Pokój nr 1 - VII klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 17 Lip - 13:57

Duże, przestronne pomieszczenie, w kształcie przypominającym koło. Utrzymane w czerwono - złotej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, tworzących charakterystyczny okrąg, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są rubinowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w wysokich, łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Riley Hawthorne, podczas gdy to pod oknem jest własnością Preston Ross. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Jeffrey Campbell, Frederick Daughtery, oraz x. Podłogę wyścieła gruby, czerwony dywan w złote wzorki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione gwiazdkami. Z reguły nie panuje tutaj porządek, co się rozumie samo przez "się" - chłopcy przecież nie mają czasu na sprzątanie...


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro 24 Sie - 23:32, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Nicole Cape on Pią 17 Cze - 13:59

Dormitorium chłopców. Pfu! Raczej prawie mężczyzn. Nicole wzdrygnęła się. Porządkiem, gryfońscy chłopcy dorównywali z całą pewnością ślizgońskim manierom. Dziewczę schyliło się, aby podnieść pierwszą lepszą z brzegu skarpetę, po czym rzuciło ją na jedno z łóżek. O dziwo, łóżka były idealnie pościelone. Nicole usiadła na łóżku pod ścianą, z nadzieją, że nic na nią za moment nie wyskoczy. Wszyscy siódmoklasiści gdzieś powychodzili, zresztą co się dziwić...ona natomiast czekała na Hawthorne, któremu nie pozwoli się obrażać. No, co prawda, stwierdzenie, że mogłaby się czegoś bać nie jest znowuż aż taki obraźliwy, ale wielka duma młodszej Cape nie pozwoliła jej na spokojne nabijanie się Rileya.
Obok łóżka, na którym usiadła stała szafka. Gryfonka zaczęła po kolei otwierać i zamykać szuflady, lecz za każdym razem trafiała na jeszcze gorsze rzeczy. Na Brodę Merlina! Ktoś musi tu kiedyś posprzątać. Nicole zaczęła obracać w palcach różdżkę...e tam, niech sami to zrobią!
- Ale tu syf. - mruknęła i opadła głową na poduszkę.


Ostatnio zmieniony przez Nicole Cape dnia Pią 17 Cze - 14:31, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Riley Hawthorne on Pią 17 Cze - 14:30

Drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wszedł Riley. Całkiem trzeźwy Riley, warto dodać. Nie tknął od wczoraj nawet piwa kremowego, co sprawiło, że niewielka ilość alkoholu, którą wlał w sienie wcześniej, zdążyła już dawno wyparować z jego ciała i pozostawić nieprzyjemne uczucie w całym organizmie. Zdziwił się więc bardzo, gdy ujrzał siedząca na łóżku Aideena Nicole. Albo o czymś nie wiedział, albo kroiła się jakaś większa akcja, o której też nie wiedział. Albo o czymś po prostu zapomniał co było jeszcze bardziej możliwe.
Podszedł do niej i szturchnął ją w ramię, marszcząc przy tym brwi.
- Co ty tu robisz, co? – zapytał zamiast powitania, bo to było przecież takie fajne, odnosić się do dziewczyny w taki właśnie sposób, jakby była jego najlepszym kumplem i w ogóle. – Napychasz sobie biedy i później będziesz żałowała. Aaaa! – zakrzyknął, uderzając się otwartą dłonią w czoło. – Dobra, ale ja tylko żartowałem, wiesz? Nie musiałaś tutaj przychodzisz. Nie widzisz, jaki tu syf?
Na pewno widziała, tego nie można był w żaden sposób przeoczyć, ale jednak wolał się upewnić, czy aby Cape wie, co robi i gdzie przyszła. Nie chciał później słuchać złośliwych komentarzy i uwag całkiem nie na miejscu. Miał teraz ważniejsze sprawy na głowie, które nazywały się Étaín Seward i były... Po prostu były.
avatar
Riley Hawthorne
Dorosły

Liczba postów : 102
Czystość krwi : ¼
Skąd : Greenock, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Nicole Cape on Pią 17 Cze - 14:40

Otóż całkiem trzeźwy Riley nie robił na niej już takiego wrażenia. Znała go, kurczę, przecież nie od dziś i wiedziała, że są takie chwile, w których Hawthorne nie ma w sobie ani tyci tyci kropelki alkoholu. Oczywiście, wtedy był trochę bardziej zrzędliwy, trochę się czepiał, ale szybko mu mijało. Jednak kiedy drzwi otworzyły się z impetem, a do środka wlazł nie kto inny, jak właśnie pan Hawthorne, Nicole lekko zamrugała, a kąciki jej ust powędrowały ku górze. Tak, znalazła odpowiednie dormitorium.
- Nie będziesz mi tutaj mówił, czego się boję, a czego nie, Hawthorne. - warknęła uderzając go palcem wskazującym w klatkę piersiową. Natychmiast spojrzała na podłogę, na której walały się jakieś papiery, gacie, spodnie, podręczniki...- Chociaż na twoim miejscu, też bałabym się tu przebywać. Nie wiadomo, kiedy ten cały syf zacznie żyć swoim życiem. - uniosła brew i ponownie opadła na łóżko. Czyje? Kogo? A! Aideena! No jasne! Ale chyba Seward się nie obrazi. A nawet jeśli, trudno.
Cape zmierzyła wzrokiem Rileya. Coś mu się chyba stało. Przypominał jakiegoś zranionego jelenia...albo chociaż purchawkę. Nicole chwyciła małą figurkę przypominającą gryfa i zaczęła obracać ją między palcami.
- Coś markotnie wyglądasz. Piłeś coś dzisiaj? - w sumie powinna zapytać, czy coś dzisiaj jadł, ale chyba w przypadku Rileya można stosować te dwa słowa...zamiennie. No dobra, bez przesady...Nicole odchrząknęła, jakby chciała dać mu do zrozumienia, że jeśli przegnie, to tak łatwo nie da się stąd wyrzucić.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Riley Hawthorne on Pią 17 Cze - 15:36

Całkiem trzeźwy Riley mógł uchodzić w ogóle za eksponat muzealny lub wyjątkowo dziwny gatunek w ZOO, trzymany w wyeksponowanej klatce. Dziwoląg i tyle. Dobrze jednak, że przez większość czasu tkwi w stanie nieużywalności i można z nim robić, co się żywnie podoba. Wmawianie mu przy tym różnych, niestworzonych rzeczy jest na porządku dziennym i stanowi niebywałą rozrywkę. Dlatego może właśnie chłopak doszedł w końcu do wniosku, że powinien wziąć się chociaż na kilka dni za siebie, zwłaszcza, że koniec roku zbliża się nieubłaganie i powinien się zacząć powoli pakować, by przypadkiem nie zostawić niczego w Hogwarcie na zawsze. Niby mógłby później kogoś poprosić, żeby mu to wysłał z powrotem sową, ale to już nie to samo. No i nigdy nie wiadomo, że Syfilis byłby tak łaskawy przytachać do właściciela jego zguby.
Spojrzał na nią z góry, co akurat nie było zbyt dużym wyzwaniem, bo przy swoim metrze i ponad dziewięćdziesięciu centymetrach jedynie Clayton mógł pochwalić się tym, że patrzył na niego z góry.
- No więc właśnie, czego się rzucasz? Jak mówię, że się boisz, to się boisz i nie próbuj ze mną dyskutować, bo wiem lepiej, co komu tutaj grozi. I co grozi każdemu, kto ze mną przebywa. I... W ogóle no – powiedział butnie, krzyżując przy tym ręce na piersi. A potem, jakby nigdy nic, walnął się obok Nicole na wyrku Aideena i założył ręce za głowę. Na baldachimie widniały jakieś dziwne plamy, których pochodzenia Riley zdecydowanie nie chciał znać. Trudno mu było jednak utkwić wzrok gdzieś indziej, więc nadal wpatrywał się w szkarłatny materiał nad sobą. – Właśnie nie. Chyba jestem chory, bo nie mam ochoty tykać czegokolwiek, co zawiera w sobie alkohol – jęknął zbolałym tonem, mając nadzieję, że wyszło to chociaż trochę autentycznie. Sam wybrał sobie taką karę za wszystko, co dotychczas zrobił, więc o żadnej chorobie nie mogło być mowy i już.
avatar
Riley Hawthorne
Dorosły

Liczba postów : 102
Czystość krwi : ¼
Skąd : Greenock, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Nicole Cape on Pią 17 Cze - 15:48

Racja. Ulubioną rozrywką gryfonów było ostatnio wmawianie nietrzeźwemu chłopakowi, że zrobił,, bądź powiedział coś naprawdę głupiego. Była chyba nawet taka sytuacja, że Nicole wycięła numer Riley'owi i udawała, że jest potwornie na niego obrażona. Chyba szło jej naprawdę dobrze, gdyż Riley w końcu się załamał, a jej zrobiło się go żal i odpuściła. Ale fakt faktem, trzeźwy Riley nie jest tak zabawny, aczkolwiek znośny.
Nicole wydała z siebie cichy jęk, albowiem kiedy Hawthorne władował się na łóżko, omal nie zgniótł jej dłoni. Faceci! Zero skrupułów.
- Śpisz razem z Sewardem? Musisz się tutaj wpychać? - pacnęła go lekko po głowie. Mimo wszystko łaskawie zrobiła mu trochę miejsca, po czym odwróciła się na bok i podparła głowę ręką. - Jak na razie, to oprócz smrodu nic wam tutaj nie zagraża. - wytknęła mu język. Wcale nie powiedziane, że w dormitorium dziewcząt jest lepiej. To znaczy, JEST i to o wiele, ale gdyby się tak przyczepić...Nicole dbała o porządek w swojej części sypialni. Żadne brudne buty, śmierdzące skarpetki, obsmarkane koszulki i nie wiadomo co jeszcze nie były tam mile widziane.
Jej spojrzenie powędrowało za chłopakiem. Faktycznie, to co widniało na baldachimie nie było zbyt zachwycające. Już bardziej interesująca była trzeźwa twarz Rileya.
- Co ci się stało? Ktoś ci czegoś dosypał do soku dyniowego? Zakochałeś się? Nie masz pieniędzy? Może naprawdę jesteś chory...? - z tym pierwszym to akurat wcale nie byłoby tak dziwnie. Hogwart jest szkołą dla czarodziejów - tu bardzo łatwo o dosypanie komuś czegoś. A zakochać się? HAHAHAHA! Riley? Chyba tylko w swojej odwiecznej przyjaciółce, ognistej. Chociaż...
Nicole zaczęła się trochę martwić.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Riley Hawthorne on Pon 20 Cze - 12:38

Niech już nie przesadza, przecież on wcale nie był taki ciężki – jak na męskie standardy, to raczej z niego niebywałe chuchro. Jednak co się dziwić? Nadmiar trucizny, jaką w siebie przez kilka ostatnich lat wlewał czy wciągał doprowadziły do widocznych rezultatów. Więc lepiej, niech Nicole nie udaje, bo on wcale, a wcale tak bardzo ręki jej nie zgniótł, tylko troszeczkę. Poza tym od razu odskoczył, gdy wydała z siebie jęk niezadowolenia i bólu. A że obecnie był w takim stanie, w jakim był, to wrażliwość innych podwójnie się na nim odbijała.
- Nooo – potwierdził, w myśli zmieniając końcówkę nazwiska kumpla, by brzmiała nieco lepiej. Z Seward, śpię z Seward. A przynajmniej baaardzo bym chciał. O tak. Marzenia. – Przeszkadza ci to? To ty się wpieprzyłaś do naszego dormitorium, ja tu jestem panem i władcą, więc nie narzekaj tylko ciesz się z mojej łaskwości – pouczył ją, unosząc brwi i rzucając jej wyzywające spojrzeniem.
On nie był tego taki pewien. Ten cały burdel, owszem, jest o krok od życia własnym życiem, ale w męskich sypialniach czają się niebywale tragiczne niespodzianki. Lepiej więc uważać gdzie się chodzi, czego się dotyka i co się robi. Tak na wszelki wypadek.
- Idź goń hipogryfy, a nie wtykaj nos w nie swoje sprawy – powiedział markotnie, odwracając się do niej tyłkiem. Raczej nie chciał gadać o tym, co mi jest. Wystarczyło, ze musiał dzień... Właściwie to tylko kilka godzi wcześniej zmierzyć z tym samym pytaniem zadanym przez Sewardównę. Nie chciał przerabiać po raz drugi tego samego scenariusza, to było nudne, szczególnie, ze teraz jest całkiem, kompletnie, absolutnie trzeźwy, a to może być dla niego nieco problematyczne.
avatar
Riley Hawthorne
Dorosły

Liczba postów : 102
Czystość krwi : ¼
Skąd : Greenock, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Nicole Cape on Pon 20 Cze - 12:54

Skutek odpowiedzi Szorthorna pojawił się od razu. Nicole zaczęła się śmiać, próbując jednocześnie wyobrazić sobie Aideena i Rileya w jednym łóżku, jak stare dobre małżeństwo. Riley w papilotach, a Aideen zmęczony całym dniem w pracy. Chyba tylko Hawthorne wiedział, że nie o tego Sewarda mu chodziło.
- Może i się wpieprzyłam, ale na tym łóżku byłam pierwsza! Masz tu cztery inne, więc z łaski swojej, nie rozpychaj się tak, o wielki władco! - prychnęła i szturchnęła go. Poza tym, ona grzecznie naruszyła ich prywatność i lepiej niech Riley nie narzeka, bo Nicole może sobie zaraz pójść i tyle będzie ją widział. Wcale nie spodziewała się zobaczyć czegoś przyjemniejszego, bo mając za brata Victora chyba już trochę przywykła do bałaganiarstwa. Pokój starszego Cape wciąż był strefą zakazaną i przekraczali ją tylko naprawdę odważni. Podobno kiedyś, w jego pokoju ( tym w Dublinie) doszło do małej eksplozji, bowiem zaczarowana przez matkę sterta ubrań Victora w końcu zaczęła domagać się poukładania na półkach, Cape wystawił jej język, co skończyło się buntem leżących na ziemi koszul i spodni, które popełniły grupowe samobójstwo, po prostu się podpalając. To na pewno nie było miłe doświadczenie, zwłaszcza że smród spalonych ubrań rozniósł się po całym mieszkaniu. Ale tak, od tego czasu trzeba było na wszystko uważać.
- Zapominasz się!- Nicole również odwróciła się do niego tyłem. Nie będzie sobie pozwalał. Co on myśli, że gdzie jest? Nicole uniosła brew. Ach! No dobra, jest u siebie, ale to nie daje mu prawa odwracać się do niej zadkiem. - Jeszcze będziesz chciał, żebym wtykała nos. - zaczęła bawić się końcówkami włosów. Riley był jej kumplem. Od wszystkiego. Prędzej, czy później i tak się dowie.
Prychnęła jeszcze na znak, że rzeczywiście jest zła i dodała:
- Czyli nie chcesz iść na Kremowe? - cicho się zaśmiała, a co!
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Riley Hawthorne on Pon 20 Cze - 14:43

Riley na kobietę nie pasował, na pewno. To raczej Aideen powinien się zamienić w panią Seward, tak dla zasady, a co. Dlaczego niby tylko Hawthorne ma chodzić na ustępstwa? I jemu należy się coś od życia, więc nawet wskazane byłoby... Zresztą. To i tak nie o to chodziło. Gryfon, na dobra sprawę, już od dawien dawna z nikim nie spał. Albo po prostu o tym nie wiedział. Czasem lepiej ignorować zaloty przypadkowych dziewcząt, nie chcąc psuć sobie dnia. Zwłaszcza po sytych imprezach.
- Taaak? A to ciekawe, bo z tego co wiem, jesteś ode mnie o całe dwa lata młodsza, więc nie możesz wiedzieć kto w rzeczywistości był na nim pierwszy – zaoponował, chcąc postawić na swoim. Nie żeby wcześniej specjalnie wtryniał się do wyrka kumpla, ale...
Biedne ubrania, trochę ich szkoda, jednak zapewne warto było doprowadzić do czegoś takiego, nawet nieumyślnie, tylko po to, by zobaczyć minę starszego Cape'a. Zdziwieniu nie mogło być końca, gdy na jego oczach jego ulubione koszulki zaczęły płonąć i nic nie mogło powstrzymać tej pożogi. Ale życie jest brutalne i nikt nie mówił, że zawsze będziemy otrzymywać to, co dostaliśmy. Ani nie będziemy tego zatrzymywać na zawsze. Wszystko jest takie ulotne, że aż strach.
- No chyba ty – rzucił, nie poczuwając się do odpowiedzialności za przeproszenie jej za swoje zachowanie. Jak już było wspomniane, był u siebie i mógł robić, co chciał, mógł się odzywać, jak mu się żywnie podobało i w ogóle – Nie będę chciał, na pewno – zapewnił ją, siadając gwałtownie na łóżku. Był rozdrażniony, to fakt, lecz czy i ona, odstawiwszy tak nagle alkohol, nie byłaby zdenerwowana wszystko, co się wokół niej działo? I gdyby jeszcze miała tak straszne chwile w życiu, jak on! Ale nie, sam się z tym musiał uporać.
- Mogę ci potowarzyszyć – odparł, twardo trzymając się swoich nowych zasad. Ciekaw,e jak długo uda mu się wytrzymać...
avatar
Riley Hawthorne
Dorosły

Liczba postów : 102
Czystość krwi : ¼
Skąd : Greenock, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Nicole Cape on Pon 20 Cze - 16:02

- Chcesz coś jeszcze dodać? - odparła już naprawdę rozbawiona. W tych czasach niemal wszystko miało swoje drugie znaczenia. We wszystkim można się było doszukać podtekstu i czasami wychodziły naprawdę krępujące lub rzeczywiście dziwaczne sytuacje. Jak na przykład ta. Kto to tam wie Rileya i Aideena...może mieli coś na sumieniu? Nicole potrząsnęła głową. Dosyć. Jej wyobraźnia zaczynała posuwać się za daleko, a do tego Riley był obok i to wszystko razem nie wróżyło niczego dobrego. Przynajmniej nie psychice Nicole. - Ładnie się tutaj bawicie. - ona także usiadła i obdarzyła chłopaka niepewnym spojrzeniem.
Oj panie Hawthorne! Widać i czuć, że pan ma coś na sumieniu. Nicole poczochrała czuprynę Rileya przyjacielsko. Chociaż mogła dać mu spokój, martwiła się o jego stan. Chyba był rozdrażniony, a wzmianka o Kremowym Piwie, które zazwyczaj rozwiewało jego problemy, nagle przestała działać.
- Słuchaj, Hawthorne. Nie jestem głupia. Widzę, że coś się z tobą dzieje! Nie zeskoczyłeś z łóżka i nie odwaliłeś tańca szaleńca, słysząc o kremowym. Prędzej, czy później i tak to z ciebie wyciągnę. - już nawet nie chodziło o doradzanie chłopakowi, bo w tym akurat Nicole była beznadziejna, poza tym wierzyła, że sam sobie poradzi. Tu chodziło o zwykłe kumpelskie wysłuchanie. W każdym razie Riley wie gdzie jej szukać.
Nicole zeskoczyła z łóżka i poklepała go po ramieniu.
- Widzimy się w weekend w takim razie. Mam jeszcze coś dla ciebie. - puściła mu oko, chwilę pogapiła się na panujący w dormitorium bałagan, po czym wyszła, z nadzieją, że na ich kolejnym spotkaniu Riley będzie trochę żwawszy.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Riley Hawthorne on Sro 22 Cze - 21:37

- Lepiej, żebyś nie wiedziała, co się tu dzieje po zmroku – zachichotał.
A dział się dużo i działo się wszystko. O tym jednak lepiej nie warto rozmawiać, by niektórych nie zgorszyć. A dla Nicole o wiele lepiej by było, gdyby w ogóle o tym nawet nie myślała, skoro ma tak wybujałą wyobraźnię, która pracuje zawsze, bez przerwy na wysokich obrotach. To może się w pewnym momencie źle skończyć.
Czasem dobrze mieć kogoś takiego, jak Nicole, nawet jeśli specjalnie nie okazuje jej na co dzień uprzejmości i nie widuje się z nią tak często, jak z Sewardami czy Darcym. Czasem dobrze wiedzieć, że mimo wszystko jest ktoś, kto da ci porządnego kopa, nawet jeśli uparcie twierdzisz, że nie jest ci potrzebny. Nicole to złote dziecko. Będzie musiał jej wynagrodzić dzisiejsze spotkanie, które nie wyszło tak, jak powinno. Zachowywał się jak dupek, jak nie Riley! A to wymagało zadośćuczynienia.
- Nie ma sprawy – powiedział, unosząc rękę w geście pożegnania, by później, gdy Cape opuściła już dormitorium siódmoklasistów, ponownie walnąć się na łóżko Aideena i oddać się w objęcia Morfeusza. Miał sporo do przemyślenia w czasie snu.
avatar
Riley Hawthorne
Dorosły

Liczba postów : 102
Czystość krwi : ¼
Skąd : Greenock, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach