nie było rozwiązaniem. Poza tym, czy naprawdę jej to przeszkadzało? Było jej to obce, nieznane. Z jednej strony się lekko lękała, z drugiej była cholernie ciekawa... co dalej?
Właściwie po prostu chciała przerwać ciszę.
-Więc... Wie pan, panie Cole, że jeśli zostanie pan tu dłużej, może zarobić szlaban i ujemne punkty dla swojego domu?-uśmiechnęła się, wyraźnie z nim pogrywając.
Och, nie do końca chciała, by szedł. Po prostu trochę się bawiła. Chciała sprawdzić, jak zareaguje.
Na pytanie i jego zachowanie, przyglądała mu się spokojnie.
-Nie.-skłamała gładko, bez mrugnięcia okiem.
Za żadne skarby świata by się nie przyznała, nawet, jeśli byłaby to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Była harda. Mimo że zewnętrznie tak słaba i wyglądającą na kruchą.
Zabawne, jak ich twarze były blisko siebie, gdy się do niej nachylił i zaczął rozgrzewać. Ann mogła swobodnie zdmuchnąć mu grzywkę, by nie leciała mu na oczy. Zabawne, że akurat o tym pomyślała.
Uśmiechnęła się lekko.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 18:34

Czyżby troszkę trudny charakterek panny Johnson? Pozostaje tylko mieć nadzieję że pan Cole nie odczuje jaj zaborczości na swojej skórze. Nie musiała być mu wdzięczna za nic, przecież nie o to chodziło w drobnych gestach dla drugiego człowieka żeby od razu zostawać bohaterem czy dostawać wielkie bukiety kwiatów w podziękowaniu. Sama świadomość o swojej pomocy dla drugiego człowieka wystarczała. Więc musiała się przyzwyczaić do takiego odnoszenia się do niej przez Heath'a bo humorki Ann były w pewien sposób ciekawe i zabawne, a wręcz sprawiały że przyjemnie się mu przy niej siedziało i spędzało z nią czas.
-Jest to sprawa jednostki, ale raczej nie łamiemy.- Odpowiedział nie rozumiejąc początkowo tego pytania jednak druga cześć wszystko mu wyjaśniła i spowodowała uśmiech na jego twarzy. -Dziękuję że mnie o tym poinformowałaś, jak tylko będziesz wiedzieć kiedy chcesz żeby miało ono miejsce zjawię się na pewno.- Powiedział do niej z nieukrywanym lekkim... Zadowoleniem.
W Ślizgonach nigdy nie było zbytniej ilości uczuć prawda? Tym bardziej u Ann która nie okazywała ich na zewnątrz w wielkich dawkach?
-Dobrze, to dodaje odrobiny zabawy w kontaktach z wami.-
Stwierdził lekko mrużąc oczy próbując wyczytać coś z tych patrzących na niego.
Skoro jej to nie przeszkadzało to dobre i to, gorzej jakby syknęła na niego albo miotnęła w jego kierunku jakimś zaklęciem.
-Zdaję sobie sprawę, ale chyba jestem gotowy żeby podjąć to ryzyko. A pani jest gotowa żeby zostać tu dłużej czy już chce iść?- Zapytał z kokieteryjnym uśmiechem na twarzy wyrażając że nie ma najmniejszych ochoty żeby gdziekolwiek stąd wyruszać.
Tym bardziej nie czułby się usatysfakcjonowany gdyby ona poszła, chociaż zapewne nie zdziwiłoby go to ani trochę, nie zmieniając faktu z niezadowolenia gdyby miało miejsce ich rozstanie teraz.
-Nie spodziewałem się żebyś powiedziała inaczej- Odpowiedział.
Przecież była osobą lubiącą niezależność a przyznanie się do czegoś takiego wyraźnie nie byłoby w jej guście. Zamiast tego przeniósł wzrok z ramion które dalej pocierał na jej twarz. W tym momencie zdał sobie sprawę jak jest blisko. Teraz mógł bardzo wyraźnie spojrzeć w jej oczy, może za bardzo? Mimo tego ani drgnął do tyłu, wręcz przeciwnie, przysunął się lekko bliżej niechcący nie zwracając nawet na to uwagi.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 18:52

Niestety jednak, prawdopodobnie po bliższym poznaniu, Cole byłby narażony na całą gamę jej negatywnych cech charakteru. Choć... Czy na pewno w tak złym wymiarze, w jakim ukazywane były one zazwyczaj?
Panna Johnson nie była osobą łatwą. I z pewnością nie byłaby szczęśliwa, gdyby wiedziała, że wydaje mu się byc zabawna. Bycie zabawnym było bardzo blisko byciu śmiesznym.
-Raczej?-zapytała, ściągając lekko brwi.-Och, czy nie okazałbyś się większym dżentelmenem, gdybyś to ty mnie zaprosił, a nie zrzucał ten obowiązek na mnie?-uśmiechała się zadziornie.
Oczywiście, że było. Ale nie dawali tego po sobie poznać. I namiętnie je tłumili. Uczucia osłabiały. Wystawiały na odstrzał. Ślizgoni mieli bezbłędny instynkt zachowawczy.
Cóż, do miotania zaklęciem potrzebowała szybkiego dostępu do swojej różdżki, którą miała wciśniętą za pasek. A aktualnie dostanie się do nie, cóż, nie nalegało do najłatwiejszych. Zanim dosięgnęłaby różdżki, Cole mógłby ją spokojnie zatrzymać - choćby siłą fizyczną. Ale nie miała jak na razie zamiaru próbować tego manewru. Nie czuła się zagrożona.
-Wyglądam na osobę, która zacięcie trzyma się zasad?-w jej oczach pojawiły się łobuzerskie ogniki.-Czasami warto odstąpić od pewnych reguł...-powiedziała ciszej, patrząc na niego spod półprzymkniętych powiek.
Na jego wypowiedź ścięła się delikatnie. Przez chwilę nie mogła się pozbyć lekkiej pretensji z wyrazu twarzy. Jednakże moment, w którym on przeniósł na nią swój wzrok, gdy ona tak bezkarnie przyglądała się jego oczom.. cóż, momentalnie znieruchomiała. Gdy zbliżył się jeszcze bardziej, prawdopodobnie mógł czuć jej oddech na twarzy.
Tętno jej nieco przyspieszyło.
-Dlaczego?-zapytała niemalże szeptem na jego stwierdzenie.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 19:26

Ann przynajmniej według niego nie była napisana samymi złymi cechami, przynajmniej według niego. Oczywiście mógł to jedynie stwierdzić na podstawie tego na ile ją poznał.
Osoby o bardziej złożonym charakterze, nawet jeśli oznacza to charakter trudniejszy są w pewnym sensie lepsze w znajomości dzięki temu że poznawanie takich jednostek powoduje przywiązanie się do nich, nawet jeśli Johnson nie chce mieć przyjaciół nie oznacza to że nie potrzebuje ich, każdy musi jakiegoś posiadać.
-Mógłbym też nim pozostać proponując aby dama mając pierwszeństwo sama coś zaproponowała? Jeśli lubisz Zakazany Las to moją propozycją byłby most na VI piętrze z widokiem właśnie na niego.- Odpowiedział jej po chwili namysłu.
Dla Heath'a uczucia były po prostu ludzkim odczuciem które posiadał każdy w mniejszym lub większym stopniu i ukrywanie ich było bezsensu.
Nie, na pewno nie użyłby wobec niej siły. Dlaczego miałby to robić? Nie miał zamiaru zrobić jej krzywdy w każdym tego słowa znaczeniu, jak to ona ujęła nie byłby "dżentelmenem.
-Nie oceniam Cię po wyglądzie- Stwierdził na jej odpowiedz i łobuzerskie uśmiechy dokładając do tego swój w podobnym stylu. -Czyżby..?- Zapytał mrużąc lekko oczy.
Pretensji? Po prostu na tyle już ją znał żeby to przewidzieć.
-Bo nie spodziewałem się żeby taka osoba jak Ty to przyznała.- Odpowiedział równie cicho.
Spojrzał teraz na nią jeszcze bardziej wyraźnie, będąc tak blisko każdy ruch musiał być przecież przemyślany a jemu niebywale ciężko nie wiedzieć czemu było zebrać jakiekolwiek myśli. Czuł jej delikatny oddech na swojej twarzy znajdującej się kilka centymetrów od jej. Mógł teraz zobaczyć każdą osobą barwę jej oczu. Czuł jak tętno przyspieszyło mu niebywale a ciało znieruchomiało.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 19:42

Dziewczyna nie rozpatrywała się pod względem swojego charakteru. Była, jaka była. Akceptowała to. Ale nie chciała okazywać słabości. Nie chciała się też przed każdym odkrywać. I jeśli już za coś się ganiła, to wyłącznie na nieprzemyślaną głupotę.
Johnson nie rozmyślała o swoich potrzebach. Ona je po prostu spełniała. Czy czuła się czasem samotna? Nie... Może. Trochę tak.
-Dama zda się na jegomościa.-zaśmiała się.
Ciekawe, że zauważył jej zainteresowanie Zakazanym Lasem. I wziął to pod uwagę.
Przymrużyła oczy, zupełnie jak on, jednak nie odejmując poprzedniego uśmiechu. Przekręciła lekko głowę na bok.
-Tak uważam.-przyznała.
Pochyliła się lekko, by się poprawić. Parapet był stosunkowo twardy jak na jej delikatne ciałko.
-Szybko mnie przejrzałeś.-powiedziała cicho, jakby delikatnie.
Nie poruszyła się. Wpatrywała się w niego nieruchomo. Bicie własnego serca dudniło jej w uszach. Nie czuła się zagrożona. Po prostu... zaniepokojona? speszona.
Teraz kompletnie ogarnął ją jego zapach. Naprawdę przyjemnie pachniał.
Jego bliskość wcale nie była taka straszna. Biło od niego ciepło. Równoważyło to trochę chłód ścian.
-Masz ciepłe dłonie.-zauważyła prawie bezgłośnie, nie spuszczając wzroku z jego oczu.
Być może ściszyła głos w związku z ich bliską odległością? A może to przez to, że powoli robiło się późno i lepiej byłoby, gdyby nikt ich nie znalazł? Albo...
Milczała, przyglądając się dokładnie rysom jego twarzy, próbując dostrzec dokładny koloryt jego tęczówek. Z nieco większą śmiałością studiowała jego twarz. Cóż, po prostu miała okazję, tak...?
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 20:43

Akceptacja samego siebie do jeden z warunków szacunku do samego siebie, czyli godności. Heath szanował również takiego człowiek, każdy powinien lubić samego siebie jednocześnie pracując i widząc swoje błędy.
Każdy czuł się czasem samotny, nawet jeśli nie przyznawał się do tego.
-To następnym razem na moście?- Zapytał chcąc się upewnić.
Był człowiekiem spostrzegawczym, poza tym tak jak wcześniej powiedział rozmawiając z kimś tylko na tym się koncentrował i obserwował swojego rozmówcę.
W sumie to lubił kiedy tak robi, kiedy tak mruży oczy i przygląda się mu uważnie, wygląda wtedy zupełnie inaczej, bezbronnie.
-To bardzo dobrze- Odpowiedział.
Spojrzał ostatni raz przez szybę widząc zachodzące już za horyzontem Słońce. Powrócił później wzrokiem na Ann i zmierzył ją cała jak te ostatnie promienie rzucały jakiekolwiek jeszcze światło na nią.
-Miałem szczęście- Powiedział jej równie cicho do ucha.
On czuł się za to... Inaczej... Zupełnie inaczej niż wcześniej. Może wynikało to z atmosfery jaka się stworzyła, a może z tego że panna Johnson poniekąd znajdowała się tak blisko? Nie zastanawiał się teraz nad tym.
On zwrócił teraz uwagę na to jaka ona jest ciepła. Mówiła mu o zimnie jakie ją ogarnia a w rzeczywistości czuł przyjemne ciepło odchodzące od niej, na prawdę bardzo mu było dzięki temu miło.
Kiedy to powiedziała przesunął lewą rękę z jej ramienia na jej dłoń, stwierdzając że jest ona chłodna.
-Tobie za to jest chłodno- Powiedział szeptem nie zrywając kontaktu wzrokowego.
Gdyby teraz ktoś ich nakrył mógłby z tego powodu wyniknąć różne konsekwencje ale jakoś nie starał się teraz tym przejmować czy chociaż o tym myśleć.
Patrzył jak przygląda mu się ciągle z uwagą, a jego samego o dziwo wcale to nie peszyło. Przyglądał jej się równie uważnie po raz kolejny skracając dystans między nimi do zaledwie centymetra, a może kilku milimetrów? Teraz wyraźnie czuł na ustach ciepło bijące od niej. Była to sytuacja jakiej po sobie się w ogóle nie spodziewał. Nie oznacza to że była nieprzyjemna, wręcz przeciwnie...
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 21:10

Najwyraźniej nie myślała jasno. Właśnie umawiała się z Gryfonem. Coś ciężkiego musiało zmiażdżyć jej mózg, skoro robiła to, co robiła. A mimo to czuła się dobrze. Cóż, przynajmniej na razie. Nie zastanawiała się, czy potem będzie to rozpamiętywać. Pierwszy raz była tak... zrelaksowana przy kimś.
-Na moście.-przytaknęła.
To porównanie także by jej się spodobało. Choć nie zmieniało to faktu, że mogło być całkiem celne.
Przeszedł ją dreszcz, gdy poczuła ciepły oddech na szyi, uchu.
-...szczęście?-powtórzyła cicho, jakby na wydechu.
Oparła się o bezpiecznie stabilną ścianę. Czuła, że gdyby wstała, zachwiałaby się, bo miała kompletnie miękkie kolana.
Gdy dotknął jej dłoni, odruchowo chciała ją zabrać, jednakże ciężar jego ręki skutecznie ją powstrzymał. Spięcie minęło szybko. Miał duże dłonie. A na pewno sporo większe od jej własnych. I dzięki temu tak miło rozgrzewał zmarznięte kończyny.
-Jestem przyzwyczajona.-uśmiechnęła się lekko, starając się ukryć niepewność.
Gdy się zbliżył, cień przykrył jej twarz. Przymknęła powieki. Ciepły oddech drażnił, bliskość wywoływała dziwne odczucia. Byli tak blisko siebie.
Trwała w bezruchu.
Co oni właściwie robili?
Myśli napłynęły niespodziewanie do jej głowy, wywołując ogromny chaos. Była tak onieśmielona, że czuła się kompletnie bezbronna. Ona: bezbronna.
Ciągnęło ją w jego stronę. A może to tylko drżenie?
Wystarczył tylko niewielki ruch. I... delikatne, niechcące muśnięcie.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 21:52

Najwyraźniej bardzo ryzykował umawiając się z niepozorną Ślizgonką. Była względnie niebezpieczniejsza od reszty dziewczyn w Hogwarcie. Może właśnie dzięki temu tak go intrygowała..? Może w pewnym sensie lubił igrać z ogniem? Przecież bojąc się sparzyć nigdy by się nie ogrzał.
-Szczęście...- Szepnął do niej delikatnym, cichym i spokojnym głosem.
Siedzieli w takiej pozycji że nie pozwoliłby jej wstać, a już na pewno odejść. W tej chwili nie było takiej opcji.
Poczuł jak w pierwszym odruchu chciała cofnąć dłoń, objął ją wtedy mocniej, czując bardziej chłód jaki, swoją drogą bardzo przyjemny... Przyjemniejszy niż mógł się tego spodziewać. Jak mógłby się spodziewać że dłoń Ślizgonki kiedykolwiek okaże się tak przyjemna..?
-To się odzwyczaj.- Stwierdził stanowczym tonem.
Jednocześnie mówiąc to ścisnął mocniej jej dłoń trzymaną przez niego.
Zobaczył jak teraz wygląda i zupełnie się zdziwił. Wyglądała teraz tak bezbronnie... Tak... Zupełnie inaczej... Jakby nigdy kogoś takiego nie widział.
Nie zastanawiał się co teraz robią.
Nie było sensu, ani powodu.
Nie wiedział co się dzieje... Zbliżył się tak do Ann jak sam by się po sobie nie spodziewał.
Poczuł jedno muśnięcie... Momentalnie nie wiedział co się stało, przez jego głowę przemknęło milion myśli. Nie wiedział co się dzieje. Ale było przyjemnie, może nawet za bardzo bo tym razem to on wykonał ten ruch, to jedno muśnięcie... Później kolejne już bardziej zdecydowane. Czuł ciepło ogarniające go od środka spowodowane pocałunkiem z Ann. Pocałował więc jeszcze raz tym razem z większą stanowczością... Później drugi.. Trzeci...
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 22:06

W niej wrzało. Wszystko mówiło jej, że teraz ma najlepszą okazję do odepchnięcia go. Teraz najmocniej by go zraniła. I najtrwalej odepchnęła od siebie. Ale... Szczęście... - powtórzyła w myślach, odganiając w głowie resztę, o wiele bardziej krzykliwą.
Ann nigdzie się nie wybierała.
Na jego zdecydowane objęcie wstrzymała na chwilę oddech. To ona lubiła mieć zawsze nad wszystkim kontrolę. Była jej skutecznie pozbawiana.
Na jego zadecydowanie o jej przyzwyczajeniu nawet nie zareagowała, jak powinna. Powinna mu dokładnie wyartykułować co myśli na temat narzucania jej czegokolwiek. Powinna.
Dla Ann powodów było tysiąc. Żaden nie docierał.
Pierwsze muśnięcie było wystarczającym zaskoczeniem, by zatrzymać się w połowie kroku. Jednak on wykonał kolejne. I kolejne. Na początku nieśmiało odpowiadała na pocałunki, potem coraz śmielej, aktywniej, kompletnie opadając w jego ramiona.
Nigdy nie czuła tak... Takiej potrzeby... Jakby bliskości... I...
Co oni najlepszego wyprawiali? Znali się ile? Godzinę? Może chwilę dłużej.
Momentalnie otworzyła oczy, wolną rękę kładąc na jego klatce piersiowej i nacisnęła na nią.
Chciała odwrócić wzrok, odejść, ale też zostać, nie przestawać; zatracić się.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 22:26

Może i nie powinni tego, robić. Może i powinna mu wtedy powiedzieć że tak nie jest albo że on nie ma racji w narzucanie jej czegoś, bo pewnie nie miał.
Szczęście... czemu tak powiedział..? Czemu..? Sam do końca nie wiedział... Chociaż może nie chciał wiedzieć..? To była chyba jedyna rzecz jakiej nie chciał sobie wyjaśniać... A przynajmniej nie teraz...
Teraz miał w głowie tyle myśli... A jednocześnie nie mógł skupić się na niczym...
kiedy przez pół opuszczone powieki zobaczył jej spojrzenie i poczuł odepchnięcia na klatce odsunął się od niej przerywając pocałunki.
-Ja...- Nie wiedział co powiedzieć.
To jedyne słowo które z siebie wydobył szepnął do Ann zmieszany i nie bardzo zorientowany w sytuacji.
On nie wiedział czego chce, chce żeby było tak jak jest teraz ale jednocześnie nie chciał robić nic czego ona by nie chciała. Przecież nie o to chodziło w tym co robili żeby zmuszać jedno do czegokolwiek. Jeśli będzie chciała cokolwiek jeszcze kontynuować sama zacznie, albo poczekają do następnego spotkania. Teraz już kompletnie w jego głowie panował chaos, po raz pierwszy od bardzo dawna.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 22:41

Ale nie powiedziała. Poddała się mu kompletnie...
...na chwilę.
Nie spodziewała się, że gryfon tak szybko zareaguje. Że tak łatwo da się jej od siebie odsunąć. Że w ogóle to zrobi.
Przez chwilę więc straciła kompletnie splendor, który kazał jej przerwać im te chwile zapomnienia. Na jej twarzy widać było jakby... cień bólu? smutek? Dosłownie moment.
Nie była pewna, czy chciała, by przerywał. By tak łatwo się od niej odsuwał. Tak łatwo zrezygnował. ...tak łatwo było z niej zrezygnować?
To obudziło w niej pewną wściekłość. Poczuła się na pewien pokrętny sposób zraniona. Był w stanie tak szybko odpuścić.
Cholerny gryfon!
W jednej chwili zrzuciła na niego całą winę - pocałunku, tego, że spieprzył tą szansę i tego, co jej zrobił. Dalej miała miękkie kolana.
Chciała, by znów ją pocałował. I jeszcze raz. I jeszcze. By zdarł z niej kompletnie tą ślizgońską dumę, która powoli zaczynała nią kierować.
-Czy wy się zawsze musicie popisywać elokwencją?-zapytała niezbyt przyjemnym tonem, mówiąc ogólnie o Gryfonach.
Objęła się ramionami, uciekając wzrokiem. Wyjrzała za okno, utrzymując hardą minę. Choć oczy dalej miały równie... wrażliwy wyraz jak wcześniej. Sama nie odeszłaby od niego. Nie była pewna, czy zdobyłaby się na to. Musiała go od siebie odepchnąć. Zostać sama ze sobą. Jak zawsze. Wygodnie. Bez zawodów.
...choć... czy naprawdę musiała?
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Wto 13 Wrz - 22:58

Typowa kobieta, mówi jedno, robi drugie, chce trzeciego a myśli czwarte.
Więc nie znała Gryfona, nie zamierzał robić czegoś na co dawała mu sygnały że nie chce, a jeśli tak by nie było nie kładłaby ręki na jego klatce piersiowej i odpychała.
Spojrzał na nią jak przez twarz przemknęła jej ta... Wściekłość? Szkoda że to wszystko zrzuciła na niego bo w gruncie może i ponosił w tym cześć winy jednak nie powinna tak go osadzać.
Ale była to jej sprawa co sobie wymyśli na jego temat. Fakt jednak że on ją zranił był zupełnie nieprawdziwy, jeśli tak się poczuła to zupełnie na własne życzenie.
-Nie muszę się przed nikim niczym popisywać.- Stwierdził chłodno.
Ale nie był to chłód spowodowany jakąkolwiek wściekłością. Bardziej tym jak się do niego odniosła.
Kiedy wykonała ten gest chwycił ją mocno za ręce przyciągając do siebie tak blisko jak byli wcześniej. Uniósł za podbródek jej głowę i obrócił w swoją stronę.
-ne derelinquas me- Powiedział do niej cicho tak jak wcześniej. Nie chciał stracić tej szansy jaką dał jej los ani też nie zamierzał być nie wiadomo jak szlachetny skoro tak bardzo miało ją denerwować, a przy okazji i jego. Zamiast tego po raz kolejny delikatnie musnął ją ustami
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Wto 13 Wrz - 23:16

Nie ponosił żadnej winy. Ona na to wszystko przyzwoliła. Spojrzenia na te sytuacje napływały do niej z różnych stron. Z jednej kompletnie nie obchodziło ją nic innego i ponownie oddałaby się tej ulotnej, cudownej chwili, z drugiej miała pretensje wyłącznie do siebie, z innej do niego... Nie była sprawiedliwa w swoich osądach. Ani obiektywna. Nie chciała też taką być.
Zadrżała na ton jego głosu.
-Och, z pe...-mruknęła w ripoście, jednakże nie skończyła, zupełnie zaskoczona jego ruchem.
Ogarnął ją lekki strach, gdy złapał ją mocno. Gdy obrócił jej głowę, początkowo nie chciała zwrócić na niego swojego wzroku.
Powrócenie do dawnego tonu ukoiło ją. Mimo że kompletnie nie zrozumiała co do niej powiedział.
Na delikatny pocałunek ponownie zareagowała kompletnym rozluźnieniem mięśni. Ramiona swobodnie jej opadły, ciało jakby samo, automatycznie wtuliło się w chłopaka.
-Heath...-wyszeptała cicho, opierając swoje czoło o jego.
Usta dalej szukały kontaktu z drugimi. Czuła się też bezsilna w jego ramionach.
Chęć odsunięcia się od niego gasła. Pomyśleć, że wystarczył gryfoński pocałunek. O, ironio.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Sro 14 Wrz - 16:09

Cóż, była jaka była i on jej osądzać nie mógł. Nie odebrał też osobiście tego wszystkiego. Przyzwyczaił się podczas rozmowy z nią do tej ich... Gierki. Swoistej, ale jednak gierki poniekąd może nawet przyjemnej? W każdym razie nie zamierzał jej przegrać. Nie musiała teraz być sprawiedliwa czy obiektywna. Na tą chwilę mało go to obchodziło.
Kiedy zaczęła mówić spojrzał na nią wzrokiem który wyrażał wszystko. Nie chciał żeby cokolwiek już mówiła.
Może kiedyś wyjaśni co jej powiedział, jak będzie chciała wiedzieć to jej powie, teraz nie było takiej potrzeby.
Poczuł jak cała dziewczyna się rozluźnia, ucieszyło go to, miał nadzieje że chociaż trochę mu zaufała. Kiedy wtuliła się w niego objął ją i delikatnie przycisnął do siebie.
Jak powiedziała jego imię podniósł delikatnie wzrok. Chwilę poczekał na odpowiedź ale kiedy oparła swoje czoło o jego położył ostrożnie palec na jej ustach.
Nie spodziewał się że tak to wszystko się skończy... A może to dopiero początek? To już pokaże teraz pozostało w pewien sposób cieszyć się z tego jak to wszystko się obróciło i że jest jak jest.
Przyciągnął ją lekko do siebie i pocałował kilka następnych razy później delikatnie odsunął się i spojrzał w jej oczy. W całym nim się aż gotowało, ale w przyjemny sposób i nie chciał teraz przerywać.
Słońce już niemal całe schowało się za horyzont a ich długie cienie niknące gdzieś w ciemnej już bibliotece zlewały się w jeden.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Sro 14 Wrz - 16:25

Przy Ann nie należało odbierać wielu rzeczy specjalnie osobiście. W wielu sprawach chodziło po prostu o nią samą. Próbowała tłumaczyć się przy użyciu innych. Ale to ona.
Tego typu gra w tym momencie na pewno dla obu nie była drażniąca. Ale czy potem... Ach, potem.
Ślizgonka odstawiła na bok rozmyślania.
U Ann nie było "trochę". "Tak" albo "nie". Choć, być może, gdyby przetłumaczył jej swoją potrzebę... Ale sam jego ton praktycznie nakłonił ją do pozostania. Może faktycznie słowa były niepotrzebne? Zaburzyłyby coś?...
Miała nic nie mówić. Nie złościła się o to. Może to faktycznie lepiej. Będzie mogła po prostu być. Nie przypieczętują tego słowami. To mogłoby się równie dobrze nie wydarzyć. Być snem. A więc nie było się o co martwić.
Mogło trwać.
Przymknęła oczy. Tak było lepiej. Po prostu czuć, zatracić się.
Poza tym nastający mrok uniemożliwiał jej dokładne zobaczenie chłopaka.
Odpowiadała na pocałunki, delikatnie obejmując go za szyję. Nie chciała, by się odsuwał.
Ale odsunął się. Powoli uniosła powieki, kryjąc w oczach zapytanie.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Sro 14 Wrz - 16:48

Właśnie dlatego nie wziął sobie do serca tego co powiedziała. Zdążył już zauważyć że mówiąc i robiąc jedno chce i myśli o drugim, dlaczego miałby więc zbytnio przejmować się pewnymi rzeczami? Oczywiście nie chodziło tu o to że miałby zupełnie nie brać pod uwagę jej zdania, po prostu nie odbierać personalnie niektórych słów w pewnych sytuacjach.
U Heath'a dopuszczalne były stwierdzenia typu "może" bo wiele spraw nie dawało nam możliwości wpłynięcia na ich przebieg więc nie można było przewidzieć ich końcowego rezultatu, mimo tego uważał że w życiu trzeba być konkretnym i patrzeć na niego czarno-białymi barwami.
Czasem cisza jest bardziej wymowna od całego potoku słów.
On zatracił się w tym co działo się z nim w pełnym tego słowa znaczeniu, nie chciał już zmieniać tego co działo się między nimi, przyjemnie mu było z Ann i dobrze że umówili się na następne spotkanie bo chyba bardzo będzie chciał znowu spotkać to Ślizgonkę na pozór tak chłodną i zdystansowaną do siebie i innych.
On odsunął się od niej na kilka centymetrów chcąc sprawdzić jej reakcję, czy ponowi ten gest który był przed chwilą czy nie. Jej oczy jednak sprawił że pocałował ją jeszcze raz następnie przytulił mocno do siebie, jakby bojąc się jej ucieczki.
Po raz kolejny poczuł przyjemne ciepło jakim go obdarzyła...
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Sro 14 Wrz - 17:07

Pragnienia Ann i jej schemat postępowania nigdy nie były tak sobie sprzeczne, jak właśnie teraz, przy tym Gryfonie. Złościło ją to gdzieś w głębi, z innej strony miała w nosie wszystkie swoje przyzwyczajenia, ale na to wszystko... To wszystko zasypywało teraz to ciepło, które niemalże rozlewało się po całym jej ciele.
Dziewczyna nie rozpatrywała świata na "czarne" i "białe" - kojarzyło jej się to z podziałem na "dobro" i "zło". Nie akceptowała takiego podziału. Była neutralna. Choć w pewien sposób środowisko wpływało na nią, przez co zwyczajnie ignorowała czynniki, które nie wpisywały się w jej naturę.
Naprawdę łatwo było przejść przez jej barierę chłodu. Wystarczyła odrobina samozaparcia. I była to rzecz, którą zamierzała poprawić. Heath miał być wyjątkiem. Nie chciała, by tak łatwo się do niej docierało. Czuła, że gdzieś tam gryfon ją przejrzał. Nie mogła się przed nim już tak, ot, ukryć, odrzucić go od siebie. Udać obojętność i odejść.
Wtuliła się w niego, wciskając swój zmarznięty nos w zgięcie jego szyi.
Nie musiała wyglądać za okno, by wiedzieć, że słońce się już schowało. Czas.
-Heath.-powtórzyła ponownie, równie cicho.
Nie chciała tego mówić. Nie chciała przerywać.
Odsunęła się od niego nieznacznie, by móc na niego spojrzeć.
-Zaczyna grozić nam szlaban.-stwierdziła.
I nici z naszego spotkania na moście. - dodała już w myślach.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Sro 14 Wrz - 17:17

Gryfon za to zerwał z tym co wpajał mu nieustannie ojciec, o czystości krwi, o tradycji rodziny... Przecież to wszystko zawsze wydawało mu się bez sensu, mimo tego że się nie sprzeciwiał. Teraz jedynie zdołał w pewien sposób sam się o tym przekonać. Byli od siebie tak różni a jednak świetnie Heath'owi przebywało się z Ann.
Na świecie według Cola trzeba było opowiedzieć się po jednej ze stron, "dobra" lub "zła" ale umiejętność zmieniania czasowo stron spowodowanego jakimiś przesłankami była niezbędna. Trzeba było również być neutralnym jeśli to dawało największe korzyści w danym momencie.
I kiedy ta chwila samozaparcia miała miejsce u Gryfona? Przez większość czasu po prostu rozmawiali ze sobą i wszystko co zrobił to nie zraził się początkowym gestem pretensji ale było to niewiele, przynajmniej dla niego.
Nie potrafił przyjąć do wiadomości że już najwyższy czas na rozstanie, nie chciał tego przerywać, nie teraz...
-Ann... Wiem... Chcesz już iść..?- Zapytał z nieukrywanym smutkiem w głosie.
Powiedział to cicho, prawie szeptem jednak spokojnie mogła usłyszeć to co zabrzmiało w tych słowach.
Fakt, byłaby wielka szkoda gdyby nie spotkali się na moście jak to sobie obiecali a szlaban bardzo by im to utrudnił, chociaż tylko na określony czas.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Sro 14 Wrz - 19:41

Ann nie znała swoich korzeni. Przez większość czasu była niemalże pewna, że jest zwyczajnym człowiekiem. Gdyby wiedziała, to co teraz, nazywałaby siebie mugolem. I wtedy przejawy magicznych umiejętności uważała za dziwactwa. Teraz miała jednak pewność, że jakaś krew musiała w niej krążyć - inaczej w życiu nie trafiłaby do Slytherinu. Ale kto był w jej rodzinie czarodziejem? Cóż. Z pewnością nie matka. Czarodzieje nie mogli umierać tak po prostu. Od zwyczajnych chorób.
Dziewczyna nie lubiła się opowiadać za żadną ze stron. Wolała stać po środku, nie palić sobie mostów.
Większości ludzi przeszkadzała chłodność Ślizgonki. Nawet, jeśli była ona tylko pozorna.
Nie. - mówiły myśli, niczego jej nie ułatwiając.
Przybliżyła się, przytulając go. Palce wplotła w jego włosy, by następnie zacisnąć je i delikatnie przechylić głowę Heatha na bok.
-Tak.-szepnęła do jego ucha, drażniąc ciepłym oddechem małżowinę uszną.
Nie odsuwała się, nie mówiła nic więcej, nie chcąc zdradzić żalu.
Powoli wyplotła palce z jego włosów, nie zmieniając jednak pozycji.
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Czw 15 Wrz - 12:52

Może kiedyś je pozna? Zresztą może lepiej czasem ich nie znać i żyć tak jak samemu się sobie wymarzy nie przejmując się niczym innym?
W rodzinie Heath'a nie było to nic dziwnego mimo tego że przejawy magii były u niego normalne od wczesnego dzieciństwa, u niego w domu wszyscy są czarodziejami przez co czasem chłopak chciałby przez chwilę zobaczyć jak wygląda życie w niemagicznym świecie... Albo chociaż usłyszeć od kogoś z pierwszej ręki.
Czasem jednak trzeba podjąć decyzję i określić się gdzie się jest, mimo tego że chce się być neutralnym nie zawsze można.
Gryfonowi akurat to nie przeszkadzało, może to trochę dziwne ale przywykł do chłodnego odnoszenia się do niego przez wielu, zbyt konserwatywnych członków rodziny.
Podobało mu się to co zrobiła, że może chociaż trochę zaczyna się otwierać.
-Więc... Ehh...- Mimo tego że nie chciał tego mówić, wiedział że musi.
Przytulił ją mocno do siebie. -Chodźmy, odprowadzę Cię jeśli pozwolisz.- Powiedział nie poruszając się jednak ani o milimetr.
Nie chciał przerywać tego spotkania ale wizja tego że mogliby się nie spotkać przez kolejne dni była znacznie gorsza niż to czy teraz pójdą grzecznie do dormitoriów.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Ann Johnson on Czw 15 Wrz - 14:41

Nie miała szansy poznać swoich korzeni - miała jeździć po całych Chinach i pytać "Hej, szukam swojej rodziny, nazywam się... eeee..." i tu nastąpiłaby pauza i na tyle byłoby jej korzeni. Jej życie było właściwie jej własnym wytworem - dostała drugie imię po bohaterce książki - "Persuasion", którą strąciła, całkiem przypadkiem w gabinecie domu dziecka, jak miała zaledwie 5 lat. Otrzymała więc to, bo nikt nie znał jej prawdziwego. Na jej osobę narzucono praktycznie drugą tożsamość. Nauczyła się języka, nowych zwyczajów, praktycznie przyjęła je jako swoje. Niewiele pamiętała z ojczystego języka, kultury, czy życia tam. Zaledwie dręczące ją w snach obrazy.
Chyba wolałaby żyć, znając swoją tożsamość. Wiedząc dokładnie, czym jest, do jakiej grupy społeczeństwa przynależy - Heath miał taką możliwość. Zamiast tego wychowywała się jako sierota, o dziwacznych zdolnościach, przez co została odepchnięta przez rówieśników. Proces akceptacji siebie był więc cholernie trudny. Hogwart pomógł jej się odnaleźć.
Czuła się trochę lżej, słysząc jego ugodową odpowiedź.
-Pójdę sama.-powiedziała spokojnie.-A ty skorzystaj z okazji i znajdź to, po co tu przyszedłeś. I nie narób za dużo hałasu.-mruknęła.
Miała nadzieję, że Cole, w przeciwieństwie do innych Gryfonów, nie został obdarzony przez los niezgrabnością.
Osobno będzie im łatwiej trafić do swoich dormitoriów na czas.
Odsunęła się od niego na wyciągnięcie rąk. Przyciągnęła do siebie nogi, by następnie odwrócić się do niego bokiem i zsunąć się z parapetu. Kończyny lekko jej zdrętwiały, co stwierdziła z pewnym niezadowoleniem.
Teraz tylko odejść.
Och. Co tam. Mogą przecież razem pójść przez regały, a potem ruszyć w swoją stronę, prawda?...
avatar
Ann Johnson
Uczeń

Liczba postów : 66
Czystość krwi : ? 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Heath Cole on Czw 15 Wrz - 15:29

Czasem jednak chciałoby się być kimś innym niż się jest... Zostawić to wszystko i zacząć od nowa. Uciec od wszystkiego kiedy już nie ma siły walczyć z każdej strony.
Nie zawsze jednak musiała zostać sierotą, nie została skazana na taki los i wcale nie musi być tak źle dalej. Wszystko zależy od niej.
-Dobrze jak wolisz.- Nie miał ochoty się sprzeciwiać. Jeśli wolała iść sama niech tak będzie. -Więc chodźmy, póki jeszcze nic poważnego nam nie grozi jeśli nas ktoś zauważy.- Powiedział ostatni raz wyglądając za okno.
Błonia dawno już opustoszały a Słońce całkowicie zaszło. Ciemność spowijała wszystko na zewnątrz.
Spojrzał na Ann i wstał stając obok niej. Teraz bardziej zarysowała się ich różnica wzrostu, niewidoczna aż tak bardzo kiedy siedzieli.
-Chodźmy- Rzucił cicho łapiąc ją za rękę i ruszając wzdłuż regałów i żegnając się przy wyjściu z biblioteki.
Umówili jeszcze tylko czas spotkania i mogli ruszyć do siebie starając się aby żadne z nich nie trafiło ani na Prefekta czy gorzej na jakiegoś z nauczycieli.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Homer Barchard on Pon 26 Gru - 11:41

Homer ze stoickim spokojem przechadzał się między regałami, nieobecnym wzrokiem wodząc po gruchych grzbietach książek. Przyszedł tu raczej bezcelowo, dla zabicia czasu, po prostu ruszył przed siebie i pojawił się nagkle między regałami. Był to jeden ze sposobów jego ucieczki przed światem, polegający na zamykaniu się w sobie (przynajmniej tak określali to inni) i odlatywaniu myślami, co powodowało, że faktycznie Homer nie pamiętał połowy rzeczy, które zrobił; przykładowo - droga do biblioteki. Cóż, problem nie tkwił jednak w tym, że chłopak był zakompleksiony, nieśmiały czy też pokrzywdzony przez los. Nienawidził, gdy ludzie postrzegali go jako ofiarę, chociaż NA SZCZĘŚCIE czynili tak tylko nieliczni, bo mijało się to z prawdą. Zapamiętajcie to sobie.
Przejechał palcem po grzbiecie jednaj z ksiąg i z niesmakiem spostrzegł, że opuszkę przybrudził mu kurz. Tyle tu było ksiąg, że wiele z nich stało na półkach od kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat. Za dużo informacji, po które warto by sięgnąć. Homer uśmiechnął się na myśl, że prawdziwy problem mają ci, którzy szukają w hogwardzkiej bibliotece jakichś mało... popularnych informacji, które trudno dostać. Wzdrygnął się, wyobrażając sobie samego siebie, uwięzionego w książkowej "fortecy", wertującego jedną księgę po drugiej, nie mogąc znaleźć oczekiwanej informacji. Koszmar.
Jego wzrok zatrzymał się na małym, włochatym tomiku, ustawionym niepozornie na najniższej półce. Pochylił się by po niego sięgnąć i pewnie by to uczynił, gdyby nie złudzenie, że książka poruszyła się. Podniósł się z zaskoczeniem i odwrócił na pięcie, nie chcąc wiedzieć, co mogło skrywać wnętrze owego tomu. Zadziwiające.
Ponownie zajął się swą monotonną przechadzką. Nie czekał na nikogo, ale dzisiaj miał dziwną, nieodpartą ochotę na spędzenie czasu w miłym towarzystwie.
avatar
Homer Barchard
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leicester/Leicestershire

Powrót do góry Go down

Re: Regały

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach