Salon Gryffindoru

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Salon Gryffindoru

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 3:01

Okrągłe, przytulne i wyjątkowo ciepłe pomieszczenie. Z jego okien podziwiać można wspaniałe błonia, a także Las Zakazany. Jego kolorystyka to purpura i złoto.
Ach, zawsze wiele się tu dzieje! A to nielegalne imprezy, bójki, turnieje Szachów Czarodziejów, Eksplodującego Durnia, bądź jeszcze innych magicznych gier.
Na jednej ze ścian wisi duża tablica, na której poprzypinane jest wiele ciekawych rzeczy. Żadna z nich jednak nie dotyczy nauki. Znaleźć tu można informacje o kolejnych datach wyjść do Hogsmeade, ogłoszenia na temat zaginionych, bądź znalezionych rzeczy, treningów Quidditcha, a także... Cóż, najwięcej miejsca zajmują ruchome rysunki karykaturalne, przedstawiające znienawidzonych Ślizgonów. Znaleźć tu można także kilka czarno-białych zdjęć, niecenzuralne wierszyki i wiele innych im podobnych rzeczy. Nie raz i nie dwa na tablicy przyczepiono czyjąś bieliznę. Gryfoni są chyba nazbyt rozrywkowi...
Jeśli chodzi o meble, to stoją tutaj cztery wygodne, choć stare fotele i dwie zapadnięte kanapy. W kącie pokoju ustawiono stary kufer, w którym ukryto, przemycone do szkoły, butelki z alkoholem.
W kominku zawsze buzuje ogień, a wszyscy przedstawiciele domu gromadzą się przy nim, by porozmawiać ze sobą. Właściwie zawsze jest on pełen, a niejednokrotnie wręcz pęka w szwach. Zdobycie hasła do niego nie jest trudne - Lewki z wielką chęcią przekazują je swoim znajomym z innych domów, by ci mogli ich bez przeszkód odwiedzać, co, rzecz jasna, jest mile widziane.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Nadine Mistel on Nie 28 Lut - 23:20

Już od jakiegoś czasu siedziała na parapecie w salonie, opierając się plecami o ścianę. Między palcami obracała pióro machinalnie, improwizując pisanie zadania na eliksiry. Brak weny, kompletny. Od czasu do czasu dmuchała albo odgarniała włosy spadające na twarz i pergamin oparty o zgięte w kolanach nogi. W końcu zaczęła mruczeć sobie jakąś melodię pod nosem, potwierdzając to, jak bardzo jest skupiona na zapisanej dopiero do połowy kartce. Przecież jest jeszcze na to cały wieczór i noc, prawda? Optymistyczne myślenie górą. Parę razy przelotnie spojrzała na ludzi w pokoju, nie dostrzegajac jednak nikogo, kto by ją mógł wyrwać z tej melancholii. Frustrujące. W koncu, poddając się i odsyłając pergamin z piórem do dormitorium, wyszła z pomieszczenia, poprawiając po drodze włosy.
avatar
Nadine Mistel
Uczeń

Liczba postów : 36
Czystość krwi : czysta
Skąd : Oxford

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Czw 28 Paź - 21:27

Ktoś i kiedyś powiedział (za nic w świecie nie przypomnę sobie kto to był i dlaczego właściwie mi to powiedział), że najlepszym dniem na rozpoczęcie imprezy jest środa. Raz, że to środek tygodnia i trzeba się rozerwać żeby nie dostać szału, a dwa, że środa wypada dwa dni przed weekendem i dwa dni po weekendzie a komu potrzeba więcej niż dwa dni żeby wyleczyć kaca i zacząć pić od nowa? Za cholerę nie wiem po co to w ogóle piszę, ale nie lubię zaczynać rozmów i zawsze wplatam w pierwsze posty jakieś bezsensowne informacje czy anegdotki. Whatever.
Niech będzie, nawiązując już do moich wcześniejszych słów, Caroline siedziała w pokoju wspólnym (właściwie to leżała rozłożona wygodnie na całej długości kanapy) z kubiem gorącej czekolady przyniesionym z kuchni i leczyła się po wczorajszym nocnym wypadzie do Hogsmeade.
Właściwie to cały dzisiejszy dzień był katastrofą. Zaspała na lekcje, skończył jej się eliksir na ból głowy a nie odważyła się iść do skrzydła szpitalnego po nowy żeby nie wpaść z nielegalnym wyjściem ze szkoły i jakby tego było mało, dostała mało przyjemny list od siostry informujący o konieczności odwołania ich grudniowego spotkania. Co z tego, że nie widziały się kwartał.
Wracając do chwili obecnej, rozłożona wygodnie Caroline zaczytywała się w jednej z książek które dostała od matki zastępczej, raz po raz popijając gorączą czekoladę. I jeszcze drapiąc co jakiś czas zwiniętego na jej stopach Xaviera, olbrzymiego kocura będącego w połowie żbikiem, który przypałętał się do niej kilka lat temu.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Czw 28 Paź - 21:48

Odgłos sprężystych kroków Cyrila niknął wśród gwaru uczniowskich rozmów Pokoju Wspólnego. Chłopak zszedł po schodach z dormitorium na dół, właściwie bez żadnego większego celu. Bystre spojrzenie przewinęło się po obecnych w salonie, skinął kilkorgu głową na powitanie. Po krótkiej chwili krążenia wokół Gryfonów i wymienienia kilku zdawkowych rozmów, dostrzegł Caroline Doherty, dziewczynę z siódmego roku. Znaną mu, rzecz jasna, nawet całkiem dobrze; te siedem lat to jednak istotny motor do pchnięcia znajomości z nizin anonimowych znajomych na równe stepy dość koleżeńskiej, acz nieco mdłej relacji.
Zasiadł w fotelu naprzeciw kanapy, na której to władczo się rozłożyła. Końce palców zetknął i spojrzał na nią sponad tej klatki złożonej z jego palców, z kości i ścięgien, skóry i mięśni. Bez żadnego wyraźnego powodu, pomyślał nagle, że już dawno nie nabył żadnych nowych uszkodzeń, nie przyozdobił się żadnym krwawym pręgiem albo blizną.
- Witaj, Caroline - odezwał się, mając nadzieję wyrwać ją znad książki. Rzucił krótkie spojrzenie jej kocurowi i prychnął na niego cicho, zupełnie jak inny kot. - Wyglądasz okropnie - dodał swobodnie, podnosząc znów spojrzenie na Gryfonkę.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Czw 28 Paź - 22:02

Mdłej znajomości? O nie, to zdecydowanie nie zabrzmiało dobrze i wcale mi się takie określenie nie podoba, ale niech będzie, że przez te siedem lat na tyle byli sobie obojętni, że nie mieli okazji się bliżej poznać i zadecydować jakie relacje ich łączą. Ale spokojnie, do czerwca jeszcze trochę czasu a mieszkając w jednym zamku i w jednym domu raczej nietrudno o dosyć szybkie naprawienie relacji. Bądź ich pogorszenie, bo przecież w przypadku Caroline w grę wchodziły tylko dwie możliwości; albo ją pokochać, albo znienawidzić.
Usłyszawszy swoje imię, Carol zerknęła podejrzliwie w kierunku skąd dobiegał ją głos, jednocześnie opuszczając książkę na klatkę piersiową. Upewniwszy się, że nikt nie czyha na jej życie, podciągnęła się nieznacznie na kanapie, narażając się tym samym na niezadowolenie Xaviera, i skupiła chwilowo całą swoją uwagę na intruzie.
- Dzięki, to i tak najmilsze słowa jakie dziś usłyszałam. - rzuciła oschle, mimo wszystko uśmiechając się pod nosem. - Chętnie powiedziałabym to samo o tobie, ale jak na złość dziś akurat wyglądasz przeciętnie.
A na kota proszę mi nie prychać, kot ma tendencję do zjadania bielizny a męskie dormitorium nie jest mu obce.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Czw 28 Paź - 22:15

- Wiem, jak przypodobać się kobiecie - odparł, a ton głosu i mimika nie zmieniły się ani o jotę. Czasem ciężko było wyczuć, gdy ironizuje, ale zazwyczaj ludzie potrafili rozszyfrować chociaż to w jego personie.
- Przeciętnie? - powtórzył, marszcząc brwi. Wygładził pedantycznym gestem swoje włosy, otrzepał szatę z nieistniejących pyłków. Oczy zaokrągliły się w niby zdziwieniu. - Cóż to za perfidne kłamstwa, panienko Doherty? To przecież fizycznie niemożliwe, bym ja wyglądał jakkolwiek gorzej niż perfekcyjnie.
Nie musiała przecież wiedzieć, że zakpił. Nie miał wcale tak wybujałego ego, jak mogłaby na to wskazywać jego postawa, wypowiadane słowa, szereg zachowań ogółem.
Oderwał końce palców od siebie i rozejrzał się po Pokoju Wspólnym. Naszła go ochota na kofeinę, a lenistwo albo niechęć do odchodzenia od Caroline tak szybko, nie pozwalała mu na przyniesienie sobie kubka. Wypatrzył wiec kubek herbaty, który jakiś pierwszoroczniak niósł jeszcze chwilę temu z wywalonym językiem, w niewyobrażalnym wysiłku, by nie uronić ani kropli.
- Accio kubek w niebieskie misie.
Już po chwili w szczupłych palcach Cyrila spoczywał parujący kubek, a gdzieś z głębi pokoju rozległ się rozeźlony pomruk pierwszorocznego. Przechylił nieco głowę, obserwując znów Caroline. Chochlika, jak zwykli mówić na nią jej przyjaciele, zasłyszał to nie raz nie dwa.
- Ciężka noc, hm?
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Czw 28 Paź - 22:35

- O tak, w tym niewątpliwie jesteś mistrzem! - zawołała, nie mogąc powstrzymać śmiechu. I żeby nie było, nie śmiała się z Cyrila. No, w każdym razie nie dosłownie z niego. I nie miała nic złego na myśli.
- Oj kochaniutki, wręcz przeciwnie! - dobra, aż zbyt oczywiste było, że w tym momencie sobie kpi, Caroline po prostu nie była w stanie uwierzyć, że istnieją osoby które do tego stopnia mogłyby być zapatrzone w siebie, by mówić tego typu rzeczy bez krzty samokrytyki. - Skoro jesteś perfekcyjny, żeby wręcz nie powiedzieć idealny, to możliwe jest abyś wyglądał przeciętnie tak jak u każdego innego człowieka. Różnica jest tylko taka, że przeciętny człowiek nie dostrzeże tej przeciętności u kogoś wyglądającego perfekcyjnie, więc dalej będzie go postrzegał jako perfekcyjnego. Co innego inny ideał. - tu nieskromnie wskazała na siebie, uśmiechając się wdzięcznie do Neithar'a - Ideały dostrzegają spadek formy u innych ideałów.
Odrobinę pokręcony tok myślenia, ale Caroline zdawała się nie zwracać uwagi niejednokrotnie na brak sensu i jakiejkolwiek logiki w jej słowach. Mówiła to, co aktualnie miała w głowie bez uprzedniego ułożenia myśli w zgrabną całość. Jeśli ktoś nie potrafił pojąć jej nieco chaotycznego toku myślenia, trudno, to już nie był jej problem przecież, prawda?
A Cyril nie wyglądał na ociężałego umysłowo toteż dziewczę nie trudziło się z dokładniejszym przekazywaniem treści.
- Czy ja wiem czy ciężka? - spytała samą siebie, oglądając się za pierwszoroczniakiem któremu jej rozmówca skradł kubek. A skąd oni u licha znali hasło i miejsce kuchni, skoro dopiero co zaczęli naukę? Hogwart schodził na psy i swoje tajemnice jak widać ujawniał coraz większej ilości osób. - Noc była wręcz szampańska. Ciężkim można nazwać dopiero poranek.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Czw 28 Paź - 22:45

Poklepał dumnie swą klatką piersiową, gdy potwierdziła jego niewątpliwe zdolności w dziedzinie przypodobania się kobietom.
Kolejnego zaś wywodu słuchał z rosnącym zaciekawieniem, kiwając nieznacznie głową w co bardziej odpowiednich momentach.
- Mój Merlinie - rzekł cicho. Typowe dla niego zaczęło być używanie tegoż właśnie zwrotu, siedem lat w Hogwarcie i w magicznym domu ciotki pozbawiło go wielu mugolskich naleciałości. - Wiedziałem, że urody odmówić ci nie można, ale teraz widzę, że i intelekt masz ponadprzeciętny.
Spojrzał na Gryfonkę sponad skłębionej pary. Irytowało go wewnętrznie to, że nie mógł jej rozgryźć. Za jednym razem wydawała mu się naiwna, całkowicie podporządkowana cudzym ruchom na szachownicy życiowych posunięć. Innym razem, nawet w drobnych gestach ujawniała się jej niezależność i siła, co zupełnie wykluczało możliwość manipulowania tą istotą. Nie stosował wobec niej zbyt często tej zawiłej sztuki. Caroline była zbyt żywotna, zbyt szybko zrywała wszelkie węzy, którymi kilkakrotnie próbował ją opleść.
- Doprawdy, współczuję ci. Mnie udało się przynajmniej jedno w tym życiu, należę do wąskiego grona osób nigdy-nie-mających-kaca - rzekł. Dopiero teraz na jego ustach zaigrał nieznaczny uśmiech. Żywot jego trwał krótko, zniknął niedługo po pojawieniu się, znów pozostawiając w mimice nieodgadniony wyraz.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Czw 28 Paź - 23:02

- Rozumiem, że mnie pragniesz, ale wolałabym żebyś mi mówił Caroline niż Merlin. - kwas. Przepraszam, ale po trzech godzinach spędzonych z moimi dwiema przyjaciółkami od pandy mam problem z przestawieniem się z trybu tolerowania i rzucania żenującymi żartami.
- Och, czyżbym słyszała podwójny komplement? - spytała, konspiracyjnie pochylając się w kierunku chłopaka. Książka już dawno poszła w zapomnienie i wylądowała w szczelinie pomiędzy biodrem Caroline a oparciem kanapy. - Nie wiem czy bardziej satysfakcjonuje mnie, że uważasz, iż jestem piękna czy, że właśnie doceniłeś mój intelekt.
Zbyt żywotna. Ładnie powiedziane, ale jak dla mnie raczej Caroline sprawiała wrażenie wiecznie jadącej na kokainie ćpunki, której nastoje zmieniały się w zależności od tego czy była bezpośrednio przed wzięciem czy po wzięciu. Właściwie to Caroline była narkomanką, tylko taką uzależnioną od stałego udowadniania sobie, że żyje. Nigdy nie szukała sensu w tej swojej jakże krótkiej egzystencji. Dla niej jedynym sensem życia była jak do tej pory zabawa i zaspokajanie swoich potrzeb. Dodajmy do tego nadaktywność,specyficzny tryb myślenia i urodę na dostaniemy tykającą bombę i przy okazji wabik na płeć brzydszą. No, jeśli ktoś gustuje w hedonistkach z zapatrzeniami na masochistyczne zabawy.
- Ale czy ktoś mówił, że ja mam kaca? - zaperzyła się, marszcząc brwi. Dobra, miała kaca, ale o jej kacu nigdy się nie mówiło głośno. To była absolutnie przestrzegana przez wszystkich którym życie było miłe, niepisana zasada. - Po prostu się nie wyspałam.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Czw 28 Paź - 23:33

Zmarszczył brwi i pokręcił nieznacznie głową na ten oklepany żart, wyświechtany już od wielokrotnego powtarzania go wśród Lwów.
- Tak, widzisz... właśnie zdałem sobie sprawę, że nie masz już dwunastu lat - rzekł z pełną powagą, mierząc ją nienachalnym, ale przenikliwym spojrzeniem od stóp do głów. Przemknął po miękkiej szyi, rozczarowująco chłopięcej budowie, długich nogach. I wrócił do twarzy okalanej płomiennymi włosami. - To wspaniałe, Caroline, jesteś już młodą, niezależną kobietą! - dodał uroczyście. Upił łyk herbaty, uśmiechając się złośliwie.
Gdyby mógł słyszeć jej myśli, zadziwiłby się pewną zgodnością charakterów. Dokładniej, tej części o wiecznych potrzebach uświadamiania sobie, że żyje.
Podświadomie, zacisnął palce na drugiej pięści, odkładając uprzednio kubek herbaty na stolik obok. Kosteczki trzasnęły cicho, a Cyril zamyślił się na krótką chwilę. Z trwającej kilka sekund mentalnej nieobecności wyrwał go głos dziewczyny.
- Ależ oczywiście - przytaknął, ściszając głos. Nie uwierzył jej, rzecz jasna, ale ten zabieg wcale nie pomógł, Pokój Wspólny zawsze pełen był wrzasków Czerwonych.
Rozsiadł się wygodniej na fotelu i przymrużył leniwie powieki. Znów ujął kubek i chuchnął w niego dwukrotnie.
- Jak to się dzieje, że z niektórymi ludźmi widuję się od kilku dobrych lat, dzień w dzień... a nie wiemy o sobie nic? - zapytał zdawkowo. Niby enigmatycznie, ale w rzeczywistości było to dość bezpośrednie i prawdziwe pytanie. Ciężko jedynie stwierdzić, czy odnosił się również do niej.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Czw 28 Paź - 23:50

- Racja, mam już nieco więcej niż dwanaście lat. - przytaknęła, przeciągając ostatnie sylaby każdego słowa. Po chwili parsknęła śmiechem i potrząsnęła rudą czupryną zdając sobie sprawę, co też Cyril mógł mieć na myśli. Zwłaszcza, że nie umknął jej uwadze wzrok, jakim obdarzył uważnie całe jej ciało. - Niezależną kobietą, powiadasz? No, no. I co my z tym fantem zrobimy?
Doszedłszy do wniosku, że odległość dzieląca Carol od jej rozmówcy jest zbyt duża, dziewczyna zwaliła wyraźnie tym faktem nieusatysfakcjonowanego Xaviera, i podkuliła stopy pod siebie, sadowiąc się na połowie kanapy. Co prawda w ten sposób jej zaskakująco długie nogi nie były wyeksponowane, ale wolała zrobić miejsce Cyrilowi niż dłużej popisywać się nogami.
- Może po prostu nie wszyscy są warci bliższego poznania. - odparła, wskazując chłopakowi miejsce obok siebie na kanapie. - A być może do znajomości z innymi trzeba dojrzeć.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Pią 29 Paź - 0:05

- Nie możemy pozwolić ci na tyle swobody - odparł powoli, ważąc słowa, gdy zapytała, co zrobią z tym fantem. - Jesteś niebezpieczna, to może w efekcie poczynić wiele szkód.
Odstawił pusty już kubek na stół i świdrował ją chwilę uważnym wzrokiem, w którym czaił się teatralny wyrzut, "naprawdę chcesz skrzywdzić niewinnych ludzi?".
Och, on by chciał. Czuł, jakby ostatnio uśpiono w nim wszelkie zalążki okrutnej natury. Jakby, nie daj Merlinie, złagodniał.
Spojrzał z tryumfem na jej przerośniętego kota, który właśnie został wygoniony z kanapy. Ale fotel Gryfona był niebywale wygodny, więc jeszcze kilka chwil ociągał się ze zmianą miejsca.
- Cóż, to akurat jest, niewątpliwie, prawda - powiedział cicho, zasiadając już przy niej. Ciemnoniebieskie spojrzenie zlustrowało Pokój Wspólny. Ilu z tych ludzi było tak naprawdę wartych poznania? Niewielu. Przesiew, selekcja Cyrila były bezlitosne. Uważał, że ma zdolność do dostrzegania w ludziach potencjału, że wyczuwa w nich ewentualnych dobrych znajomych, w rzadkich przypadkach przyjaciół. Być może pozbawiał się przez to możliwości wielu wspaniałych osób, ale... jakoś nie żałował. Spojrzał na nią, a prawa brew powędrowała nieco do góry. - Tak, z tym też mógłbym się zgodzić. A jeżeli próbujesz uraczyć mnie złośliwą aluzją, odrzeknę, że podczas szampańskiej zabawy wyostrzył ci się żart. Przejdźmy zatem do meritum sprawy, o ile takowe jest. Masz ładne perfumy.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Pią 29 Paź - 0:27

- Pod jakim niby kątem jestem niebezpieczna, co? - Caroline zmarszczyła gniewnie brwi, podświadomie opierając zaciśniętą pięść na kościstym biodrze. Wcale nie była niebezpieczna, a w każdym razie ona sama siebie za taką nie uważała. Cóż poradzić, że jeśli ktoś zalazł jej za skórę, po prostu oddawała pięknym za nadobne. Caroline nigdy z siebie nikogo nie zaatakowała i nigdy nie uczestniczyła dobrowolnie w bójce. Jasne, zdarzyły jej się potyczki mniejsze bądź większe, przeważnie co prawda zwycięskie, ale nigdy nie zainicjowane przez nią. Zazwyczaj była prowokowana, a sprowokować to dziewczę było niezwykle łatwo.
Po co żałować czegoś, czego się nie doświadczyło? Prawda jest taka, że wcale nie ma się pewności czy było to dobre czy też złe a przysłowiowe gdybanie jest bezsensowne, więc nie warto sobie zaprzątać głowy tymi wszystkimi niepoznanymi ludźmi na świecie, bowiem na ich miejsce jest setka innych których się pozna.
- Nie staram się być złośliwa. - obruszyła się, posyłając mu mefistofeliczny uśmieszek. - Z natury nie jestem złośliwa, to raczej Twoja działka. - dodała po chwili.
Meritum sprawy? To on postanowił przeszkodzić Caroline w lekturze, nie a odwrót. Jeśli miał jakiś w tym ukryty cel, mógł inaczej ustawić szyk zdania. Nieważne, czepiam się.
- Wiem, też je lubię. - odparła nieskromnie, puszczając Cyrilowi oko. Po co miała udawać fałszywie skromną w momencie, gdy wiedziała, że komplement jest akurat prawdą?
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Pią 29 Paź - 0:39

- Twoje włosy mogą spowodować czyjś samozapłon w innej części zamku? - zaproponował, rozważają jej ewentualną niebezpieczną naturę. Bo zapędził się zbyt daleko w żarty i drobne kłamstwa, a teraz nie miał jak ich poprzeć. Diabeł tkwi w szczególe? Cóż, wyjątek potwierdza regułę.
Rzecz w tym, że Cyril ani nie żałował, ani nie miał zamiaru poznawać tej setki innych. Miał to wszystko w głębokim poważaniu. Kilkoro osób przejawiało wobec niego względnie przyjazne stosunki nawet tu, teraz, w tym pokoju, więc nie posiadał w każdej przestrzeni nienaturalnego nagromadzenia wrogów. Dobrze, miał do kogo pysk otworzyć, miał też komu pysk ten obić. Sielsko.
- Ależ to nieprawda - mruknął, unosząc lekko jedną brew. - Zraniłaś mnie tym dogłębnie. Jestem ostatnią osobą, którą można nazwać złośliwcem. Bije we mnie nieskazitelnie czyste, gryfońskie serduszko.
Ocierał się już chyba o absurd. Nieomal prychnął śmiechem na własne słowa, ale trzymał kamienną twarz, nawet broda nie zatrzęsła się od tłumionego parsknięcia.
- Ale widzisz, to zapach dość specyficzny. Ciężko znaleźć osobę, dla której byłby dość obojętny, jak sądzę. Jest albo zniewalający, albo trudny do zniesienia.
Podniósł na nią wzrok, zamknięte w granacie nieme pytanie "to chyba jak i my, nieprawdaż?".
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Pią 29 Paź - 1:21

- Myślę, że w innej części zamku to raczej możliwe, ale z bliskiej odległości, kto wie. Zawsze można sprawdzić jak mała odległość jest potrzebna żebym stała się niebezpieczna.
Diabeł tkwi w szczególe a od szczegółów są baby - tak mawiała moja Babcia. Zabawne powiedzonko. Mawiała jeszcze, że jej bimber jest lepszy niż wujkowy i kazała mi być sędzią w wieku jedenastu lat i rozstrzygać ich spory. Jak jedenastoletnie dziecko ma stwierdzić, który bimber jest lepszy!?
On wcale nie musiał chcieć poznawać nikogo, takie było życie i chcąc nie chcąc, los stawiał nas na drodze różnych ludzi, z których część zostaje z nami na dłużej a część zostaje pominięta.
Słysząc następną wypowiedź Cyrila, Caroline nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu,
- Czyste gryfońskie serduszko może i tak, ale na pewno nie pozbawione sporej dawki ironii.
I dokładnie tymi słowami, w tym momencie przekonał do siebie Carol całkowicie. Przekonał ją do tego stopnia, że bez skrępowania i w mgnieniu oka obróciła się plecami do niego, po czym, sadowiąc się wygodnie, oparła ramiona i głowę o cyrylowy tors, przymykając przy okazji oczy. Bo przecież jej wygoda na pierwszym miejscu, oui? A przy okazji chłopakowi niczego nie brakowało, więc w rozrachunku będzie wychodziła na plus.
- Zapach ma za zadanie odzwierciedlać charakter osoby która go nosi. Jeśli zapach pasuje do charakteru, nie będzie drażnił, ale jeśli ktoś źle dobierze swoje perfumy, no cóż, nie będzie dobrze pachniał i tyle. - mruknęła leniwie, celowo opóźniając się z odpowiedzią. I nie zamierzała otwierać oczu by nie natknąć się na ciemne, wnikliwe spojrzenie Cyrila. Miała wrażenie, że rozbiera ją lub pochłania wzrokiem. Co gorsze, absolutnie nie miała nic przeciwko, dlatego chwilowo trzeba było odrobinę przedłużyć grę. - I jak mniemam, dla ciebie mój zapach jest zniewalający, nie trudny do zniesienia?
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Pią 29 Paź - 19:53

Pstryknął lekko szczupłymi palcami.
- Czasem wystarczy jedna, niewielka iskra. Odpowiednio podsycona, wzbudza pożerający wszystko ogień - rzekł cicho. Może nie było to do końca związane z tym, o czym mówili, ale Cyril niekoniecznie przejmował się konwenansami romów.
Wydął teatralnie usta w podkówkę, gdy wspomniała o niewątpliwym braku ironii w jego serduszku. W chwilę później zarejestrował, iż stał się właśnie elementem kanapy dla Caroline. Zmrużył oczy, zastanawiając się, jakże ciężkie życie miała hogwarcka sofa, wiecznie gnieciona i miażdżona przez przewijające się, coraz to nowe pokolenia małych zmor czarodziejskiego świata. Uznał jednak, że użytkownik tegoż umeblowania w postaci Caroline, nawet mu odpowiadał, chociaż nie omieszka bez zapowiedzi zmienić swego położenia, gdy tylko przestanie odczuwać wygodę.
- To trochę na wyrost, nie sądzisz? Co najmniej kilka kobiet, które znałem, zakupiło jakieś perfumy pod wpływem nagłego impulsu albo wręcz kaprysu. A i tak były zniewalające, chociaż wcale nie rzekłbym, że pasowały do ich charakterów. Wiesz, taka słodycz zapachu kłóciła się nieco z ich drapieżnością.
Zwłaszcza, gdy ich jedynym odzieniem był właśnie ten zapach perfum.
I perły.
Najpiękniejszy strój dla kobiety.
- Och - mruknął, machnąwszy lekceważąco ręką. - Istnieją przecież ludzie, którzy z lubością ignorują wszelkie zobowiązujące i niepisane zasady. Na przykład ja. Wobec czego mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że obie opcje nie pasują. Ale szala przechyla się na pierwszą stronę.
Lekki uśmiech zadrżał na wargach Gryfona. Droczył się, bez wątpienia.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Pią 29 Paź - 23:48

- Czy my aby na pewno mówimy o moich włosach? - spytała z rozbawieniem. Tego tematu kontynuować nie zamierzała aż za dobrze zdając sobie sprawę, iż pociągnięcie tego tematu po chwili przekształciłoby się w nazbyt jednoznaczną konwersację o podwójnym dnie.
I nie miałaby absolutnie nic przeciwko, gdyby nie zdawała sobie również sprawy, że w ten sposób ten wieczór mógłby się dla nich skończyć inaczej niż zapewne to sobie planowali. Od kiedy to ona myślała o konsekwencjach?
Położenie mógł zmieniać dowolnie i kiedy tylko chciał, byleby głowa panny Doherty nie wylądowała w zbyt intymnym miejscu, co to zepsułoby jej całą zabawę a tego chyba byśmy nie chcieli. Prawda?
- Na wyrost? Z mojego doświadczenia wynika, że perfumy kupowane pod wpływem impulsu po kilkakrotnym użyciu szły w odstawkę i raczej nie były już wykorzystywane a nawet jeśli, to tylko i wyłącznie dlatego, że szkoda mi było wyrzucać niemalże pełny flakonik. Niedopasowane perfumy mogą być zniewalające, ale to tak, jakby Murzynka malowała usta jasną szminką - wygląda interesująco, może nawet pasować jeśli odpowiednio dobierze się strój i jest okazja, ale na dłuższą metę i na co dzień to wygląda raczej dziwnie i komicznie. Kontrasty są przyjemne, ale nawet kontrast musi być dopasowany żeby nie stał się komiczny.
Perły? Nie, Caroline wolałaby być odziana jedynie w szpilki niż sznur pereł. No chyba, że byłoby ich więcej niż jeden czy dwa. Nie, mimo wszystko wolimy szpilki i jakąś seksowną bieliznę do tego.
- A tylko by spróbowała przechylać się w drugą stronę. - mruknęła, spoglądając na Cyrila spod przymrużonych powiek.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Sob 30 Paź - 13:23


- Nie – odparł swobodnie. Wyciągnął ramiona i rozprostował je z cichym trzaskiem kości. Musiał je rozruszać, mięśnie zbyt rozleniwiły się ostatnio, zbyt wiele czasu minęło od ostatniego napięcia ich aż do bólu, tuż przed zadaniem komuś ciosu. Brakowało mu tego, brakowało chrzęstu kości pod knykciami, zdzierającą się skórą na cudzych zębach, zapachu krwi w powietrzu, który teraz zdawałby się słodszy i od najpiękniejszych perfum.
Złożył dłonie pod głową, rozpierając łokcie na boki. Było mu podejrzanie zbyt wygodnie, tak.
Słuchał jej wywodu, nie wykazując koniecznej pasji i całkowitego zrozumienia. Bo to, według niego, były te kobiece sprawy. Co on mógł powiedzieć o dobrym dobieraniu szminki? Nie był, oczywiście, idiotą mylącym szminkę z, powiedzmy, tuszem do rzęs, bo czasem taka wiedza ogólna potrzebna była do jednego z dziesiątków niewinnych, cyrylowych flirtów. Ale postanowił nie zagłębiać się w ten temat, żeby nie dać jej ewentualnej możliwości odkrycia jego niewiedzy w kwestii doboru szminki-do-karnacji. Ostatnie zdanie natomiast było na tyle interesujące, by odpowiedzieć.
- Kontrasty, paradoksy... wiesz, moja droga, jeżeli ktoś posiada tylko odpowiednie zdolności, nawet w granicach absurdu może to być fascynujące. Słyszałem kiedyś o mężczyźnie, wybitnie charyzmatycznym poecie, który podczas obiadu z pewnymi ludźmi, jadł sałatę palcami. Jego osobowość była tak przekonywująca, że po krótkim czasie wszyscy goście byli absolutnie pewni, że jedzenie sałaty palcami to jedyny właściwy sposób.
Uśmiechnął się nieznacznie, wlepiając ciemnoniebieskie spojrzenie w sufit. Gdzieś za nim czmychnął pierwszoroczny ze swoim kubkiem w niebieskie misie.
- To co wtedy, hm?
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Sob 30 Paź - 13:53

Jak zapach krwi może być dla kogoś przyjemny? Rozumiem, jest specyficzny czy charakterystyczny, ale słodki i piękniejszy od najpiękniejszych perfum?
Cóż, tak mógł uważać chyba jedynie człowiek zamiłowany w rozlewie krwi i adrenalinie towarzyszącej bójkom. Jeśli Caroline miała wdać się w jakąkolwiek bijatykę, zdecydowanie preferowała różdżki niż pięści. W walce wręcz nie mała szans ze względu na swoją małą masę i niski wzrost. Była zbyt słaba, choć niejednego napastnika w przeszłości zaskoczyła swoim uporem, zwinnością i zawziętością. Ale nie porównujmy jej do Cyrila, on bił się dla adrenaliny i miał lat siedemnaście, ona ostatni raz biła się mając lat dziesięć na podwórku kiedy starszy chłopak zabrał jej zabawkę i nie chciał oddać.
- To, drogi Cyrilu może śmiało określić mianem niezwykle udanej manipulacji. A skoro mówisz o wybitnym poecie, zakładam, że w towarzystwie w którym jadł był wysoko cenionym czlowiekiem, a takim osobom zazwyczaj na sucho uchodzą pewne drobne wykroczenia czy nietypowe zachowanie. Mimo wszystko przyjemna anegdotka.
Biedni pierwszoroczni, żeby starsi uczniowie zamiast służyć radą i pomocą kradli im herbatę czy wyganiali z foteli przy kominku.
- Co wtedy? - powtórzyła za nim, leniwie podnosząc się do pozycji siedzącej, a następnie obracając się przodem do chłopaka.
- Wtedy czułabym się niepocieszona i urażona przez co oboje moglibyśmy stracić szanse na całkiem przyjemnie spędzony wieczór. - odpowiedziała po chwili, konspiracyjnie nachylając się w kierunku Cyrila z szelmowskim uśmiechem błądzącym na jej wargach.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Sob 30 Paź - 15:34

ooc: ale czekaj, ty mi czytasz w myślach, odpowiadasz na jego wewnętrzne monologi jako ty czy Caroline? :{

- Manipulacji? Owszem. Ale ona przybiera wiele odsłon. Cholernie wiele - mruknął, spoglądając na nią spod leniwie przymrużonych powiek.
Tak, sznurki mogły być pociągane różnorako. I nie musiały przyjmować wcale postaci sznurków. Kij i marchewka. Pionki na szachownicy. Rzut kostką. Świat był grą, jedną wielką grą. A Cyril lubił wygrywać.
- Sądzisz, że twoje niepocieszenie byłoby w stanie zrujnować tak wiele? - spytał cicho, unosząc jedną brew. Mogło to brzmieć jak szyderstwo, ale bynajmniej nim nie było. W granacie tęczówek zaigrał rozbawiony, łobuzersko nonszalancki błysk.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Sob 30 Paź - 16:26

Z tego co mi wiadomo Caroline nie ma zdolności legilimencji a ja mam nieznośną tendencję do wtrącania swojego zdania w posty.

- Jest tak wiele odsłon manipulacji jak wiele jest ludzkich charakterów. - zauważyła wesoło, niespodziewanie się ożywiając. - Właściwie jakby na to nie spojrzeć, każdy człowiek chociaż kilkakrotnie w życiu próbował z różnym skutkiem manipulować drugą osobą. Niektórzy robią to nieustannie co uważam za okropną rozrywkę. Osobiście nie bez satysfakcji pozbawiłabym oczu osobnika, który próbowałby mną manipulować. - może nie w każdym takim przypadku, ale z założenia Caroline nie przepadała za tego typu zachowaniami i raczej nie dawała sobą sterować komukolwiek. Często zdarzało się również tak, że z czystej przekory robiła rzecz dokładnie odwrotną do tego, do czego ją zmuszano. Niestety to było dosyć problematyczne zachowanie.
- Moje niepocieszenie byłoby skutkiem, które ciągnęłoby za sobą kolejne konsekwencje. Coś jakby efekt domina tylko pozornie niezauważalny. - rzuciła bez zastanowienia, dopiero po chwili milknąc by dobrać do siebie poszczególne słowa. - Każdego dnia mamy kilka opcji do wyboru, jedne są dla nas przyjemne, inne są obojętne a i zdarzają się takie, których za wszelką cenę staramy się uniknąć choć nie zawsze się to udaje. Powiedzmy, że wchodząc do tego pokoju miałeś trzy możliwości działania; najlepszą załóżmy, że będzie znalezienie obecnej, lub jeśli nie posiadasz, nowej kochanki i spędzenie z nią upojnej nocy. W tym momencie tą pośrednią byłoby przyłączenie się do grupy znajomych i wdanie się w konwersacje a tą najgorszą, choć zdecydowanie nie tragiczną w skutkach, byłoby spędzenie tego wieczoru samotnie, ewentualnie przy nauce czy dobrej książce. Oczywiście dla każdego system wartości jest inny i inaczej ustawia hierarchię, ale mówię czysto teoretycznie a podany przykład jest pierwszym jaki przyszedł mi do głowy. Ale dobrze, idźmy dalej tym śladem. Wybierasz opcję pierwszą, niestety przewrotny los sprawia, że nie wszystko idzie po twojej myśli i kochanka daje ci kosza, co raczej popsułoby humor każdemu. W tym momencie pozostają ci dwie pozostałe opcje do wyboru, ale żadna nie będzie wystarczająco przyjemna po wcześniejszym zdarzeniu i nie będziesz w stanie czerpać z niej tej samej satysfakcji jaką czerpałbyś z tego samego, gdybyś zdecydował się na to od początku i nic nie byłoby w stanie zepsuć wyjściowego stanu ducha. - swój krótki monolog Caroline zakończyła głębokim wdechem. Zabawne, otwierając usta nie przewidziała, że popłynie z nich taki potok słów. - To było chyba trochę pokrętne, nie jestem pewna czy przedstawiłam to wystarczająco klarownie by zrozumiał to ktoś poza mną. - dodała z uśmiechem, przygryzając dolną wargę, jak to miała w zwyczaju.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Sob 30 Paź - 16:53

Skinął nieznacznie głową, a na ustach zaigrał zdawkowy uśmiech. Dobrze, że sam już w dość wczesnym stadium ich znajomości zorientował się, że Caroline to nie typ osoby, wobec której można stosować bierną, klarowną manipulację od niechcenia.
- Efekt domina - powtórzył cicho. Wysłuchał jej, lekko marszcząc brwi i rozglądając się po Salonie Wspólnym, jakby w poszukiwaniu kogoś. Dopiero potem wrócił spojrzeniem do niej, przenikliwym wzrokiem lustrując interlokutorkę. - Tak, to zwykłe, życiowe scenariusze. A one potrafią być przewrotne. Lubisz teoretyzować, Caroline? - zapytał cicho, a jedna brew powędrowała do góry w wyzywającym wyrazie twarzy. - Czy wolisz praktykę? - uśmiechnął się lekko.
Odchrząknął cicho, splatając na chwilę palce i strzelając kośćmi wraz z wyprostowaniem rąk.
- Ale mnie fascynuje bardziej subtelny efekt domina. Przykładowo, ktoś właśnie nas obserwuje, naszą rozmowę. Dostrzega każdy niewielki gest, a chwilowe rzucenie oka na barwę twoich włosów, przypadkowy refleks światła z kominka sprawia, że przypomina mu się jego dawna miłość o włosach barwy miedzianej. Mrowienie na karku, gorycz w gardle. Już kilka minut temu wspiął się po schodach do dormitorium. Wkrótce usłyszymy smutną historię o chłopcu, który przez kolejne kilka miesięcy męczył się z jej wspomnieniem, w efekcie popełnia samobójstwo.
Nachylił się lekko ku niej, oczy rozszerzyły się nieznacznie.
- W ten oto sposób zostałaś morderczynią - wyszeptał, kręcąc nieznacznie głową. Przez krótką chwilę ich twarze dzieliły ledwie centymetry, ale Cyril znów oparł się wygodnie o kanapę i podłożył dłonie pod głowę. Przymknął powieki.
- I nawet największy absurd może przecież się urzeczywistnić.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Sob 30 Paź - 17:43

- Nie, nie lubię teoretyzować, ale to robię. Podświadomie, jak mniemam. - dziewczę wzruszyło ramionami, na moment marszcząc w skupieniu jasne brwi. - Zazwyczaj praktyka jest o wiele przyjemniejsza niż teoria. Poza tym trzeba zaznaczyć, że to praktyka czyni mistrza a nie wiedza teoretyczna. Można wyuczyć się pojęć, zachowań czy zdań na pamięć, ale nic nie sprawi, że dojdziemy w czymś do perfekcji jak nie stałe ćwiczenie, prawda?
Praktyka o jakiej chwilowo myślała Caroline była niezwykle miła. Na tyle miła, iż Gryfonka musiała uśmiechnąć się do swoich myśli.
- Musiałeś się przyczepić akurat moich włosów - prychnęła podirytowana faktem, iż śmiał nazwać ją morderczynią. Pomińmy fakt, iż nią nie była a jego słowa były tylko i wyłącznie rozważaniami. Myśl, iż ktoś mógłby popełnić samobójstwo z powodu jej włosów może i była absurdalna, ale jednocześnie przykra. Nawet jeśli zdawała sobie sprawę, że to nie byłaby absolutnie jej wina. Koniec, przecież jeszcze nikt przez nią nie zginął i nie zginie!
- Racja, każdy absurd może się urzeczywistnić jeśli tylko do tego dopuścimy. - zgodziła się, już kilka minut wcześniej odsuwając się na stosowną odległość, wciąż urażona po nazwaniu jej zabójcą. - Równie dobrze jak ja morderczynią, Ty mógłbyś stać się zabójcą, albo ojcem, bo nie grzeszysz cnotliwością.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Cyril Neithar on Sob 30 Paź - 18:11

- Czy ja wiem? Musisz mieć to tego wrodzone predyspozycje. Z idioty zrobisz mądrego, ale inteligentnym nigdy nie będzie sam z siebie.
Uśmiechnął się łobuzersko na wzmiankę o włosach. Cóż poradzi? Lubił jej włosy, tak. Ujął jeden kosmyk pomiędzy szczupłe palce i odgarnął jej za ucho. Wstał z kanapy i przeciągnął się. Ziewnął szeroko.
- Cóż, wzywają mnie różne szalone sprawy. Czas na mnie.
Prychnął cichym śmiechem. Ze względu na wzmiankę o ojcu. Mordercą mógłby być, fakt. Ale ojcem? Nigdy nie wpakowałby się w taką... taką... takie coś. Pokręcił z rozbawieniem głową.
- Oby nie.
Skłonił się jej płytko.
- Dziękuję za rozmowę, droga Caroline. Do zobaczenia, być może, na balu.
Mrugnął do niej i sprężystym, władczym krokiem opuścił Pokój Wspólny.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Caroline Doherty on Sob 30 Paź - 18:42

Różne szalone sprawy. To zabrzmiałoby niezwykle intrygująco, gdyby owej wypowiedzi nie poprzedziło potężne ziewnięcie.
Caroline doszła do wniosku, iż jedyną szaloną sprawą jaką mógłby mieć w tym momencie do zrobienia Cyril, jest pójście spać, co swoją drogą nie byłoby takim znowu głupim pomysłem.
- Do zobaczenia, Cyrilu. - mruknęła od niechcenia, jeszcze przez kilka kolejnych chwil odczuwając subtelny dotyk chłopaka, gdy odgarniał jej włosy.
Odczekawszy wystarczająco długi czas po zniknięciu Gryfona, Carol leniwie podniosła się ze swojej kanapy, wciskając książkę pod rękę i w dłoń chwytając kubek z resztką czekolady. Xavier jakby na zawołanie obudził się i ocierając się przymilnie o nogi swojej pani, ruszył za nią do dormitorium.
Doherty całkowicie zapomniała o zbliżającym się balu, toteż wolała mieć jeszcze chwilę na znalezienie odpowiedniego stroju. W końcu należało pokazać się na imprezie szkolnej, a jej w szczególności nie mogło tam zabraknąć.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Salon Gryffindoru

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach