Gabinet

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gabinet

Pisanie by Mistrz Gry on Czw 2 Wrz - 22:43

avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 2 Wrz - 22:56

Audrey po raz kolejny w swoim piętnastoletnim życiu, nie wiedziała, co powinna zrobić. Wszystko zaczęło się niewinnie - podczas podróży pociągiem, pokazała, że ma długi język i wyznała Ellie to, co powiedział jej Crispin kilka dni temu. Może wszystko byłoby w porządku, gdyby nagle nie doznała olśnienia, nie odkryła, że również żywi do niego cieplejsze uczucia i nie postanowiła powiadomić go o nich podczas piątkowego spotkania. Potem, żeby było ciekawiej, zatruła się fasolkami wszystkich smaków i zamiast na ucztę udała się w asyście pielęgniarki do jej gabinetu. Cały następny dzień, pomimo braku śniadania przebiegał standardowo - pierwsza lekcja z McGonagall, która uświadomiła jej, że zaawansowana transmutacja to nie przelewki i jeśli chce zdać OWUTEMy, musi zabrać się do roboty. Potem przyszła pora na historii magii - Audie dałaby sobie rękę uciąć, że stary Binns mówił dokładnie o tym samym, co jej opiekunka. W końcu jednak doczekała się obrony - czuła się podekscytowana nie tylko dlatego, że to zawsze był jej ulubiony przedmiot, ale również chciała zobaczyć na własne oczy nowego profesora. Z tego co mówiły jej współlokatorki, pod względem wyglądu bił na głowę profesora Forrestera. Jakież było jej zdziwienie, gdy za katedrą ujrzała nikogo innego, jak Crispina. Próżno opisywać, jak poczuła się w tamtej chwili - okłamał ją? Powiedział, że ją kocha, a nie wspomniał o tym, że zostanie jej nauczycielem? Z całą pewnością było to najgorsze czterdzieści pięć minut w jej życiu, a po zakończeniu lekcji opuściła klasę jako pierwsza, nie zaszczycając Fairchilda nawet spojrzeniem.
Wiedziała, że tak będzie. Kiedy wreszcie się na kogoś otworzy, ten ktoś postanowi ją skrzywdzić. Jednakże nawinie wierzyła, że to wszystko da się jakoś wytłumaczyć. Postanowiła udać się do jego gabinetu. Niepewnie zapukała do drzwi, a gdy odpowiedziało jej stłumione proszę, niczym na skazanie weszła do pomieszczenia.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Czw 2 Wrz - 23:35

Od początku wiedział, że ta doba zapewne będzie inna niż wszystkie jego poprzednie, głównie za sprawą praktycznie pierwszego dnia pracy. Poprzedniego dnia nie widział Audrey na uczcie, nie spodziewał się nawet ujrzeć jej przy stole Gryfonów, chociaż częstokroć jego oczy były skierowane na adeptów magii. Dla niego sprawa miała się jasno: ukończyła Hogwart, a spotkanie w wiosce nie zostało jeszcze odwołane, tak więc w głowie wyobrażał sobie, jak naprawić swoje wyznanie, który najwidoczniej nie przypadło do gustu dziewczynie. Ale słowa z jego ust już padły i mimo, że - tak mu się bynajmniej wydawało - Sheridan nie darzy go takim uczuciem, jak on ją, Crispin nie jest wstanie zmienić swoich. Kochał ją i nie potrafił tego zmienić, nie wyrażał chęci, by było inaczej. Ucieczka dziewczyny nie pomogła mu w niczym, a co gorsza pogorszyła tylko sprawę, bowiem poczuł się wtedy niezręcznie. Chociaż wiedział, iż ona z pewnością też. Tych dwóch słów nie wypowiada się od tak, w jego przypadku. Gdy do klasy weszli uczniowie klasy szóstej, a w tłumie dostrzegł nie kogo innego jak Audrey, jego zaskoczenie nie znało granic. Myślał, iż ta ukończyła szkołę. Był tego niemal pewien. Za wszelką cenę pragnął ukryć swoje zmieszanie udając, że nie znają się. Romans z uczennicą jest wysoce niestosowny i dokładnie zdawał sobie z tego sprawę, jednakże pałał do niej uczuciem, które ona już zna. Niedawna ucieczka Audrey, z miejsca, gdzie się spotkali, oraz traktowanie go tak, jakby nie istniał na lekcji, nie dawało jakichkolwiek nadziei na nic. Wiedział, że nie powinni być razem, ze względu na swoje położenia, jednakże nie wyobrażał sobie, by w dzień, w dzień widzieć ją i udawać, że jest dla niego zwykłą uczennicą. Ona sama zresztą dokładnie wiedziała, że tak nie jest.
- Miałaś podręcznik od eliksirów z klasy siódmej - powiedział z lekkim wyrzutem w głosie. Przez ten cały czas myślał, iż jest o dwa lata starsza, a co więcej na pewno nie będzie jej nauczycielem. Życie jednak potrafi zaskoczyć. Niemile. Nie miał bladego pojęcia, co dalej. Nie będzie wstanie udawać, że jej nie zna, a tym bardziej, iż jest mu obojętna. Mijać ją być może na szkolnym korytarzu i odpowiadać Dzień dobry, chociaż z pewnością będzie go unikała, jak znał życie. - Czemu mi nie powiedziałaś, że masz - urwał zdanie, zastanawiając się podirytowany. - W jakim ty wieku jesteś? - zapytał marszcząc czoło i w mgnieniu oka znalazł się na przeciw Audrey.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 2 Wrz - 23:52

Zacisnęła wargi, wbijając wzrok w czubki swoich butów. Nie takich słów spodziewała się na powitanie. Nie po tym, jak powiedział, że ją kocha. Nawet nie podniósł się zza biurka, świdrując ją swymi czarującymi oczami.
- To wszystko co chcesz mi powiedzieć? - zapytała na wpół rozbawiona, na wpół załamana. Właściwie, nie zastanawiała się, jak przebiegnie ich dzisiejsza rozmowa - widok jego twarzy za katedrą tak mocno wrył się w jej umysł, że zwyczajnie nie starczyło w nim miejsca na nic innego. - Rozumiem, że mam całkowity zakaz noszenia przy sobie podręcznika dla eliksirów. Masz rację, to całkowicie nienormalnie, żeby uczennica chciała się dowiedzieć czegoś więcej o przedmiocie, który i tak i siak oblała, bo jej profesor jest wielkim chamem - odpowiedziała cynicznie, krzyżując ramiona pod biustem. Ponoć najlepszą obroną jest atak, a Audrey, która jeszcze wczoraj zamierzała przyjść do niego z sercem na dłoni, teraz poczuła się zagrożona i osaczona. Crispin najlepiej wiedział, co robiła kiedy coś ją przerastało - uciekała. Myślał. Ona też myślała. I żadnemu z nich owo myślenie na dobre nie wyszło. - Jakbyś kiedykolwiek o to zapytał - prychnęła, opierając się o drewniane drzwi, prowadzące do jego gabinetu - Szesnaście - Brakowało jej jeszcze prawie czterech miesięcy, ale lepiej, żeby o tym nie wiedział. - Myślałam, że wiesz. Mówiłeś, że znasz mojego ojca, pomyślałam... - urwała i niestety na tym skończyłaby się szczerość panny Sheridan - Dlaczego nie powiedziałeś mi, że zamierzasz pracować w Hogwarcie? - I znowu atak.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sob 4 Wrz - 18:23

Crispin natomiast nie zastanawiał się jak przebiegnie ich dzisiejsza rozmowa, albo jakakolwiek ich wspólna konwersacja w najbliższym czasie. Trapiło go, czy ona odbędzie się w ogóle. Na lekcji próbował nie zerkać na Audrey, która zdawać mogłoby się, iż nie jest zainteresowana tym, co działo się w klasie, w najmniejszym stopniu. Każda inna uczennica na miejscu Sheridan, dostałaby upomnienie, ponieważ odebrałby to jako lekceważenie jego osoby, czego tolerować zamiaru nie ma, ale jakoś płeć piękna w Hogwarcie tego nie czyniła na obronie przed czarną magią.
- Wysunąłem wówczas złe wnioski - wytłumaczył starając się być spokojny. - Byłem zdania, że jesteś w siódmej klasie - powiedział spokojnie patrząc Audrey w oczy. Gdyby nie to, iż myślał, że ukończyła Hogwart, za nic nie związałby się z nią. Wiek dziewczyny prawdy powiedziawszy przeraził go. Fakt, że jest jedną z jego uczennic również. Nie w głowie były mu z nimi żadne romanse, ponieważ potępiał je. - Bo nie pytałaś się - odpowiedział podobnie, jak wcześniej Audrey, ale zaraz pożałował tych słów. Nie chciał ranić Audrey, ani być grubiański w stosunku do niej. Ta sprawa przerosła go. Niby rozmawiali dużo, jednakże tak naprawdę nie wiedzieli podstawowych rzeczy o sobie. Jak właśnie ile mają lat, gdzie Crispin podjął pracę, czy też co Audrey ma zamiar zrobić dalej skoro ukończyła szkołę. - Chciałem ci o tym powiedzieć na piątkowym spotkaniu - dodał po chwili próbując, by w jego głosie nie było nutki rozdrażniania.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 4 Wrz - 18:45

Cała ich przyszła znajomość stanęła właśnie pod znakiem zapytania, a jej losy tak naprawdę ważyły się w rękach Crispina. Audrey, pomimo gryfońskiego uporu, nie potrafiła walczyć o rzeczy czy też ludzi, na których jej zależało. Z jej strony tak samo miało stać się z Fairchildem. Chociaż dopiero co zdała sobie sprawę z uczuć jakie do niego żywi, wolała dać mu odejść czy też wyrażając się bardziej dobitnie, samej uciec od problemów. Co się zaś tyczy pozostałej części płci pięknej w zamku, nic dziwnego, że wykazywały zainteresowanie lekcją. Chciałoby się powiedzieć, że bardziej interesował je sam profesor niźli obrona, ale gdy uczy ktoś tak przystojny, przedmiot wiele zyskuje w oczach damskiej części braci uczniowskiej.
- Mogłeś zapytać, a nie zakładać dla własnej wygody, że jestem dorosła - powiedziała odwracając wzrok. To wszystko powoli zaczynało ją przerastać - jej chłopak nie mógł być jednocześnie jej nauczycielem. Takie związki są niedopuszczalne, a to zostawia im tylko jedno raniące dla obu stron rozwiązanie: zakończyć to i udawać, że nic się nie stało. - Tak. Akurat mogłam się domyśleć, że ktoś kto próżnuje od zakończenia Hogwartu nagle postanowi znaleźć pracę. Niech pan wybaczy, panie profesorze, ten zupełny brak myślenia. Przecież to powinno być dla mnie równie oczywiste, co twój wiek! - Miast wybuchnąć płaczem, zacisnęła dłonie w pięści, boleśnie wbijając paznokcie w skórę i pozwoliła ponieść się ogarniającej fali złości. - Najwyraźniej piątkowe spotkanie jest w zupełności zbędne - odpowiedziała chłodno, odsuwając się od niego. Jego zapach, obecność dodatkowo podsycały jej rozpacz.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sob 4 Wrz - 19:15

On zawsze próbował walczyć o ludzi, na których mu zależy. Zresztą nie wyobrażał sobie, żeby miało być inaczej. Kochał Audrey i nie zmieniał, co do tego zdania, jednakże w tym przypadku wahał się, czy aby na pewno powinni być razem. On jest nauczycielem, a ona jego uczennicą. Ich relacje nie mogą wybiegać poza te ustalone, ponieważ ludzie mogliby zacząć coś dostrzegać. Przyjaźń w grę również nie wchodziła, bowiem nie potrafiłby przebywać w towarzystwie dziewczyny, którą darzy głębszym uczuciem, i udawać, że wszystko jest w porządku, gdy ma ochotę ją przytulić, a nawet pocałować. Dokładnie miał pojęcie, co należy zrobić: zerwać ze sobą, widywać się tylko i wyłącznie w klasie, a poza nią konwersować jak nauczyciel z uczniem. Nie był pewien, czy byłby wstanie tak czynić. Może przez najbliższych parę miesięcy potrafiłby się trzymać tego, ale co następnie? Swoich uczuć nie był wstanie zmienić, a ukrywać należałoby je chociaż ze względu na Audrey, która z pewnością również poniosłaby konsekwencje jego bezmyślności. A na domiar wszystkiego była prefektem, którego zachowanie jest stawiane za wzór. Bynajmniej tak było za czasów, gdy on uczęszczał do Hogwartu, ale jak zdążył się zorientować niewiele się zmieniło pod tym względem od tamtego czasu.
- Pragnę zauważyć panno Sheridan - zaczął mówić, w przeciwieństwie do Audrey, dobitnie spokojnym głosem, wciąż patrząc jej w oczy mimo, że ta się od niego oddaliła - iż wyraz jakiego panienka używa do zwracania się do mnie, nie jest adekwatny do zachowania, a tak być naturalnie nie powinno. - Chciał ją odtrącić? Tak, ponieważ zdawał sobie sprawę, iż nie powinni być razem. Problemy jakie mogą powstać przez jego egoistyczną postawę dopadną zapewne także i Audrey, a przede wszystkim nie chciał, by to właśnie ona musiała ponosić również konsekwencje jego bezmyślności. Szkoda tylko, że jego zachowanie kłóci się z tym, czego pragnie w rzeczywistości.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 4 Wrz - 19:33

Wcale nie potrafiłaby się tego trzymać. Gdyby była pełnoletnia, wystąpiłaby o dokończenie nauki w domu i przystąpienie do OWUTEMów wraz z innymi tylko po to, by być z dala od niego. Jednakże nie ukończyła jeszcze nawet szesnastu lat, musiała więc znaleźć inne rozwiązanie. Chociaż bardziej niż cokolwiek innego na świecie chciała, by zawalczył o nią, wiedziała, że tego nie zrobi. Musiała się z tym pogodzić, ale to nie miało przyjść jej łatwo.
- Więc to koniec? - zapytała, odwracając się do niego plecami, nie potrafiąc dłużej znieść jego spojrzenia. Jedynie cudem nie opadła bezsilnie na krzesło i nie zaczęła płakać. Kiedy wreszcie pozwoliła sobie na głębsze uczucie, pokochała kogoś, ich związek się kończył. Utwierdziła się w przekonaniu, że miłość nie warta jest cierpienia, a ona sama miała rację unikając go. - Proszę mi wybaczyć moje niedopuszczalne zachowanie, profesorze. Obiecuję, że już nigdy się to nie powtórzy - powiedziała głosem wypranym ze wszelkich emocji, po czym niezauważenie otarła łzę, która spłynęła po jej policzku. Znacznie bardziej wolałaby stawić czoła konsekwencją związku z nim niźli jego obojętności, jednakże nie zamierzała walczyć. Poddawała się na wszystkich frontach, raniła sama siebie. - Przyszłam, żeby ci powiedzieć, że zamierzam zrezygnować z obrony - dodała cicho, wpatrując się w krajobraz za oknem. To był jedyny przedmiot, który lubiła, jednakże nie potrafiłaby znieść jego obecności za biurkiem, wiedząc, że tylko przez to nie mogą być razem. Nie mogła zwracać się do niego panie profesorze, nie mogła pisać dla niego prac domowych. Jeśli tak miał się skończyć jej pierwszy poważny związek, wolała móc zapomnieć o jego istnieniu, jedynie sporadycznie mijając go na korytarzu.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sob 4 Wrz - 20:15

Koniec - definitywne słowo, które przerwie to, co spowodowało, że zapragnął się ustabilizować i znaleźć pracę. W najgorszych koszmarach nie zrodziła się myśl, iż będzie zmuszony udawać obojętność w stosunku do Audrey przez posadę, którą zdobył, aby ta była z niego dumna. Nie podjąłby owej pracy mając pojęcie o wieku dziewczyny, jednakże nie wiedział i zapragnął nauczać. Wnioski jakie wyciągnął w dzień ich poznania nie wydawały mu się błędne wówczas, lecz teraz miał zdanie, że o ile prościej byłoby zapytać się po prostu w jakim jest wieku. To rozwiązałoby, a właściwie nie spowodowałoby problemów z jakimi aktualnie się muszą borykać.
- Tak - potwierdził tylko, ponieważ słowa koniec nie był wstanie wymówić. Nie chciał, by to wszystko się skończyło. Wiedział, że zarówno on jak i Audrey będą cierpieć przez jakiś czas. Ale miłość przemija, a problemów jakie ona mogła spowodować dziewczynie, chciał uniknąć. Zerwanie wydawało się najrozsądniejszym rozwiązaniem i zarówno mniej egoistyczne, bo gdyby miał patrzeć wyłącznie na siebie, sprawa by wyglądała zupełnie inaczej; wciąż tworzyliby parę, a on zapewne po raz koleiny powiedziałby Audrey, że ją kocha, już bez krępacji. Jednakże nie było mu dane przekonać się, czy kiedykolwiek te słowa usłyszy również od niej. To koniec, jak już sam nawet potwierdził. Pozostało im już oziębłe Dzień dobry panie profesorze oraz Dzień dobry panno Sheridan. Sam zresztą nie wypowie do niej słów, które świadczyć będą o tym, że lubi Audrey jako uczennice, z obawy przed tym, iż ktoś zauważy prawdziwe jego uczucia. Nigdy nie był paranoikiem i nie ma zamiary nim zostać, ale był zdania, iż ostrożności w ich przypadku najwyraźniej nigdy nie za wiele. Nie chciał sprawić problemów Audrey, nawet jeśli ta będzie myślała, że przestał ją kochać, bądź co gorsza, iż nigdy nie darzył jej takim uczuciem. - Nie rezygnuj z tych zajęć przeze mnie - odparł chcąc nadal zachować obojętny ton głosu, jednakże tym razem nie udało mu się. Nie chciał, by nie uczęszczała na jego zajęcia, z dwóch powodów: dobrze wiedział, że z tego przedmiotu jest bardzo dobra oraz - do czego trudno było mu się przyznać - to jedyny sposób, aby móc widywać ją codziennie.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 4 Wrz - 23:11

Prawdę powiedziawszy, tak właśnie pomyślała. Zawsze potrafiła dopisać negatywny scenariusz do każdej sytuacji - najwyraźniej wolała wierzyć, że ludzie z natury są źli. Zacisnęła wargi tak, że utworzyły one cieniutką linię; dlaczego powiedział, że ją kocha, a teraz poddaje się tak łatwo? Czyżby zrobił to ponieważ uważał, że w ten sposób zaciągnie ją do łóżka? Może wcale nie powinna mu ufać i obdarzać go takim uczuciem? Zbliżyła się do niego, położyła dłoń na jego policzku i delikatnie go po nim pogłaskała. Ostatni raz.
- Nie potrafię. Nie mogę widywać cię każdego dnia za katedrą, nie mogę zwracać się do ciebie panie profesorze i nie mogę udawać, że między nami nic się nie wydarzyło - wspięła się na palce i pocałowała go delikatnie w policzek. Tak miało być lepiej, zarówno dla niej, jak i dla niego. Uwielbiała obronę, ale uczucia, które żywiła do Fairchilda były o wiele silniejsze. Odsunęła się od niego, uśmiechnęła blado i skierowała do drzwi. Tuż przed nimi zatrzymała się na chwilę, spojrzała na niego i westchnęła ciężko; coś obiecała, samej sobie. - Niedługo po tym, co wyznałeś mi w kawiarni... ja... postanowiłam, że przy najbliższym spotkaniu powiem ci, że też cię kocham. Ale to nie ma już znaczenia - odwróciła się na pięcie i czym prędzej opuściła jego gabinet. Skierowała się wprost do swojego dormitorium, ignorując pytające spojrzenie współlokatorek rzuciła się na łóżko, zaciągnęła kotary i tuląc do siebie kota przepłakała całą noc. Następnego dnia nie pojawiła się na obronie, nie potrafiła.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Pią 24 Wrz - 19:56

Crispin wygodnie usadowił się za biurkiem mając przed sobą jedną z mugolskich książek otwartą na trzydziestej ósmej stronie. Jak nietrudno zgadnąć zabierał się za kontynuowanie To, jednakże paręnaście minut temu zaczął rozglądać się po swoim gabinecie, aż wreszcie parę sekund temu poprzestał na wpatrywaniu się w sufit. Sam nie wiedział, czemu właściwie trwoni tak czas. Najchętniej spędziłby go teraz - i nie tylko teraz - z Audrey, ale przejawiał obecnie przesadę, więc był zdania, że gdyby poprosił pierwszego napotkanego ucznia Gryffindoru, by powiedział pannie Sheridan, żeby natychmiast pojawiła się w jego gabinecie, ich związek mógłby wyjść na jaw. Zdawał sobie sprawę, że taka przesadna ostrożność jest niezdrowa, ale tłumaczył sobie to tym, że rozwagi nigdy nie za wiele. Niedawno przekonał się o tym, że nie był wstanie nie tworzyć z nią związku. Widzieć ją i traktować jak innych uczniów - to było dla niego za trudne. Aktualnie powstrzymywał się od faworyzowania jej, czy też posyłania uśmiechu w stronę dziewczyny. Traktował ją tak, jakby się nie znali, a bynajmniej próbował, by ich związek nie wyszedł na jaw. Nie mógł doczekać się przerwy świątecznej, kiedy to - miał taką nadzieje - spędzą razem święta, a co za tym idzie nie będą musieli ukrywać się z niczym. Jednakże do tego czasu jest jeszcze parę miesięcy, więc na razie możliwe są wyłącznie schadzki w ukryciu i modlenie się, by nikt nie odkrył ich tajemnicy. Nie wyobrażał sobie, co Audrey mogłaby począć mając szesnaście lat i niemożliwość powrotu do Hogwartu. Z jego winy dodać trzeba.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Pią 24 Wrz - 20:10

Kolokwialnie mówiąc, Audrey aż nosiło aby spotkać się ze swoim chłopakiem. Nie tylko łaziła po swoim dormitorium, ale również marudziła jak to tylko ona potrafiła, doprowadzając swoje współlokatorki do szału. Jednakże świadomość, że ktoś może ją nakryć na zbyt częstym odwiedzaniu gabinetu - czy raczej kwater prywatnych, albowiem gabinet sam w sobie również nie należał do zbyt bezpiecznych miejsc - profesora i przez tego kogoś oboje mogą wpaść w spore tarapaty. Przez ostatni miesiąc nauczyła się jakoś znosić jego obecność za katedrą i zwracać się do niego per panie profesorze. Wszystko szło gładko, nawet zbyt gładko, ale nie zamierzała się tym przejmować. W końcu nie wytrzymała, zebrała pracę domową z eliksirów i pognała kilka pięter niżej. Grzecznie zapukała do gabinetu, jak na uczennicę przystało, a słysząc cisze proszę, weszła do środka. Uważnie rozejrzała się po pomieszczeniu, obserwując czy aby na pewno są sami, a gdy nie odnotowała obecności nikogo innego, w kilku susach znalazła się przy brunecie.
- Myślisz, że moglibyśmy dzisiaj jakoś pogodzić Crispina i profesora Fairchilda? Nie mogę sobie poradzić z pracą domową, a Ellie mnie zabije jeśli znowu ją poproszę. To nie jest obrona! - Każda wymówka jest dobra. A Fairchild zdołał się już przekonać, że Sheridan nie zwykła odrabiać zadań. Podejrzane, prawda?
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sob 25 Wrz - 12:35

Dokładnie, zdołał przekonać się o tym, że Audrey - w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki - nie zwykła odrabiać prac domowych, czy też uczyć się. Związku z czym, gdy przyszła do niego pod pretekstem odrobienia zadania z eliksirów cicho się zaśmiał, zamknął książkę i odłożył ją na bok.
- Miałem z eliksirów zadowalający - powiedział jakby było się czym chwalić. Nigdy nie lubił tego przedmiotu i przede wszystkim starego Ślimaka, który chciał mieć go w swojej kolekcji (i jak też wspaniałomyślnie się pomylił!). - Ale jeśli chcesz mogę opowiedzieć ci parę historyjek z czasów kiedy uczęszczałem do Hogwartu i gwarantuję ci, że do końca szkoły nie będziesz musiała odrabiać zadań z eliksirów - zaproponował. Cóż, kiedy przebywał w zamku jako uczeń małą wagę przywiązywał do osób takich jak Snape, który był młodszy od niego o dwa lata. Prawdy powiedziawszy wiedział tylko tyle, iż miał konflikt z Jamesa Potterem, ale tego także do końca nie był pewien. - A jaki jest prawdziwy powód twojej wizyty? - powiedział wstając z krzesła i podchodząc do Audrey, by złożyć na jej ustach pocałunek.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 25 Wrz - 12:54

Wyjątkiem nie była nawet obrona, którą przecież uwielbiała i której uczył Crispin. Oczywiście, to nie wystarczające powody, aby Sheridan wzięła się do roboty. Wiedziała, że stawia Fairchilda przed dylematem, ale swoim zachowaniem już kilkakrotnie zmusiła go do wręczenia samej sobie szlabanu. Jednakże powoli zaczynała dochodzić do wniosku, że przecież każdy powód jest dobry, aby się z nim spotkać.
- I tak nie będę musiała, bo eliksiry oblałam na SUMach - powiedziała, przekręcając kluc w zamku, aby przypadkiem nikt nie ośmielił się im przeszkadzać. W końcu prywatne spotkania profesora z uczennicą, nie były w dobrym guście - Ale tych historyjek z chęcią posłucham. Skoro nie dane było mi się pośmiać z wyczynów małego Crisa, to może tym mi to zadośćuczynisz? - Audrey natomiast miała mieszane uczucia, co do nowego nauczyciela eliksirów. Kiedy tą posadę obejmował Slughorn, nawet lubiła bawić się w sporządzanie różnych mieszanek, jednakże postawa Snape'a, względem Gryfonów skutecznie ją do tego zniechęcała.
- Ty - odpowiedziała zupełnie szczerze, pogłębiając pocałunek.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Nie 26 Wrz - 22:30

Tak, każdy powód jest dobry, jednakże nie cierpiał dawać Audrey szlabanów, a był niejednokrotnie niestety zmuszony. Istniały tego również i dobre strony, na które Crispin wolałby tylko i wyłącznie patrzeć. Dawanie dziewczynie kar jest równoznaczne ze spędzaniem z nią czasu bez zbędnych podejrzeń kogokolwiek. Chociaż swoim zachowaniem może udowodnić, że po prostu uwielbia wlepiać jej szlabany. Cóż, jeśli ktokolwiek tak by pomyślał nie czułby obrazy, ponieważ każde wytłumaczenie było lepsze od prawdy, która głosiła, że mają romans.
- Wolałbym nie opowiadać o swoich przeżyciach w Hogwarcie - zaśmiał się. Jego zachowania w szkole nie były wzorowe, ale ten okres ma już za sobą i nie chce do tego wracać, jest zdania, że egzystencja przeszłością nie ma sensu. Opowiadanie oraz wspominanie jej także.
Przebywając w zamku jako nauczyciel nie zamienił z Mistrzem Eliksirów za wiele słów, jego samego zresztą nie miał za człowieka, którego chciałby bliżej poznać.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 26 Wrz - 22:41

Audrey naprawdę nie wiedziała, dlaczego dyrektor to właśnie ją postanowił obdarzyć odznaką prefekta. Nadzwyczaj często spędzała długie godziny po lekcjach, odrabiając szlabany, nie była również wzorem cnót uczniowskich, ani też nie wykazywała się powalającym intelektem. Bez żadnych wątpliwości, nie nadawała się do pełnienia tej funkcji. Sheridan nie miała nic przeciwko szlabanom Crispina - zazwyczaj nie przebiegały one standardowo, gdyż nawet jeśli próbował już w jakiś sposób ukarać ją za całkowitą ignorancję zadań domowych, prędzej czy później powracali do swoich zwyczajów, a ona nie wypełniała poleceń nauczyciela.
- Przed chwilą sam się zaoferowałeś! - jęknęła, nie kryjąc rozczarowania - Crispin... proszę. Jeśli opowiesz mi coś ciekawego, obiecuję, że ładnie się odwdzięczę - zamruczała, postanawiając zmienić taktykę. Powoli zbliżyła się do niego i delikatnie, wręcz niewinnie, musnęła ustami jego wargi, równocześnie bawiąc się szatą czarodzieja. Naprawdę chciała się dowiedzieć czegoś o jego przeszłości, głównie po to, aby lepiej poznać swojego ukochanego.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Nie 26 Wrz - 23:11

Prawdy powiedziawszy on również nie miał pojęcia dlaczego Audrey posiadała odznakę prefekta. Chociaż jest jego dziewczyną związku z czym powinien być z niej dumny i tak oczywiście było, ale zastanawiał się także jakim cudem to się wydarzyło. Zapewne Dumbledore dostrzega coś w Sheridan, czego on nie jest wstanie ujrzeć. Winien naturalnie on również to widzieć, no ale niestety tego nie był wstanie. Przed nikim prócz siebie - chociaż i tak wie, iż w ogóle nie powinien tak myśleć - nie przyzna się do tego, że nie rozumie, dlaczego to Audrey ma oznakę. Ale ma i już, a on nawet jeżeli zdziwiony, jest z niej zadowolony oraz trochę jej zazdrości, ponieważ sam przez pewien czas pragnął mieć odznakę, której nigdy nie otrzymał dodać trzeba.
- Profesor McGonagall nie darzyła mnie sympatią - powiedział jakby to było pytanie chcąc, by Audrey się odwdzięczyła, jednakże dokładnie zdawał sobie sprawę, że to nie wystarczy. Ale nie w głowie było mu teraz chwalenie się - czy też wstydzenie się - swoimi wyczynami z przed paru lat. Crispin chciał odwzajemnić pocałunek, jednak Audrey tylko musnęła jego warki, uniemożliwiając mu to. - Byłem w Ravenclawie - mówił dalej, co mu ślina przyniesie na język zauroczony zachowaniem Audrey.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 26 Wrz - 23:23

Potrafiła zrozumieć, dlaczego została wybrana kapitanem drużyny - zapewne całą umiejętność bronienia własnego zdania i poglądów, zamieniła na obronę bramek i prawdę powiedziawszy była naprawdę świetna w tej grze (swoją drogą, nie mogła się doczekać pierwszego meczu. Wcale nie dlatego, że tak bardzo śpieszyło jej się do rywalizacji z Granem, ale zwyczajnie chciała pokazać Crispinowi, że jednak jest w czymś dobra) - to przyznanie jej odznaki prefekta wciąż pozostawało tajemnicą. Owszem, cieszyła się: w ten sposób mogła spędzać więcej czasu z przyjaciółką, oraz zawsze miała jakąś broń w ręku, jednak wciąż nie wierzyła w samą siebie i nie uważała, by na nią zasługiwała. Z pewnością Issa sprawdziłaby się lepiej w tej roli.
- To miały być zabawne historyjki, Crispin - zamruczała lubieżnie, oblizując wargi i wciąż patrząc mu w oczy. Prowokowała, co samo w sobie było ewenementem na skalę światową, widziała, że jej zachowanie przynosi efekty, ale tym razem miała zamiar wydusić z Crispina wszystko - To jak będzie? - zapytała, robiąc kilka kroków do tyłu i ciągnąc go w stronę jego prywatnych kwater.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Nie 3 Paź - 20:48

Nie miał wątpliwości, że Audrey jest w czymś dobra, przecież każdy w czymś musiał być. Chociaż w przeciwieństwie do niej nie wyczekiwał meczu z utęsknieniem. Owszem, chciał zobaczyć swoją lubą na boisku i oglądnąć jej grę, jednakże od początku był zdania, że ma do tego talent, ponieważ wątpił, że w przeciwnym razie zostałaby kapitanem Gryffindoru. Na te stanowisko - jak zresztą do całej drużyny - nie bierze się pierwszych lepszych osób, a wyłącznie te, które mają talent w tej dziedzinie.
- A nie była? - wymruczał zbliżając się do Audrey. - Nadepnąłem na ogon pani Norris - powiedział, co prawdą nie było, śmieszne zresztą również, ale w tym czasie zbliżył się do szyi dziewczyny i zaczął ją całować, mając nadzieję, że Audrey mu ulenie, a nie będzie w dalszym ciągu naciskać na to, aby opowiedział historię z czasów, kiedy to on uczęszczał do Hogwartu.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 3 Paź - 21:02

Audrey była dobra w czymś jeszcze. I o ile radość sprawiała jej realizacja się na boisku, o tyle drugi talent skrzętnie skrywała przed światem. Jeśli chodziło o quidditch, to powiedzenie, że kochała ten sport wydawało się zbyt banalne. W powietrzu czuła się na swoim miejscu, w dodatku ten jeden raz mogła pokazać ludziom, że jest cokolwiek warta i nawet pomimo tuszy potrafi grać równie dobrze, co inne szczapowate panienki, a nawet i lepiej. Jednakże śpiew... dla niej stanowił osobną kategorię. Chciałoby się rzec, że wręcz sferę marzeń. Wiedziała, że jest w tym dobrze i naprawdę chciała związać swoje życie z branżą muzyczną, jednakże realizm zaszczepiony jej przez matkę skutecznie zagłuszał owe pragnienia. Widziała tylko swoje wady - nieśmiałość, mało sceniczny wygląd... jak miałaby zrobić karierę? Głos to przecież nie wszystko.
- Była, ale spodziewałam się czegoś ciekawszego - mruknęła, zupełnie nie przejęta jego zachowaniem - Ja też. Kilka razy - zachichotała, przypominając sobie nerwowe miauknięcie, kiedy nastąpiła na ogon pani Norris.
Uległa. A przynajmniej chciała mu wreszcie ulec, zwłaszcza widząc jego cierpliwość i nieustanne starania zarazem. Westchnęła cicho, odchylając głowę to tyłu, by ułatwić mu do niej dostęp.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Pon 4 Paź - 17:44

Nie miał okazji zobaczyć jak gra w Quidditcha, ale z pewnością w najbliższym czasie będzie dane mu oglądnąć, jednak jej niesamowity głos usłyszał, kiedy to w wakacje została u niego na noc. Co prawda był niepocieszony, że Audrey, nie ma zamiaru nic zrobić w kierunku rozwinięcia swojego talentu, nie wspominając już o zaprezentowaniu go szerszej publiczności niż ona sama, czy przypadkowa osoba, o której nie ma pojęcia. Nigdy też nawet nie wspomniała o tym, że śpiewa. Crispin uważał, iż powinna swoją przyszłość wiązać z muzyką, bo był niemalże stuprocentowo pewien, że odniesie sukces. On sam z chęcią jeszcze raz posłuchałby śpiewu dziewczęcia.
- A to nie było ciekawe? - wymruczał do ucha Audrey, przestając całować szyję, a zbliżając swoje wargi do jej następnie składając na nich przelotny pocałunek. - Mogę coś ci opowiedzieć innego - zaczął z nią pogrywać. Patrząc w oczy dziewczyny z wyczekiwaniem na odpowiedź wziął ją za rękę i wyminął, a kiedy przystanął, przyciągnął ją bliżej siebie i namiętnie pocałował.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 4 Paź - 17:58

Z całą pewnością to dobre określenie. W końcu jako profesor będzie wręcz zmuszony do sprawowania pieczy nad rozgrywkami, a nie da się ukryć, że Audrey cieszyła się z tego powodu. Zawsze mógł zasłaniać się wymówką, że wzbudziłby podejrzenia, zbytnio kibicując Gryfonom, podczas gdy jako były Krukon powinien skrycie trzymać kciuki za drużynę Ravenclaw. Z takim głosem miała sporą szansę na sukces, jednakże nikt nie był w stanie przemówić jej do rozsądku. Cóż z tego, że miała równie mocny głos co Bonnie Tyler (i dlatego też doskonale sprawdzała się w jej repertuarze), jednakże jego barwa była o wiele subtelniejsza, dziewczęca, z nutą czegoś, co magnetyzowało, wręcz hipnotyzowało, więc marnowanie go mogło się wielu wydać grzechem? Audrey miała swoją koncepcję świata.
- Zależy jak kto definiuje ciekawość - westchnęła rozanielona. Kiedy zbyt wcześnie zakończył pocałunek, nie dając jej nacieszyć się miękkością swoich ust, spojrzała na niego z wyrzutem. - Możesz - przytaknęła, nie dając się podpuścić.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Czw 7 Paź - 14:21

Cóż, prawdy powiedziawszy będzie kibicował drużynie Gryfonów, a właściwie Audrey, do czego zapytany, nie omieszkałby się przyznać. Oczywiście wyłącznie przed nią, czy kimkolwiek kto wie o ich związku, a ma pojęcia chyba tylko przyjaciółka Sheridan. Na niebieskich liczyć zamiaru nie miał (nawet jak będą grali z innym domem niż Gryffindor, ponieważ wtedy nie będzie z taką ciekawością oglądał meczu, jak w przypadku, gdy na boisku zobaczy swoją dziewczynę), bo uczniów, których mógł nawet tylko kojarzyć z widzenia, nie ma w Hogwarcie. Chociaż solidarność Ravenclawu powinna istnieć przecież. No, ale najwyraźniej w jego przypadku nie istnieje.
- Raz, udało się nam podmienić sok dyniowy na tanie wino w klubie Ślimaka, spostrzegli dopiero to, gdy Flume dostał czkawki i bawiło go każde słowo. - Konsekwencji nie ponieśli ze względu na Crispina, którego profesor Slughorn pragnął mieć w swojej kolekcji, a na szczęście nie zdobył. - Na samym początku Slughorn tak się wściekł, że był gotów oddać sprawcę Filchowi, ale zrezygnował z tego zabawnego pomysłu - wyznał i pocałował Audrey, tym razem nie mając zamiaru przerwać tej miłej chwili i opowiedzieć jej czegoś jeszcze.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 7 Paź - 14:33

Drużyna Gryfonów z założenia miała być najlepsza, o co z resztą postarała się Audrey w trakcie naborów. Wśród wybranych zawodników nie znalazł się nikt słaby, czy odstający od reszty, a powrót dawnego szukającego mógł im wyjść tylko na dobre - z całym szacunkiem dla solidarności kobiecej, dzieleniu wspólnego dormitorium i tak dalej. W przypadku Crispina, to nie wiadomo, czy się cieszyć, czy też martwić - z jednej strony argument dotyczący nieznajomości uczniów tego domu był całkiem przekonujący, jednakże z drugiej... należałoby się zastanowić, czy gdyby Sheridan jednak nie uczęszczała do Hogwartu, nie stałby murem za Krukonami, jak to czyni Snape w przypadku Ślizgonów. A może po prostu zestarzał się na tyle, że nie pamiętał jak to było za czasów, gdy sam nazywał siebie wychowankiem Roweny Ravenclaw?
Opowiadanie tej historii raczej nie było dobrym pomysłem. Audrey, miast poddać się atmosferze, parsknęła śmiechem, wyobrażając sobie minę Ślimaka.
- Zawsze uciekasz od kary i odpowiedzialności? - zapytała odrobinę kpiąco, uśmiechając się do niego. Pocałunek oczywiście odwzajemniła; wystarczyło, że cały dzień miała ochotę zatopić się w jego ustach. Teraz, kiedy miała do tego okazję, bynajmniej nie zamierzała z niej tak łatwo rezygnować.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Czw 7 Paź - 14:50

Może i gdyby nie uczęszczała do Hogwartu lub jej nie znał wcześniej, byłby za Krukonami, jednakże by ich nie faworyzował tak jak to czyni Snape. Nie wspominając już o koszmarnym traktowaniu pozostałych uczniów. Nie popierał tego, co robi Mistrz Eliksirów, ale nie miał też zamiaru się do tego wtrącać. Ani zamieniać zbędnych słów, które wykraczały za tradycyjne dzień dobry i tym podobne. Za czasów szkolnych nie odzywał się do niego, gdy nie było to koniecznie i teraz również ma zamiar tak postępować. Jego osoba zawsze była według niego dziwna i nic się nie zmieniło, a fakt, iż jest, a raczej był, Śmierciożercą nie nakłania Crispina do zmienienia o nim zdania, które i tak zapewne Snape ma w głębokim poważaniu.
Jeżeli Audrey chciała usłyszeć coś ciekawego nie pozostało mu nic innego jak opowiedzieć jej jakąkolwiek historię, bo przecież go uwodziła, a że historia mogła rozbawić dziewczynę, to już nie jego wina, chociaż takie było zamierzenie.
- A co, chcesz się przekonać? - odpowiedział pytaniem, na pytanie, co ponoć grzeczne nie było, i zaczął iść w stronę swojej komnaty, prowadząc za sobą Audrey.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach