Wnętrze zegara

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wnętrze zegara

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 2:51

Od pierwszego dnia w zamku wszyscy uczniowie kierują swe zainteresowanie ku jednej z hogwarckich wież. Mam tu na myśli tę, na której szczycie znajduje się Wielki Zegar, informujący każdego z uczniów o tym, która aktualnie jest godzina. Jest on jednym z największych istniejących magicznych zegarów. Budzi on ogromny podziw. Wielu uczniów, gdy tylko ma chwilę wolnego czasu, kieruje swe kroki ku tej właśnie wieży. Można, bowiem, wejść do wnętrza tegoż zegara i usiąść na dolnej części tarczy zegarowej. Znajduje się tu wiele dziwnych mechanizmów, wprawiających go w ruch. Widać stąd błonia, Zakazany Las, a także przejście do Hogsmeade. Jest jednym z tych najbardziej atrakcyjnych miejsc w Hogwarcie.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Caridee Markley on Pon 1 Mar - 23:43

Tik tak, tik tak, tik tak.. każdego wprowadziło by to w stan tak zwanej białej gorączki Cari zdawała się być jednak głucha na tykanie zegara kiedy naprawdę potrzebowała chwili do przemyśleń. Nie, nie była marzycielką, ale czasem każdemu potrzebna jest chwila sam na sam ze sobą, a nawet gdyby dołączył do niej ktoś warty zainteresowania mogłaby przecież odłożyć rozmowę z własnym sumieniem na później... na znacznie później, bo przecież interesujący człowiek potrzebuje trochę czasu by go poznać, a i zaspokoić swoją ciekawość.
Krukonka usiadła na czymś przypominającym zniszczoną metalową wskazówkę, a co się tam będzie, wyglądała ona całkiem wygodnie, więc blond włosa bez zastanowienia rozsiadła się na nieużytkowanej części szkolnego zegara. Paznokciem znacząc przeróżne runy na nadgarstku poddała się własnym myślą, jak to się potocznie mówi, wyłączyła się.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Seth Carter on Pon 1 Mar - 23:49

bycie sethem carterem było o tyle fajne, że zawsze jakaś napalona dziewczyna wręcz wciskała mu prace domowe. byłby głupi gdyby nie skorzystał. tak więc, odrabianie lekcji nie zajmowało mu za dużo cennego czasu i mógł spędzać go na nic nie robieniu.
nic nie robienie cartera ograniczało się - tak jak dzisiaj - do szwendania się po zamku i odkrywaniu jego dziwnych miejsc. dzisiaj mógł zaszczycić swoją osobą wnętrze zegara. lubił to miejsce chyba ze względu na to że dawało mu wgląd na panoramę hogwardzkich błoni. i nigdy nie spodziewał się ujrzeć tutaj towarzystwa.
aż do dzisiaj. widok siedzącej dziewczyny wprawił go w chwilowe zaskoczenie, którego nie dał po sobie poznać.
chrząknął, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę i bez żadnych zaproszeń i jakichkolwiek słów po prostu sobie usiadł obok.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Caridee Markley on Pon 1 Mar - 23:57

Chrząknięcie? Skojarzyła je z hukaniem sowy... tylko dlaczego? Nie zwróciła więc na nie większej uwagi, rozmowa z ramą sobą zupełnie ją pochłonęła. "O to ładne... może zrobię sobie kiedyś taki tatuaż... albo nie... ich nie da się usunąć, a mnie się szybko zmienia... uhhh jutro muszę zrobić manikiur... bez sensu, że trzeba robić go tak często... wiem ja wiem, że mam rację, ja zazwyczaj mam rację" i tym podobne. Czy to nie interesujące i ujmujące z jakimi problemami boryka się niemalże zwyczajna nastolatka? Chociaż ona nie musiała wiele ze sobą robić, i tak zwykle ją podziwiano, tyle, że nie zawdzięczała tego tylko sobie...
Kiedy ktoś po prostu, bez słowa usiadł na wskazówce Caridee podskoczyła wydając z siebie stłumiony jęk. Wystraszyła się. W sumie rzadko kiedy spotyka się tutaj kogokolwiek, może dlatego wnętrze zegara należało do jej "Kącików przemyśleń" nie wiadomo czy jedynie z tego powodu właśnie tutaj przychodziła. Może po prostu ciągnęło ją do wysokości. Jak dawno nie odbył się żaden mecz Quidditcha! A nauczyłam się tulu nowych trików by zwiększyć prędkość! Wypaliła w myślach i postanowiła odezwać się do chłopaka.
- Masz jakąś sprawę, czy tak tylko tu sobie przyszedłeś? - jej głos jak zwykle brzmiał melodyjnie ale nie ukazywał większych emocji, typowe. Uniosła wzrok na nastolatka i zielonym spojrzeniem kocich oczu zmierzyła go od góry do dołu. Ma ładne oczy... stwierdziła w myślach i wróciła do wyczekiwania odpowiedzi chłopaka z subtelnym uśmiechem na delikatnych usteczkach.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Seth Carter on Wto 2 Mar - 0:32

wzruszył ramionami, rozglądając się. nawet przez chwilę obrzucił ją krótkim spojrzeniem. ładna, blondynka. ale co z tego, krukolandia się kłania.
- tak o sobie przyszedłem - stwierdził beznamietnym głosem, marząc żeby nagle coś się wydarzyło. zima na niego cholernie źle działała, to już się nawet nudne robiło.
pogrzebał przez chwilę w kieszeniach i wyciągnął fajkę. jakoś nie przyszło mu do głowy żeby zaproponować dziewczynie. kojarzył ją. ha! nawet jak wysiliłby mózg to pewnie mógłby powiedzieć skąd. ale nie wysilił, więc niech zadowoli się z faktu że jest w ogóle kojarzona.
- a ty co? spać nie możesz krukonko? - spytał z uroczym, ślizgońskim akcentem czyli odrobiną złośliwości i odpalił fajkę, chwilowo zajmując się paleniem. a później nawet posłał jej zadowolony uśmiech. lubił obracać się w towarzystwie ładnych blondynek. pomińmy tylko ten niebieski dom.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Caridee Markley on Wto 2 Mar - 0:36

- Ja się nazywam, w przeciwieństwie do was Ślizgoni umiem to uszanować, tak więc albo mówisz do mnie normalnie, albo nie traćmy czasu i nie rozmawiajmy wcale - bąknęła z uroczym uśmiechem który z pewnością krył w sobie nutę złośliwości. Jak na Krukonkę była dość pyskata, a przynajmniej większość ludzi jej tak mówiła. No cóż, ma się ten charakterek, nie prawda? Uśmiechnęła się do siebie w geście potwierdzenia po czym odgarnęła blond włosy z twarzy i ponownie spojrzała na chłopaka dość obojętnym wzrokiem.
- Poza tym nie sądzę by tak wczesna godzina była odpowiednią na sen, tyle się jeszcze może wydarzyć... - nie brzmiało to bardzo entuzjastycznie ale kryło się w tym coś przypominającego radość czy ciekawość. W końcu wieczór był jeszcze młody a Caridee już dawno wyrosła z tak zwanych dobranocek, nie była też typową członkinią Krukolandu twierdząc, że czytanie książek na noc zdecydowanie nie korzystnie wpływa na sny. W końcu całe nasze życie nie powinno być wiecznie związane z nauką, albo chociażby sen powinien dotyczyć czegoś innego, a jak się tak człowiek tego wszystkiego naczyta to później zamiast urzeczywistnienia marzeń śnią mu się takie warzenia eliksirów czy nawet nauczyciele! Ciągły stres!
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Seth Carter on Wto 2 Mar - 23:15

- to smutne, no ale... jak się nazywasz? - spytał całkiem jeszcze nie znudzonym snem, obserwując kątem oka jej twarz. według jego całkiem powierzchownej, szybkiej oceny wypadła na mocne siedem, czyli wysoko. a po chwili oparl się wygodniej o ścianę czy co tam było i ziewnął, wyrzucając peta.
- i niby co może się wydarzyć? - spytał leniwie, jakby jedynym ciekawym akcentem nagle mogło być zawalenie się wieży. nic ciekawszego nie przewidywał.
w końcu siedzi na wskazówce, jest wieczór, są w hogwarcie, obok jest krukonka. na dodatek młodsza. nic co zapowiadałoby coś ciekawego. smutne.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Caridee Markley on Wto 2 Mar - 23:20

- Caridee Markley - przedstawiła się jak mamusia nauczyła i zaszczyciła Ślizgona subtelnym dość miłym uśmiechem - Widzę, że jak chcecie to jednak umiecie - dodała bez namysłu mówiąc to co ślina na język przyniosła, ale czym miała się przejmować? No niczym, w końcu co on jej zrobi? Zupełnie nic... wydawał się tak leniwy i melancholijny, że nawet odpysknąć nie dałby rady.
- Ja wiem, że was zielonych zadowala tylko jakaś katastrofa albo wykorzystywanie dziewcząt, ja jednak inaczej niż wy, ogólnie faceci, patrzę na świat. - wytłumaczyła elokwentnie po czym rozejrzała się na boki.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Seth Carter on Wto 2 Mar - 23:28

zaśmiał się krótko, chłodno i pokiwał ze zrozumieniem głową. biedne dziewczę. wstał i otrzepał spodnie, patrząc na nią jeszcze przez chwilę z widocznym rozbawieniem. - powinienem się obrazić za to jak nisko mnie cenisz. - mruknął, poprawiając włosy.
przeciągnął się parę razy, żeby się rozbudzić i rozejrzał. siedzenie we wnętrzu zegara było mało ślizgońskie, więc teraz trzeba było wrócić do czegoś bardziej konstruktywnego. - ale skoro tak, to idę ... może akurat wykorzystam jakąś dziewczynę - dodał jeszcze i uniósł rękę w krótkim geście pożegnania, połączonego z dumnym ślizgońskim uśmieszkiem. - do kiedyś tam markley - i już go nie było.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Caridee Markley on Wto 2 Mar - 23:34

- Wcale by mnie to nie zdziwiło - skomentowała jak zwykle beznamiętnym głosem uśmiechając się blado pod nosem. A co się będzie przejmować kiedy chłodny wiatr wieje jej w plecy a palce od nóg po prostu zdrętwiały? Gdyby nie on poszłą by ona, a tak wyszła na opanowaną, cierpliwą i odporną, wszystko to prócz odporności było jednak kłamstwem. Aż dziwne, że nie naskoczyła na niego zupełnie inaczej, może to ten wieczór tak na nią działał? Nikt tego nie wie, nawet ona sama i w tym problem.
- Tak Carter... i przypomnij mi, że mam cię nauczyć, żeby nie mówić do mnie po nazwisku - rzuciła za nim tym samym tonem po czym rozejrzała się po raz kolejny i wstała prostując kości. Cóż, siedzenie na wskazówce nie było tak wygodne na jakie wyglądało z daleka. Blond włosa rozmasowała sobie pupę kilkakrotnym okrężnym ruchem dłoni i spojrzała na miejsce w którym siedziała by po sprawdzeniu czy niczego nie zostawiła po prostu opuścić wnętrze zegara i ruszyć do dormitorium.
avatar
Caridee Markley
Dorosły

Liczba postów : 99
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Londyn

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Go?? on Sob 13 Mar - 21:47

Droga do wieży zegarowej z pomostu, co prawda była długa, ale nie nudna. Nieprzeszli tych parunastu metrów, w ciszy, jak się spodziewała Adelaide. Nawet parę razy, dodać trzeba, iż Kevinowi udało rozbawić się ją, ale ta, wówczas tego nie ukazywała. Przecież to wciąż jest Ślizgon, taki z którym, o dziwo, dobrze się bawi, ale Ślizgon.
Parę uczniów, młodszych klas, kiedy szli korytarzami zamku, patrzyło na tą dwójkę z zaciekawienie, myśląc za pewnie, iż Blake zaraz dostanie szlaban. Cóż, nie wkluczone. Panienka Charming, to zmienna osoba, a Kevin, to przyjaciel Doriana, i nigdy nic nie wiadomo.
- Jeżeli ktoś tu wejdzie, udaję, że cię nie znam. - powiedziała bez owijania w bawełnę
Naprawdę, nie uśmiechało jej się tłumaczyć, co ona tu robi z Ślizgonem, o tej porze. Zawsze oczywiście może powiedzieć, iż daję mu szlaban, bądź zastała go tu, na robieniu czegoś nielegalnego. Oczywiście byłoby to kłamstwo, a tego Adelaide się brzydzi, więc Kevin może się chyba czuć bezpieczny. Na razie.
- Przyjaźnisz się z Dorianem, prawda? - spytała, siadając na dolnej części tarczy zegarowej - Czemu z niego taki idiota?
Chciałoby się powiedzieć, czemu z ciebie także taki idiota, ale Adelaide to przemilczała, wiedząc, że będzie jeszcze czas, aby i zadać to pytanie.
- Dlaczego w ogóle się z nim przyjaźnisz? Wydawało mi się, iż Ślizgoni nie miewają przyjaciół. - powiedziała zgodnie z prawdą

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Kevin Blake on Sob 13 Mar - 22:11

Kevin zadowolony widząc nikły, ale usilnie skrywany przez Gryfonkę, uśmiech szedł z dumnie uniesioną głową i szarym spojrzeniem wlepionym w niezwykle urodziwą panią Prefekt.- To ja udam to samo, będzie bardziej wiarygodne, że ja nie znam ciebie, niż to, że ty nie znasz mnie - wyszczerzył się łobuzersko i puścił do niej perskie oko by zająć wygodne miejsce gdzieś na starej prostokątnej skrzynce, tak by starczyło miejsca i dla towarzyszki Blake'a, choć gdyby tylko chciała wziąłby ją na kolana, a co mu tam, poświęciłby się tym samym udowadniając swoją męskość i siłę, mimo, że Adelaida nie wyglądała na ciężką.- Czy się z nim przyjaźnię? Tak sądzę. Wiesz przyjaźń to słowo o różnym znaczeniu, zależy dla kogo. A co do jego idiotyzmu to sam nie wiem, w sumie jest sobą, ale skąd to ma nie jestem pewien. Może odziedziczył w genach? - zaśmiał się wyobrażając matkę Radleya w wersji idiotki, a tym bardziej jego ojca. Zabawny widok, na prawdę.Przez chwilę lustrował wzrokiem piątoklasistkę. To dziwne, że była rok młodsza, a zachowywała się w stosunku do niego tak bezczelnie! Kevin... tracisz autorytet! Jeszcze chwila, jeszcze 2 takie Gryfonki, a już zupełnie nie będziesz wyróżniał się z tłumu! Staniesz się zwykłym szaraczkiem! A tego nie zniesiesz... uwierz mi... ja się znam.- A dlaczego nie? W sumie jesteśmy podobni, nie miałbym nic przeciwko temu żeby był moim bratem, miałbym wtedy seksowną mamę - zafalował gęstymi brwiami - Co do przyjaźni Ślizgonów, to sądzę, że mało o nas wiesz Adeluś, mamy przyjaciół ale tylko wśród "swoich", że się tak wyrażę.
avatar
Kevin Blake
Uczeń

Liczba postów : 17
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Bembridge, Wyspa Wight, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Go?? on Sob 13 Mar - 22:45

Adelaide nie wiedziała jak zareagować na słowa Kevina, z jednej strony chciała się na niego obrazić, a z drugiej zacząć się śmiać. W efekcie końcowym postanowiła przemilczeć te słowa.
Patrząc na niego uważnie, uśmiechnęła się. Co ona właściwie tu robi? Jeżeli ktoś ich tu przyłapie, pomyśli, iż jest tak zdesperowana czyjegoś towarzystwa, że przebywa ze Ślizgonami, bądź gorzej, przyjdzie mu na myśl, iż jest jedną z tych dziewczyn, które pchają się w ramiona każdego Ślizgona, bo mają nadzieję, że któregoś usidlą.
- Ja uważam, że idiotyzm nabył w czasie. Patrząc na pewne osoby, utwierdza mnie to w fakcie, iż wy, Ślizgoni, już tak macie - powiedziała wstając
Adelaide nie zachowuje się bezczelnie, ona po prostu już taka jest w stosunku do Ślizgonów. Była także władcza w stosunku do każdego, ale to się chyba gdzieś zagubiło przy Kevinie i dopiero teraz panienka Charming to dostrzegła.
Gryfonka wygładziła swój płaszcz, chociaż wszystko z nim było w porządku. Spojrzała na Kevina po raz kolejni, przybierając swój ton głosu, którego pierwszoroczni nie znoszą.
- Za pewnie, dlatego, bo nikt normalny nie chciałby zawierać przyjaźni opartych na kłamstwach, chciwości i zdradzie. - powiedziała podchodząc do niego
Co prawda ona mało wiedziała, o przyjaźni. Nigdy tak naprawdę, z nikim się nie przyjaźniła. Nigdy nie mogła powiedzieć, że jest szczęśliwą posiadaczką przyjaciółki. Na temat, bratniej duszy, miała wyobrażenie i kurczowo trzymała się tych kryteriów i może dlatego nie mogła jej znaleźć. Osoba, którą sobie wyobraziła, i usilnie stara się ją odszukać, nie istnieje. Ideałów przecież nie ma.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Kevin Blake on Sob 13 Mar - 23:14

Nabył w czasie? Możliwe, w sumie teraz Kevin mógł zaliczać się do grupy tak zwanych bezmózgich seksownych palantów, to kiedyś taki nie był, a wręcz przeciwnie, był uroczym, wesołym dzieckiem kochającym pisać po ścianach, ujeżdżać psa imieniem Kapitan Bomba, ciągać dziewczynki za warkocze, a nie na odwrót i obrzucać je błotem z babcinego chlewika. To dopiero były czasy! Teraz jego życie ograniczało się na dość oklepanych zajęciach w stylu rozmowy, uciekania, podrywania, bałaganienia i robienia na złość.- Sugerujesz coś Charming?  spytał z udawanym żalem, że w ten sposób myśli o najgrzeczniejszym i najsympatyczniejszym ze ślizgonów. Nie ładnie panno Charming, nie ładnie! Powinna pani sobie sama wlepić szlaban! 2 tygodnie czesania brody Dumbledora rano, wieczorem i w porze obiadowej!- Kłamstwo nie zawsze jest złe, tak jak i prawda nie zawsze jest dobra. Chciwość też nie jest najgorsza, lepiej być chciwym niż skąpym. A co do zdrady czasem lepiej zdradzić by później wiedzieć co się traci. Wszystko ma swoje złe i dobre strony - wytłumaczył elokwentnie. O dziwo sam zdziwił się z tego co powiedział. Wyglądało to na... mądre. Kevin! Możesz być z siebie dumny! Kiedy Adellaide zaczęłą iść w jego stronę uśmiechnął się zawadiacko.- Przekonujesz się do mnie czy może chcesz mnie zlać?
avatar
Kevin Blake
Uczeń

Liczba postów : 17
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Bembridge, Wyspa Wight, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Go?? on Sob 13 Mar - 23:40

Lepiej być bezmózgim seksownym palantem, niżeli bezmózgim nieurodziwym plantem. Chociaż najlepiej być mądrym, urodziwym człowiekiem, który zwykł nie wszczynać sporów na każdym kroku. O arogancji i innych nie pozytywnych cechach Kevina, Adelaide słyszała bardzo dużo, pomimo tego, iż nie chciała tego słuchać. Ją naprawdę nie obchodzi, co ten, czy inny Ślizgon zrobił i z kim spał. Tak, więc Charming była zmuszona zmieniać swoje miejsce na transmutacji już dwa razy z powodu osób płci pięknej, które zmuszały ją do wysłuchiwania, o cudownym Dorianie i cudowniejszym Kevinie, czy też innych tego typu mężczyznach.
- W sumie, to tak, ale wątpię, że to cię zainteresuję - powiedziała - Nie, nie chcę cię zlać Blake, nie będę poniżać się w ten sposób. - odparła siadając na jego kolanach -Wiesz, że cię nienawidzę? - spytała opierając głowę na jego torsie
Oczywiście, że wiesz. pomyślała Adelaide, wiedząc, iż on odwzajemnia to uczucie. Pomimo tego, coś obu stroną każę, tu być i rozmawiać ze sobą. Panienka Charming nie lubiła mężczyzn typu Kevin Blake, i on dobrze, o tym wiedział, a bynajmniej miała taką nadzieje.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Kevin Blake on Sob 13 Mar - 23:52

Widzisz Adelko jak to niektóre sprawy łączą największych wrogów?! Ludzie otoczeni są gołąbkami pokoju, ale zamiast sypnąć im trochę suchego chleba wolą zrobić z nich rosół. Kevin z pewnością był na ustach wielu dziewcząt, ale, żeby aż tak wielu by wyprowadzić z równowagi zimnokrwistą Charming, no o tym to nie wiedział. A dziwne. W końcu był tak sobą zainteresowany, chociaż nie narcystyczny, że powinien o tym wiedzieć! Jak ktoś mógł mieć tajemnice o Blake'u przed samym Blake'iem!?- Poniżać się? Myślałem, że mnie, no bo gdybym dostał to chyba bym był poniżony....?- odpowiedział zaskoczony, ale kiedy usiadła na jego kolanach zaskoczenie pożegnało się by ustąpić miejsca zabawnemu uśmiechowi, pasującemu Huncwotowi.- Tak, tak, wiem wiem, no ale nie krępuj się. Jak najbardziej możesz się do mnie przytulić. I nie, nie, nie musisz prosić, tak, tak włożę palce w twoje skołtunione śliczne włosy. - jak powiedział tak też zrobił, bez żadnego nawet najmniejszego zastanowienia przytulił ją i włożył palce we włosy, czułym gestem przeczesując je z góry na dół. No wiadome, ze nie pod włos, nie chciał robić Charmingowej fryzury na tapira.
avatar
Kevin Blake
Uczeń

Liczba postów : 17
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Bembridge, Wyspa Wight, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Go?? on Czw 29 Kwi - 22:31

Gryfonka zimnokrwista nie była, a jeśli ktoś tak uważa to oczywiście jest kolejny dowód na to, iż pozory mylą. Adelaide się z tym zgadzała i fałszywym obrazom mówiła stanowcze nie. Chociaż prawdy powiedziawszy przed nią rzadko kiedy da się stworzyć jakiekolwiek pozory, bo w końcu i tak dowiaduje się całej prawy. Ha! Prawda wychodzi na jaw - jak to mawiają.
- Zawsze mam inny tok myślenia, niżeli inni - odparła z uśmiechem na ustach. - To ty boisz się grzebienia nie ja! - oburzyła się, jednak kiedy Kevin ją przytulił wszelakie zirytowanie przez jego słowa odeszły w niepamięć.
Gdyby ktoś jej kiedyś powiedział, że będzie siedziała na kolanach jakiegoś Ślizgona, a już tym bardziej, że tym chłopakiem będzie Blake zabiłaby go śmiechem. Jednak każdy ma prawo do chwili zapomnienia, prawda? Jutro zapewne wszystko wróci do normy, będą udawać, że się nie znają. Czy Adelka będzie tego żałować? Cóż, pożyjemy zobaczymy. Chociaż ona nie jest osobą, która gdy popełni jakiś błąd ubolewa nad tym przez całe życie, nie jest także personą, która nie przejmuje się w zupełności swoimi życiowymi niepowodzeniami.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Czw 11 Lis - 13:23

To zadziwiające jak łatwo można było odnaleźć miejsce odosobnienia w tym wyprutym z wszelkiej prywatności, za to przesiąkniętym do szpiku kości (czy bardziej trafnie - murów) szyderstwem, wścibstwem i plotkarstwem zamku. Z niewiadomych powodów, uczniowie nie odnajdowali radości w spędzaniu we wnętrzu zegara. Otoczenie skomplikowanych mechanizmów, miarowych tyknięć i nieustających zgrzytów większość napawała niechęcią i skutecznie zniechęcało do przesiadywania na dolnej części tarczy zegarowych. Jednakże w tej olbrzymiej grupie, zwanej również szkolną społecznością, zawsze znajdzie się ktoś kto wyłamie się z szarego szeregu i będzie podążać przed nim lub za nim. Próżno rozwodzić się nad miejscem Gillian w szkolnej hierarchii czy też szukać odpowiedniego dla niej piętra; nie pasowała do żadnych utartych stereotypów. Pełna naturalnego indywidualizmu zawsze podążała tam, skąd inni uciekali. Wraz z wiernym towarzyszem każdej wyprawy - olbrzymim, rudym maine coonem Hemmingiem postanowiła porzucić wszelkie próby solidaryzowania się z resztą uczniowskiej braci, wybierając chwilę sam na sam z książką poczytnego szwedzkiego autora. Pomimo, iż uczyła się angielskiego praktycznie odkąd nauczyła się mówić, szwedzki zawsze był, jest oraz zawsze będzie jej pierwszym i jedynym językiem.
Usiadła niedbale na tarczy zegarowej, podciągając kolana pod brodę i opierając na nich lekturę. W jednej dłoni dzierżyła powolnie spalającego się papierosa, którego w regularnych odstępach przykładała do herbacianych ust, by napełnić płuca zawartą w nim tablicą Mendelejewa. Kocur skulił się potulnie u jej stóp i tak trwali w zbawiennym milczeniu, przerywanym od czasu do czasu przez szelest przewracanych kartek.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Sob 13 Lis - 15:01

Preston nieczęsto zachodził w te rejony z powodu zbyt wielkiej fascynacji olbrzymim zegarem. Zawsze świerzbiły go łapki, żeby nieco pozmieniać, poprzestawiać... co z pewnością skończyłoby się zniszczeniem owego obiektu, a tego przecież nie chciał.
Wysłał już list do rodziców, który następnie miał powędrować do jego mugolskich znajomych, których z kolei zaślepiał kłamstwami o zwykłej szkole z internatem, do której miał uczęszczać jako szary mieszkaniec Glasgow. Nie czuł się z tym zbyt dobrze, ale doskonale wiedział, że nie może zdradzać im kim jest, co niejednokrotnie powodowało jego złe samopoczucie pod względem psychicznym.
Teraz jednak, kiedy uporał się z pozornymi obowiązkami, postanowił odnaleźć Gillian, a gdzie indziej mógłby ją spotkać niż właśnie w tym miejscu? Zapewne w jakimś innym, mało uczęszczanym o tej porze, ale prestonowe nogi same poniosły go właśnie tutaj. I nie zawiodły go ani trochę, bo już z daleka poczuł zapach dymu tytoniowego, który wkrótce również dostrzegł.
- To nieładnie tak zabijać się w odosobnieniu, Gill - wypalił, jeszcze nim jego oczom ukazała się znajoma postać. Usiadł na miejscu kota, wcześniej pakując go na swoje kolana i zupełnie ignorując oburzone miauknięcie maine coona. - Cicho, Hemming - mruknął tylko, drapiąc futrzaka za uchem i starając się go tym samym udobruchać.
Oczywiście Preston nie szukał towarzystwa przyjaciółki z jakiegoś określonego powodu. On nigdy nie miał powodu, żeby zacząć z kimkolwiek rozmowę, albo po prostu popsuć jego błogą samotność. Ot, miał taki kaprys żeby posiedzieć w towarzystwie panienki Northman, przecież nikt mu nie zabroni.
- Znowu czytasz jakieś szwedzkie... coś - zauważył, palcem odsuwając książkę w jej stronę, żeby oderwać ją od kolan i móc odczytać tytuł wraz z autorem. - I jak zwykle nie znam tej lektury.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Sob 13 Lis - 16:07

Kłamstwa, kłamstwa. Właściwie to na nich opiera się cały współczesny świat. Kłamią politycy, kłamią ministrowie, kłamią ludzie - w tej całej mistyfikacji nikt już nie mówi prawdy, która umarła śmiercią naturalną. Gazety karmią szarą masę zafałszowanymi informacjami, dlatego też Northman ich nie czyta. Nie pozwoli manipulować swoim rozumem, woli wysnuć własną opinię bazując na wielu źródłach. Nawet zwykła sfera życia codziennego nie uchroniła się przed zalewem ubarwionych historyjek. I jaki w tym wszystkim cel? Łatwiejsze sterowanie, ogłupianymi ckliwymi i zdecydowanie przesłodzonymi wizjami, ludźmi? Pieniądze?
Może łatwiej było jej wysnuć własne zdanie na ten temat, ponieważ nigdy nie została zmuszona do przekazywania ludzi nieprawdziwych faktów. Nigdy nie musiała uświadomić ludzi, z którymi uczęszczała do mugolskiej szkoły muzycznej, że tak naprawdę nie została przeniesiona do szkoły z internatem dla dziewcząt w Anglii, a cierpi na rzadką przypadłość machania różdżką i szkoli się jak zostać wiedźmą - tym wszystkim zajęła się już jej matka. Sama Krukonka nie utrzymywała z byłymi znajomymi bliższych kontaktów: nie wymieniała listów, nie nalegała na spotkania. Nie przywiązywała się do ludzi i wreszcie mogła dać temu upust.
- Nie sądzę, by ładniej było skazywać większość szkoły na zagładę masową i palić w Wielkiej Sali tudzież innym, równie zatłoczonym o tej porze miejscu - odparła spokojnie i nie ukrywając niezadowolenia podkurczyła długie nogi, aby chłopak mógł zmieścić się obok niej na dole tarczy zegara. Kotem się nie przejęła - tak wielka bestia jak maine coon, choć zazwyczaj zupełnie nieporadna, w chwilach zagrożenia potrafiła sobie poradzić całkiem przyzwoicie. - Nie za ciężko ci? - zapytała, spoglądając na znajomego kątem oka. Wszak Hemming ważył dobre 10 kilogramów i był zacnym przedstawicielem swojej rasy. Choć wykazywał się charakterystyczną towarzyskością, uwielbiał łasić się do ludzi, to największe przywiązanie okazywał w stosunku do Gillian. Choć został zakupiony jako kolejny kaprys Lucette, to nie ją obrał na swoją panią: choć Gill szczerze nie znosiła zwierząt, zachowanie kocura rozczuliło ją na tyle, że zagarnęła go dla siebie, zupełnie nie zważając na protesty starszej siostry.
Między innymi, to ich właśnie różniło. Szwedka nigdy nie odnajdywała przyjemności w prowadzeniu wymuszonych konwersacji. Ceniła sobie swoją samotność i zazwyczaj nie chciała zbytnio obnosić się z własną hipokryzją, tak więc starała się nie przerywać innym chwil sam na sam z własną jaźnią, jeśli nie posiadała ku temu konkretnego powodu. Tu zaś można by kontemplować nad jej brakiem poczucia jedności ze społeczeństwem, niezależności i obecnym w każdym geście czy też zdaniu - feminizmem.
- Angielski mnie męczy - mruknęła zniesmaczona jego zachowaniem. Śmiał przerwać jej pasjonującą lekturę jedynie w celu zaspokojenia własnej ciekawości, jakby nie wystarczyło zapytać. Oburzona i wytrącona z kontekstu zdania, gniewnie zatrzasnęła książkę, świdrując Prestona lekceważącym spojrzeniem. - Rozprawa z makiawelizmem z kobiecego punktu widzenia. Nic, co mogłoby cię zainteresować.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Nie 14 Lis - 3:07

Niestety, nic nie mógł poradzić na to, że w czasach, w których żyją najbardziej ceni się właśnie umiejętność kłamania i manipulowania ludźmi. Sam Preston nie stronił od czytania gazet, czy oglądania telewizji, kiedy był w domu, ale sam filtrował informacje, które mu przekazywano, nie wierząc od razu w każde najmniejsze słowo, jakie przeczytał. Nie od dzisiaj było wiadomo, że Prorok, największe źródło informacji w świecie czarodziejów, nie jest do końca szczery we wszystkich kwestiach i bezgraniczna wiara we wszystko, co wypisują redaktorzy, graniczy z głupotą.
Pod względem przywiązywania się do ludzi, panicz Ross był zupełnym przeciwieństwem Gillian. Przywiązywał się do ludzi i był uzależniony od ich towarzystwa, w samotności usychał jak paprotka, która nie ma wystarczającej ilości wody.
- Nie udawaj, że nie chciałabyś tej zagłady masowej - mruknął pod nosem, doskonale wiedząc, że dziewczyna traktuje z obojętnością znaczącą większość ludzi i nawet otwarcie nie przyznaje, że lubi Prestona. A on był oczywiście przekonany, że lubi, bo innej opcji do siebie nie dopuszczał, jak zwykle zresztą. - Nie. Co prawda Hemmingowi przydałoby się trochę pobiegać za myszami... - powiedział, lustrując spojrzeniem futrzaka i zaczynając drapać go pod brodą. Preston i tak uważał, że Otis - kot przybłęda, którego opiekę dzielił z siostrą - jest dużo ciekawszym kotem. Być może nie miał wyjątkowej sierści, ani nie był rasowy, ale za to ciągle skakał, miauczał i wyskakiwał spod szaf, uczepiając się nogi potencjalnego obiektu przechodzącego obok. Już nie jeden raz prawie przyprawił tym uczniów o atak serca, co sam Preston kwitował śmiechem. Z kolei kocisko, które siedziało mu na kolanach, chociaż towarzyskie i żądne uczucia, wydawało się dość leniwe i nieskore do dłuższych zabaw wymagających wysiłku.
- Ciebie wszystko męczy, Gill. Ludzie cię męczą, angielski cię męczy. Masz mentalnie jakieś siedemdziesiąt lat, moja babcia wydaje się być bardziej zadowolona z życia - stwierdził, odrywając spojrzenie od kota i przenosząc je na dziewczynę. Lekkie politowanie było dla niej z pewnością wyczuwalne, zupełnie nie przejął go gniew panienki Northman. Znał ją siedem lat, był perfekcjonistą w ignorowaniu takich drobnych, nieznaczących szczegółów. - Znowu czytasz książki o sobie? Jednak masz rację; kobiecy punkt widzenia mnie nie interesuje. - Oczywiście znał jej feministyczne poglądy i był ciekaw czy zdoła zezłościć ją jeszcze bardziej, czasami czerpiąc dziwną przyjemność z przymuszania dziewczyny do okazywania większych uczuć niż lekceważące zainteresowanie czy zimna obojętność.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Nie 14 Lis - 15:27

Prorok z niebywałą łatwością potrafił ukształtować opinię społeczeństwa. Wystarczył jeden artykuł, by czarodzieje znienawidzili delikwenta bądź też go pokochali. Najlepszym przykładem jest tu postać Ministra Magii, którego działania podlegają nieustannej krytyce tego brukowca. Wbrew pozorom, Northman miała o Knocie całkiem pozytywną opinię, choć nie ukrywała, że rzeczywiście pozwala sobą manipulować i chyba nie bardzo radzi sobie z obejmowaną posadą. Jednakże bazując na alternatywnej prasie, dostrzegała jego starania.
- To czego bym chciała i to co mogę zrobić, a także to, co w opinii społeczeństwa uchodzi za ładne, niewiele ma ze sobą wspólnego. Dlatego pozwól też, że pooddycham nikotyną tutaj - odpowiedziała, nieśpiesznie paląc papierosa. Pozostałą część braci uczniowskiej traktowała nie tyle z obojętnością, co lekceważeniem - postawa, którą sobą prezentowali, znacznie odbiegała od tego, co Gill ceniła. Wszędobylskie plotkarstwo i pruderia, nieśmiertelne plotki... czasami odnosiła wrażenie, że szara masa nie posiada własnego życia, dlatego tak mocno interesuje się poczynaniami innych. Zdecydowanie preferowała kroczyć samotnie, własną ścieżką niźli podążać w tłumie za ogłupionym motłochem. - Nie sądzę. Maine coony to z natury jedne z największych kotów, a waga Hemminga jak na jego wiek jest zupełnie w normie. Powiedziałabym nawet, że przydałoby się go dokarmić - żachnęła, wyciągając rękę w stronę pupila i podrapała go prawie czule za uszami. Kot był niebywale dużą bestią, a jego puszysty ogon zachwycał wszystkich. Jednakże nawet pomimo niekiedy błędnie definiowanej rasowości, Hemming zachowywał się jak na przedstawiciela maine coonów przystało - był naprawdę towarzyski i skory do zabawy, wręcz lgnął do towarzystwa ludzi. Z resztą, chyba posiadał zbyt wielką inteligencję by gonić za piłeczką i zupełnie inaczej definiował rozrywkę. Co wcale nie oznacza, że jest nieskory do zabawy. Próżno jednak wdawać się w psychikę kotów - te zwierzęta w większości przypadków pozostaną bardziej interesujące, niż większość ludzi.
- Widzisz, najwyraźniej muszę jakoś z tym żyć - zakpiła, nawet nie zmuszając się by unieść kąciki ust w lekceważącym uśmiechu. Znali się prawie siedem lat, zachowanie Gillian i jej zwyczajowy cynizm nie były obce Prestonowi; musiał zdawać sobie sprawę, że trudno wykrzesać z niej jakiekolwiek pozytywne uczucia, gdyż w efekcie można było zyskać jedynie moralitety, dystans i skłonność do marudzenia. Nie bez podstawy nazywano ją nieposkromioną złośnicą. - Ludzie w dzisiejszych czasach są ofiarami mediów, przesiąkniętymi pruderią i pozbawionymi własnego zdania, nie dziw się, że mnie męczą. Angielski natomiast męczy mnie, gdyż jest to mój drugi język i jakkolwiek dobrze bym się nim nie posługiwała, zawsze będę preferować posługiwanie się szwedzkim. - Odgarnęła z czoła kosmyk niesfornych włosów, w nieokreślonym kolorze i założyła go za ucho, aby nie przeszkadzał jej w konwersacji z Gryfonem. - Pardon? - uniosła do góry jedną brew do góry - Dobrze wiesz, że gardzę doktryną polityczną Machiavellego. Ty za to wykazujesz kompletną ignorancję względem praw kobiet, nie dostrzegasz ich racji i najwyraźniej wszystkie moje próby wyplenienia z ciebie tych poglądów są z góry skazane na niepowodzenie - Jeśli liczył, że wywoła w niej wyrazistsze uczucia niźli zwykła pogarda, mylił się. Wciąż trzymała się tego samego, lekceważącego tonu. Próżno było odnaleźć w niej cokolwiek innego.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Nie 21 Lis - 13:43

Co więcej, Prorok nie tylko potrafił kształtować opinię społeczeństwa, ale czynnie to robił, a ludzie naiwnie wierzyli w każdy marny artykuł nawet ten obsmarowujący ich ludzkie wzory.
Zdaniem Prestona, Knot był człowiekiem, który nie podjąłby żadnej decyzji bez otaczających go ludzi, ciągle szepczących do ucha wyjście z danej sytuacji. Zachowywał się trochę jak zagubione dziecko we mgle.
- Pozwalam - powiedział dobitnie, doskonale wiedząc, że nie oczekiwała od niego żadnego przyzwolenia. Jednak taki był, chwilami irytujący, urok Prestona i dziewczyna o tym z pewnością wiedziała.
Plotki to zdecydowanie ulubiony temat Rossa. Uwielbiał z nich kpić i się wyśmiewać - niektóre z nich były tak absurdalne, że nawet największym marzycielom nie mieściły się w głowach. W nic nie wierzył bez potwierdzenia prawdy przez obiekt plotek i nie miał zamiaru tego zmieniać. A osoby plotkujące budziły u niego politowanie i teatralne współczucie. W końcu jak bardzo trzeba być samotnym i znudzonym własnym życiem, żeby wymyślać takie rzeczy o drugiej osobie?
- Dokarmić? To... - miał na końcu języka słowo bydlę, ale postanowił je zachować dla siebie. - ...niewątpliwie okrągłe stworzenie?
Uniósł go nieco do góry, co zostało skwitowane miauknięciem ze strony Hemminga i machnięciem długim, puszystym ogonem. Preston nie znał się na kotach, ale wielkie miauczące kule sierści nie kojarzyły mu się zbyt dobrze. Jego Otis był drobny i Hemming mógł go zmieść z powierzchni jednym machnięciem łapy, albo przygnieść ciałem podczas zabawy. Na szczęście nie był typowym kotem, bo oznaczał się zbyt wielką inteligencją i preferował inne zabawy niż gonienie kłębka wełny, zatem chyba rozsądniej byłoby kupić futrzakowi jakąś grę planszową. Albo od razu zestaw małego alchemika.
- Długo nie pociągniesz - powiedział, bo z takim nastawieniem do świata i ludzi, nie będzie mogła się zaliczyć do najszczęśliwszych kobiet chodzących po tej planecie i w końcu dojdzie do tego, że w rzeczywistości zostanie sama, ale tak naprawdę - bez żadnego człowieka, do którego mogłaby otworzyć usta.
- A co cię nie męczy? Oprócz szwedzkiego oczywiście. Obawiam się, że będzie to zdecydowanie krótsza lista - powiedział, patrząc na nią uważnie i drapiąc kota za uchem. Słysząc kolejne słowa Gillian, jedynie przewrócił oczami. - Znajomość praw kobiet nie jest mi do niczego potrzebna, bo traktuję wszystkich równo, niezależnie od płci. Poza tym, jak mam nie dostrzegać racji kobiet, skoro wiecznie mi o nich powtarzasz? - Przyjaźń z feministką była trudną sztuką dla kogoś takiego jak Preston, ale dzielnie dawał sobie radę. A przynajmniej tak mu się wydawało.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Nie 21 Lis - 21:11

To tylko potwierdza teorię Gillian, jakoby cała rasa ludzka była na tyle podatna na wpływ innych i gówno, które wpycha się im do głów, że już zupełnie potracili zdolność samodzielnego myślenia. Nikt już nie potrafi ukształtować własnej opinii, jeśli nie poda się mu jej na tacy. Co się zaś tyczy Knota, dziwnym trafem nie dziwiła się, że zachowuje się tak, a nie inaczej. Nie dość, że był w miarę młodym, niedoświadczonym człowiekiem, który musi sprawować podupadłym po wyniszczającej wojnie społeczeństwem czarodziejów i czarownic, to jeszcze każdy jego krok jest obserwowany i komentowanych przez nieprzychylne brukowce. Skoro cały czas patrzy mu się na ręce, nic dziwnego, że szuka wsparcia u ludzi mądrzejszych od siebie.
W odpowiedzi uniosła zniesmaczona brew, jednakże nie pokusiła się o komentarz jego zachowania. Nie należała do grona ludzi rzucających słowa na wiatr. Zdążyła przywyknąć do jego... dość niefrasobliwego charakteru, ale to wcale nie oznaczało, że podchodziła do niego z chłodnym dystansem. Nie potrafiła dostrzec sensu w wygłaszaniu tej opinii na głos.
- Byłoby wyśmienicie... - zaczęła, biorąc swojego kota na ręce i sadzając go sobie na kolanach, przy okazji spychając Prestona w kierunku ściany - ...gdyby do twojej ograniczonej główki wreszcie dotarło, że istnieją inne rasy, niż twój dachowiec i nie każdy kot musi skakać z radości na twój widok - mruknęła, drapiąc za uszami Hemminga, który ułożył się na swojej pani i najwyraźniej zapadł w drzemkę. Ironia natomiast jest zupełnie niepotrzebna.
- Nie będę się kłócić - burknęła, dając do zrozumienia, że ona i tak wie, że ma rację, ale nie da mu radości polemizowania ze sobą. Jak na złośnicę przystało, Gill wiedziała kiedy się oburzyć i obrazić. A że czyniła to nad wyraz często, to już inna bajka. Na dzień dzisiejszy byłaby szczęśliwa z takiego obrotu sprawy, wszak ludzie irytowali ją niezmiernie i chętnie pobawiłaby się w eksternistę, zostając jedynie z własnym kotem. Jednakże w finale i tak pozostałby jej Preston - jako ostatni wytrwały przyjaciel, nawet jeśli sama nie do końca go za takiego uważała. Wychodziła z założenia, które kiedyś obiło jej się o uszy - nigdy nie powinno walczyć się o przyjaciół: o nie prawdziwych nie warto, o prawdziwych nie trzeba.
- Seks - odpowiedziała bez zastanowienia, po czym zaśmiała się, widząc jego minę - Żartuję - wywróciła oczami, zakładając za ucho kosmyk jasnych włosów - Idź sprawdź, czy nie ma cię w lochach, co? - ziewnęła, opierając stopy o jego kolana i wyciągając się wygodnie na dolnej części tarczy zegara - Och, tak? A jak kiedyś się ożenisz to co - będziesz grzecznie prał, prasował i gotował? A może sam dziecko urodzisz? Jakoś sobie tego nie wyobrażam, drogi Prestonie. Nie powtarzałabym o nich, gdybyś nie zachowywał się jak każdy facet i okazał choć trochę zrozumienia dla sprawy. Skoro jednak nie możesz pochwalić się ani jednym, ani drugim, pozwól, że będę kontynuowała.
Przyjaźń z feministką była trudna. Przyjaźń z kapryśną feministką, jeszcze trudniejsza. Przyjaźń z kapryśną feministką, pozostającą nieposkromioną złośnicą, która w żadnym stopniu jej nie ułatwiała, graniczyła już z cudem. Jednakże Preston dziwnym trafem, radził sobie całkiem nieźle.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Sob 27 Lis - 0:16

Cóż, Hogwart też nie był zbyt pomocny w tym, żeby kształtować samodzielne myślenie. Każdy indywidualizm był natychmiast tłamszony przez nacisk uczniowskiego społeczeństwa, ludzie byli szufladkowani przez kolor szat i czystość krwi. Chwilami Preston naprawdę nie wiedział po co istnieje podział na różne domy, skoro dawało to więcej problemów niż korzyści.
Panicz Ross należał do ludzi, którzy mówią żeby mówić. I nie przejmował się tym, co o nim pomyślą jego rozmówcy - chociaż był towarzyskim człowiekiem, nie miał za cel zjednania sobie wszystkich ludzi i zgromadzenia największej możliwej ilości przyjaciół.
Kiedy został zepchnięty w kierunku ściany, oparł się o nią wygodnie, czując na ciepłych kolanach lekki chłód, który pojawił się w zetknięciu z powietrzem.
- Jednak każdy normalny kot to robi. Tylko Hemming nie potrafi wykrzesać z siebie należytego entuzjazmu, chyba przechodzi na niego twój charakterek. Biedny futrzak - westchnął teatralnie i popatrzył współczująco na kota. Nie skomentował jej kolejnych słów, uśmiechnął się jedynie pod nosem i wyciągnął z kieszeni różdżkę, zaczynając ją obracać w palcach.
To dobrze, że Gillian zdawała sobie sprawę z tego, że panicz Ross ma pewne problemy z rozumieniem słówka nie, jeśli wypływa ono z ust jego przyjaciół. Biorąc pod uwagę fakt, że za ową przyjaciółkę uważał właśnie Gill, nawet gdyby powiedziała mu, że wyprowadza się na bezludną wyspę, urywa z nim wszelkie kontakty i absolutnie nie chce go więcej widzieć na oczy - ledwie tydzień później Gryfon by ją znalazł i zaczął zadręczać swoją osobą. Prawdę mówiąc, był zdania, że Krukonka lubi jego towarzystwo, chociaż nie mówi o tym głośno.
Różdżka wypadła mu z dłoni, kiedy usłyszał jej odpowiedź, jednak po chwili ją podniósł i popatrzył na nią, unosząc do góry brew.
- Dobra. Nie wnikam - uniósł do góry ręce, dając znak, że ucina temat. Gillian to była Gillian i nigdy nie zauważał w niej ani krzty obiektu seksualnego, a kobiece podboje miłosne nigdy go nie interesowały.
- Okazuję zrozumienie! - powiedział nieco oburzony. - Nie róbcie już z siebie takich ofiar, proszę cię. Masz różdżkę? Nawet ja, JA, byłbym w stanie z jej pomocą ugotować obiad. Pranie? Co to za filozofia wrzucić rzeczy do pralki, a później wyprasować? I nie zwalaj na mnie winy za to, że nie mogę urodzić dziecka. Przykro mi, doskonale wiesz, że to nie zależy ode mnie.
Preston nie należał do najbogatszej rodziny i pomagał matce jak mógł. Robienie prania czy gotowanie nie było mu obce. Tak samo jak koszenie trawy i naprawa zepsutych sprzętów.
Mężczyźni ginęli na wojnach i nie narzekali z tego powodu - nawet słówkiem nie pisnęli, to kobiety lamentowały, że zostaną wdowami i samotnymi matkami. Jednak to oni zawsze byli tymi złymi, no tak.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach