Wnętrze zegara

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Nie 28 Lis - 1:14

Podział na domy istniał jedynie po to, by dać uczniom złudne wrażenie, że czymkolwiek się od siebie różnią. Gryfoni powinni być rzekomo prawi, Ślizgoni przebiegli, Krukoni mądrzy, a Puchoni prawi. Gdyby podzielić szkołę na takie cztery podgrupy, musiałoby do niej uczęszczać zgraja klonów. Tak naprawdę, Gryfon niewiele różnił się od Ślizgona, Krukon od Puchona i można by tak łączyć w nieskończoność. Istniał tylko podział na dobrych i złych (tymi złymi oczywiście byli podopieczni Slytherina), który w praktyce i tak się zacierał. Gillian nie utożsamiała się z żadną z tych grup; od sześciu lat nosiła na piersi herb Ravenclaw, ale nie można powiedzieć, by utożsamiała się ze współdomownikami.
- Jeśli nie popada w konformizm i stereotypy, jestem dumna, że przejmuje moje cechy. Jeśli natomiast masz jeszcze do powiedzenia coś równie szumnego, to z dobroci serca radzę ci zamilknąć - powiedziała tonem pozbawionym wyrazu i zgasiła papieros o kamienną ścianę, a niedopałek wyrzuciła w kąt. Oczywiście nie mogła sobie odpuścić kolejnej próby zdenerwowania go, więc wyciągnęła z paczki kolejną fajkę i odpaliła ją różdżką.
Czy Gillian lubiła towarzystwo Prestona... na ten temat zapewne można by napisać obszerną pracę, analizującą jej zachowanie, gesty, mimikę twarzy czy wypowiedzi w jego obecności i snuć rozważania filozoficzne. Jednakże najprościej byłoby powiedzieć, że tolerowała jego osobę co w jej przypadku można podciągnąć pod prozaiczne "lubienie". Czasami ją irytował, to jasne. Nie potrafił również zrozumieć jej sposobu myślenia, choć chyba go akceptował. Z drugiej strony, przyzwyczaiła się, że zawsze jest gdzieś obok i choć nigdy nie potrzebowała jego wsparcia, czy słów pocieszenia (wszak w jej życiu miał miejsce jedynie jeden przełom i po nim stała się jeszcze bardziej cyniczna i traktowała świat z jeszcze większym dystansem. Ale nawet to nie zmusiło ją, by wyrzuciła z siebie negatywne emocje czy wypłakała komuś w ramię swoje żale) to gdyby nagle go zabrakło, zapewne odczułaby pustkę. Jak wielką nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, przecież to nie miało jej zagrozić, prawda? Preston odnajdzie ją nawet na bezludnej wyspie.
Northman uśmiechnęła się tryumfalnie, zadowolona z obrotu sprawy. I powiedzcie, czy współczesny świat nie jest doszczętnie skrępowany pruderią?
- Nie robię z siebie ofiary, Prestonie! - oburzyła się nie na żarty i niezbyt mocno kopnęła go stopą - Walczę o to, by jakiś męski szowinista nie zamienił mojego życia w odwróconą bajkę o Kopciuszku. Wszyscy dążycie do tego samego - znaleźć jakąś głupią, która będzie na tyle zakochana, że zgodzi się wam robić koło dupy. Potem dopada kryzys roku średniego i albo zostawiacie bez knuta przy duszy, albo puszczacie się z kochankami w tajemnicy. Do tego akurat różdżka chyba jest niepotrzebna. W dupie mam taką bajkę - mruknęła, jak zwykle musząc mieć ostatnie zdanie w każdej sprawie. Och, a może to kobiety wywoływali wojny, na których to mężczyźni ginęli? Nie - wojna to męski wynalazek. Płeć piękna knuje i burzy się na siebie, a brzydsza zaczyna się lać. To mężczyźni dowodzą krajem, to oni wpadli na idiotyczny pomysł, żeby konflikty rozwiązywać siłą. Po co ginąć za idiotyczny cel? Martyrologia przesiąknęła społeczeństwo, dla którego patriotyzm oznacza jedynie umieranie za ojczyznę. Już nawet inaczej nie potrafią na to spojrzeć.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Sob 4 Gru - 1:09

Pytanie tylko, po co dawać im owe wrażenie. W końcu każdy z nich doskonale wiedział, że jest jedyny w swoim rodzaju, bo zdaniem Prestona, grono uczniowskie się od siebie różniło. Każdą osobę traktował jako osobną jednostkę, nie patrzył na to, jaki ma herb na piersi. To, że Ślizgoni patrzyli na niego nieprzychylnie z powodu nieczystej krwi, mógł zrzucić jedynie na ich wychowanie i pogłębiającą się nietolerancję. Której nikt specjalnie nie próbował hamować.
Tak czy siak, panicz Ross sądził, że ludzie są od siebie na tyle różni, że dzielenie ich na dodatkowe grupy jest całkowicie bezcelowe - każde indywiduum i tak zachowa swój charakter i nie da się ponieść tłumowi, niezależnie od tego jaki kolor szat będzie nosiło.
- Obawiam się, że Hemming może być mniej dumny. Nie wygląda na kociego feministę - odpowiedział, całkowicie ignorując dalszy ciąg jej wypowiedzi. Nauczył się puszczać niektóre uwagi Gillian mimo uszu i był w tym szkolnym mistrzem, w końcu lata ćwiczeń robią swoje.
Nie zdenerwowało go to, że wyciągnęła kolejnego papierosa. Uśmiechnął się tylko kpiąco, bo prędzej posądziłby siebie o takie, nieco dziecinne zachowanie, mające na celu rozdrażnić drugą osobę. Tak, Preston wiedział, że w oczach niektórych ludzi, nie zasila grona tych najdoroślejszych.
To fakt, Gryfon nie do końca pojmował sens niektórych poglądów Gillian, ale akceptował je, bo miała prawo sądzić tak, a nie inaczej i jemu różnica zdań absolutnie nie przeszkadzała. Wiedział też, że Krukonka na głos nie przyzna, że lubi towarzystwo chłopaka i nie miał jej tego za złe, bo ten typ tak ma. A jemu nie były potrzebne żadne deklaracje.
- Na Merlina, Gillian, przestań wszystkich facetów wrzucać do jednego worka! Generalizujesz i mówisz o głupich stereotypach, które twoja chora wyobraźnia imaginuje. Jeśli masz zamiar dalej żyć z takimi przekonaniami to żadna bajka ci nie grozi, możesz być spokojna. Bo chyba nie ma takiej o starych pannach, całkowicie zgorzkniałych przez swoje niedorzeczne poglądy? - zmarszczył brwi, niezadowolony z jej opinii o płci brzydkiej, bo całkowicie się z nią nie zgadzał. Jeśli Gillian miała rację, to on chyba był kobietą, bo nie widział w jej słowach siebie.
Kobiety knują, no właśnie. I potrafią tym swoim knuciem zranić o wiele bardziej niż facet, który zbije innego. Gdyby to kobiety rządziły krajem, najpewniej każde państwo byłoby ze sobą skłócone przez ich humorki. Bo po co ginąć za idiotyczne cele, skoro można szeptać za plecami, siać plotki i niemądrze drażnić się z wrogiem, zupełnie nie zauważając że jest od nas silniejszy? Tak, świat rządzony przez kobiety z pewnością byłby piękniejszy i przyjemniejszy.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Sob 4 Gru - 1:53

Gillian nie dostrzegała indywidualizmu jednostek. Patrząc na społeczność szkolną, widziała jedynie zacierające się granice, wydumane normy moralne i mnóstwo buzujących nastoletnich hormonów, które jeśli przez wcześniej wymienione normy moralne nie mogą wyładować ich poprzez cielesność, szukają innych dróg wyjścia. Ślizgoni, dążący do iście średniowiecznych ideałów wpajanych im przypuszczalnie przez rodziny, gardzący osobami pochodzenia mugolskiego tak naprawdę niewiele różnili się od szumnych w swych poczynaniach Gryfonów, dla odmiany gardzącymi mieszkańcami Domu Węża. Rywalizacja pomiędzy domami, dążenie do otrzymania Pucharu Domów... to wszystko sprowadzało Hogwart do wyścigu szczurów i zdecydowanie nie sprzyjało nawiązywaniu więzi, co rzekomo miało na celu.
- Ty natomiast, skarbie, nie wyglądasz na faceta i jakoś nie wydajesz się być tym zbytnio zmartwiony - prychnęła, zniesmaczona jego słowami i przytuliła do siebie kota, który w gruncie rzeczy był jedynym przedstawicielem płci przeciwnej przez nią nie tylko tolerowanym, ale również kochanym. Może to dlatego, że akurat jemu nigdy nie pozwalała spać we własnym łóżku? Gill tak właściwie oddychała dymem, więc drugi papieros nie powinien nikogo zdziwić. Już dawno padła ofiarą zgubnego i iście mugolskiego nałogu, jakim jest palenie. Zawsze zastanawiała się, skąd wśród Ślizgonów, którzy przecież tak zarzekają swą nienawiść do niemagicznego świata, paczki fajek w plecakach.
Krukonka, stety albo niestety, była typem posiadającym własną filozofię i własny sposób postrzegania świata. Problem tkwił w tym, że nie potrafiła przekazać go innym, przez co w szerszych kręgach zwykła uchodzić za personę nazbyt butną i upartą, a jej dość radykalne poglądy nie miały jak zyskać aprobaty. Zamykała się w błędnym kole, niczym bohaterka romantyczna pozostając niezrozumiałą przez społeczeństwo, ale to nie zdawało się jej przeszkadzać.
- A co ja na to poradzę, że wszyscy faceci są tacy sami? Dobrze wiesz, Prestonie, że próbowałam zmienić swoje nastawienie, a to jak skończyła się ta popierana przez ciebie próba zacznie odbiegało od założeń wstępnych! - Gillian oczywiście mówiła o jedynym w swoim życiu poważniejszym związku, wybiegającym poza kanwę jednej nocy. Jej znajomi i przyjaciele doskonale znali przebieg wydarzeń i choć na wstępie gorąco kibicowali szwedce, po burzliwym zakończeniu owej znajomości, mogli tylko obserwować jak jej cynizm i niechęć do mężczyzn rośnie z każdym dniem. Nigdy nie uroniła nawet łzy, nigdy nie okazała słabości, nigdy nie twierdziła, że rozstanie ją zabolało. To co miało przynieść pozytywny efekt, obróciło się przeciwko niej. Zderzenie feministycznych poglądów i niefortunnego ciągu wydarzeń raczej nie mogło przynieść pozytywnego rezultatu. - Taka właśnie jestem. Tak właśnie myślę. I dziewięćdziesiąt pięć procent tego stanowi cynizm, feminizm i poglądy, nazwane przez ciebie niedorzecznymi. Bierz to, albo zostaw. Ale jeśli zostawisz, stracisz pozostałe pięć procent. Twój błąd.
Knucie miałoby być bardziej opłakane w skutkach, niźli morderstwa? Sądzę, iż to spora przesada. Oczywiście nie mówię o obmawianiu się i igraniu z ogniem, ale czy wojna jest naprawdę najlepszym sposobem rozwiązywania konfliktów? Pożera miliony osób, miliony niewinnych osób, które giną na poglądy innych. Czy w takiej sytuacji naprawdę nie lepiej po prostu się na siebie "obrazić" zerwać stosunki, niż narażać ludzkie istnienia?
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Czw 9 Gru - 23:15

Prawda była taka, że każdy widział to, co chciał widzieć. Albo nakładał sobie na oczy klapki, ślepo podporządkowując się stereotypowemu uczniowi Hogwartu, albo zachowywał swój rozsądek, albo od razu zakładał, że wszystko jest złe i okropne, a najlepszą opcją jest izolacja od ludzi, bo wszyscy są tacy sami. I, w gruncie rzeczy, trzecia opcja była chyba najgorsza, bo wiecznie stało się w miejscu, niemal w ogóle nie rozwijając; nie da się zmienić zdania o kimś, kogo się unika i ignoruje.
- Z twoich ust to brzmi jak komplement, dziękuję - powiedział, wiedząc, że jej słowa wcale komplementem nie były. Jednak skoro mężczyźni to takie potwory, a on nie wygląda na faceta... cóż, chyba powinien się cieszyć.
Jeśli Hemming był jedynym tolerowanym przez dziewczynę przedstawicielem płci brzydkiej, to Preston naprawdę współczuł Krukonce, wróżąc jej staropanieństwo, bujany fotel i stado kotów wokół siebie. W końcu Hemming kiedyś zdechnie i co wtedy?
Gryfon był zawsze przekonany, że gdyby tylko panienka Northman nieco spuściła z tonu, ludzie patrzyliby na nią dużo przychylniejszym okiem i dużo łatwiej by się z nimi dogadywała. Jednak tłumaczenie jej tego, było zajęciem zupełnie bezcelowym i równie dobrze Ross mógłby rzucać w tym czasie grochem o ścianę, co przyniosłoby takie same skutki: żadne.
Wychwytując z kolejną wzmiankę o mężczyznach, westchnął ciężko, przygotowując się na kolejny wykład o tym jacy są beznadziejni i nic niewarci, ale Gill skończyła mówić wyjątkowo szybko.
- A co ja poradzę, że wszystkie kobiety są takie same? Swoimi poglądami same sobie robicie krzywdę, uciekacie, bo boicie się odrzucenia, mając nas za potwory, które uważają płeć przeciwną za zabawki - powiedział wykrzywiając wargi w lekkim grymasie. - Chyba nie sądziłaś, że zmienisz cokolwiek po jednej próbie? Gdybyś miała do wszystkiego takie podejście, prawdopodobnie do dzisiaj nie umiałabyś pisać, ani rzucić prostego zaklęcia.
Całe szczęście, że wszyscy ludzie nie wyrabiali sobie opinii o grupie ludzi na podstawie jednego przypadku, bo wtedy świat z pewnością zszedłby na psy, ale wtedy przynajmniej Gillian miałaby kolejny powód do narzekań, co chyba ją uszczęśliwiało, skoro korzystała z tego przywileju tak często.
- Już dawno wziąłem całe sto procent, Gill. Co nie zmienia faktu, że przynajmniej z pięćdziesięcioma się nie zgadzam - uśmiechnął się lekko, patrząc uważnie na twarz dziewczyny.
Wojna z pewnością nie jest najlepszym sposobem rozwiązywania konfliktów, bo najlepiej jest im zapobiegać. I nawet gdyby kobiety rządziły światem, odwracając się od wszystkich plecami, do wojny i tak by doszło. Zawsze znajdzie się jakiś kraj, który skorzysta z kłótni innych, żeby zaatakować, zgarnąć teren dla siebie i zgładzić ludność. W tym przypadku jedynie zapobieganie było dobrym wyjściem z sytuacji, chociaż nie gwarantowało stuprocentowego sukcesu.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Gillian Northman on Sob 11 Gru - 18:16

Każdy medal ma dwie strony. Bo nawet jeśli tkwi się w miejscu, to przynajmniej się do niego nie wraca. Ludzie w sporej większości posiadają tę nieprzyjemną przypadłość, że zawodzą. Wielokrotnie łamią zaufanie, nie potrafią uczyć się na własnych błędach i prędzej czy później, ciągłe dawanie szans kończy się jedynie rozczarowaniem.
- Ależ nie ma za co - odpowiedziała obojętnie, drapiąc kocura za uchem. Staropanieństwo zupełnie jej nie przeszkadzało, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach nie było już taką ujmą na honorze kobiety, jak niegdyś. Oczywiście zdaniem Gillian, lepiej pozostać samotną do końca życia, niźli nosić uwłaczające miano rozwódki i skończyć jak jej rodzice: każde w innym kraju, unikając swojego towarzystwa. I na co to wszystko, co razem przeżyli? Gdzie tu miłość o której tyle trąbi się w mediach i literaturze? W całym swoim szesnastoletnim życiu, Northman nie dostrzegła niczego, co mogłoby dowieść iż takie uczucie jest prawdziwe. Wszystko co ludzie nazywali miłością, było tak naprawdę buzującymi hormonami, lub próbą rozładowania napięcia seksualnego. Tylko proste zachowania biologiczne, zwierzęce instynkty. Żadnej wyjątkowości.
Przepraszam, a co jest złego w takim obrazie? Dla niej - z pewnością nic. A wręcz przeciwnie, preferowała skończyć w bujanym fotelu i zostać kobietą sukcesu, niż rodzić dziecko za dzieckiem, a na starość prać skarpety mężowi. Każdy ma inne ambicje.
Problem tkwił w tym, że Gill nie chciała, by inni postrzegali ją w odmienny sposób, niż w tej chwili. Mając ją za opryskliwą złośnicę, izolującą się od społeczeństwa, przynajmniej nie próbowali wchodzić z butami w jej życie i zrozumieć, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej.
- Większość kobiet jest zniewolonych bezsensownym przekonaniem, że ich celem życiowym jest założenie rodziny i usługiwanie mężczyznom, a ja im szczerze współczuje. Bo wiesz kto wykształcił to w nich? Faceci. Od wieków kobiety były zamykane w domach, odcinane nawet od tak prozaicznych rzeczy jak nauka. Długie kiecki, gorsety... to wszystko zasługa samczych odruchów. Kiedy po wojnie kobiety wreszcie dostały prawo głosu, zobacz ile się zmieniło. Tak Prestonie, ciągle żyjemy w męskim świecie, a to nie wróży nic dobrego. - Oparła głowę o ścianę, wbijając wzrok w sufit. - Sądzę, że ta jedna próba dostatecznie dobrze utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam rację. Między ludźmi powinny istnieć jedynie zależności fizyczne, wszystko inne jest z góry skazane na niepowodzenie.
Gillian była niebywale marudną złośnicą i niestety żaden czynnik na tym świecie nie jest w stanie tego zmienić. W przeciwieństwie do szekspirowskiej Katarzyny, ona nie da się poskromić jakiemuś szowinistycznemu samcowi, który zacznie odbierać jej jedzenie z ust.
Pochyliła się w stronę Gryfona i delikatnie musnęła wargami jego policzek. Może właśnie takie chwile udowadniały mu, że dziewczyna jednak lubi jego towarzystwo i wbrew pozorom również jest człowiekiem, potrzebującym bliskości innych. Może.
- Więc zachowaj to dla siebie i pogódź się z nimi. Bo żaden z nich się nie zmieni.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Preston Ross on Czw 23 Gru - 13:32

Fakt, że ludzie zawodzą, jest nieunikniony. Jednak nie wszyscy tacy są, a jeśli zdarza się to wielokrotnie, dawanie kilku szans jest wielkim bezsensem. Nikt nie musi walczyć o nasze zaufanie, więc nie docenia go tak, jak powinien, proste.
Co się tyczy miłości i jej wyznawania, były to najbardziej wyświechtane i nic nie znaczące słowa na świecie. Większość ludzi rzucała je ot tak, nawet nie przejmując się tym, jakie są cenne. Co jednak nie oznaczało, że robili to wszyscy. Przykładowo Preston, choć kochliwy, nigdy żadnej dziewczynie nie wyznał miłości. Nie próbował tymi słowami zaciągnąć ich do łóżka, nie próbował stopić zimnego serca, kiedy się obrażały.
Poza tym, jeśli Northman już po szesnastu latach życia chciała dostrzec i doświadczyć uczucia miłości damsko-męskiej, to najprawdopodobniej naczytała się za dużo książek, bądź miała zbyt wysokie wymagania. Scenariusz życia nie został napisany przez Shakespeare'a, a ludzie nie wcielają się w role Romea i Julii, czy innych kochanków połączonych w młodym wieku wielką, bezgraniczną miłością.
Z kolei jeśli mowa o wchodzeniu z butami w życie Gill... Preston właśnie to robił, więc najwyraźniej jej metoda nie działała na wszystkich. A może po prostu to on był masochistą.
- Jakoś wtedy nie walczyłyście o swoje prawa - mruknął kąśliwie. - I, warto by dodać, że w tej chwili kobiety są zniewolone z własnej winy. Tak, tak, nikt im nie każe działać wbrew sobie i zakładać rodzin, nie powiesz mi chyba, że większość facetów właśnie do tego dąży?
Wiedział, że takie dyskusje z Gill niczego nie wnoszą, bo była niezwykle uparta w swoim feminizmie, a on i tak za żadne skarby świata nie przekona jej, że może jest trochę prawdy w jego słowach.
- Skazane na niepowodzenie? W takim razie, jak wyjaśnisz fakt, że nie łączy nas żadna zależność fizyczna, a mimo to jakoś funkcjonujemy?
Czując muśnięcie jej ust na swoim policzku, uśmiechnął się pod nosem nieznacznie, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Najwyraźniej panienka Northman ma w sobie jakieś ludzkie odruchy.
- Niestety wiem - westchnął teatralnie i zeskoczył z parapetu, stając przed Gill. - A teraz wybacz, ale muszę już lecieć. Miłej lektury - oświadczył i odwrócił się na pięcie, znikając na schodkach i opuszczając tym samym wieżę.
avatar
Preston Ross
Uczeń

Liczba postów : 13
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Glasgow

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Joanne Blanchard on Pon 28 Lis - 1:04

Joanne wpadła na pomysł. Był on niesamowity, niezwykły i wprost nie mogła się doczekać, by wprowadzić go w życie. Nie mogąc dłużej usiedzieć na miejscu, porzuciła płonną próbę nauki zdecydowanie zbyt skomplikowanej inkantacji, którą na ostatnich zajęciach uraczył ich profesor Flitwick, by poderwać się z krzesła, wybiec z biblioteki i skierować się do wieży zegarowej. Jednakże, jak to w przypadku najmłodszej panny Blanchard bywało nadzwyczaj często, zapomniała co wprawiło ją w stan tak wysokiej ekscytacji nim dotarła na miejsce. Tym właśnie sposobem znalazła się we wnętrzu zegara, zupełnie nie pamiętając, po co w ogóle uraczyła to miejsce swoją obecnością. Oczywiście, chwila dezorientacji nie trwała długo, gdyż po upływie zaledwie kilku sekund w jej głowie zrodziła się kolejna, równie szalona koncepcja, którą tym razem mogła zrealizować. I nim postronny obserwator zdążyłby się zorientować, piętnastolatka już wspinała się po skomplikowanych i dość zardzewiałych mechanizmach szkolnego zegara, starając się w jakiś sposób dostać na górną kondygnację tylko po to, by zobaczyć, jak na niej jest. Zupełnie nie przejmowała się tym, że miała na sobie sięgającą do kolan spódniczkę w czarno-czerwoną kratkę i gdyby ktoś dziwnym trafem postanowił się tu pojawić, mógłby uznać, iż pannie niepolitycznie siedzieć w takiej pozie na takiej wysokości. Ale czy ona kiedykolwiek zwracała uwagę na takie szczegóły?
avatar
Joanne Blanchard
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : 1/2
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Rose Bradford on Pon 28 Lis - 12:02

Rose nie mogła narzekać na dzisiejszy dzień. Od jego początku spędziła miło czas na zajęciach, potem z przyjaciółmi, zdążyła nawet odrobić pare prac domowych, nim się nimi całkowicie znudziła.
Oczywiście udany dzień nie mogłaby nazwać 'udanym' gdyby nie przechadzka po Hogwarcie. Tanecznym krokiem przemierzała korytarze, uśmiechając się do każdego przechodzącego obok niej ucznia. Ba! Nawet z niektórymi zamieniła kilka słów!
Bradford nie miała bladego pojęcia o tym, jak znalazła się wewnątrz zegara. Niewiele myśląc, podążała za swoimi stopami rządna przygód i ciekawych ludzi.
Wtargnęła wesoło do środka rozglądając się badawczo po pomieszczeniu. Jak dawno tutaj nie była!
Potok pozytywnych spostrzeżeń i przemyśleń przerwała dość zabawna scena. Zauważyła jakąś dziewczynę wspinającą się po mechanizmie w spódniczce.
Odważnie! - pomyślała.
Usiadła na metalowym 'czymś', obserwując z zainteresowaniem młodą dziewczynę, która dzielnie wspinała się coraz wyżej i wyżej. Wyciągnęła nawet ze swojej kieszeni ukochane fasolki wszystkich smaków, by urozmaicić oglądanie.
- Twoja wspinaczka ma jakiś cel? - krzyknęła zaciekawiona.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Joanne Blanchard on Pon 28 Lis - 23:46

Prawdę powiedziawszy, dziecinny plan Joanne zupełnie nie przewidywał towarzystwa - nawet przez myśl jej nie przeszło, że ktoś mógł pojawić się w tej konkretnej porze w tym konkretnym miejscu, kiedy ona będzie nastawiać kark. Oczywiście, mogłaby zrozumieć, gdyby był to jakiś oszalały na punkcie jej wielmożnego tatusia fotograf albo inny, pożal się Merlinie, reporter, który uznałby niewychowanie Blancharówny za główny temat numeru, jednakże ciężko było jej zrozumieć, co mogłoby sprowadzić tu kogoś, kto nie jest nią i kto nie szuka rozrywki w miejscach, w których reszta jej nie dostrzega.
W efekcie, niespodziewany krzyk przestraszył ją na tyle, że przestraszona poślizgnęła się na jednym z mechanizmów i zawisła kilka metrów nad ziemię. Szczęśliwie lata chodzenia po drzewach nie okazały się zmarnowane i z godnością godną królowej, powróciła do swojej wspinaczki, jak gdyby nic nigdy się nie stało.
- Owszem - odpowiedziała tylko, dość energicznie, wciąż kierując się do góry, aż wreszcie znalazła się na górnej kondygnacji. Rozsiadła się wysoko i spojrzała z góry na Gryfonkę, nieznacznie marszcząc piegowaty nos, po czym roześmiała się radośnie. - I było warto! - oświadczyła, otrzepując kurz z ubrania.
avatar
Joanne Blanchard
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : 1/2
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Rose Bradford on Wto 29 Lis - 0:23

No tak, panna Bradford mogła przewidzieć skutki nagłego przerwania koncentracji osoby, którą w obecnej chwili miała przed oczyma. Gdy zobaczyła, jak Puchonka w jednej chwili niebezpiecznie dyndała nad przepaścią, wstała energicznie wysypując przy tym fasolki wszystkich smaków, po czym sięgnęła ekspresowo różdżkę, aby pomóc dziewczynie w niebezpieczeństwie. Nim jednak zdążyła zareagować, ta już wspinała się dalej.
Rose uśmiechnęła się pod nosem, po czym z uczuciem ulgi usiadła na swoje miejsce, wcześniej zbierając swoje ukochane pyszności.
- Ach, czyli chcesz się zabić? - zapytała ironicznie, podnosząc z zaciekawieniem jedną brew.
W milczeniu przyglądała się, jak Joanne dochodzi do celu, a następnie śmieje się jakby nigdy nic.
- Mam nadzieje! - odpowiedziała równie wesoło, po czym wrzuciła do buzi fasolkę o smaku jabłkowym. - Proponowałabym ci, abyś już opracowywała plan zejścia z tego miejsca. - dodała po chwili żartobliwie, szczerząc wesoło zęby.
Miała nawet ochotę na to, by dołączyć do nieznajomej, ale postanowiła najpierw wybadać teren, poznać bliżej osobę, która ją bardzo zaintrygowała.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Joanne Blanchard on Wto 29 Lis - 20:22

Próba przewidzenia skutków danej czynności to już krok do sukcesu - w tej sytuacji jednak, obie pominęły dość istotne szczegóły. Z drugiej strony, reakcja Bradford mogła wydawać się ciut nadgorliwa. Szkoda fasolek. Owszem, można by próbować zrzucić wszystko na karb gryfońskiej chęci niesienia pomocy nawet tym, którzy jej nie potrzebowali, jednakże Joanne z całą pewnością nie potrzebowała wsparcia, wszak nie z takich kłopotów już wychodziła. Zbyt energiczna i żywiołowa, zawsze znajdowała wyjście z sytuacji, a zabawa w damę w opresji jakoś nie leżała w jej guście. Zwłaszcza, jeśli ratować miałaby ją koleżanka, a nie uroczy książę z bajki, który po wszystkim porwałby ją na swego rumaka.
- Gdybym chciała, z pewnością wybrałabym bardziej efektowną i mniej bolesną metodę - prychnęła, zniesmaczona próbą ironizowania. To nie przystawało do jej opinii o Gryfonach - ironia zwyczajnie gryzła się z kultywowanymi przez nich pojęciami.
Nieznacznie zacisnęła zęby, czego Rose nie mogła zauważyć i ledwie powstrzymała się by nie jęknąć. O tym nie pomyślała. Wejście tutaj to pikuś, ale zejście?
- Po namyśle jeszcze chwilę tu posiedzę - odpowiedziała beztroskim tonem.
avatar
Joanne Blanchard
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : 1/2
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Rose Bradford on Czw 1 Gru - 20:30

Rose zawsze gwałtownie reagowała na niespodziewane, mrożące krew w żyłach sytuacje. Może dla Joanne była to nadgorliwość, lecz tak naprawdę prawdopodobnie 3/4 osób postąpiłoby podobnie. Bo któż chciałby być naocznym świadkiem wypadku? Z pewnością nie Bradford. W każdym razie na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że Puchonka szuka kłopotów, co oczywiście jest teoria osoby nie znającej jej dogłębnie i osobiście. Ale nie ma co osądzać po pierwszym wrażeniu. Na to jeszcze nie czas.
Gryfonka uśmiechnęła się ukradkiem, słysząc odpowiedź dziewczyny. Nie ma pojęcia co ją tak rozbawiło. Może to jej ton, może nasuwająca się zaraz wizja... Rose zdecydowanie za dużo sobie wyobrażała.
Wsadziła kolejną fasolkę, którą przełknęła juz z mniejszym zadowoleniem, gdyż miała smak brokułów. Oparła się na rękach, wcześniej odgarniając włosy za siebie, a następnie zamyśliła się na chwile. Ciekawe, jaki tam jest widok? Była pewna, że w najbliższym czasie dostanie się na to miejsce, by móc zaspokoić swoją ciekawość.
- Rozumiem... A może... - Zawahała się przez chwile. Przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad tym czy pytanie jest na miejscu. W końcu wygrała myśl "raz się żyje". - Może potrzebujesz towarzystwa? Tam, na górze?
Podniosła wyżej głowę, aby móc lepiej przyjrzeć się dziewczynie. Była ciekawa jej odpowiedzi.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Joanne Blanchard on Nie 4 Gru - 12:57

Bez przesady, wejście na znajdujący się nie więcej niż trzy metry wyżej mechanizm zegara z pewnością nie zakrawało pod niespodziewane, mrożące krew w żyłach sytuacje. Nie ryzykowała ani zdrowia, ani życia, a w najgorszym wypadku mogła tylko trochę się poobijać - jako dziecko uwielbiała wchodzić na drzewa i wszelkiego rodzaju otłuczenia i siniaki nie były jej obce. Zachowanie Joanne można było nazwać nierozsądnym, nie przystającym dziewczynie z dobrego domu, ale nie mrożącym krew w żyłach.
- Przydałby mi się tu mój brat, bo go szukałam - odpowiedziała, zadowolona ze swojego pomysłu, bo jeśli Gryfonka złapie aluzje i ściągnie tu Jude'a, to może uda jej się stąd zejść. - Ale poza nim, tu jest dobrze bo nie ma towarzystwa - nagle zorientowała się, że może Rose chciała jednak tu wejść, a to zdecydowanie nie było jej na rękę. Owszem, była dzierlatką otwartą i towarzyską, ale wtedy, kiedy miała drogę ucieczki. Teraz utknęła i gdyby Bradford, powiedzmy, zaczęła wzdychać do jej ojca, prosić ją o jego autograf (bo Elliot Blanchard to mój idol! Widziałaś go w tym filmie...), albo próbowałaby pomóc jej zejść, nie mogłaby się oddalić z jednym, wielkim fochem, jak na nastolatkę przystało.
avatar
Joanne Blanchard
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : 1/2
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Rose Bradford on Wto 6 Gru - 22:24

Znając bliżej fakty, można teraz stwierdzić, że wysokość nie była zbyt wysoka, ale każdy normalny człowiek byłby wstanie w jakikolwiek sposób impulsywnie zareagować.
Słysząc odpowiedź Puchonki, Rose znudziła się trochę, nie widząc dłużej siebie w tym miejscu. I tak miała zamiar wejść tam pewnego dnia, niezależnie od okoliczności. Co do natarczywości Blanchard nie musiała się martwić - Rose posiadała dość sławnego ojca pisarza i wiedziała jak to jest, ale oczywiście jej niechęć jest całkowicie zrozumiała.
- W takim razie, jak uda mi się go spotkać, to mu przekaże, że tu jesteś. - powiedziała wstając ze swojego miejsca.
Zarzuciła swoją torbę na ramie, po czym schowała do fasolki wszystkich smaków, a następnie wyszła z pomieszczenia, wcześniej żegnając się wesoło z dziewczyną.
avatar
Rose Bradford
Uczeń

Liczba postów : 98
Czystość krwi : 3/4
Skąd : London

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Pon 26 Gru - 20:10

Perfekcyjność odmierzanych sekund, była imponująca. Zabójcza precyzja, odmierzała kolejne minuty, naszego i tak krótkiego życia. Dziewczyna przybyła tutaj, z zamiarem wyciszenia się i uspokojenia, przy dobrej książce. Uwielbiała historie i opowieści o samurajach, dlatego właśnie miała jedną z nich na swoich kolanach. Długowłosa japonka, odgarnęła włosy z twarzy i siedziała na swoim jedynym miejscu, na którym przeważnie siedzi. Zatrzymała koła swojego wózka, siedząc pod zegarem, w końcu nie może siąść, tam gdzie reszta. Otworzyła książkę, jednak nie mogła się skupić. Sama nie wiedziała, co się dzieje, ale była dziwnie roztrzepana.
-Wariatka-krzyknęła do siebie głośno, i rzuciła książkę, przed siebie. Splotła dłonie pod biustem i patrzyła na widok. Zakazany Las...chciałaby tam pójść, ale nie może. Była chyba zbyt wielkim tchórzem, aby tam pójść, mimo że bardzo tego pragnęła. Chciała zbadać te niezrównane tereny. Obce dla niej. Miała naturę podróżnika, chciała badać wszystko, co było dla niej nie znane. A mimo to, bała się pójść do tego lasu. Jednego, jedynego lasu, którego do tej pory nie zbadała. Tylko jak to zrobić...nie chciała tam pójść sama, ale skąd znaleźć kogoś, komu się nudzi i chciałby błąkać się po zakazanym lesie? Jest przerwa świąteczna, wszyscy wyjechali....albo większość. Podparła głowę dłońmi opierając łokcie o kolana i westchnęła zawiedziona swoimi myślami.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Wto 27 Gru - 22:04

Wieża zegarowa. Idealne miejsce by odpocząć i posiedzieć wpatrując się w jakiś martwy punkt. Chłopak był ubrany w długą ciepłą szatę oraz szalik Krukonów zarzucony z jednej strony na plecy a z drugiej na klatkę piersiową. Od rana nie widział w szkole nikogo. Może przynajmniej stąd kogoś zobaczy. Nie, raczej nie. Przecież wszyscy wyjechali na przerwę świąteczną. Davot wyobraził sobie jak jego rodzice spacerują po ulicach Paryża. Co mnie podkusiło, żeby zostawać w szkole? Uff... ile tu schodów. W końcu zdyszany dotarł do końca i spostrzegł zdumiony, że ktoś tam jest. Oh... może jednak nie tylko ja jestem w szkole. Natychmiast uspokoił oddech i podszedł bliżej do nieznajomej.
-Bonjour -odezwał się po francusku i uśmiechną do dziewczyny. -Czy można? -spytał wskazując miejsce obok niej.
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Wto 27 Gru - 22:21

Japonka siedziała w ciszy, zastanawiając się ile osób zostało w szkole i jak długo będzie tutaj tak cicho? Po raz pierwszy nie lubi przerwy świątecznej i doprowadza ją to do szału. Dziewczyna, odgarnęła grzywkę z oczu i popatrzyła na świat z pod grzywki. Zamyślona, siedziała, dopóki nie usłyszała oryginalnego, obcojęzycznego przywitania. Swe skośne oczy, skupiła na nieznajomym i lekko się uśmiechnęła.
-Konnichiwa, można-odpowiedziała wesołym tonem głosu, patrząc na nieznajomego. Moment, przecież Ona już go skądś kojarzyła, z widzenia, siadał przy stole krukonów. Krukon! Z tym, że chyba był albo starszy, albo młodszy, bo z jej wieku nie mógłby być, bo by go znała po imieniu.
-Jestem Miyu, a ty?-zagadnęła, uśmiechając się do niego przyjaźnie, i poprawiając się na wózku. Wyciągnęła swoją drobną dłoń w jego stronę, w geście przywitania. Już dawno, z nikim nie rozmawiała. A lubiła poznawać nowych ludzi, a póki co, czekała na reakcję nieznajomego.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Wto 27 Gru - 22:40

Dopiero teraz chłopak zauważył, że dziewczyna również nie pochodzi z Anglii. Grande. Nie wiedzieć czemu lubił poznawał ludzi różnych narodowości. Natychmiast podszedł i przysiadł obok nieznajomej. Zgrabnie i szybko ogarnął szatę by ta nie rozlała się. Zaraz, zaraz ona jest Krukonem. Jeszcze bardziej grande. Tak więc nazywa się Miyu. W sumie ładne imię.
-Jestem Davot -odpowiedział. -Widziałem cię kilkakrotnie przy stole Ravenclawu -oświadczył. Chłopak ukradkiem wyjrzał za okno. Oh... pada śnieg. To wspaniale. Ten biały puch spadający z nieba tworzy taka przyjemną aurę.
-Co robisz na wierzy zegarowej w czasie przerwy świątecznej? -spytał. -Myślałem, że wszyscy wyjechali, ale widzę, że nie tylko ja zostałem w Hogwarcie na święta -dodał uśmiechając się do dziewczyny. Towarzysz do rozmowy w czasie gdy prawie cała szkoła jest pusta to skarb. To popołudnie mogło jeszcze stać się przyjemne.
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Wto 27 Gru - 22:51

-Odpoczywam. A tobie co, spóźnia się zegarek?-zapytała z śmiechem. Odgarnęła włosy z twarzy i popatrzyła na niego z zainteresowaniem. Francuz, ciekawe. Japonka i Francuz, ich znajomość, może być dość ciekawa, i to nie ze względu na ich narodowość. Zacisnęła dłonie na kolanach, i patrzyła na niego. W końcu kontakt wzrokowy jest najważniejszy.
-Jeju, ale tutaj jest cicho, lubię ciszę, a ty?-zapytała z lekkim uśmiechem mrużąc lekko oczy. Trzeba wybadać jak można z nim rozmawiać, w końcu, nie każde tematy z każdym człowiekiem się poruszy...
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Wto 27 Gru - 23:12

-Cóż. Powinienem odrabiać pracę z Obrony Przed Czarną Magią ale postanowiłem się gdzieś zaszyć i posiedzieć -odpowiedział z uśmiechem. Jakby się jej bliżej przyjrzeć to jest bardzo ładna. Wiatr delikatnie zawiał. Merveilleuse, bardzo świątecznie zimowa atmosfera. Nagle dziewczyna znów się odezwała. Ciekawe pytanie. Davot nigdy się nie zastanawiał czy lubi ciszę. Cóż, wtedy jest bardzo... cicho.
-Szczerze to lubię ciszę. Można wtedy... spokojnie pozwolić myślom odpłynąć -odpowiedział. Ale cisza w rozmowie nie ma prawa zaistnieć. Tak więc jaki temat podjąć? Przecież nie będziemy rozmawiać o szkole.
-To teraz kolej na moje pytanie. Lubisz kiedy jest zimno? -spytał. -Ja osobiście lubię. Zdecydowanie lepsze to od upału. Jakby to powiedzieć, zimno jest agréable... przyjemne -odpowiedział na chwilę zapominając się. Ups... wpadło mu jedna słowo po francusku. Musi się trochę kontrolować.
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Sro 28 Gru - 10:26

Francuski, to taki piękny język. Najpiękniejszy na świecie. Ale, taka patriotka, jak Ona, wolała swój narodowy język. Uśmiechnęła się do niego, odgarniając niesforne kosmyki włosów z czoła i popatrzyła na niego, unosząc lekko lewą brew.
-Francuski to bardzo piękny język, i lubię go słuchać, ale tylko wtedy gdy go rozumiem. Więc możesz sobie mówić i tłumaczyć-powiedziała spokojnie, po czym lekko się uśmiechnęła, Jej niezbyt rozsądny pomysł, znowu dawał się we znaki, ale czy to mądre wyjście? W końcu, nie bez powodu nie wolno tam chodzić, ale z drugiej strony kto nie ryzykuje ten nie ma. Z tym że czy rozsądny krukon, ulegnie jej propozycji? Sama jest krukonką, ale mniej rozsądną, więc dla niej, takie pomysły, które zalegają w jej głowie to codzienność.
-Nie, nie lubię zimna. Jestem ciepłolubna-odpowiedziała, ale widać było, że dialogu z nim jeszcze nie skończyła. A, nie zamierzała się bawić, w żadnego kotka i myszkę, lubi stawiać sprawy prosto z mostu.
-Czy ty również masz ochotę pójść do Zakazanego Lasu?-zapytała uśmiechając się do niego promiennie. W końcu jest kobietą, i nieświadomie, używa danego jej wdzięku. A mimo że jest na wózku inwalidzkim, to niczym w urodzie nie ustępuje od reszty, z tym że japonki, mają zupełnie inny typ urody, ale mniejsza. Teraz myślała, tylko o wyprawie, do zakazanego lasu.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Sro 28 Gru - 14:23

Uh... Miyu wyłapała jedną jego wpadkę. Ale kto by nie zauważył. Szczęście francuski jej się podoba. Tak, to bardzo piękny język, Davot również go lubi. Propozycja dziewczyny wydała mu się trochę nietypowa, jednak dawało mu to większą swobodę.
-Jeśli chcesz, mademoiselle -odpowiedział używając francuskiego słówka. -To może ty, od czasu do czasu rzucisz słówko po japońsku. Co ty na to? -spytał Tak chyba będzie ciekawie. Właściwie to rzadko zdarzało mu się słyszeć ten język, prawie nigdy. A więc jest ciepłolubna. Jak gady. Kolejne pytanie dziewczyny bardzo go zdziwiło.
-Oczywiście -odpowiedział z uśmiechem. -Wejść tam zostać pożarty, zabity, wyssane lub nie wiem co jeszcze. Taaak. Marzę to tym codziennie -odpowiedział żartem. -A tak naprawdę to nie. Jestem ciekawy co tam jest, gdzie się kończy, może są tam jakieś ciekawe rzeczy lub miejsca. Jednak tam na metr kwadratowy przypadają dwa śmiertelnie groźne straszydła -zażartował na koniec. -Może kiedyś się tam wybiorę ale jeszcze nie teraz -zakończył. To teraz dziewczyna dała mu powód do rozmyślań. Ten temat pewnie nie da mu spokoju przed długi czas.


Ostatnio zmieniony przez Davot Leo Aaron Levittoux dnia Sro 28 Gru - 17:52, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Sro 28 Gru - 16:52

- Dō itashimashite-odpowiedziała wesoło na jego prośbę, o odezwaniu się po japońsku. W końcu sam o to prosił. Zresztą, chyba nie ma języka brzydkiego, czy piękniejszego. Każdy ma w sobie czar, i magię której nie sposób się oprzeć. Odgarnęła swoje kręcone włosy, bardziej na bok i popatrzyła na niego, mrużąc lekko oczy.
- Dōshite?-zapytała zawiedziona na jego „nie”. Czyli nie chce pójść do lasu? Jaka szkoda. Spuściła głowę, patrząc zawiedzionym wzrokiem w swoje kolana. I co z tego że jest tam niebezpiecznie? W końcu o to chodzi. O jakieś przeżycia. Po za tym, co innego można robić, w zamku gdzie nie ma żywej duszy, albo gdzie jest minimalna liczba osób?
-A ja bym poszła…-powiedziała zawiedziona, tym samym podkreślając swoją odwagę, mimo że rozsądnie wyliczył niebezpieczeństwa. Westchnęła, i założyła niesforne kosmyki włosów za ucho i popatrzyła na niego z tym innym, dziwnym błyskiem w oku. A to znaczyło tylko jedno, że ten osobnik ma kłopoty. Znaczy, zależy jak ktoś interpretuje słowo kłopoty bo nie raz się mówi „taki kłopot, to nie kłopot” .
-Więc może byśmy jednak poszli co?-zapytała z niezdrowym wręcz entuzjazmem. W końcu zachowywała się tak, jakby w ogóle jego ostrzeżenia nie usłyszała, ani nie usłyszała jego odmowy. Co było w końcu zabawne, w końcu chce iść w paszczę lwa, a po za tym jest inwalidą więc tym bardziej jest to zabawne, że ma więcej energii od nie jednego człowieka.
-A to co mówiłam, to na początku powiedziałam Nie ma sprawy, a potem dlaczego-dodała, w końcu wypadało przetłumaczyć, nieznane zwykłemu człowiekowi słowa, bo byłoby to dość niekulturalne.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Sro 28 Gru - 18:04

Wygląda na to, że dziewczyna naprawdę bardzo chce iść do zakazanego lasu. Może jednak się zgodzi. Przecież co złego może ich spotkać o tej porze. Na pewno nie wilkołaki. A inne potwory? Jakoś dadzą radę. Dodatkowo w szkole nie ma nikogo, kto mógłby ich przyłapać. No dobrze.
-Pourquoi? Parce que je suis un peu paresseux. C'est ma faiblesse. Mais en bonne compagnie. Pourquoi pas? -odpowiedział po francusku. Fakt, iż Miyu jest niepełnosprawna nie przeszkadzał Davotowi. Chłopak ma w rodzinie inwalidę i dobrze wie, że takie osoby świetnie sobie radzą. Czasem nawet lepiej od innych ludzi. Cechuje ich wielka energia oraz pozytywne nastawienie, zazwyczaj. Ale czy tak jest w przypadku Miyu? Najwyraźniej tak.
-A w tym co ja powiedziałem chodziło mniej więcej o to, że jeśli już tak bardzo chcesz to pójdę z tobą do lasu -sprostował z uśmiechem. -A tak nawiasem to czego chcesz tam szukać? -spytał zainteresowany. Może zbyt wcześnie zgodził się na prośbę dziewczyny. Ale przecież teraz się z tego nie wycofa. Raz kozie śmierć.
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Miyu Earlson on Sro 28 Gru - 18:21

Zgodził się? Zgodził! Dziewczynę aż podniosło, gdyby mogła chodzić, za pewne obiegłaby zegar dokoła z milion razy. Ale niestety, nie może i musi zostać tak jak jest. Ale z tej radości, aż nachyliła się i ucałowała go w oba policzki. A co, francuski zwyczaj. Popatrzyła mu przez chwilę w oczy, po czym roześmiała się, prostując się i odgarniając włosy z twarzy.
-Nie mam pojęcia, ale strasznie chcę tam iść. Może poznamy tam kogoś ciekawego?-dodała wesołym tonem. No tak, Ona jak zwykle gada jakby spadła na głowę w dzieciństwie. Normalni ludzie, raczej omijając niebezpieczne miejsca, a Ona wręcz przeciwnie. A później będzie płacz, że coś sobie zrobiła, no dzieciak. Ale z drugiej strony, świat i tak nosi za dużo pesymistów i zamkniętych w sobie nieprzyjemnych ludzi. Więc, i dobrze że jest taka a nie inna.
-To co, idziemy!-dodała, odblokowując koła swojego wózka, co była wręcz idiotyczne, bo zjechała do tyłu, i zatrzymała się na ściance z tyłu. Cóż, tak kończą ludzie nadpobudliwi…Ale nic się jej nie stało, a wręcz przeciwnie. Zaśmiała się i dodała
-Będziesz musiał mnie popchać, bo chyba sama nie dam rady..-dodała ze śmiechem. No tak, jak kot. Wyszła, ale już sama nie zejdzie.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach