Wnętrze zegara

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Sro 28 Gru - 21:47

No to czeka go wycieczka do zakazanego lasu. Uzasadnienie dziewczyny zwaliło Davota z nóg. Może może poznamy kogoś ciekawego. Jakiegoś przemiłego potwora, który nas zabije ale z pewnością zdobi to w bardzo uprzejmy i kulturalny sposób. Odpowiedź rozbawił chłopaka ale on ograniczył się tylko do ironii.
-Na przykład Akromantule -powiedział powoli podchodząc do wózka Miyu. -No to w drogę. Zakazany lesie, przybywamy -zakończył i lekko pchnął wprawiając pojazd w ruch. Zaczął powoli zjeżdżać na dół wierzy zegarowej. Chyba nadal nie był do końca świadom dokąd się wybiera i do może go tam czekać. Ale może jednak nie będzie tak źle.

zt oboje, kierunek zakazany las KLIK
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Tony Rutherford on Nie 29 Sty - 3:24

Kiedyś zima pachniała goździkami oraz pomarańczami, dookoła pełno było czerwieni wymieszanej z zielenią, a dźwięczne melodie dochodziły do Tony'ego niby z daleka, jednocześnie będąc mu doskonale znanymi. Potrafił zanucić melodię, która napłynie dopiero za parę chwil. Potrafił wypowiedzieć słowa, które zabrzmią dopiero z kolejną strofą.
Dziś mury zamku pozostawały tak samo szare, a do myśli młodego Rutherforda nie napływały pomysły, które sugerowałyby podążanie za starymi ideami. Sentymentalizm wyglądał ładnie jedynie w utworach, on zaś nie był kolejnym bohaterem X, bezdusznym na tyle, by wcielać się w dopiero co podsunięte mu skóry. Powoli dawkowany, mógł przełknąć jedynie tyle, na ile sam się godził, a gdy pozostawało to poza granicami jego możliwości, w spokoju decydował się na dezercję. Nie było w niej nic złego, takie prawdy nie należały do tych zakazanych, jednakże Tony nie zamierzał obdarowywać nimi innych ludzi – zupełnie jak rozrzucać kosze magicznych żab na prawo i lewo.
Nienawidził czekolady.
Smakowała zupełnie twardo, gdy topiła się w ustach, pozostawała jedynie suchość, a smak jej przywodził na myśl tylko marną imitację prawdziwego kakaa. Roztopiona przywodziła mu na myśl ludzki kał, a nic przyjemnego nie było w podobnych konsumpcjach.
Jeśli naturalizm przerastał tych, z którymi miał stać ramię w ramię, odchodził zwyczajnie. Nie dla Tony'ego były czcze dysputy o tym, co należy, a co nie – podobne marnowanie czasu nazwałby nieistotnym, gdyby tylko otworzył usta w celu wypowiedzenia choć słowa. Nie chciał tracić chwil, ale nie wiązał ich też grubymi nićmi, nie chwytał dnia, nie wychwalał łacińskich łamaczy języka. Wielkie idee nie były tak ogromne, kiedy zestawiał je z szumem rzeki.
Była zimna, szkocka noc, a jego kożuch pozostał gdzieś w lochach. Ślizgon nie wspiął się na tarczę zegara i nie obserwował księżyca, nie uciekał przed wiecznie biegnącą wskazówką i nie narażał się na rozmyślania nad upływającym czasem. Ukrył się – gdzieś w zębatkach i sercu maszyny, pomiędzy zapachem naoliwionego metalu, gdzie stary, mugolski adapter mógł puszczać dźwięki, których nie tłumiło echo. Curtis. Kurtyna w dół.
Nie patrzył w niebo, a dłoni nie miał splamionych czarnym atramentem, jednakże przy nogach młodzieńca znajdowały się pergaminy zapisane francuskimi wersami. Rimbaud, głosił podpis poniżej.
Noc była zimna, ale to nie za sprawą porywistego wiatru, na skórze ciemnowłosego Ślizgona pojawiły się dreszcze. Zawiesił spojrzenie przed sobą – gdzieś na wysokości jednej z zębatek – i nie słyszał już hipnotyzującego głosu Curtisa. Nie był pijany, ale pływał w przestworzach.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Magdalen A'court on Pon 20 Lut - 0:37

Powrót do Hogwartu był kolejnym efektem nudnej monotonii ucznia. Naprawdę nie miała ochoty wracać, wolałaby się powłóczyć, ale czy szlaban byłby wskazany? Jakoś nie za bardzo chciało jej się odrabiać szlaban. Eh, chyba musi zwołać swój gang. Odrabianie szlabanu samemu jest cholernie nudne. Brunetka poprawiła swoją szatę, i szła powoli po schodach, wieża wydawała się jej miejscem, w którym można poczuć prowizoryczną wolność. Tylko człowiek i wieża. Pęd wiatru i świadomość, że można zrobić kilka kroków i..a nie, to podchodzi pod myśli samobójcze, mniejsza.
Dziewczyna nie zauważyła przysiadującego tutaj ślizgona. Zresztą, czy musi zawsze każdą osobę wszędzie zauważać i pierwsza zaczynać konwersację? Nie. Więc nic dziwnego, że nie przywitała się z przebywająca tutaj personą. Stanęła bardziej z boku, mrużąc lekko oczy i patrząc na ciemność nocy. Noc... lubiła noc. Tą oczywistą tajemnice. To takie inspirujące. Odgarnęła włosy za ucho splatając dłonie pod biustem i uśmiechnęła się lekko do tylko sobie znanych myśli.
avatar
Magdalen A'court
Uczeń

Liczba postów : 61
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Tony Rutherford on Pią 9 Mar - 19:24

Mogła go nie widzieć, jednak przesadną ignorancją nie powinna się wykazywać. Muzyki nie dało się nie słyszeć, przynajmniej nie takich dźwięków. Jej kroki rozległy się po wieży, głos Curtisa został zniekształcony, a bariera poezji złamana.
Nie musiał być tu już dłużej.

/przepraszam, te piersi się na mnie wylewają, nie mogłem tak
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Wto 1 Maj - 21:56

Potrzebowała chwili spokoju. Małej liczbie osób chciało się wchodzić tak wysoko o tej porze, więc dla Puchonki było to odpowiednie miejsce na spędzenie czasu w samotności. W głębi duszy miała cichą nadzieję, że kogoś spotka, jednak ta nadzieja została zagłuszona przez inną rzecz. Usiadła na dolnej części mechanizmu zegara i spojrzała na świat widoczny w dole. Było ciemno, więc niewiele widziała. Skierowała swoją rękę do torby i wyciągnęła z niej podręcznik do eliksirów. Był to jej ulubiony przedmiot, więc z chęcią zagłębiła się w lekturze.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Wto 1 Maj - 22:26

Jako że kwietniowe wieczory wcale nie zachęcały do długich spacerów (za którymi zresztą Rosjanin nie przepadał), Dmitrij postanowił urządzić sobie przechadzkę po zamku. W ręku dzierżył notatki z wymnażania genetycznego, którego mimo usilnych chęci nie mógł pojąć. Może dlatego, że transmutacja zawsze sprawiała mu spore problemy, a jeszcze większą niechęć do niej spowodowało niedopuszczenie do końcowych egzaminów. Wędrował już dłuższy czas i nogi same przywiodły go na jedną z wież, tą z ogromnym zegarem. Miał nadzieję, że nie spotka tu nikogo, kto mógłby przeszkadzać mu w nauce. Być może nadzieja ta wynikała również z tego, że nie lubił kiedy ktoś widział go przy książkach. To dosyć głupie, ale uważał, że ludzie pomyślą, iż musi być naprawdę głupi, skoro mimo czasu poświęconego na naukę, i tak zmuszony był powtarzać rok.
I od kiedy tak się przejmujesz opiniami innych?
Kiedy już zamierzał wybierać sobie miejsce, w którym spędzi najbliższą godzinę, zauważył jakąś dziewczynę. Ściągnął brwi, przyglądając się jej przez krótką chwilę. Starał się skojarzyć jakoś jej imię, ale jedyne co przychodziło mu do głowy, to to, że jest Puchonką, zdaje się że młodszą.
- Z tego co zauważyłem, Puchoni otwierają książkę od eliksirów tylko na lekcji, a później uciekają od przedmiotu nauczanego przez przerażającego Snape'a. - ostatnie powiedział z nutką ironii. - Czyżby wyjątek? - zwrócił się do niej z charakterystycznym dla siebie, rosyjskim akcentem, nie tracąc czasu na niepotrzebne powitania, czy przedstawianie swojej osoby.
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Wto 1 Maj - 22:37

Transmutacja Puchonce też sprawiała problemy, ale dziewczyna lubiła ten przedmiot, był bardzo interesujący. Egzamin, a w sumie niedopuszczenie do niego było faktycznie marną zachętą na naukę, jednak bądź co bądź uczyć się trzeba.
Każdy musi czasami posiedzieć nad książkami, nie ma osoby, która by wiedziała wszystko. To że ktoś się uczy nie oznacza, że jest on głupi, o nie. Zdaniem czerwonowłosej było zupełnie inaczej. Tylko ludzi mądrzy sięgali po tą skarbnicę wiedzy. Każdemu zdarzają się chwilę gorsze i lepsze. Będzie musiał powtarzać rok, no cóż niemiło, jednak są rzeczy jeszcze gorsze, o tym musimy pamiętać.
- Puchoni. Stereotypy mogą mylić. Eliksiry ruszam kiedy się nudzę, albo kiedy potrzebuję chwili wytchnienia. Snape nie jest przerażający.- powiedziała błyskawicznie przerzucając wzrok na przybysza.
Zlustrowała go dokładnie. Znany był jej tylko ze szkolnych korytarzy. Był wyższy od niej i wyglądał dojrzalej niż jej rówieśnicy, więc dziewczyna wywnioskowała, że musiał być starszy. Dodatkowo coś jej w umyśle szeptało, że to Ślizgon.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Wto 1 Maj - 23:07

Chłopak oparł się o ścianę (na pewno tam jakaś była), chociaż z wielką chęcią przysiadłby się do dziewczyny. Nie dlatego, że brakuje mu damskiego towarzystwa i chce być bliżej niej, o nie. On po prostu nie lubi tak bezsensownie stać. Męczy go to bardziej niż bieganie czy nawet gra w quidditch'a.
- O tak, ja również uważam, że Snape jest uroczym człowiekiem. Uwielbiam jego podejście do uczniów - zaśmiał się. - Dzięki temu eliksiry nie są kolejnym bezsensownym przedmiotem, do którego lgną całe rzesze. Selekcja ponad wszystko... - mruknął ciszej, tak typowe dla Ślizgonów hasło. Oczywiście zwykle miało nieco inny wydźwięk i dotyczyło raczej czystości krwi, jednak w tym kontekście Dmitrij raczej tych słów nie użyje.
Cholerny mieszaniec...
Przyglądał się dziewczynie przez dłuższą chwilę, bez żadnego skrępowania. Och, skrępowanie na pewno nie było czymś co go dotyczyło, obojętnie w jakiej sytuacji by się nie znalazł.
- Swoją drogą dobry wybór. Przedmiot wymagający większych pokładów inteligencji, niż są potrzebne do machania różdżkami. Nie, żebym miał coś do zaklęć, ale trzeba przyznać, że umiejętne ważenie mikstur może dać lepsze efekty. Szczególnie jeśli doda się do tego czarną magię, chociaż podejrzewam, że ty brzydziłabyś się dotykaniem tej części magii - powiedział z sarkazmem.
Znowu te stereotypy, Rusku...
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Wto 1 Maj - 23:18

Miejsce obok niej jest wolne, proszę bardzo. W tej chwili przesunęła się trochę, robiąc więcej miejsca, jeśli chłopak zdecydowałby się jednak usiąść przy niej.
- Podejście do uczniów. On jest jedynym nauczycielem, który was broni. Zauważyłeś, że jeśli dzieję się coś złego winny jest zawsze szukany wśród Ślizgonów. Snape jest jedynym, który sądzi inaczej.- powiedziała cicho.
Czystość krwi, mugole brr. Ważne by w krwi osób magicznych było choć trochę magicznej posoki.
-Czarna magia.- mruknęła zadowolona jakby do siebie. - Nie jestem typową Puchonką.- powiedziała i zaśmiała się.
Ta rozmowa była nad wyraz ciekawa i intrygująca. Z niecierpliwością czekała co będzie dalej. Zaczęła machać nogami, niby tak od niechcenia. Przyjrzała się uważnie chłopakowi, a to o czym teraz myślała pozostanie tajemnicą. Uśmiechnęła się ironicznie do siebie.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Wto 1 Maj - 23:47

Zaśmiał się z pierwszych słów dziewczyny.
- No i bardzo dobrze, że broni. Widocznie jest jedynym nauczycielem w tym zamku, który zna się na ludziach. My nje strażnij, kak każe se... no, może jeszcze zależy kiedy - dodał pod nosem, jednak na tyle głośno, żeby Puchonka mogła go usłyszeć. Przeniósł wzrok z rudowłosej dziewczyny, na miejsce obok niej i przez chwilę rozważył jednak odpoczęcie na marmurowej (drewnianej?) płycie, ale jednak zdecydował się jeszcze przez chwilę postać. Nie, żeby zrobiła mu za mało miejsca, no gdzie tam. Nie był przecież gruby, mógłby sobie wygodnie usiąść, ale... być może nie chciał się narzucać? Nie, głupia teoria, bo przecież jest Ślizgonem, więc miałby gdzieś fakt, że może komuś przeszkadzać. Zresztą przecież widział, że Puchonka nie sprawiała wrażenia zmęczonej rozmową.
- No proszę, byłem pewien, że tylko Ślizgoni zgłębiają te mroczniejsze nauki. Przełamujesz moje spojrzenie na Hufflepuff, a warto zaznaczyć, że budowałem je niemal przez siedem lat. - zaśmiał się pod nosem. - Powiedz jeszcze, że nie jesteś miła i pomocna, to zwątpię w tą waszą starą... szljapa, co przydziela do domów...
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Sro 2 Maj - 11:10

- Może jest jedynym, podejście innych profesorów jest chwilami niewłaściwe. Zależy kiedy?- powiedziała patrząc na chłopka.
Miejsce jest wolne jak chce siadać niech siada. Wcześniej nie zwróciła uwagi na co siada. Przejechała dyskretnie ręką po podłożu, było zimne. Nie sprawdzała dokładnie co to jest, ale załóżmy, że marmur. Dziewczyna zlustrowała go wzrokiem, wydawało się jakby nad czymś intensywnie myślał, kto wie o czym.
- Mroczniejszej, czemu mroczniejszej, nie wystarczyło by powiedzieć tej mocniejsze nauki? Szufladkowanie ludzi jest złe, bo jak widać może się trafić taki wyjątek i cała szufladka pójdzie się walić.- stwierdziła. - Czyżbyś wątpił w to, że jestem miła i pomocna?- zapytała z udawanym oburzeniem, a po chwili zaśmiała się ironicznie. - Jak widać nawet tej czepie zdarza się popełniać błędy.- powiedziała. - Albo znalazła te cechy gdzieś głęboko we mnie ukryte.- powiedziała cicho, nie była pewna, czy chłopak to usłyszał.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Sro 2 Maj - 14:25

No i rzeczywiście w końcu stanie zmęczyło go na tyle, że postanowił skorzystać ze sporej ilości wolnego miejsca i przysiadł koło dziewczyny.
- Tak, zależy kiedy, chociaż podejrzewam, że nie chciałabyś zobaczyć jaki żestoki potrafi być Ślizgon - uśmiechnął się pod nosem, na samą myśl o tym do czego sam jest czasem zdolny. Szczególnie w nerwach, bo kiedy jest w dobrym humorze, to całkiem uroczy z niego chłopak. Tak jak teraz.
- Mroczniejsze, bardziej pomocne, ciekawsze... wybieraj co ci się podoba. Fakt jest taki, że powinni nauczać tego w tej szkole. W Durmstrangu mamy taki przedmiot od stuleci i jak widać nikomu na złe to nie wyszło - powiedział, zupełnie przypadkiem używając formy "mamy". Sam przecież nigdy do tej szkoły nie uczęszczał, ale i tak jest z nią zżyty emocjonalnie. Nigdy chyba nie pogodzi się z faktem, że zmuszony był pojechać do Anglii i jako pierwszy z rodziny, pójść do Hogwartu.
A chłopak oczywiście usłyszał te ostatnie słowa Puchonki, słuch ma jeszcze całkiem dobry, chociaż lata już nie te.
- Charakter człowieka wychodzi w podbramkowych sytuacjach. Pewnie gdyby ktoś cię sprowokował, pokazałabyś jaka jesteś naprawdę - zaśmiał się pod nosem. - Nie twierdzę, że udajesz, ale przez te siedem lat tutaj, zauważyłem, że często wy, Anglicy próbujecie uciec od istnjego sjebia. Może taka wasza cecha narodowa...
I po raz kolejny szufladkuje. Chyba nie potrafi się od tego uwolnić.
Rosjanin przełożył notatki do drugiej ręki i zerknął na nie przelotnie. Miał się uczyć, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Najwyżej nie napisze zadanego referatu, cóż mu się może stać?
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Czw 3 Maj - 0:23

Przesunęła się jeszcze kawałek, by zrobić więcej miejsca dla chłopaka. Przyjrzała mu się, by po chwili potrząsnąć głową, jakby chciała pozbyć się jakiś myśli.
- Myślę, że z chęcią zobaczyłabym pokaz tej ślizgonskiej natury.- stwierdziła spokojnie. Faktycznie, uroczy z niego chłopak.
- Powinni nauczać, ale Drops nigdy na to nie pozwoli.-- powiedziała krzywiąc się. Hogwart wcale nie jest taki zły. Ma swoje dobre strony, co prawda nie ma ich dużo, ale są.
- Nie wiem, czy chciałby zobaczyć mojego wybuchu po prowokacji. Wiesz dlaczego tak robimy? W ten sposób chowamy się przed potencjalnym wrogiem. Nie każdy musi wiedzieć, jacy jesteśmy naprawdę.-
Spojrzała na notatki chłopaka. Nie była bardzo dobra z transmutacji, ale coś tam wiedziała. Zawsze mogla mu pomoc, pytanie, czy on tego chce, tudzież potrzebuje.
- Co teraz masz na transmutacji?- zapytała, patrząc na niego wyczekująco.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Pon 7 Maj - 22:53

Zaśmiał się z pierwszych słów Puchonki, nie zauważając nawet tego potrząśnięcia głową. W sumie niby całkiem był spostrzegawczy, ale jakoś nie rozmyślał nigdy nad takimi detalami zachowania.
- Spróbuj mnie wyprowadzić z równowagi - wykrzywił nieznacznie wargi w coś na kształt uśmiechu. Jego głos brzmiał, jakby rzucał dziewczynie wyzwanie. - Wtedy z całą pewnością będziesz mogła odczuć czym jest ślizgońska natura. Ale w gruncie rzeczy nie polecam. Jak mówią w moim kraju: nje budi licha - powiedział, opierając się wygodnie o ścianę. Nadal lustrował dziewczynę wzrokiem, jakby starając się wejrzeć gdzieś w jej duszę.
- No widzisz, my, Rosjanie tak nie potrafimy. Jesteśmy dla innych jak otwarta księga, której większość i tak nie potrafi przeczytać. Tak czy siak wychodzi na nasze. - zaśmiał się pod nosem i ponownie przeniósł wzrok na swoje notatki.
- Kompletnie niezrozumiałe wymnażanie genetyczne. Nie wiem dlaczego zdecydowałem się kontynuować ten przedmiot, same problemy przynosi. Znasz się na tym? - zapytał, unosząc brew. Ktoś kto rozumiał tę część transmutacji definitywnie nie mógł być do końca normalnym. Dmitrij podał dziewczynie notatki, na wypadek gdyby jednak nie do końca wiedziała o czym on mówi. Nie żeby miał ją za jakąś niedorozwiniętą, ale sam wolał mieć przed oczami rzeczy, o których zamierzał rozmawiać, przynajmniej jeśli chodziło o rozprawianie na temat wiedzy książkowej.
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Wto 8 Maj - 10:00

Nawet osoba spostrzegawcza ma czasami problem z zauważeniem pewnych szczegółów. Nie zauważył, trudno. Zwykły ruch głowy. Może coś oznaczał, może nie, tego już nigdy nie dowiedzą się osoby postronne.
- Po twoim ostrzeżeniu stwierdzam, że chyba nie wyprowadzę Cię z równowagi.- zaśmiała się. Złapała jego wzrok.
Z dziewczyny można czytać jak z otwartej księgi, trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. Jednak ciekawe jest, czy znajdzie się śmiałek, który zbadałby zakątki jest duszy.
- Otwarta księga,- zaśmiała się. -jakoś tego nie widać.-
Wzięła od chłopaka notatki, przejrzała je szybko i powiedziała:
- Coś tam wiem, od czego chcesz zacząć, co to w ogóle jest, czy już się bardziej zagłębiamy?-
Normalność to pojęcie względne, jednak Lily nigdy nie była normalna, tak jak rozumieją to pojęcie inni ludzie.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Dmitrij Bierieżko on Wto 8 Maj - 11:05

- Rzeczywiście nie tak łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Chyba, że trafi się w odpowiedni punkt. A co do otwartej księgi... wystarczy umieć patrzeć. - powiedział to z tak jawną oczywistością, mimo, że doskonale wiedział, jak ciężko jest rozszyfrować człowieka. Sam zwykle miał z tym problemy.
Zamyślił się na moment, ściągając brwi.
- No w sumie to nie wiem. Nie potrafię zrozumieć po co jest ten cały wzór Ander... kogośtam. Jak mam go użyć przy czarowaniu? Mam o nim myśleć, zapisać go, nic z nim nie robić, tylko po prostu wiedzieć o jego istnieniu...? - wzruszył ramionami, jakby pokazując, że nie ma o tym zielonego pojęcia. A jak miał pisać o czymś, o czym nic nie wiedział?
- Muszę oddać jutro referat, a nie zamierzam przepisywać regułek z książki, bo to zbyt monotonne. Stanowczo wolę rozumieć to, co wylewam na papier. W ostateczności poproszę jakiegoś kujona o napisanie tego za mnie. Jak chcę, to potrafię być bardzo przekonujący - zaśmiał się pod nosem. - Ale to już zupełna ostateczność, na wypadek, gdybym nie miał referatu do śniadania. Ktoś wtedy nie pojawi się na śniadaniu i z całą pewnością nie chodzi tu o mnie. - przez chwilę na jego ustach widniał szelmowski uśmiech, który jednak zastąpiła wcześniejsza powaga. Czy raczej pozorna powaga, bo przecież co chwila śmiał się pod nosem czy ruszał brwiami. Tak, tak, załóżmy, że to był wielki gest .
avatar
Dmitrij Bierieżko
Dorosły

Liczba postów : 9
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Nowosybirsk, Rosja

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Lily Grey on Wto 8 Maj - 11:23

- Umiejętność takiego patrzenia jest trudna.- stwierdziła spokojnie.
- To Cie nie pomogę, bo mamy ten sam problem. W podręcznikach zawsze zapisują tak, że trudno jest zrozumieć.- był od niej starszy i tego nie wiedział, więc raczej można się było spodziewać, że dziewczyna mu nie pomoże.
- To witam Cię w klubie.- zaśmiała się ironicznie. - Czuję, że kujon będzie miał dużo do roboty.-
Zaśmiała się. Może będzie to dziwne, ale przy tym chłopaku czuła się szczęśliwa, a dawno nie mogła tego szczęści doświadczyć. Zaczęła machać nogami w powietrzu. Ni z gruszki, ni z pietruszki zaczęła ją nachodzić mała chęć na pojedynek.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 4 Wrz - 20:23

Wszelki gwar Hogwartu był przytłaczający, do tego stopnia, że Ślizgonka postanowiła uciec z tego jednego wielkiego roju pszczół do jakiegoś cichego miejsca. Najodpowiedniejszym miejscem na kryjówkę była jedna z wież, ta z zegarem idealnie się do tego nadawała.
Dźwięk pracy wielkiego mechanizmu jest przyjemny, ma swój urok, który pomaga dziewczynie zamknąć się w swoim autystycznym świecie. Dobra książka, paczka fajek i spokój. Najlepsze rozwiązanie na wszystkie problemy. Po raz kolejny złapała się na tym, że już uderzanie jej ciężkich butów o zimne podłogi szkoły pobudza jej umysł i wyobraźnie to przełączenia się na poziom filozofii. Dziewczyna z buńczucznym wyrazem twarzy, wyglądająca jakby była istnym szkieletem, do tego odzianym w jakiś rozciągnięty worek, który okazuje się być swetrem, może myśleć na tak odlegle tematy, jakimi są na przykład różne układy kości w człowieku i co by było, gdyby wyjąć jedną kość z otwartej rany i wsadzić ją z powrotem. No dobra, takie myśli mogłyby być bardzo kojarzone z jej osobą, ale te, które przewinęły się przez jej mózg podczas krótkiej wędrówki na wierzę, na pewno nie.
Usiadła na parapecie jednego z okien i zaczęła czytać.
,,Od dawna powtarzam, że kiedy wykluczy się niemożliwe, wówczas to, co pozostaje, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą." Ładnie powiedziane. Aczkolwiek wstyd się przyznać, że panna Langdon czyta mugolskie książki.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 20:35

Dziewczyna nawet mnie nie zauważyła. Siedziałem tam od jakiegoś czasu sam. Jeszcze pół godziny temu, gdyby zdecydowała się na przywędrować tutaj, żeby odpocząć, mogłaby się mocno zdziwić. Ledwie skończyliśmy z chłopakami imprezować. Ja postanowiłem zostać jeszcze chwilkę i ogarnąć bałagan. No dobra - po prostu przegrałem zakład i MUSIAŁEM posprzątać. Siadłem w koncie. Na nogach miałem jeansy i czarne półbuty, do tego jasnoniebieski, pastelowy podkoszulek z jakimiś napisami. Na rękach skórzane rękawice robocze, a w ustach papierosa. Normalnie nie palę, ale po alkoholu zdarza mi się. Przyglądałem się jej uważnie. Wyjąłem papierosa z ust i wypuściłem dym. Nie z płuc - nie zaciągałem się, bo zwyczajnie w świecie nie potrafiłem. Nie potrafiłem też ocenić do końca kim jest osoba, która mnie odwiedziła, gdyż mój stan był trochę kiepski... Jeszcze nie ocierał się o stwierdzenie "zwłoki", ale błądził gdzieś w okolicach "zombie". Tym bardziej, że nie spałem już od prawie trzydziestu godzin. Jak na moje warunki i intensywność życia, to całkiem długo. Zasłoniłem dłonią przeciągłe ziewnięcie. No tak - zmęczenie ogarniało moje ciało, ale z drugiej strony wiedziałem, że jeśli się położę, to zrzygam się niechybnie.
- Heej... - Wydusiłem w końcu z siebie. Spoglądałem na ślizgonkę, bo tyle już mi się udało ustalić, spod na wpół zamkniętych powiek, walcząc z ich opadaniem i mdlącym uczuciem w żołądku. Byle się przy niej nie poniżyć. - So Ty tutaj robisz? - Głowa mi opadła, ale poderwałem ją natychmiast, gdy tylko zorientowałem się, że zasypiam.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 4 Wrz - 20:48

Wcześniej tego nie zauważyła, ale coś tu była czuć. Zmarszczyła nos, udając, że żadne zapach do niej nie docierają, jednak odór spoconych męski ciał, papierosów i... pociągnęła nosem, piwa? było czuć bardzo wyraźnie. No tak, teraz za to zauważyła prawie pustą butelkę leżącą nieopodal jej nogi. Kopnęła ją od niechcenia, a ta potoczyła się i uderzyła w ścianę, rozbijając się. Nieważne jak bardzo próbowała skupić się na czytaniu, ta intensywna woń tytoniu docierało do jej głodnego nikotyny mózgu. Westchnęła zrezygnowana i zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu papierosów. Po chwili jeden z czerwonych Malboro znalazł się w jej równie czerwonych ustach. W końcu mogła się skupić na czytaniu. Po chwili złapała się na myśli, że jest bez papierosów, jak Sherlock Holmes bez nowej sprawy, albo bez kokainy, kiedy takowej spray nie ma. Choć w sumie nawet ten słynny detektyw przestał ćpać dla swego przyjaciela, ale Marilyn bez papierosów? Nigdy, a przynajmniej nie teraz.
Kiedy jej oczy w skupieniu znowu powróciły do czytania przygód tego detektywa, coś jak na złość musiało jej przerwać. Wzdrygnęła się i rozejrzała. - Cześć. - Zatrzymała wzrok na chłopaku. Nie, nie zna go, na bank go nie zna. - A jak to wygląda? - Czasami niektóre pytania był nad wyraz głupie. Wracając do chłopaka to nie wyglądał za dobrze, można by rzec, że wyglądał okropnie. Byleby tutaj nie wyzionął ducha, Mary miała już dość zmartwień.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 21:02

Spróbowałem podnieść się na nogi. Nie piliśmy tutaj piwa, ale ostrzejsze trunki. Wspiąłem się na czworaka, a potem na dwie nogi. Przytrzymałem się za belkę stropową, wciąż z papierosem w ustach. Przekręciłem głową w jedną i drugą stronę, a mój kark wydał przytłumione chrupnięcie. Odetchnąłem i wyplułem przy okazji niedopałek.
Uśmiechnąłem się do dziewczyny. Wyciągnąłem różdżkę.
- Aguamenti! - Woda oblała moją twarz, przywracając mi świadomość. Zachłysnąłem się trochę, ale po chwili czułem się już lepiej. Łapałem powietrze, oddychając głęboko. Potrząsnąłem w końcu głową, rozpryskując wodę dookoła, po czym zaczesałem mokre włosy do tyłu i bardziej trzeźwy podszedłem do dziewczyny. - Czytasz. - Stwierdził spokojnie. Wyjrzał na zewnątrz, chłodne powietrze w połączeniu z wodą dało piorunujące efekty. Kiedy odwrócił się ponownie w jej stronę, był już w stanie normalnie rozmawiać, a nawet rozróżniać szczegóły.
Ślizgonka, która siedziała przed nim była młodsza. Nie znał jej. Siedziała z papierosem w ustach (obleśne...) i książką na kolanach. Zmarszczył nos. Przyjrzał się jej uważniej. Nie była brzydka, chociaż urodą nie grzeszyła. Nie wydawała się też być typem energicznej ekstrawertyczki. Wesołego dziewczęcia otwartego na nowe znajomości... Zdawała mu się być raczej nieco gburowata i zamknięta w sobie. No cóż... Slytherin. Nie lubił jednak oceniać ludzi pochopnie, więc stwierdził, że da jej szansę. - Dlaczego robisz to tutaj, a nie w bibliotece? - Mówił wolno, skupiając się na każdym słowie, które wypowiadał, żeby brzmiało poprawnie.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 4 Wrz - 21:18

Patrzyła uważnie na chłopaka. Zabawnie. Uśmiechnęła się pod nosem widząc jego poczynania. A kiedy chciał się pozbyć wody ze swych włosów tymi energicznymi ruchami, skojarzył jej się z psem, taki uroczy piesek. Nieważne jak bardzo te poczynania wydawały się komiczne, trzeba było przyznać, że pomogły, wyglądał o wiele lepiej.
Zaciągnęła się porządnie, kończąc papierosa, a to, co z niego zostało rzuciła gdzieś w kąt. Jak to dobrze, że chłopak nie widział jej na żadnej z imprezy domu Węży, wtedy bardzo szybko zmieniłby o niej swoje zdanie, to jest raczej pewne. - Jakby to powiedzieć. Po pierwsze w bibliotece mogłabym spotkać za dużo osób, które nie darzą mnie wielką sympatią, po drugie nie można tam palić, po trzecie dobra książka, jest naprawdę dobra, kiedy możesz się nią delektować w samotności. - powiedziała to iście profesorskim tonem i po chwili sama zaczęła się śmiać, gdyż Marilyn mówiąca coś tak, naukowym tonem typowej Krukonki, była bardzo rzadko spotykaną częścią jej osobowości.
Zatrzasnęła książkę z głośnym trzaskiem i schowała ją do torby, chyba dzisiaj nie dane jest jej tutaj czytać, cóż może ten Gryfon zastąpi jej dobrą książkę, która będzie warta, by z uwagą skupić się na jej wszytskich stronach. - Tak w ogóle to jestem Marilyn. - mruknęła cicho. Powiedziała Marilyn i tak pewnie sam zacznie skracać jej imię.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 21:40

Skrzywiłem się jeszcze raz, gdy zobaczyłem jak dopala papierosa i rzuca peta w kąt. Zdecydowanie nie podobały mi się palące dziewczyny. Już nawet nie o to chodzi, że patrzę na nie wszystkie przez pryzmat możliwości zawarcia bliższej znajomości, ale są w końcu jakieś szablony, są pewne wzory postępowań, które utworzyły się w mojej głowie. Utopią byłby świat, gdyby wszystkie dziewczyny świata mogły przestrzegać pewnych reguł. Z drugiej strony - to byłby smutny świat, bo nie byłoby w nim żadnej wyjątkowej kobiety. Wszystkie byłyby dostojne, dumne, zadbane i kobiece. Piękne, ale jednocześnie pospolite. Nie byłoby czego cenić. Wtedy ceniłbym pewnie buntowniczki. Teraz z kolei tak mało jest porządnych dziewczyn... A doświadczenie nauczyło mnie, że w Slytherinie już w ogóle ich ze świecą szukać.
- Skoro aż tyle osób nie darzy Cię sympatią Marilyn, to jak uważasz - dlaczego? - Zapytałem spokojnie. Wciąż przeżuwałem spokojnie każde słowo, żeby nie zacząć bełkotać, chociaż ciepło robiło na powrót swoje i moja świadomość parowała jak rozlany spirytus. Nie umiałem jej nawet zatrzymać. Za chwilę kolejny oddech świeżego powietrza... A może by tak... to by było szalone! No cóż - raz się żyje. Tylko jeszcze minutkę. - A dobra książka, to przeczytana książka. - Poza tym towarzystwo działa jeszcze bardziej relaksująco. Przynajmniej w moim przypadku. - Blaze. - ująłem jej dłoń i pocałowałem wierzch. Śmierdział petami, więc od razu tego pożałowałem, ale nie dałem tego po sobie poznać.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 4 Wrz - 21:55

Wizje utopii na szczęście nigdy się nie spełnią. Idealny świat byłby światem beznadziejnym. Wszystko byłoby identyczne, sztywne, zimne, ponure. Jakiekolwiek nadzieję, czy pragnienia takiego świata są jak bajki, nierealne i głupie, są próżnym błądzeniem, którego kiedyś będziemy żałować. Tak naprawdę to chłopak bardzo by się zdziwił, gdyby wiedział, że prawdziwa panna Langdon różni się troszkę od tej maski, którą zawsze ma na sobie. Jak zawsze uwielbiała w myślach o sobie mawiać. Pod maską perwersyjności kryje się czysta pruderyjność. Cassie coś o tym wiedziała, a przynajmniej musiała wiedzieć po tym ostatnim wyznaniu w poduszkach. Uwielbiała udawać pewniejszą, niż była w rzeczywistości. Blazea dodatkowo zaskoczyłby fakt, że w Slytherinie jest dużo porządnych osób, stereotypowe ocenianie dzieci z Domu Węża bardzo często jest nietrafne, a czy w jej przypadku takowe było? W części...
- Ludzie nie potrafią zaakceptować faktu, że ktoś może wiedzieć bardzo dużo o ich głęboko schowanych cechach charakteru, a dowiaduje się tego tylko przez kilka minut rozmowy, po za tym chyba nie lubią szczerości. - wzruszyła ramionami. Jak zwykle udawała tą swoją pewność i zimną naturę, a jednak było jej żal tego, tego wszystkiego. - Jak kto uważa. - mruknęła cicho. Wzdrygnęła się czując jego usta na swej dłoni. Rzadko spotykany nawyk. Zarumieniła się lekko i odwróciła twarz, tak by niczego nie widział, a przynajmniej tak jej się wydawało.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Blaze Yeats on Wto 4 Wrz - 22:12

Jak tu nie podchodzić do nich stereotypowo, kiedy najczęstsze moje kontakty z przedstawicielami tego domu tylko potwierdzały stereotypy? Oczywiście były wyjątki i po cichu liczyłem, że Mary do nich należy. W skupieniu przyglądałem się, jak odwraca wzrok i rumieni się lekko. No nie... no błagam... Co to ma być w ogóle? Taka niby pewność siebie, a tutaj rumieniec jak u dziewczynki? No cóż - chyba nie przywykła do tego, że ktoś mógłby przywitać ją w tak elegancki sposób. A może po prostu każdy wiedział, że jej dłonie śmierdzą fajkami i tego nie robił? Ciężko odgadnąć.
Rozszerzył oczy ze zdziwienia.
- Wow. Okej - czyli chcesz mi powiedzieć, że po kilku minutach rozmowy ze mną, będziesz w stanie powiedzieć mi na mój temat coś szokującego, ale jednocześnie prawdziwego? Zaskakujące. - Uśmiechnąłem się pogodnie. Alkohol mieszał mi myśli i plątał język. Dawało się to już wyczuć, więc stwierdziłem, że nie ma co dłużej zwlekać. - Dobra... Marilyn - skoro i tak już nie czytasz książki, to może przejdziesz się ze mną nad jezioro? Muszę wyjść na zewnątrz, bo tutaj umrę za chwilę. - Tym bardziej, że alkoholowy wyziew, który wisiał w powietrzu, ściągając je niczym galaretę, wywoływał u mnie nasilające się mdłości.
avatar
Blaze Yeats
Dorosły

Liczba postów : 71
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Exeter, Devon

Powrót do góry Go down

Re: Wnętrze zegara

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach