Pokój Przychodź - Wychodź

Strona 5 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Issa Brown on Nie 4 Kwi - 19:49

-Odnosisz mylne wrażenia.- powiedziała z nutką kpiny. Jego uśmiech nie zrobił na Is większego wrażenia. Nie była jak te wszystkie dziewczyny biegające za Dorianem. Na dobrą sprawę pewnie nawet by go nie zauważała gdyby ten nie manifestował tak swojej obecności. Choć musiała przyznać pociągał ją, w dość dziwny sposób- bo nawet go nie lubiła.  
Odrzuciła swoje płomienne włosy i zaczęła przyglądać się z zaciekawieniem chłopakowi. Issa nie była pewna czy chce się zabawić z Dorianem, jednak była pewna że nie chce zakończyć tego dnia płaczem w poduszkę. Zabawa kosztem panny Brawn była bardzo trudna, bo ciężko jest ją „złamać” . Nie jest też jedną z tych, które potem czatują na chłopaka, lub chcą go zmieniać. Issa żyje chwilą. 
Pytanie tylko czy chce poświęcić chwilę Dorianowi. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Dorian Radley on Nie 4 Kwi - 20:09

On nigdy nie odnosił mylnego wrażenia - to inni bali się przyznać do tego, co on i tak zresztą już wiedział. Teraz nasuwa się pytanie: To czemu chciał się dowiedzieć tego bezpośrednio z ich ust? Bardzo proste, Dorian uwielbia torturować ludzi, że się tak wyrażę.
- Nie wydaję mi się - powiedział, po czym zbliżył swoją twarz do Issy twarzy Issy.
Dorian był ciekaw jej reakcji. Spoliczkuje go, pocałuje, czy też będzie zaskoczona? Możliwa była każda opcja, a i nawet żadna z nich nie wyklucza innych. Prawda jest taka, że na początku miał zamiar podroczyć się z dziewczyną. Nie chciał rzucać się na nią jak na mięso, bo po pierwsze: w zwyczaju tego nie miał, a po drugie: nie widział sensu w takim zachowaniu. Mieli dużo czasu (przed nimi jeszcze całe życie) i także pewność, że nikt tu nie wejdzie i nie zastanie ich razem. Na szczęście, można rzecz i to zarówno dla Issy i Ślizgona.
Każdy chce się zabawić z Dorianem Radleyem, nawet dziewczyny, które myślą, że są twarde i nie oprą się jego urokowi (czy ktoś taki w ogóle istnieje?). Issa chce poświecić chwilę jemu, a i nawet dłuższą chwilę! Na razie nie jest o tym fakcie przekonana, ale już wkrótce będzie. W końcu jest w Pokoju Życzeń z nim, a to już o czymś świadczy.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Issa Brown on Nie 4 Kwi - 20:28

Issa uśmiechnęła się prowokująco i pogładziła policzek chłopaka. W gest ten wlała dużo czułości. 
-A ja sądzę, że właśnie zbyt wiele ci się wydaje.- wyszeptała do ucha chłopaka a na jej ustach zagościł ironiczny uśmieszek. Całować go nie miała zamiaru, bo to byłoby prostym komunikatem dla Radleya, nie chciała go policzkować bo się go trochę bała- był nieobliczalny, a zaskoczona nie była bo przy pierwszym ich spotkaniu było już ciekawie… Swoją drogą czy to nie zabawne? Mówi się, ze do trzech razy sztuka, a to było ich trzecie spotkanie. Is bardzo nie na rękę by było gdyby ktoś dowiedział się o jej spotkaniu z Dorianem, szczególnie o tym sam na sam w Pokoju Życzeń. Po artykule Rity wszyscy śledzili jej poczynania, czy aby przypadkiem nie było ziarnka prawdy w artykule Skeeter. Nie wspominajmy o tym, że panna Brown wpadła w furię gdy przeczytała o swoich poczynaniach w prasie. Teraz Rita nie zostawiła by na niej suchej nitki.
To, że Issa znalazła się w Pokoju Życzeń wraz z Dorianem świadczyło tylko o tym, że Radley był upierdliwy bo chciał wygrać zakład. Jednak prawdą jest, że panna Brown chciała poświęcić chwilę Dorianowi. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Dorian Radley on Wto 13 Kwi - 18:00

Może i w tym geście jakaś czułość istniała, ale on jednak się jej nie doszukał. Wziął tylko rękę dziewczyny w swoją dłoń, bo takich gestów nie cierpiał, i przybliżył swoją twarz jeszcze bliżej twarzy Brown, o ile to w ogóle było możliwe. Czy miał ochotę ją pocałować? Cóż, w jego głowie pomysł na dobrą zabawę przeważnie ma biust i wygląda przyzwoicie, a przede wszystkim jest czystokrwisty; ewentualnie półkrwi.
Wydaje mu się za wiele czy też nie, on nie chce już się w to zagłębiać. Bo i tak ma racje. Chłopak myśli, iż zawsze ją ma i niech tak zostanie. Nieczęsto się mylił i trzeba uznać to za jego wrodzony talent. Przecież musi jakiś mieć, nie?
Dorian kobiet ponoć nie bije, więc Issa może czuć się bezpiecznie. Dodać trzeba także, że on ogólnie nie popierał załatwiania spraw po przez użycie rąk, czy innych części ciała. Radley preferuje wszelkiego rodzaju intrygi; ostatecznie zaklęcia, które powodują uszczerbek na zdrowiu, stały czy też nie, to już zależy nie od niego.
Ślizgon spojrzał na Issę, po czym pocałował ją namiętnie, wolną rękę wplatając w jej włosy. Wiedział, że potrafi się całować, i robi to bardzo dobrze, a także, iż dziewczynie jego pocałunki sprawiały przyjemność. Dorian oderwał się na chwilę od jej ust, aby zaczął obdarowywać jej szyje pocałunkami, a następnie odsunął się od niej całkowicie.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Issa Brown on Wto 13 Kwi - 18:17

Owszem, pocałunki Doriana sprawiły Is przyjemność, ale ona (jak to panna Brown) wietrzyła w tym jakiś podstęp. Bo trudno nie zauważyć, że jest Gryfonką, a jej dom jest naturalnym wrogiem Slytherinu. Co prawda ona tak tego nie odbierała, ale żmijki( jak genialnie nazwała Ślizgonów Serafina Soniere) były wredne i złośliwe. 
Gdyby panna Brown znała definicję „dobrej zabawy” według Doriana Radleya, na pewno by się oburzyła. Ona nie należała do dziewcząt, które „wyglądają przyzwoicie” ona była piękna i obnosiła się ze swoją urodą co mogło nadawać jej trochę narcyzmu. Po za tym było to strasznie puste( według jej mniemania cały Dorian Radley). 
Mimo wszystko, chłopak ten budził w niej coś w rodzaju fascynacji. Naprawdę był interesującą personą, przynajmniej dla Issy, która od zawsze miała słabość do „niegrzecznych chłopców”.
Zaśmiała się cicho gdy Dorian się odsuną i przyjrzała mu się uważnie.
- Czy oczekujesz, że oddam ci pocałunki?- spytała wesoło i uniosła brew. Żałowała, że niewlana w te zdanie odrobiny kpiny, ale było po czasie. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Dorian Radley on Wto 13 Kwi - 18:37

Niewątpliwie był interesującym człowiekiem, w negatywny czy pozytywny sposób - to nie ważne. Nie był pospolity i dla niego było to ważne. Dorian, kocha gdy ludzie zwracają na niego uwagę, chociaż otwarcie o tym nie opowiada. Nie widzi również przeciwwskazań, aby dalej miał prowadzić swoje życie, jak dotychczas prowadzi. Rodzice mu usilnie żony nie szukają, bo wiedzą, czym to się skończy. Owszem było parę kandydatek, ale cóż na to poradzić, że najzwyklej w świecie wolały żyć w nędzy niżeli z nim. On jest przecież Dorianem Radleyem - chcąc, czy nie chcąc, zawsze nim będzie.
- Pocałunków nie musisz, możesz coś innego mi oddać - odparł uśmiechając się lubieżnie i czekał na reakcję dziewczyny.
Niewątpliwie słowo oddać przypomniało chłopakowi, po co, tak naprawdę, przyszedł z tą całą Brown do Pokoju Życzeń. Ślizgon chciał wygrać tylko zakład, a jak na razie bawi się z nią i raczy rozmową. Sam nie wiedział, czemu tak postępuje. Wydawać by się mogło, że odwleka tą chwilę, jednak tłumaczy sobie ten fakt, iż chce, aby dziewczyna przed wszystkim poczuła, że mu na niej zależy. Oczywiście wszyscy wiedzą, że to rzecz nierealna. Issa zdawać by się mogło, iż na takie coś się nie nabierze. Chociaż nigdy nic nie wiadomo, a nuż tak pomyśli. Czemu Dorian chciał, aby Brown myślała, że mu na niej zależy? To bardzo proste pytanie. Dziewczyna, wydawało mu się, iż jest zbyt pewna siebie, a on takiego zachowania nie znosił. Co więcej miała lekceważący stosunek do jego osoby, a to już grzech niewybaczalny! Chciał wyprowadzić ją z błędu, że on - Dorian Radley - nie potrafi doprowadzić Issy Brown, do tego, aby przeklinała dzień, w którym go poznała. Ślizgon był niemal pewny, że dziewczyna niedługo zacznie ubolewać nad faktem, że ją wykorzystał, jeśli oczywiście dojdzie do tego, iż wygra zakład, a zapewne dojdzie.
avatar
Dorian Radley
Dorosły

Liczba postów : 81
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Issa Brown on Wto 13 Kwi - 18:59

Issa zaśmiała się rozbawiona słysząc jego sugestię. 
-Chciałbyś?- spytała z uśmiechem, po czym rzuciła mu uwodzicielskie spojrzenie spod rzęs. Według panny Brown robiło się coraz ciekawiej. Nie miała zamiaru dać mu tego o czym on myślał, bynajmniej nie w tej chwili. 
Issa uważała się za ogromną szczęściarę- nikt, nigdy nie szukał jej męża. Ojciec wraz ze swoją żoną doszli do wniosku, że ślub powinien być tylko i wyłącznie decyzją Is. A ona nie miała zamiaru w najbliższym czasie (czyt. Dziesięciu lat) wychodzić za mąż. Chciała cieszyć się życiem, bawić, a co to za zabawa zajmować się gromadką bachorów? Tego panna Brown nie wiedziała i nie miała zamiaru zgłębiać.
Gdyby Issa wiedziała o zakładzie Dorian mógłby zapomnieć o zbliżeniu się do niej na odległość 3 metrów. Ale nie wiedziała. 
Panna Brown lekceważyła Doriana tak samo jak inne osoby, które nie miały zaszczytu bycia lubianymi przez nią. Chcę zauważyć, że jej pewność siebie zapewne nie ucierpiała by gdyby Dorian starał się wyprowadzić ją z błędu. Duma może i owszem, długo szukała by sposobu na zemstę, ale nie pewność siebie. Issa nigdy by nie uwierzyła, że Radleyowi na niej zależy. Chyba, że wykazał by się ogromną siłą perswazji, o co go nie podejrzewała.
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 17:51

Weszli do obszernego pokoju, urządzonego z typowym dla wyższych sfer smakiem. Ściany pokrywała tapeta o pastelowej barwie, z drobnymi ledwo widocznymi wzorkami. Za dużym oknem widoczny był zachód słońca (Amelia od dziecko marzyła, aby stracić dziewictwo o zachodzie słońca, a Pokój Życzeń najwyraźniej nie przejmował się porą dnia) sprawiając, że w pomieszczeniu panował nastrojowy półmrok. Większą część zajmowało ogromne łóżko, zasłane satynową, beżową pościelą, które samo w sobie było aż zachęcające. Naprzeciwko niego znajdował się biały, marmurowy i misternie zdobiony kominek w którym płonął ogień, a na drewnianej podłodze rozłożony był puchaty dywan, idealnie komponujący się z resztą wystroju. Całości dopełniało kilka szafek i beżowa sofa pod oknem.
Zamknęła drzwi, nieodwrotnie decydując się na to, co miało się za chwilę stać. Bała się, ale w końcu to był jej pierwszy raz; zaczęła się zastanawiać, jak też zachowa się Victor. Całkiem pewnie podeszła do niego, zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała namiętnie w usta. Zupełnie nie wiedziała, co robić, jak się zachować - jej brak doświadczenia był wręcz porażający. Ale on wiedział i tylko to się teraz liczyło.
Zaufała mu całkowicie, oddała mu samą siebie do dyspozycji.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 18:00

Rozejrzał się po pokoju, jednak zanim zdążył zauważyć coś więcej prócz łóżka, kominka i zachodu słońca widoczność przesłoniła mu postać Amelii. Objął ją stanowczo, choć dość delikatnie jak na swoje możliwości i odwzajemnił pocałunek.
Zastanawiał się, jak osoba, tak dobrze go znająca i wiedząca, jakim cholernym jest draniem, może mu tak po prostu zaufać. To nie pasowało do Amelii, której obraz miał w swojej pamięci. Z drugiej jednak strony jej pobudki... W pewnym sensie czuł, że go wykorzystuje, ale jakże przyjemne było to wykorzystanie. Zresztą, dać się wykorzystać Golightly nie było żadną ujmą.
Powoli rozpoczął wędrówkę w stronę łóżka, łapiąc ją pod pośladki i podnosząc do góry, a gdy oplotła go nogami w pasie objął ją mocno. Ułożył ją na łóżku i znów jej spojrzał głęboko w oczy.
- Amelio... - zaczął cicho - wiesz, że to może bardzo boleć? - zapytał, niespodziewanie czując się głupio.
Zazwyczaj nie informował dziewczyn o takich rzeczach. Ba! zazwyczaj gówno obchodziło go to, że mogą poczuć ból, czy dyskomfort. Liczyło się to, że jemu było dobrze, a to, że pannica płakała i błagała by przestał... Skoro do niego przyszła to dostała to, czego chciała i już.
- Nie chcę cię straszyć, ale... - zawahał się, na chwilę odwracając wzrok od twarzy dziewczyny - to wcale nie musi być tak wspaniałe, jak sobie wyobrażasz - dodał nieco ciszej, kładąc dłonie na jej udach.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 20:10

Właśnie dlatego, że tak dobrze go znała i wiedziała, że jest draniem mogła mu zaufać. Bo wszem Victor jest draniem i to cholernym, ale ma w sobie choć trochę godności, a całkiem niedawno obiecał jej, że jej nie skrzywdzi. I dziwnym trafem, Amelia mu wierzyła, z resztą do tej pory nie dawał jej powodów, by mogła sądzić inaczej. Nie wiem, czy można mówić tu wykorzystaniu, skoro obie strony chcą, a ta poszkodowana nawet bardziej, gdyż wykorzystująca mimo wszystko wciąż była targana wątpliwościami.
Gdy podniósł ją do góry, oplotła go udami i pozwoliła zanieść się na łóżko, cały czas go całując. Wielokrotnie słyszała, jak traktuje swoje partnerki i chociaż bała się, że będzie kolejną, która wyleci stąd z płaczem, nie miała zamiaru się wycofywać. Nie tym razem.
- Wiem - przytaknęła. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jej pierwszy raz może być całkowicie niekomfortowy, może wcale nie osiągnąć spełnienia, może odczuwać ból, a nawet krwawić, ale była przekonana, że gdyby chciała się oddać mniej doświadczonemu partnerowi, te wszystkie negatywne aspekty zostałyby nasilone.
- To też wiem. Victorze, zważywszy na to, że to mój pierwszy raz powinieneś mnie zachęcać, a nie zniechęcać - westchnęła, kładąc dłoń na jego policzku - Nie ucieknę, nie tym razem - dodała, drugą ręką chwytając go za koszulką i przyciągając do siebie. I całując, oczywiście.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 20:24

Tak, to miało trochę sensu. A może nawet nie trochę, a dużo? Victor jednak i tak nie był w stanie tego zrozumieć. Może był zbyt ograniczony, albo po prostu za bardzo zaskoczony jej zachowaniem. A jeśli chodzi o jego obietnicę - nie zamierzał jej złamać.
Cóż, zapewne nie można mówić tu o wykorzystaniu, ale Hewson postrzegał to na swój sposób, dlatego też i tak ciężko by było mu to wyperswadować.
Victor był nieco zdezorientowany jest stanowczością i zdeterminowaniem.
Chłopak kiwnął głową, dając jej znak, że zrozumiał wszystko do powiedziała i oddał kolejny z jej pocałunków, równocześnie przesuwając swe dłonie wyżej.
- Wiem, że powinienem, ale... - zawahał się i zamilkł.
Odsunął się od niej nieznacznie i powoli, jak gdyby z namaszczeniem zdjął jej buty, pieszcząc przy tym jej stopy. Na jego ustach błądził lekki uśmiech, który ciężko było zidentyfikować.
Muskał lekko skórę jednej nogi opuszkami chłodnych palców, drugą pieszcząc przy pomocy ust, przesuwając się coraz wyżej. Wreszcie wsunął dłonie pod jej sukienkę i podwinął ją ku górze, ściągając powoli z dziewczyny.
Pozbył się własnej podkoszulki i uniósł, całując ją namiętnie, dłońmi, zaś, błądził po jej ciele.
Przerwał niespodziewanie pocałunek, pieszcząc linię jej żuchwy i przesunął się w okolice ucha. Przygryzł jego płatek i szepnął:
- Ostatni raz pytam: czy na pewno tego chcesz? - jedna z dłoni znalazła się przy zapięciu stanika, z którym uporał się w zaledwie ułamku sekundy. - Potem już pytać nie będę. - ostrzegł nieco zachrypniętym głosem.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 20:40

Podczas gdy on pieścił wpierw jej stopy, potem nogi, ona sama wzdychała raz po raz, obserwując go spod przymrużonych powiek. Nie wiedziała, że takie drobnostki mogą dać tyle przyjemności i obudzić apetyt na więcej. Uniosła plecy do góry, ułatwiając mu pozbycie się swojej sukienki, by potem niebywale ochoczo oddać kolejny pocałunek.
Nie odpowiedziała od razu. Czy na pewno tego chciała? Chciała uciec, jak najdalej, to pewne. Wiedziała, że jeśli to zrobi, nie będzie odwrotu, a czasu nie cofnie. Na zawsze pogrzebie swoje marzenia o księciu z bajki, który sprawi, że jej serce zabije szybciej; jeśli nawet taki pojawi się na jej drodze, już nie będzie mogła się oddać jemu i tylko jemu. Przymknęła oczy; zwyczajnie się bała. Że będzie tak źle, że nigdy nie będzie chciała tego powtórzyć, że między nimi już nigdy nie będzie tak samo, że Victor zacznie chwalić się przed całą szkołą, że przeleciał Golightly, że straci do niej szacunek.
- Chcę - powiedziała całkiem pewnie, zważając na targające nią wątpliwości.
Szczupłymi dłońmi przejechała po jego brzuchu, zatrzymując je na zapięciu spodni. Niepewnie odpięła sprzączkę, rozsunęła zamek... i nie potrafiła zdobyć się na nic więcej - Tylko... - przerwała na chwilę, jak gdyby chciała odciągnąć uwagę od swojej niemocy - Zabezpiecz się... nas. Ja nie wiem jak - to ostatnie zdanie powiedziała zupełnie cicho, ledwo dosłyszalnie i natychmiast oblała się rumieńcem. Ale cóż poradzić, że dziewczę najzwyczajniej nie interesowało się takimi sprawami, bo do tej pory nawet nie miało takiej potrzeby?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 20:54

Pomyśleć, że kiedyś także nie zdawał sobie z tego sprawy, a w tej chwili był specem od gry wstępnej. Nawet już nie pamiętał swojej rozmowy sprzed kilku lat ze starszym kolegom, który wytłumaczył mu, jak wiele dają takie igraszki tuż przed seksem. Co prawda zazwyczaj o nich zapominał. Tylko nieliczne dziewczęta mogły liczyć na jego pieszczoty. O czułych pieszczotach do tej pory nie myślał nigdy. Bo po co miał się nad nimi zastanawiać, kiedy wszystkie inne dziewczyny brał bez namysłu? W przypadku Amelii jednak sprawa miała się inaczej. Mimo wszystko chciał, by ten pierwszy raz był na tyle dobry, aby zechciała go kiedyś powtórzyć. I przede wszystkim sam właśnie zdał sobie sprawę z tego, jak wiele jej przyjemność sprawia mu satysfakcji.
Co do jej obaw - ja niby wiem, co Victor zrobi, a czego nie zrobi, ale gdyby on w tej chwili powiedział jej jakie ma zamiary nie było by już zabawy, dlatego też w tej chwili chłopczyna nawet nie myśli o tym, co powie, bądź nie powie swoim kumplom.
Skinął głową, uśmiechając się, nie z kpiną, a dziwną czułością. Pocałował ją delikatnie wprost w usta i odsunął się na chwilę, pozbywając się całej reszty swego odzienia.
Zastanawiające, że przeciętny uczeń Hogwartu nosi przy sobie coś tak prozaicznego, jak gumki, gdy idzie na zwyczajny patrol. No, ale Victor nie był przeciętnym uczniem, a podczas zwyczajnego patrolu mogło zdarzyć się naprawdę wiele, czego właśnie widzimy dowody. Przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie?
Nałożył prezerwatywę i znów zbliżył się do niej, całując ją gorąco. Wsunął swój język do jej ust, a duże, silne dłonie sportowca położył na jej delikatnych piersiach i zaczął pieścić intensywnie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 21:19

Amelia nawet tym nie mogła się pochwalić - jedyną osobą, z którą kiedykolwiek rozmawiała na te tematy, była Roselyn, która co ciekawe również dziewictwo straciła z Victorem i dopóki na jej drodze nie pojawił się ten Krukon, Hewson był jedynym, z którym spała. Ale o tym wiedziała chyba tylko Golightly i nie zamierzała się dzielić ową wiadomością nawet z obecnym tu Ślizgonem. Nigdy również nie zastanawiała się, jak dokładnie postępuje on z tymi wszystkimi biedaczkami, które później wyrzuca z dormitorium; owszem słyszała plotki, nawet dużo plotek, ale w tej chwili, dziwnym trafem nie miały one żadnego znaczenia. Amy była świadoma tego co się dzieje i gotowa podjęcia wszelkiego ryzyka.
Jak na razie, nie miała czego żałować.
Gdy odsunął się od niej, mimowolnie odwróciła wzrok. Już nie pierwszy raz widziała go w stroju Adama i bardziej niż jego strofowała ją własna nagość. Amelia prawie nikomu do tej pory nie pokazywała się nago, nagle zaczęła się wstydzić swojego ciała, które przecież w każdej chwili mogła zmienić, usunąć ewentualne niedoskonałości. Czuła się potwornie głupio leżąc prawie naga na łóżku, z całkowicie nagim Victorem u boku.
Odwzajemniła jego pocałunek, a drobne dłonie wplotła w jego włosy, przyciągając go bliżej siebie. Podczas gdy jego dłonie pieściły jej piersi, z ust dziewczęcia wydobywały się coraz głośniejsze westchnienia.
A najgorsze w tym wszystkim było to, że chciała więcej i wcale nie miała zamiaru uciekać tak jak zazwyczaj.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 21:28

To zastanawiające, że kobiety raczej rzadko rozmawiają ze sobą na takie tematy. Ot, przyjaciółka zwierzy się przyjaciółce i to wszystko. Zresztą, nawet największe kumpele zwykle nie zdradzają wszystkich szczegółów. W przypadku mężczyzn jest inaczej. Ci chwalą się, jeden przed drugim, ile i w jaki sposób zaliczyli. Co prawda Victor zazwyczaj w takich momentach stawał się dość milczący. Dlaczego? Bo każdy doskonale wiedział kogo i jak zaliczył - dziewczyny chwaliły się tym na prawo i lewo. A nawet, jeżeli połowa kłamała to i tak plotki wystarczały jego znajomym sądzić, że druga połowa z pewnością mówi prawdę. Zresztą, on wiedział, że ci faceci, którzy chwalą się najbardziej najpewniej są nadal prawiczkami, bądź zaliczyli najwyżej jedną istotkę. Przykra prawda.
Co do Roselyn - Hewson nadal był pewien, że nie był jej ani jedynym, ani ostatnim. Bo to, że był pierwszym, rozumiało się samo przez się. Zresztą, jeśli Amelia kiedykolwiek pochwali się swej przyjaciółce tym, co właśnie działo się między nią, a Ślizgonem (w co sam zainteresowany wątpił), to dowie się od niej, że Rose nie mogła liczyć na to, co otrzymała Golightly. Może dlatego, że wtedy Victor nie znał dziewczyny tak dobrze, jak w tej chwili? A może po prostu nie zasługiwała na względy...?
Victor nie miał zbyt wiele czasu na podziwianie jej ciała. Robił to ukradkiem i czerpał z tego niewypowiedzianą przejemność.
Powoli przerwał pocałunek i skierował usta niżej, na piersi, którymi do tej pory zajmowały się jego ręce, sprawiając, że pieszczota stała się intensywniejsza. Dłonie, natomiast, zajęły się pozostałymi częściami jej garderoby, powoli pozbywając się ich. Kiedy była już zupełnie naga, delikatnie, acz stanowczo położył ją w centrum łóżka, klęgając obok niej i wciąż pieszcząc jej biust.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 21:41

Do tej pory Amelia żyła w swoim wyidealizowanym świecie, gdzie książę (wcale nie pogardziłaby prawdziwym księciem, jednakże zważywszy na to, że mało ich było w Wielkiej Brytanii mogła zadowolić się arystokratą, wywodzącym się z rodziny czystej krwi) miał kochać ją i tylko ją, a seks stanowił nieważną, wręcz błahą sprawę, której nie warto poświęcać czasu. Nie czuła potrzeby rozmawiania o tym ani z przyjaciółką, ani z nikim innym, będąc przekonana, że dziewictwa nie straci, dopóki na jej drodze nie stanie ów ten jedyny. Jednakże o marzeniach Amelki nie wiedział nikt w całej szkole, poza Roselyn, która jako jej naczelna przyjaciółka wiedzieć musiała i Victorem, znającym jedynie kilka szczegółów, gdyż kilkakrotnie już dostał od niej po łapach.
Z całą pewnością nie pochwali się tym Hepburn, która jako ciocia dobra rada kazała trzymać jej się z daleka od Victora, a nawet więcej: zamierzała zataić przed nią fakt, że już nie jest dziewicą. Z resztą, będzie tak zaaferowana tym swoim Krukonem, że nawet nie zauważy, a Rita Skeeter o tej porze nie miała nawet szans ich przyuważyć, więc jej tajemnica była całkowicie bezpieczna. Tak, jasne.
Im intensywniejsze pieszczoty jej serwował, tym głośniejsze były westchnięcia wydobywające się z jej ust, które z czasem zamieniły się w niekontrolowane jęki.
- Chcę więcej, Victorze - szepnęła, pomiędzy kolejnymi nieartykułowanymi dźwiękami, rumieniąc się przy tym niemiłosiernie. Dosyć niepewnie rozsunęła uda i spojrzała na niego prosząco.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 21:51

Historia Victora i utraty przez niego dziewictwa była tajemnicą i nikt, prócz osoby, która sprawiła, że przestał być prawiczkiem, nie wiedział, jak to się naprawdę stało. Bo nawet ktoś taki, jak Victor nie zwykł chwalić się faktem, że w dzieciństwie współżył z własną matką. Wtedy nie podejrzewał, że jest to coś złego. Kochał Araminte i nie podejrzewał, że w ten sposób wyrządza mu jakąkolwiek krzywdę. Przecież matka ma zawsze rację i nigdy nie okłamałaby swego syna. Tak, to chyba także było powodem, dla którego ciężko było mu uwierzyć w miłość...
Hewson w tej chwili nie zastanawiał się nad tym, czy ktokolwiek się dowie. Na takie rozmyślania czas przyjdzie później. W tej chwili miał przed sobą kobietę, której pragnął od kilku lat i tylko to się liczyło.
On sam także zaczynał zdawać sobie sprawę z tego, że powstrzymywanie swych żądzy na wodzy jest niemalże niemożliwe. Nigdy nie musiał tego robić, więc jego wytrzymałość nie była nazbyt okazała. Tym razem chciał zagwarantować dziewczynie maksimum przyjemności, ale sam czuł, że za chwilę po prostu wybuchnie.
Uśmiechnął się do niej i przesunął palcem po policzku, a potem zaczął całować jej brzuch, zsuwając się coraz niżej. Kiedy dotarł do strategicznego miejsca zatrzymał się na moment i ominął je okrutnie, skupiając się na udach. Pieścił je namiętnie, to liżąc, to całując, to gryząc raz lekko, raz mocno. Wreszcie sam nie wytrzymał i powrócił do miejsca, które w tej chwili najbardziej ich interesowało, zaczynając całować je gorączkowo.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 22:15

Słusznie, że była to tajemnica, a Victor nie powinien nigdy nikomu o niej mówić. A już zwłaszcza, nie powinien mówić o tym Amelii, gdyż jej opinia na temat jego osoby ulegnie natychmiastowej i najpewniej nieodwracalnej zmienia, a z czasem pojawi się również obrzydzenie do samej siebie. Ona sama święcie wierzyła w miłość, nawet jeśli jej aktualne zachowanie wcale o tym nie świadczyło i o ile stratę dziewictwa z niekochaną osobą mogła jeszcze zrozumieć, o tyle pierwszy raz z własną matką... to dla niej było za dużo.
Niestety, nie można powiedzieć tego samego o Amelce. Gdyby ktoś powiedział jej kilka lat temu, że dziewictwo straci z Hewsonem, zaśmiałaby się mu w twarz i uznała, że bezczelnie z niej żartuje. Jeszcze nie tak dawno temu, myślała o nim w zupełnie innych kategoriach: ileż to już razy zarzekała się, że prędzej świat się skończy, niż ona dopuści go do swojego dziewictwa, bezczelnie go zwodziła i okazywała pogardę wobec dziewcząt, z którymi sypiał? Jej poglądy zmieniły się dopiero po tegorocznych walentynkach i to dość gruntownie. Na lepsze? A któż to wie?
Nie pozostało jej nic innego poza jęczeniem i wiciem się po satynowej pościeli, pod wpływem jego namiętnych pieszczot. Za żadne skarby tego świata, nie chciała aby przestawał i jeśli wcześniej miała jakiekolwiek wątpliwości, teraz rozmyły się one w głośnych jękach. Gdy wreszcie dotarł do jej kobiecości, aż krzyknęła z rozkoszy, zaciskając dłonie na delikatnej kołdrze; nie skłamię jeśli powiem, że nigdy w życiu nie czuła czegoś tak cudownego. Pod wpływem jego pocałunków zaczęła zupełnie niekontrolowanie wykrzykiwać jego imię na zmianę z prośbami o to, by wreszcie ją wziął, aż wreszcie wydała z siebie okrzyk spełnienia, wygięła ciało w łuk i opadła na pościel oddychając ciężko. Puściła ściskaną wcześniej pościel i delikatnie złapała jego dłoń, wpatrując się w niego... z czułością?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 22:24

Victor nie zamierzał o tym mówić. Był, jaki był, ale nigdy nie chciał tego, co się stało. Czy żałował? Z pewnością. I poniekąd się tego wstydził. Ale nigdy, nawet gdyby sprawa wyszła na jaw, nie przyznałby się do tego. Grałby, uśmiechał się złośliwie i ze wszelkich sił bronił matki, w głębi duszy wyzywając ją od najgorszych. Ale to nie jest w tej chwili istotne - każdy, kto by się o tym dowiedział natychmiast zostałby usunięty, więc takie teoretyzowanie niczemu nie służy.
Victor wiedział o tym i tym bardziej nie przestawał o tym myśleć, choć starał się ze wszystkich sił, skupić na czymś innym. Amelia, rozkładająca przed nim nogi to coś, co miało nie zdarzyć się nigdy. W co nawet nie wierzył. Nie miał nadziei. W dodatku Amelia zupełnie trzeźwa i świadoma tego, co robi. Przechodziło to jego najśmielsze fantazje.
Pocałował ją delikatnie w jej kobiecość, uśmiechając się lekko z wyraźnym zadowoleniem i satysfakcją. Przesunął się nieco wyżej, kładąc obok niej i zaczął całować namiętnie, głaszcząc ją po policzku. Nie rozumiał tej radości, którą właśnie czuł, ale tłumaczył ją sobie faktem, że za chwilę znajdzie się w tej, której nikt nie miał szans zdobyć. Nawet on. Do dziś.
- Mel, nadal tego chcesz? - zapytał, choć widział w jej spojrzeniu odpowiedź.
Słyszał jej prośby, które wykrzykiwała jeszcze przed chwilą, a jednak zapytał. Choć ostrzegał, że więcej tego nie zrobi. Dziwne, że nadal miał wątpliwości.
Podniósł się do pozycji klęczącej i obrócił ją w swoją stronę, kciukiem pieszcząc jej kobiecość, by upewnić się, że jest całkowicie rozluźniona.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 22:39

I całkowicie słusznie.
Amelia rozkładająca nogi przed kimkolwiek to była wizja tak abstrakcyjna i nieprawdopodobna, że naprawdę nikt w nią nie wierzył. Do tej pory prowadzili dziwną grę: on cały czas powtarzał, jakby ją przeleciał gdyby tylko mógł, za każdym razem zaznaczając, że kiedyś się znudzi ciągłym odmawianiem i mu się odda. A ona śmiała się za każdym razem z całą pewnością zaprzeczając jego słowom. On nie wierzył, że mu się uda, podczas gdy ona była święcie przekonana o swojej racji. To, co właśnie miało miejsce przekraczało wyobrażenia zarówno jego, jak i jej. Co z tego wyjdzie, czas pokaże.
Ochoczo odwzajemniła jego pocałunki, zaciskając palce na Victorowych ramionach i przyciągając go do siebie. Nie wiedziała, co tak właściwie czuje, ale jego dotyk na jej policzku niebywale ją uspokajał.
- Chcę - odparła zachrypniętym głosem, zdumiona, że wciąż o to pyta. Według jego opinii o niej, teraz powinien ją wziąć tak, by zaspokoić siebie, a nie ją, przecież nic nie robił bezinteresownie. Już samo to pytanie gryzło się z jej poglądami.
Zachłysnęła się powietrzem, czując jego palce na swojej kobiecości. Była rozluźniona. Mimo wszystko ufała mu. I to było najgłupsze, co mogła zrobić.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 22:53

W tej chwili Victor śmiał się sam do swoich myśli, mając wrażenie, że po prostu jest to zwyczajny sen. Podejrzewał także, że naćpał się, albo ktoś użył eliksiru wielosokowego, by przybrać postać Amelii. Nie mógł tak po prostu uwierzyć, że ta właśnie dziewczyna jest z nim w Pokoju Życzeń i za chwilę ma przestać być dziewicą.
Jego pewność, że kiedyś mu się odda była tylko i wyłącznie pozorami. Tak naprawdę już od dawna tylko z nią igrał, zadowalając się pocałunkami i częściową bliskością, którą mu okazywała. Nie miał innego wyjścia. Liczyć na więcej nie było sensu. Nie był przecież głupi, ani naiwny.
Jak bardzo pragnął w tej chwili zaspokojenia. Wydawało mu się chwilami, że zwyczajnie nie wytrzyma i dojdzie, nim w ogóle zbliży się na dobre do jej dziewictwa. Nie podejrzewał, że ta dziewczyna może działać na niego aż tak silnie. Zastawiał się, czy Amelia zdaje sobie sprawę z tego, co właśnie czuł, ale doszedł do wniosku, że za bardzo boi się tego, co zaraz nastąpi, by przejmować się jego myślami i uczuciami.
Nakierował swojego członka na jej kobiecość i przez chwilę pieścił ją nim, doprowadzając zarówno siebie, jak i ją do najprawdziwszego szału. Wreszcie, bardzo wolno i niezwykle delikatnie zaczął w nią wchodzić, starając się sprawić jej jak najmniejszy ból.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 23:10

Skoro on nie wierzył, że znajduje się tu z nią i za chwilę ma dość do tego, czego chciał już od dłuższego czasu, to niech pomyśli co działo się z nią, która zapierała się rękami i nogami, że taka sytuacja nigdy miejsca mieć nie będzie. Miała. A jej wcale to nie przeszkadzało.
Nie miała pojęcia, co on czuje i nawet, gdyby nie bała się tego, co miało za chwilę nastąpić z pewnością czułaby dokładnie to samo. Miała ograniczoną wiedzę nie tylko o seksie, ale również o męskich reakcjach: nie dla niej uwodzenie i owijanie sobie mężczyzn wokół palca. Oni i tak ją uwielbiali, a ona wolała czekać na tego jedynego niż zadowalać się przelotnymi znajomościami. O jej komfort fizyczny dbał sam Victor i jak do tej pory było jej naprawdę dobrze. Dodatkowo należało do tego doliczyć jego wszechobecną reputację i wszystko stawało się jasne oraz niebywale klarowne.
Tą pieszczotą doprowadził ją do szaleństwa i naprawdę chciała go poczuć w sobie. Wreszcie wszedł w nią dosyć ostrożnie a z jej ust wydobył się jęk bólu i rozkoszy; intuicyjnie objęła go udami, zaciskając zęby.
- Nie przerywaj - poprosiła, widząc jego zmieszanie, po czym odwróciła głowę w bok, wbijając wzrok w przeciwległą ścianę. Nie mogła znieść jego spojrzenia, ale naprawdę chciała, aby kontynuował.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 23:17

Podejrzewał, że Amelia czuje się podobnie. Stąd też brała się jego ostrożność i niebywała czułość, które nie okazywał nikomu wcześniej. Jemu mało, że ta sytuacja nie przeszkadzała to wręcz przeciwnie, w pewnym sensie była spełnieniem jego marzeń. Choć może to akurat zbyt mocne określenie, ale lepsze trudno znaleźć.
O jej komfort fizyczna dbał, bo, jakby nie było, jemu też to było na rękę. Jeśli ona czuła się dobrze, on też czerpał przyjemność. Niespodziewanie w dodatku zaczął odczuwać przyjemność także z dbania o kobietę i jej odczucia. Nie podejrzewał, że to może być przyjemne.
Kiedy usłyszał ten jęk na chwilę się zatrzymał, będąc pewnym, że poprosi go, by przerwał. Był na to gotów i, co dziwniejsze, zamierzał spełnić jej prośbę, choć nie było mu to na rękę.
Jednak powiedziała coś, czego wcale się nie spodziewał. Kiwnął głową, pochylając się nad nią i przykrywając własnym ciałem. Wchodził coraz głębiej, w tej chwili nieco mocniej, by móc dopełnić tego, do czego w tej chwili oboje dążyli. Zaczął całować ją głęboko i namiętnie, pieszcząc dłońmi jej piersi.
- Wybacz - szepnął niespodziewanie i, nim zdołała jakkolwiek zareagować, pchnął nadzwyczaj mocno, wchodząc w nią do końca.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Czw 15 Kwi - 23:34

Z jednej strony cieszyło ją, że Victor był tak czuły i delikatny. W chwili obecnej, po raz pierwszy w życiu czuła się naprawdę chciana, a to jak na nią teraz patrzył... jak dotykał... wszystko to budziło przyjemne ciepło w okolicach jej serca. Nie był spełnieniem jej marzeń i nie kochała go, ale mimo wszystko, zależało jej na nim. I teraz to wystarczyło.
Nie zamierzała prosić go, żeby przerwał. Obiecała mu, że dzisiaj nie ucieknie i, co najśmieszniejsze, zamierzała dotrzymać słowa. To nieco mocniej nieszczególnie jej się podobało, bo bolało, ale zacisnęła zęby odwzajemniając jego namiętne pocałunki. Jednakże gdy, poprzedzając ostrzeżeniem, pchnął nadzwyczaj mocno, aż zawyła z bólu. Do oczu napłynęły jej łzy, a palce spoczywające na jego ramionach wbiły się w nie mocno, zostawiając na jego plecach czerwone ślady; w kilku miejscach chyba nawet zadrapała go do krwi.
- W porządku - odparła patrząc mu prosto w oczy, po czym pogłaskała jego policzek - Jesteś cudowny - szepnęła całkowicie szczerze i zatopiła się w jego ustach.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Czw 15 Kwi - 23:45

To niesamowite, że nawet najgorszy sukinsyn świata jest w stanie wykrzesać z siebie ludzkie uczucia. Że w ogóle potrafi być czuły. Sam przed sobą nie zamierzał nigdy przyznać się do tego, że mógłby w ogóle czuć do niej coś więcej niż pożądanie, ale już nie raz, szczególnie po tych pamiętnych Walentynkach, zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest zwyczajną dziewczyną. Nie, nie kochał jej - to już by znaczyło, że świat się kończy. Ale szanował, lubił i zależało mu na jej dobru. Nie rozumiał tego, ale to właśnie czuł.
Przez chwilę nie poruszał się wcale. Leżał na niej, delikatnie głaszcząc ją po twarzy i całując jej usta, oczy i policzki. Wreszcie otarł jej łzy, uśmiechając się do niej ciepło.
- Nie jestem - powiedział nad zwyczaj szczerze.
Szczerość nie leżała w jego gestii, ale w tej chwili nie potrafił niczego udawać.
- Zaraz będzie lepiej - zapewnił.
Zaczął poruszać się w niej z początku powoli, wiedząc, że sprawia jej ból. Po kilku chwilach przyspieszył. Cały czas całował ją i szeptał wprost do ucha. Starał się ją uspokoić i rozluźnić, zapewnić, że już niedługo. Jednak przecież był tylko człowiekiem, w dodatku mężczyzną, który ma swoje granice wytrzymałości, a te już jakiś czas temu zostały przekroczone. Mimo, iż wciąż myślał głównie o niej, przyspieszył znacznie, wbijając się w nią coraz głębiej i bardziej stanowczo. Miał tylko nadzieję, że i ona czerpie z tego przyjemność.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach