Czytelnia

Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Lily Grey on Sob 25 Lut - 1:36

Dziewczyna usłyszała jakiś stukot. Przestraszyła się. Po chwili zobaczyła jak Jackie wstaje i podchodzi do okna. Okazało się, że była to sowa z listem do chłopaka. Odetchnęła z ulgą, tamten dźwięk wyrwał ją z transu patrzenia na chłopaka, myślała, że ją przyłapał i ten świergot był jego sprawką, żeby ją przestraszyć. Zauważyła jak chłopak nabazgrał jakieś słowa na kartce, po czym podał ją sowie, a ta odleciała. Ślizgon wrócił to przerwanej wcześniej czynności, a Lily pomyślała, że ona też mogłaby w końcu przeczytać choć jedną stronę tej książki, więc ochoczo zabrała się do spełnienia celu.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jack Callaham on Sob 25 Lut - 14:35

Jackiemu zaymkały się już oczy. Był strasznie senny. Zdecydował zgasić świeczkę, podnieść się, dopić sok dyniowy wywalając butelkę do kosza i wyszedł, po czym skierował się w stronę dormitorium, aby się wyspać. Było już strasznie późno, więc modlił się, aby go nie przyłapano. zt
avatar
Jack Callaham
Uczeń

Liczba postów : 58
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Lily Grey on Sob 25 Lut - 14:42

Dziewczyna była tak zaczytana, że nie zauważyła, że chłopaka wyszedł. Kiedy podniosła głowę już go nie było. Lily w parę chwil skończyła czytać książkę. Wstała od stołu i jednym machnięciem różdżki sprawiła, że wszystkie świece powróciły na swoje miejsce. Puchonka rzuciła ostatni raz okiem na czytelnie i wyszła. zt
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Pon 16 Kwi - 20:38


Cisza i spokój to najlepsze przyjaciółki Dwerryhouse’a. Spędzał teraz z nimi przyjemny wieczorek, siedząc przy jednym ze stolików w czytelni. Samotnie, tak jak zwykł robić to od zawsze. I jak zamierzał wszystko skończyć. Bez nikogo. Gdzieś na odludziu, gdzie byłby zdany tylko na siebie i na swój geniusz, który tak skrzętnie skrywał. Jak i wszystko, co siedziało w jego duszy, co działo się w jego przeszłości. Ciężkiej i ciemnej przeszłości, z piekła rodem. Ileż on wycierpiał i jak bardzo był po tym wszystkim chory. Nie czuł się dobrze, nigdy nie poczuje. Nie wszystkie rany się zabliźniły, wciąż krwawiły na nowo. Dając upust emocjom, bazgrał po papierze. W tym momencie kreślił obrazek starej chaty, położonej gdzieś w dzikim, zarośniętym lesie. Jego wymarzony kąt. Jego własny, wyimaginowany dom marzeń, gdzie spędziłby resztę życia ze swoim lustrzanym odbiciem. Ludzie by tam nie przychodzili, nie mieliby po co. Nie mieliby jak. Ginęli by po drodze. On sam by ich wybijał. Jeden po drugim. Padają na ziemię. Jak muchy. Jak zdechłe, śmiecące, ubabrane w gównie muchy.
I mucha zagościła na atramentowym dziele.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Pon 16 Kwi - 21:30

Siedziała tu już od dłuższego czasu, wszak gdzie indziej mogłaby w spokoju przeczesywać zakamarki swojej głowy? Pękała jej czaszka od nadmiernego wysiłku, jaki dzisiaj musiała włożyć w pozorne słuchanie monotonnego i usypiającego głosu profesorów. Zmęczyło ją samo oddychanie w klasie przepełnionej rozleniwieniem. Zdjęła szkolną szatę, rzuciła w kąt dormitorium, ubrana zwyczajnie, ubrana w siebie...zeszła więc po spiralnych schodach, a woń różanych perfum zdradzała jej obecność. Nie minęły sekundy, kiedy zginęła pomiędzy regałami, z których wynurzyła się, niczym ze szkolnego jeziora, które tak bardzo pociągało ją swoją odmiennością. Żyło tam tyle wiedzy nieogarniętej ludzkim umysłem. Musiała ją zdobyć, kiedyś i najlepiej niedługo. Opasłe podręczniki roślin morskich, historia szkolnych wód i śmiertelne przypadki turniejów. To wszystko w lewej dłoni. W prawej zwój pergaminu a na nim, cóż...pół księżyc właściwie rzec by można. Nic, a jednak coś, bo to kawałek czegoś powstały z niczego. Zauważyła Phoenixa od razu. Obserwowała jego zgrabną sylwetkę, aż ugięła się żeby usiąść. Druga połówka księżyca pojawiła się na jej pergaminie. Czy na księżycu są muchy? Wstrętne robactwo, oby tam nie zagościło.
Zaciska dłoń mocniej wokół delikatnego ołówka a może tylko tak się jej wydaje, bo już siedzą przy tym samym stoliku. Nie musi go witać, zrobią to jej perfumy.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Wto 17 Kwi - 19:21

Cisza ratowała, przywracała kontrolę. Ale również zachęcała to przerwania jej. Szeptem. Głośno. Krzycząc. Bezgłośnie. Krzyczał w duszy. W zranionej, krwawiącej duszy. Cierpiał, nie wiedząc nawet, jak bardzo. Mięśnie miał napięte, twarz ściągniętą w skupieniu. Pilnował się, nie mógł wybuchać. Nie będzie jak ojciec, zachowa kontrolę. Tym bardziej, że nie był sam.
Poza otaczającymi go książkami i uczącymi się uczniakami, był tu ktoś jeszcze. Nikt wyjątkowy, ale ostatnio Phoenix coraz częściej zawieszał na niej wzrok. Na niej, bo to ona, w to nie wątpił. Miał wrażenie, że zupełnie tak jak on z przymusu należał do tej rasy. Ludzie są najbardziej parszywą z wszystkich ras, brzydził się nimi, gardził. Nienawidził. Każdego. Choć zdarzały się wyjątki. Na przykład Dayton. Alaine. Oni zasługiwali na szacunek. Nie mógł zapomnieć, co dla niego zrobili. Dali mu dom. Ciepło. Które nieustannie gasił. Nie pozwalał sobie płonąć. Przecież nie był feniksem.
Nie uniósł nawet głowy, wciąż wpatrując się w zabazgraną kartkę. Chatka przestała być wyraźna, gdyż w szale twórczym kompletnie przysłonił ją drzewami. W tych drzewach skrył wszystkie swoje tajemnice. Już widzi, jak stają w płomieniach. Jak zwalają się na ziemię. Zwęglone. Martwe. Tak bardzo chciał zapomnieć.
Zmiął ją i cisnął na ziemię, chowając twarz w rękach.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Wto 17 Kwi - 19:48

Szept najmilszy jej uszom. Zbierał w sobie wszelkie emocje, których nie miała gdzie pomieścić. Piękno głosu zostawiała dla tych, których sama nie chciała słuchać. Rzadko kiedy mówiła, czasem szybciej znikała. Przyglądała się ludziom trochę z ukrycia, obojętna na ich duchowe rozterki, drgania dusz i mokre ślady pod oczami. Nie było jej ich szkoda, wszak większość decyzji podejmowali dobrowolnie. Niesprawiedliwość życiowa była sprawiedliwa. Do czasu, bo w momencie nacierania kolcami niewinnych traciła swoje pozytywne światło, tak potrzebne do dalszego funkcjonowania. Patrzyła na niego, myślami kreśląc razem z nim grube kreski na kartce papieru. Skupienie na jego twarzy, pracujące mięśnie, szybkie ruchy dłoni. Już nie jednokrotnie spędziła popołudnie na podziwianiu go z daleka. Krwawił, chociaż nie zostawiał czerwonych śladów, przynajmniej nie na białych mankietach koszul. Wedrzeć się do środka, zedrzeć to co przysłania zacieniowane horyzonty. Nie, Shira nie ma odwagi profanować czegoś, co nie zostało jej powierzone. Lubi jednak zatapiać się w jego nerwowym spojrzeniu, ciężko oddycha, kiedy ślizgon zrzuca zmiętą kartkę na ziemię. Na ziemię, którą wszyscy depczą.
Ona nie podnosi jego kryjówki, nie spuszcza też wzroku, a przede wszystkim nie ucieka. Nie traktuje go jak potwora. Przegryzła wargę, nie wykonuje gwałtownych ruchów, choć marzy o szaleństwie. Zatracić się w czymś bez pamięci, nie rezygnując z odpowiedzialności.
Rysuje wokół połówek księżyca chmurę, drugą, trzecią. Już są ich dziesiątki. Podtyka pod jego łokcie. Niech gniecie dalej, jeżeli ma ochotę. Niech chowa się w chmurach, nie w dłoniach, bo zbyt bliskie są ziemi.
Ona otwiera podręcznik i mimo że nie opuszcza go spojrzeniem ani na chwilę, wie gdzie zatrzymać stronice.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Nie 22 Kwi - 18:47

Nie warto ranić swoich przyjaciół, kiedy są dla ciebie tak mili. Cisza dawała Phoenixowi wolność, choć może nie tyle jemu, co jego myślom, które teraz odwiedzały najdalsze zakątki jego umysłu. Trzeba przyznać - był geniuszem. Mógłby osiągnąć wszystko, co tylko chciałby osiągnąć. Mógłby nawet zapanować nad całym światem, gdyby tylko zechciał. Brakowało tylko chęci, mobilizacji, jakichś aspiracji albo pomysłu. Brakowało dużo. Szkoda, że przestał szlifować swój umysł, pamięć miał aż nadto dobrą. Zbyt dobrą. Pamiętał wszystko, co kiedykolwiek się mu przytrafiło. Przywoływał z pamięci obrazy należące do tak odległych wspomnieć, których żaden inny człowiek nie potrafiłby odtworzyć. Ciotka Yvette miała w domu puszysty dywan, który pachniał fiołkami. Wuj Franklin, siedząc przy stole w kuchni i świętując z jego rodzicami swoje pięćdziesiąte urodziny, popijał sherry z kubka w krowy, bo pięć minut wcześniej zbił jedną z trzech szklanek, które ostały się z całego kompletu. Miał wtedy zaledwie cztery lata, a widział to, jakby działo się to przedwczoraj.
Niestety niektórych wydarzeń nie chciał pamiętać. W tym momencie przed oczami pojawiła się rozeźlona twarz ojca. Unosi rękę, który jakby w zwolnionym tempie opadła, wywracając przerażonego chłopca na ziemię. Za postawną sylwetką tyrana, na podłodze w kuchni leżała kobieta, której płowe włosy zasłoniły twarz. Może i dobrze, że akurat jej nie ujrzał. Przestał cokolwiek widzieć.
Zaciskał oczy, mnąc kartkę papieru w dłoniach, po czym cisnął nią w podłogę. Westchnął głęboko.
Czasem wolał zapomnieć.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Nie 22 Kwi - 20:11

Czubkiem palca dotknęła wypukłych liter. Znała je na pamięć, gdzie pięć wyrazów rozpoczynało serenadę, tam dziesięć kończyło bezwstydny taniec. Miała ochotę zatopić się w bezmyślnych rytmach literatury, paść na kolana przed wielkością jej znaczenia. Ucieka przed nią, chcąc dogonić swoje pogniecione siostry, być przy nich w chwili cierpienia. To Shira wypuszcza ją z rąk, nadgarstkiem pociera zmęczone oczy i zostawia na dłoni smugę czerni. Kilka głów się odwraca, gdyż ciekawość jest ludzkim imieniem, bardzo często porównywanym ze strachem. Krukona wstaje, wcześniej tylko nachyla się nad ślizgonem, chcąc musnąć jego jasną głowę swoimi perłowymi ustami. Pobłogosławić jego siłę i odwagę. Nie robi tego, nie pozwala nawet oddechowi podejść za blisko, a sama szepcząc cicho odwraca uwagę niespokojnych gapiów. Rzuca im nieprzyjemne spojrzenie. Niech zostawią ich w spokoju.
- Powietrze pachnie dzisiaj tak, jak tylko sobie zamarzysz. - ma kobiecy głos, pełen powabu i szczerości. Chce zabrać stąd Phoenixa, jak najdalej. Nie wie, że on nie ucieknie od okrutnych wspomnień, nie wie że właśnie teraz wraca myślami do dnia, w którym wszystko się zmieniło. Może się kiedyś dowie i może i on dowie się czegoś o niej. Ale Shira nie nalega, odgarnia kosmyki, poprawia sukienkę. Codzienność wciska w marzenia. - Chodź ze mną. - zaryzykuje.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Phoenix Dwerryhouse on Sro 25 Kwi - 21:55

- Ranisz - wychrypiał, ledwo słyszalnie.
On nie chciał ranić. Sam był zraniony, dogłębnie. Krwawił. Wciąż krwawi, a teraz i jego przyjaciółka cierpi. Najlepsza przyjaciółka, dźgnięta dźwiękiem innym niż ona sama. Cisza została przerwana i ogarnęła ich nicość.
Nie lubił jej. Wolał ciszę.
Skulił się na krześle, choć miał metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Chciał być niezauważony. Dlatego tu przyszedł, chciał zginąć w tłumie. Nikt nie zwracał na niego uwagi. A teraz, niczym za sprawą magicznego zaklęcia, wszyscy odwrócili wzrok w jego stronę. I w jej stronę. To jej wina. To wszystko jej wina.
A jednak nie krzyczał. Nie zganiał. Nie mówił. Milczał. I patrzył. Obserwował, jak jej brązowe włosy drgają przy jego nosie, poruszane wydychanym przez niego powietrzem. Patrzy z zainteresowaniem, jak jej usta poruszają się, wypuszczając za każdym razem inną literę. Inny wyraz. Zdanie nabrało sensu.
Oczekiwała odpowiedzi.
Nie wiedział, jak jej udzielić.
Nie lubił ryzyka. Podejmowanie go zawsze przyprawiało go o dreszcze. Te z kolei kojarzyły mu się z zimnem. Nie przepadał za nim. Teraz jednak poczuł ciepło. Praktycznie niewyczuwalne. Gdzieś głęboko, tam, w środku.
Może to zalążek płomienia?
Płonie?
Płoną policzki, gdy kiwa głową.
avatar
Phoenix Dwerryhouse
Uczeń

Liczba postów : 50
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Anglia, Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pią 22 Cze - 14:55

Humphrey usiadł przy stoliku w kącie. Przedtem zdążył zabrać z regałów kilka książek, które mogły mu pomóc w odrobieniu lekcji z zielarstwa, opieki nad magicznymi stworzeniami i zaklęć.
Zostało mu jeszcze sporo pracy, a czasu niewiele, dlatego cieszył się, że w czytelni jest sam. Tutaj jego prześladowcy bywali rzadko. Wyciągnął z plecaka worek madarynek. W końcu coś jeść musiał przy pracy. Miał też sporo kanapek, ale zostawi je na później.
Obierał sobie mandarynkę czytając spokojnie o niektórych magicznych gatunkach grzybów, o których miał przygotować referat na zielarstwo. Znalazł dość ciekawą anegdotkę w "Zielniku Druidów" pióra niejakiego Grywhena Gottha. Postanowił ją wykorzystać w swojej pracy, więc osuszył ręce zaklęciem, po czym przystąpił do pracy. Ostrożnie zanurzył koniuszek pióra w atramencie i zaczął skrobać po pergaminie. Całkiem tutaj przyjemnie... Jak już uwinie się z zadaniami, to wypożyczy może sobie jakąś ciekawą książkę żeby miał co czytać do poduszki.
Humphrey czytał często i dużo, dlatego układ regałów w bibliotece był mu dobrze znany. Wiedział gdzie trzeba iść, żeby trafić na to, co go interesowało. Teraz miał ochotę znaleźć jakiś ciekawy podręcznik o historii Quiddicha. Większość znał już na pamięć, ale w każdym można było znaleźć coś nowego i ciekawego. Na przykład ostatnio dowiedział się, że pałkarze Jastrzębi z Falmouth - Kevin i Karl Broadmoorowie, którzy grali na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, zostali aż czternastokrotnie zawieszeni za przewinienia i brutalną grę.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Pon 25 Cze - 1:15

Nie interesowała ją obecnie praca domowa.
Odwalała ją zazwyczaj bezpośrednio po zajęciach i rzadko kiedy zostawiała sobie cokolwiek na później. Nie znosiła, kiedy coś ją ograniczało, gdy cokolwiek uniemożliwiało jej swobodę. Kategoria nie miała znaczenia; ludzie, przedmioty, pora roku, rzeczywistość. Uciekała więc najżwawiej jak tylko mogła, najprędzej jak się dało, ścigała się z wiatrem. I zawsze chciała wygrać. Bordowa sukienka z długim rękawem, lecz nie tak skromnym dekoltem, idealnie pasująca do koloru liści spadających z coraz bardziej nagich drzew, sięgała akurat do kolan, na których leżała otwarta księga. Palce sprawnie obracały brązowe kosmyki, raz po raz niesfornie zahaczając je paznokciem, co wywoływało nagłe przebudzenie ciemnookiej krukonki. Zdążyła już zapomnieć o czym myślała, kiedy do jej nozdrzy dotarł zapach mandarynek. Ziemia zatrzęsła się pod jej drobnymi stopami nakazując natychmiastowe działanie. Nie jadła dużo owoców, warzywa okazjonalnie, ale to tylko dlatego, że ostatnio nie jadła prawie wcale. Jedzenie ją obrzydzało i odrzucało. Zdziwiona własną reakcją wstała i zauważyła, że czytelnia wyjątkowo świeciła pustkami. Na szczęście, bo Shira wolałaby wycofać się z tego szarego tłumu, niż odnaleźć w nim właściciela tak cudownej woni. Już go widziała, brew nieznacznie uniosła ku górze, kąciki ust zadrgały. Znali się przecież nie od dziś, nie od wczoraj, nie od roku. Długo, ale nie dobrze, zresztą kto dobrze ją znał? Feniks za często milczał.
Podeszła więc i zanim usiadła na przeciw Humphreygo oznajmiła cichym westchnieniem swoje przybycie.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pon 25 Cze - 1:25

Chłopak podniósł wzrok i napotkał spojrzenie Shiry. Lubił ją. Nie wyśmiewała się z niego i raczej była dla niego miła. Pomagała mu w lekcjach, a i on czasami jej z czegoś pomógł. Poza tym wiedział, że może na nią liczyć, jeśli chodzi o propozycje jakichś fajnych książek.
- Cześć Shira! - Powiedział wesoło. Promienny uśmiech zagościł na jego twarzy. Zauważył, że skupiła się na mandarynkach. - Jeśli chcesz, to możesz jeść. - Powiedział, przesuwając owoce w stronę dziewczyny. Spojrzał na książkę, którą przytachała. Zmarszczył brwi. - Co czytasz? - Czuł się przy niej dość swobodnie. Wiedział, że nic mu nie grozi z jej strony. Trochę go onieśmielała. To fakt, ale mimo tego nie należała do takich, które rzucają w jego stronę kąśliwe uwagi na temat jego nadwagi, czy naiwności. Pochłonął kolejną mandarynkę. Był dziś w wyjątkowo dobrym humorze. Nikt nie zdołał go popsuć, a Shira gwarantowała, że tak już raczej zostanie do wieczora. Poczeka, aż trochę się naje... Ostatnio nie widział się z nią za dużo, ale chyba nie jadła za wiele. Humphrey nie wyobrażał sobie jak to może być, żeby człowiek nic nie jadł... Albo jadł mało. Przecież to niezdrowe! I źle się czuje potem! Jak będzie chciała, to może dać jej jeszcze parę kanapek. Ach! No i musi zapytać o ten referat z Eliksirów który pisała ostatnio. Miał nadzieję, że książka, którą jej polecił była przydatna...
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Pon 25 Cze - 16:04

Miła. Jeżeli Shira była miła dla kogokolwiek, to rzeczywiście zasługiwało to na o wiele więcej, niż zwykłe podziękowanie. Jednak nie miała ochoty jeść, lecz patrzeć. O wiele więcej znaczyły dla niej zapachy i kształty, niż sam smak. To samo było z książkami i chociaż niektórym takie podejście mogło wydawać się śmieszne ona cały czas najpierw oceniała okładkę, a dopiero później jej zawartość. Porządek estetyczny wyznaczał granice jej dobrego smaku.
- Humphrey, czym znowu zaprzątasz sobie umysł? - odwróciła wzrok od mandarynek i spojrzała przelotnie na książkę, którą nieświadomie ze sobą zabrała. Mimowolnie uśmiechnęła się, lekko i naturalnie. Czuła przewagę, chociaż zazwyczaj nie narzekała na nią w towarzystwie płci przeciwnej. Wolała kiedy nie wiedzieli, jak się przy niej zachować, czy raczej wciąż utrzymywać pozycję silnego mężczyzny, czy może przeobrazić się w gbura, chociaż zarówno z pierwszym jak i drugim Abshire nie miała komunikatywnych problemów. Humphreya szczerze tolerowała. Może nawet lubiła, ale zważywszy na to, że w jej słowniku to słowo było obdarzone szczególną mocą, to wolała zostać przy zwykłej akceptacji. Jego zainteresowania i sposób życia sprawiały, że o wiele łatwiej było jej znosić ciężkie dni. Poza tym nie mogłaby krytykować go za wady, skoro i ona miała dokładnie takie same. - To jedna z mugolskich powieści, którą zabrałam z domu. "Ptasiek" powoli kradnie moje serce. - przyjrzała się okładce, którą niemal znała już na pamięć. Usiadła po turecku, wbijając wzrok w puchona. Dobrze było z nim rozmawiać o mugolskich sprawach, bo chyba nikt nie rozumiał jej tak bardzo jak on.
Nikt, może jednak ktoś.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pon 25 Cze - 16:19

Humphrey raczej rzadko oceniał po okładce. Czy to dosłownie, czy w przenośni. Chociaż miał pewne wyrobione zdanie o ślizgonach. No i pomimo swojej naiwności, pochodził do ludzi z dystansem. Bał się, że okażą się tacy sami jak większość społeczeństwa, które go otacza. To głupie, prawda? Wiedzieć, że jest się wykorzystywanym i pozwalać na to, akceptować to.
- Zielarstwo. - Mruknął z dezaprobatą. - Muszę to skończyć na pojutrze, a wcześniej nie miałem czasu, bo musiałem robić zadania dla kolegów. - Jak zwykle, szczery i nierozgarnięty. Dał się oczywiście wykorzystać, a nawet nie usłyszał dziękuję. Jedyna nagroda jaką otrzymał, to fakt, że teraz traktowali go jak powietrze, zamiast się nad nim znęcać. Do Shiry już się przyzwyczaił. Faktycznie - nadal czuł się nieco skrępowany jej obecnością, jak zwykle w towarzystwie ładnych dziewczyn, ale już nie panikował, nie czerwienił się jak burak i potrafił się w miarę składnie wysłowić. Traktował ją po prostu jak dobrą koleżankę. Mało było takich osób. W swojej nieumiejętności poznawania się na ludziach nie miał pojęcia jakie miejsce zajmuje w jej głowie. Czy jest kimś kogo lubi, czy po prostu kimś kogo akceptuje. Ważne, że była dobra. Ważne, że była dobra dla niego. Chociaż nie sądził, żeby mogła być zła dla kogokolwiek.
- Nie znam tej książki... - Powiedział szczerze. Patrząc na okładkę tomu trzymanego przez dziewczynę. Zmarszczył brwi. Nie musiał się przed nią spowiadać z tego, że nie stać go w domu na książki. Ona też nie była bogata, a była nawet pewnie biedniejsza od niego. - U nas w bibliotece mało mają fajnych książek. - Stwierdził tylko. - O czym to? - Nieśmiało zapytał. Troszkę się zaczerwienił widząc swobodne zachowanie dziewczyny. Chłopak siedział trochę spięty.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Pon 25 Cze - 20:33

Ludzie otrzymali od niej pewien status, który nie podlegał konkretnej ocenie, a przynajmniej nie takiej, którą można by stosować w stosunku do każdego. Nadal traktowała społeczeństwo, jak twór raczej konieczny, ale mimo tego zasługujący na jakikolwiek szacunek ze strony czynnie biorących w nim udział. Zresztą kierowała się dość popularną zasadą mówiącą, że powinno się być wdzięcznym za wszystko, co udało nam się zdobyć. A ona kochała życie.
Pokiwała głową ze zrozumieniem, chociaż i ona nie mogła ukryć zawodu. O wiele bardziej przydałaby mu się, gdyby chodziło o transmutację czy obronę przed czarną magią. Zielarstwo nie skrywało przed nią tylu tajemnic. Lecz nagle jej myśli zaczęły biec w innym kierunku, znacznie szybciej. Zaschło jej w gardle i zacisnęła pięści.
- Nie nazywaj tych pasożytów swoimi kolegami. - miała zachrypnięty głos mogący sugerować, że dłużej nie zniesie sposobu w jaki inni popychali Humphreya. Sama miała parę własnych kozłów ofiarnych, ale postarała się, aby jej zwierzątka nie akceptowały swojego losu z takim spokojem. - To się musi skończyć. - i nigdy więcej nie zacząć. Nie mogła wierzyć, że puchon tylko dla świętej ciszy nie jest w stanie odbić ataku. Nigdy jednak nie zrobiła nic, aby pomóc mu w starciu z niewdzięcznikami. Nigdy, aż do teraz. Jej reakcja jasno wskazywała, że nie podoba jej się to, co dzieje się tuż pod jej nosem. Nigdy nie tolerowała wyzyskiwania i sama brzydziła się korzystaniem z cudzej pomocy, mimo że własnej szczędziła tylko w pojedynczych przypadkach.
Odetchnęła głębiej i postukała paznokciami o okładkę. Jeszcze przez moment próbowała dojść do siebie, bo czuła się tak jak gdyby właśnie nawrzeszczała na pół świata, a nawet przecież nie podniosła głosu. Nigdy nie podnosiła głosu.
- O chłopcu, który chciał zostać ptakiem i hodował kanarki, które stały się jego największą miłością. Budował strój gołębia, wiedział o nich wszystko. Kochał je i chciał wiedzieć więcej, poznać ptaki z każdej strony. - odwróciła wzrok - Miał przyjaciela, normalnego kolesia, który akceptował jego fascynacje, ale sam nie wkręcał się w to tak bardzo. Książka opisuje wizyty tego przyjaciela w szpitalu psychiatrycznym, w którym zamknięto Ptaśka. - nie czytała romansideł, czy wesołych opowiastek.
Literaturę dobierała starannie. To powieść o miłości, przyjaźni, wojnie i nieszczęściu. O pasji.
Lubiła rumieńce.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pon 25 Cze - 21:05

To wszystko wynikało przecież z warunków w jakich zostali wychowani i z genów, które odziedziczyli. Humphrey miał to nieszczęście urodzić się w biednej rodzinie, która była zawsze uczynna, pomocna. Po prostu dobra. Ten świat nie akceptował altruistów. Jeśli ktoś taki się trafiał, to nadużywano jego dobroczynności i bezinteresowności. Chłopca natomiast zawsze uczono, że należy być dla ludzi dobrym i że należy im pomagać. Bez wyjątków.
Cóż. Sam sobie przecież też poradzi. Był niezły z wszystkiego. Fakt, że musiał się przy tym napracować, ale rzadko kiedy dostawał coś poniżej P. No i zawsze miał Shirę, która mogłaby mu pomóc, gdyby faktycznie czuł się z czegoś kiepsko. Oczywiście rzadko prosił ją wprost. Raczej spotykał ją w bibliotece, a ona sama pytała w czym mu pomóc. Może to głupie, ale bał się prosić o pomoc, gdyż życie nauczyło go, że wtedy ludzie krzywią się i odchodzą. Najłatwiej przecież tylko brać, nic nie dawać. Fakt - wiedział, że Shira by mu odmówiła tylko gdyby naprawdę nie mogła, ale jednak krępowała go myśl o tym, że mógłby tak wprost zapytać się, czy pomoże mu z jakiegoś przedmiotu...
Podniósł wzrok. Nieco przestraszył się tonem głosu i sposobem mówienia dziewczyny. Spojrzał w jej oczy. Widział... złość? Martwiła się o niego? Chciała mu pomóc? Spuścił wzrok i poczerwieniał.
- Ja... ja wiem... Nie powinienem... - Powiedział cichutko. - Przepraszam. - Dodał po chwili wahania. Może ona jest zła na niego? Że jest taki nieporadny i nie potrafi postawić się tym wszystkim ludziom, którzy go wykorzystywali? Ale on nie chciał zostać sam. Zupełnie sam. Nie chciał. Shira przecież nie mogła być przy nim cały czas. Poza nią była tylko garstka osób, która go akceptowała. Przez sześć lat tylko z niego szydzono i wytykano palcami. Gdyby nagle się postawił, to... to zrobiłoby się jeszcze gorzej. Ci którzy dotychczas siedzieli cicho w zamian za to, że po nich sprzątał, za to, że robił im jedzenie, za to, że odrabiał za nich lekcje - ci wszyscy ludzie nagle odwróciliby się od niego, przestali go lubić i zaczęli szydzić z niego. Już dostatecznie czuł się osaczony i zdominowany przez uczniów. Bardziej niż kiedykolwiek zapragnął wrócić wreszcie do domu i posiedzieć z rodzicami w kuchni przy herbacie.
- To musi być bardzo piękna książka. - Faktycznie. Fabuła była smutna, ale jakże piękna, życiowa. On lubił wesołe powieści, ale również czytał poważną literaturę. - Dlaczego tego chłopca zamknięto w szpitalu psychiatrycznym? Dlatego, że kochał ptaki? - Humphrey nie do końca rozumiał ten świat. Czy za miłość można zostać uwięzionym? Trafić na leczenie? Nie wolno kochać natury? - Ja czytałem kiedyś tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt cztery George'a Orwella. Teraz mamy osiemdziesiąty czwarty. Nie sprawdziło się.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Pon 25 Cze - 22:04

Cóż. Wychowana przez ojca, który większą miłością obdarzał swoje dawne stanowisko, niż czekającą w domu żonę, Shira musiała pogodzić się z myślą, że na świecie są mimo wszystko ludzie, którym zależy na innych wartościach, niż jedynie na tych materialnych. Matka, która tak czy inaczej gotowa była wrzeszczeć na męża tak długo, aż nie padli sobie w objęcia i dopiero kiedy do domu wchodziło ich najstarsze dziecko skupiali całą swoją uwagę na najmłodszych pociechach, byleby tylko powstrzymać się od komentarzy, również nie dawała jej dobrego przykładu. Tylko, że jedyną bratnią duszą w całym domu był właśnie Rudolf, codziennie wymykający się z domu pod wieczór i powracający do niego przed świtem. Mimo, że kobiety traktował przedmiotowo, mimo że zabierał Shirę w niebezpieczne miejsca i umawiał ją ze swoimi kolegami, to jednak był dla niej wszystkim. Dzięki niemu stała się ludzka, dołączyła do społeczeństwa właśnie wtedy, kiedy była tam potrzebna; kiedy inni odchodzili, nie odwracając się na tych, których skrzywdzili. A ona opatrywała ich rany.
- Humphrey - zaczęła, kręcąc przy tym głową. Dużo jeszcze o sobie nie wiedzieli i gdyby Shira dowiedziała się, że chłopak tak boi się poprosić ją o pomoc, to z pewnością sprawiłby jej ogromną przykrość. Wyróżniała go, szanowała. - Nie chciałam usłyszeć tych przeprosin. Ty powinieneś je usłyszeć. - odgarnęła włosy, które drażniły jej szyję. Nie umiała myśleć, tak jak robił to puchon; dla niej nie liczyły się konsekwencje, nie liczyła się przyszłość. Jedynie tu i teraz, a co później może się zawsze zmienić. Bez ryzyka nie funkcjonowała, ale nie mogła zmusić do walki innych. - Jesteś o wiele bardziej wartościowy od tych gumochłonów. - pochyliła się, aby pogłaskać go po głowie.
Natychmiast odpowiedziała na pytanie.
- Nie. Zamknięto go, bo zaczął zachowywać się jak ptak. Nauczył się ich języka, nauczył się ich chodu, ich ruchów i sposobu myślenia. Myślał, że jest jednym z nich, zaczął mieszać jawę z wyobraźnią. Nie był już chłopcem, a jednym ze swoich kanarków. - piękno tej książki polegało na jej tragizmie, który jednocześnie dawał nadzieję. Warto spełniać marzenia, nawet jeżeli w innym świetle utożsamia się to z czystym szaleństwem. Ucieczka od rzeczywistości była taka kusząca. - Oszalał. - dodała, unosząc lekko brew. Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt cztery? Nie wierzyła w żadne wróżby czy przepowiednie. Każdy miał władzę nad własnym losem, a jednak...
- Opowiedz. - poprosiła.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Pon 25 Cze - 22:35

Rodzice Humphreya byli zdecydowanie bardziej przyziemną, niczym nie wyróżniającą się (teoretycznie) rodziną. Rodzice strasznie go kochali. I bali się o niego. Widzieli, że jest wyjątkowy, że jest bardzo dobry. Kiedy pewnego dnia nadleciała sowa z listem... Jego rodzice nie wierzyli. Myśleli, że to jakiś sen. Ale w momencie, kiedy przyleciała druga i odpowiedzieli, wtedy nagle wszystko się zmieniło. Strasznie się cieszyli. Uznali, że ich dziecko jest obdarzone wyjątkowymi cechami, że wyrwie się z tego domu i znajdzie inny, lepszy świat. Matka bardzo przeżywała oczywiście fakt, że Hogwart to szkoła z internatem... Ostatecznie jednak ze łzami w oczach puściła Humphreya na głęboką wodę. Szybko okazało się, że mit o lepszym świecie, to... tylko mit.
- Przeprosin? Od nich? - Uśmiechnął się smutno. Nie widziała co mówi. Z pewnością. Nie miał nawet co oczekiwać, że oni go przeproszą. Po jej kolejnych słowach zrobiło mu się cieplej na sercu. Chociaż ona wierzyła w niego. No cóż. On sam w siebie nie wierzył.
- Rozumiem. - Skinął głową. To była smutna historia. - Oszalał z miłości... Smutne, prawda? - Musiał naprawdę bardzo kochać ptaki. Musiały być jego bogiem... On nie odebrał tego pozytywnie. Jeśli miłość tak uzależnia... może doprowadzić do czegoś takiego. - Nie żałujesz tego chłopca? - Zapytał widząc wyraz jej twarzy.
- Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt cztery? Chcesz wiedzieć o czym jest ta książka? - Zapytał Humphrey. - Jest o kontroli. O mugolskim świecie... Chociaż ten świat też można by pod to podciągnąć. Chodziło mniej więcej o to, że totalitarny rząd kontroluje wszystkie ruchy społeczeństwa, widzi wszystko, widzi to co robi każda jednostka, każdy człowiek. I ma nad nim władzę właśnie poprzez tą wiedzę, oraz poprzez siłę. To jest straszna książka... Miała opisywać przyszłość, ale na szczęście się nie spełniła. Do końca...
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Wto 26 Cze - 12:27

Wyłaniający się z tego opisu rodziny obrazek zawsze w jakiś sposób pociągał Shirę. W jej kręgach nie było mowy o wzajemnym bezinteresownym zainteresowaniu, ale była przekonana, że w każdej sytuacji wszyscy Abshire stanęliby za nią potężnym murem; i właśnie to poczucie sprawiało, że tęskniła za domem. Tylko, że zazdrościła. Zazdrościła tym, których rodzice przyjęli wiadomość o inności swoich dzieci z takim spokojem, nawet radością. Shira została niemal postawiona na piedestale przez ojca, ale matka najwyraźniej jej zazdrościła i dopiero niedawno nauczyła się okazywać trochę cieplejszych uczuć. Shira nie miała jej tego za złe.
- No tak, to zbyt nierzeczywiste. - odparła, podpierając brodę rękoma i błądząc wzrokiem gdzieś po pomieszczeniu. - Ale...zawsze może zdarzyć się wypadek, w którym akurat będą brali udział...rozumiesz, co mam na myśli? Trochę zaklęcia lepiącego język, może jakiś eliksir rozweselający, och, sami się o to proszą. - uśmiechnęła się do niego, tak jakby chciała mu powiedzieć ' nie martw się, jesteś czarodziejem i musisz to wykorzystać '. Zresztą, chętnie pomoże mu w przygotowaniu różnych takich pułapek.
Pokiwała głową, zupełnie wytrącona z jakichkolwiek przemyśleń. To była piękna książka, warta każdej minuty i poświęconego czasu. Na pewno Shira do niej wróci. Znowu, tylko do niej wracała nieustannie.
- Sama nie wiem. Bardziej żałuję innych, że ważne było dla nich jedynie to, że zwariował, a nie że zauważył coś, czego pozostali nie byli w stanie dostrzec. - wzruszyła ramionami. Jak często ludzie popełniali właśnie takie błędy. Ich ciasne umysły zamykały wokół siebie wyłącznie to, co chciały rozumieć. Nie poszerzali horyzontów.
- Tak było tutaj, Humphrey. Sam wiesz kogo dzieliły może godziny od całkowitego opanowania świata... - a jednak, nawet on poległ.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Wto 26 Cze - 16:42

Humphrey natomiast bardzo cieszył się, że jego rodzina jest taka, jaka jest. Co prawda żałował, że nie mają więcej pieniędzy, ale wolał mieć ubogi, ale kochający dom, niż bogaty, ale do którego nie chciałoby się wracać. Zawsze współczuł ludziom, którzy mieli zepsute relacje rodzinne. W ogóle wielu ludziom współczuł.
Chłopak znów poczerwieniał. - Myślisz... myślisz, że mógłbym być dla nich złośliwy? - Powiedział spoglądając na nią pytająco. - Ja tak nie potrafię... nie chcę być taki jak oni... - Dokończył cichutko. Nie chciał. Oni byli złośliwi, on nie chciał być taki jak oni. Nie lubił ich. Byli źli. Chciał, żeby się zmienili, nie chciał robić im na złość, bo wiedział, że to nie jest miłe. Mama wpoiła mu "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe". Dlatego Humphrey postanowił, że nigdy, ale to nigdy nie skrzywdzi nikogo. Wiedział jak to jest, kiedy się komuś dokucza i nie zrobiłby tego nikomu. Nie będzie nikogo poniżał, ani żartował z ludzi. - Nie mógłbym Shira... - Rzadko kiedy mówił do ludzi po imieniu. Uważał to za duży przejaw śmiałości. Przerażało go to i nie pasowało do niego. Było to po prostu krępujące.
- Faktycznie. Masz rację. - Stwierdził - Ja bym chciał kiedyś grać w quidditcha. ALe wolę o tym nie mówić nikomu, bo się ze mnie śmieją. Jestem na to za gruby. I zbyt niezdarny. Raczej nie spełni mi się to marzenie. Też mają mnie za wariata, że w ogóle o tym myślę. - Skrzywił się z boleścią, ale po chwili uśmiechnął, gdy zobaczył w myślach obraz: leci na miotle i wykonuje brawurowo Zagranie Plumptona i łapie znicza bijąc rekord świata i wprowadzając swoją drużynę do finału!
- Wiem. - Wzdrygnął się na wspomnienie o Sam Wiesz Kim. To był zły człowiek. Humphrey miał nawet wątpliwości, czy to był człowiek. W jego głowie nie mieściło się to, że można być aż tak złym. To przecież nieludzkie!
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Sro 27 Cze - 0:30

Zupełnie jak ona. Nie mogłaby wyobrazić sobie w ogromnych salonach i porządnie urządzonej kuchni. U niej panował chaos, mętlik, bałagan. Nie chciała nigdy być bogata i chociaż bycie ubogą bardzo często wdawało się jej we znaki, to dzięki Rudolfowi nauczyła się działać, a nie tylko mówić. Umiał z każdej szarości zrobić piękną tęczę. Współczuła ludziom podobnie jak Humphrey. Współczuła im bardzo.
Zaprzeczyła głową i szepnęła:
- Nie chcę cię na nic narażać, ale ja nie mam nic do stracenia. - wcale nie pchała się z pomocą, ale nie mogła patrzeć jak ten cudowny chłopak się męczył. Nie powie mu głośno, że wcale nie jest taki nieporadny, jak może o sobie myśleć, że gdyby był trochę bardziej towarzyski, to spodobałby się wielu kobietom, że czekają na takich jak on. Przynajmniej te normalne. Uśmiechnęła się do niego po raz kolejny. Zasady nie obowiązywały nikogo w czasie wojny. A ona była w stanie takową wywołać, jeżeli byłaby taka potrzeba.
- Ja też myślałam, że nie nadaję się na taniec brzucha. Te wszystkie piękne dziewczęta z idealną figurą, sam widzisz jak wyglądam - odsunęła się, aby mógł się jej dokładniej przyjrzeć i chociaż byli zbudowani zupełnie inaczej, to Shira wcale nie była typowym kanonem piękna. - Ale poszłam, brat mnie do tego zmusił i wiesz co? Byłam najlepsza w grupie. Zawsze wróciłam rozgrzana od wstydu, bo taniec nic nie dawał...ale odważyłam się. - wiele ją to kosztowało, aby teraz to wszystko mu to opowiadać. Ale musiała, musiała działać. Cokolwiek zrobić. - Nadwaga to czyjś problem. Każdy mógł mieć do tego skłonności...ale dbaj o to, aby los nie zaważył na twoich marzeniach. Możemy po lekcjach razem latać, potrenować. - tak, to był znacznie weselszy temat do rozmowy.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 27 Cze - 8:39

No cóż... Najbardziej doceniają to co mają ludzie biedni.
- Rozumiem, ale ja nie chcę, żeby potem... no wiesz... no żeby potem nie chcieli Tobie czegoś zrobić. - Powiedział troskliwie. Bał się, że przez niego to Shira zostanie wystawiona na ich kpiny. A tego by nie przeżył. Nikt nie będzie cierpiał za niego tylko dlatego, że chce mu pomóc. Doceniał jej gest. Nawet bardzo. Bardzo, bardzo. Czuł ciepło na sercu, kiedy mówiła te wszystkie miłe słowa. Naprawdę. Tylko że zmiany w jego przypadku to dość trudna, krępująca i powolna sprawa.
Spojrzał na nią, kiedy się odsunęła od stolika. W oczach Humphreya nie miała raczej żadnych wad. Przynajmniej od nie miał do niej żadnych zastrzeżeń i sądził, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mogła eksponować ją podczas tańca brzuchem. Niemniej docenił jej słowa i gest. Uśmiechnął się promiennie. - Ty jesteś bardzo ładna. Wcale nie brakuje Ci niczego do tych dziewczyn. - Wysłuchał jej dalej i zastanowił się, czy też dałby radę wykrzesać na tyle odwagi, żeby zrobić coś takiego. Tym bardziej, że nie liczy się to jaka jest prawda, a to co czujemy. Jeśli Shira uważała, że jej wygląd nie jest odpowiedni, to... no to czuła się niekomfortowo, niezależnie od tego czy faktycznie się nadawała czy nie. Trochę wzdrygnął się na jej propozycję. - Aa... a Ty umiesz latać? Nie mam miotły... myślisz... myślisz, że pożyczyliby nam te szkolne? - Perspektywa możliwości wzbicia się w powietrze, lotu nad stadionem, nawet pustym, powodowała, że znów poczerwieniał, tym razem jednak z ekscytacji. Zachęcił ją znów gestem do tego, żeby jadła mandarynki. Sam kompletnie o nich zapomniał. Teraz z lubością obrał i zjadł jedną z nich. To mogło być ciekawe... Wyobrażał sobie, jak dziewczyna unosi się w powietrze i pokazuje mu jak wykonywać najtrudniejsze manewry, a on z idealną precyzją odtwarza je. Wiedział gdzieś w głębi, że to zupełnie nierealne, ale marzenia przecież nic nie kosztują...
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Shira Abshire on Sro 27 Cze - 15:32

Shira cicho cmoknęła.
- Myślę, że chcieliby jednak trochę pożyć. - westchnęła znacząco i zaczesała włosy za ucho. Nie bała się ludzi, nie przejmowała się ich pustymi odzywkami. Potrafiłaby iść z podniesioną głową, nawet jeżeli rzucano by w nią kamieniami. Nie czuła się zbawieniem dla każdego, komu tylko los postanowił podstawić nogę, ale nie czuła też satysfakcji ignorując potrzebującego. Nigdy sama o siebie się nie martwiła i jak na razie nie wychodziła na tym źle. Musiała podejmować ryzyko, żeby żyć. - Nic się nie martw. - dodała, aby zrozumiał, że temat został skończony.
Przez moment patrzyła na niego jak na kogoś, kogo dopiero co zobaczyła. Powinna być z niego dumna, że odważył się coś takiego powiedzieć, a ona pierwszy raz poczuła, że nie ma ochoty wyjść. Nie znosiła takich tandetnych odzywek, ale teraz zrozumiała, że wiele zależy od tego, kto je stosuje. W ustach Humphreya brzmiały jak najbardziej szczerze. Zadziwiające.
Nie miała ochoty zaprzeczać, czy pozwalać rumieńcom na ujawnienie się. Wiedziała, że nie jest najbrzydsza, ale tu nie chodziło o urodę. O samopoczucie chodziło o wiele bardziej.
- Chciałam się zgłosić na szukającego do naszej drużyny, ale jednak zmieniłam zdanie. Nie jestem w stanie tak długo przebywać z ludźmi. - wzruszyła ramionami. Ona również nie miała miotły. Ostatnie decyzje sprawiły, że zostawiła swojego nimbusa w domu, szczelnie zamkniętego, aby przypadkiem Kurt i Evan się do niego nie dobrali. Cóż, kochana rodzinka. - Można by porozmawiać z kim trzeba. Spróbuję się czegoś dowiedzieć. - zapewniła, po czym wstała i zerknęła na mandarynki. Ostatni raz zachwyciła się ich zapachem. Później tylko pogłaskała puchona po głowie i wyszła.
Poszła.
avatar
Shira Abshire
Uczeń

Liczba postów : 160
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Humphrey Pomphrey on Sro 27 Cze - 19:23

Nie do końca rozumiał o co jej chodzi, ale podziwiał ją za siłę, którą okazywała. Nie bała się drwin ze strony innych ludzi, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Jęknął w duchu... chciałby być taki jak ona - umieć się postawić prześladowcom i nie zwracać uwagi na zdanie innych. Przytaknął tylko na jej kolejne słowa.
Spojrzała na niego dziwnie, kiedy powiedział, że jest ładna. Spłonął rumieńcem i opuścił wzrok. No tak, pewnie znowu powiedział coś głupiego. Często tak miał, że najpierw mówił, potem myślał i opacznie rozumiano jego słowa. Chociaż... ona naprawdę była ładna. Chłopak nie był przecież ślepy i nie miał spaczonego gustu w tym zakresie. A Humphrey nie umiał prawić komplementów. Rzadko to robił. Prawie nigdy. A chciał jej sprawić przecież przyjemność. Miał nadzieję, że nie jest zła na niego czy coś. Brak wprawy powodował, że nie wie jak się do tego zabrać i wychodziło mu to kulawo, kiedy już się zdecydował.
Zdziwił się. Nigdy nie wiedział, że Shira chciała grać w drużynie... Mogłaby go wiele nauczyć. Skinął tylko głową. Nie śmiał jej już prosić, żeby faktycznie z nim potrenowała. Sam nie miał śmiałości iść do kogoś i pytać się o wypożyczanie mioteł. No i wstydziłby się pokazać na miotle. Był przekonany, że zrobi z siebie idiotę, tak jak na pierwszych zajęciach z latania.
- Nie chcesz może... - Rzucił za nią, kiedy odchodziła. - Cześć! - Wiedział, że mandarynek i tak nie skosztuje. Jeju... trochę żałował, że już poszła, ale bardzo się cieszył z tej rozmowy i spotkania. Dawno z nią się nie spotkał, a dzisiaj Shira znów dała mu trochę wiary w siebie i ciepła. Zabrał się ponownie do lekcji. Gdy skończył, było już późno, po mandarynkach i kanapkach nie został nawet ślad. Po Humphreyu chwilę potem też już nie było śladu. Wrócił do Pokoju Wspólnego i szybko schował się w dormitorium, bo już parę osób odkryło jego obecność, a nie chciał sobie psuć nastroju po spotkaniu ze swoją przyjaciółką.
avatar
Humphrey Pomphrey
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Plymouth

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach