Gabinet

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 2 Maj - 21:49

Teraźniejszość teraźniejszością, ale jeśli wiązał z nią przyszłość powinien chyba podzielić się i przyszłością. Inaczej stanie się dla niego jedną z tych byłych, które przez krótki moment stanowiły dla niego jedne jedyne, by chwilę później udać się w zapomnienie. Może dla niego było to i normą, ale Audrey nie potrafiłaby zostać potraktowaną w ten sposób. Zwłaszcza przez niego. Inną sprawą była jej ciekawość, która w ostateczności może doprowadzić do katastrofy.
- Jesteś okropny! - oburzyła się, choć nie potrafiłaby obrazić się na niego z tak błahego powodu. W przeciwieństwie do Granta. Kłótnie z Crispinem sprawiały jej wręcz fizyczny ból i zdecydowanie wolała unikać nieporozumień. Może dlatego, iż podświadomie obawiała się, że zostawi ją przy pierwszej okazji? - Dobrze wiesz, że gdybyś mnie zaprosił przyjechałabym po dobroci, bez kłótni z matką - powiedziała cichutko i dość niepewnie wprost w jego szyję, w którą to się wtuliła. Święta spędzone z nim były najlepszym okresem w jej życiu i nie oponowałaby, gdyby zaproponował powtórkę z rozrywki. Poza tym, jeśli dostałaby pracę w kabarecie, z jego mieszkania byłoby jej do niej o wiele bliżej... Co do jej powrotu do szkoły, jego zdanie się nie liczyło. Jeśli zdecyduje, że nie chce jej skończyć, żadna siła nie przekona jej do zmiany decyzji.
- Coś ci się nie podoba? - zapytała prowokująco, unosząc brew do góry - Nie mów mi, że pozwolisz abym włóczyła się sama nocą po Londynie... - Z dwojga złego, opcja użyczenia jej mieszkania wydawała się o wiele bardziej słuszna. - Poza tym, będę tam sama - zauważyła całkiem słusznie. Wszak jej genialny plan nie przewidywał obecności Fairchilda. A że jego mieszkanie stało puste, aż żal było z niego nie skorzystać.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Pon 2 Maj - 22:09

Może i powinien, a może i nie - Crispin, po prostu nie był dumny ze swojej przeszłości i nie chciał, aby Audrey zmieniła o nim zdanie, niestety na gorsze. Zapewne w obecnej chwili sprzeciwiłaby się takim słowom, jednak taka obietnica nawet złożona przez nią, nie zachęci go do opowiedzenia czegoś poważniejszego z tego, co działo się w Hogwarcie, z nim oraz jakimś dziewczęciem w roli głównej. Nie potrafił przewidywać reakcji Audrey, tak więc obawiał się jej powiedzieć czegokolwiek z okresu swojej młodości. Zresztą nie tylko jej, nikomu nie mówił o swojej przeszłości, a z przyjaciółmi nie konwersował o takich rzeczach, no chyba że w żartach, bardzo dowcipnych trza dodać... Tylko jakoś one go rzadko bawiły, najczęściej go wyłącznie irytowały.
Na oburzenie swojej dziewczyny tylko się roześmiał, a następnie posłał jej pełne skruchy spojrzenie, chociaż dobrze wiedział, że Audrey nie strzelałaby fochów przez wcześniejsze wypowiedziane przez niego słowa. Nawet mimo faktu, że były wygłoszone z egoistycznych pobudek.
On, gdyby wiedział o planach Audrey, pragnąłby wyłącznie tego, aby ukończyła Hogwart. Wykształcenie jest ważne. Wspierał oczywiście ją w sprawach muzycznych, jednak wolałby, aby jednak pogodziła swoją edukację z karierą piosenkarki.
- A właściwie co masz zamiar robić w Londynie tym razem? - zapytał, bo przecież byli parą. Właściwie to chciał się zorientować, czy może przypadkiem również nie pojawić się w swoim mieszkaniu.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Pon 2 Maj - 22:41

Najwyraźniej na nic zdadzą się prośby i błagania - Sheridan będzie zmuszona do przeprowadzenia wnikliwego śledztwa. Oczywiście o ile, całkiem przypadkowo, nie wpadną kiedyś na jedną z byłych dziewcząt Crispina, bo wtedy może się zrobić dość nieprzyjemnie. Och, jak ona by chciała, by wreszcie zaczął być z nią szczery i zaczął traktować ją jak swoją partnerkę, a nie rozwydrzoną szesnastolatkę! Gdyby nie darzyła go tak ogromnym uczuciem, ten fakt mógłby poważnie zaważyć na ich związku - bo Gryfonka szczerze nie znosiła być lekceważoną.
Audrey nigdy nie przywiązywała sporej wagi do swej edukacji. Szkołę traktowała bardziej jak przykry obowiązek, niż przykładem najlepszej przyjaciółki coś co może zaowocować w przyszłości. Papierek świadczący o tym, że potrafi właściwie machać różdżką nie był jej do niczego potrzebny. Może właśnie dlatego nigdy nie przykładała się zbytnio do lekcji i wypracowań, choć mogła zostać prymuską, gdyby tylko jej się chciało? Szkoda tylko, że Crispin zupełnie nie potrafił zrozumieć jej pobudek, zwłaszcza w kwestiach związanych z OPCM.
- Mam przesłuchanie - odparła dość lakonicznie, bo i nie widziała większego sensu z rozwodzeniem się nad tym, jakie to kabarety są cudowne i jak gotowa byłaby zabić, by tylko dostać tę pracę na okres wakacji. Poza tym, nie wiedziała, jak zareagowałby jej ukochany, gdyby zobaczył stroje w których - możliwe że - dane będzie jej występować. Jego obecnością w mieszkaniu z pewnością by nie pogardziła, jednakowoż nieobecność obojga w tym samym czasie mogłaby wzbudzić podejrzenia. Nie zagłębiając się w szczegóły, postanowiła zająć się czymś o wiele ciekawszym, a mianowicie ustami Fairchilda.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Wto 3 Maj - 0:44

Crispin przecież jej nie lekceważył, on najzwyklej w świecie nie chciał odbywać konwersacji na temat jego byłych dziewczyn, które obecnie się dla niego nie liczą. Z żadną nie utrzymuje kontaktu, nie wspominając o zdawaniu sobie sprawy, gdzie właściwie się aktualnie znajdują obie strony. No ale to przecież normalne po słowach zostańmy przyjaciółmi, bo tym kobietom, które nie były dla niego zbytnio ważne w chwili zerwania, nie oferował takowych stosunków - kłamcą w tych sprawach wtedy nie był, jak widać. A etykieta przede wszystkim powinna go obowiązywać, jak widać w szkole oraz zaraz po jej ukończeniu, miał wygórowane zdanie o sobie.
W czasach szkolnych Crispin bagatelizował Hogwart, jednak nie odbiło się to znacznie na jego ocenach, tak więc zaledwie dwóch nauczycieli zainteresowało się bardziej tym, co się działo, jednakże szybko dali sobie spokój, kiedy to Fairchild wielokrotnie udowadniał, że są w błędzie myśląc, iż coś jest nie w porządku. Swojego czasu był naprawdę świetnym kłamcą, cóż, do tej pory jest, ale nie czuje potrzeby tego wykorzystywać na każdym kroku. Życie go jednak czegoś nauczyło, w co niektórzy za dawnych czasów mogli wątpić.
- Yhm - powiedział tylko, i właściwie wyłącznie tyle był wstanie, następnie całując ją niemalże natarczywie, wodząc rękoma po włosach a następnie plecach dziewczyny, dłońmi.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Wto 3 Maj - 14:21

On nie chciał, ona chciała. Nie miało znaczenia, czy nie spotyka się już z żadną, czy też widuje jakąś za plecami Audrey. Chodziło o samą świadomość i potrzebę jej posiadania, którą tak mocno odczuwała Gryfonka. Nie mogła znieść myśli, że ona sama poniekąd poświęciła się mówiąc mu o swojej przeszłości z Grantem, gdyż chciała aby ich związek zbudowany był na szczerości i zaufaniu, a nie przypadkowych kontaktach fizycznych, podczas gdy on nie potrafił zdobyć się na taką rozmowę. Ich potrzeby różniły się diametralnie.
Skoro sam niegdyś zwykł bagatelizować Hogwart, nie powinien czynić jej wyrzutów, jeśli zdecyduje się go nie kończyć. Świstek papieru i OWUTEMy nie miały dla niej żadnego znaczenia, zwłaszcza teraz, gdy na pierwszym miejscu jej hierarchii wartości zaczęło figurować coś innego, niźli zaspokojenie oczekiwań rodziców. Może właśnie to miało wpływ na radykalny obrót jej decyzji? Przez całe życie starała się być taką, jaką chcieli ją widzieć. Teraz miała ochotę zbuntować się przeciwko ich wpływom i zacząć żyć na własny sposób, który uczyni ją szczęśliwą. A rozstanie z Crispinem na cały rok zdecydowanie nie mieściło się w jej planach.
Natarczywe pocałunki zdawały się jej nie przeszkadzać, wręcz przeciwnie - odwzajemniała je z niezwykłą zachłannością. Miała wrażenie, iż od wieków nie dane było jej w pełni nacieszyć się bliskością swojego chłopaka i właśnie teraz zaczęła odczuwać to ze zdwojoną siłą. Ich usta wirowały we wspólnym tańcu, sprawiając, że cały świat nagle przestawał istnieć.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Wto 3 Maj - 22:56

Widocznie ich potrzeby były zupełnie odmienne, ponieważ on nie chciał, i nie miał zamiaru, odbywać krępującej dla siebie konwersacji o swoich byłych. Nie sądził, aby to komukolwiek było potrzebne do szczęścia, nawet Audrey, której może obecnie się wydaje, iż to nie zmieni jej spojrzenia na niego. On był zupełnie innego zdania, i w tejże kwestii nie pójdzie na kompromis. Prawdopodobnie. Gdyby to były zwyczajne związki, takie jak ma przeciętny nastolatek w Hogwarcie, nie wahałby się przed opowiedzeniem Gryfonce o swojej przeszłości, ale tak nie było i obawiał się jej reakcji na to, co działo się dawniej w jego życiu. Opowiedzenie dziewczynie o tym, co wyrabiał było ostatnią rzeczą na którą miał ochotę. Raz, jeden jedyny raz, odbył takową rozmowę, udzielając strzępek informacji swojej lubej. Zerwali po paru tygodniach. Crispin doskonale zdawał sobie sprawę, że Audrey nie jest nawet w jednej czwartej taką osobą, jaką była tamta kobieta, jednak z nią zerwania nie chciał ryzykować. Wolał już znosić jej natrętną ciekawość, która niekiedy potrafiła doprowadzić go skrywanej furii, niż odbyć temat pod tytułem moje chore psychicznie byłe i ja, cierpiący na zespół maniakalny.
Bagatelizowanie szkoły bagatelizowaniem, a porzucenie jej to już zupełnie inna kwestia.
Crispin chciał podpytać Audrey o ów przesłuchanie, jednak jak widać możliwości nie posiadał, a przerwanie bliskości z nią nie było teraz rzeczą, na którą miał specjalnie ochotę. Takich chwil w ostatnim czasie nie było za wiele, a on pragnął nacieszyć się każdą z nich, zważywszy na fakt, iż nie wiadomo, kiedy nadarzy się kolejna okazja.
- Kocham cię - powiedział między kolejnymi seriami pocałunków, którymi obdarowywali się nawzajem, próbując zdjąć kurtkę dziewczyny. Crispin, pamiętał do tej pory, jak pierwszy raz wypowiedział te słowa, i jaka była reakcja Audrey; wydawało mu się, iż od tamtego czasu minęły wieki, jeśli nie więcej.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 7 Maj - 12:47

Można było się łudzić, że doszli do porozumienia w sprawie wszechwiedzy Crispina dotyczącej tego, co jest dobre dla Audrey i jej skutków ubocznych, jednakże on najwyraźniej - pomimo tego, że raz już zdążył się sparzyć - wciąż zamierzał kontynuować swoją politykę. Najwyraźniej zupełnie jej nie doceniał, nie wiedząc co potrafiła znieść u drugiego człowieka. Wystarczyło choćby popatrzeć na jej dawny "związek" z Grantem, by móc śmiało powiedzieć, że żaden zespół maniakalny Fairchilda nie będzie w stanie zaważyć na jej relacji. Jednakże on miał własne zdanie i uparł się niczym nieznośny pięciolatek. Sheridan pozostawało więc jedynie wciąż drążyć mu dziurę w brzuchu, lub też obrać jego własną taktykę, na innym froncie i czekać, aż któreś się złamie.
Niewiele mogła mu powiedzieć na temat przesłuchania, bo i niewiele sama wiedziała. Znała datę i miejsce, które zauroczyło ją odkąd zupełnie przypadkiem trafiła do niego w czasie ulewy podczas pobytu w Londynie. Patrząc na śpiewające na scenie kobiety, pierwszy raz w życiu poczuła, że tam właśnie jest jej miejsce - w kabarecie lub burlesce, z mikrofonem.
- Wiem - uśmiechnęła się, delikatnie opierając dłoń na jego policzku. Tym razem jej uczucia były dokładnie takie same i nie zamierzała uciekać. Usadowiła się wygodniej na jego kolana, oplatając się jego ramionami, aby przypadkiem nie zmarzła, skoro już tak bardzo przeszkadzała mu jej kurtka i mocno się do niego przytuliła.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Nie 8 Maj - 13:30

Niewykluczone, że Crispin byłby tą osobą, która by się złamała; nie pierwszy i ostatni raz zresztą. Chociaż raczej nigdy nie porzuci robienia rzeczy dla dobra Audrey, ponieważ zawsze sądził - i chyba w tym przypadku nic ani nikt nie mógł zmienić jego zdania - że jeśli uczyni tak, a nie inaczej, będzie lepiej, dla niej oczywiście... No cóż, rzadko jest, jeżeli chodzi o nią, ale chyba w tym przypadku definitywnie nie nauczy się na własnych błędach, co bynajmniej dobre nie jest.
Siedzieli tak przytuleni do siebie przez parę chwil, napawając się sobą nawzajem. Najwyraźniej codzienne udawanie w klasie, całkowicie sobie obojętne osoby, robi swoje. Crispin, czasami się zastanawiał jak to by było, jeżeli nie objąłby stanowiska nauczyciela obrony w Hogwarcie bądź byłby w wieku Audrey. Zapewne wszystko wyglądałoby inaczej, i zdecydowanie prościej. Mimo tego nierealnego gdybania, pogodził się z tym, że kiedy nie są sami, muszą udawać stosunki godne nauczyciela oraz uczennicy. Zważywszy na fakt, że Czarownica jakiś czas temu podała informację o ich związku, chociaż nie powiedziała, kto jest tym rzekomym nauczycielem. Można by rzec, że o tyle dobrze, iż nie wyjawiła prawdy o lubym Gryfonki, jednak takowa wzmianka wzbudziła niemalże rządzę poznania sekretu Audrey, przez zagorzałe fanatyczki Rity Skeeter, które łudziły się, że kiedykolwiek będą takie jak one. Jakby ktokolwiek normalny chciał tego...
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 11 Maj - 13:24

Wystarczała jej jego bliskość - nie potrzebowała zbędnych słów, zapewniających ją o prawdziwości jego uczucia, czy udowadniania tego w postaci miłości cielesnej. Czuła to właśnie wtedy, kiedy w ciszy obejmował ją, gdy jego dłoń rozczesywała jej rude włosy, a ona tuląc się do niego słyszała bicie jego serca. Nic innego nie mogło wynagrodzić jej tych godzin spędzanych w dusznej klasie, kiedy znajdowała się tak blisko jego, jednocześnie nie mogąc nawet go dotknąć.
Próżno rozwodzić się na tematy: co by było gdyby, li i wyłącznie dlatego, że kolei losu przewidzieć się nie da. Może, gdyby Crispin był rówieśnikiem Audrey, ich związek wcale nie wyglądałby lepiej, a wręcz przeciwnie - potraktowałby ją dokładnie tak, jak inne dziewczęta o których nie chciał jej opowiedzieć i złamałby jej serce? A gdyby nigdy nie został jej nauczycielem, może na wieść o tym, że Sheridan jeszcze nie ukończyła szkoły, nie wytrzymałby próby czasu i odległości, a nie widząc jej każdego dnia nigdy nie zrozumiałby, jakie uczucia do niej żywi? Może właśnie tak miało być, aby oni mogli skończyć razem? Bo co mogło się stać? W najgorszym wypadku wyrzucą ją ze szkoły, co w zestawieniu z perspektywą związku z Crispinem wydawało się marną ceną.
Różdżką przywołała postawione na biurku Fairchilda drugie śniadanie, by z uroczym uśmiechem podać mu jedną kawę i jednego croissanta.
- Powinniśmy wybrać się do kina - oznajmiła z uśmiechem, cmokając go w policzek.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sob 21 Maj - 21:14

Niewykluczone, że gdyby byli rówieśnikami, Crispin złamałby jej serce, traktując jak każdą inną. Mimo, że mogło być właśnie tak, jakaś niewielka część jego, żałuje, że nie są równolatkami, ponieważ jest zdania, iż wtedy wszystko byłoby o wiele prostsze, a przynajmniej nie musieliby ukrywać się ze sobą. Mogliby jak każda para wyjść razem do Hogsmeade, chodzić po szkolnych korytarzach niemalże afiszując się swoją miłością. Ale nie mogli pokazać się w swoim towarzystwie na terenie Hogwartu, nie wspominając już o pocałunku przy kimkolwiek, kto uczęszcza do szkoły, bądź jest jej pracownikiem. Musieli się ukrywać, a on zdawał sobie sprawę, że pozbawia Audrey wielu rzeczy, które jednak powinna przeżywać, przecież drugi raz nie będzie już w tym wieku. Zrywając z nią po raz pierwszy, miał właśnie na uwadze to, że związku nie da się tworzyć nie poświęcając znacznej ilości wolnego czasu drugiej osobie, a oni przecież musieli to robić w ukryciu przed wszystkimi, co było równoznaczne z tym, że on oddala ją od rówieśników. Audrey mogła mówić, że woli przebywać z nim, niźli ze znajomymi, których znowuż nie ma tylu, że połowy zapomina imion, on i tak uważa, że kontakt z równolatkami jest bardzo ważny; chociaż jednocześnie chciałby spędzać z Audrey każdą wolną chwilę, wykorzystując doszczętnie dany im czas.
- Jestem za, a co do wyboru filmu, jak zwykle zdam się na ciebie - powiedział, po uprzednim łyku kawy oraz odgryzieniu kawałka croissanta, którego zjadł po trzech kęsach.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 29 Maj - 13:25

Akurat mówiąc, że nie potrzebuje kontaktu swoich równolatków, mówiła prawdę. Nawet zanim poznała Crispina stroniła od ich towarzystwa, swoje kontakty ograniczając jedynie do grona najlepszych przyjaciół, które zamykało się na Ellie. Miała problemy z nawiązywaniem kontaktów, ale nie dążyła do tego, aby na siłę pojąć tę umiejętność. Zdecydowanie wolała zachowywać równowagę pomiędzy Murphy i Crispinem. To było wystarczające.
- To akurat nie ulega wątpliwości - zachichotała, cmokając go w policzek. O ile gust Crispina odnośnie muzyki i literatury był nieskazitelny, o tyle najzwyczajniej nie potrafił wybierać odpowiednich filmów, aby przełamać swoją niechęć do mugolskiego kina. Audrey złożyła solidne postanowienie, że małymi kroczkami doprowadzi go do celu. Kto wie, może kiedyś z chęcią obejrzy ukochane przez nią filmy? - Chodzi mi o to, że.... wiesz, o tej porze w Londynie nie będzie nikogo, kto mógłby nas rozpoznać i... chyba moglibyśmy pójść tam razem. - Niezależnie od tego, jak Audrey by się nie zapierała, jedynym czego jej brakowało to możliwość swobodnego związku z Crispinem. Nigdy nie była wylewnym typem, okazującym afekt w miejscach publicznych, jednakże miło byłoby czasem móc złapać go za rękę.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Nie 12 Cze - 11:20

Crispin był zdania, że to on obecnie, ogranicza kontakty Audrey z rówieśnikami, które z kolei - według niego - są dosyć ważne w jej wieku. No właśnie, w jej wieku... Fairchild poniekąd był zmartwiony faktem, że każdą chwilę wolną spędzają razem, ponieważ on nie potrafił dać jej tego, co dawaliby właśnie rówieśnicy dziewczyny. Naturalnie uwielbiał z nią spotkania, i nawet jeśli miałby wyjść na kompletnego egoistę, nie zrezygnuje z ich schadzek, a z miłości przede wszystkim! Już raz popełnił kompletne głupstwo zrywając z nią, co nikomu bynajmniej na dobre nie wyszło. A miało wyjść, dodać trzeba.
Do tej pory nie zdaje sobie zbytnio sprawy, jak Audrey udało się zaciągnąć go na film i to o nazbyt dziwacznym jak na jego gust tytule. Ale - o dziwo - film mu się spodobał i wyrażał chęci na udanie się na kolejne części, co wydawałoby się rzeczą niewykonalną jeszcze rok temu. Bez wątpienia Audrey zrobiła rewolucję, jeśli można tak to nazwać, odnośnie mugolskiego kina w egzystencji Fairchilda.
Crispin uśmiechnął się tylko uwodzicielsko do Audrey, co miało znaczyć tak w crispinowym wydaniu. Następnie zbliżył swoje usta do jej i złożył na jej wargach delikatny pocałunek, by za chwilę obdarowywać pocałunkami jej szyją, gdy ręka niebezpiecznie wędrowała w kierunku uda Gryfonki.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Nie 12 Cze - 17:44

Był uparty jak osioł i najwyraźniej uznawał jedynie swoje zdanie! Gdyby Audrey potajemnie nie spotykała się z nim w każdej wolnej chwili i tak nie spędzałaby większej ilości czasu z rówieśnikami. Nie potrafiła ich zrozumieć, nie zachowywała się tak jak oni i co najważniejsze, nie potrafiła z nimi rozmawiać. Bardziej prawdopodobne, że włóczyłaby się samotnie po szkolnych korytarzach, za jedynego towarzysza mając kota lub przechadzałaby się po barierkach na moście, balansując na krawędzi. Innymi słowy, nic czego odebrania jej mógłby żałować Crispin. Powinien zacząć słuchać innych, zdecydowanie.
To zasługa tylko tego, że Sheridan kochała kino, a gdy miała kogoś do tego zaciągnąć, bardzo szybko potrafiła zarazić swoją pasją. Poza tym, na bieżąco śledziła wszystkie filmy i doskonale wiedziała, co spodoba się jej ukochanemu, a co uzna za nudne, zbyt ckliwe i nie warte obejrzenia. Może dlatego chwilowo trzymała go od ukochanych przez siebie starych filmów? Chwilowo, bo prędzej czy później i na to przyjdzie czas.
Radośnie odwzajemniła jego pocałunek, wpijając się w jego usta z taką zachłannością, jakby nie widzieli się nie klika dni, a kilka długich lat. Nie zamierzała również przeszkadzać jego dłoni w niebywale fascynującej wędrówce po jej udzie, dokonując szybkiej kalkulacji i dochodząc to wniosku, że o tej porze dnia nikt nie zawita w gabinecie tegoż profesora. Może właśnie dlatego, może z braku nasycenia, a może zwyczajnie kobiecej zmienności, zaczęła leniwymi ruchami pozbawiać go koszuli, a kiedy ta wylądowała już na podłodze, przyszła kolej na próbę poradzenia sobie ze spodniami. Długa rozłąka oraz konieczność ukrywania związku najwyraźniej dobrze wpływała na nich, co widać było po namiętnych pocałunkach i dłoniach, które spragnione dotyku badały strukturę drugiego ciała.
- Kocham cię - szepnęła pomiędzy kolejnymi pocałunkami, przylegając do niego ufnie.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Alex Grant on Nie 12 Cze - 18:07

Niestety Audrey się przeliczyla. Do gabinetu niestety musiał isc własnie grant, bo miał problem z zaliczeniem OPCM. A może z jakimś wypracowaniem. W każdym razie musiał iśc do Farchilda w sprawie o pomoc i wcześniej po prostu nie mogł. Musiał wytrzeźwieć po wczorajszej libacji. Także teraz, na kacu, świeżo umyty, z pergaminem w łapkach zapukał do drzwi. Słyszac jakies poruszenie w środku bez oporów nacisnął klamke i wszedł.
- Profesorze, ja w takiej spra... - i w tym momencie dosłownie zabrakło mu języka w ustach. To co zobaczył zburzyło cały jego świat. Aubdrey na kolanach profesora... oboje w jednoznacznej sytuacji. Na poczatku był w szoku i dosłownie wszystko mu wyleciało z rąk. Zaraz potem przyszła wściekłosć, rozgoryczenie i co dziwne smutek. Zacisnął rece w pięści, a z jego oczu wręcz buchała chęć zamordowania kogoś. Najprawdopodobniej fairchilda, a zaraz potem Sheridan.
- Merlinie, jaki ja byłem głupi. Dałem się nabrać na twoją niewinność, a ty tak naprawdę się puszczasz kiedy nie widze. - powiedział przenoszac rozjuszony wzrok z profesora na swoja dziewczyne. W tym momencie już chyba tylko byłą dziewczynę. Był zraniony do głębi, jednak teraz to bardziej okazywal wściekłość.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Sro 15 Cze - 21:57

Chociaż Crispin częściowo zdawał sobie sprawę z tego, że powinien nie osądzać wszystkiego wyłącznie z własnego punktu widzenia, to nie kwapił się w większościach przypadkach, by uczynić inaczej niż to miał w zwyczaju. Zły nawyk pielęgnował odkąd był berbeciem, także z trudnością przychodzi mu robienie czegoś, co jest odwrotnością jego przyzwyczajenia, aczkolwiek jeśli chodzi chociażby o Audrey, próbuje i - w jego mniemaniu - udaje mu się postępować tak jak powinien, albo chociaż poprawnie jak na niego.
Pozbawiony koszuli Fairchild, błądził po ciele Gryfonki dłońmi, zachłannie ją przy tym całując, niemalże przy tym zapominając o wszystkim; był teraz z Audrey, i to dlań wyłącznie się liczyło. Nie myślał w tej chwili także o tym, że robią coś zakazanego i bynajmniej nie powinni chociaż na sekundę zapominać o środkach ostrożności. Niestety, z każdym pocałunkiem Sheridan, ulatniała się myśl o ewentualnych konsekwencjach, kiedy ktoś ich nakryje, tak więc kiedy do pomieszczenia wszedł Alex, na jego twarzy malowała się kompletna dezorientacja.
- Grant, nie odnoś się tak do niej! - prychnął, ściągając ze swoich kolan Audrey i wstając z krzesła dysząc lekko. Crispin stał przed dylematem, ponieważ z chęcią przyłożyłby chłopakowi za obrazę jego dziewczyny, jednak z drugiej strony był jego uczniem, który dodatkowo znał ich sekret, który niedługo już przestanie być sekretem. - Nikt cię nie nauczył szacunku do kobiet? - warknął zbliżając się do Alexa. - To może dlatego wolała mnie - szepnął do niego, stojąc naprzeciw niego, i mając gdzieś konsekwencje ich miłości, wszakże nie robili nic złego, a cokolwiek powie bądź uczyni, Grant i tak wyjawi to, co zobaczył, a on nie pozwoli na obrazę Audrey w jego towarzystwie.

avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 15 Cze - 22:44

Ach, bo on wciąż był upartym berbeciem, którego trzeba było niańczyć i prowadzić za rączkę. To drugie zapewne upodobałaby sobie Audrey, gdyby tylko miała taką możliwość. Jednakowoż, jest prawdą powszechnie znaną, że mężczyźni dorastają do piątego roku życia a potem już tylko rosną. Sheridan jednak zamierzała go wychować - przynajmniej częściowo. Już odniosła nawet pewien sukces...
Wtargnięcie Granta zdawało się być niczym wyciągnięte z koszmaru. To nie tak miało się potoczyć, przecież w gabinecie mieli być całkowicie bezpieczni!
- Wcale nie, mylisz siebie ze mną - zaprzeczyła łagodnie, nie całkiem zdając sobie sprawę z tego co właśnie się stało - Puszczałabym się gdybym pozwoliła na to tobie... - wyjaśniła, jednakże w tej samej chwili Crispin zdjął ją ze swoich kolan i podszedł do Alexa z wyrazem twarzy wyglądającym, jak gdyby ledwo nad sobą panował. Właściwie nie musiała mówić nic więcej - Grant był inteligentny, a sytuacja i jej słowa nie pozostawiały wątpliwości dlaczego Audrey odmawiała seksu kiedy byli razem, dlaczego tak często znikała i dlaczego teraz zastał ją z Fairchildem. Stanowił dla niej jedynie przykrywkę, nie trudno było się tego domyślić. - Przestańcie, obaj! - Stanęła między nimi, opierając się o Crispina, na wypadek gdyby ten jednak przestał nad sobą panować. Mimo wszystko, wciąż był jego nauczycielem - jak długo, nie wiadomo, ale liczyła się wyłącznie chwila. Wciąż miała nadzieję, że ze względu na jego niedawne wyznanie, Alex jednak może zachować ich sekret tylko dla siebie. Nadzieja matką głupich, ale dba o swoje dzieci.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Alex Grant on Sro 15 Cze - 23:11

Panował nad sobą do momentu kiedy Crispin nie wypowiedział tych kilku słów. Dalej już wszystko zostało zastąpione przez czerwona mgłę wściekłości. Miał gdzieś to, że to jego nauczyciel i może mu zrobić z życia piekło. Miał gdzieś to, ze to co zaraz zrobi może zważyć na jego przyszłości. Zawsze był impulsywnym człowiekiem i niestety teraz ta impulsywność nad nim zwyciężyła. Tak, Audrey miała racje, Alex był inteligentny mimo że w nauce to się nie okazywało. Jednak w tej chwili, w tym momencie cała inteligencja uleciała i została chęć mordu.
W następnej chwili jego ręka sama uformowała się w pięść i poleciała w stronę Fairchilda. Celowal w nos, niech boli skurwiela, niech chociaż częściowo zazna tego bólu co właśnie Grant czuł. Na szczęście wyprowadził cios zanim Audrey podeszła bliżej, bo inaczej i ona by oberwała. Z tym, ze aktualnie był w takim stanie, że wolał nie myśleć czy byłoby mu szkoda dziewczyny. Chociaż… W końcu do kobieta, do niektórych miał szacunek. Niektórych, bo w momencie kiedy wszedł do pokoju cały szacunek do dziewczyny uleciał jak pył na wietrze. I jeszcze ona mu zarzucała, ze to on się puszczał? On przynajmniej nie sypiał ze swoimi nauczycielami.
Spojrzał na dziewczynę, kiedy Crispin otrząsał się z nagłego ciosu.
- Byłem dla ciebie niezłą przykrywką, prawda? Dzięki mnie nie musiałaś się obawiać, że ktoś będzie was podejrzewał o związek. – podszedł do dziewczyny stając tuż przed nią. Cały czas patrzył jej w oczy, a słowa powoli zlewały się w syk. Tak był wściekły, nawet nie próbował tego ukrywać. - Cóż, już niedługo. Po tej szkole plotki się szybko rozchodzą, a wątpię żeby rodzice tych dzieci chcieli aby pedofil ich uczył. – uśmiechnął się złośliwie. Krok za tym gabinetem a cały zamek się dowie o tym związku. Nadzieje że on utrzyma to w tajemnicy mogła by mieć gdyby sama mu przedstawiła sytuację. Jednak kiedy dowiedział się w taki sposób. Przykro, panno Sheridan, Aleksander w tym momencie przestał mieć jakiekolwiek skrupuły w stosunku do niej.
Przeniósł wzrok na profesora i… splunął mu pod nogi pogardliwie. Wszelkie zasady kulturalnego zachowania poszły się gonić.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Czw 16 Cze - 0:02

Fairchild zaklął i zasyczał z bólu po wymierzonym ciosie Ślizgona, czując głęboką chęć uczynienia tego samego. Wiele wysiłku kosztowało go niezrealizowanie tego pragnienia, jednak wycierając krew wierzchem dłoni, która zaczęła sączyć się tuż po uderzeniu, posłał tylko Grantowi pełne nienawiści spojrzenie. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tuż po przekroczeniu przez chłopaka progu gabinetu, wszelaki wysiłek jaki włożyli w ukrywanie tego związku pójdzie na marne, próbował zachować trzeźwość umysłu, na tyle ile potrafił. W obronie Audrey owszem stać miał zamiar, jednak teraz to mu się oberwało, a nie jej, a wdanie się w bójkę raczej nie polepszy ich sytuacji. Jeśli w ogóle cokolwiek można zrobić, albo nie zrobić, aby umniejszyć konsekwencję ich romansu. Nie martwił się w tej chwili o siebie, ale o Audrey, w końcu on i tak pracę nauczyciela planował porzucić, by mogli wreszcie odetchnąć. Ukrywany z przymusu związek może i posiadał kilka zalet, lecz w większej mierze były to głównie wady, a największy ich koszmar właśnie się ziścił.
- Więc boli cię to, że wolała pedofila? - prychnął po raz koleiny w jego towarzystwie, czując nieustannie ból po wymierzonym ciosie chłopaka. Nie oczekiwał jakiejkolwiek odpowiedzi, nie chciał się wdawać z nim ani w brewerie słowne, ani też z użyciem rąk czy różdżki, może dlatego to i lepiej, że miał pojęcie zaledwie o paru przewinieniach Granta dotyczących Audrey, i to tych najmniej drastycznych.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 16 Cze - 0:27

- Alex! - pisnęła, gdy chłopak wymierzył cios profesorowi. To wszystko wymknęło się spod kontroli. W ciągu ułamka sekundy znalazła się przy byłym Krukonie, z troską sprawdzając czy aby wszystko z nim w porządku. Nie chciała, żeby się bili. Nie chciała, aby przebywali w jednym pomieszczeniu. Tego wszystkiego było zbyt wiele jak na jedną, biedną Sheridan, która przecież tylko podążała za swym sercem!
- Tak, byłeś. - Nie zamierzała zaprzeczać i okłamywać go. Dla nich ich związek właśnie tym był - przykrywką, alibi. W gruncie rzeczy, nie żałowała, że padło właśnie na Alexa - poniekąd coś do niego czuła, a udawanie oddanej tylko jemu przychodziło jej nadzwyczaj łatwo. Może właśnie dlatego, że nie był jej zupełnie obojętny? - Alex, proszę, nie mów nikomu. Kocham go i wykorzystałam cię, żeby go chronić. Ty powiedziałeś, że mnie kochasz i zaledwie kilka dni później przespałeś się z kilkoma innymi. Ale jeśli naprawdę tak czujesz... nie rób tego, proszę... - Cały czas trzymała go za ramię, jak gdyby jej dotyk miał coś zmienić. Była zrozpaczona. Nie chciała pozwolić, by Crispin z jej powodu rzucał pracę; jakoś przekonałaby go, aby nie składał wymówienia, jednak w takiej sytuacji... nie, to nie mogło się tak skończyć. Naprawdę chciała załatwić wszystko po dobroci, jednakże jej słowa najwyraźniej nie wywarły na nim żadnego wrażenia. Musiała sięgnąć po cięższą artylerię... - Mam szesnaście, Crispin nie jest pedofilem. Ty jesteś, nie zapominaj o tym. - Nie chciała posuwać się do szantażu, ale naprawdę obawiała się, że w afekcie Ślizgon może zrobić coś głupiego, czego żałować będą wszyscy. Jednakże niezależnie od tego, co miało się wydarzyć, Sheridan nie zamierzała rezygnować z miłości. Nawet, jeśli oznaczałoby to dla niej wilczy bilet.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Alex Grant on Czw 16 Cze - 0:44

Nie chciała… To wszystko była jej wina, jeżeli nie chciała żeby cos się teraz działo mogła to rozegrać inaczej, a nie w taki brutalny sposób. Może to dziwne, ale ślizgon tez miał uczucia, które właśnie zostały zdeptanie i sponiewierane, przez jakąś Gryfonkę. A jeżeli było za dużo dla niej to mogła inaczej to wymyślić. Albo chociaż wziąć kogoś innego za przykrywkę. Wiedziała doskonale jaki jest Leks, więc czego się spodziewała w danej chwili? Błogosławieństwa dla ich związku?
Tak, byłeś. miał wrażenie, że te słowa będą się w jego głowie obijać przez jeszcze dlugi czas. To on tu był od wykorzystywania i ranienia, nie ona! Ona miała być ta osobą która trzyma go w ryzach, pilnować żeby nie zrobił nic głupiego, żeby się uspokoił. Wyrwał rękę jakby się oparzył i spojrzał na dziewczynę… jak na śmiecia. Nie potrafił w tym przypadku inaczej na nią patrzeć. - Nie przespałem się z nikim. Była tylko Illa, a to nawet nie można zaliczyć pod seks. Zresztą, po tym co zobaczyłem nie musze ci się tłumaczyć. – przeniósł wzrok na Crispina. Tak, miał ochotę go lac do nieprzytomności i zapewne by to zrobił gdyby nie czerwone światełko w głowie. Nie da się tak łatwo. Już pokazał, że coś jest nie tak, że jednak jakiś czas temu na tym moście mówił prawdę i się w niej zakochał. - Kochasz go? Naprawdę go kochasz? – zapytał cicho ignorując tym razem słowa wypowiedziane przez profesora. Fairchild powinien dziękować wszystkiemu w co wierzy, ze jeszcze może stać sam na nogach. Szczególnie, jeżeli słyszał o wcześniejszych wybrykach Granta.
Na jej „ciężką artylerię” wybuchł szyderczym śmiechem który nie miał nic z szczerego rozbawienia.
- I co z tego? Wszyscy w szkole wiedzą, że sypiam z dziewczynami w różnym wieku. Wszyscy pomyślą, że sama mi się pchałaś do łóżka, zresztą jak wszystkie. Z kolei u niego… – wskazał pogardliwie na Crispina. - Z ta historią się nie wywiniesz. My jesteśmy… przepraszam, byliśmy razem coś koło roku, może i więcej. Skąd mam wiedzieć kiedy zaczęła się ta wasza piękna miłość? Jak myślisz, uwierzą ślizgonowi, gdzie pół szkoły będzie stało za mną murem ze strachu, czy małej gryfonce, która sypia z nauczycielem dla ocen? – zapytał nie kryjąc złośliwości i nawet nie oczekiwał żadnej sensownej odpowiedzi od dziewczyny. Wiedział, ze ma racje i ona tez powinna zdac sobie z tego sprawę. W co prędzej uwierzą uczniowie? Romantyczna miłość, czy seks za oceny? - Powiedz coś, żebym naprawdę rozważył zatajenie tej waszej chorej relacji. Cokolwiek. – na szczęście wściekłość już mu przeszła i spojrzał na dziewczynę lodowatym wzrokiem. Takim jak kiedyś, jak się poznali.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 16 Cze - 1:13

Właśnie dlatego tak to rozegrała. Po nie chciała zranić jego uczuć, bo naprawdę się o nie troszczyła. Gdyby wszystko potoczyło się zgodnie z jej planem, zerwaliby ze sobą w niedługim czasie, bo uznaliby, że jednak do siebie nie pasują i wszystko byłoby w porządku. Jej wybór padł na niego, ponieważ naprawdę nie spodziewała się, że mógłby się w niej zakochać. Sądziła raczej, że ten cały związek jest dla niego jednym wielkim żartem, że podchodzi do niego z równie wielkim lekceważeniem, co do niej samej. Ale przeliczyła się, popełniła błąd w obliczeniach i zraniła go. A nie chciała, naprawdę.
Nie podobało jej się, że tak na nią patrzy. Przecież niczemu nie zawiniła, ona była wierna swoim przekonaniom, związała się z tym, którego kochała. To Ślizgon wyznał jej miłość, mimo tego, że zdradzał ją na prawo i lewo za jej plecami.
- Nie uważaj mnie za idiotkę, Alex. Naprawdę myślisz, że plotkarze radośnie nie donosili mi z kim sypiałeś w międzyczasie? To nie była tylko ona. Poza tym, na samym początku ustaliliśmy, że wierność nie jest konieczna. Mnie to nie przeszkadzało, dlaczego ty teraz robisz z tego taki problem? - Gdyby rok wcześniej powiedział jej, że ją kocha, może sprawy potoczyłyby się inaczej. Jednakże ona zdążyła już oddać serce Crispinowi i nie chciała tego zmieniać. - Naprawdę go kocham - powiedziała, zerkając na Fairchilda. Mimo wszystko, to Alex powinien dziękować wszystkiemu, w co wierzy, że nie powiedziała mu wszystkiego, gdyż obaj mogli wylądować w szpitalu.
- Mam wspomnienia. Które mogę jednym zaklęciem wyciągnąć z głowy i przekazać odpowiednim władzy. Crispin jedynie straci pracę, ale ty pójdziesz siedzieć za gwałt na nieletniej. Nie chcę tego robić, Alex... nie zmuszaj mnie do tego proszę... - uświadomiła mu, nie wierząc, że właśnie to mówiła i że słyszał to Crispin. Jednakże to była ich jedyna szansa na zachowanie związku i dobrego imienia, a ona nie zamierzała zawahać się przed niczym. - To nie twoja sprawa, ale zaczęliśmy się spotykać rok temu, kiedy nie wiedział jeszcze, że zacznie uczyć w Hogwarcie. A jak myślisz, komu uwierzą, prefektowi i gryfonce, która zakochała się czy gwałcicielowi, który zawala szkołę i chce uniknąć kary? Nie mów nikomu. - Racja była po jej stronie. Uczniowie lubią historie zakazanych miłości, nawet jeśli dadzą się zastraszyć. - Jeśli naprawdę mnie kochasz, zrobisz to. Bo o to właśnie chodzi w miłości. O poświęcenia. Kocham Crispina i jeśli okażesz się takim sukinsynem donosząc na nas, poniosę wszystkie konsekwencje, bo chcę z nim być. Nieważne za jaką cenę.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Alex Grant on Czw 16 Cze - 1:39

Nie chciała a jednak to zrobiła. Zraniła go mocno, najmocniej jak się dało. Nie wierzył nigdy w miłość, aż tu nagle sam się zakochał w tej małej, niepozornej Gryfonce. Przez pewien czas była dla niego całym światem, tylko ona się tak naprawdę liczyła, a on po prostu nie umiał tego okazać. Jak miał to wcześniej zrobić, jeżeli nie potrafił? Wiedziała doskonale jakich miał rodziców, wychowanie, przyjaciół. Powinna wiedzieć, rozpoznać drobne znaki, jak na przykład to że nie nalegał na seks. I tak, ten związek na samym początku był tylko żartem, głupim wybrykiem który nie powinien nigdy nastąpić. A teraz Grant skończył ze złamanym sercem, znowu bez nikogo tak naprawdę, gdyż jego sens życia właśnie uleciał i nic mu nie pozostawało.
A to jak na nią patrzył to już zupełnie inna sprawa. Nie mogla się spodziewać, że będzie tryskał radością, nawet jeżeli nic by do niej nie czuł. W końcu jak już wspominałem to on był od ranienia i porzucania. Ona miała być tą która miała zostać ze złamanym sercem, po uprzednim wykorzystaniu.
- Dobrze to ujęłas. Plotkarze, ale skoro wolisz ich sluchac ode mnie to już twoja sprawa. – rok wcześniej jej nie kochał, a przynajmniej nie tak mocno jak teraz. Teraz byłby tak naprawdę w stanie oddac za nią życie, a wtedy by po prostu machnął ręką. Naprawdę wielka szkoda, że wcześniej nie ustalili granic swojego związku. - Wiesz czemu robie z tego taki problem? Bo mnie wykorzystałaś, żeby sypiać z nim! Z nauczycielem i jeszcze spokojnie przyznajesz, że tak było. – nie powie więcej, że ją kocha. Nikomu tego więcej nie powie. Po raz kolejny się sparzył na ludziach, nie miał zamiaru tracić więcej czasu na tego typu zagrywki.
- Pójde siedzieć, ale co z tego? Nie zależy mi. – wysyczał ze złością patrząc jej w oczy. Nawet nie zerknął na Crispina, który jakby przestał dla niego istnieć. - A wiesz czemu? Bo jesteś nieczułą suka, która zabrała sens mojego istnienia. Mam nadzieje, że jest ci z tym dobrze, bo ja jakbyś chciała wiedzieć czuje się wspaniale. – prawie wykrzyczał te słowa. Co ona z nim zrobiła? Kiedyś by sobie nie pozwolił na takie wybuchy emocjonalne, a też ledwo był w stanie nad sobą panować. Miał ochotę wrzeszczeć, walić głową w ścianę, cokolwiek byle by przestać czuć się tak fatalnie.
- Kochałem. Czas przeszły, słońce. I jakbyś jeszcze nie zauważyła, jestem sukinsynem, dupkiem, skurwielem, nazwij sobie jak chcesz i tak będzie pasować. – nie przejmując się tym, ze jest w pomieszczeniu z prefektem i nauczycielem wyciągnął papierosy i odpalił sobie jednego. Musiał się uspokoić, bo zaraz by zaczęło się robić jeszcze mniej przyjemnie, a jeżeli któres coś powie na ten temat to zupełnie straci nad sobą panowanie. Chyba nawet to było widać, bo rece mu się potwornie trzęsły. Tak naprawdę był w takim stanie pierwszy raz od… od kilku lat, nawet nie pamiętał. - Trzeba było ze mną zerwac w momencie kiedy powiedziałem, ze coś do ciebie czuje. Trzeba było, kurwa, cokolwiek zrobić żeby nie doprowadzić do tej sytuacji. – dziwne, zaczynal czuć jakiś ucisk w gardle. Niedobrze.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Crispin Fairchild on Pią 17 Cze - 18:57

Przez chwilę mężczyzna wyłącznie przysłuchiwał się wymianie zdań Audrey i Alexa, przez którego był doszczętnie ignorowany. Jednak kiedy dziewczyna wspomniała o gwałcie, spojrzał zszokowany na Ślizgona, a następnie ponownie przeniósł wzrok na swoją lubą.
- Możesz mi wyjaśnić o czym mówisz?! - Przed wypowiedzeniem tego pytania jakaś część jego pragnęła, aby on cały uwierzył, iż Audrey nie miała na myśli siebie, lecz inną dziewczynę. Po zadaniu ów pytania, wszelaka nadzieja, która i tak była złudna, przestała bytować. - Kiedy to miało miejsce? - drążył dalej temat pełen furii, którą za wszelką cenę próbował opanować. Nie rozumiał tylko, dlaczego Audrey po takim incydencie nadal przebywała w towarzystwie Granta. Czy przypadkiem nie powinna go unikać?
Obecnie miał gdzieś to, że Alex najwyraźniej kochał jego dziewczynę i jawnie o tym rozmawiali, przy nim. Ufał Audrey i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że udaje parę wraz z nim, aby chronić ich związek, chociaż taki układ nie do końca mu odpowiadał, musiał przyznać, że było to wygodne. Aż do teraz. Jednak nie oszukujmy się, nawet gdyby Sheridan, nie była poniekąd udawaną dziewczyną Alexa, to i tak sprawy obrałyby podobny obrót. Albo i gorszy, gdyby teraz w tym pomieszczeniu byłby ktoś inny niż Ślizgon, ktoś na kogo Audrey nie miałaby haka, aby powstrzymać go przed wyjawieniem ich romansu, bądź spróbować tak uczynić. Mimo wszystko, Crispin, nie bardzo wierzył, że Alex zaryzykuje wiele, aby zaistniała szansa, by on poszedł siedzieć. Bo nie oszukujmy się, nikłe szanse były na to, zważywszy na jego nazwisko i prawdę zawartą w tej historii, a zrezygnować z pracy i tak miał zamiar, dla dobra ich związku. Tak więc - poza reputacją może - Fairchild nie tracił zbyt wiele, gdy ich romans zostanie ujawniony.
- Nie trzeba było być takim idiotą, by myśleć, że taka dziewczyna jak ona, może pokochać taką osobę, jaką jesteś ty - powiedział zjadliwym tonem, a następnie chwycił swoją różdżkę leżącą na biurku i jednym niewerbalnym zaklęciem sprawił, że papieros, którego palił Alex, zniknął. - Tu się nie pali - wyjaśnił rzeczowo, nie odrywając od niego wciąż wzroku.
avatar
Crispin Fairchild
Dorosły

Liczba postów : 183
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 22 Cze - 23:40

Nie chciała, aby tak to się skończyło. Naprawdę. Wiedziała o nim sporo i może dlatego, czuła się źle z tym, że go okłamała. Że go wykorzystała. I choć nie żałowała swojego związku z Crispinem i sięganiem po wszystkie chwyty, by ochronić miłość, jednocześnie na zupełnie innej płaszczyźnie figurowały wyrzuty sumienia względem tego, jak zachowała się wobec Leksa. Najwyraźniej jednak, sama była zbyt zakochana, by podejrzewać, że coś się święci.
- A co to za różnica? Naprawdę myślisz, że cię nie znam? Że nie wiem jaki jesteś? Tu nawet nie chodzi o to co mówią inni! - oburzyła się, naprawdę nie wierząc w jego słowa. Zwłaszcza, że doskonale zdawała sobie sprawę, iż w trakcie trwania ich związku zupełnie nie zaspokajała jego potrzeb, więc siłą rzeczy musiał rozładowywać je gdzie indziej. To było naturalne, nie zamierzała go o to winić. Zwłaszcza, że sama zachowywała wierności; jednak nie tak się umawiali, prawda? - A co mam robić, zaprzeczać? W przeciwieństwie do ciebie, szanuję cię na tyle, by nie kłamać ci w żywe oczy. Kocham Crispina, nie zamierzam się tego ani wstydzić, ani wypierać. - Co do tego akurat była pewna. Wiedziała, że postąpiła źle. Wiedziała, że w chwili obecnej wcale nie była lepsza od niego. Że cała gryfońska prawość zdawała się z niej ulecieć; jednak robiła to w imię miłości. Prawdziwej. I za to nie zamierzała przepraszać.
- Wyjaśnię, obiecuję - odwróciła się w stronę mężczyzny, uspokajająco opierając dłoń na jego policzku. - Tylko... zostaw nas na chwilę samych, dobrze? - poprosiła, delikatnie muskając jego usta. Obecność Crispina wcale nie poprawiała sytuacji - wręcz przeciwnie, Sheridan miała wrażenie, że jego komentarze dodatkowo podjudzają złość Granta, a na to w tej chwili nie mogli sobie pozwolić. - Zaufaj mi, proszę. Idź do sypialni, ochłoń, a ja za chwilę do ciebie przyjdę - szepnęła tak, by tylko on mógł to usłyszeć, by chwilę potem powrócić do rozmowy z Alexem.
W gruncie rzeczy, nigdy nie widziała go w takim stanie i serce krajało jej się, gdy patrzyła na targającą nim złość. Nie kochała go, ale nie był jej obojętny i zapewne nigdy nie będzie. Szkoda tylko, że nie potrafił zrozumieć tego.
- Nie jest. Uwierz, że czuję się naprawdę paskudnie i jest mi przykro. Naprawdę nie sądziłam, że... możesz zacząć coś do mnie czuć, że cię zranię. Nie chciałam - zbliżyła się do niego, mówiąc zupełnie szczerze. - Zależy mi na tobie, Alex. Nawet bardzo... ale nie w ten sposób. Wierzę w ciebie, wierzę, że możesz być ponad to i zawsze wierzyłam, że możesz być lepszym człowiekiem jeśli tylko się postarasz. To naprawdę się nie zmieniło. - Nie chciała, by zaprzepaścił to, co osiągnął. Przy niej stawał się kimś innym, wartościowym. Dostrzegała to, od pierwszej spędzonej wspólnie nocy. Nie zamierzała prawić mu morałów, zabraniać palenia, czy właściwie w jakikolwiek inny sposób próbować na niego wpływać. Jej jedyną bronią był szantaż oraz jedno zaległe życzenie, o którym najwyraźniej zapomniała. Nie czuła się lepiej od niego; wyrzuty sumienia powoli ją zabijały.
- Chciałam... zamierzałam. Ale jak sam zauważyłeś, im bardziej się staram, tym mniej mi wychodzi... - Nie patrzyła już na niego. Wzrok miała wbity w swoje buty, a oczy niebezpiecznie się szkliły.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach