Sala do starożytnych run

 :: Klasy

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 1:30

Był wdzięczny dziewczynie za "naprawienie" mu szczęki - on nigdy nie zawracał sobie głowy tak przydatnymi zaklęciami, naiwnie myśląc, że prawdopodobnie i tak na nic mu się nie zdadzą.
Patrzył z zaskoczeniem jak się od niego odsuwa, ale jeszcze bardziej zdziwiły go jej przeprosiny.
- Nie masz za co mnie przepraszać - powiedział ciepło, podchodząc do niej i obejmując. Pocałował ją w czubek głowy i pogładził uspokajająco po plecach. - Wystraszył cię?
Nawet jeśli, to nie dała tego po sobie poznać. Był na siebie zły, że nie zareagował, zmuszając Ślizgonkę do ponadprogramowego użerania się z narzeczonym i patrzenia na jego rozwaloną szczękę. Zapewne wyszedł w jej oczach na mięczaka, dopiero teraz to sobie uświadomił. Stał jak kretyn zamiast coś zrobić, to było takie w stylu Krukonów! Zawsze szybciej myśleli, dopiero później obracali to w czyn, niekiedy za późno. Will nie był do końca przekonany, czy taka powinna być cecha domu, który uchodził za zgrupowanie ludzi mądrych i bystrych.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 10:24

-Nie to nie o to chodzi. Nie wystraszył mnie, przecież ja wiem jaki jest Victor.- powiedziała cicho.- I właśnie dlatego nie powinnam cię narażać na jego niezrównoważone zachowania.- kontynuowała. To co się działo było nawet dla Agnet nie zrozumiane. Zimna Ślizgonka jaką była chciała chronić Williama, nie narażać go na takie konsekwencje przebywania z nią. 
Will nie wyszedł w oczach Agnet na mięczaka. Była mu bardzo wdzięczna, za to że starał się ją bronić. Tyle, że gdy mamy do czynienia z Victorem mało można zrobić. Panna Paladin nadal był w szoku, który zaczynał się przemieniać w bezsilną złość. Zdała sobie sprawę, że będzie musiała wyjść za chłopaka, który nazywa ją swoją własnością i wyglądało na to, że będzie musiała się mu podporządkować. 
Zapomniała, jednak zaraz o całym tym ślubie skupiając się na tym co zrobił Williamowi Victor. To, ze Hewsno uderzył Willa właściwie za nic bolało ją jeszcze bardziej, niż ślub i fakt, ze będzie musiała znosić Victorka i jego sadystyczno/niezrównoważone zachowania.  
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 13:17

- Ja też wiem jaki jest Victor i jak bardzo by się nie starał, nie odstraszy mnie od ciebie - spojrzał jej w oczy, ujmując twarz w dłonie. - Nie martw się o mnie, jestem dużym chłopcem.
Uśmiechnął się delikatnie, nie dając po sobie poznać, że martwi się o Agnet. Myśl, że będzie musiała mieszkać z tym psychopatą, doprowadzała go do szału. Nie istniał chyba gorszy kandydat na męża. Traktował dziewczynę przedmiotowo, uznawał za swoją własność, jak skrzata domowego, służkę, którą zapewne miała się stać po ślubie.
- Nie wychodź za niego - powiedział, chociaż zdawał sobie sprawę, że to niemożliwe. Mieliby uciec? Jak w dramacie Shakespeare'a, którego William nie znał, bo nie czytał nic mugolskiego.
Wiedział, że to nierealne. Rodzice Agnet nigdy by się na to nie zgodzili, a Victor z pewnością czekałby na odpowiedni moment, żeby dotkliwie się zemścić na parze. Zrodziłoby to jeszcze więcej problemów, niż mieli w tej chwili.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 13:41

Agnet uśmiechnęła się ciepło do Williama.
-Mój duży chłopcze nadal się martwię.- powiedziała szczerze. Żeby jej rodzice dobrze znali Victora zapewne nie pozwoliliby jej za niego wyjść. Jednak nie znali, myśleli że dziewczyna przesadza. Agnet dobrze wiedziała jaka będzie jej rola w związku z Victorem i trochę się tego bała. 
Gdy usłyszała kolejne słowa Williama przez chwilę milczała.
-Jak ty to sobie wyobrażasz?- spytała z zainteresowaniem, jakby uważała, że być może istnieje taka możliwość. Dramat Shakespeare'a Agnet przeczytała. Matka jej kazała, by rozbudzić w dziewczynie wrażliwość. Gdy ten sposób nie pomógł uznała, że najlepszym sposobem będzie macierzyństwo, dlatego też został znaleziony narzeczony o czystej krwi. Padło na Victora. 
Rodzice Agnet byli by zapewne oburzeni gdyby ich córka zniknęła z Williamem. Victor może byłby szczęśliwy, ale zemścić i tak by się zemścił z zasady. Zresztą Will odebrałby jego własność.
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 13:59

Pogładził dłonią jej policzek.
- Nie wiem - westchnął, patrząc na nią smutno. - Wyjedźmy, ucieknijmy, cokolwiek. Nie możesz wyjść za tego psychopatę.
Ale wyjdziesz, pomyślał. Wiedział jaką presję wywierali niektórzy rodzice na swoich dzieciach pochodzących ze starej czystokrwistej rodziny. Musieli nosić z dumą wysoko zadartą głowę, gardzić słabszymi, uważać się za lepszych i co najważniejsze, słuchać ich poleceń. Wykonywać je bez żadnych protestów i nie przynosić im wstydu.
Will cieszył się, nieopisaną radością, faktem, że jego rodzina jest normalna i nie wywiera na nim takiej presji. Nie zniósłby tego.
Teraz jednak był na siebie zły, że nie poznał Agnet wcześniej. Jeszcze rok temu nie była zaręczona, on zresztą też nie, w tej chwili mogliby już być oficjalnie parą. Niestety, stało się inaczej.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 14:27

Agnet uśmiechnęła się smutno.
-Nie mogę- przyznała.- Ale chyba raczej nie mam wyboru.- dodała smutno. Ona sama rozważała możliwość wyjazdu jeszcze przed poznaniem Willa. Jednak doszła do wniosku, że coś takiego jest zbyt ryzykowne.  
Owszem presja jaką wywierali rodzice Agnet była naprawdę duża. Choć panna Paladin nie rozumiała ich bo sami pobrali się z wielkiej romantycznej miłości, a ją skazywali na służenie Hewsonowi. Gdyby poznali się wcześniej być może byliby teraz zaręczeni, być może Agnet była by matką dzieci Willa, jednak nie poznali się wcześniej. 
Agnet przytuliła się do chłopaka.
-Powiem ci w tajemnicy, że pomimo ślubu z Victorem i tak będę twoja.- szepnęła i pocałowała go delikatnie. 
Dość odważne wyznanie jak na dość krótką znajomość, jednak Agnet była pewna, że tak właśnie będzie. Takie dziwne przekonanie.
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 14:42

Nienawidził takich sytuacji. Podparcia do muru, braku ucieczki. Wiedział, że jest tylko jedno wyjście, które zadowoli wszystkich oprócz Agnet i Willa.
Mogli sobie gdybać i gdybać, ale teraz to i tak nic nie zmieni. Rzeczywistość nie zachęcała do optymistycznego myślenia.
- Rozumiem - mruknął, nie patrząc na nią. Nie obwiniał jej, nie myślał, że boi się ryzyka. Wiedział, że gdyby uciekli, nic nie skończyłoby się dobrze.
Uśmiechnął się niezauważalnie, słysząc ciąg dalszy jej wypowiedzi.
- A ja twój. - Odwzajemnił pocałunek. Całe szczęście, że nie patrzył na siebie z boku, bo uznałby scenę za mugolską komedię romantyczną przy której jego siostra zapewne zalewałaby się łzami, a on patrzyłby na parę z politowaniem. - Ale to nie rozwiązuje naszych problemów. Nie chcę żebyś mieszkała z Hewsonem, żebyś musiała znosić jego humory. Myśl, że może kiedyś zrobić ci krzywdę, doprowadza mnie do szału.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 15:06

Tak z boku to wszystko wyglądało jak scena z mugolskiego romansidła, których Agnet nie oglądała. 
Spojrzała na niego powaznie.
-Nie masz wyboru, tak samo jak i ja. Będę z nim mieszkała, znosiła jego humory i być może zrobi mi kiedyś krzywdę.- potwierdziła jego słowa z takim spokojem, jakby dotyczyły kogoś innego.. Nie miała najmniejszych wątpliwości, że Victor mógłby ją skrzywdzić, ale ta pewność sprawiała, ze jeszcze bardziej nie chciała i bała się ślubu, dlatego odsuwała od siebie te myśli. 
-Będzie dobrze- powiedziała z uśmiechem. Nie wiedziała czy chce pocieszyć Willa czy tez siebie, ale chyba matnie jej to wyszło. 
Płożyła dłoń na jego klatce piersiowej i spojrzała mu w oczy.
-Dlatego zachowaj spokój.- dodała i wolną dłonią pogładziła chłopaka po policzku. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 15:28

Powiedziała to z takim spokojem, że aż spojrzał na nią zaskoczony.
- Nie brzmisz na specjalnie przejętą - powiedział uważnie ją obserwując.
Najwidoczniej już się z tym pogodziła, jeśli w ogóle jest możliwe pogodzić się z myślą, że ktoś będzie cię dręczył do końca życia.
Nie będzie dobrze, wiedział to, jednak milczał. Nic tutaj nie mogło skończyć się dobrze i to była drobna różnica oddzielająca ich od romansidła - brak happy endu. Scenariusz został już napisany, nie było miejsca na zmiany.
Pochylił się do niej, składając na ustach pocałunek. Oparł się czołem o jej czoło i spojrzał jej w oczy.
- Obiecaj, że mi powiesz, jeśli zrobi ci krzywdę.
...a wtedy pójdę go zabić, dokończył w myśli. Starał się wyczytać prawdę z jej oczu, licząc się z faktem, że dziewczyna może go okłamać.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 16:00

-Nie jestem specjalnie przejęta. Miałam czas się z tym pogodzić.- mówiła nadal spokojnym głosem. W życiu mało co ma happy end i panna Paladin się z tym pogodziła. Nie miała zamiaru szarpać się tym co było już ustalone tylko po prostu to zaakceptować. 
Patrzyła mu w oczy i zastanawiała się co powinna powiedzieć. Jeśli powie tak skłamie, wtedy następuje pytanie czy chłopak rozpozna jej kłamstewko, jeśli odpowie „Nie” chłopak może dojśc do wniosku, ze nie ma do niego zaufania.
-Nie- powiedziała pewnie. Doszła do wniosku, ze powie mu prawdę. Pogładziła policzek chłopaka i nadal patrząc mu w oczy powtórzyła:
-Nie Williamie. – głos jej był pewny, nie znoszący sprzeciwu. Powie mu i co dalej? Nie ma takiej opcji! 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 16:16

Spodziewał się takiej odpowiedzi i nawet nie był nią zaskoczony. Wiedział, że mu nie powie, choćby miała go unikać jak ognia.
- Obiecaj - powtórzył spokojnie, ale stanowczo. Nie miał zamiaru odpuścić. Will ma czas, może sobie tutaj stać i czekać, aż obieca powiedzieć mu prawdę. - Nie wypuszczę cię stąd, dopóki tego nie zrobisz.
Marna to była groźba i Krukon wątpił żeby poskutkowała, ale nie miał też zamiaru pozwolić na krzywdę Agnet.
- Muszę mieć pewność, rozumiesz? - zapytał patrząc na nią niemal błagalnie.
Kto ranił bliskich Willa, ranił jego samego.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 16:24

Patrzyła na niego niewzruszona zastanawiając się czy nie potrafił wymyślić lepszej groźby, bo ta akurat wydawała się jej raczej czymś w rodzaju nagrody. 
-Nie obiecam.- zdecydowany głos wydawał się nie do złamania. Patrzyła w jego oczy szukając w nich jakiejś reakcji. Rozumiała, ze chłopak chciał mieć pewność iż dowie się od niej prawdy, ona sama w jego sytuacji również chciałaby wiedzieć, jednak uważała, że ta informacja może mu tylko zaszkodzić dlatego twardo obstawała przy „nie”.
-Rozumiem. Tyle, że nie będziesz miał tej pewności.- powiedziała spokojnie. Jeżeli Will nie będzie wiedział, że jego bliska osoba jest raniona to on sam nie zostanie zraniony. Lepiej jest żyć w nieświadomość, bynajmniej tak uważała Agnet. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Nie 18 Kwi - 23:21

Zdawał sobie sprawę z tego, że groźba wcale nie ruszyła dziewczyny. Ale on wcale nie powiedział, że będzie ją całował, przytulał, albo w ogóle się do niej odzywał, bo z pewnością nie będzie. Jeśli wytrzyma, rzecz jasna.
- Proszę. - W jego oczach powinna dostrzec troskę, bo naprawdę się o nią martwił. - Jeśli ty mi nie powiesz, dowiem się z innego źródła.
Może nie miał takich wtyków jak Hewson, ale całkiem nieźle sobie radził swoimi sposobami.
Nie rozumiał jak informacja o bezpieczeństwie Agnet mogłaby mu zaszkodzić. To jej przyszły mąż byłby martwy, nie on. Przynajmniej tak myślał, fakt, że Victor zna zaklęcia o których stanowcza większość uczniów nawet nie słyszała, jakoś mu umknęła.
- Muszę... - powtórzył z naciskiem - ...mieć pewność, że wszystko z tobą w porządku.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Nie 18 Kwi - 23:51

Właśnie! Jeśli wytrzyma. 
Agnet zaśmiała się gardłowo.-Ciekawe z jakiego- mruknęła. Można byłoby pomyśleć, ze to nie Victor byłby martwy. Agnet tak właśnie myślała dlatego mówiła stanowcze „nie”. 
Panna Paladin zaczynała się powoli niecierpliwić i irytować. Większość osób od razu rozumiało jej „nie” jako coś co nie podlega dyskusji, a William najzwyczajniej w świecie ignorował jej uparte powtarzanie jednego słowa. Westchnęła ciężko i przewróciła oczami.
-Nie musisz.- powiedziała poważnie, jednak doszła do wniosku, że nie ma sensu obstawać przy swoim. 
-Dobrze, w razie gdyby coś takiego się stało powiem ci.- powiedziała wyraźnie zrezygnowana. Nie skłamała w tej chwili była gotowa powiedzieć mu o wszystkim byle ten nie zamartwiał się i nie obstawał przy swoim. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Pon 19 Kwi - 0:32

- Z bardzo tajnego, rzecz jasna - puścił do niej oko i uśmiechnął się.
Irytacja Agnet wcale go nie martwiła, wręcz przeciwnie, uważał, że jest bliski osiągnięcia celu. Widząc jak przewraca oczami, był już pewien.
- Nie można było tak od razu? - zapytał, słysząc jak się zgadza. Przygarnął ją do siebie, pochylając nad uchem. - Naprawdę się o ciebie martwię - szepnął, a potem odsunął się od niej jak gdyby nigdy nic.
Było już naprawdę późno i gdyby ktoś przyłapał ich w sali, najpewniej dostaliby szlaban i do końca swojej edukacji w Hogwarcie musieliby czyścić puchary i trofea w Izbie Pamięci.
- Dosyć wrażeń na dziś, chyba czas wracać do dormitorium, nie sądzisz?
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Pon 19 Kwi - 0:45

-Jasne, że nie! Jeśli teraz będę ci tak ustępowała to co będzie dalej?!- powiedziała wesoło. Gdy usłyszała jego słowa zrobiło się jej jakoś ciepło. Martwił się o nią! Czyli mu zależało. Agnet uśmiechnęła się nieznacznie.
-Wiem, ale myślę, ze niepotrzebnie.- powiedziała cicho. 
Agnet była wdzięczna Williamowi za tą jakże kuszącą propozycję. Była już bardzo zmęczona jak na wyjście do biblioteki, które zahaczyło o kilka innych miejsc. 
-Tak, czas zwijać żagle.- przytaknęła mu z uśmiechem i pocałowała chłopaka.Naprawdę była już senna. Panna Paladin zresztą snem reagowała na stres, dlatego nie zdziwiłabym się gdyby tylko po przyjściu do dormitorium zasnęła. Musiała jakoś odreagować słodkiego Victora i jego popieprzoną psychikę! 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by William Sulivan on Pon 19 Kwi - 15:24

- Będzie jeszcze lepiej niż teraz - powiedział z uśmiechem. Nie uważał, że zamartwianie się o jej bezpieczeństwo jest niepotrzebne, wręcz przeciwnie, w tej chwili było priorytetem. Nie skomentował jednak jej słów.
Sam był zmęczony, powstrzymywał się przed ziewnięciem.
- Odprowadzę cię do Pokoju Wspólnego - mruknął, chwytając ją za rękę i wychodząc razem z dziewczyną na korytarz.
Zaprowadził ją do lochów, ładnie się pożegnali i rozeszli, każde w inną stronę.
avatar
William Sulivan
Dorosły

Liczba postów : 203
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Sala do starożytnych run

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Klasy

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach