Przejście z obluzowaną deską

 :: Korytarze

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 8 Lip - 0:06

Jak dla kogo. Jon na pewno by się ucieszył z małpiarni, jaka pojawiła się w ich domu, za to matka dziewczyny naburmuszona, z rękami skrzyżowanymi na piersi, chodząca wszędzie za nimi i sprzątającą po ich wybrykach, do których pan Langdon raczej się przyłącz. Do byłaby istna dżungla. Ten pomysł z taką wędrówkę przez Anglię nie jest zły. Pytanie tylko, czy poradziliby sobie w takich warunków. Bytowanie z dziką przyrodą, interesujące. Może z planów zmieni się to kiedyś w czyny?
- Nie... Tak... Nie wiem. - odpowiedziała. Zaczęła analizować wszystkie reakcje swoje na jego widok, dotyk, ton głosu. Przyśpieszony oddech, nienaturalne bicie serca, nogi jak z waty. Nie, to nie może być miłość. Kogo ona chciała oszukać. Serca się nie da. Potrafiła wymienić najdrobniejszy szczegół jego ciała, obudzona w środku nocy. - Chy-chyba go kocham. - powiedziała, czerwona jak burak. Walnęła się znowu na poduszki, zakopała się w nich, a twarz przykryła jedną z nich. W tej kryjówce nie było jej widać. Niech się nie smuci. Przecież jej nie zostawią. Obydwoje są silnymi charakterami, nie wytrzymają ze sobą dwudziestu czterech godzin na dobę non stop. Cassandra nigdy nie zostanie na uboczu, to niemożliwe. Rozkoszna bajka Kaltmanna i Langdon, taa. Nierealne. Spokój, cisz w ich gniazdku? Dwóch egoistów, rządzicieli, dupków razem. To na pewno będzie bardzo ciche miejsce.
Była mistrzynią kłamstwa, ale Cassie doskonale potrafiła ją rozszyfrować.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 8 Lip - 16:43

Doris z pewnością byłaby całkiem sympatyczna. Cassie była tego pewna. Uśmiechałaby się do nich serdecznie, a za plecami obgadywała z młodszą siostrą Mary, jaką to małpiarnię jej najstarsza córka przyprowadziła do domu... całkiem legalnie. Pewnie nie oszczędziłaby również swojego męża, niestety. No cóż. Takie życie. Z kolei plan zwiedzenia całej Anglii zasługuje na jakąś nagrodę i wprawienie go w życie - co prawda, Cassie nie wiedziała jeszcze kiedy, ale... kiedyś na pewno. W najbliższej przyszłości.
Panna Hayes zrobiła wielkie oczy, gdy Mary w końcu przyznała, że kocha Josha. Cassie nie mieściło się to w głowie, ale przytuliła do siebie pannę Langdon i pogłaskała ją po włosach. Podczas gdy na zewnątrz była prawdziwą oazą spokoju, w środku przeprowadzała ze sobą prawdziwą wojnę, co powinna zrobić w takiej sytuacji.
- Mary, a czy... on o tym wie? - spytała po chwili cicho, dokładnie przyglądając się ramieniu przyjaciółki. Sama to przerabiała. Tyle razy. Doskonale wiedziała, jak to boli, gdy wzdychasz do kogoś całymi dniami, a on nawet cię nie zauważa. Chociaż w tej sytuacji Josh raczej zauważał pannę Langdon - ale czy ciągle jako przyjaciółkę? Mimo wszystko, Cassie życzyła im szczęścia, nie chciała, żeby którekolwiek z nich cierpiało. Jednak jeśli Josh nie odwzajemnia uczuć Ślizgonki... wtedy sprawy się znacznie skomplikują. Rozbolała ją głowa od tego natłoku myśli. Jedno wiedziała - w takiej sytuacji Mary nie mogłaby przebywać z Joshem, nie czerwieniąc się i nie zaczynając jąkać.
Każdy ma prawo do miłości. Nawet egoista, dupek i rządziciel.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 8 Lip - 19:27

Zapewne. Możliwe jednak, że ganiałaby za nimi ze szmatą w ręce. Nie wspominajmy o tym ideale Roxanie. Dziewczyna kochała swoją siostrę, ale często bywała o nią trochę zazdrosna, ale ciii. Czy takowa małpiarnia byłaby legalna? Nie do końca jestem tego pewna. Jon jako dorosły czasami powinien zachowywać się poważnie, więc mógł dostać, może powróciłby mu rozum, chociaż dom Langdonów bez jego szczeniackich zachowań nie byłby domem Langdonów. Na jakąś specjalną nagrodę, którą sami stworzą. W najbliższej przyszłości, już niedługo.
Co w tym dziwnego, serce nie sługa. Miłość pojawia się niespodziewanie i nie możemy jej czasami powstrzymać. Czasami. Co powinna zrobić? Czekać. Marilyn nie wiedziała co ma zrobić, a co dopiero Cassandra. Czas powinien wszystko pokazać i wytłumaczyć.
- Chyba nie. - powiedziała smutno, wychylając się spod sterty poduszek. A może wiedział. Starała się ukryć reakcje swojego ciała na jego widok, ale raczej można było w jakiś sposób wyczytać, że coś do niego czuje, tylko czy on dał radę to wyczytać. Zauważała, ale jak? Nie wiadomo. To wszystko było takie nowe, takie pokręcone. Możliwe, że nie mogłaby.
Ale nie każdy potrafi sobie w miłości poradzić.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 9 Lip - 3:05

Według Cassie małżeństwo Doris i Jona było wyjątkowo ciekawe. Ona, chodzący pedantyzm, pilnowała porządku na każdym kroku i była po prostu niezbyt sympatyczna w pożyciu, a także on - gwiazdor domowego ogniska, ryzykant, bałaganiarz... było widać od razu, że są tak bardzo od siebie różni, że właściwie chyba nawet oni sami nie wiedzieli, jak ze sobą wytrzymują. Cassie bardzo pragnęła poznać kiedyś wszystkie szczegóły ich poznania, a także pierwszy miesiąc, który spędzili jako państwo Langdon. Jak Doris w ogóle się zgodziła wyjść za takiego lekkiego ducha? Naopowiadał jej głupot, czy jak? Przecież naokoło było tyle ładniejszych, ciekawszych i łatwiejszych do zniesienia kobiet. Cassie nie rozumiała mężczyzn.
- Nie chcesz, żebym w to ingerowała, tak? - spytała cicho panna Hayes, przeczuwając, jaką dostanie odpowiedź. Wolała się upewnić. A co, jeśli Mary chciała, żeby to właśnie jej przyjaciółka poszła do Josha i powiedziała mu prawdę? No cóż... wyjście bardzo nietypowe i bardzo zaskakujące, ale trzeba było brać pod uwagę każdą opcję w tej sytuacji.
Czasami ktoś potrzebuje pomocy, żeby nauczyć się kochać.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 9 Lip - 10:37

Ciekawe to mało powiedziane. Chyba przeciwieństwa się przyciągają. To by oznaczało, że nie ma szans na związek jej i Josha. Wracając do tematu rodziców Marilyn, jej ojciec jest po prostu wystrzałowym facetem, który uwielbia imprezować a jego charyzma jest tak wielka, do tego oszałamiająca uroda, nie ma sposobu, żeby go nie lubić, a jak widać Doris musiała mieć w sobie to coś, co Jon w niej pokochał. Może to, że była odpowiedzialna i zawsze potrafiła posprzątać po wybrykach swego męża. Poznali się w czasie, kiedy Jon dorabiał sobie na studia medyczne, jako model. Więcej szczegółów nie znała i chyba znać nie chciała. Jak widać kochał ją i dla niego to Doris była najładniejszą, najłatwiejszą do zniesienia kobietą.
- Nie wiem. - powiedziała cicho. Z nią nic nie było wiadome. Nie wiedziała, czy sobie poradzić. Nie wiedziała, czy Kaltmann coś do niej czuje, czy w ogóle zwraca na nią uwagę. Ciekawe jak Josh by zareagował, ale chyba lepiej byłoby, gdyby dziewczyna sama załatwiła ten problem sercowy. Lubiła nietypowe rozwiązania.
Pomoc rani dumę, ale teraz by się przydała.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 9 Lip - 14:20

To tylko stereotyp. Ktoś kiedyś wymyślił, że przeciwieństwa się przyciągają, jedynie dlatego, iż dawno, dawno temu, pewien Ślizgon i Gryfonka mieli ochotę założyć razem rodzinę, ona była słodka i urocza, a on... no, wiadomo, jak każdy Ślizgon wredny i egoistyczny. Naprawdę tak było. Jednak to powiedzonko wcale nie ograniczało Josha i Marilyn. Są tacy sami, w pewnym stopniu lubią to samo i nie będą mieli takich dylematów, czy iść do przytulnej knajpki dla zakochanych, czy do obskurnego pubu, gdzie przesiadują tylko typy spod ciemnej gwiazdy. Jako miłośnicy tych samych rzeczy, z pewnością wybiorą to miejsce, gdzie oboje chcieliby się udać.
Co do rodziców panny Langdon... byli bardzo specyficznym małżeństwem.
Słysząc taką odpowiedź, westchnęła. Spodziewała się innej odpowiedzi. Nie, zostaw to w spokoju, poradzę sobie sama. W takiej sytuacji Cassie nie bardzo wiedziała, czy iść do Josha i mu nawtykać, czy zakopać się w kołdrze w dormitorium i mieć nadzieję, że wszystko jakoś się samo ułoży. W tej chwili zdecydowanie wolała drugą opcję... Jednak serce jej podpowiadało, że jako przyjaciółka ich obojga, powinna zainteresować się tą sprawą. Z kolei rozsądek podpowiadał jej, że Mary, tak samo jak Cassie, wcale nie chciała, żeby jej przyjaciółka ingerowała w coś, co potem może się źle skończyć. Tak samo jak z Gabrielem.
Duma często wskazuje nam złą drogę.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 24 Lip - 20:50

Na przykładzie jej rodziców można potwierdzić, iż ten stereotyp się sprawdza. To mogłoby nasunąć ponure myśli, przynajmniej dziewczynie, bo faktycznie miała skrytą nadzieję, że z brata Josh może się zmienić w kochanka. Więc żyjmy nadzieją, bo może faktycznie kiedyś będą razem. Tutaj przeciwieństwem może być fakt, że przyciągają się do siebie dwa "nie przeciwieństwa". Ahh obskurne puby. Można tam spotkać ciekawych ludzi, wiele małych zleceń różnego typu i jest dużo możliwość, że kogoś się okantuje i wygra pieniądze, które dziewczynie bardzo się przydadzą na papierosy, ale się przydadzą.
Specyficzne małżeństwo to mało powiedziane, ono byli po prostu dziwne.
Problem w tym, że Langdon jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji, ona nie wiedziała jak ma się zachować i w głębi duszy się bała. Pomoc z jednej strony byłaby bardzo przydatna, ale czy takich rzeczy nie powinno załatwiać samemu. Bała się, nie wiedziała co zrobić. Zakopała się w poduszki. Udając, że nie istnieje. Mogła wybrać którąkolwiek opcję. Schowała się jeszcze głębiej. Nie było jej tu.
Musiała przestać kierować się dumą, powinna, a nie mogła.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 31 Lip - 0:10

Mary i Josh. Josh i Mary. Nawet teraz, gdy Cassie znała już calutką prawdę o ich... hmm... relacjach - o ile można tak było nazwać kilka słów, które zdołała wyciągnąć z panny Langdon - nie mogła się jakoś przyzwyczaić do myśli, że oni dwoje, podczas gdy panna Hayes się nie odzywała, robili coś... niestosownego? Już dawno przekroczyli wszelkie bariery łączące przyjaciół, pozwolili sobie na coś więcej, ale w imię czego? Cassie krytykowała takie zachowanie, ale wszelkie komentarze zachowała dla siebie. Nie chciała ranić swojej przyjaciółki jeszcze bardziej, tak jakby do tej pory nie pożałowała wszystkich swoich zachcianek dotyczących Kaltmanna, tak jakby już nie zakopała się w poduszkach, próbując ukryć swoje drobne ciałko i tylko z pozoru niewinną twarzyczkę... Zupełnie gdyby nie brała pod uwagę tego, że tym jednym jedynym pocałunkiem mogła zawalić całą swoją znajomość ze Ślizgonem, oczywiście, pomijając fakty, że to on pocałował ją jako pierwszy. Jednak panna Hayes postanowiła trzymać się od tej sprawy z daleka - doskonale pamiętała jedno wydarzenie, gdy próbowała ingerować w życie towarzyskie Mary i, mówiąc szczerze, nie skończyło się to zbyt dobrze. Teraz z kolei ingerowałaby w sfery uczuciowe obydwojga przyjaciół i mogłaby stracić i Mary, i Josha. Grr. Jakie to wszystko było skomplikowane. Cassandra Hayes jest jednak dobrą przyjaciółką, skoro pozwoliła, żeby wszystkie sprawy same się wyjaśniły. Bez jej pomocy.
- Mary, wyłaź stamtąd - powiedziała Cassie cicho, ale stanowczo. Wygrzebała Mary z poduszek i potrząsnęła lekko jej ramieniem. Prawie delikatnie. - Nie wiem. Idź do Josha, porozmawiaj z nim. Albo poczekaj aż sam przyjdzie. Albo... kurde, zachowujemy się jak pierwszoroczni.
Westchnęła.
Duma doprowadzi jej przyjaciół do zguby.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 3 Wrz - 12:07

A to mógłby się przyzwyczaić? Między nimi dotychczas nie było chemii, to znaczy... zresztą nieważne. Do tego jej rodzice zawsze uważali, że w Kółku Wzajemnej Adoracji powinna być, albo już dawno jest jakaś para, tylko, że zawsze widzieli Josha i Cassie, jakoś nie mogli sobie wyobrazić swojej córki w tej roli. Nie robili niczego niestosownego, jeszcze. Kto wie w imię czego? W sumie po co się przejmować jakimś imieniem, trzeba zaszaleć, zaryzykować, no bo to jest jedyny czas, kiedy takie szaleństwa są w pewnym sensie dozwolone. Dobrze, że nie komentuje, nie teraz. Mary nie żałowała, wręcz przeciwnie, ale bała się tego wszystkiego, to było dla niej nowe. W przeciwieństwie do swoich przyjaciół nie była jeszcze w związku. Jedno zdanie doskonale by ją określiło pod tym względem: po maską perwersyjności kryje się czysta pruderyjność. Tak właściwie to nie jednym pocałunkiem.
To wszystko było złe.
- Nie chcę. - wyjęczała. Najchętniej to zostałaby pod poduszkami do końca życia. - Musiałaby się upić, żeby do niego pójść. - mruknęła. A może to nie jest taki zły pomysł. Gdzieś w poduszkach jest jeszcze cała butelka wódki. O jest. Otworzyła ją i jednym haustem wypiła dość dużo. Już jej się zaczynało kręcić w głowie.
Duma zawsze była zła.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 9 Wrz - 18:14

Po pierwsze, w Kółku Wzajemnej Adoracji nie było miejsca na żadną parę. Josh, Mary i Cassie pozostawali wolnymi, szczęśliwymi strzelcami, jeśli chodziło o ich trójkę. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby Mary albo panna Hayes poczuły coś więcej do Josha, o głębszych relacjach pomiędzy nimi nie wspominając... oczywiście, jeśli założymy z góry, że obie są hetero. Po drugie, Cassie nigdy przenigdy nie mogłaby zostać dziewczyną Josha, nawet jeśli proponowałoby się jej najdroższe skarby świata na złotym półmisku. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: kiedy dwoje z trójki przyjaciół zakochuje się w sobie, bardzo szybko zapominają o swoim trzecim kumplu, pochłonięci sobą nawzajem. Wyjątkowo panna Hayes nie myślała o sobie, tylko o swojej przyjaciółce i o tym, jak by się poczuła, gdyby została piątym kołem u wozu. A teraz, jeśli między Joshem a Mary coś zaiskrzy, Cassie będzie chyba musiała się przyzwyczaić do tej myśli, że nie jest im już do niczego potrzebna. A w swatkę bawić się nie zamierzała.
- Teraz nie wiesz, czego chcesz, a czego nie - stwierdziła Ślizgonka, potrząsając panną Langdon jeszcze raz. - Upić, powiadasz? W takim razie, gdzie masz tę butelkę, hm?
Cassie uśmiechnęła się chytrze i zaczęła szukać butelki z alkoholem, którą tu przyniosły, ale po chwili zaprzestała poszukiwań, gdy zobaczyła wódkę w rękach Mary. Uderzyła się dłonią w czoło i pokręciła głową z rezygnacją.
- Z kim ja się przyjaźnię... - westchnęła, po czym wstała i pociągnęła Ślizgonkę do góry. - Chodź, niedojdo, idziemy do łazienki cię ogarnąć.
Po tych słowach zostawiły ładny bałagan na podłodze, a także butelkę wódki (brawa dla szczęśliwego znalazcy!), i udały się do jednej z łazienek na jednym z pięter.

/Wiesz, gdzie pisać, zią ; )
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Przejście z obluzowaną deską

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach