Wąski korytarz

 :: Korytarze

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Juliet Becket on Nie 20 Lut - 14:25

- Nie, nie trzeba. Skończyłam - odpowiedziała uśmiechając się szeroko.
Rzadko się zdarza, ale jednak, dzisiaj Gryfonka założyła pomarańczowo-czarną sukienkę, dość krótką, lecz na nogach miała grube rajstopy. W każdym razie jednym ruchem poprawiła jej ułożenie. Trzeba przyznać, że nie jest przyzwyczajona do tego typu stroju.
Rozpromieniła się, słysząc słowa swojego towarzysza. Można już nawet teraz powiedzieć, ze chłopaka?
Czuła jego delikatne i czułe pocałunki głaszczące jej usta. Przeszedł ją miły dreszcz, który uwielbiała i nie chciała się z nim rozstawać.
Uśmiechnęła się słysząc jego słowa. Ona też nie miała zamiaru go puszczać! Delikatnie objęła jego twarz w swoje miękkie dłonie i zaczęła go całować. Najpierw czule i ostrożnie, po czym pocałunki stały sie mocniejsze i bardziej namiętne. Przygryzła lekko jego wargę uśmiechając się lekko a następnie przytuliła się mocno do jego ciała. Cholernie jej go brakowało.
- Lepiej mi powiedz, co ciekawego robiłeś przez ten cały czas! - zaśmiała się wesoło i musnęła pare razy jego szyje ustami.
Zdecydowanie nieśmiałość panny Becket się rozwiała.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Alexander Sasturrias on Nie 20 Lut - 14:53

-No dobrze, ale wolałem się upewnić.- Również się uśmiechnął choćby na sam widok jej uroczego uśmiechu.
Ten ruch zwrócił większą uwagę na spódniczkę. Lubił jej nogi, więc ten ubiór jak najbardziej mu odpowiadał. Jeśli chodzi o niego to mogła się do takiego stroju przyzwyczaić, jednak to jej strój. Alexander nie był samobójcą i nie miał najmniejszego zamiaru jej mówić jak się ubierać. To mogłoby skończyć się jedynie źle, ingerowanie w ubiór kobiety.
Uwielbiał mówić jej komplementy, i można już powiedzieć że chłopaka, przynajmniej dla niego on już nim był.
Więc będą tutaj tak siedzieć i zobaczą komu pierwszemu znudzi się towarzystwo drugiej osoby. Czuł przyjemność kiedy zbliżała swoje usta do jego, ciepło jakie odczuwał było wspaniałe. Kiedy skończyła i przytuliła się uniósł delikatnie jej głowę do góry, spojrzał jej głęboko w oczy, jakie one piękne pomyślał.
-Kocham Cię Juliet- Powiedział patrząc w nie. Pocałował ją namiętnie i przytulił do siebie. Też odczuł jej brak, bardzo dotkliwie.
-Poświęciłem czas jaki miałem na naukę materiału na OWUTEM'y, i to generalnie tyle. Nie mogłem się skupić na niczym. A Ty co ciekawego robiłaś?- Wyszczerzył się do niej i pocałował ją w policzek.
Gryfon bardzo się cieszył że spotkał Juliet, a właściwie że wyrwała go z tej drzemki na ławce.
avatar
Alexander Sasturrias
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 20 Lut - 15:03

Pech chciał, iż właśnie wtedy ze strychu zbiegło troje rozbisurmanionych drugoklasistów, którzy uznali za świetny żart obrzucenie całującej się pary łajnobombami. Na nieszczęście Juliet i Aleksandra obaj trafili, a oni zostali pokryci śmierdzącym szlamem. Chłopcy jak szybko się pojawili, tak szybko uciekli, by uniknąć ewentualnych konsekwencji. Tylko ich chichot odbijał się od ścian przez jeszcze kilka minut.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Juliet Becket on Nie 20 Lut - 15:21

Juliet zauważyła jak jego wzrok z zainteresowaniem obserwuje jej spódniczkę. No cóż... trzeba przyznać, że cicho liczyła na to iż spotka dzisiaj swojego chłopaka. Uśmiechnęła się pod nosem, ale nic nie powiedziała. Faceci!
Myślę, że za szybko się sobą znudzą, jednakże, jakby Alex miał jakiś ciekawy pomysł, rudowłosa jest jak najbardziej otwarta.
Podniósł delikatnie jej głowę i usłyszała dwa słowa, które sprawiły, ze jej serce zaczęło szybciej bić. Nie musiała mu mówić "ja ciebie też". Wszytko zawarte było w jej wzroku.
Gdy ją przytulił, poczuła jego zapach. Jej serce jeszcze bardziej przyśpieszyło i jedynie na co miała ochotę, to dotknąć jego ust. Zrobiła to najczulej a zarazem najnamiętniej jak potrafiła. Chciała pokazać mu swoje uczucia. Nie chciała by wymknął jej się kiedykolwiek z rąk.
- A ja właściwie nic konstruktywnego... Uczyłam się, spotkałam się z przyjaciółmi, których wieki nie widziałam... I myslałam o tobie. - powiedziała, bawiąc się guzikiem od jego koszuli. No tak, to chyba jej już weszło w nawyk.
Wtem usłyszała ciche szepty i chichoty dobiegające z daleka. Nim zdążyła zlokalizować miejsce niezidentyfikowanych odgłosów, poczuła jak coś na nią spada, a później to już tylko smród i obrzydzenie.
- Fuj! Ale to cuchnie! - powiedziała nieco zirytowana, lecz jej usta nabrały kształtu podkówki, gdy zobaczyła swojego chłopaka z niezbyt zadowoloną miną, oblepionego tym śmierdzącym świństwem - Ale ciesze się, że nie jestem jedynym śmierdzielem na tym korytarzu - zachichotała.
Co jak co, ale w najbliższym czasie dorwie te maluchy i powie im co nieco do słuchu!


Ostatnio zmieniony przez Juliet Becket dnia Sob 26 Lut - 16:12, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Alexander Sasturrias on Sob 26 Lut - 17:48

No cóż Alex lubił jej nogi i nie bardzo przeszkadzało mu to że Juliet wiedziała że patrzy na nią tak jak patrzył teraz. W końcu nie zamierzał robić z tego tajemnicy że mu się podoba to jak ona wygląda.
Co "Faceci"? Powinna się cieszyć że w przeciwieństwie do kobiet nie są skomplikowani w obsłudze.
Jeśli Juliet będzie znudzona wystarczy jedno słowo i będzie miała tyle rozrywki ile tylko będzie chciała.
Poczuł jak go całuje, tak przyjemnie jak nigdy jeszcze się nie czuł. Nie musiała nic mówić wiedział co chciała mu przekazać. Miał tylko nadzieje i się nie mylił bo to o czym myślał sprawiało że był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
-Czyli mam rozumieć że ja się uczyłem a Ty imprezowałaś nie wiadomo z kim? Ładna mi to sprawiedliwość...- pokręcił lekko głową i uśmiechnął się pod nosem -Mam być zazdrosny o tych "przyjaciół"?- pocałował ja i spojrzał wesołymi oczami na nią całą.
Lubił jak bawiła się jego guzikiem jakkolwiek by to brzmiało.
Usłyszał parę dziwnych dźwięków i poczuł parę uderzeń. Zanim zdążył się zorientować co się dzieje był już cały śmierdzący i obrzucony szlamem. Spostrzegł kilku drugoklasistów biegnących korytarzem.
Sięgnął po różdżkę i powiedział pod nosem zaklęcie które jednak nie zdążyło w nich trafić. Zapamiętał jednego z nich także wiedział że jeszcze się z nimi policzy.
-Aż tak bawi Cię mój widok? Bo mnie Twój aż nadto.- Roześmiał się do niej pogodnie. -Może lepiej będzie jak pójdziemy się umyć i przebrać?- Zaproponował bo nie wyobrażał sobie siedzenia dalej w takim stanie.
avatar
Alexander Sasturrias
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Juliet Becket on Pon 28 Lut - 17:41

Na pytanie chłopaka uśmiechnęła się szeroko. Imprezowaniem tego raczej nazwać nie można, ale jakby ktoś się uparł, to nawet mogłoby tym być.
- Po części. Ale też miałam swoje obowiązki. Cóż, chyba niedługo będzie czas najwyższy zapoznać cię z nimi - wyszczerzyła zęby, po czym dodała - Myślę, że nie masz być o co zazdrosny!
Pocałowała go delikatnie w policzek.
Juliet patrzyła z podziwem na Gryfona, który w szybki i zwinny sposób zareagował na małych żartownisiów. Nawet pozwoliła sobie na spojrzenie pełne uznania w jego kierunku.
- Wiesz... Twoja mina wśród tej dziwnej mazi całkiem nieźle się prezentuje - zachichotała wesoło, wycierając delikatnie swój policzek - Myślę, że to dobry pomysł. A potem moglibyśmy spotkać się w pokoju wspólnym?
Podniosła z ziemi swoją torbę, po czym stanęła, będą w gotowości, by razem ze swoim towarzyszem wyruszyć do dormitorium.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Alexander Sasturrias on Pon 28 Lut - 21:56

No właśnie. Więc Alex się uczył i starał jak tylko mógł żeby później miedz czas dla swojej Juliet a ona imprezowała. Ahh te kobiety!
-A jakież to miałaś obowiązki kochanie? Już się boję jak mnie rzucisz na pastwę swoim koleżanką.- Już sobie to wyobrażał jak stał sam, a obok niego Juliet z watahą koleżanek. - Może i nie mam o co być zazdrosny ale i tak będę o Ciebie zazdrosny. Nie zamierzam się moim skarbem z nikim dzielić i koniec.-
Uśmiechnął się do niej kiedy go całowała i sam pocałował ją ale nie w policzek tylko w usta namiętnie i czule.
Zobaczył jak patrzy na niego z podziwem. Spojrzał po sobie czy coś się stało z nim (oczywiście oprócz tego czym został obrzucony) że tak patrzy na niego i nie bardzo wiedział o co chodzi.
-Dziękuję. Nie sądzę żeby bycie obrzuconym łajnobombami komukolwiek dostarczyło uroku... Ale dziękuję. Swoją drogą Ty też całkiem całkiem wyglądasz w tej sytuacji.- Strzepał z szaty trochę mazi i spojrzał na nią -Dobrze, to idziemy się umyć i potem w pokoju wspólnym będę czekać.-
Chwycił ją za rękę i ruszyli korytarzami w głąb zamku, unikając tego żeby większa ilość osób zobaczyła ich w takim wyglądzie.
avatar
Alexander Sasturrias
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 0:40

Był zły. Nie, był wściekły. To co zobaczył w Dziale Ksiąg Zakazanych kompletnie wyprowadziło go z równowagi. Lily Grey, ta Lily Grey, w której się podkochiwał od dłuższego czasu migdaliła się z jakimś Gryfonem. Do tego tym Gryfonem był nie kto inny jak Gabriel Smith egoistyczny i arogancki chłopak z jego rocznika. Mikael nie lubił go już wcześniej, a teraz... Teraz go nienawidził.
Nie wierzył, że Lilka sama mogła się na to zgodzić. To na pewno on poplecznik Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać zmusił ją do tego, albo zaczarował. Przecież ona nigdy, nigdy by czego takiego nie zrobiła, a przynajmniej tak się Puchonowi wydawało.
Przez tą całą złość nie do końca wiedział, gdzie idzie. Po chwili rozpoznał siódme piętro, to tutaj są dormitoria Gryfonów. Już wiedział po co tu przyszedł...
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 0:53

Gabriel wyszedł z pokoju wspólnego i ruszył przed siebie. Na wąskim korytarzu nagle spotkał kogoś, kogo akurat najmniej miał ochotę spotkać. Nie chciał ani na niego patrzeć, ani mieć z nim cokolwiek wspólnego.
- Przesuń się. - Warknął. Przechodząc obok potrącił go barkiem. Prawą rękę zacisnął na różdżce gotowy reagować. Był opanowany, skupiony, nie dał się ponieść emocjom. Nawet nie czuł wściekłości, czego chyba nie można było powiedzieć o chłopaku. To była jego przewaga. Uśmiechnął się pod nosem. Zaatakuje go. Wiedział o tym i cieszył się, będzie mógł go zmasakrować, zadać mu ból. Nie było nikogo kto mógł mu pomóc.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 1:02

Kto tu się pałętał? O panicz Smith. Chłopak na pewno wiedział, że włóczenie się po szkole o tej godzinie jest surowo zabronione, jako prefekt mógł mu odjąć punkty, ale po co mają cierpieć wszyscy przez jednego patałacha.
Odpłacił mu się pięknym za nadobne. Szturchnął go, mocno, może i za mocno. No cóż jeszcze zanim pojawił się w Dziale Ksiąg Zakazanych miał za sobą parę mocniejszych czekolad, a po tym co zobaczył wyczyścił swoją piersiówkę na błysk.
- Co jej zrobiłeś, że Ci tak oddała? - Warknął. Dzisiaj nie był spokojnym i grzecznym chłopcem, przynajmniej nie teraz. - Czemu ją wykorzystałeś? Trzeba było znaleźć sobie dupodajkę, a nie wykorzystywać biedną Lilkę! - Już krzyczał. Widział to co widział. Jak Puchonka... W myślach nawet nie mógł tego powiedzieć. Nie ona taka nie była, na pewno nie... To wszystko jest winą Smitha.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 1:11

Jego słowa trafiły celnie. Wyciągnął różdżkę i wycelował w niego.
- Ostrzegam gnojku! Jeszcze jedno słowo! - Jego twarz była skupiona, oczy płonęły zimną wściekłością, miał zaciśnięte szczęki. Słowa które wypowiadał brzmiały jak syk. - Nic Ci do nas. - Czekał na jego ruch. Był gotowy. Nie bał się ani tego, że może stracić punkty, ani tego, że mogą wyrzucić go ze szkoły. Teraz liczyło się tylko to, czy chłopak zareaguje. - Ciągle szwendasz się nocami po zamku? Nie masz nic lepszego do roboty... szlamo? - Ton jego głosu wyrażał obrzydzenie. Prowokował go, chciał żeby puchon zaatakował, wtedy miałby czyste sumienie, że to nie on zaczął.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 1:19

Trafił? Ups...
- Odpowiedz mi pieprzony Śmierciożerco. - Teraz to i on trzymał różdżkę sobą. - Do was?! - Ryknął. Chłopakowi chyba się od tego bogactwa w dupie poprzewracało. - Jakich was? Ona nigdy nie związałaby się z kimś takim jak ty. Nigdy. Jak widzę umiesz Imperiusa stosować, skoro to Ci robiła! - Alkohol uderzał mu do głowy, był coraz bardziej zdenerwowany.
- Ja mogę się szwendać, ty już mniej. A szlamo to sobie do swojej mamusi mów. -
Za dużo tego. - Drętwota - Ryknął, a z jego różdżki wprost na Gryfona pomknęła wiązka czerwonego światła...


Ostatnio zmieniony przez Mikael Hitchcock dnia Pon 18 Cze - 1:21, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 1:19

The member 'Mikael Hitchcock' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 1:25

Chyba nie docenił chłopaka. Zaklęcie było niesamowicie celne i silne, rzucone z potężną precyzją. Widać, że Mikael nie robił tego po raz pierwszy. Gabriel też był jednak w te klocki niczego sobie, był też przygotowany do walki. Teraz nie mógł się wycofać. Zareagował szybko.
- PROTEGO! - Miał nadzieję, że jego tarcza okaże się nie mniej silna niż zaklęcie Mikaela. Chciał mu jeszcze odpowiedzieć, ale wtedy zostałby z pewnością trafiony. Później przyjdzie na to czas.

Zareagował zdecydowanie zbyt późno, zaklęcie ugodziło go prosto w pierś i rzuciło nim na ścianę. Wypuścił z ręki różdżkę. Pobity przez szlamę... uderzył tak mocno, że stracił przytomność. Stróżka krwi ściekała po jego skroni. Zanim odpłynął zdążył jeszcze przemyśleć sytuację... Złamany obojczyk, złamana ręka, możliwe pęknięcie czaszki, ale raczej tylko wstrząs mózgu. To była jego ostatnia świadoma myśl.


Ostatnio zmieniony przez Gabriel Smith dnia Pon 18 Cze - 1:28, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 1:25

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Severus Snape on Pon 18 Cze - 1:50

Było bardzo późno, kiedy Severus Snape ruszył się ze swojego gabinetu, aby załatwić wyjątkowo głupią sprawę swojego ucznia z Minerwą, który rzekomo nie nauczył się na klasówkę z transmutacji... jak sami widzicie - bardzo głupia sprawa. Severus osobiście musiał się pofatygować aż na siódme piętro, na godzinę jedenastą, do gabinetu swojej koleżanki wyczekującej go z niecierpliwością. Z typowym dla siebie zimnym spojrzeniem maszerował raźno korytarzem, rozglądając się dokładnie na boki. Niech tylko zauważy jakichś uczniaków o tej porze na korytarzu. Wtedy pożałują, że się w ogóle urodzili.
Jednak los chciał, że Snape nie mógł spokojnie dojść do gabinetu Minerwy, ponieważ w jednej z odnóg głównego korytarza usłyszał odgłosy walki. Zmrużył oczy, zacisnął usta i z kamienną twarzą, powiewając czarną szatą, szybko zawrócił w kierunku hałasu.
Scena, jaką ujrzał, zaskoczyła nawet jego, ale - co chyba oczywiste - nic nie dawał po sobie poznać. Zobaczył dwóch uczniów z szóstego roku, niejaki pan Smith z Gryffindoru, którego nie znosił całą swą duszą, oraz pan Hitchcock - prefekt z Domu Borsuka. Dziwnym trafem, naprawdę dziwnym, Gryfon leżał na posadzce w niewygodnej pozycji, a Puchon stał nad nim z różdżką w ręce. Dopiero po chwili Snape zauważył kałużę krwi wokół pana Smitha.
- Hitchcock! Co to ma znaczyć? - powiedział głośno Snape. - Minus piętnaście punktów dla Hufflepuffu! Nikt cię nie poinformował, że nie można włóczyć się po nocy? I ty jesteś prefektem?
Severus ukląkł przy chłopaku i pobieżnie zbadał jego obrażenia. Było źle.
- Co ty mu zrobiłeś, Hitchcock? - warknął Snape. Oj, ten Puchon miał poważne kłopoty.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 1:59

Puchoni nie są wcale tacy słabi, jak ludzie myślą, naprawdę potrafili być silni i twardzi. Cóż w przypadku Mikaela objawiało się to dopiero po alkoholu, takie życie.
Obrócił się błyskawicznie i spojrzał w oczy profesora. - Dobry Wieczór panie profesorze. - Powiedział najmilszym głosem, na jaki było go teraz stać. Miał przerąbane wiedział o tym.
- Poinformował. To on się włóczył, a ja go tylko znalazłem. Też się nad tym zastanawiam. - Powiedział i spojrzał na swoją odznakę dumnie przyczepioną do jego szaty.
Było źle, ale sam się prosił, to jego wina, to wszystko było winną tego przeklętego Smitha.
- Nic. - Wzruszył ramionami. - To zwykła Drętwota. -
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Severus Snape on Pon 18 Cze - 2:13

Severus miał ochotę przekręcić temu wymuskanemu chłopczykowi łepek, żeby już nigdy więcej się nie obudził i nie patrzył na niego tymi swoimi okropnymi ślepiami w ten sposób. Skrzywił się.
- Wieczór, Hitchcock? - syknął, nagle się prostując. - Jest przed jedenastą. Pan Smith powinien był w łóżku, a ty powinieneś patrolować korytarz przy suwerenie, o ile się nie mylę.
Wymamrotał cicho zaklęcie, aby pozostałości po Gryfonie unosiły się tuż nad ziemią i powoli podążały za jego krokami. Spojrzał lodowato na Puchona.
- Więc się przyznajesz, że to ty go zaatakowałeś? - warknął Snape, patrząc z góry na chłopaka. - Będę musiał porozmawiać z panią Sprout, czy funkcja, którą ci powierzyła, jest podarowana właściwej osobie.
Niezrównoważony umysłowo gnojek. Za kogo on się uważa? Jeśli ma odznakę, to wszystko mu wolno? Na szczęście, Severus był wychowanym człowiekiem i te informacje zachował dla siebie.
- Minus kolejne dziesięć punktów, Hitchcock. Doskonale wiesz, że nie można atakować innych uczniów - powiedział Mistrz Eliksirów. - Tobie radzę położyć się do łóżka. Jeśli za piętnaście minut cię tam nie zastanę, spotka cię coś gorszego niż szlaban. A właśnie... twój zaczyna się jutro, o dziewiętnastej, i będzie trwał przez resztę tego tygodnia.
Zlustrował jeszcze raz wzrokiem tego okropnego ucznia, starając się zapamiętać jego paskudną twarzyczkę. Będzie wiedział, kogo ma odpytać na następnej lekcji z całego semestru. Z panem Smithem unoszącym się za Severusem, ruszył w kierunku Skrzydła Szpitalnego.
- Miłej nocy, panie Hitchock - dodał ironicznie Severus, znikając za zakrętem korytarza.
Chwilę potem Gryfonem zajęła się pielęgniarka, a sam Snape mógł w końcu udać się na spotkanie z Minerwą. Oczywiście, zdał jej całą relację z owego wydarzenia. Pewnie będzie wiedziała, co ma zrobić ze Smithem.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Mikael Hitchcock on Pon 18 Cze - 2:22

Ups. Jego błąd. Naprawdę za dużo wypił. Jednak jego dzisiejsze pijaństwo było winą tego myślącego tylko o sobie Gryfona.
- Tak, tak przyznaję się do wszystkiego. - Bolała go głowa, zaczynał mieć kaca. Chciałby już się znaleźć w łóżku, albo gdzie indziej, byle nie tu. Nawet już nie słuchał dalszej gadaniny Snape'a tylko mruknął. - Acha. -
Uczył się, odpowie. Chyba, że zostanie zabity przed odpytywaniem.
- I nawzajem. - Powiedział równie ironicznie i wolnym krokiem ruszył do swego dormitorium.
Musi o wszystkim powiedzieć Lily. Musi jej przekazać tą cudowną nowinę. Skopał dupę temu, który ją wykorzystał. Spodziewał się pochwały, nagrody.
avatar
Mikael Hitchcock
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Manchester, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Deria Malsive on Wto 3 Lip - 20:09

Dziewczyna szła przy ścianie. Jedną ręką delikatnie macała zimny mur, drugą trzymała kijek, którym sprawdzała drogę przed sobą. Jak zwykle - jej lekko rozchylone usta i wpatrzone w nicość, niewidzące oczy sprawiały wrażenie, że jest nieobecna. W pewnym sensie była to prawda. Była też dziś załamana... same nieszczęścia od rana. Po pierwsze: przewidziała, że zdrowie jej mamy pogorszy się w przeciągu tygodnia, a jej nie było w domu, nikt jej teraz nie pomoże... po drugie jej ukochany ptaszek zgubił się gdzieś. Wyleciał przez okno, kiedy go karmiła i nie wracał już od rana. Nigdy nie odlatywał na tak długo. Nie widziała też nic w związku z tą sprawą, co bardzo ją martwiło. Strasznie przeżywała te wydarzenia i miała zamiar napisać list do domu, żeby uprzedzić matkę o nadchodzącej chorobie.
Korytarz, którym teraz szła... nie pamiętała go. Chciała iść do sowiarni, żeby wysłać list. Jeśli się zgubiła, to kaplica. Może błądzić kolejne kilka godzin, w końcu nie widziała żadnych punktów charakterystycznych, a nie wszystkie postaci na obrazach były rozmowne. Przystanęła na chwilę, odkręciła się, straciła oparcie i upadła. Zbiła się, ale to nic. Wstała szybko, ale... Zgubiła gdzieś list. Pochyliła się i zaczęła macać dookoła, mając nadzieję, że nie odleciał za daleko. Sam pech dzisiaj...
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 21:52

Cassie była cała w skowronkach i kwiatkach, gdy wybiegła z sowiarni, ze szczelnie zawiniętą paczką, w której kryła się czerwona sukienka i czarne baletki, które łącznie tworzyły całość z etykietką "Prezent od Gabriela. Uważać i dbać!". Ciągle do niej nie docierało, że podczas jednego dnia zdołała się z nim pogodzić, a jednocześnie zgodzić, żeby zabrał ją na przyjęcie do swojego rodzinnego domu. Nie zamierzała nic mówić ani Norze, ani ojcu - najwyżej potem zobaczą jej zdjęcie w gazecie... z prawdziwą wojną myśli w głowie, nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu cisnącego się jej na usta. Biegła korytarzem, szukając jak najkrótszej drogi do lochów. Wbiegła w wąski korytarz i przystanęła na chwilę.
Pod ścianą siedziała jakaś dziewczyna. Nie była brzydka - wręcz przeciwnie, swoją urodą mogła powalić niejednego mężczyznę. Szukała czegoś po omacku, jakby nic nie widziała. Po chwili klatki w głowie Cassie przestawiły się - Deria, niewidoma dziewczyna z Ravenclawu, jej rocznik. Otworzyła usta, aby zaraz potem je zamknąć. Podeszła do dziewczyny prawie bezszelestnie. Nigdy nie znalazła się z nią sam na sam i nie bardzo wiedziała, czego może się po niej spodziewać. Podniosła list z podłogi i podała jej prosto do ręki.
- Trzymaj - powiedziała, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Dzisiaj Cassie miała szampański humor i nic nie mogło go zepsuć. - Potrzebujesz pomocy?
Przypatrzyła się dziewczynie. Nie znały się może osobiście, ale liczyła, że nie odprawi jej z kwitkiem. W końcu wyglądała na taką... zagubioną?
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Deria Malsive on Wto 3 Lip - 22:12

Usłyszała czyjeś miękkie, skoczne kroki. Zamarła. Należały do dziewczyny, z pewnością. Musiała mieć na sobie ciężkie buty, chociaż jej chód sugerował, że stąpała szybko, radośnie. Za chwilę... Już wybiegła zza rogu, nie poznawała jej zapachu. Nagle zaczęła zachowywać się cicho. Chce ją podejść? Zrobić jej coś? Czuła jej obecność, wiedziała z którego kierunku nadchodzi, znalazła drżącą dłonią różdżkę, zacisnęła na niej palce. Nagle poczuła papier w swojej drugiej dłoni. List. List, który napisała. Tak - umiała pisać. Koślawo, ale potrafiła. Uczyła się długo, ale w końcu nie musiała prosić o pomoc. Bardzo ją to krępowało. Tym bardziej, że czasem nie chciała, żeby ktoś wiedział co pisze, a musiała to wszystko powiedzieć osobie trzeciej, zaufać jej dłoni, zaufać, że pisze dokładnie to, co Deria jej dyktuje. To było straszne.
- Dziękuję. - Wyszeptała. Dziś był jeden z tych dni, w których brakowało jej ludzi. Brakowało jej kogoś z kim mogłaby porozmawiać, do kogo mogłaby się przytulić. Nauczyła się doświadczeniem, że dziewczyny bywają bardziej wyrozumiałe, przyjemniejsze, bardziej wrażliwe... nie przyćmiewały jej wizji, a ich towarzystwo wpływało na nią budująco. Tym bardziej ucieszyła się słysząc kobiecy głos. Już wcześniej wiedziała, że to nie chłopak, ale miło było się upewnić. Wstała niepewnie, wyciągnęła rękę z kieszeni jeansów. Miała na sobie kwiecistą, luźną tunikę i "elfie" buty, jak lubiła je określać, w kolorze ciemnozielonym. - Słuchaj... zgubiłam się... - Głos jej się trochę łamał. Podniosła list. Jej oczy wbite były mniej więcej w okolice szyi dziewczyny. - Chciałam wysłać list... Nie wiem gdzie jestem. - Wargi jej zadrżały, ale pozostała silna. Jejku... gdzie jest Ceryx? Dlaczego nie ma go przy niej? Dlaczego nie pośpiewa jej teraz do ucha?
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 22:51

Deria wyglądała, jakby właśnie zachorowała na ciężką, nieuleczalną chorobę, przynajmniej według panny Hayes. Nie umknął jej fakt, że dziewczę zacisnęło swoją drżącą dłoń na różdżce. Na szczęście na razie nie była jej potrzebna - panna Hayes nie zamierzała robić jej krzywdy. Gdyby tak było, pewnie nawet listu by jej nie podała, tylko perfidnie go otworzyła, przeczytała, a potem podarła na strzępy i obrzuciła nimi dziewczynę. No, ale tego nie zrobiła, prawda?
- Nie ma za co - odparła Cassie, ciągle mając na ustach uśmiech. Ostatnio uśmiech coraz częściej witał na jej twarzy, jakby chciał zatrzeć wszelkie wspomnienia o tamtej Cassandrze, która traktowała wszystkich z góry i z wyższością.
Ślizgonka była bardzo ciekawa, czy Deria zobaczy w jej towarzystwie jakąś ciekawą wizję, dotyczącą jej przyszłości. Skoro, gdy były przy niej dziewczęta, jej wewnętrzne oko nie zostawało zakryte za lekką mgiełką, to może wywróży Cassie coś ciekawego? Hm? Panna Hayes ujęła dłoń Derii, gdy głos się jej załamał. Uśmiechnęła się współczująco, chociaż Krukonka nie mogła tego widzieć.
- Zaprowadzić cię? - spytała domyślnie Cassie, myśląc przy okazji, czy Gabriel zdążył już się ulotnić z sowiarni, czy znowu wychodziła mu naprzeciw? No, ale co on by tam robił sam? Pewnie już poszedł robić coś... ciekawego. - To jak, idziemy wysłać list?
Uśmiechnęła się jeszcze raz. Prawdziwy dzień dobroci dla znudzonych uczniów Hogwartu.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Deria Malsive on Wto 3 Lip - 23:24

Nie widziała uśmiechu dziewczyny, ale usłyszała go w tonie jej głosu. Cieszyła się, że spotkała kogoś życzliwego, kto chce jej pomóc. Uśmiechnęła się do towarzyszki nieśmiało. Deria wciąż była nieco nieufna wobec niej, ale skądś kojarzyła jej głos - możliwe, że uczyły się razem, chociaż pewnie nigdy nie rozmawiały ze sobą sam na sam. Włożyła list do tylnej kieszeni swoich spodni. Zlokalizowała lepiej miejsce, gdzie dziewczyna powinna mieć oczy, chociaż jej spojrzenie było całkiem nieobecne.
Poczuła dotyk jej ręki i nagle przed jej oczyma przewinęła się masa obrazów, jak na przyspieszonym filmie. Krzyknęła z bólu i cofnęła się do ściany, opierając o nią i desperacko próbując złapać oddech. Wycelowała palcem w miejsce, gdzie jak sądziła stoi dziewczyna. Spróbowała coś powiedzieć, ale z jej oczu popłynęły tylko łzy, a usta zadrżały niebezpiecznie.
- N-nie... - Wydusiła w końcu. Nie chce, nie chce tego więcej widzieć... tyle cierpienia w niej i później i poza nią, będzie, doświadczy. Jakiś człowiek. Widać jak przez mgłę, ktoś się zbliża, jest jeszcze w cieniu, ale niedługo wejdzie w krąg światła, które pada nie wiadomo skąd. On jest zły, Deria nie chce go poznać, nie chce! Pustka tylko potęguje strach, czuje się teraz bezbronna, nie widzi... Czuje się jak dziecko nocą, samo w domu, któremu odcięli prąd, a burza szaleje za oknami. Raz na jakiś czas błyskawica przecina powietrze i wydobywa z wiecznej ciemności fantazyjne kształty koszmaru. Szybki, płytki oddech wypełnia jej wyczulony słuch, nie słyszy, czy dziewczyna jeszcze jest przy niej, czy już poszła. - Nie odchodź... nie odchodź proszę... jesteś tu? Proszę... Jesteś? - Panicznie próbowała przemóc szloch i strach. Różdżka jej nie uratuje. Nie przed przeznaczeniem...
avatar
Deria Malsive
Uczeń

Liczba postów : 89
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 23:50

Kiedy Deria krzyknęła, Cassie odskoczyła od niej jak oparzona. Przez chwilę myślała, że zrobiła coś nie tak, że nie powinna łapać jej za dłoń, że powiedziała coś niewłaściwego... paczka wypadła z jej rąk i z trzaskiem wylądowała na posadzce. Cassie patrzyła przerażonym wzrokiem na pannę Malsive. Oddech jej przyśpieszył, serce zaczęło walić jak oszalałe.
- Nie idziemy? - spytała panna Hayes niepewnie, marszcząc brwi. Jedynie cichy głosik w jej głowie podpowiadał jej, że ledwo słyszalny protest Krukonki wcale nie dotyczył jej odpowiedzi, czy chce zrobić coś tak trywialnego, jak wysłanie listu, czy pójście do sowiarni. Ślizgonka przestraszyła się, wcale nie na żarty. Przez chwilę żałowała, że w ogóle zatrzymała się przy Derii i podała jej ten cholerny list. Musiała zgubić drogę, musiała go upuścić?
- Jestem - ucięła krótko Cassie, patrząc niepewnie na pannę Malsive. Po raz pierwszy w życiu bała się innej dziewczyny. Mimo tego, co podpowiadał jej rozsądek, zbliżyła się do niej i przytuliła. Zaczęła ją głaskać po plecach, żeby się uspokoiła. - Co się stało...?
W głowie Cassie powstał mętlik. Kłopoty? Nie. To nie mogło dotyczyć jej osoby. Chociaż... w końcu Deria widziała przyszłość. Czyżby...? Wydała z siebie cichy okrzyk przerażenia. Nie, nie, nie. Nie teraz, gdy wszystko powoli wracało do normy...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wąski korytarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach