Sala do starożytnych run

 :: Klasy

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sala do starożytnych run

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 2:49

Sala lekcyjna z ławkami ustawionymi tak, by wszyscy mogli siedzieć w parach. Nie ma co się obawiać, że nie starczy dla kogoś miejsca – w końcu w Hogwarcie wszystko musi być perfekcyjne, no nie?
Przed ławkami, tradycyjnie, stoi biurko, za którym znajduje się tablica. Wokół pełno jest przyrządów odpowiadającym nauczanemu przedmiotowi. Nic nadzwyczajnego.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Wto 13 Kwi - 17:35

-Czyż nie jest tu świetnie?- zapytała Agnet z uśmiechem triumfu. Przeszła się wzdłuż ławek, by usiąść na biurku profesor Evans (żeby ona to widziała!). Panna Paladin uwielbiała klasy nocą, gdy nie było w nich nikogo. Miały wtedy w sobie coś takiego… Magicznego.  
-Tu nas raczej nikt nie znajdzie… Zresztą nikt zapewne nie będzie nas szukał- rzuciła uśmiechem. Panna Paladin nie chadzała wieczorami po zamku, bo najzwyczajniej w świecie się jej nie chciało. Jeśli zdarzały się imprezy, na których była( bo wtedy nagle się jej chciało) to przedzierali się grupką do miejsca spotkania. Łażenie nocą po Hogwarcie nie miało sensu, zważywszy na wszystkich Prefektów, którzy kręcą się niewiadomo po co. Choć kilka razy Agnet zakradła się właśnie do tej klasy, którą lubiła szczególnie. 
Mój błąd mnie rozwalił… xD
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Wto 13 Kwi - 22:44

Wszedł za dziewczyną i rozejrzał się dookoła. Pomieszczenie nie wydawało mu się jakoś specjalnie wyjątkowe. Były ławki, biurko, tablica - jak wszędzie.
- Sala jak sala - mruknął, stwierdzając, że Agnet uzna go pewnie za ignoranta. - Nic nadzwyczajnego.
Śledził wzrokiem Ślizgonkę podchodzącą do biurka. Kiedy usiadła, podszedł do niej i ujął jej twarz w dłonie, a później pocałował.
- Z pewnością - zgodził się z Agnet, zjeżdżając pocałunkami na szyję. - Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać. Inaczej nie byłoby nas tutaj - szepnął.
W ogóle nie mógłby powiedzieć my, gdyby jej nie spotkał. Teraz obsypywał pocałunkami jej szyję, dopiero co latał z nią na miotle i nadal ciężko mu było uwierzyć, że wszystko przyszło tak łatwo.
Wątpił też, żeby ktokolwiek miał zamiar o tej godzinie siedzieć w sali od starożytnych run, prawdopodobnie nawet profesor Evans nie wpadłaby na taki pomysł. Tego ostatniego jednak nie mógł być pewien, w końcu go nie uczyła.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sro 14 Kwi - 17:10

To oczywiste, że gdy Agnet wychodziła z pokoju wspólnego z zamiarem udania się do biblioteki nawet niepodejrzewana, że spotka Willa. Gdyby sądziła, ze jest taka szansa zapewne nie wysunęła by nosa ze swojego dormitorium, bo bała się że chłopak powie jej prawdę o niej, nazwie ją zimną i wyrachowaną Ślizgonką, która bawi się uczuciami innych. Prawda ta oczywiście według Agnet była prawdą Williama, bo sama nigdy nie uważała się za osobę zimną, ale była pewna, że chłopak tak właśnie ją odebrał. A tu proszę, wspaniała niespodzianka! 
-Również się cieszę.- szepnęła Agnet i z uśmiechem na twarzy oddawała się pocałunkom Willa. Zaraz jednak pochwyciła w dłonie twarz chłopaka.
-Chociaż myślę, że gdyby nie ten seksowny zarost to nie rozmawiałabym z tobą. –powiedziała z szelmowskim uśmiechem i pogładziła policzek chłopaka.- Mam jednak słabą wolę i po prostu nie potrafiłam się oprzeć - westchnęła ciężko i pocałowała namiętnie chłopaka po czym tradycyjnie już chyba rozpięła mu koszulę. Ucałowała jego bark, schodząc do obojczyka i znowu , na powrót musnęła jego wargi.
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sro 14 Kwi - 18:10

Gdyby nie wyszła z Pokoju Wspólnego, Will dopadłby ją gdzieś indziej: na obiedzie w Wielkiej Sali, na korytarzu, albo w jakimkolwiek innym miejscu. Prawdopodobnie ścigałby każdą rudowłosą, drobną dziewczynę, jaka by mu mignęła na zakręcie. W tygodniu sprawa byłaby prostsza - szukałby tylko Ślizgonek, a tych płomiennowłosych chyba nie było zbyt wiele.
Słysząc słowa Agnet, uśmiechnął się pod nosem.
- Mam rozumieć, że jeśli się ogolę, przestaniesz się do mnie odzywać? - zapytał, kładąc jej ręce na biodrach i przysuwając się nieznacznie do dziewczyny. - Może powinienem zapuścić brodę jak Dumbledore?
Kiedy zaczęła rozpinać mu koszulę, uśmiech nadal nie znikał z jego ust.
- Co ty zrobisz, jak zacznę nosić zwykłe T-shirty? - mruknął, wsuwając jej ręce pod bluzkę i błądząc nimi po plecach dziewczyny.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sro 14 Kwi - 18:32

Zapewne pościg za wszystkimi drobnymi dziewczętami o drobnej budowie wyglądałby komicznie. 
-Niegrzecznie byłoby się nie odzywać, więc ograniczać się wtedy będę do „cześć”- powiedziała z łobuzerski uśmieszkiem. Słysząc jego kolejne pytanie zaśmiała się melodyjnie.
-Myślę, że w brodzie tylko Dumbledore wygląda przystojnie.- mówiąc to puściła do chłopaka oko. 
-No cóż… Wtedy sprawa będzie prostsza- zawołała z kokieteryjnym uśmiechem. Tak, to by było duże ułatwienie dla panny Paladin, ale odpinanie guzików miało swoją dobrą stronę, otóż Agnet odkryła w sobie pokłady zdolności manualnych. 
Dłonie chłopaka umiejscowione na plecach Agnet sprawiły, że dziewczyna zadrżała. Nie sądziła, że możliwy będzie taki obrót sprawy, a teraz William błądził dłońmi po jej plecach. 
Panna Paladin przesunęła rękoma po barkach chłopaka i złożyła pocałunki na linii jego żuchwy, następnie delikatnie musnęła jego usta. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sro 14 Kwi - 23:41

- W takim razie, będę musiał wytłumaczyć matce, dlaczego nie golę zarostu, kiedy mnie ładnie "prosi". Myślę, że mogę nie przeżyć tego starcia - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy. Pani Sulivan zawsze naciskała na syna w wyjątkowych okazjach. Na każde urodziny, imieniny, chrzciny, śluby i inne święta musiał wyglądać nienagannie i pozbyć się zarostu, bez którego czuł się obco i nieswojo. Niestety, komfort syna w tym momencie, mało obchodził jego matkę.
Dumbledore bez brody to najtrudniejsza rzecz jaką mu przyszło sobie wyobrazić. Ba, młody Albus, to dopiero było wyzwanie! Ciężko mu było pojąć, że ten poczciwy, trochę zwariowany staruszek był kiedyś w jego wieku.
- Już ci cieplej? - zapytał po chwili, zbliżając usta do jej ust i całując je delikatnie.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sro 14 Kwi - 23:56

-Hym… Skoro mama cię ładnie prosi, chyba nie mogę wymagać od ciebie nieposłuszeństwa- powiedziała z wesoło. 
Dumbledore jako osoba o zbliżonym wieku do wieku Agnet był czymś niewyobrażalnym. Panna Paladin zawsze miała dość bujną wyobraźnię, jednak czegoś takiego wyobrazić sobie nie mogła. A myśl o dyrektorze bez brody najzwyczajniej w świecie śmieszyła Agnet, która uważała, że właśnie wcześniej wspomniana broda jest charakterystyczną cechą Dumbledore.  
-Tak, już. Mówiłam ci, że drżę pod wpływem twego dotyku, a nie zimna!- przypomniała mu z triumfalnym uśmiechem i pocałowała go namiętnie. Odrzuciła do tyłu długie włosy, które zaczynały ją już irytować i wyszeptała z łobuzerskim uśmiechem.
-Chętnie drżałabym jeszcze trochę- po zdaniu tym słychać było jej melodyjny śmiech. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Pią 16 Kwi - 17:11

- Naprawdę myślisz, że ci uwierzę? - zapytał, kręcąc głową z pobłażaniem, choć jego oczy błyszczały wesoło. - Teraz też cię dotykam i jakoś nie drżysz.
Odwzajemnił jej pocałunek przedłużając go jak najdłużej mógł. Przytulił ją mocno do siebie, starając się nie zrobić dziewczynie krzywdy - zdawał sobie sprawę, że naprawdę jest silniejszy od Ślizgonki i mógłby zrobić dziewczynie krzywdę bez większego wysiłku. Milczał przez chwilę, jeżdżąc palcem wzdłuż linii jej kręgosłupa.
- Wiesz, że tak naprawdę nic o sobie nie wiemy? - zapytał, przerywając ciszę. - I wcale mi to nie przeszkadza, bo wiem, że mamy dużo czasu.
Nie był pewien czy naprawdę w to wierzy. Z chwilą, kiedy zamykał usta i wtapiał twarz w jej włosy, do jego głowy jak bumerang wróciła informacja o zaręczynach. Chociaż chciał z samego rana wysłać list do rodziców ze stanowczym sprzeciwem, ukłucie niepokoju nie przestawało go opuszczać. Nie rozumiał jak Agnet mogła tak po prostu przyjąć do siebie fakt o tym, że wychodzi za mąż i nie wyrażać żadnego sprzeciwu. Wyobraził ją sobie u boku Victora, przedstawianą jako Pani Hewson i zacisnął z bezradności pięści, co niewątpliwie dziewczyna musiała wyczuć. Po chwili rozluźnił dłonie i delikatnie pocałował Ślizgonkę w szyję. Nadal nic nie mówił walcząc z myślami.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 17 Kwi - 10:29

Agnet uśmiechnęła się do chłopaka i teatralnie wręcz zadrżała.
-Jak nie drżę, jak drżę?- powiedziała śmiejąc się wesoło. Gdy chłopak ją przytulił przymknęła oczy i jeszcze bardziej przyległa do chłopaka. 
Zaśmiała się smutno słysząc jego słowa. Ona tego czasu tak wiele nie miała. Najprawdopodobniej do VII klasy powróci jako pani Hewson. 
-Tak mamy jeszcze dużo czasu.- powiedziała i uśmiechnęła się na myśl ,że czas ten spędzi z Williamem. 
Agnet protestowała całą sobą gdy dowiedziała się, że wychodzi za mąż. A gdy dowiedziała się za kogo uciekała się nawet do gróźb. Nic to nie dało, bo jej rodzice pragnęli wnuków, chcieli też by Agnet spoważniała i złagodniała. To wszystko miało dać jej macierzyństwo. Victora uznali za świetną partię ze względu na czystość krwi, jest to chyba oczywiste, że go nie znali. Bo jacy rodzice chcieli by tak unieszczęśliwić swoje dziecko? Protesty Agnet uznali za młodzieńczy bunt i niedojrzałość, dlatego już całkiem niedługo panna Paladin miała przemienić się w panią Hewson. 
Agnet zauważyła, że Will zacisną pięści. 
-O co chodzi?- spytała cicho licząc, że chłopak zaufa jej na tyle by zdradzić co go trapi. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sob 17 Kwi - 13:04

Nie odpowiedział jej od razu. Rozważał co powiedzieć: krótkie "Nic takiego", czy może prawdę. Zdecydował się na to drugie, pewnie i tak by się w końcu domyśliła.
- O ciebie i Hewsona. Myśl, że wy... - urwał, nie wiedząc do końca jak chce skończyć zdanie. - ...będziecie małżeństwem i zaczniecie spędzać ze sobą czas jak na małżeństwo przystało, sprawia, że mam ochotę go ukatrupić.
Znowu zamilkł, wpatrując się w pustą tablicę za plecami dziewczyny. Musiał pogodzić się z tymi myślami, albo pozbyć się ich. Obie czynności były trudne do wykonania, dużo trudniejsze niż wymazanie z pamięci faktu o jego własnych zaręczynach.
Za to Agnet jako matka dzieci, które spłodził z nią Victor była dla chłopaka kompletną abstrakcją.
Zastanawiał się, czy rodzice Willa znają rodziców Hewsona i Ślizgonki. Nigdy nie chodził z matką na bankiety, zmuszała go tylko do spędzania czasu na ślubach u znajomych, od których dostała zaproszenie dla całej rodziny. Gdyby dostali zaproszenie na ślub Agnet, z pewnością nie zmusiłaby go do pójścia na uroczystość. Nie mógłby spokojnie patrzeć na młodą parę, tym bardziej jeśli u jego boku stałaby Morwenna.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 17 Kwi - 13:25

Agnet czekała na odpowiedź, gdy ja otrzymała na chwilę wstrzymała oddech. Zawsze myślała jak straszne będzie przebywanie z Victorem w jednym domu, pomieszczeniu. Jak trudno będzie jej stać przy jego boku z niegasnącym uśmiechem, ale sprawę seksu odsunęła tak daleko od siebie, że właściwie nie myślała jak to będzie. A oczywiste jest, że kierując się wymaganiami rodziców musi mieć z Victorem co najmniej dwójkę dzieci. Do tego dochodził jeszcze małżeński obowiązek.  
Agnet na chwilę oderwała się od tych myśli i pogładziła policzek chłopaka. Spojrzała mu smutno w oczy.
-Tak… będziemy spędzać czas jak na małżeństwo przystało.- powiedziała drżącym głosem. -Jednak sądzę, że to nie jest jego wina. Tak samo jak winą Morwenny nie będzie to, że spędzacie czas jak na małżeństwo przystało.- Nie miała pojęcia, ze to ostatnie zdanie tak bardzo ją zaboli. Zacisnęła powieki i kontynuowała.
-Niedługo będę panią Hewson- powiedziała z chłodem o który sama siebie nie podejrzewała -Ale do tego czasu, do czasu kiedy jestem panną Paladin chcę swój czas poświęcić tobie.- mówiąc to otworzyła oczy wzięła głęboki oddech i spojrzała chłopakowi w oczy. 
-Mi też nie sprawia przyjemności fakt, że Victor będzie miał prawo mnie dotykać, a także…- nie dokończyła. 
Agnet nie potrafiła sobie wyobrazić dzieci posiadających cechy jej i Victora. Może miała zbyt ubogą wyobraźnię? 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sob 17 Kwi - 13:52

Uśmiechnął się smutno, kiedy pogładziła go po policzku i przytrzymał jej dłoń.
- Wiem, że to nie jego wina, ale moja reakcja jest bezwarunkowa - powiedział cicho. - A Morwa jest jeszcze dzieckiem, nie mam zamiaru jej tknąć.
Naprawdę nie miał zamiaru. Jego rodzice z pewnością szybko nie doczekają się wnuków.
Słysząc jej dalsze słowa, przestał się uśmiechać i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Co potem? Co zrobisz, kiedy już będziesz jego żoną?
do czasu kiedy jestem panną Paladin chcę swój czas poświęcić tobie, to zdanie mówiło mu, że później będą mijać się na ulicy jak zwykli znajomi. Jednak chciał to usłyszeć wprost, chciał żeby mu powiedziała "Przykro mi Will, ale będziemy się zachowywać jakby nigdy nie było nas."
Kiedy mówiła dalej, znowu zacisnął pięści, po chwili jednak przyciągnął ją mocno do siebie i pocałował, całą swoją złość wyładowując w długim pocałunku.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 17 Kwi - 14:16

-No cóż… Kiedyś przestanie być dzieckiem.- powiedziała cicho. Nadal patrzyła chłopakowi w oczy.
-Będę musiała się zastanowić. Nie powinnam zdradzać męża, ale z drugiej strony… Z drugiej strony jesteś ty. Nie wiem czy będę potrafiła zrezygnować z twojej obecności, z możliwości dotykania cię, tylko po to by być dobrą żoną… i matką. – Agnet nigdy nie potrafiłaby minąć Willa na ulicy jak zwykłego znajomego. Nawet jeśli ta fascynacja się kiedyś skończy, nawet jeśli nie przerodzi się w miłość to Agnet nigdy nie będzie potrafiła powiedzieć „Witaj Williamie, co u was Słychać? Pozdrów Morwenne”. 
Odwzajemniła pocałunek Willa.
-Nie wiem czy będę potrafiła zrezygnować z takich pocałunków- powiedziała z ciepłym uśmiechem i wtuliła się w chłopaka. Nagle jednak się od niego odsunęła.
-Obiecaj mi, że nie dostanę zaproszenia na twój ślub.-powiedziała to wręcz błagalnie. – Wolę żyć w nieświadomości. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sob 17 Kwi - 14:48

Prawda, kiedyś przestanie być dzieckiem, ale w oczach Willa to nic nie zmieni. Morwa może być dla niego przyjaciółką, żoną z tytułu, ale prawdopodobnie nigdy nie wywoła w chłopaku większych emocji.
- Wybór jest aż tak trudny? - zapytał, starając się na nią nie patrzeć. On już teraz wiedział, że nie zamierza rezygnować z Agnet. Morwenna go nie kochała, on nie kochał jej - decyzja była prosta.
Will był przekonany, że istnieje wiele małżeństw, które nic do siebie nie czują; są związane przez swoich rodziców i świetnie udają szczęśliwe małżeństwo, w rzeczywistości prowadząc podwójne życie.
- W takim razie nie rezygnuj - odpowiedział cicho, pozwalając by się w niego wtuliła.
Słysząc jej prośbę, popatrzył jej w oczy, doskonale rozumiejąc co czuje.
- Obiecuję, że cię nie zaproszę, ale nie mogę ci obiecać, że nie dowiesz się o uroczystości od kogoś innego - przygarnął ją do siebie, znowu obejmując.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 17 Kwi - 20:44

-Nie, nie jest trudny.- powiedziała pewnie. Nie chciała tylko być nie w porządku w stosunku do Victora, który był strasznym dupkiem, ale ten cały ślub nie był jego winą, ani nawet wolą. 
-Nie zrezygnuję.- szepnęła. – O ślubie na pewno się dowiem… Ale nie mogłabym na to patrzeć. Nie potrafiłabym życzyć wam szczęścia. – Panna Paladin pomimo, że uważana była za silną personę doszła do wniosku, ze jej siła w tym miejscu by się skończyła. 
Pocałowała chłopaka namiętnie.
-A wszystko zaczęło się pewnego dnia w ogródku, w którym oboje szukaliśmy chwili samotności.- wyszeptała z nieobecnym uśmiechem. Przypomniała sobie chwilę gdy zaczęła rozmowę z Williamem. Po chwili przerwała swoje rozmyślanie i pocałowała chłopaka ponownie, tym razem delikatnie i subtelnie. Agnet uważała, że Will był dla niej światełkiem w tunelu. Szansą na szczęście, które uważała za coś niemożliwego przez cały ten swój ślub. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Victor Hewson on Sob 17 Kwi - 21:21

Victor już od dłuższej chwili stał w drzwiach i przysłuchiwał się tej wymianie zdań z naprawdę szerokim uśmiechem na twarzy. W tej chwili już nikt nie mógł wątpić, że jest skończonym sukinsynem, ale czy jemu to przeszkadzało? Nie.
Był w wyśmienitym humorze, bo ostatnich przejściach Amelii, które były jego udziałem. Ale jej nie było w okolicy, więc mógł zachowywać się tak, jak na Hewsona przystało - gnoić wszystko w zasięgu wzroku.
Wreszcie postanowił się ruszyć z miejsca, podchodząc niezauważony przez dwójkę gołąbeczków do Agnet i kładąc jej ręce na ramionach.
- Jestem wzruszony twoją lojalnością, moja droga - wyszeptał jej do ucha i puścił ją czym prędzej, mając nadzieję, że zdoła uciec przed jej każącą pięścią nim jej pierwszy szok minie.
Usiadł po turecku na ławce, wciąż szczerząc się jak idiota i spojrzał na Williama.
- Zakochany? - wymruczał, oblizując się lubieżnie. - To bierz ją tygrysie. - zachęcił go, wpatrując się wprost w jego oczy. - Ja nie mam nic przeciwko. - Dodał, wzruszając ramionami.
Och, cóż za łaska! Albo może okrucieństwo? Victorowi było obojętne, co sobie pomyślą. Ważne, że on się doskonale bawił, a to, że oni mogą mieć jakieś obiekcje.
Wyjął różdżkę zza pasa i machnął nią w stronę drzwi, wykonując skomplikowany ruch ręką. Jeśli będą chcieli wyjść - muszą ładnie poprosić. Albo wykupić się czymś spod jego rządów, bo zaklęcie, którego użył, było jego autorstwa i chyba nawet Amelia go nie znała. Taki zonk, ach...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Sob 17 Kwi - 23:06

Oprócz szybkości i zwinności jaką miał Hewson na pozycji szukającego, najwidoczniej uzyskał też umiejętność bezszelestnego skradania się, bo faktycznie żadne z nich nie zauważyło momentu w którym Ślizgon stanął w drzwiach.
Dopiero kiedy podszedł do Agnet, Will cofnął się o krok, zaskoczony obecnością chłopaka. Obserwował jego poczynania bez słowa, nie okazując żadnych większych emocji.
- Nie powinieneś nadal świętować zwycięstwa Ślizgonów? - zapytał niechętnie, udając, że intruz wcale im nie przeszkodził. Hewson nie wyglądał na specjalnie przejętego faktem, że jego narzeczona obściskuje się z kimś innym, więc czym miał się przejmować?
Nie miał zamiaru wdawać się w żadne potyczki słowne z chłopakiem, więc całkowicie zignorował jego dalszą wypowiedź.
- Cokolwiek cię tutaj przyciągnęło, myślę, że możesz już sobie iść - rzucił niedbale, patrząc na skomplikowane ruchy jakie wykonywał różdżką. Przeczuwał, że nie jest to zwykłe zaklęcie i nie mylił się. No tak, czego innego mógł się po nim spodziewać? Chyba każdy znał Victora na tyle, żeby wiedzieć z jaką lubością znęca się nad ludźmi, obserwując z uwagą każdy grymas bólu czy złości, jaki pojawiał się na twarzy ofiary.
Najwidoczniej dzisiaj w roli ofiary występowali Will i Agnet.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 17 Kwi - 23:22

Agnet miała jeszcze jakieś obiekcje? Chciała być w porządku w stosunku do Victora? Idiotka. W chwili gdy Victor zamkną się w oczekiwaniu na ich reakcję Agnet całkiem zapomniała, że przed chwilą była całkiem inna. Jej subtelność szlak trafił. Nie zwróciła nawet uwagi na to jak uprzedmiotowił ją Victor. 
Nie była w szoku gdy usłyszała głos Hewson. Trochę się zdziwiła, ale i to jej szybko minęło. 
-Victorze, mój drogi nie wzruszaj się zanadto. – powiedziała to oschle a na jej ustach zagościł słodki uśmiech. Była wściekła, że Will jest skazany na docinki Victora. Może chciała go chronić, a może po prostu sądziła, że Hewson jest totalnym sukinsynem i nikt nie powinien mieć tego nieszczęścia i spotkać się z jego kpiną. 
-Nikt nie pytał czy masz coś przeciwko i nikt raczej nie zapyta.- zakomunikowała mu zimo i miała zamiar wyjść, ale ten jej to uniemożliwił. Przeklęła w myślach i instynktownie podeszła bliżej Willa. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Victor Hewson on Sob 17 Kwi - 23:46

Zacmokał cicho, kręcąc głową i znalazł się przy niej w ułamku sekundy. Williama zignorował, bo i po co zaprzątać sobie głowę kimś, kto i tak nie ma większego znaczenia.
Przysunął się do niej blisko, chwytając ją za przeguby i uśmiechnął się perfidnie.
- Ptaszyno, nie ćwierkaj tak głośno, bo ci ktoś głosik może odebrać - syknął niczym najprawdziwszy wąż i zaśmiał się złośliwie.
- Nie ważne, czy ktoś pytał, czy nie. Ważne, że ktoś dotykał mojej własności. - stwierdził krótko - Dlatego, jeśli pozwolisz, wyrażę swoją opinię na ten temat. - Dodał, chłodnym głosem.
Puścił ją i, mając na oku zarówno Agnet, jak i Willia, powrócił na ławkę. Usiadł na nie wygodnie i zaczął bawić się własną różdżką.
- Skarbie, powiedz mi, czy nasz słodki Williamek zaprezentował ci już swoje umiejętności? - zapytał, przenosząc swoje spojrzenie na chłopaka.
Jeśli ktoś nadal uważał, że nie jest dupkiem, lubującym się w znęcaniu się nad ludźmi, to naprawdę był albo całkowicie głupi, albo zupełnie ślepy. Albo zwyczajnie w ogóle nie wiedział kim jest Victor Hewson.
- Ja bym chętnie zobaczył mały pokazik - podniósł różdżkę do góry, kierując ją na Krukona.
Zaklęcia Niewybaczalne? A cóż to dla niego! Przecież niewiele brakowało, a dziś nosiłby na ręce taki fajowski tatuaż...
- Zawsze fascynowało mnie działanie klątwy Imperiusa - mruknął niby od niechcenia, przekrzywiając głowę - co wy sądzicie na jej temat - sugestia?
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 0:09

Widząc jak Hewson podchodzi do dziewczyny i chwyta ją za przeguby, wyciągnął z kieszeni różdżkę, zbliżając się do niego.
- Puść ją - warknął, prosto w twarz Ślizgona, patrząc mu zimno w oczy. - Agnet nie jest twoją własnością i nigdy nią nie będzie.
Kiedy Ślizgon odszedł, nie spuszczał z nich wzroku, podobnie jak Will nie przestawał patrzeć na niego.
Żadne z jego słów nie było skierowane do Krukona, ale on mimo to, stał skupiony czekając na rozwój wydarzeń. Nikt nigdy nie wiedział, co wymyśli Prefekt Slytherinu, ale za to zawsze można było spodziewać się po nim najgorszego.
Gdy skierował na niego swoją różdżkę, William poczuł ulgę, że to on może oberwać zaklęciem, nie Agnet. Co prawda, gdyby leżał oszołomiony na ziemi, nie bardzo pomógłby dziewczynie, ale coś świtało chłopakowi, że Hewson niekoniecznie będzie chciał walczyć. Podejrzewał co chce zrobić i na myśl o tym, odczuwał ogromne obrzydzenie i wściekłość.
Nie daj się sprowokować, pomyślał, stojąc w bezruchu i śledząc koniec różdżki.
- Nie zrobisz tego - wyrwało mu się, chociaż wiedział, że zrobi.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 0:31

-Nie ma takich odważnych.- odpowiedziała zimno na tekst o ptaszynie. Śledziła każdy ruch Hewsona i z każdym jego słowem jej wściekłość wzrastała.
-Oczywiście, że nie pozwolę.- powiedziała spokojnie. Uważała, że Victor tak bardzo manifestuje swoją obecność by wyprowadzić ich z równowagi ,dlatego ona chciała zachować zimną krew. 
Agnet uśmiechnęła się do Victora z wyrozumiałością, jak gdyby do dziecka.
- Sądzę Victorze, ze pozostajesz w tyle, ale nie przejmuj się, zawsze znajdzie się jakaś piątoklasistka. – oschle wypowiedziane słowa były najdelikatniejszymi jakie potrafiła wypowiedzieć Agnet w stanie wściekłości. Na twarzy gościł jej jednak tylko zimny spokój, nic więcej nie dało się z niej wyczytać.
-Rozumiem, ze chcesz się doszkalać, ale rób to gdzie indziej- powiedziała zniecierpliwiona i utkwiła wzrok w jego różdżce. Jasne, że wiedziała co chce zrobić i nie robiło to na niej specjalnego wrażenia bo było to tak samo obrzydliwe jak Victor. 
Nie jestem tylko pewna czy Agnet miałaby opory przed zaklęciami niewybaczalnymi, gdyby tylko miały one sprawić, że Victor się ogarnie. Tak naprawdę powinna uciec się do zwykłej drętwoty, ale stał przed nią Victor, a nie przeciętny czarodziej, dlatego zaklęcie niewybaczalne jakie mogłoby paść jej strony było w stu procentach usprawiedliwione.
-Sądzę, że istnieją zaklęcia ciekawsze.- np. Cruciatus. Tego jednak nie wypowiedziała, nie chcąc podsuwać Victorowi głupich pomysłów, których mu zapewne nie brakowało.  
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Victor Hewson on Nie 18 Kwi - 0:35

Kolejne słowa Sulivana zostały zignorowane. Nie miał zamiaru w ogóle wdawać się z nim w jakiekolwiek pogawędki. Nie był tego wart, mimo tej całej swojej czystości krwi. Zaskakujące, jak wielu czystokrwistych nie zasługiwało na ten status...
Zareagował dopiero na różdżkę Krukona. Zaśmiał się głośno i podszedł do niego powoli, wciąż bawiąc się własną bronią.
- Nie będziesz mi rozkazywał, ani mnie pouczał, śmieciu - warknął, mrużąc wściekle oczy. - A ty zamknij się, Agnet, bo, wbrew pozorom, wcale nie chcę zrobić ci krzywdy - prychnął, patrząc na nią z obrzydzeniem - z poprzestawianą buźką kiepsko będziesz się prezentować przed ołtarzem - dodał kąśliwie, znów spoglądając na Williama i sprawdzając, jak duże to na nim zrobiło wrażenie.
- Miłość... - westchnął z wyraźną kpiną - patrzcie jacy przez nią jesteście słabi - zaśmiał się głośno.
Wiedział, że cały czas jest górą. Widział, że żadne z nich nie odważy się zrobić mu jakiejkolwiek krzywdy. Znał przynajmniej o połowę zaklęć więcej niż oni i mógł pokonać ich oboje ot tak.
Ponownie zaśmiał się głośno.
- Nie, nie zrobię - prychnął - a wiesz dlaczego, chłopczyku? Bo chcę was jeszcze trochę podręczyć - dodał, a potem niespodziewanie, bez żadnego ostrzeżenia wymierzył Williamowi cios prosto w szczękę.
Chrupnęło, chłopak się zatoczył i upadł na podłogę. Hewson uśmiechnął się perfidnie, a potem zwrócił w stronę Agnet.
Podszedł do oszołomionej dziewczyny i ścisnął jej twarz w swej dłoni, całując ją zachłannie.
- A teraz możesz sobie ją już wziąć. - powiedział, wciąż jej nie puszczając. - Mamusia przesyła ci pozdrowienia i przypomina, że w przyszły weekend macie wybrać się na pierwszą, wstępną przymiarkę sukni ślubnej. - odezwał się dość głośno i wreszcie ją puścił. - Bywajcie, moje gołąbeczki - rzucił jeszcze, machnąwszy energicznie różdżką.
Drzwi otworzyły się gwałtownie, a on wyszedł przez nie, jak gdyby nigdy nic. Zamknął je kopniakiem i oparł się o ścianę. Syknął cicho z bólu, ocierając krew z palców o nogawkę dżinsów i zacisnął na moment oczy. Nienawidził mugolskich sposób rozwiązywania problemów.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 0:57

Przytyki skierowane w stronę Williama naprawdę mało go obchodziły, kiedy był przy Agnet. Słysząc, że Hewson nie chce zrobić jej krzywdy, puścił mimo uszu wzmiankę o ślubie. Chociaż Victor w jego oczach miał opinię niezrównoważonego psychicznie sadysty, był przekonany, że faktycznie nie będzie chciał zrobić krzywdy dziewczynie.
Uspokoił się trochę i odsunął na bok czujność, co okazało się sporym błędem. Nawet nie zdążył zareagować, kiedy Ślizgon wymierzył cios. Poczuł przeszywający ból, usłyszał dźwięk nie wskazujący nic miłego i upadł, a różdżka wypadła mu z rąk. Złapał się za szczękę i zdążył zauważyć jak Victor odrywa się od Agnet. Niekoniecznie miał ochotę na to patrzeć, ale nim zlokalizował wzrokiem różdżkę, sięgnął po nią i wstał, chłopaka już nie było.
Splunął krwią na podłogę.
- Zawsze mogło być gorzej - wybełkotał niewyraźnie, wycierając z twarzy krew. Dopóki Ślizgonce nie działa się krzywda, Hewson mógł sobie robić co chciał.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 1:13

Agnet oszołomiona w stu procentach zapomniała nawet o spoliczkowaniu Hewsona, które byłoby zapewne nie małą przyjemnością. 
-Chyba nie mogło- szepnęła Agnet czując tak wielkie poczucie winy, że nie była w stanie spojrzeć w oczy chłopakowi. Panna Paladin wyciągnęła swoją różdżkę i jednym płynnym ruchem wyleczyła skutki głupoty Victora. Pogładziła policzek chłopaka nadal, uparcie wręcz nie patrząc mu w oczy. Odsunęła się od niego na jakieś dwa metry. Nie miała pojęcia co powinna powiedzieć, ani co zrobić. Najrozsądniej by było zakończyć w tym momencie ich znajomość, byle by tylko nie narażać Willa na niezrównoważone i sadystyczne zachowania Victora. Tyle, ze Agnet nie była pewna czy posiada taką siłę woli. Stała w milczeniu patrząc nadal w ścianę.
-Przepraszam.- powiedziała bezradnie. Nadal była oszołomiona tym co się stało i starała się to wszystko ogarnąć. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Klasy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach