Łazienka

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Pon 22 Lut - 23:51

Pierdolić słabości! Nawet Victor je ma, choć za nic by się do tego nie przyznał. To znaczy - dawniej, bo w tej chwili zaczyna się przyznawać, ale na całe szczęście Amelka zdaje się tego nie widzieć. Bardzo dobrze, bo chybaby popełnił samobójstwo, biedaczyna...
Przez chwilę po prostu przyglądał się jej, nie mówiąc ni słowa, spod zmarszczonych brwi. Wreszcie złapał ją za brodę, może nieco za mocno, ale w tej chwili naprawdę się wkurzył.
- Zamknij się - warknął. - Nie pozwalam ci tak mówić - dodał, a odnosiło się do tej propozycji popełnienia morderstwa na osobie Melki. - Jeśli bym cię w tej chwili utopił wcale nie było by dobrze. I nie mam na myśli faktu, że dołączyłbym do mateczki w Azkabanie... - prychnął. - I nie przepraszaj mnie, do jasnej cholery, bo nie masz za co, zrozumiałaś? - mówił całkowicie spokojnie, zimno i stanowczo, patrząc jej wprost w oczy lodowatym wzrokiem.
Z jednej strony ta jej radość i zachłanność bardzo mu odpowiadały, ale ta druga, nowo poznana osobowość Victora wcale się z tego nie cieszyła. Wręcz przeciwnie - nakazywała mu by przestał ją całować, przytulać i pieścić.
- Ach, wy małej wiary! - rzekł patetycznie, wcale jej nie puszczając.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 23 Lut - 0:17

Łatwo mówić - pierdolić słabości. Amelia w chwili obecnej okazywała słabość każdym swoim gestem i choć doskonale zdawała sobie sprawę, że gdy jej emocje wreszcie opadną, będzie gorzko tego żałować, nie potrafiła przestać. Natomiast słabości Victora nie zauważyła tylko dlatego, że zaślepiona była tymi własnymi, a każdy jego gest odczytywała dokładnie opacznie. Nie ukrywajmy, że dużą rolę odgrywała tu także jego reputacja, ale o to zostało wspomniane już wcześniej.
- Victor, to boli! - jęknęła z bólu, gdy zdecydowanie zbyt mocno złapał ją za brodę - A kim ty jesteś, żeby móc mi czegoś zabronić? - zapytała chłodno, choć owego chłodu nie można było dostrzec w jej oczach, które nadal patrzyły na niego ufnie. Tak, właśnie ufnie, nawet mimo tego, że będzie miała ślicznego siniaka na twarzy - A co masz na myśli? - zapytała spokojnie, zaciskając oczy i starając się zapanować nad swoimi zdolnościami metamorfomagicznymi. Całe szczęście, zaczynała radzić sobie z tym nie najgorzej: chociaż włosy nadal ciemniały i teraz była już brunetką, a nie blondynką, to przynajmniej przestała gwałtownie chudnąć. A oczka jak szare się stały, tak szare zostały.
No i masz czego chciałaś, pomyślała, gdy jej kolana ugięły się pod wpływem jego lodowatego spojrzenia. Słysząc ten chłodny i stanowczy głos, miała ochotę uciec stąd jak najdalej, ale mimo wszystko zdawała sobie sprawę z tego, jak cholernie potrzebuje teraz jego bliskości; jej ciało po prostu lgnęło do niego, a ona sama nie mogła nic na to poradzić.
Nie odpowiedziała, jedynie spojrzała na niego smutno z wyraźnym wyrzutem, po czym opuściła wzrok czując zbierające się w oczach łzy. Tym razem dzielnie to wytrzyma, nie rozklei się przy nim ponownie.
Nie wybaczyłaby mu, gdyby teraz przestał ją przytulać całować i pieścić, a po prostu zostawił samą sobie z milionami myśli. I tak już czuła się wykorzystana.
- Raczej realiści, z resztą chyba nawet sam nie zaprzeczysz - zaśmiała się słabo


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Wto 23 Lut - 19:29

Chłopak naprawdę nie chciał, by czuła się w taki sposób, jaki właśnie mu prezentowała. Po prostu było to dla niego... przykre. Tak, dokładnie - przykre. I wcale nie czuł się szczęśliwy z faktu, że mógł jej dotykać, że mógł czuć ją przy sobie. Jego przyjemność jej kosztem wcale nie była już przyjemnością. Co innego, kiedy wykorzystywał inne, obce mu dziewczyny, ale jej wykorzystywać nie chciał.
- Ma boleć - przyznał, jednakże puścił ją, by więcej nie sprawiać jej już bólu.
Zamilkł. Nie miał pojęcia, co jej na to odpowiedzieć. Właśnie - kim on był? Kim był dla niej? I kim ona była dla niego? Niby nie musiał odpowiadać na to pytanie. Było czysto retoryczne i przecież Amelia wcale nie oczekiwała na nie odpowiedzi, a jednak, wbrew sobie, zaczął się nad tym zastanawiać.
- Nie wiem - rzekł. - Powiedz mi - spojrzał jej w oczy. - Powiedz - kim jestem? - Jego chłodny, rzeczowy głos wyrażał żądanie odpowiedz na to pytanie. I naprawdę jej oczekiwał.
Jej ufność była dla niego nie do zniesienia. Nie powinna mu była ufać. Nie teraz, kiedy jego wytrzymałość była wystawiona na tak ogromną próbę. Nie teraz, kiedy tyle emocji w nim buzował. Kiedy nie był pewien, co zrobi za kilka sekund.
By zająć się czymś i choć przez chwilę na nią nie patrzeć, a także opóźnić odpowiedź na zadane przez nią pytanie, skupił się na wypuszczeniu wody z wanny, zaczynała się, bowiem, robić już zimna. Kiedy wreszcie stali na dnie pustej wanny westchnął głośno, nadal na nią nie patrząc.
- Po prostu nie mógłbym cię utopić, jeśli już rozważamy tę opcję na poważnie. Nie mógłbym świadomie cię skrzywdzić - powiedział dość cicho, zbliżając się na powrót do dziewczyny.
Przytulił ją ponownie do siebie i uśmiechnął się znów lekko.
- Nie jestem hipokrytą - mruknął tylko, uznając, że to będzie wystarczająca odpowiedź.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 23 Lut - 20:14

A ona właśnie wykorzystana się czuła, choć paradoksalnie nie chciała, żeby przestał jej dotykać, żeby przestał być przy niej, a przynajmniej teraz. Doskonale wiedziała, że jutro wszystko wróci do normy i będzie patrzeć na swoje dzisiejsze wybryki z niebywałym wstydem, ale co się oszukiwać - teraz miała to w głębokim poważaniu.
- W takim razie osiągnąłeś swój cel. Bolało - mruknęła, rozmasowując brodę, na której jutro zapewne pojawią się dwa fioletowe siniaki. Ciekawe, jak wytłumaczy to Rose.
O Merlinie, Roselyn! Co ona do jasnej cholery jej powie? Przecież nie ukryje tego przed nią, najzwyczajniej nie da rady. Przyznać też się nie przyzna i... hipogryf by to wszystko rozdeptał! Ale kto wie, może będzie tak zaaferowana tym swoim Joelem, że nawet nie zauważy?
- Jesteś Victor Hewson - odpowiedziała spokojnie, choć głos drżał jej niebywale - Ale ja nie mam za cholerę pojęcia, kim właściwie jest Victor Hewson i chyba on też nie.
Wiedziała, że nie powinna mu ufać, a w szczególności nie teraz, ale bądźmy szczerzy - w tym momencie Amy wiedziała o wielu rzeczach i jakoś nie robiła z tej wiedzy żadnego użytku.
Kiedy odszedł na chwilę, w mgnienia oka zdała sobie sprawę gdzie się znajduje, a brak górnej części bielizny zaczynał dawać się jej we znaki. Spłoniła się ze wstydu niczym cnotliwa dziewica, którą notabene była, sięgnęła po jeden z białych puchatych ręczników i przycisnęła go mocno do piersi, chcąc czym prędzej się zasłonić. Wstydziła się siebie, nie jego.
Słysząc jego odpowiedź, mimowolnie wspięła się na palce i delikatnie pocałowała go w usta. Była mu wdzięczna za te słowa, chyba nawet w nie uwierzyła.
Uśmiechnęła się słabo, gdy ją przytulił, zadarła głowę do góry i spojrzała mu prosto w oczy.
- Pytałeś, co możesz zrobić, żeby było dobrze... żebym ja poczuła się dobrze - zawahała się na chwilę - Mogę dzisiaj spać z tobą? ...u ciebie... przy tobie... wiesz o co mi chodzi - plątała się we własnych słowach. Naprawdę nie chciała dzisiaj wracać do dormitorium, gdzie zaleje ją salwa pytań, a potem kłaść się do zimnego pustego łóżka. Albo raczej łóżka, w którym nie będzie jego. Och Mela - staczasz się.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Victor Hewson on Wto 23 Lut - 20:47

Victor obawiał się, że jutro wszystko do tej normy właśnie nie powróci. Bał się, że ich stosunki nigdy nie będą już takie, jak dawniej. Że nie będą czuli się przy sobie tak swobodnie, jak chociażby dziś. Popełnił błąd. Ona także, ale z jego punktu widzenia wszystko, co się wydarzyło, było wyłącznie jego winą.
- Przepraszam - mruknął tylko.
A siniaki można usunąć - jedno, krótkie słowo i już będzie po krzyku. Był nawet w stanie włamać się do gabinetu pielęgniarki, by znaleźć maść, niwelującą takie rzeczy, jak siniaki. Ale uważał, że zaklęcie wystarczy.
Co do Roselyn nie sądził, by trzeba było jej cokolwiek mówić. Będzie tak zaaferowana tym swoim Krukonem, że nawet nie zauważy, iż z Amelią jest coś nie tak.
- Dzięki, że mnie oświeciłaś - prychnął z niezadowoleniem ironicznie.
Miał nadzieję, że dam mu odpowiedź na pytanie, które go dręczyło, a tymczasem widać wcale nie zamierzała. Szkoda, bo liczył na coś innego...
On sam miał gdzieś fakt, że jest nagi. Nie raz i nie dwa ktoś widział go w stroju Adama. Nic w tym nadzwyczajnego, a on do własnej, a nawet i cudzej, nagości był całkowicie przyzwyczajony. Jednakże, widząc jak dziewczyna okrywa się ręcznikiem zrobiło mu się głupio. Nie pomyślał o tym, że ona może czuć się niekomfortowo w tej sytuacji.
Zaśmiał się krótko, słysząc, jak się pląta.
- Możesz - odpowiedział, głaszcząc ją po włosach. - A w związku z tym, sądzę, że powinniśmy się stąd wynieść - mrugnął do niej okiem, wychodząc z wanny i kierując się do kanapy, przy której wciąż leżało jego ubranie. Założył na siebie bieliznę, a także spodnie i spojrzał w stronę dziewczyny, podając jej stanik i sukienkę.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Nie 14 Mar - 21:31

Bycie uprzywilejowaną najlepszą przyjaciółką szkolnej królowej będącej jednocześnie prefektem i pupilką większości nauczycieli zdecydowanie miało swoje zalety. Jak na przykład znajomość hasła do łazienki prefektów czy unikanie kar i szlabanów za swoje niecne przewinienia i występki.
Roselyn z łazienki dla elitarnej części uczniów (niestety składających się tylko z prefektów i kapitanów drużyny) korzystała średnio raz w tygodniu. A dokładniej w niedzielne wieczory. Taka długa, przyjemna i pachnąca kąpiel odpowiednio rozładowywała napięcia i zmęczenie wywołane weekendowymi imprezami oraz przygotowywała do pięciodniowych bojów na polu intelektualnym. Po raz pierwszy miał jej w tym małym rytuale towarzyszyć Joel, zapewne mile połechtałoby to jego ego, gdyby przyznała się, że jest pierwszą osobą (facetem), którego zechciała tu wraz ze sobą przyprowadzić. Niestety Roselyn nie miała najmniejszego zamiaru się przyznawać, więc męskie ego nie zostało dowartościowane.
- Mam nadzieję, że w zupełności zaspokoję Twoją ochotę na słodycze. - wymruczało dziewczę, zamykając za nimi drzwi do łazienki. Nim Joel ponownie postanowił przyciągnąć ją do siebie, co swoją drogą robił przez całą drogę z sutenery, Rosie skoczyła poodkręcać kurki z gorącą wodą i trzema płynami do kąpieli; kokosowym, waniliowym i truskawkowym - jej ulubionymi. Wanna w spokoju się napełniała, zaś panna Hepburn, podchwytując zwrócony ku niej wzrok Krukona, niespiesznie zsunęła ramiączka musztardowej sukienki i pozwoliła jej miękko opaść na posadzkę. Stojąc w koronkowym biustonoszy typu bardotka, pasujących do kompletu figach i doczepionych do pasa pończochach, Rose wyciągnęła przed siebie dłoń, kiwając na znak by Joel podszedł do niej. Naturalnie szpilek też nie zdjęła, pończochy bez szpilek nie wyglądają seksownie.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Nie 14 Mar - 21:51

Joel niestety nie miał pojęcia, jak to jest być uprzywilejowanym najlepszym przyjacielem szkolnej królowej będącej jednocześnie prefektem i pupilką większości nauczycieli. Nie znał też płynących z tego korzyści. Wiedział jednak, jak to jest być kochankiem uprzywilejowanej najlepszej przyjaciółki szkolnej królowej będącej jednocześnie prefektem i pupilką większości nauczycieli i w gruncie rzeczy nie mógł narzekać.
Hamlet wiedział, gdzie znajduje się Łazienka Prefektów, jednak prawdę mówiąc nigdy tam nie był. Raz słyszał, jak ich kapitan opowiada o tym miejscu, ale zwykła wanna zdawała się być równie dobrą. Poza tym Krukon wolał bardziej wydajne prysznice. Już na początku zadbał o to, aby dobrze zamknąć drzwi. Zdecydowanie nikt nie powinien wtargnąć do pomieszczenia nie proszony. Dopiero potem Joel rzucił okiem po wspaniałej łazience, ale zdania mimo wszystko nie zmienił. Choć od niedawna był całkiem bogaty, to nie potrzebował nigdy podobnych luksusów. Uważał to za zbędny przepych, aczkolwiek Roselyn sprawiała wrażenie zadowolonej. To wystarczyło, żeby został.
- Ty i eklerki?- zasugerował nieco złośliwie odstawiając talerz z łakociami na biały blat szafki. Powietrze szybko wypełniła mieszanka słodkich zapachów, wśród których Joel rozpoznał kokosy, wanilię oraz truskawkę. Dość odważne połączenie, które tylko sprawiło, że ślinka napłynęła mu do ust. Był rozdarty pomiędzy jedzeniem, a dziewczyną, ale jak na faceta przystało - był też gotów dzielnie znieść głód. Wsparcie przyszło ze strony Roselyn, która postanowiła pozbyć się swoich ubrań. Chłopak bardzo posłusznie ruszył w jej stronę. Pomimo szpilek nadal nieco ją przewyższał.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Nie 14 Mar - 22:06

Mon Dieu! Roselyn całkowicie zapomniała, że jeszcze przed wyjściem z kuchni w rączki pana Edwardsa wcisnęła talerzyk z eklerkami. Eklerki są bardzo słodkie a ich krem jest idealny, kiedy nagle okazuje się, że zabrakło bitej śmietany. O tym Krukon przekona się, gdy zostanie pozbawiony koszulki.
Panienka Hepburn była bogata od urodzenia i prawdę powiedziawszy uwielbiała ten stan. Nie potrafiłaby - no, może to zbyt mocne określenie, bo ona potrafi wszystko - nie mogłaby żyć w ubóstwie. Kochała przepych, ekskluzywne stroje, meble i wystawne życie. Si, si, była rozpieszczona, ale absolutnie jej to nie przeszkadzało. Spartańskie warunki zdecydowanie nie były dla niej i jej delikatnej, jedwabistej skóry.
- Ja i eklerki. - zgodziła się potulnie, kątem oka zerkając na odkładany talerzyk. W głowie odnotowała, by za chwilę przystawić go bliżej wanny. Kiedy Joel w końcu znalazł się w zasięgu ręki, Ślizgonka złożyła na jego ustach krótki pocałunek, po czym bez zbędnych ceremonii poczęła go rozbierać. A kiedy w końcu został w samych bokserkach, cóż, obróciła go tyłem do baseniku, wspięła się na palce jednocześnie układając dłonie na torsie i chłopaka i już, kiedy miała go pocałować, popchnęła go w tył, tym samym wrzucając do wody. Ach! Łazienkę wypełnił śmiech dziewczęcia, co prawda nie pomyślała, że Joel mógłby uderzyć głową o któryś z kranów czy krawędź wanny, szczęśliwie jednak nic takiego nie miało miejsca. Sama zainteresowana udała się po talerzyk, który postawiła obok siebie, po czym wolno i w teatralny sposób pozbyła się bielizny. I szpilek. A potem biorąc jedną z eklerek w dłoń, z gracją zanurzyła się w wodzie.
- Musi pan wiedzieć, panie Edwards, że to pomieszczenie jest specjalnie wyciszone aby nikt z zewnątrz nie przeszkadzał gościom w odpoczynku i aby nikt z wewnątrz nie musiał martwić się o zachowanie ciszy. - powiedziała, zbierając na palec wskazujący eklerkowy krem. Owy krem wylądował wyznaczył krótką linię prostą od jabłka adama poprzez joelową pierś, po czym starannie został zebrany językiem przez Roselyn.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Nie 14 Mar - 22:29

W takim razie może to i dobrze, że jego rodzina odziedziczyła ten majątek? Przynajmniej Krukon będzie gotów spełniać różne zachcianki panienki Hepburn, co i tak od pewnego czasu nie do końca świadomie robił. Ludzie łatwo ulegający emocjom mają to do siebie, że łatwo nimi manipulować. Joel pod tym względem nie był absolutnie wyjątkiem. Ktoś inteligenty, tak jak Roselyn, na pewno już to zauważył. Co więcej, ktoś tak inteligenty jak Roselyn, będzie potrafił to wykorzystać. Dziewczyna nawet bardziej spokojnych chłopaków potrafiła zamienić w marionetki. W każdym razie radzimy z Edwardsem tego nie próbować. To niebezpieczna zabawka.
Rozebrać był się jeszcze w stanie sam, ale po co psuć brunetce ubaw? Poza tym przynajmniej mógł się zająć czymś znacznie ciekawszym. Hamlet miał zamiar przekonać się, czy widok Ślizgonki w bieliźnie jest równie przyjemny, co widok bez bielizny. Wymagało to odrobiny skupienia, chłodnego umysłu oraz koncentracji. Nic z tego. Joel pozostawał rozproszony. Siniak na jego boku goił się szybko. Wyglądał też coraz lepiej. Intensywną fioletową barwę zastąpiła po części mieszanka żółci i zieleni. Prawie jak tęcza.
Krukon zdołał jedynie zwinąć się, żeby uniknąć uderzenia. Wpadł do wody, rozpryskując ją oraz panię na ściany, podłogę i dziewczynę. Wynurzył się błyskawicznie, ocierając twarz. Zapuszczony irokez przyklapnął, opadając na czoło. Komentarz jednak ugrzązł w gardle pana Edwardsa, kiedy ciemny biustonosz opadł na szafkę. Mógł już tylko patrzeć i spokojnie jej na wszystko pozwolić.
- Hm..Czytałaś o tym w Dziejach Hogwartu? - zapytał, oblizując czubek jej palca z reszty kremu.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Nie 14 Mar - 22:46

Swoje zachcianki Roselyn spokojnie mogła spełniać sama, ale prawda była taka, że drobne prezenty od chłopaków były o wiele przyjemniejszym - i tańszym - rozwiązaniem. Poprzez drobne naturalnie nie mamy na myśli tanich, chodziło raczej o błyszczące cacka za odpowiednią kwotę. Joel jeszcze co prawda nie miał okazji zostać naciągnięty na kolejny pierścionek, ładny komplet bielizny czy kolejne buty, ale to było tylko kwestią czasu i zależało od tego, kiedy wspólnie znajdą się w Londynie.
Manipulować nim jak na razie nie manipulowała. A w każdym razie nie do tego stopnia, by działało to na niekorzyść Krukona! I nawet jeśli to robiła, to niestety było to już podświadome i wyuczone.
A jak wiadomo, te najgroźniejsze zabawki były dla panienki Hepburn najbardziej atrakcyjne i bawiła się nimi najdłużej.
Winy zostały przebaczone, Rosie po raz kolejny wyszła bez uszczerbku po jednym ze swoich głupich wybryków. Właściwie to ten występek w niedługim czasie miał zaowocować z coś bardzo przyjemnego, ale o tym później. Rosie zamruczała z aprobatą, widząc, że biedny chłopiec wpadł w jej sidła. Do tego ten niesamowity zapach kokosu unoszący się nad nimi, och, na panienkę Hepburn działał bardzo pobudzająco.
- Nie, ale wiem to z o wiele pewniejszego źródła niż książka. - odparła spokojnie, uśmiechając się łobuzersko. Joel był głodny, toteż został nakarmiony eklerką (bez kremu, bo krem spożytkowała w o wiele ciekawszy sposób Rosie). I pozbawiony bokserek został, bo zapomniałam nadmienić, w jakim celu potrzebna była Ślizgonce reszta nadzienia.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Nie 14 Mar - 23:24

To pocieszające, że nie szukała dla siebie sponsora. Z drugiej strony dla Joela pieniądze nie były na pierwszym miejscu. Właściwie nie mieściły się nawet w pierwszej trójce. Ten cały majątek spadł na jego rodzinę niespodziewanie, podobnie jak inne sprawy. Przynajmniej mieli do końca zapewnione godne życie, ale za jaką cenę? Hamlet nie był w stanie cieszyć się z tych wszystkich przyjemności, jakie oferowała kasa. Jeśli natomiast pieniądze mogły uszczęśliwić bliską mu osobę, to dlaczego nie miałby ich właśnie na to wydać?
Z niebezpiecznymi zabawkami należy uważać. To tak jak z prądem albo ogniem. Chwila nie uwagi i można zrobić sobie krzywdę. Roselyn nie była głupia. Musiała zdawać sobie z tego sprawę. A jednak za każdym razem z chęcią podejmowała ryzyko. Gotowa była nawet zamknąć się z Joelem w wygłuszonej łazience na hasło, które znało tylko kilkunastu na kilka setek uczniów.
Winy może nie do końca zostały przebaczone, co raczej zapomniane. Kto by się przejmował jakimś wepchnięciem do wanny, do której i tak zmuszony byłby wejść? I na szczęście nikomu nie stała się krzywda, dlatego pan Edwards nie miał się o co gniewać. Powiedzmy, że przyzwyczaił się nieco do podobnych wybryków swojej towarzyszki, choć lądowania w wodzie oczywiście nie przewidział.
- Mówiłem Ci już, jak bardzo mi się podobasz? - mruknął rozbawiony jej postawą. Mokre bokserki z plaśnięciem opadły na podłogę, a Krukon dziękował bogom za zaklęcia pozwalające je w mig wysuszyć. Joel mimo wszystko nie preferował chodzenia bez bielizny. Przyciągnął do siebie dziewczynę razem z grubą warstwą kolorowej piany i obdarzył ją leniwym spojrzeniem. Zawsze wydawało się, że pan Edwards nie podźwignie ciężkich powiek, ale jakoś mu się to udawało.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Nie 14 Mar - 23:56

Cóż, Joel w poważaniu miał pieniądze bo raz, że otrzymał je niespodziewanie a dwa i to chyba to ważniejsze), były to pieniądze otrzymane w spadku po stracie ojca. Chyba tylko ktoś bez uczuć potrafiłby bez przeszkód cieszyć się tak pozyskanymi pieniędzmi. A Joel miał uczucia, o czym Rosie przekonywała się każdego dnia i co, prawdę powiedziawszy, coraz bardziej jej się w nim podobało. Zaraz po jego spojrzeniu i dotyku, naturalnie.
Uszczęśliwiać ją materialnie będzie dopiero, kiedy już nie będzie satysfakcjonował jej fizycznie, a patrząc na ciało Joela i biorąc pod uwagę jego temperament, jeszcze przez długi czas mu to nie groziło.
Ryzyko było wpisane w naturę panienki Hepburn a jego podjęcie było czymś tak dlań naturalnym, jak oddychanie. Los stawiając Edwardsa na jej drodze najwyraźniej miał zamiar ułatwić jej owe podejmowanie ryzyka i skupienie się na jednym panu, aniżeli drażnienie kilkunastu innych i codzienne ryzykowanie złapania szlabanu i utraty punktów.
- Nie, nie mówiłeś. - zaprzeczyła, łaskawie pozwalając się przyciągnąć. Pozwoliła sobie również na otoczenie rękoma pasa Krukona i zawędrowanie dłoni na nieco mniej szlachetną, acz w tym przypadku niezwykle seksowną część krzyża. - Ale z chęcią posłucham, za co mnie uwielbiasz i co Ci się we mnie podoba. - oj, ktoś tu był łasy na komplementy?
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Pon 15 Mar - 22:27

Mimo wszystko jest kilka plusów. Pan Edwards przynajmniej nie był rozpieszczony i w gruncie rzeczy, pomimo tego, że liczba oczek na koncie jego rodziny znacznie wzrosła, nadal był normalnym chłopakiem. Oczywiście mamy tu na myśli jego osobistą definicję normalności, która odnosi się tylko i wyłącznie do Joela. Roselyn coś o tym wiedziała. O uczuciach również, choć Krukon trzymał je schowane naprawdę starannie. Niektóre były jak lawa, tylko czekały na wybuch chłopaka. O istnieniu innych nawet sam zainteresowany nie zdawał sobie sprawy lub sprawy nie chciał sobie zdawać.
Szlabany oraz odejmowanie punktów, w wypadku panienki Hepburn zdarzające się dość regularnie, wydawały się niczym w porównaniu z groźbą zagrożenia zdrowia. Dla niej widocznie wszystko stało na jednym poziomie, gdzieś obok skoków na bungee. Może Roselyn była adrenalinową ćpunką i nie potrafiła żyć bez ryzyka? W takim razie trafiła dobrze.
- Hmm.. Od czego by tu zacząć? - zerknął gdzieś w bok celowo uciekając przed jej wzrokiem. Przyglądała się mu uważnie, widocznie nie chcąc uronić ani jednego słowa. Prawdę mówiąc Joel nie był w te klocki najlepszy. Natura poskąpiła mu romantyzmu. Ścisły umysł skłaniał raczej ku prostemu przekazywaniu informacji, bez zbędnych ozdobników i miłosnych wywodów.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 15 Mar - 22:48

Dobrze, że nie był rozpieszczony, jedno z tej parki jedno musiało troszeczkę to drugie powstrzymywać przed zadzieraniem nosa. Niestety ten nieszczytny obowiązek spadł na Joela, zobaczymy jak sobie z tym poradzi.
O uczuciach głębszych lepiej nie wspominać przy Roselyn. Jak na razie żyła w świętym przekonaniu, że ich związek ma na celu zaspokajanie fizycznego pociągu oraz zapewnianiu sobie towarzystwa osoby podobnej do tej drugiej pod względem charakteru. A w każdym razie pewnych jego elementów, bo w sumie parka była swoimi przeciwieństwami.
Adrenalinowa ćpunka? Podoba mi się to określenie! Może nie tak jak tekst BONKERSA, ale całkiem nieźle pasuje i oddaje charakter Rosiaka. Tak, panienka Hepburn uwielbiała czuć pompującą z dwukrotnym przyspieszeniem w jej żyłach krew, kochała dudnienie serca i wyczulone zmysły, gdy podnosiła jej się adrenalina. I absolutnie nie dzieliła nic na bardziej i mniej ryzykowne, dla niej wszystko było równie interesujące.
Od czego by tu zacząć? Od zmyślania, jeśli nie jest się dobrym w prawieniu komplementów! Chłopak właśnie popełnił niewybaczalny błąd. Raz, że zamilkł zamiast od razu odpowiedzieć cokolwiek a potem rozbudowywać swoją wypowiedź, a dwa, że nie patrzył jej w oczy. Rosie wydęła usteczka w niezadowoleniu, zmarszczyła brwi i zaciśniętą pięścią uderzyła (nieszczególnie mocno) w pierś Joela, jednocześnie odsuwając się od niego aż na drugą stronę brodzika.
- A może ja Ci się po prostu naprzykrzam a Ty akurat korzystasz, bo żadna bardziej interesująca się nie pojawiła na horyzoncie, co? - zaczęła bojowo, chowając się w pianie aż po samą szyję i jednocześnie próbując sięgnąć po jeden z ręczników na szafce, co swoją drogą nie szło jej najlepiej a przecież obrażona nago pokazywać się gburowi nie będzie.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Pon 15 Mar - 23:14

Niestety, pan Edwards nikomu nie miał zamiaru prawić morałów, pouczać Roselyn tym bardziej. Sam lubił swobodę, dlaczego więc miałby komukolwiek czegokolwiek zakazywać? Zawsze buntował się przeciw ograniczeniom. Dobrze wiedział, jak to jest, gdy Cię coś blokuje. W jego wypadku były to własne niedoskonałości. Ślizgonka mogła natomiast robić, co jej się podobało. Joel nie planował niczego jej zakazywać, od tego są rodzice, nauczyciele oraz masa innych osób. Przykro mi.
A jednak, adrenalinowa ćpunka. Pięknie. Przynajmniej Joel wreszcie znalazł sobie kogoś, do kogo pasuje. W tym wypadku dziewczynie przynajmniej nie przeszkadzały jego wysoki, wręcz przeciwnie, dostarczały nowych, przyjemnych wrażeń. Pocieszające.
Dzisiaj również nie zapowiadało się na nudę. W planach Krukon chciał jedynie panienkę Hepburn nieco podrażnić. Ostatecznie był w stanie wymyślić kilka cech, które lubił w niej najbardziej. Chodziło o sprawienie wrażenia, że ma w czym przebierać. Dobre chęci, jak zawsze, zostały źle odczytanie i już po chwili Joel spotkał się z jakże popularnym zjawiskiem kobiecego 'focha'.
- Może ..- nie zaprzeczył, przyglądając się poczynaniom brunetki. Jeśli naprawdę sądziła, że pozwoli się porzucić we wannie, to była naiwnym stworzonkiem. Chłopak w całej swojej wysokiej, dominującej nad drobnymi kobietami postaci ruszył w kierunku Rose.
- Podejrzewam jednak, że w tym stuleciu żadna bardziej interesujące się nie trafi ..- stwierdził stając za plecami Ślizgonki. Po chwili jego dłoń zacisnęła się na krawędzi wanny tuż obok ramienia dziewczyny. Na mokrym karku zapewne poczuła oddech Joela. Świadczyła o tym gęsia skórka na jej plecach. To była zasadzka i Roselyn o tym wiedziała.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 15 Mar - 23:30

Ależ on nie ma za zadanie prawić jej morałów czy ją w jakikolwiek sposób ograniczać! Raczej chodziło o to, że w jego towarzystwie Rosie mogła dobrowolnie zrezygnować z kilku luksusów. Skoro on tego nie potrzebował, to ona przecież nie mogła być gorsza! Tak, tak, unoszenie się dumą i te sprawy, ale po jakimś czasie może i faktycznie będzie potrafiła zrezygnować z kilku wygód, albo docenić to, co od zawsze miała.
Drażnić to my, ale nie nas. Warto zauważyć, że ostatnimi czasy Roselyn chodziła zbyt rozkojarzona i nieogarnięta. Jeśli ktoś rzucał w jej kierunku ironiczne uwagi czy też po prostu miał ochotę się podroczyć, no cóż, musiał się bardzo postarać, żeby załapała co też miał na myśli. Rozkojarzona była.
O kobiecym fochu mogę powiedzieć tyle, że przechodzi równie szybko co się pojawia, w tym przypadku jednak długość jego trwania była zależna od tego, czy Jo nadrobi swój haniebny błąd czy tez nie. I naprawdę sądziła, że pozwoli jej wyjść; do tej pory każdy chłopak w szkole z którym już zostawała sam na sam, traktowany był jak marionetka, którą można było odrzucić w kąt kiedy okazała się nie tak interesująca. I marionetki posłusznie powracały do kąta, nie próbowały Rose zatrzymywać. Zapomniała, że Joel był inny od reszty i pod względem ich układu.
- Zapewniam Cię, że jeśli się dobrze rozejrzysz, to znajdziesz takich kilka. - odparła wciąż urażonym tonem, jednocześnie uśmiechając się pod nosem, czego panu Edwardsowi nie dane było dostrzec. Nie wiedzieć czemu jego słowa wywołały przyjemne uczucie leniwie rozlewającego się gorąca w okolicy lewej piersi. Coś tam żyło?
Skoro już została osaczona, ostrożnie opuściła dłoń na krawędź wanny i pochyliła głowę, nie racząc odwrócić się przodem do Krukona. Świadomość, że znajduje się tuż za nią tylko potęgowała przebiegające wzdłuż rosiakowego kręgosłupa ciarki. Tak, adrenalina zdecydowanie była fajna.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Pon 15 Mar - 23:49

Całkiem ciekawy układ. Wychodziło na to, że Joel bez większych wysiłków ze swojej strony będzie miał na Roselyn pozytywny wpływ. Z tego związku płynęło chyba jednak więcej korzyści, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Wystarczyło się dokładniej przyjrzeć. Oczywiście pan Edwards również nie wychodził w tym bilansie na zero. Może to mu się nie uśmiechało, ale Ślizgonka sumiennie 'grała mu na nerwach', trenując jego cierpliwość oraz samokontrolę. Ostatnimi czasy unosił się częściej, ale też lepiej mu szło panowanie nad sobą. Kto wie jakie efekty przyniosą te ćwiczenia w połączeniu z regularnymi treningami na boisku? Może Krukon zostanie niedługo jedną z bardziej spokojnych dusz w tym zamku. Czy Roselyn o tym pomyślała? Wtedy Joel mógłby stracić cały swój urok, nieprawdaż?
Hamleta na szczęście zaczepiało niewiele osób, więc mógł swobodnie chodzić rozkojarzony. Z drugiej strony z koncentracją radził sobie nieźle, dlatego bujanie w obłokach zostawiał na czas wolny, a że miał go niewiele, to inna sprawa. Wszelkie przemyślenia dopadały go przeważnie dopiero w łóżku.
Naprawiać niczego nie miał zamiaru. Poczucie winy jak nie nadeszło, tak nie nadchodziło. Joel uważał, że to nie jego problem, iż panienka Hepburn źle odczytała jego intencję. Cały 'foch' był tylko teatralną otoczką, za którą kryło się raczej niewiele uczuć. Dziewczynie chodziło tylko o odrobinę zainteresowania, a to akurat Krukon mógł jej zagwarantować i to od zaraz.
- Obawiam się jednak, że żadna nie jest na tyle nierozsądna, żeby zamknąć się ze mną w łazience - odparł, a druga jego dłoń, wzorem pierwszej, zacisnęła się na krawędzi wanny po drugiej stronie dziewczyny. Teraz nie miała żadnych wątpliwości, że pan Edwards zawisł nad nią złowróżebnie. Co więcej, był na tyle bezczelny, żeby jej humorki zignorować i zająć się pokrywaniem linii kręgosłupa pojedynczymi pocałunkami, centymetr po centymetrze.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 16 Mar - 0:20

Całkiem sporo korzyści i co ciekawsze, po jakimś czasie mogło okazać się, że z dnia na dzień mają na siebie coraz lepszy wpływ. Ten związek jest naprawdę dobrym pomysłem, nieważne, co kierowało Rosie (bo o Joela nawet wolę nie pytać), gdy postanawiała, że uwiedzie Krukona. Swoją drogą, cały jej plan legł w gruzach i chyba już nie było możliwości, by powróciła do pierwotnego stanu rzeczy. Chcąc nie chcąc, Joel na trwałe wyrył się w jej codzienności i aktualnie nie wyobrażała sobie, że mogłaby nie odszukiwać jego wzroku podczas posiłków w wielkiej sali, nie spędzać z nim wieczorów i nie czuć jego silnych dłoni na jej ciele. Tak, zdecydowanie nie chciała jak na razie rezygnować z tego, co ich łączyło, czymkolwiek by to nie było. Bo jeszcze nie wiedziała, czym jest.
A jeśli pan Edwards stanie się najspokojniejszą istotą w zamku, to wątpliwe jest by stracił swój urok owianego tajemnicą przystojniaka.
Nie chodziło o to, by przepraszał za swoje zachowanie (bo przecież nic złego nie zrobił i oboje o tym wiedzieli), chodziło o to, by robił dokładnie to, co robił teraz. Chyba wiadomo, o czym moga - Rosie lubiła grać.
- Obawiam się jednak, że znalazłoby się jeszcze więcej takich, które chętnie by się zamknęły z Tobą w łazience. - odcięła się, uważnie śledząc zamykającą ją w potrzasku joelową dłoń. Teraz nie pozostawało jej nic innego, jak zmienić taktykę. Pocałunki Krukona wywołały kolejny dreszcz, przebiegający wzdłuż rosiakowego kręgosłupa. Dziewczę zamruczało z aprobatą, po czym niespiesznie odwróciło się przodem do Edwardsa i odnalazła jego usta, na krótką acz intensywną chwilę. A kiedy już biedak zdążył zaangażować się w pocałunek, został pozbawiony partnerki, która...dała nurka pod piankę. I przemknęła się pomiędzy joelowymi nogami, wynurzając się znowuż pod drugiej stronie wanny. Tryumfujący uśmiech leniwie rozlał się na jaśniejącej twarzycce panienki Hepburn. Bawimy się w kotka i myszkę, panie Edwards?
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Wto 16 Mar - 23:30

Takie najlepsze pomysły zawsze przychodzą spontanicznie. Kiedyś Joel i Roselyn pewnie będą się śmiali z tego, że zaczęło się od planów wielkiej zemsty. Choć sam związek wydawał się być jedną wielką pomyłką ( w oczach nie tylko samych zainteresowanych, ale również całej reszty szkoły), powodziło mu się całkiem nieźle. Czasami najbardziej zaskakujące połączenia okazują się sprawdzać. Widocznie mamy do czynienia właśnie z takim przypadkiem. Rita Skeeter oraz zamkowa społeczność będą zmuszeni przywyknąć do widoku zbuntowanej, popularnej panienki Hepburn w towarzystwie cichego, aczkolwiek niebezpiecznego Hamleta. Jeśli oczywiście ta dwójka przestanie się w końcu zaszywać w ustronnych miejscach, co swoją drogą zrodzi zapewne kolejne plotki. Możliwe, że okażą się one bardziej prawdziwej, niż ktokolwiek mógłby sądzić.
Jako adrenalinowa ćpunka spokojnie mogła się uzależnić od towarzystwa Krukona, które zawsze wzbudzało nieco niepokoju. Wspomnienie ich pierwszego spotkania na moście nadal pozostawało dość żywe. Sądzę, że chwila w której Roselyn poczuje się przy panu Edwardsie w 100% bezpieczna, będzie ich końcem. Oczywiście Joelowi brunetka też nie była obojętna. Życie bez jej wybryków oraz szalonych pomysłów wydawało się znacznie mniej ciekawe. Poza tym przyzwyczaił się do tego, że nie ma czasu myśleć o rzeczach przykrych. Demony przeszłości dopadały go coraz rzadziej.
- Za późno na ucieczkę Rose - powiedział, choć zdecydowanie nie chodziło mu o manewr z nurkowaniem. Przetrącając włosy na czubku głowy odwrócił się w kierunku dziewczyny. W oczach dostrzegł znajomy błysk oznaczający wyzwanie. Odpowiedział jej uśmiechem, a potem sam wsunął się pod powierzchnię wody. Pod warstwą piany był niewidoczny. W łazience zapadła cisza.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 17 Mar - 19:52

Myślę, że Rita Skeeter i szkolna społeczność plotkarska nieprędko przywyknie do widoku wybuchowego pałkarza drużyny Ravenclaw oraz prawej ręki Królowej Hogwartu. Swoją drogą w zabawny sposób Rosie spełniła obowiązek stereotypowej popularnej nastolatki - załatwiła sobie chłopaka ze szkolnej reprezentacji, mon Dieu!
Prędzej czy później zmuszeni będą do wyjścia wspólnie do ludzi. Roselyn nie lubiła odpuszczać sobie imprez (i nie mogła sobie na to pozwolić, jeśli nie chciała by jej reputacja uległa drastycznej zmianie) a i bywanie na imprezach bez partnera było zdecydowanie o wiele mniej ciekawe. Owszem, mogła załatwić sobie innego (co zazwyczaj robiła), ale - o zgrozo - nie chciałaby urazić Joela. A może tylko nie chciała go zbytnio rozwścieczyć, bo bała się, że w końcu go poniesie furia? Któż to wiedzieć może, co tak naprawdę tej dziewczynie siedzi w małej, ślicznej główce.
- Dla mnie nigdy nie jest na nic za późno. - odparła zadziornie, posyłając Edwardsowi w minimalnym tylko stopniu prześmiewczy uśmieszek. Otworzyła usta żeby jeszcze coś dodać, ale nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, chłopak zniknął pod powierzchnią piany i wody. Roselyn zmarszczyła brwi, na próżno wypatrując Krukona. - Joel? - rzuciła pytanie bardziej w przestrzeń niż do niego, nie licząc na żadną odpowiedź. Nie, nie, taka zabawa wcale jej się nie podobała. A może rozzłościła biedaka do tego stopnia, że miał zamiar ją zaraz wciągnąć pod wodę i utopić? Panienka Hepburn automatycznie cofnęła się o krok w tył, tym samym natrafiając na ścianę baseniku. I wcale nie podobał jej się w tym momencie fakt, że w razie czego nikt nie usłyszy jej wołania o pomoc. - Jo? To nie jest zabawne. - zawołała nieco głośniej, karcącym tonem, pozostając w stanie czuwania. Wciąganie pod wodę odpadało, zdecydowanie.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Sro 17 Mar - 20:48

Joel popularny nigdy nie był, choć rozpoznawalny z pewnością. Jego sława niestety opierała się w głównej mierze na kilku krwawych bójkach, które stoczył w szkolnych murach. O wielu z nich nauczyciele nigdy nie słyszeli, za inne pan Edwards został oficjalnie ukarany. Najbardziej pamiętną potyczkę odbył oczywiście z pałkarzem Ślizgonów podczas jednego z jego pierwszych meczy. Obelgi oraz prowokowanie były chwytami dozwolonymi w sporcie, jednak Krukon wyraźnie nie potrafił ich zignorować. Na szczęście w porę wkroczyła reszta, żeby tę dwójkę rozdzielić.
Wbrew jego wszelkim zachowaniom Joel nie był osobą aspołeczną. Pewna alienacja chłopaka wynikała raczej ze strachu przed utratą kontroli nad sobą. Uważał, że unikając ludzi jest ich w stanie przed sobą chronić. Jedyną formą kontaktu przez wiele lat był Quidditch. Joel dopuszczał do siebie najbardziej członków własnej drużyny. Może wreszcie przyszła pora, aby to zmienić? Kilka naiwnych panienek tylko czekało na okazję. W kwestii imprez pozostaje jeszcze problem zazdrości. Nie wiadomo jak młody Edwards zareaguje, jeśli inny facet zacznie się przystawiać do Roselyn. Należy całą sprawę dokładnie przemyśleć.
Woda nie była przejrzysta i nieco szczypała w oczy. Hepburn zdecydowanie przesadziła z ilością różnych płynów, które teraz mętnie unosiły się we wannie. Z drugiej strony stworzyły pianową przykrywkę, która uniemożliwiała dziewczynie dostrzeżenie swojego napastnika. Joel jeszcze przez dłuższą chwilę nie pojawiał się na horyzoncie. Nurkował wystarczająco długo, aby wzbudzić w Rose niepokój. Pewnie siedziałby na dnie jeszcze dłużej, gdyby tylko wystarczyło mu oddechu. Spod powierzchni wyskoczył gwałtownie, haustami łapiąc powietrze. Zaraz też przetarł twarz dłońmi ścierając resztki piany.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 17 Mar - 21:07

Nie mógł należeć do szarej masy hogwardzkiej rzeczywistości, bo był w reprezentacji Ravenclawu! Jak członek drużyny mógłby być nierozpoznawalny? Dwa, że faktycznie historie o bójkach z nim w roli głównej już niejednokrotnie okrążyły całą szkołę. Zabawne, że ze wszystkich wychodził zwycięsko a jego przeciwnicy niemalże zawsze lądowali w skrzydle szpitalnym. Już samo to powinno w takim momencie nastraszyć biedną panienkę Hepburn.
Kwestii zazdrości boimy się poruszać, ponieważ wiadomo, że Roselyn ma słabość do niewinnych flirtów, zwłaszcza na imprezach, gdzie może błyszczeć i skupiać na sobie wzrok większości męskich gości. O tym panicz Edwards miał już okazję się przekonać. I o tym, że może być zazdrosny o Ślizgonkę również, ponieważ to na dobrą sprawę od jego zazdrości tak naprawdę jakikolwiek związek między tą parką się rozwinął. Problem polegał na tym, że ostatnio był zazdrosny o sam fakt, iż inni na nią patrzą. Trzeba będzie poruszyć ten temat przed ewentualnym pojawieniem się wspólnie na jakiejkolwiek imprezie.
Zalegająca w łazience cisza tylko potęgowała zdenerwowanie Rosie a uporczywe wpatrywanie się w pianę, gdzie za cholerę nie mogła odnaleźć sylwetki Krukona, było bardziej stresujące niż owutemy i sumy razem wzięte. A niespodziewane wyskoczenie z wody zostało potraktowane jak atak (nie ma to jak wmówić sobie, że ktoś może dybać na nasze życie, co?): Rose krzyknęła przerażona i momentalnie wyskoczyła z wody, cofając się pod ustawioną pod ścianą kanapę. Z całego tego stresu serce jej stanęło, toteż dziewczę sięgnęło po papierośnicę znajdującą się w kieszeni jej sweterka i zapaliło, sadowiąc zgrabne cztery litery na sofie. Do Joela nie odezwała się ani słowem, wciąż tkwiąc w szoku. Okropny facet!
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Sro 17 Mar - 21:22

Gdyby nie był tak dobrym zawodnikiem, w reprezentacji zbyt długo by się nie utrzymał. Szczególnie trudne miał początki, kiedy do bójek na boisko dochodziło podczas niemal każdego meczu. Nauczyciele nie mogli przymykać na to oczu i Joel otrzymywał najróżniejsze kary. Otrzeźwiał dopiero, gdy kapitan zagroził, że wywali go z drużyny. Czegoś takiego chłopak by nie zniósł, a dla całej reszty również skończyłoby się niewesoło. Dlatego pan Edwards zmuszony był wziąć się w garść. Od tego czasu w trakcie i po meczu oficjalnie nikogo nie uderzył. Sprawy zdecydował się załatwiać z mniejszym rozgłosem, a z czasem przeszło mu zupełnie. Wystarczyło raz na kilka dni doprowadzić się do wyczerpania rygorystycznymi ćwiczeniami i brakło sił na niepotrzebne walki.
A faktu, iż Krukon był zazdrośnikiem nie da się ukryć. Agresywne zachowanie niestety miał wrodzone. Trudno to wyjaśnić. Może miał dodatkowy chromosom Y? W każdym razie trudno było mu zdzierżyć napastliwe spojrzenia innych facetów rzucane w kierunku Roselyn. Z drugiej strony jeszcze gorsze mogło się okazać zadowolenie dziewczyny z takiego stanu rzeczy. Może lepiej faktycznie zostawić Joela w domu, w słodkiej nieświadomości?
- Co robisz? - rzucił chłopak obserwując, jak Ślizgonka wymyka się z wanny. Takiego widoku nie sposób było przegapić. Sam Joel potargał dłonią włosy, pozbywając się z nich nadmiaru wody. Spodziewał się, że panienka Hepburn zaraz chwyci za ręcznik, ale grubo się pomylił. Dziewczyna w stroju Ewy przeparadowała w kierunku kanapy przygryzając papierosa. Kokosy,truskawki, para wodna i dym było dość nieciekawym połączeniem.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 17 Mar - 21:41

Nie było sensu trzymać go w błogiej nieświadomości, bo prędzej czy później zwyczajnie doszłyby do niego jakieś plotki, pogłoski i komentarze a to na pewno byłoby jeszcze gorsze. Lepiej było żeby poszedł z nią na jakąś imprezę, potrafił skupić jej uwagę cały wieczór na swojej osobie i w razie, gdyby coś mu się nie podobało, po prostu o tym biednemu Rosiakowi powiedział. Gdyby wiedziała, co jest nie tak, może mogliby coś temu zaradzić (chociaż nie wiem co zaradzić można na chorobliwą zazdrość) i wszystko byłoby pięknie i ładnie.
Widok może i całkiem przyjemny dla męskiego oka, ale szybko Joel musiał z nim się pożegnać, bowiem usadowiwszy się już na kanapie, Rosie wcisnęła się w jej najodleglejszy kąt, podwinęła nogi do piersi i oplotła je dłonią, tym samym przesłaniając walory swojego ciała.
Odpowiedziała dopiero po chwili, kiedy kilka pierwszych tytoniowych wdechów uspokoiło ją na tyle, by głos dziewoi nie drżał.
- Wystraszyłeś mnie, myślałam, że chcesz mnie uderzyć, kiedy tak wyskoczyłeś. - tak, niewątpliwie obawa przed powtórzeniem sytuacji z mostu wciąż siedziała w Ślizgonce. Gdzieś głęboko zakopana w podświadomości, nawet sama zainteresowana się nie spodziewała, że może zareagować tak głupio i gwałtownie. Gryzące się zapachy jej nie przeszkadzały, do papierosowego dymu była przyzwyczajona, a mdłe połączenie kokosa, wanilii i truskawek jej odpowiadało. Poza tym była skupiona na jednoczesnym nie patrzeniu w kierunku Joela i obserwowaniu, czy nie wykonuje żadnych gwałtownych ruchów. Zaiste, arcytrudne zadanie do wykonania.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Joel Edwards on Sro 17 Mar - 22:02

No tak. Zapomnieliśmy o dwóch istotnych rzeczach. Po pierwsze, panienka Hepburn kochała ryzyko. Po drugie, dla Joela opinia innych liczyła się niewiele. W związku z tym Roselyn oczywiście byłaby gotowa wybrać się na przyjęcie w towarzystwie Krukona, choć istniała spora szansa, że skończy się to katastrofą. Jeśli natomiast pozostawiłaby chłopaka w błogiej nieświadomości, to możliwe, że nie dbałby on o większość plotek. Z drugiej strony takie pomówienia mogłyby go niepotrzebnie zdenerwować, a wiemy jak to się kończy. Sytuacja, można by powiedzieć, bez wyjścia. Chociaż nie. Wystarczy zaserwować panu Edwardsowi sporą filiżankę melisy oraz jakieś tabletki na uspokojenie. Nie zostanie duszą imprezy, ale przynajmniej nie zrobi nikomu krzywdy. Genialne. Jest jeszcze jedno rozwiązanie. Wystarczyłoby, żeby Ślizgonka powstrzymała swoje zapędy. Gdyby tylko była w stanie skupić się na Joelu, ten z pewnością byłby spokojniejszy. Miałby pewność, że pozostali znaczą mniej niż zero. Przy dobrych chęciach i odrobinie szczęścia, to powinno wystarczyć. A najlepiej w ogóle odpuścić sobie te przyjęcia.
Dłonie Roselyn nie drżały, jednak i tak sprawiała wrażenie zdenerwowanej. Z wanny wyskoczyła jak oparzona, co nie umknęło uwadze bruneta. Szybko też odsunęła się na bezpieczną odległość. Hamlet nie był taki głupi, żeby nie domyślić się w czym rzecz. Chociaż strach dziewczyny był zupełnie zrozumiały, to jednak brak zaufania i tak wywarł nieprzyjemne wrażenie. Trwało to chwilę. Potem Joel uznał, że może to i dobrze. Ona nie powinna tracić przy nim czujności. Mimo wszystko jego entuzjazm nieco przygasł. Chłopak wyszedł z wanny owijając się ręcznikiem w pasie. Nie zbliżył się jednak do Ślizgonki.
- Przepraszam - na początek tylko tyle miał jej do powiedzenia. Stalowo szare oczy przyglądały się postaci wciśniętej w róg kanapy - Nie miałem zamiaru Cię przestraszyć. Nie myślałem, że się zdenerwujesz, ale masz pełne prawo, żeby się bać.
avatar
Joel Edwards
Dorosły

Liczba postów : 122
Czystość krwi : Pół na pół
Skąd : Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach