Łazienka

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Łazienka

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 2:34

Niezwykle przestronne pomieszczenie, do którego wstęp mają wyłącznie prefekci. Smutne? Niekoniecznie. Skoro jest zasada są i tacy, którzy ją złamią, czyż nie? Tak jest i w tym przypadku. Wszystko przez to, iż jest to jedyna aż tak luksusowa łazienka przeznaczona dla uczniów w całym Hogwarcie. Być może dlatego tak wielu chce zostać prefektem?
Znajduje się tu ogromna wanna, wielkości małego basenu z niezliczoną ilością kurków, z których, prócz wody, płyną płyny do kąpieli wszelkiej maści. Dodatkowo wyposażona jest w mięciutkie ręczniki i wygodną kanapę, stojącą pod dużym oknem, wychodzącym na błonia. Istny raj dla zmęczonego człowieka. Któż by nie chciał tu zajrzeć? No właśnie… Kto? Ja osobiście takiej osoby nie znam.
Dostępu do pomieszczenia strzeże hasło, które znają wyłącznie prefekci oraz dyrektor szkoły. Przeciętny uczeń teoretycznie nie ma do niego dostępu, ale… Jak już zaznaczyłam na wstępie – skoro jest reguła to są i tacy, którzy z pewnością spróbują ją złamać…
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Go?? on Sob 23 Sty - 1:44

- Oko żaby, sproszkowane skrzydła orła bielika, suszone figi... - mruczała do siebie Adelaide, wchodząc do Łazienki Prefektów na piątym piętrze - 0,8 litra wody, 0,1 litra soku krokiliny. Nie, to chyba było na odwrót. Jeszcze, raz...
Dziewczyna głośno westchnęła. Odkąd pojawił się nowy nauczyciel eliksirów, jej ukochana lekcja, zmieniła się w istną torturę. Dawniej, nie mogła się doczekać tych dwóch godzin dziennie spędzonych w oparach własnego kociołka. Potrafiła znieść wszystko. Nawet towarzystwo wrednych Ślizgonów. A teraz? Na samą myśl, o eliksirach robi się jej słabo. Przeżywa wewnętrzną agonię. Profesor Snape, widocznie faworyzuje uczniów domu węża. Widzą to oczywiście wszyscy, oprócz samego nauczyciela.
- Cholerny Snape - zaklęła pod nosem Adelaide, czego szybko pożałowała, kiedy usłyszała skrzypienie podłogi
W pomieszczeniu najwyraźniej, ktoś był. Tylko czemu się nie odzywa? Gryfonka zacisnęła prawą rękę na swojej różdżce i krzyknęła: "Lumos!".


Ostatnio zmieniony przez Adelaide Charming dnia Nie 24 Sty - 21:37, w całości zmieniany 1 raz

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Go?? on Sob 23 Sty - 2:54

Uczucie ulgi przepełniło serce Adelaide. W pomieszczeniu nikogo ani niczego nie było. "Niebywale dziwne. Dziwne i niepokojące." - pomyślała Gryfonka, zapalając liczne świece odpowiednim zaklęciem. Po chwili, natarczywego nadsłuchiwania wyimaginowanych odgłosów, Adelaide podeszła do wanny, aby za pomocą różdżki odkręcić kurki. Szum wody opanował całe pomieszczenia. Żadna poruszająca się postać, obecna w Hogwardzie nie była wstanie tego przegłuszyć.
Adelaide, krocząc ciągle niepewnym krokiem podeszła do półki z różnymi pojemnikami. Wziąwszy z niego olejek cytrynowy skierowała się na powrót do wielkiej wanny, do której wlała zawartość buteleczki. Rozkoszując się wonią ów produktu zakręciła wszystkie kurki, zdjęła ubranie i weszła do wody, czując jak wszystkie jej problemy, gdzieś znikają.
Po długiej, acz relaksującej kąpieli Adelaide doprowadziła do porządku siebie oraz Łazienkę Prefektów i wyszła, udając się do swojego Dormitorium czując, iż Morfeusz wzywa ją do swojej krainy.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Sob 20 Lut - 23:34

Victor zatrzasnął drzwi za swoimi plecami, delikatnie popychając Amelkę do przodu, a potem zablokował je zaklęciem i skierował się do wanny, by zając się napełnianiem jej wodą i najróżniejszymi płynami do kąpieli. Obserwował przy tym z uśmiechem Melkę, sprawdzając równocześnie temperaturę wody.
- Ciekawy jestem, co na to wszystko powie Sowa. Bo to, że się dowie jest tak samo pewne jak to, że jutro jest niedziela - zauważył. - A swoją drogą, to mam nadzieję, że tą Wilkes wypuszczą w miarę szybko ze szpitalnego - Snape nie lubi czekać na swoje ofiary - uśmiechnął się szeroko. - Mam nadzieję, że nie potraktowałem jej zbyt surowo, jak sądzisz? - zapytał obłudnie, robiąc minę niewiniątka.
Kiedy wanna była napełniona podszedł do dziewczyny, obejmując ją w pasie i przyciągając ją do siebie, a potem złożył na jej ustach namiętny pocałunek, bawiąc się przy tym kosmykiem jej włosów.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 0:04

Amelia oparła się niedbale o kamienną ścianę, owijając wokół palca kosmyk włosów, które pod wpływem jej ruchów zaczęły skręcać się w urocze, delikatne wręcz niedbałe loczki. Victor zachowywał się dzisiaj niebywale uroczo, ba!, nawet zrezygnował z dzikiego seksu na rzecz wykonania masażu, chyba wypadałoby mu to jakoś wynagrodzić... nie, nie zamierzała pozwolić mu na więcej, ale kilka drobnych przyjemności, to przecież nie grzech. Westchnęła ciężko i odeszła kawałek od ściany, bawiąc się fikuśnym dekoltem swojej krótkiej, czarnej sukienki.
- Daj spokój, nie powiesz chyba, że przejmujesz się tą suką Wilkes - prychnęła lekceważąco - Sowę da się ugłaskać, szczególnie, że nie zrobiliśmy nic złego. Działałeś w mojej obronie, należy ci się nagroda za rycerskość, a nie nagana za usadzenie szmaty.
Odwzajemniła pocałunek, opierając dłonie na jego ramionach, jednak po chwili odsunęła się od niego i odstąpiła kilka kroków do tyłu. Cały czas patrząc mu prowokująco w oczu, zsunęła ramiączka, pozwalając, by sukienka z szelestem opadła na ziemię; Victor właśnie dostąpił zaszczytu, o którym marzą wszyscy chłopcy w Hogwarcie - Amelia Golightly stała przed nim w samej bieliźnie (i na szpilkach). Choć nie zamierzała pozwolić mu dobrać się do swojej cnoty, to to chyba było wystarczającą nagrodą.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 0:19

Victor wzruszył ramionami, uśmiechając się z czystą złośliwością.
- Dostała to, na co zasłużyła - odparł spokojnie. - I oczywiście, że się nią nie przejmuję - ironizowałem. A Sowę ugłaska Snape. Nawet, jeżeli się domyśli, że nie oberwała czystym Expeliarmusem będzie mnie bronić - mruknął tylko.
Westchnął cicho, opadając z wrażenia na najbliższą sofę i gwizdnął przeciągle.
- Biedny Radley... Przecież on mnie zabije, jeśli się o tym dowie - sapnął cicho, nie bardzo wiedząc, na jak wiele samozaparcia go stać. - Niech panienka pozwoli, że zrobię jej masaż - wstał z kanapy i podszedł do niej, by po chwili usadzić ją tyłem do siebie na kanapie.
Sam usiadł na nią, tak, iż w tej chwili znajdowała się dokładnie pomiędzy jego nogami (i hipogryf trącał fakt, że za chwilę bez trudu będzie mogła wyczuć jego nabrzmiałą erekcję), po czym zabrał się do masowania jej ramion, w czym był naprawdę bardzo dobry.
- Jeśli pozwolisz - rzekł, delikatnie zmuszając ją do tego, by położyła się na brzuchu, siadając tuż przy niej i kładąc dłoń na zapięciu jej stanika. - Niech cię szlag, Amelio Golightly - szepnął. - Doceń to, co teraz powiem - zaznaczył z siłą. - Przysięgam, że nie oczekuję od ciebie niczego... To znaczy... Sama wiesz, o czym mówię - burknął ostatnie zdanie grobowym głosem.
Bo cholernie trudno przyszło mu przyznanie się do porażki i przysięganie jej, że nie tknie jej cnoty.
- Ale nie znaczy to, że nie będę próbował przekonać cię do tego, że zachowywanie dziewictwa dla jakiegoś nieistniejącego typka jest całkowitym kretyństwem - dodał, spoglądając na nią z lekkim uśmiechem.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 0:39

Amelia już dawno przestała przejmować się jego złośliwościami, można nawet powiedzieć, że je polubiła. Może dlatego spędzanie czasu w jego towarzystwie sprawiało jej przyjemność.
- Wiem o tym - zaśmiała się lekceważąco - Gdybyś się nią przejmował, zapewne straciłabym do ciebie cały szacunek. Tylko przegrani przejmują się takim ścierwem.
Obserwując jego reakcję nie mogła powstrzymać uśmiechu satysfakcji, cisnącego się na jej kształtne, rumiane usteczka.
- A co Radley ma do tego? - zapytała podejrzliwie, po czym całkiem potulnie i bez słowa pozwoliła zaprowadzić się na kanapę - Jak mogłabym odmówić? - zamruczała lubieżnie, gdy zaczął masować jej ramiona. Owszem, poczuła, ale po dwóch latach wodzenia za nos zdążyła się do tego przyzwyczaić. Swoją drogą, podziwiała siłę jego zaparcia, skoro do tej pory nie posiadł jej siłą, rzecz godna pogratulowania.
Zatkało ją. Kolokwialnie mówiąc, zatkało ją - to były ostatnie słowa, jakich spodziewała się usłyszeć z jego ust. Nie była hipokrytką, nie zamierzała wykorzystać tego przeciwko niemu - odwróciła jedynie głowę tak, by móc spojrzeć na niego i posłała mu pełen wdzięczności uśmiech - Naprawdę to doceniam, Victorze - szepnęła cicho, wyciągając dłoń w jego stronę, by pogłaskać go po pokrytym kilkudniowym zarostem policzku.
Zaśmiała się natomiast, gdy usłyszała dalszą część jego wypowiedzi.
- Już zaczęłam się zastanawiać, czy aby przypadkiem nie zamordowałeś starego Hewsona - odparła z rozbawieniem i ułożyła głowę wygodnie w dłoniach - Czekam na obiecany masaż, szczególnie, że chcę z tobą jeszcze popływać, zanim woda wystygnie - oznajmiła władczo.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 0:58

A on nie miał zamiaru robić niczego, co sprawiłoby, że przestała by go szanować - choćby w tym minimalnym stopniu.
- Dlatego też nie zamierzam się przejmować - odgarnął z czoła niesforny kosmyk włosów i uśmiechnął się czarująco.
- Nie widziałaś jak na sam patrzył, kiedy pojawiliśmy się przy lustrze? Kiedy cię objąłem? - zapytał, nie wierząc, że mogła tego nie zauważyć. Przecież ani nie była ślepa, ani głupia, ani mało uważna! - Leci na ciebie - powiedział beznamiętnie. - Tak samo, jak przynajmniej połowa Hogwartu - nie mówię tu tylko o płci męskiej - dodał. Bo on wiedział o WSZYSTKIM!
Ale i tak ja mam największą ochotę cię przelecieć i ty doskonale o tym wiesz. Co oczywiście nie stawia mnie na wygranej pozycji, a chyba nawet wręcz przeciwnie nawrzucał sobie w myślach, co nie do końca było w jego stylu. Chyba ktoś potraktował go czymś kiedy zajmował się Wilkesówną...
Wcale nie wstydził się swojej erekcji. Już nie raz widziała i czuła jego podniecenie, więc nie było to dla niej niczym dziwnym. I nie zamierzał się z tym kryć - nie był ani wstydliwym Puchonem, ani cnotliwym Krukonem, ani bohatersko udającym Gryfonem. Po co miałby udawać, skoro ona i tak wiedziała?
Chłopak kiwnął tylko głową, zaciskając usta w wąską linię. Samozaparcie - powinien za to dostać order Merlina pierwszej klasy, ot co! Zachowywał się w sposób iście heroiczny. Jak jakiś zidiociały Gryfon.
- No cóż, to był iście gryfoński czyn z mej strony, ale liczę na to, że nie będziesz wypominać mi tego zbyt długo - jeszcze popadłbym w jakąś depresję - mruknął kąśliwie, choć w kąciku jego ust czaił się szatański uśmiech. - Ale nie znaczy to, że nie mówiłem poważnie - dodał natychmiast, poważniejąc nieco, jednak po chwili uśmiechnął się zawadiacko. - Jak sobie pani życzy, panienko Golightly - wyszczerzył się, a potem sprawnym ruchem rozpiął jej stanik - w końcu był już w tym wprawiony i zdjął ramiączka z jej ramiona.
Uniósł ją lekko w górę i wyciągnął spod niej bieliznę, całkiem przypadkowo muskając brodawkę jej piersi, a potem odrzucił stanik na bok, powracając do masowania jej pleców.
Wyjął z kieszeni różdżkę i przywołał do siebie pudełeczko talku, by po chwili powrócić do przerwanej czynności, rozprowadzając ówcześnie specyfik po ciele dziewczyny. Ciekawe, dlaczego masowanie jej nagich pleców sprawiało mu taką przyjemność i powodowało miły dreszcz w okolicach karku, a także mrowienie w... innych okolicach.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 1:23

Co nie zmienia faktu, iż ona posiada coś, co sprawiłoby, że przestałby ją szanować w mgnieniu oka. Ale jak zostało powiedziane już wcześniej, Victorowi nigdy nie dane będzie się o tym dowiedzieć. Ani jemu, ani nikomu innemu.
- Czyżbyś był zazdrosny? - zaśmiała się, po czym westchnęła ciężko - Chyba po prostu zaczęłam to ignorować. Ale lepszy on, niż ci Gryfoni, którzy proponowali mi analizę okolic intymnych, żeby zobaczyć, czy metamorfomagowie reagują tak samo na przyjemność fizyczną - wzdrygnęła się z obrzydzeniem, przypominając sobie ich słowa - Żałosne.
Owszem, Amelia doskonale wiedziała o tym, że jedyne o czym Hewson teraz myśli, to w jakiej pozycji najchętniej by ją przeleciał, miała na to doskonały dowód w postaci jego nabrzmiałem erekcji, ale zupełnie jej to nie obchodziło. Nie prosiła go, żeby udawał, nawet pewnie by mu wtedy nie uwierzyła. Odpowiadało jej to, jak teraz to wyglądały relacje między nimi i nie zamierzała tego zmieniać, nie zamierzała stać się dla niego kolejną na liście, którą mógłby zaliczyć, a potem obnosić się z tym niczym dumny paw. Wolała zostać tą jedyną nietkniętą, to chyba oczywiste.
- Jeszcze się nad tym zastanowię - odparła pokrętnie, choć Ślizgon musiał się domyślać, iż wcale nie zamierzała obracać jego słów przeciwko niemu. Bądź co bądź, znajdował się na liście uprzywilejowanych przez nią osób - Wiem o tym - dodała cicho, wciąż zdziwiona jego powagą. A może to po prostu nowa taktyka jak tu ją uwieść? Tak, takie myślenie zdecydowanie bardziej jej odpowiadało.
Zamruczała z rozkoszy, gdy zaczął masować jej plecy; najwyraźniej nie kłamał mówiąc, że jest mistrzem w tym fachu. Dla takiego masażu warto było zrezygnować z biustonosza, nawet jeśli tym samym miała by stracić w oczach Hewsona.
- Nie przerywaj, Vic - wymruczała, rozluźniając mięśnie i całkowicie oddając się jego dłoniom.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 1:38

I dobrze, bo Victorek wcale nie chciał przestawać jej szanować. To stworzenie, nazywane Amelią Golightly było naprawdę największą zagadką dla panicza Hewsona. I czasami, kiedy był zupełnie sam, nachodziły go potworne myśli. Dochodził wtedy do wniosku, że mógłby dla niej nawet się zmienić. Ale tak szybko, jak tylko ta myśl pojawiała się w jego umyśle natychmiast wyrzucał ją z niego. On miałby się niby zmienić? Przestać zaliczać wszystkie dziewczyny po kolei? Odmówić sobie przyjemności dla jednej kobiety, która najprawdopodobniej po prostu by go odrzuciła? Stać się jakimś cholernym impotentem tylko po to, by ją do siebie przekonać? By była jego? Zawsze w takich chwilach zastanawiał się, co takiego, do jasnej cholery, jest w tej dziewczynie, że zaczyna myśleć o takich głupotach, jak małżeństwo, monogamia i ustatkowanie się. Nawet o dzieciach myślał! No, na Salazara, kto to widział takie cuda? I tego też nie zamierzał nikomu powiedzieć. Nawet przed sobą nie przyznawał się do tego, że rozważa możliwość ustatkowania się. Kiedyś tam, w przyszłości. Kiedy jednak już ta myśl zaczynała jawnie panoszyć się w jego umyśle po prostu wmawiał sobie, że jedynym jej powodem jest chęć przedłużenia rodu. No bo przecież cóż by innego? Sam Victor nie miał bladego pojęcia...
- A jestem. Żebyś wiedziała - powiedział całkiem szczerze, śmiejąc się zwyczajnie.
Po chwili wybuchnął gromkim śmiechem i otarł łzę, która pojawiła się w jego oku.
- A to dobre! - zawołał. - I co? Nadal chodzą, mówią, widzą, słyszą i mają przyrodzenie w całości? - zapytał z rozbawieniem.
Bo on na miejscu Amelii potraktowałby ich przynajmniej tuzinem klątw. Ale może dlatego Merlin nie raczył postawić go na jej miejscu...
Uznał temat jego niecodziennego wyznania za zamknięty i nie zamierzał do niego powracać. Po prostu uznał, że mógłby się zupełnie skompromitować, albo, co gorsza! wystraszyć Amelkę. Jeszcze by, biedulka, pomyślała, że jest pod wpływem Imperiusa! A on po prosu powiedział jej to, co myślał. I, uwaga, uwaga, drodzy państwo! wcale nie miał zamiaru jej w ten sposób uwieść! Jakoś akurat w tej chwili mu to do głowy nie przyszło. Choć całkiem prawdopodobne, że jak już odstawi ją do jej dormitorium to wtedy zda sobie sprawę z tego, że mógł to wykorzystać...
- Z wielką chęcią - wymruczał tuż nad jej uchem i, cały czas ją masując, począł pieścić delikatnie płatek tegoż ucha, przygryzając go co po chwila.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 2:13

Zdecydowanie dobrze, że odgania od siebie takie myśli, a tym bardziej, że nie dzieli się nimi z Amelią. Gdyby dziewczę o tym, usłyszało... zapewne działając pod wpływem impulsu od razu by mu się oddała, nie myśląc zbyt wiele, co w zestawieniu z jej marzeniami o wielkiej i ckliwej miłości, białej sukni i hucznym weselu, okazałoby być się wielkim błędem. Mimo wszystko była strasznie wrażliwym stworzonkiem, nie mogłaby znieść myśli, że mężczyzna, któremu się ofiarowała całą siebie, nie dość, że jej nie kocha, to jeszcze zalicza wszystkie panienki po kolei, a ją traktuje jak jedną z miliona, nie wartą nawet chwili uwagi. Potrzebowała księcia z bajki, dlatego właśnie wciąż była dziewicą - bo książę chyba zaspał, albo był na tyle leniwy, że nie chciało mu się pojawić w jej życiu. A szkoda, bo Amelkę naprawdę mierziło i korciło, by wreszcie stać się kobietą, szczególnie po tym, co czasem po pijaku opowiadała jej Rose - na razie mogła sobie tylko wzdychać i czekać na odpowiedniego pana, wartego jej cnoty. Ech, brutalne, ale prawdziwe.
- Zadziwiasz mnie dzisiaj - wymruczała, przeciągając się, niczym leniwa kotka.
Dla niego może było to i śmieszne, Amy czuła się jedynie zniesmaczona i, co tu ukrywać, również zmolestowana. To całkiem miłe, kiedy wszyscy cię uwielbiają, jednakże nieustanne dybanie na cnotę do przyjemnych nie należało.
- Nadal, ale nie długo. Dzisiaj było za dużo świadków - mruknęła, oburzona jego rozbawieniem - Mam zamiar pokazać im co myślę o takich prymitywnych zagrywkach, a ty z racji tego, że jesteś zazdrosny mi w tym pomożesz.
Możesz pourywać im przyrodzenia, coby nie próbowali ich do mnie zbliżyć - miała to zdanie na końcu języka, jednakże całe szczęście, że postanowiła się powstrzymać.
Przyzwyczajona do nieustannego odganiania się od adoratorów, zapewne nawet by mu nie uwierzyła. Ktoś z dobroci serca miałby zaniechać otwartego czyhania na jej cnota i tym kimś miałby być Victor Hewson, który na tą cnotę całkiem otwarcie czyha już od tak dawna. Niedoczekanie, ot co.
- Och - westchnęła zdecydowanie zbyt głośno, niż powinna przy rozpalonym Ślizgonie, po czym niewiele myśląc przewróciła się na plecy, zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała namiętnie, przyciągając do siebie. Pomińmy szczegół, gdzie teraz znajdowały się jego dłonie, co blondynce wcale nie zdawało się przeszkadzać.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 2:28

Tak, zdecydowanie dobrze, że jej o tym nie wspomniał. Zresztą, sam w takich chwilach uważał siebie za skończonego wariata, więc z całą pewnością nie zamierzał nikomu o ty mówić. Wolałby nie wylądować na tym samym oddziale, na którym niegdyś przebywała jego matka (wbrew swej woli, rzecz jasna), a z całą pewnością tak by się stało, gdyby ktoś usłyszał, że Victor Hewson zamierza skończyć z bigamią i, nie daj Merlinie, wyznać komuś miłość. A fe! Przecież to niedorzeczne. A i to, że wcale nie traktował jej jak jednej z miliona, nie wartej ani chwili uwagi także było tematem tabu. I nie zamierzał uświadamiać Amelii, że było inaczej, niż jej się zdawało, ot co!
- Jakoś samo mi z siebie wychodzi - wzruszył ramionami z rozbawieniem.
Jakoś wcale nie przeszkadzało mu to, że był wyjątkowo słodki i przyjemny w stosunku do Amelki. Po prostu wydawało mu się, że właśnie tak powinien się przy niej zachowywać. I wcale nie wiedział z czego to wynika. Po prostu coś kazało mu mówić właśnie to, a nie co innego i już. I wcale nie zamierzał zgłębiać tej sprawy, bo powróciłby do sprawy wyjściowej, czyli do tego, o czym pisałam na początku posta.
- Z ogromną przyjemnością gołymi rękami powyrywam im przyrodzenie. Będą śpiewali niczym baba podczas porodu, a ja znajdę zaklęcie, dzięki któremu będę mógł to uwiecznić i pozostawić dla potomności - jestem pewien, że moi synowie będą chcieli widzieć jakich wielkich i heroicznych czynów dokonał ich ojciec, by obronić niewinną i cnotliwą niewiastę! - wygłosił swoje, jakże imponujące przemówienie (i jakże szczerze - bo naprawdę miał zamiar pourywać im przyrodzenie - nie będzie mu się szarańcza zbliżać do dziewczyny, którą on chce w przyszłości zdobyć!) i spojrzał na nią z dumą.
A jego łapeczki aktualnie znajdowały się na jej... klatce piersiowej, o! I nadal wykonywały masaż, o którego przerwanie wcale nie poprosiła. A przecież taki masaż jest bardzo istotny dla kobiety - ujędrnia i podnosi walory jej ciała! Dlatego też bardzo zapamiętale zajął się swoją pracą, całując ją szaleńczo. Jednakże cały czas zachowywał czujność - dopiero co przysiągł jej, że nie tknie jej dziewictwa, więc wolał się mieć na baczności - wystarczył moment zapomnienia...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 2:49

Z pewnością, gdyby Victor Hewson wyznał komuś (tym bardziej jej) te dwa niedorzeczne słowa, byłaby jedną z pierwszych osób, które wezwałyby służby mające na celu zabranie go na ów konkretny oddział. Jak już mówiłam, z jednaj strony dobrze, że jej o tym nie uświadomił, gdyż jej cnota mogła spać spokojnie, nie musząc się obawiać tego, że właścicielka postanowi ją stracić w przypływie nagłego afektu, z drugiej jednak tym gorzej dla Victorka, który sam sobie zmniejszał szanse na zdobycie jej. Uznajmy jednak, że panicz Hewson lubi wyzwania i w tym wyścigu szczurów obejdzie się bez chwytów poniżej pasa.
- Niech wychodzi dalej - zamruczała i delikatnie musnęła jego wargi.
To już jest niepokojące oraz z całą pewnością nie wróży nic dobrego. Victor nie był przeznaczony do bycia miłym (chociaż można by uznać, że bycie miłym dla Amelki to zupełnie inna sprawa, a osoby chcące jeszcze trochę pożyć, zazwyczaj właśnie tak postępowały), gdyż był dupkiem i chamem, jak to powtarzały w kółko hogwarckie dziewczyny, w kółko pchając mu się do łóżka. Ale za to właśnie go kochamy, prawda?
- Ich wrzaski będą muzyką dla moich uszu, pozwól mi na to popatrzeć! - odrzekła uroczyście, nie mając żadnych wątpliwości, co do tego, że Victor mówi całkowicie poważnie -Twoi synowie z pewnością nie będą zaskoczeni, gdy dowiedzą się, że tych wielkich i heroicznych czynów dokonałeś, by obronić niewinną i cnotliwą niewiastę, którą sam chciałeś posiąść - Tak, tak wiemy, że zarzekł się, że nie będzie dybać na jej cnotę, ale Amelka nie byłaby sobą, gdyby mu tego nie wypomniała. No i nie oszukujmy się, to, że obiecał, że jej nie tknie wcale nie oznaczało, że nie chce jej tknąć. Bo chce. I Amy dobrze o tym wie.
A panna Golightly również nie miała nic przeciwko takiemu masażowi; wzdychała sobie pomiędzy kolejnymi pocałunkami, nawet nie myśląc o tym, żeby zostawić usta Victora w spokoju. Było jej po prostu zbyt dobrze. Mimo wszystko, miała swoje potrzeby i właśnie takie wieczory z nim zupełnie wystarczyły, by je zaspokoić - problem tkwił w tym, że w drugą stronę nie działało to tak samo, a Hewson chciał czegoś więcej. Dobrze, że zachowuje czujność, chwila zapomnienia nie byłaby teraz wskazana.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 3:00

Cóż, chwyty poniżej pasa były akurat jego specjalnością, więc z całą pewnością wykorzystałby te swoje myśli do tego, by ją zdobyć, gdyby zdawał sobie sprawę z tego, że mu to może pomóc. Ale sobie z tego sprawy nie zdawał i chwała panu za to - jeszcze by ojcem w wieku szesnastu lat został!
- Jak chcesz - mruknął wprost w jej usta.
A jednak wcale nie wygłosił kolejnej zaskakującej przemowy tylko po prostu zajął się całowaniem Amelii i już.
No właśnie w tym sęk - za to. Dlatego też Victor jak najprędzej musi przestać zachowywać się jak jakiś zakochany Gryfon, bo Melcia jeszcze skłonna rozpowiedzieć po całym Hogwarcie, że Vicuś wcale nie jest chamem, dupkiem i prostakiem, który traktuje kobiety przedmiotowo i jego genialna reputacja, na którą sobie zapracował przez te sześć lat legnie po prostu w gruzach, ot tak *tu pstryknięcie palcami*.
Bo chce - i on sam doskonale o tym wie!!!
- Oczywiście, że będziesz mogła patrzeć, słuchać, a nawet wrzucać ich przyrodzenie do jeziora, jeśli tylko zechcesz - zapewnił ją szczerze. - A moi synowie będą dumni ze swego ojca, jeżeli usłyszą wzmiankę na ten temat - dodał, szczerząc się radośnie.
Powracamy do swego zwyczajowego stanu nastroju? I tak, i nie...
Chwila zapomnienia po prostu by ich zabiła. Victora dosłownie, a Amelię psychicznie. Ale czy to ważne w jaki sposób? W każdym razie Victor oderwał swe usta od jej, powoli wędrując w dół i zatrzymując się dokładnie w miejscu, które jeszcze przed chwilą masował. Nie wykonał jednak żadnego ruchu. Spojrzał za to na dziewczynę pytająco, szukając przyzwolenia na dalsze pieszczoty. W końcu przez nie dziewictwa nie straci...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 3:18

Nieświadomość czasem bywa błogosławieństwem, a nieświadomość, że posiada się chwyty poniżej pasa w ręce, czy jak w tym przypadku na końcu języka jest z całą pewnością błogosławieństwem. Jeśli nie dla Victora, to dla Amelii, która nie musi się martwić, że zostaną one wykorzystane przeciwko niej.
Przemowa w tym przypadku zdaje się być zbędna. Och, o to się akurat nie musiał martwić i chyba podświadomie sam nawet o tym wiedział. Nawet gdyby Mela zauważyła, że trwale zachowuje się jak zakochany Gryfon, a jego opinia dupka i chama, czy też cała reputacja są dalekie od prawdy, mimo wszystko trzymałaby język za zębami i nie pisnęła by słówka nawet Rose. Tak to już z nią było, że iście Gryfońsko potrafiła walczyć w obronie przyjaciół - może to ten brak rodzicielskiej miłości, kto wie. Wracając do tematu, przy panience Golightly Vicusiowa reputacja może spać spokojnie.
- Uważam, że wrzucanie ich do jeziora to zbyt lekka kara. Mogę je miażdżyć, aby przypadkiem nie znaleźli zaklęcia, które przyklei je z powrotem - odparła z wręcz niezdrową satysfakcją. Choć... należałoby im się, snuć tak nieprzyzwoite tematy przy tak cnotliwej niewieście? To woła o pomstę do nieba (a wszyscy wiedzą, że Amelia jest bogiem)! - Chcesz ich wychować na cnotliwych Gryfonów bezinteresownie broniących damskich cnót, czy na swoje mniejsze kopie, które są gotowe ich bronić, tylko po to, żeby potem posiąść - zaśmiała się, wyobrażając sobie oddział małych Victorków, chodzących jak w zegarku za tatusiem.
Po chwili zapomnienia Amelia nie pozbierałaby się psychicznie przez bardzo długi czas, jeśli w ogóle by jej się to udało. Skupmy się jednak na teraźniejszości. Wiedziała, że dziewictwa przez to nie straci, a mimo wszystko czuła się dość niepewnie w zaistniałej sytuacji. To było niczym zdarcie z niej jednej płachty niewinności, Victor zapuszczał się właśnie tam, gdzie żaden inny mężczyzna do tej pory nie zdołał... nawet on sam. Skinęła głową, dając mu do zrozumienia, że zgadza się na dalsze pieszczoty, jednakże mimo wszystko zacisnęła palce na jego ramionach. Taki kontakt dziwnym trafem ją uspokajał.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 3:30

Ale póki co - martwić się nie musi. Nikt jego myśli nie pozna i już.
To całe szczęści, bo nie dość, że ona spać spokojnie będzie to i Victor dzięki temu. Bo wolałby jednak nadal uchodzić za skończonego sukinsyna, który wykorzystuje dziewczyny. Zdecydowanie lepsze to, niż opinia cioty, która jest w stanie kochać. Tragedia...
- To też całkiem niezły pomysł, choć myślę, że Wielka Kałamarnica całkiem nieźle poradziłaby sobie z tym miażdżeniem. Ale całkiem prawdopodobne, że źle myślę - ktoś mi skutecznie utrudnia ten proces... - spojrzał wymownie na jej sterczące sutki i uśmiechnął się zawadiacko.
- To drugie - mruknął tylko.
Już ona doskonale wiedziała, co miał na myśli...
Tak też Victor sądził, a mimo wszystkich zaprzeczeń, jakie roił sobie w umyśle, za bardzo zależało mu na tej podłej niewieście, która skutecznie zaprzątała mu głowę - czy to na niwie przyjacielskiej, czy też na jakiejkolwiek innej, o której lepiej nie dyskutować - by móc skazać ją na wieczne męki przez jedną jego chwilę nieuwagi... Victorze Hewsonie - staczasz się...!
Nie dał po sobie znać, jak bardzo usatysfakcjonowany jest jej zgodą. Wiedział, że skłonna jest ją cofnąć. Miast tego zerwał kontakt wzrokowy, przenosząc spojrzenie na jej kształtne piersi i westchnął cicho. Jedną dłonią wciąż pieścił jedną z nich. Ustami natomiast powoli dotykał wzgórka, otaczającego ciemną brodawkę, wysuwając lekko język i znacząc wilgotny ślad, od jej boku, przez wzniesienie, aż do ciemniejszej plamy, na której też postanowił skupić się na dłużej. Z początku po prostu całował jej pierś, bardzo delikatnie, wiedząc, że zbyt wiele wrażeń na raz wcale nie musi przynieść mu korzyści. Przerwał na moment, sunąc językiem od jednej piersi do drugiej, by skupić się na drugim z sutków. Po minucie delikatnych pieszczot zdecydował się nieco wzmocnić doznania i przygryzł jej sutek, by moment później zacząć go ssać, z początku lekko, a po chwili coraz mocniej i mocniej, równocześnie drażniąc go językiem. Wreszcie objął ustami jej pierś, zapamiętując się w pieszczocie. Nie zapomniał jednak, w którym miejscu jest granica, choć jego dłoń w tej chwili zaciskała się na jej pośladku.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 3:50

I będzie uchodzić za skończonego sukinsyna, w końcu na dłuższą metę nie jest w stanie się zmienić, a czystokrwiste panny zbyt bardzo chcą być przez niego wykorzystane, by nawet móc w to uwierzyć. W tym duecie to Amelia była tą w stanie kochać, problem tkwił jedynie w tym, że nie miała kogo tak właściwie kochać. Właśnie dlatego znajdują się teraz w takiej, a nie innej sytuacji.
- Nie jestem przekonana, czy wielka kałamarnica była by chętna, by dotknąć ich oślizgłych przyrodzeń, ja sama będę musiała załatwić sobie porządne rękawiczki - zaśmiała się, wyobrażając sobie, jak stwór wynurza się nad wody i łypie na nich groźnie gdyż zanieczyścili środowisko swojego bytowania - Schlebiasz mi, Victorze - wymruczała i gdyby mogła w odwecie spojrzałaby na jego nabrzmiałą erekcję, jednak zważywszy, na pozycję, w której się znajdowali, nie było to możliwe. A szkoda.
Chyba tylko jego zaprzeczenia i jej teorie powstrzymywały ich przed jedną chwilą nie uwagi, która znacząco zaważyła by na przyszłym życiu Amelki. Całe szczęście, że nie zdawała sprawy, że cała przyszła kolej rzeczy spoczywa w jego garści, bo nie oszukujmy się, panna Golightly powoli przestawała myśleć logicznie.
Nigdy nie przypuszczała, że ten na pozór wręcz brutalny chłopak jest w stanie być tak delikatny i nawet teraz, gdy obdarzał ją tymi czułościami, nie była pewna co się dzieje. Z całą pewnością nigdy do tej pory nie czuła czegoś takiego; jej dłonie coraz mocniej zaciskały się na jego ramionach, wręcz boleśnie wbijając w nie paznokcie, a z ust wydobywały się coraz głośniejsze westchnienia. Zupełnie nieświadomie objęła go udami przyciągając go bliżej do siebie.
Cóż z tego, że jutro przypuszczalnie nie będzie potrafiła spojrzeć sobie w twarz? Teraz liczyła się dla niej tylko chwila. A to nie wróżyło nic dobrego.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 4:03

To w sumie i tak było lepsze niż bycie ciotą. Poza tym, jakby nie było, niosło ze sobą wiele korzyści, na które, jakby nie było, Vicuś był bardzo łakomy. Cóż, w końcu, jakby nie było, był tylko facetem. I to w dodatku nastoletnim, a ci, niestety, nie zawsze potrafili zapanować nad swoimi żądzami...
- Cóż, możliwe - mruknął, wciąż ją całując i uznał, że nie ma sensu dalej ciągnąć tego tematu. Podłe typki, które ją napastowały i tak dostaną za swoje, choć ona, być może, nawet nie będzie o tym wiedziała.
- Przyjemność po mojej stronie - westchnął, równie podniecony, co i ona.
A mimo wszystko, to on był tą osobą z ich dwójki, która wciąż zachowywała resztki zdrowego rozsądku i chłodnej logiki. Bo doskonale wiedział, co dzieje się z jego własnym ciałem, ale równocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że ona przeżywa to o wiele mocniej - mimo wszystko Hewson zdążył przywyknąć już do konieczności wstrzymywania samego siebie, choć, nie mógł zaprzeczyć, że i on był już na granicach wytrzymałości. I całe szczęście, że wciąż miał na sobie spodnie, bo w przeciwnym razie mogłoby być naprawdę kiepsko.
Mimo, że wciąż dzieliła ich warstwa ubrania, zaczął poruszać się dość szybko, ocierając się swoim przyrodzeniem o jej ciało. Wciąż pieszcząc jej piersi, zaciskał powieki i nie był w stanie powstrzymywać pojedynczych jęków, które wydobywały się z jego ust.
W pewnej chwili, czując, że i ona już długo nie wytrzyma, przywarł do niej całym sobą, pieszcząc ją jeszcze intensywniej. Po chwili, gdy jej ciało wyprężyło się pod nim, a potem opadło bezwładnie, poczuł, że i z nim dzieje się to samo. Zaklął szpetnie, opadając na dziewczynę.
- W tej chwili cię nienawidzę. I siebie też - sapnął, czując coś nieprzyjemnie ciepłego, mokrego i lepkiego wewnątrz własnej bielizny.
Zacisnął powieki i zęby, aż zgrzytnęły.
- Pierwszy raz mi się to zdarzyło - dodał, wciąż oddychając dosyć szybko. - Co za hańba - prychnął, podnosząc się z niej. - Chodź - mruknął, pomagając jej wstać, zrzucił z siebie ubranie i spojrzał na nią, wciąż z mieszaniną zaskoczenia i złości, a potem wszedł pospiesznie do wanny.
Chwała Merlinowi - woda wciąż była ciepła. Zamknął oczy, wciąż będąc cholernie spiętym i zanurzył się aż po same oczy, pozostając pod wodą przez długi czas. Może chciał się utopić, bo aż tak mu było wstyd za siebie? Kto go tam wie...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 4:40

Za tą wstrzemięźliwość i wytrzymałość względem jej osoby, Amelia była gotowa wręczyć mu Order Merlina kiedy tylko zostanie obrana Ministrem Magii. Choć jak się miało okazać za chwilę do tej pory nie spotkało ich nic, co wymagało by większego poświęcenia - Amy uważała, że skoro była w stanie powstrzymać go i siebie od czegoś więcej po typowych pocałunkach, od czasu do czasu dotykając miejsc intymnych to i w takiej sytuacji zdoła zachować zimną krew. Cóż, pomyliła się, najzwyczajniej w świecie nie doceniła naturalnych reakcji swojego ciała. I mogła tylko dziękować Victorowi, że zachował resztki zimnej logiki.
Fala podniecenia, ogarniająca jej organizm stawała się z każdą chwilą coraz większa i większa, aż w końcu nie była w stanie myśleć o niczym poza poruszającym się na niej chłopakiem. Nie kłopotała się powstrzymywaniem jęków, bezsilnie wydobywających się z jej ust - nawet gdyby chciała, całkowity brak doświadczenia zupełnie by jej na to nie pozwolił. Targana nowymi emocjami, zupełnie nieświadomie zaryła paznokciami o jego plecy, tworząc na nich osiem czerwonych smug; z jej ust wydobył się krzyk spełnienia, ciało wygięło się w łuk, by potem bezwładnie opaść na kanapę.
Nie odpowiedziała. Obróciła głowę, starając powstrzymać cisnące się do jej oczu łzy; nienawidzę cię to nie były te dwa słowa, które chciała usłyszeć po swoim pierwszym w życiu orgazmie, to nie tak miało być. Nie obchodziło jej, co mówi do niej Victor, nie obchodziło jej zupełnie nic - chciała znaleźć się w swoim dormitorium, ze swoim kotem i najchętniej tam umrzeć. Pozwoliła podnieść się niczym lalka z kanapy, a kiedy on zanurkował w wannie, po prostu stała tam, gdzie ją zostawił. Oplotła się ciasno ramionami i nie mogąc tłumić już dłużej płaczu pozwoliła, by kilka łez stoczyło się po jej policzkach. Czuła się brudna, wykorzystana, wręcz niechciana. Niewiele myśląc, wskoczyła do wanny, wyciągnęła go spod wody, silnym ruchem przyparła do ściany... i ufnie jak dziecko objęła go ramionami, wtuliła się w niego całym ciałem i najzwyczajniej zaczęła płakać. Tak Amelia Golightly płakała, to coś godnego zapamiętania.
- Nienawidzę cię. Nienawidzę cię, nie chcę cię więcej widzieć... - szlochała, nie odrywając się od niego nawet na milimetr - Jesteś największym chamem, ch**m, sk**wielem jakiego znam. Nie chcę, żebyś kiedykolwiek mnie dotykał, żebyś... żebyś się do mnie zbliżał - zaczęła wodzić ustami po jego klatce piersiowej, czyżby na potwierdzenie swoich słów - Nienawidzę cię, Victorze.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że wcale tak nie myślała i pokazywała to całą sobą. Potrzebowała, żeby chociaż ją objął, okazał odrobinę czułości, a nie odrzucił, jak zużytą rzecz,


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 4:54

Zgłupiał. Tak po prostu zgłupiał. Gdy wyciągnęła go z wody otworzył szeroko oczy i już chciał zaprotestować, ale ona...
- Amelia, co ty - zaczął. - Dziewczyno, do jasnej cholery, ja... - zająknął się z ustami szeroko otwartymi, widząc jej poczynania.
Słuchał jej słów, wpatrywał się w czubek jej głowy, nie mogąc się poruszyć. Jak gdyby został sparaliżowany, spetryfikowany, bądź tak naprawdę był zwyczajną kukłą. Milczał, wpatrując się w nią tempo, aż wreszcie coś w nim pękło. Uśmiechnął się lekko, a potem złapał ją za przeguby i na moment odsunął od siebie, by spojrzeć jej w oczy. Otarł łzy, płynące po jej policzkach najdelikatniej, jak potrafił, choć było to dla niego coś zupełnie nowego i spojrzał na nią czule, a potem całkiem zwyczajnie objął ją jedną ręką, a drugą uniósł podbródek dziewczyny i pocałował jej, wygięte w podkówkę, usteczka. Po chwili przerwał pocałunek i westchnął cicho.
- Nie nienawidzisz mnie - szepnął. - Tak samo, jak ja ciebie - dodał. - A to... - zawahał się. Nie do końca wiedział, jakich słów użyć, by znów jej nie urazić. By nie pomyślała czegoś głupiego, nie uroiła sobie jakiegoś idiotyzmu w tej swojej pięknej główce.
- Stało się - zaczął powoli. - I nie żałuję - dodał w chwilę później.
A potem... Potem zaskoczył samego siebie. Znów spojrzał jej w oczy i z największą powagą, na jaką było go stać wyszeptał:
- Przepraszam.
Nie wiedział, co więcej miałby powiedzieć. Brakowało mu słów, by opisać to, co w tej chwili czuje. Złość, frustracja, nienawiść, poczucie wstydu. Żadne z tych uczuć jednak nie odnosiło się do niej. Każde z ogromną siłą godziło wprost w niego, co wcale nie poprawiało jego humoru.
- To nie tak powinno wyglądać - pokręcił głową z niedowierzaniem. - Przysięgam, że nigdy więcej cię nie dotknę - dodał, odwracając wzrok.
I zupełnie przecząc własnym słowom, przygarnął ją do siebie ze wszystkich sił i oparł policzek na jej głowie, zamykając oczy. Byli w tak blisko siebie - on całkowicie nagi, ona niemalże. A jednak w tej chwili nie myślał o tym. W ogóle tego nie odczuwał. I było to dla niego dziwne. Całkiem nowe i nieznane. I nie wiedział, co ma z tym zrobić.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 21 Lut - 16:08

O wstydzie! Jak ona cierpiała - nie dość, że czuła zażenowanie z powodu tego co zaszło wcześniej, z powodu swoich i jego reakcji, to jeszcze teraz pozwoliła sobie na okazanie słabości. Teoretycznie rzecz biorąc, nie można jej się dziwić - doświadczyła właśnie swojego pierwszego uniesienia fizycznego, przez chwilę pozwolił się jej poczuć wyjątkowo, poczuć się chcianą a teraz? Najbardziej w świecie bała się potraktowania przedmiotowo, odrzucenia z jego strony, sprowadzenia do poziomu tych łatwych panienek, z którymi sypiał. Jakkolwiek tandetnie, ckliwie i bzdetnie to zabrzmi, potrzebowała teraz jego bliskości.
Nie chciała, żeby ją od siebie odsuwał, ale niechętnie na to pozwoliła; początkowo, nie potrafiła nawet spojrzeć mu w oczy - czuła się naga, obnażona, poniżona i słaba, jednakże gdy zebrała w sobie wystarczająco silnej woli, by to zrobić, nie ujrzała w nich wzgardy, tak jak się spodziewała, tylko zupełnie coś innego. Zaskoczenie? Czułość? Z całej siły przygryzła wargę, gdy poczuła jego delikatny dotyk na swoim policzku. Spodziewała się, że ją odtrąci ją z mefistofelicznym uśmiechem, wyśmieje czy Merlin jeden wie, co innego robi z dziewczętami, które tak często wykorzystuje, a on jedynie otarł jej łzy i delikatnie pocałował. A ona oczywiście musiała, zrobić kolejną głupotę, więc wpiła się łapczywie w jego usta.
- Wiem o tym - mruknęła jedynie. A naprawdę chciała go teraz znienawidzić, móc zgnieść w dłoniach niczym robaka, tak jak zwykła to robić z innymi. Problem tkwił w tym, że to on w każdej chwili mógł zgnieść ją.
Nie, nie uroi sobie niczego w główce, głównie dlatego, że niczego od niego nie oczekiwała. Nigdy i nigdy nie będzie; nie spodziewała się, że może go zmienić tak jak inne dziewczęta, po prostu nauczyła się go akceptować. I nawet teraz nie miała z tym problemu, bo jedyną osobę, jakiej nie potrafiła znieść, stanowiła ona sama. Była pewna (nie, nie przekonana, pewna) to, że sama jest sobie winna i jeśli straci cały szacunek, jaki Victor do niej żywił, to będzie to tylko i wyłącznie jej zasługą.
- Ja też nie - szepnęła niebywale cicho. Bo taka właśnie była prawda - choć czuła się poniżona i wykorzystana, nie żałowała. Przerażało ją jedynie, że tym wszystkim obudził w niej nowe, nieznane do tej pory pragnienia, chciała więcej, ale miała jeszcze na tyle zdrowego rozsądku, by go o to nie prosić. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby teraz na domiar złego postanowiła jeszcze mu się oddać - chyba po prostu by tego nie przeżyła.
Jej nie dane będzie poznać targających nim uczuć, choć była święcie przekonana, iż całą złość, frustracje i inne uczucia, które czuł, a których czuć nie powinien, skierowane są właśnie w jej stronę. Jego reputacja właśnie robi swoje.
- To nie miało wcale wyglądać - westchnęła ciężko - Nie chcę, żebyś więcej mnie nie dotykał, ja... - zacięła się.
Tak, Golightly, pogrążaj się dalej, wymyślała sobie w myślach, Nie wystarczy ci, że już będzie traktował cię jak szmatę? Chcesz, żeby wykorzystał to przeciwko tobie? Przylgnęła do niego całym ciałem; zupełnie nie przeszkadzała jej ani jego nagość ani też swoja, a wręcz przeciwnie - dotyk jego skóry sprawiał jej niebywałą przyjemność. Bidulka nie wiedziała, co ma ze sobą począć, jak się zachować. Skoro już pokazała swoją słabość, co jej szkodzi pokazywać ją dalej?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Nie 21 Lut - 19:33

Victor wcale nie odbierał tego jako słabości. Co innego, gdyby była pierwszą lepszą, zupełnie nic nie znaczącą dziewczyną, która po prostu sama wskoczyła mu do łóżka, a która potem błagała go, by z nią został. Widział już wiele dziewcząt, wieszających mu się na szyi, gdy zapinał rozporek i patrzyła na nie z mieszaniną odrazy i brutalnego rozbawienia. Zdejmował wtedy ich ręce z siebie i odsuwał jak najdalej, a potem odwracał się tyłem w poszukiwaniu podkoszulki, czy koszuli, zakładał je na siebie i zostawał zapłakane pannice samym sobie. Och, a jakże one rozpaczały! Wrzeszczały za nim, by nie odchodził, nie zostawiał ich samych, a on tylko uśmiechał się z kpiną i mówił "wiedziałaś, na co się piszesz", a potem wychodził. Taka była kolej rzeczy, ale Amelia... Amelia była kimś więcej. Po pierwsze - szanował ją. Wiedział, że jest inteligentna, że nie daje sobą pomiatać. Ma zasady, jakich nie posiadały inne dziewczyny w jej wieku. Była nader dojrzała i silna. Tak, ta siła pociągała go w niej najbardziej. I, co najważniejsze, wytrzymywała z nich. Wyglądało nawet na to, że go zwyczajnie lubiła, co do tej pory zdawało mu się być całkowicie nierealne. Przecież nawet Rose tak naprawdę wcale go nie lubiła, więc dlaczego ona potrafiła żywić do niego jakiekolwiek pozytywne uczucia, skoro na każdym kroku wspominał jej o tym, w jaki sposób by ją przeleciał, gdyby tylko mu na to pozwoliła?
Nie obawiał się, że uroi sobie coś w tym sensie. Bał się natomiast, że mogłaby go naprawdę znienawidzić, co z całą pewnością by go zabiło i właśnie zdał sobie z tego sprawę.
Niespodziewanie uśmiechnął się do niej ciepło. Nie był pewien, jak ona potraktuje ten jego uśmiech.
- To dobrze - szepnął, głaszcząc ją po głowie.
W tej chwili akurat żałował, że posiadał tę swoją reputację. Wolałby już, żeby w oczach Amelii był delikatnym, kochającym Krukoniątkiem, które nie potrafiłoby nikogo skrzywdzić. Chciał zapewnić ją o tym, że nie chciał jej skrzywdzić i nadal tego nie chce. Że jest dla niego ważna, ale nie potrafił. Dlaczego? Bo sam nie chciał uwierzyć, że to jest prawdą. Kiedy o tym myślał, dochodził do wniosku, że to nie jest normalne. On - Victor Hewson, pragnący szczęścia jakiejś kobiety? Nie do pomyślenia!
Nigdy, ale to przenigdy, choćby nie wiadomo co zrobiła, chłopak nie straciłby do niej szacunku. I nigdy, za nic w świecie, nie zacząłby traktować jej jak szmaty. Nie potrafiłby po prostu.
- Jesteś pewna? - zapytał całkiem szczerze.
Jego dłonie drgnęły lekko, jednakże nie wykonał żadnego ruchu. Domyślał się, co dziewczyna może czuć w tej chwili i bał się, że teraz tym bardziej trudno będzie mu trzymać się na dystans. Cały czas przyciskał ją do siebie, nie będąc pewnym, czy to mądre posunięcie. Po tym nagłym wybuchu, gdy emocje minimalnie zaczęła opadać on znów zdał sobie sprawę gdzie, z kim i w jakiej sytuacji jest. A to wcale nie było zbytnio pomocne w tej chwili...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 22 Lut - 0:56

Amelia nie miała żadnego powodu, by myśleć, że nie jest właśnie jedną z pierwszych lepszych, które najpierw wskakiwały mu do łóżka, a potem błagały, by ich nie zostawiał - pomijając kwestię, że mu się nie oddała, robiła dokładnie to samo. Owszem, zdawała sobie sprawę, z szacunku, jakim ją darzył, ale nie oszukujmy się: szacunek zawsze można stracić, a teraz ze swoją słabością, w swoim mniemaniu, znajdowała się do tego na najlepszej drodze; nigdy nie sądziła, iż mogłaby znaczyć dla niego coś więcej. Złamała się, pozwoliła, żeby taka sytuacja zaistniała. Zwyczajowa dojrzałość i siła, nagle ustąpiły miejsca emocjom, sprawiając, że zaczęła się zachowywać jak jakaś uczuciowa Puchonka, nie będąca w stanie przełknąć porażki. Stwierdziłabym raczej, że po prostu przyzwyczaiła się do jego zachowania - nieustanne wywody, w jakiej pozycji najchętniej by ją przeleciał po jakimś czasie zaczęły ją bawić, szczególnie iż do tej pory nawet nie myślała, by mogła kiedykolwiek zrobić to właśnie z Victorem.
- Dobrze? - zaśmiała się przez łzy i odsunęła się od niego - Nie pie**ol, Hewson, nie widzisz, że nic nie jest dobrze? Nic, rozumiesz?! - podniosła rękę, jak gdyby chciała go uderzyć, jednakże zamiast tego ponownie przylgnęła do niego całym ciałem - Powinnam cię nienawidzić, a nienawidzę siebie, to nie jest w porządku - szepnęła, wtulając policzek w jego klatkę piersiową, ustami delikatnie muskając słonawą skórę. On dotrzymał słowa, powstrzymał się i nie wziął jej w afekcie, to ona pozwoliła na to, co się stało, więc jak mogłaby się na niego gniewać?
Pokiwała twierdząco głową, nie odsuwając się od niego nawet o milimetr.
- Po prostu mnie obejmij - poleciła cichutko i niepewnie, zupełnie nie podobnie do samej siebie, z resztą tylko ślepiec nie zauważyłby, że coś z nią nie tak: jej włosy mimowolnie ciemniały z każdą chwilą, oczy z niebieskich stawały się szare i dosłownie chudła w oczach. Nie potrafiła zapanować nad sobą, a jej zdolności metamorfomagiczne szalały do woli - Proszę - dodała prawie bezgłośnie. Ogarnij się, Golightly
Nie, nie mógł się nawet domyślać, co czuje teraz Amelka, to o czym myślał stanowiło jedynie namiastkę targających nią uczuć. Może i jej cnota znajdowała się nadal na swoim miejscu, ale to było pierwsze w jej życiu uniesienie fizyczne, jedna z ważniejszych chwil o której marzyła od tak dawna, a Hewson nie był tym mężczyzną, który powinien się teraz przy niej znajdować. Może i zachowała się zbyt gwałtownie, może i rozckliwiała się nad samą sobą, ale wypełniające ją uczucia były na tyle silne, że nie potrafiła ich zignorować. Skrzywdził ją, czy tego chciał czy też nie, brutalnie odarł ją z marzeń o księciu na białym rumaku, zachodzie słońca świec i zapachu płatków różanych, wypełniając jej myśli niewygodną kanapą znajdującą się w łazience prefektów. Nagle zapragnęła poczuć go w sobie, a nie na sobie i im bardziej odganiała te myśli, z tym większą siłą wracały do niej ponownie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nagle przestała dostrzegać wady w takim scenariuszu.
W tym momencie przyciskanie jej do siebie i dawania jej tym samym urojonego oparcia było najlepszym, co mógł dla niej zrobić. Amelia mogłaby trwać tak w nieskończoność, wtulona w jego nagie ciało, zasłuchana w rytm serca... ale wiedziała, że to niemożliwe i nawet tego nie oczekiwała. Po kilku chwilach głucha cisza zaczęła dzwonić w jej uszach, musiała przerwać milczenie.
- Chyba pozbawiłam cię szansy na dziki seks tej nocy, Hewson - zaśmiała się słabo, wciąż nie odsuwając się od niego.
Żałujesz, że nie wybrałeś dzikiego seksu, prawda? Tak powinnaś zapytać, Golightly. Gdybyś miał choć trochę zdrowego rozsądku, teraz obracałbyś jakąś panienkę, jak by ci się żywnie podobało, a nie stał w wannie z rozhisteryzowaną dziewicą, która wręcz się do ciebie przykleiła, przeklinała się w myślach, nie skora wymówić swoich myśli na głos. Poniżasz się, Amelio. Jesteś cholernie słaba, a on teraz wykorzysta to przeciwko tobie, zobaczysz.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Pon 22 Lut - 22:37

Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że naprawdę nagle coś w nim pękło. Nagle zaczęło mu na kimś zależeć, a to było przerażającym spostrzeżeniem. Jeszcze chwila, a sam zgłosi się do Munga, informując uzdrowicieli, że nagle z oziębłego skurwiela, który nie robi nic innego tylko w kółko wykorzystuje dziewczyny, zrobił się czuły i troskliwy paniczyk, interesujący się psychiką koleżanki... Chore!
Amelia mogła być pewna, że nie zachowywała się tak, jak tamte dziewczyny. Im zdarzały się o wiele bardziej desperackie czyny, łącznie z rozpinaniem jego rozporka wbrew woli samego Victora, co już nie raz skończyło się użyciem przeciw nim magii. I nie, nie dla ich dobra, ale dla dobra jego samego.
- Do kurwy Wilkes nędzy, Melka! - zawołał. - Co ja mam zrobić? Co powiedzieć, żeby było dobrze? Jestem tylko tym wielkim skurwielem Hewsonem. W dodatku stuprocentowym facetem - nie potrafię znaleźć się w takiej sytuacji i już - nie chciał na nią krzyczeć. Nie chciał, żeby myślała, że jest na nią zdenerwowany, bądź coś w tym stylu. Po prostu chciał, żeby wreszcie poczuła się lepiej, ale nie wiedział, co zrobić, by tak się stało.
- To przestań, do jasnej cholery! - warknął, łapiąc jej rękę i ściskając lekko. - Przestań się nienawidzić i obwiniać! Wystarczy, że ja siebie nienawidzę. Tobie nie wolno! - O! Zabronił jej i już! I ma się zastosować, bo jak nie to znajdzie na nią jakiś sposób!
Przez chwilę przyglądał się jej ze zdziwieniem. Niby doskonale znał te jej zdolności i widział, jak na jego oczach zmieniała swój wygląd, ale w tej chwili nie bardzo wiedział, co się z nią dzieje.
- Wiesz, że zrobię to z przyjemnością, ale... - Nie dokończył zdania, za to objął ją, przyciskając do siebie, a potem uniósł jej podbródek i znów zaczął całować.
- Pierdolić dziki seks - mruknął cicho. - Może pójdę na odwyk - zastanowił się na głos, uśmiechając lekko.
Nie, nie wykorzysta tego przeciwko niej. Nigdy.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 22 Lut - 23:29

Jeśli będzie wybierał się do Świętego Munga, powinien zabrać Amelię ze sobą. Bo nie tylko w nim coś pękło. Zawsze żyła swoją świętą zasadą: nie pokazuj innym słabości, gdyż wykorzystają ją przeciwko tobie, a ostatni raz płakała gdy była dzieckiem i stłukła kolano. A teraz? Ryczała bez żadnych większych oporów i pozwoliła, by zaczęły przemawiać przez nią emocje. Żałosne. Może i brakowało jej dużo do zachowania tych łatwych panienek, które zaliczał bez mrugnięcia okiem, ale cóż, nie oszukujmy się - panna Golightly nie myślała teraz zbytnio logicznie, a fakt, że nie miała pojęcia co myśli Victor wcale jej w tym nie pomagał. Z resztą, i tak by mu nie uwierzyła.
- Nie możesz nic zrobić, Victorze. Bo jesteś tym wielkim skurwielem Hewsonem - powiedziała chłodno starając się trzymać emocje na wodzy - Albo nie. Możesz mnie po prostu utopić, bo inaczej dobrze nie będzie. - odwróciła wzrok nie mogąc znieść tego spojrzenia. Cóż z tego, że nie chciał na nią krzyczeć, jeśli właśnie to zrobił, a ona była na tyle roztrzęsiona, że jedynym logicznym wytłumaczeniem, jakie przychodziło jej na myśl, było to, że jest na nią zdenerwowany. Nie była głupia, znała Victora i wiedziała, że nie mógłby tak po prostu chcieć, żeby było jej dobrze. Ironia?
- Nie pierdol, Hewson, masz mnie za idiotkę? - wyrwała mu swoją rękę, a jej włosy momentalnie przybrały barwę wściekło rudą - Uważasz, że uwierzę, że się nienawidzisz? Gówno cię to obchodzi, wykorzystałeś kolejną panienkę - codzienność, i żałujesz tylko, że mnie nie przeleciałeś! Jeśli się o coś obwiniasz, to tylko o to, że wcześniej nie zdjąłeś spodni! - krzyczała przez łzy. No i tyle by było z utrzymywania przez nią emocji na wodzy - Nie obchodzi cię co czuję, nie obchodzi cię kurwa nic! - wyżyła się na nim, emocje opadły, włosy wróciły do normalnego koloru, a ona szybko zorientowała się, jaką głupotę palnęła - Przepraszam, ja... ja... ja nie chciałam. Nienawidzę się, naprawdę - znowu do niego podeszła, znowu do niego przylgnęła i znowu zaczęła obdarzać drobnymi pocałunkami jego ciało. I zupełnie nie obchodziło jej, że tego ostatniego Victor jej zabronił. Jutro nie będzie mogła spojrzeć sobie w twarz, to było bardziej, niż pewne.
- Ale?
Z radością i zachłannością odwzajemniła pocałunek, zarzuciła mu ręce na szyję by przyciągnąć go bliżej siebie. Nie chciała, żeby przestawał, chciała za to więcej i z całej siły powstrzymywała się, żeby mu tego nie pokazać.
- Daj spokój, nie wytrzymałbyś na odwyku. Załatwiłbyś niewybaczalnymi pielęgniarzy, a pielęgniarki przeleciał na miejscu - powiedziała z rozbawieniem, wciąż przyciskając do niego swoje ciało, ale odrobinę zadzierając głowę do góry, by móc nań spojrzeć.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach