Czytelnia

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Sob 30 Cze - 19:57

Powoli zaczynało się ściemniać i część uczniów którzy siedzieli w bibliotece zaczeli opuszczać sale, ciesząc się z odrobionych zadań, oraz wykutych formułek.
Jednak nie Jerome. Siedział właśnie nad jedną z ławek i czytał książke pt. "Głupie i bezsensowne zwyczaje mugoli. Dostał wyjątkowo potężne wypracowanie na temat "Życia codziennego mugoli" i mimo iż zapisał już jeden pergamin, następne dwa czekały na niego niecierpliwie.
Sam urodził się w niemal mugolskiej rodzinie i sądził że wie o życiu nie-magicznych całkiem sporo. Jak bardzo sie mylił? Poco mugole koszą trawę? Co to jest traktor? I po jaką cholerę są te wszystkie wojny? Temat był wyjątkowo nudny, i w dodatku złapała go potężna migrena.
-Ciężko będzie mi przetrwać ten wieczór. - stwierdził do książki. Następnie wyjął opakowanie mocno mentolowego tytoniu i wziął kupkę dyskretnie. Ból głowy nieco zmalał, a powietrze wokół niego zapachniało orzeźwiającą miętą. Dostał drobny zastrzyk energii i wrócił do uprzednio przerwanego zdanie.
"... Gdyby mugole nie kosili traw, ich zmysł estetyczny by im doskierał co by powodowało nadmierną złość i agresję. Wykorzystują do tego prymitywne urządzenia nazywane "kosiarkami" które działają na zasadzie...". Przerwał pismo i położył głowę na książce. Migrena doskwierała.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 30 Cze - 20:09

Wszyscy uczniowie znajdujący się w bibliotece patrzyli z uniesionymi brwiami na niezbyt wysokie dziewczę ubrane w czerwony szlafrok, przemierzające bibliotekę z wysoko podniesioną głową, z zaciśniętymi, czerwonymi usteczkami, i zapewne sobie myśleli, po jaką cholerę zajrzała tu Cassandra Hayes.
Cassie rzadko bywała w bibliotece. Bibliotekarka widziała ją tu raz na ruski rok. Nie lubiła się uczyć i nie chciała poświęcać swojego cennego czasu na coś tak trywialnego jak wyszukiwanie informacji do wypracowań. Zawsze wypracowanie można było przepisać od jakiegoś Krukona pod jakąkolwiek groźbą... chociaż urok osobisty też robi swoje. Z kolei dzisiaj panna Hayes poszukiwała miejsca, w którym mało kto by ją znał i od razu nie zbombardował falą pytań, gdzie ona się ostatnio podziewała, co się z nią dzieje, czy coś jeszcze innego. Wybrała bibliotekę. Co prawda nikt nie znał jej tutaj osobiście, ale wszyscy patrzyli na nią ze zdziwieniem. Cassandra Hayes w bibliotece? Dobrowolnie? Nie może być!
Przez chwilę szukała wzrokiem jakiegoś wolnego miejsca. Wszystkie stoliki były zajęte. Czy akurat dzisiaj musiało się zebrać wszystkim na naukę?! Kopnięciem odsunęła krzesło od stolika, przy którym siedział jakiś Krukon. Usiadła naprzeciwko niego i zmierzyła go złym wzrokiem. Skrzyżowała ręce na piersiach i patrzyła na chłopca z lekko przechyloną głową.
- Co ci jest? - spytała niezbyt miłym głosem. Spojrzenia, które słali ku niej wszyscy uczniowie będący w bibliotece, drażniły ją. I to jak!
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Sob 30 Cze - 20:39

Jerome który powoli zapadał w błogą drzemkę i tkwił pomiędzy snem a jawą, podniósł się gwałtownie. Przez chwile przecierał oczy nie za bardzo rozumiejąc co się stało, i gdzie jest. Po chwili jednak gdy dostrzegł siędzącą naprzeciw niemu dziewczynę, przypomniał sobie gdzie jest i czemu przysnął. Migrena, oraz wypracowanie o mugolach. Jęknął cicho masując sobie skroń a następnie przyjrzał się bliżej dziewczynie próbując ją rozpoznać.
Widywał ją na korytarzach, i czasem nawet uslyszał jakąś paskudną plotkę z nią w roli głównej. Nazywała się chyba.. - Cassandra? spytał. A następnie zaczął wyjaśniać. - Ból głowy i upierdliwe wypracowanie. - wskazał na stos pergaminów. - Dodaj to do siebie i wyjde z tego równania ja, czyli śpiący i zmęczony krukon. - powiedział cicho jakby nie chcąc za bardzo podnosić głosu. Hałas mógłby skończyć się dla niego zwiększeniem migreny. - A ty, co Ty tu robisz? Rzadko Cię widuje a jeszcze rzadziej tu, w bibliotece. - rzekł próbując się uśmiechnąć, co wyszło raczej... komicznie.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 30 Cze - 21:24

Uśmiechnęła się pobłażliwie, gdy uniósł głowę i spojrzał na nią z zaskoczeniem. Ach, jakie musiał mieć piękne życie. Nikt mu nie zawracał gitary dwadzieścia cztery godziny na dobę, mógł sobie spokojnie siedzieć w bibliotece i robić co tylko chciał, a nikt nie czyhał na każdy jego krok z zapartym tchem. Jak ona chętnie by się z nim zamieniła. Oczywiście... bez tego ciągłego przesiadywania w bibliotece.
- Jestem aż tak sławna? - tym razem to ona się zdziwiła. - No, dobra, ty wiesz, jak się nazywam, ale ja nie wiem, jak masz na imię.
Zmierzyła chłopca długim spojrzeniem. Czyżby oczy i uszy tej szkoły? Nie wyglądał na takiego... - Kto pisze wypracowania w taki piękny wieczór? - spytała z lekką ironią, zaczynając bawić się swoją bransoletką. Ona nigdy nie pisała wypracowań w takie... "piękne wieczory". A jeśli chodziło o ból głowy, to ona w tej dziedzinie nie bardzo wiedziała, jak chłopakowi pomóc. No cóż, to nie była jej działka. Gdyby chciał kogoś otruć, to co innego.
O, Krukon. Czyli się nie pomyliła... Słysząc jego kolejne słowa, wymierzyła w Krukona palec.
- Jeszcze jedna wzmianka o tym, że ktoś rzadko mnie tu widuje, a przysięgam, że poćwiartuję cię na kawałki i porzucę w Zakazanym Lesie - powiedziała. Jakie ona miała dzisiaj interesujące poczucie humoru, prawda?
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Sob 30 Cze - 22:27

Chłopak wzdrygnął się i tym razem uśmiechnął szczerze.
-Jak widać twoja sława dociera aż tutaj, na obrzeża biblioteki - ziemi zapomnianej. Miejsce opuszczone przez wszystkich. Najbardziej potrzebne i porządane gdy zbliżają się egzaminy końcowe. - odpowiedział dalej się uśmiechając. Zostawił sobie chwile przerwy a następnie autentycznie się zawstydził.
- Oh, no tak. Gdzie moje maniery? spytał sam siebie i poprawił swoją fryzurę, w efekcie jeszcze bardziej powiększając kogucika na głowie.
- Nazywam się Jerome Glick - rzekł i podał dziewczynie rękę.
- I jestem prawdopodobnie jedyną osobą która przejmuje się tym beznadziejnie nudnym wypracowaniem
- machnął ręką wskazując ponownie na stosik papierów.
- Musze to skończyć bo nauczyciel od mugoloznawstwa pokłada we mnie szczególne nadzieje. Poza tym, obiecałem sobie że nie przegapie żadnego wypracowania w tym roku - odpowiedział i rozciągnął się nieco na krześle, uradowany że może do kogoś otworzyć usta i zapomnieć na chwilę o bólu głowy.
Zmierzył ją przyjaznym wzrokiem. Było oczywiste że ostatnie jej dni są nieco nerwowe.
-Więc odpowiedź na twoje pytanie to: kretyn który za dużo sobie postanowił, mogący robić wiele innych ciekawszych rzeczy.- zakpił z siebie autentycznie, ignorując groźbę poćwiartowania. -
- A ty Cassandro? Co Cię tu sprowadza? Bo chyba nie chęć pomocy mi w wyjasnieniu "czym są kosiarki" oraz "na czym polega zmysł estetyczny mugoli". - rzekł i po chwili dodał. - Może znasz jakieś zaklęcie na migrenę?

Sam Jerry czuł się zdziwony swoją pewnością siebie. Najwidoczniej zmęczenie oraz tabaka, stworzyły mu powłokę ochronną dzięki której średnio orientuje się gdzie jest i z kim rozmawia.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 30 Cze - 22:52

Patrzcie, no, patrzcie, jaki Jerry zrobił się śmiały. Wprost nie mogła powstrzymać uśmiechu cisnącego się jej na usta. Zawsze był taki pewny siebie, czy to obecność Cassie tak go ośmieliła? Hmmm...
- A co takiego o mnie słyszałeś? - spytała panna Hayes, nadstawiając uważnie ucho. Ciekawie jest czasem posłuchać ploteczek o samej sobie. Można się ewentualnie przygotować na ironicznie uśmieszki i złośliwe komentarze postronnych.
Uśmiechnęła się, jak na pannę z dobrego domu przystało, po czym kiwnęła głową i odgarnęła jasne loki z twarzy.
- Miło mi cię poznać, Jerry - odpowiedziała, lustrując go swoimi brązowymi oczętami, które czasem potrafiły zdziałać cuda. Teraz nawet nie miała po co używać swojego uroku, zapowiadała się całkiem luźna pogawędka. Miałaby omamić niewinnego Krukonka? Dziś nie miała ochoty na takie rozrywki. Zwłaszcza, że ostatnia taka zagrywka nie skończyła się zbyt ciekawie.
- Chodzisz na mugoloznastwo...? - powtórzyła powoli panna Hayes. Znowu pokiwała głową. Ona nie uczęszczała na ten przedmiot i bardzo się z tego cieszyła. Nauczycielka mugoloznastwa w dzieciństwie najwyraźniej dostała cegłą w głowę, skoro w ogóle kazała pisać swoim uczniom wypracowania na temat mugoli.
- A ile ciekawych rzeczy moglibyśmy zrobić razem - roześmiała się Cassie, puszczając chłopakowi perskie oczko. Zauważyliście, jaki ona ma dzisiaj dobry humor? - A co to są kosiarki, do jasnej cholery? - zdziwiła się po chwili. No... tak właśnie się kończy niechodzenie na mugoloznastwo. Prawdę mówiąc, Cassie nie bardzo obchodziło, co oni robili, jakie mieli zwyczaje albo do czego służyła ta piekielna kosiarka.
- Ja szukałam ciszy i spokoju, ponieważ wszyscy ostatnio ciągle czegoś ode mnie chcą! - odparła, tupiąc nogą. Naburmuszyła się. Czy ona była jakąś instytucją charytatywną, czy jak?
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Nie 1 Lip - 15:25

Jerome uniósł jedną brew zaskoczony tak nagłą zmianą humoru panny Hayes.
Czyżby jego urok osobisty na nią podziałał? Nie.. nie, z pewnością. Spora część jego umysłu go wyśmiała przypominając że nie zalicza się on do wąskiej grupy popularnych oraz uroczych chłopców.
- Wiem jedynie że jesteś dość popularną osobą na forum całej szkoły. Słyszałem jak pare dziewczyn z młodszych klas chichotało wspominając twoje imię i jakiegoś drugiego.. William bodajże? Czy coś w tym guście. Więc niestety Cassandro. - powiedział z ciepłym uśmiechem na twarzy, bawiąc się swoim piórem.
- Nie lubie wściubiać nosa w nie swoje sprawy i jestem niemal pewien że ty nie lubisz gdy ktoś wściubia nos w twoje. - rzekł patrząc jej w oczy.
Wysłuchał jej pytania dotyczące mugoloznawstwa i opowiedział o zatrważająco ciekawych, owych lekcjach. Wyjaśnił również czym są kosiarki starając się wetknąć w to drobny żart na temat estetyki mugoli.
Natomiast gdy dziewczyna puściła mu oko i rzuciła kokieterskim tekstem, chłopak speszył się nieco, delikatnie się czerwieniąc.
- T-tak. Z pewnością. - odparł przemieniając swój ciepły uśmiech w zakłopotanie.
Nieco otrzeźwiał i wyrwał sie z tej błogiej ochrony którą zapewniło mu zmęczenie. Migrena powróciła pulsując rytmicznie, niczym nachalny gość puka do drzwi.
Przymrużył oczy i pomasował delikatnie skroń.
- Wszyscy czegoś od Ciebie pragną, hę? - rzekł po chwili przerwy. - Ludzie to paskudne stworzenia i gdy tylko wyczują osobę którą mogą wykorzystać, nie poprzestaną póki owa osoba nie wyzionie ducha. - uśmiechnął się z drobnym grymasem bólu. Sam został wiele razy wykorzystywany przez uczniów którzy go lubili, ale tylko do czasu gdy Jerome okazywał im pomoc w pracach domowych. Nie wiedział jednak czy dobrze zrozumiał problem Ślizgonki. Szczerze mówiąc, nie wyglądała na osobę która niesie pomoc każdemu zatroskanemu.
- Może za bardzo skupiasz się na innych, a za mało na sobie? To w końcu twoje życie, a nie innych. - strzelił.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 1 Lip - 19:18

Ach, nastrój panny Hayes ciągle zmieniał się pogoda, więc to akurat nie powinno dziwić Jerry'ego. Raz uśmiechała się do ciebie promiennie, a raz gromiła wzrokiem, przez co włosy stawały ci dęba. Co jak co, ale rzadko kto chciał się narażać Cassie, zwłaszcza jeśli Mary i Josh stali za nią murem, a ostatnio prawdopodobnie również Gabriel... chociaż z nim to akurat nigdy nic nie wiadomo. To było bardzo skomplikowane, oj, bardzo.
- William? - zdziwiła się panna Hayes, jednak po chwili na jej twarzy zakwitły prześliczne, pąsowe rumieńce. - Aaa... ten Puchon. Ekhem... a które dziewczynki, możesz mi powiedzieć? - dodała po chwili, uśmiechając się do chłopaka jednym z najbardziej urodziwych uśmiechów, jakie miała w repertuarze. W głowie już układała cichy plan zemsty na tych dziewczętach. Nikt nie będzie obsmarowywał jej za plecami! Z kolei słysząc wzmiankę o tym, jaka to ona jest popularna, roześmiała się. - Chyba pomyliłeś mnie z Sophie Dashwood, Jerry. Ja wcale nie jestem popularna... chyba.
A przynajmniej ona nic o tym nie wiedziała. Czyżby koniec na zawsze z wymykaniem się w nocy do kuchni po przekąski albo na tajne schadzki z przyjaciółmi?
- Tu trafiłeś w sedno, Jerry... myślę, że się dogadamy - powiedziała cicho, lustrując go spojrzeniem. Mhm... niezły byłby z niego kompan do picia. O ile pije, oczywiście. No i tajemnice chyba też można byłoby mu powierzać.
Cassie musiała się bardzo mocno powstrzymywać, żeby nie ziewnąć lub powiedzieć jakiejś złośliwej uwagi pod adresem tego całego wykładu na temat mugoli. Ugryzła się w język, przez co jęknęła cicho i zasłoniła sobie usta ręką.
- Auć - jęknęła. Po chwili uśmiechnęła się lekko, widząc na twarzy Glicka rumieńce. Znów uśmiechnęła się filuternie i nachyliła się nad stolikiem. - Jak ty się pięknie rumienisz... a dlaczego? - spytała, trzepocząc swoimi gęstymi rzęsami. Jaka wredna z niej Ślizgonka. Wprawiać takich zacnych Krukonów w zakłopotanie... powinna się wstydzić!
- Ja się skupiam na innych? - zapytała z lekkim niedowierzaniem Cassie, po czym roześmiała się głośno, ściągając na nich zgorszone spojrzenia kolegów Jerry'ego i bibliotekarki. - Och, nie, Jerry. Nie, nie, nie. Jestem egoistką, więc powiedzmy, że to byłoby niemożliwe. Wiesz... tu chodzi o nieco inne rzeczy, o których nie masz nawet pojęcia.
Westchnęła cicho, znów powracając do swojej poprzedniej pozycji. Zmierzyła chłopca wzrokiem. Jaki on był uroczy.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Nie 1 Lip - 23:26

Jerome westchnął głęboko i pogładził swoje czoło.
- No błagam Cię - uniósł ręce w rozpaczliwym geście - Ledwo znam osoby ze swojego rocznika, a co dopiero z młodszego... Cass. Nie wymuszaj ode mnie tego - stwierdził śmiejąc się. Polubił Cassandrę. Mimo znacznej przepaści między nimi, głównie na polu charakterów, coś sprawiło że patrząc na nią aż chce sie uśmiechać.
- I sądze że kwestia popularności, nie zależy od Ciebie. - ciągnął dalej śmiejąc się i odsłaniając nieco swoich białych ząbków.
Ponownie zignorował pytanie Cassandry, tym razem dotyczące jego rumieńców. Chrząknął tylko cicho, kłopocząc się delikatnie i szybko przeniósł rozmowę na temat który interesował najbardziej jego, i najbardziej trapił ją.
- Więc wytłumacz mi o co chodzi. - rzekł ciągle się uśmiechając. Chryste! Czy ten chłopak kiedykolwiek przestaje się szczerzyć?
- Mamy sporo czasu, więc jeśli zechcesz, to pozwól mi zrozumieć. powiedział i wrzucił pergaminy do swojej torby, jakby podkreślając że dzis nie zamierza kończyc wypracowania.
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 2 Lip - 0:37

Cassie westchnęła. No tak. Od samego początku mogła przewidzieć, że nie dowie się od Jerry'ego niczego konkretnego. Spuściła głowę.
- No cóż. Chyba znów będę musiała po prostu tolerować fakt, że wszyscy się ze mnie śmieją... - stwierdziła, bawiąc się swoimi ciemnoblond lokami. Nigdy nie mogła pomyśleć w ciszy i spokoju, ponieważ zawsze rozpraszały ją chichoty wszystkich dookoła. Jerry się nie śmiał i to było takie... dziwne. Ale tylko trochę. Na dłuższą metę, to mogłaby mianować się jego samozwańczą starszą siostrą, dzięki której zaistniałby na arenie szkolnej... hmmm... to wcale nie jest taki zły pomysł. Pytanie tylko, czy Jerry byłby skłonny opuścić swoją wolną i cichą krainę książek.
- Niby dlaczego? - spojrzała na Krukona, domagając się szczegółowej odpowiedzi.
Widząc jego zakłopotanie, znów wyszczerzyła swoje białe ząbki w słodkim uśmiechu. Czy ona odnajdywała w tym jakąś rozrywkę?
- Nie będę ci się zwierzać, musiałbyś mnie upić dużą ilością etanolu - powiedziała Cassie z gorzkim uśmiechem, przechylając głowę na bok.
- Mamy sporo czasu, który możemy wykorzystać w zupełnie inny sposób - odparła panna Hayes, wzruszając powoli ramionami. Popatrzyła na kartki zapełnione pismem Krukona, które po chwili zniknęły w jego torbie. Każda rzecz się kiedyś kończy.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Pon 2 Lip - 1:14

Jerome otworzył delikatnie usta nieco zaskoczony tą odpowiedzią.
No tak. Zorientował się że prosił o otworzenie się, niemal nieznaną osobę.
Fakt, jego bład. Postarał się jednak aby to nie zepsuło im rozmowy.
Etanol? Czemu nie? Pił w końcu od czasów ostatniej wojny punickiej.
- Jeśli masz jakieś zapasy to z chęcią wyciągnę od Ciebie tą informacje. - powiedział całkiem poważnie, uśmiechnął się szczerze i roześmiał. Był doskonale świadom tego że stworzył sobie wizerunek kujona i osoby mało popularnej. Może jednak pora to zmienić, i zaskoczyć pare osób?
Myślac o tym w ten sposób spojrzał na stosik pergaminów lężących w jego torbie. Jak wiele czasu zmarnował, dopracowując to co inni by uznali za przepracowane? Pora na jedną noc odchyłu. O ile Cassandra się zgodzi. W końcu to tylko jeden z jej kokieterskich gestów.
- To jak, co ty na to? Uwolnisz mnie z tej biblioteki? -
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Michael Irving on Pon 2 Lip - 13:39

Ostatnie wydarzenia nie należały do najprzyjemniejszych. Utrata przytomności czy potężne uderzenie o ścianę nie należą do najmilszych odczuć. Michael rzadko pakował się w kłopoty, nie za często odwiedzał blok szpitalny, ani nie wdawał się w bójki. Tutaj sprawa miała się inaczej, gdyż chodziło o osobę trzecią. W takim wypadku, gotów był zaryzykować i niestety, nic z tego nie uzyskał.
Wpatrywanie się przez pół godziny na przepiękny krajobraz błoni i lasu, dodało mu siły i chęci do robienia czegokolwiek. Zastanowił się przez chwilę, gdzie może się udać. Błonia? Za zimno. Dormitorium? Za ciepło. Wielka Sala? Za głośno. Tak więc... czytelnia. Nie przebywał dużo czasu w bibliotece, nie był podobny do innych Krukonów, ślęczących nad książkami całymi dniami. Nie wykazywał tej charakterystycznej chęci zdobywania wiedzy; jednakże było to miejsce, gdzie jest spokój i cisza.
Jak zawsze pomieszczenie wypełnione było ciepłym, przyjemnym powietrzem. Wśród uczniów przeważał Ravenclaw, lecz nawet Ślizgoni lubili wyciszyć się w tym miejscu. Mike nie mając zbytnio dużo do roboty, przysiadł gdzie w kącie i wyciągnął swój podręcznik do eliksirów. Wreszcie musi zacząć się uczyć, jeśli tym razem chce zdać do ostatniej klasy...

Z każdą minutą coraz bardziej wgłębiał się w tekst. Każde słowo wydawało mu się nie mieć znaczenia, aczkolwiek stwarzane przez nie zdania, były całkowicie sensowne. Nie lubował się w samotnym uczeniu się, więc po półgodzinnej wędrówce po książce, mimowolnie padł twarzą na stół, zamykając przy tym podręcznik. Powolnym ruchem wsunął ją do torby :
- Nie ma co tu się nudzić. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. - Mruknął do siebie, po czym leniwie wstał i wyszedł z pomieszczenia. Wróciwszy jeszcze do salonu Krukonów, udał się w stronę drzwi wyjściowych na błonia. To właśnie we wspomnianym pokoju, ubrał się stosownie do pogody.
[zt]
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 2 Lip - 20:55

Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy Jerry pochował wszystkie swoje rzeczy do torby i zdecydował się oddać w jej drobne rączki swoje życie. A przynajmniej ten jeden wieczór.
- Możesz próbować - rzuciła, znów puszczając mu oczko. - Och, a ty nie masz? No cóż... specjalnie dla ciebie znajdzie się coś w moim dormitorium...
Niechętnie wstała z krzesła, bo mimo wszystko, bardzo przyjemnie się jej tu siedziało. Wzięła Jerry'ego za rękę i pociągnęła w kierunku wyjścia.
- Och, uwolnię cię, a jakże! - powiedziała z lekkim uśmiechem, po czym spoważniała. - Czekaj na mnie przy tablicy ogłoszeń na parterze, pójdziemy sobie na spacer. Weź płaszcz!
Po tych słowach puściła jego dłoń i powoli odmaszerowała w kierunku lochów. Nie zamierzała wystawić go do wiatru i miała nadzieję, że on też tego nie zrobi. Inaczej sprowadzi na siebie nie tylko gniew panny Hayes, ale również... paru innych osób. Musiała się przebrać w coś wygodniejszego, wziąć płaszcz i, oczywiście, znaleźć jakąś whisky. Może zwędzi coś Mary?

/Wiesz, gdzie pisać ;]
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Jerome Glick on Pon 2 Lip - 22:15

Uśmiechnął się szczerze, wstając i zmierzając w kierunku wyjścia.
Co on robi ze swoim życiem? Skąd ta nagła zmiana? Chęć spróbowania czegoś nowego, czy też podświadomej chęci zaimponowania Cassandrze.
Nie wiedział tego. Wiedział jednak że czuł się z tym dobrze.
Biblioteka go puściła ze swoich silnych objęć i pozwoliła zasmakować życia choć tego jednego dnia.
Uśmiechnął się na pożegnanie do Cassandry i ruszył szybkim krokiem w stronę swojego dormitorium.

[Do Dormitorium Ravenclawu!]
avatar
Jerome Glick
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Anglia, Wakefield

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marilyn Langdon on Czw 5 Lip - 14:51

Przechadzała się znudzona po korytarzach Hogwartu, tak notabene przydałoby się w końcu odrobić to durne zadanie z transmutacji, tylko ciekawe jak, dziewczyna nic nie rozumiała, przynajmniej nie z tego. Praca na temat Wymnażania Genetycznego, beznadzieja. W sumie najrozsądniejszym wyjściem będzie przepisywanie regułek z książki. Ruszyła w stronę biblioteki, łańcuch przy jej spodniach wesoło skakał, a buty wydawały rytmiczny dźwięk przy każdym jej kroku. Tym razem miała zawiązane sznurówki, bo kto wie, może znowu natknęłaby się na Josha Kaltmanna, który ze swoją pedantyczną naturą będzie się czepiał niezawiązanych butów.
W bibliotece po dokładnym przeszukaniu działu związanego z transmutacją, zabrała kilka książek i już miała wychodzić, gdy zauważyła Melanie. - Cześć. - pomachała do niej ręką, gdy po chwili wpadła na genialny pomysł. - Pomożesz mi. - zaciągnęła dziewczynę do czytelni.
Książki powędrowały na stół, a obok nich wylądował pergamin i kałamarz.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Melanie Dechoux on Czw 5 Lip - 15:02

Mélanie siedziała spokojnie w bibliotece, czytając sobie książkę, kiedy znienacka podeszła do niej Ślizgonka. Z tego, co kojarzyła dziewczyna była z jej rocznika, ale nic więcej o niej nie wiedziała. No, może oprócz imienia.
Słowa 'pomożesz mi', które padły z ust Marilyn zabrzmiały niczym rozkaz, a tego Mélanie nie znosiła.
- Cześć. - rzuciła dość chłodnym tonem i usiadła obok dziewczyny.
- Nie pomogę Ci, bo sama robię coś ważnego.
Wyjęła z torby cokolwiek, czym mogłaby zająć ręce. Trafiła akurat na list od ojca. Szczęśliwa, że niewiele osób w tej szkole zna francuski zaczęła odpisywać na długi, kilkustronicowy list.
"Cher Papa!
Je suis maintenait au libraire avec une copine énervante. Ça me surprise toujours... Pourquoi les gens pensent, que je suis sympa?!..."

Mélanie pisała same bzdury, ale starała się po prostu czymś zająć tak, żeby nie ulec koleżance. Ot, wewnętrzny bunt przeciwko nieistotnym rzeczom.

avatar
Melanie Dechoux
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Hampshire, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 15:05

Marg postanowiła przejść się do... biblioteki. Zapach książek uspokajał ją. W domu miała nawet własną biblioteczkę. Kochała czytać książki, zanurzyć się w świat wyobraźni i fantastyki. W takich chwilach nic nie mogło wyprowadzić ją z równowagi. Stanęła przed drzwiami prowadzących do Czytelni, a serce jej zadrgało. Za chwilę znów poczuje zapach starych ksiąg, kurzu i oczywiście kałamarzu. I kto wie, może spotka kogoś godnego uwagi? Przekroczyła próg i znalazła się w pożądanym przez nią miejscu. Weszła w głąb Świata Książek. Zauważyła dwie dziewczyny stojące przy stoliku. Z obserwacji wywnioskowała, że były nieco starsze od niej. Nie wyglądały groźnie. Podeszła, więc do nich.
- Cześć dziewczyny! Co sprowadza was do tego pięknego miejsca? - spytała z wielkim bananem na twarzy, ukazując swe śliczne, białe ząbki.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marilyn Langdon on Czw 5 Lip - 15:33

Marilyn zawsze dostawała to, czego chciała, a przynajmniej chciała, żeby tak było.
Spojrzała na list, który dziewczyna pisała. "Jestem teraz w księgarni z irytujących dziewczyną. To zawsze dziwi mnie ... Dlaczego ludzie myślą, że jestem miła?" Coś tam znała z francuskiego, ale nie była pewna, czy dobrze to przetłumaczyła. - Vous n'êtes pas gentil. - powiedziała łamanym francuskim, nie do końca była pewna, czy przekazała jej to, co chciała przekazać. - Słuchaj Melanie, jako Krukonka zapewne jesteś mądra. Czy pomożesz mi z wymnażaniem genetycznym z transmutacji?
Zauważyłam na zajęciach, że dość dobrze to rozumiesz, nie to co ja. -
siliła się na uprzejmy ton.
Marilyn nie wyglądająca groźnie? Absurd. Spojrzała na dziewczynę spode łba. Nie znała jej. - Hmm. A co Cię to interesuje? - zapytała, udając zaciekawienie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Melanie Dechoux on Czw 5 Lip - 15:48

Kiedy Mélanie usłyszała łamany francuski, aż się uśmiechnęła. Plus dla tej dziewczyny za ładne wybrnięcie z dziwnej sytuacji.
- Oui, pomogę. I przepraszam za wcześniej, jestem dziś w dziwnie bojowym nastroju!
Mélanie zaśmiała się i wyciągnęła rękę po książkę. Co jej szkodzi?
Już miała zacząć tłumaczyć Marylin jak działa wymnażanie genetyczne, kiedy podeszła do nich kolejna osoba.
Mając już zdecydowanie za dużo kontaktu z ludźmi jak na jeden dzień, Mélanie wyszczerzyła się równie szeroko w odpowiedzi. Z jej ust jednak - zamiast miłego głosu - padła jadowita odpowiedź.
- To piękne miejsce, w którym jesteśmy, to czytelnia. Przeważnie przychodzi się tu POCZYTAĆ, ale dzisiaj wyjątkowo przyszłam tu, żeby poznać nowych znajomych. Zwłaszcza młodsze Puchonki z przerażonym uśmiechem na twarzy, próbujące znaleźć przyjaciół. A Ty?
Mélanie przeszyła dziewczynę wzrokiem, po czym wróciła do książki, gdzie szukała informacji dla Marylin.
avatar
Melanie Dechoux
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Hampshire, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 15:57

Margaret myślała, że zaraz się popłacze. Wielka gula w gardle rosła coraz szybciej. Ale ona nie może dać po sobie poznać, że najlepiej uciekłaby do swojego pokoju zakopując się pod kołdrę. Ale nie zrobi tego będzie silna i za wszelką cenę zdobędzie przyjaciół. Pomimo chłodnego powitania dosiadła się do stolika dziewcząt.
- Jeśli nie wiedziałabym, co to za miejsce z pewnością bym uraczyła pytaniem którąś z was. Ale jak widzicie nie poszukuję odpowiedzi, bo wiem że miejsce to zwą Czytelnią. Och i zapomniałabym dzięki za jakże miło powitanie - odpowiedziała spokojnie, a swoją wypowiedź zakończyła uśmieszkiem. Nie wcale nie był to uśmieszek, którym obdarowała dziewczyny na początku. Był on kpiący. Niech sobie nie myślą, że Puchoni nie potrafią być niemili.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marilyn Langdon on Czw 5 Lip - 16:12

Nie pytajmy się tylko skąd Ślizgonka zna francuski, to ja za głupia historia, by ją tutaj wygłaszać. Chyba udało jej się w miarę poprawnie wypowiedzieć zdanie językiem miłości, bo dziewczyna się uśmiechnęła, a więc 1:0 dla Marilyn.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się. - W sumie to ja Cię tutaj zaciągnęłam, więc teoretycznie nie masz za co przepraszać, ale tylko teoretycznie. - zaśmiała się. Jak to dobrze być irytującym.
Przynajmniej miała zamiar jej to wytłumaczyć, a tej osoby zawsze mogą się pozbyć. Wredota domu Węża i inteligencja Kruków, zabójcze połączenie czarnego charakteru.
Zaśmiała się, gdy usłyszała odpowiedź panny Dechoux, że też Krukoni mogą być wredni. Ta dziewczyna może odejdzie po czymś takim. Jakoś tak Langdon nie przepadała za młodszymi, szczególnie takimi, którzy próbowali wkraść się w łaski starszych.
Niech już płacze, będzie śmiesznie. Tutaj raczej nikt nie zareaguje na jej ryk, nikt jej nie pomoże. Żeby tylko nie pomyślała, że Marilyn jest rasistką, broń boże. Ona po prostu była taką dla wszystkich. Przyjaciele... Na pewno nie Langdon.
- A proszę bardzo. Miłe powitania to moja specjalność. - powiedziała sarkastycznie. Kto jej pozwolił tu usiąść. Teraz będą musiały się użerać z tą młódką. Niemiła Puchonka, nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
Jak dobrze, że chociaż ma pomoc w odrobieniu pracy domowej.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Melanie Dechoux on Czw 5 Lip - 16:22

Mélanie zaczęła pisać na pergaminie formuły, które miały pomóc Marylin zrozumieć pracę domową. Zanotowała parę formuł, po czym przerwała, żeby popatrzeć na niezłomną Puchonkę walczącą ze swoimi łzami. Odpowiedź młodszej dziewczyny była zabawna; Mélanie uwielbiała, kiedy ktoś silił się na sarkazm, nie rozumiejąc w pełni jego znaczenia.
- Kochanie, wyjaśnijmy sobie coś. Kiedy dwie osoby są niemiłe dla trzeciej to jest to wyraźny sygnał dla osoby numer trzy, żeby nie dosiadała się do stolika osób jeden i dwa. Dorośli się uczą. Tu comprends? - ze śmiechem powiedziała patrząc na ciemnoskórą znajomą.
Mélanie sama nie wiedziała, czemu tak traktuje młodszą Puchonkę, ale sprawiało jej to frajdę. Lubiła dociskać ludzi tak, aby móc obserwować ich reakcje, a ona była naprawdę łatwym celem. Desperacja w poszukiwaniu znajomych aż kipiała z jej oczu, co czyniło ją bezbronną na ataki starszych. Pytanie tylko ile dziewczynka będzie w stanie znieść, żeby znaleźć sobie przyjaciół...
avatar
Melanie Dechoux
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Hampshire, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 17:42

Marg zrozumiała, że nie jest tam mile widziana. Nie próbowała nawet odpowiadać Krukonce i Ślizgonce. Z gracją odsunęła krzesło. Nie miała tu czego siedzieć. Postanowiła, że poszuka sobie innych przyjaciół. Wychodząc rzuciła jeszcze:
- Nie łudźcie się i tak jesteście słabe. Może i jestem młodsza, ale rozumu mam więcej niż wy dwie razem wzięte.

// zt
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Marilyn Langdon on Pią 6 Lip - 10:21

Patrzyła przez ramię dziewczyny na kartkę. Wiele przydatnych rzeczy, definicji. Teraz wystarczy, iż w zgrabny sposób to rozpiszę i będzie miała pracę domową odrobioną. Jak zrobić i się nie narobić, ulubiona forma pracy przez pannę Langdon. A ta mulatka mogłaby się już rozpłakać, byłoby ciekawie. Wredna jestem. Uuupps. Sarkazm było słychać nawet w jej myślach. Calutka młodsza dziewczyna była zabawna.
Nie lubiła młodszych, a ta Puchonka dodatkowo działała jej na nerwy. Sama szukała znajomych, no ale bez przesady. Kiedy ktoś jasno daje Ci do zrozumienia, że Cię nie chce to powinieneś odejść. Proste i logiczne. Chyba mało, bo już się poddawała. Tacy ludzie dodatkowo irytowali pannę Langdon. Poddają się od razu, a lepiej było zrobić jak najwięcej, by potem móc rzec, iż zrobiło się wszystko, co było w naszej mocy.
Gracji to było wielce dalekie.
- A ja jestem święta. - mruknęła ironicznie, podążając wzrokiem za odchodzącą dziewczyna.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Melanie Dechoux on Sob 7 Lip - 15:50

Melanie tylko się zaśmiała na odchodne za mającymi im dopiec słowami Puchonki.
- Zabawne stworzenie...
Kiedy rozpisała już wszystko, co umiała i uznała, że to właściwie koniec pomocy, którą ma do zaoferowania, spojrzała na Marylin, uśmiechnęła się i powiedziała:
- Wydaje mi się, że więcej ni jestem w stanie zrobić. Mam nadzieję, że pomogłam. I że kiedyś się odwdzięczysz.
Na jej twarzy wystąpił enigmatyczny uśmiech, a sama Melanie zapisywała w pamięci wszystko, czego dowiedziała się o Ślizgonce.
Może się kiedyś przydać...
Poczekała na odpowiedź dziewczyny, po czym pożegnała się i ruszyła w swoim kierunku, idąc po prostu przed siebie.


//zt//
avatar
Melanie Dechoux
Uczeń

Liczba postów : 8
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Hampshire, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Czytelnia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach