Pokój Przychodź - Wychodź

Strona 6 z 23 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 0:00

Owszem, niesamowite. I dobrze, że Amelia nie wie, jak traktuje inne dziewczyny, bo najzwyczajniej w świecie by w to nie uwierzyła, albo umarła na zawał, że dla niej jest taki kochany, bo inaczej nazwać tego nie można.
- Jesteś - powtórzyła i nie zamierzała zmieniać swojego stanowiska. Chciał dobrze i naprawdę starał się nie sprawić jej bólu i być delikatnym, widziała to. I była mu za to wdzięczna, gdyż zdawała sobie sprawę, iż nikt inny zapewne nie obszedł by się z nią tak łagodnie i nie zadbał o jej potrzeby, tak, jak to czynił Victor.
To aż dziwnie brzmi, naprawdę.
Drugiej wypowiedzi nie skomentowała; skinęła jedynie głową i uśmiechnęła się do niego ciepło i czule, wsuwając ręce pod jego ramiona, by przyciągnąć go do siebie.
Z początku owszem, sprawiało jej to ból, choć pomieszany z rozkoszą, a po kilku chwilach ból minął zostawiając samą przyjemność. Nie chciała, aby kończył, pod żadnym pozorem! Było jej teraz naprawdę dobrze, o czym z całą pewnością mogły świadczyć wydobywające się z jej ust jęki, a coraz gwałtowniejsze i bardziej stanowcze ruchy już jej nie przeszkadzały, a zaczęły dostarczać jeszcze więcej przyjemności. Chciała, żeby przestał się powstrzymywać, ale nie potrafiła sklecić zdania, gdyż każde słowo, które chciała wypowiedzieć, zastępowała przez jego imię. Już dawno przestała myśleć logicznie, oddając się rozkoszy.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 0:08

Kochany! Gdyby usłyszał to słowo, padające z jej ust i skierowane do niego po prostu, bez słowa, zaprowadziłby ją do skrzydła szpitalnego i oświadczył, że jest poważnie chora. Co nie zmienia faktu, że na pewno mile by go połechtało to stwierdzenie.
Nie zamierzał się z nią teraz kłócić, choć w głębi duszy chciał jej to wyperswadować. On nie jest cudowny. Jest skończonym draniem, który wykorzystuje każdego i każdą (tylko nie ją, ale ćśśś...) i nie może być określony żadnym dobrym przymiotem. Coś takiego zwyczajnie nie pasuje do jego osoby. Nie zasługuje na takie określenie.
Niebywale.
Przytulił ją do siebie tak, iż w tej chwili naprawdę stanowili jedność. Postronny obserwator miałby trudności z odróżnieniem części ciała jednego, od drugiego. Przylegał do niej całym sobą poruszając się miarowo. Kiedy zrozumiał, że jęki bólu stały się jękami rozkoszy wreszcie przestał się kontrolować. Co prawda nadal seks z Amelią bardzo różnił się od tego z innymi dziewczętami, ale w tej chwili stał się naprawdę namiętny i gorący.
Wbijał się w nią po same jądra, jęcząc wprost w poduszkę, na której opierała się jej głowa. Zaciskał powieki ze wszystkich sił, wchodząc w nią coraz szybciej i brutalniej.
Obrócił twarz w jej stronę tak, iż ustami muskał delikatnie jej ucho. Szeptał do niego co po chwilę jej imię. Więcej jednak było westchnięć i jęków niż słów.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 0:34

Cóż, byli sobie warci - gdyby Amelia dowiedziała się, co Victor naprawdę myśli na jej temat również odstawiałaby go wprost do pielęgniarki i w efekcie oboje wylądowali by w wariatkowie ze stwierdzoną chorobą psychiczną, a licząc na łut szczęścia może zamknęli by ich w jednej sali. W chwili obecnej zapewne większą część czasu spędziliby kochając się. Hm, chyba jednak niewiedza jest lepsza, przynajmniej mogą palić.
Ona i tak go lubiła, mimo tego, że był skończonym draniem i wykorzystywał każdą, z nią samą na czele. Nie zawsze to co prawdziwe musi przekonać, a jeśli Golightly na coś się uparła... to umarł w butach, nie wyperswadujesz.
Wzajemnie napędzali się swoimi jękami i westchnieniami. Amelia bardzo szybko nauczyła się poruszać wraz z nim i już po chwili ich ciała poczuły wspólny rytm, doprowadzając się do granicy rozkoszy. I choć jego brutalność zaczęła sprawiać jej ból, tym razem była na tyle podniecona, że jedynie podsycał on odczuwaną przez nią przyjemność.
Zacisnęła powieki, czując jak szczytuje w niej, chwilę przed nią samą. Nie spodziewała się spełnienie podczas swojego pierwszego razu, jednak ku jej zdumieniu Victor wcale nie przestał się w niej poruszać, dopóki nie doprowadził jej do ekstazy. Gdy już z jej ust wyrwał się przeciągły krzyk, oznaczający moment największej przyjemności, Hewson opadł na jej ciało, oddychając ciężko, nie wiele lżej niż ona sama.
I właśnie wtedy, pojawiło się w jej głowie pytanie: co teraz. Z jednej strony oddałaby wszystko, żeby móc z nim teraz być, przynajmniej przez chwilę, z drugiej jednak nie chciała znowu go o to prosić i doskonale wiedziała, że on oczekuje od swoich panienek innego zachowania.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 0:53

Tak, to w sumie nie był taki całkiem zły scenariusz. Mogłoby się okazać, że całkiem przyjemnie by im było. Bo wyleczyć i tak by ich nikt nie wyleczył - nie leczy się ludzi z nieistniejących chorób. No, przynajmniej teoretycznie. Fakt, faktem - oboje w tej chwili nie byli sobą, choć akurat Victorowi podobała się ta wersja Amelii, a myślę, że i Melce podobała się ta dziwna wersja Hewsona...
Chłopak wiedział o tym doskonale. A jednak przed tym wszystkim starał się zapytać ją maksymalną ilość razy o zdanie, by upewnić nie ją, a siebie, że to, co zamierzają zrobić jest zgodne z jej pragnieniami.
Nie podejrzewał, że Golightly może być aż tak dobrą kochanką. W ogóle nie sądził, że ten seks wywrze na nim tak ogromne wrażenie. Mimo, że kochał się już wielokrotnie z najróżniejszymi partnerkami, po raz pierwszy czuł, że naprawdę z kimś jest. Ta jedność była dla niego nowym, do tej pory nieznanym, ale jakże wspaniałym odczuciem. Nie zdawał sobie sprawy, że pozytywne uczucia także mogą sprawiać przyjemność.
Przez chwilę nie poruszał się, nie mając sił nawet na to, by z niej wyjść. Dyszał ciężko, nie otwierając oczu, aż wreszcie był pewien, że zdoła wykonać jakikolwiek ruch. Przetoczył się na plecy, uwalniając ją od swego ciężaru i wbił wzrok w strop, uśmiechając się do siebie z niebywałym zadowoleniem. Podniósł się z łóżka, podchodząc do swoich ubrań. Kucnął, wyjmując różdżkę z kieszeni spodni. Zdjął zużytą prezerwatywę, rzucając ją w kąt (niech skrzaty się tym martwią, a co!), a potem sięgnął po bieliznę i wciągnął ją na siebie. Zabrał także bieliznę Amelii, podając ją jej.
Spojrzał w stronę kominka. Płomienie dogasały z wolna, sprawiając, że w pokoju zrobiło się chłodno.
- Ubierz się - powiedział tonem, który tak na dobrą sprawę nie zdradzał żadnych uczuć.
Stał tyłem do niej, uśmiechając się wciąż lekko.
- Ubierz się... - powtórzył nieco cieplej - bo zmarzniesz - dodał, spoglądając w jej stronę - zanim w kominku na dobre się rozpali może być dość chłodno - mruknął jeszcze, machnąwszy różdżką w stronę paleniska.
Wszedł na łóżko i pochylił się nad dziewczyną, całując ją namiętnie.
- Było nieziemsko - powiedział całkiem szczerze, uśmiechając się szeroko i objął ją ramieniem, opierając się o miękkie poduszki.


Ostatnio zmieniony przez Victor Hewson dnia Pią 16 Kwi - 12:32, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 1:18

W chwili obecnej ten nowy i dziwny, a za razem czuły Hewson podobał jej się o wiele bardziej, niż zwyczajowy drań. Czyżby dlatego, że właśnie teraz potrzebowała czułości i delikatności, a on je jej dawał, chociaż nie było to zupełnie w jego stylu. Sama czuła się dziwnie w tym wcieleniu, zwłaszcza, że przywykła do niezależności i nieokazywania swoich uczuć, a ta inna Amelia otwarcie pokazywała, że czegoś potrzebuje.
Ona sama również nie podejrzewała, że może być kochanką, a co dopiero dobrą kochanką. Nie posiadała żadnego doświadczenia, żadnych umiejętności. W przeciwieństwie do Victora nie mogła powiedzieć, że sypiała z wieloma mężczyznami, nie mogła przyrównywać go do innych z prostego względu: on był jej pierwszym i za żadne skarby nie zamieniłaby go na żadnego innego. Przypuszczała, że po wszystkim zaczną targać nią podobne uczucia do po nocy walentynkowej: poczuje się poniżona, wykorzystana i zacznie ryczeć jak najęta. Jednakże, nic takiego się nie pojawiało, a ona czuła jedynie przyjemność i błogi spokój.
Nie przeszkadzał jej jego ciężar: wciąż obejmowała go udami, a szczupłymi palcami gładziła jego plecy, rozkoszując się ostrym, typowo męskim zapachem Hewsona. Jednak gdy wstał i zaczął się ubierać, czego tak właściwie się spodziewała, nie ruszała się z miejsca; podciągnęła się jedynie na łokciach i okryła satynową pościelą, nagle ponownie wstydząc się swojej nagości. Ubrała szybko swoją bieliznę, mimo wszystko dziękując mu za to, że kazał się jej ubrać. Sądziła, że gdy potraktuje ją jak każdą inną - każe jej się ubrać, sam się ubierze - coś w niej pęknie, jednakże nic takiego nie nastąpiła. Poczuła jedynie pewnego rodzaju pustkę, ale jej oczy wcale nie zapełniły się łzami. Dopiero gdy dokończył swoją wypowiedź, na jej ustach pojawił się rozanielony uśmiech.
Niebywale ochoczo odwzajemniła jego pocałunek, a gdy ją objął równie ochoczo wtuliła się w jego ciało, opadając wraz z nim na miękkie poduszki.
- Owszem. Rzeczywiście, jesteś cudowny - westchnęła, przyciskając policzek do jego obojczyka, chudymi palcami wodząc po jego klatce piersiowej - Dziękuję - szepnęła jeszcze i czule cmoknęła go w policzek. Naprawdę, nie spodziewała się, że będzie aż tak nieziemsko.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 1:29

W chwili obecnej to jemu samemu nawet podobało się to jego wcielenie. Czuł się tak błogo, jak jeszcze nigdy, zupełnie zapominając kim jest i jaką ma przeszłość, a także i przyszłość. Zapominając, że jego rodzice byli śmierciożercami, matka, która gwałciła go w młodości pod przykrywką miłości, trafiła do Azkabanu oskarżona o wielokrotne zabójstwo, ojciec udawał, że nigdy nie miał z nią nic wspólnego, a on sam za niecałe cztery miesiące miał zamiar zabić z zimną krwią. W tej chwili jednakże był po prostu chłopakiem, który przeżył niesamowity seks, którego z pewnością długo nie zapomni.
Nawet nie podejrzewał, że dziewczyna może pomyśleć, iż zamierza ją zostawić. Postępował odruchowo, wcale wiele nie myśląc, chcąc zrobić to, co konieczne, a potem wrócić do łóżka i Amelii. Widząc jej rozanielony uśmiech sam uśmiechnął się szeroko. Wsunął się pod kołdrę i przyciągnął ją do siebie stanowczo, obejmując tak, jak gdyby nie miał zamiaru nigdy jej wypuszczać.
Potrząsnął głową z rozbawieniem.
- Nie. To ty jesteś cudowna. - stwierdził tonem, nie znoszącym sprzeciwu.
Zaśmiał się wesoło i tak zwyczajnie. Bardzo rzadko można było u Victora usłyszeć ten śmiech. Zazwyczaj każdy najcichszy chichot niósł ze sobą jakiś podtekst, a ten był jak gdyby czysty.
- Nie dziękuj - powiedział spokojnie - jakby nie było - też na tym skorzystałem - mrugnął do niej zawadiacko.
Zaśmiał się ponownie, gdy go pocałowała i odwrócił się do niej przodem, nadal ją przytulając.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 1:48

Ona tego seksu z całą pewnością nie zapomni do końca życia - swój pierwszy raz zawsze się pamięta, a jeśli jakimś cudem będzie on tak cudowny... Amelia nie żałowała tego, co się stało i nie przypuszczała, by kiedykolwiek miała żałować. Nawet, jeśli dowie się o tym cała szkoła, to to pozostanie jej własną chwilą, której nikt jej nie zabierze. Gdyby tylko wiedziała, jakie uczucia obudziła w Hewsonie, zapewne niezmiernie by ją to ucieszyło i stanęłaby na głowie, aby utrzymać go w tym błogim i chyba również szczęśliwym stanie.
Cóż, Amelia nie podejrzewała, że zamierza ją zostawić. Ona było tego prawie pewna. Czasami jednak niespodzianki bywają zaskakująco przyjemne i optymistyczne. Z całą pewnością nie protestowałaby, gdyby już nigdy jej nie wypuścił: w tej chwili było jej tak cholernie dobrze, że mogłaby w jego ramionach spędzić całą wieczność.
- Cóż, teraz już chyba nie będę mogła wątpić w twoje umiejętności, bo naprawdę jesteś cudowny. Ja za to jestem tylko niedoświadczoną dziewicą, która nie wie co i jak... - Właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że to już nie jest prawdą: nie jest już dziewicą i nigdy więcej nie będzie. Jakoś wcale jej to nie martwiło.
Uwielbiała ten śmiech. W życiu słyszała go raptem kilka razy, ale teraz, gdy dobiegł do jej uszu, nagle zrobiło jej się przyjemnie i ciepło.
- Prawie bym zapomniała, że nie robisz niczego bezinteresownie - Wtuliła się w niego całym ciałem, obejmując go udem i przyciągając naprawdę blisko siebie. Prawda była taka, że tak było jej wygodniej, gdyż odrobinę bolało ją krocze. Ale nie zamierzała mu o tym mówić, co to, to nie!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 1:59

Tylko czy gdyby utrzymała go w tym stanie nadal byłby tym Victorem Hewsonem, za którym uganiały się dziesiątki, jeśli nie setki, dziewcząt? Zapewne nie i pytanie, kim byłby wtedy... Bo bycie kimś niezidentyfikowany jest dziwne i niezbyt przyjemne. Ale póki co Vic wcale nie myślał o takich rzeczach. Rozpamiętywał ostatnie chwile, zdając sobie sprawę z tego, co robi, dopiero po jakimś czasie i dziwiąc się samemu sobie.
Co gorsza (gorsza dla jego reputacji, rzecz jasna) Ślizgon czuł w tej chwili to samo, co ona i (znów co gorsza) wcale nie uważał, by było w tym coś złego. A spostrzeżenie to tak bardzo go zaskoczyło, że nawet nie zdołał znaleźć na nie dobrej wymówki. Po prostu stwierdził fakt - jest mi dobrze, bo jestem z nią i nawet się nad nim nie zastanawiał. Po prostu znalazła się kolejną półkę ponad wszystkimi i już. I tak niemal od zawsze górowała nad wszystkimi, których znał, przynajmniej o klasę (klasę nie tylko społeczną, a głównie victorową), ale w tej chwili w ogóle nikt nie był w stanie nawet się do niej zbliżyć.
Znów się zaśmiał tak pogodnie, jak nigdy wcześniej i w przypływie radości i rozbawienia jej słowami pocałował ją całkiem zwyczajnie.
- Po pierwsze - już nie jesteś dziewicą - ktoś to w końcu musiał powiedzieć na głos, czyż nie? - po drugie - nie jesteś już niedoświadczona - podniósł w górę dwa palce wolnej ręki - po trzecie - kolejny palec w górze - jesteś lepsza od... od każdej właściwie - próbował sobie przypomnieć którąś, która sprawiła mu tyle przyjemności, co Mela, ale po prostu nie znalazł takiej w swej pamięci - i po czwarte - zawsze ci powtarzałem, że w moje umiejętności się nie wątpi - zakończył, obejmując ją obiema rękami i całując w czubek głowy.
Nie musiała mu o tym mówić - miał na swoim koncie kilka byłych dziewic, a niektóre (jak choćby Roselyn) w przeciwieństwie do Amelii mówiły o takich rzeczach otwarcie. Podejrzewał, że może odczuwać niejaki dyskomfort i tym bardziej starał się robić wszystko, by tylko o tym nie myślała. Zresztą, nawet nie musiał się starać! Nie podejrzewał, że naturalnie też mu może wychodzić ta troska i czułość.
- Cóż, zwykle nie robię - mruknął, nie precyzując swej wypowiedzi, która, bez wątpienia, miała drugie dno.
Ale miałby się jej przyznać, że tak naprawdę wcale nie liczył na własne korzyści dzisiejszego wieczora? Co to, to nie. Aż tak milusi nie był...


Ostatnio zmieniony przez Victor Hewson dnia Pią 16 Kwi - 12:35, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 2:19

Zawsze można to rozgraniczyć - dla szkoły będzie draniem Hewsonem, dla niej tym dziwnym Victorem. Choć mówiąc szczerze, drania Hewsona także lubiła, miał swój urok i nie dziw, że wszystkie panny pchały się mu do łóżka.
Cóż, dla niej Ślizgon od zawsze miał swoją własną półeczkę - był jedynym, któremu wolno było ją całować, a teraz dotarł tam, gdzie żadnemu przed nim się nie udało. Zaszczyt sam w sobie - większość chłopców oddałaby wiele, by móc znaleźć się na jego miejscu. Nad nim mógł znaleźć się tylko książę z bajki, którego jak nie było, tak nie ma.
- Minie trochę czasu, nim oswoję się z tą myślą - mruknęła, choć nadal była przekonana, że jest niedoświadczona. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, a jednej raz, nawet wyjątkowy bogini seksu z niej nie zrobi - Od Roselyn też? - nie oszukujmy się, to pytanie musiało paść. I Amelia wiedziała, co odpowie, bo grzeczność wymagała potwierdzenia. Chociaż o wiele bardziej wolałaby szczerą odpowiedź - Chyba musiałam się przekonać na własnej skórze - zaśmiała się i delikatnie ucałowała jego klatkę piersiową.
Ona w każdym razie nie zamierzała narzekać i obarczać go swoim dyskomfortem - ta troska i czułość wystarczyły, aby załagodzić każdą niewygodę. O takiej drobnostce nie wspominając.
- To znaczy, że jeszcze kiedyś będziesz mnie chciał? - zapytała, nim zdołała ugryźć się w język. A tak dobrze jej szło zgrywanie twardej i nieczułej na to co się stało. Przez to jedno, głupie stwierdzenie, pokazała, że jej zależy i coś to dla niej znaczyło (jakby Victor o tym nie wiedział).
Brawo Golightly, jesteś idiotką.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 2:38

Nie dziw - był w pewnym sensie... czarujący. No i ta aura tajemniczości, wieczny bunt, duma i nonszalancja. Cóż, był uosobieniem złego charakteru z mugolskich powieści, którymi zaczytywały się ostatnimi czasy nawet czystokrwiste (po kryjomu, ale przed Hewsonem i tak nic się nie ukryje). Jeśli, zaś, chodzi o rozgraniczenie, dla niego to nie był jakiś szczególny problem.
A Victor nigdy by się z żadnym nie zamienił. No i nigdy by żadnemu na to nie pozwolił. Chyba, że byłby to ten wybranek Amelki - wtedy nie miałby wielkiego pola do popisu, choć za wszelką cenę próbowałby go zdyskredytować w jej oczach i przekonać, że wcale nie jest dla niej dobry. Sprawić, że by się odkochała. Na całe szczęście póki co nie musiał się tym przejmować.
Uśmiechnął się lekko, nawijając kosmyk jej włosów na palec.
Przez chwilę zastanowił się nad jej pytaniem. Tak, myślał o Roselyn przed chwilą. Zastanawiał się, czy w ogóle można ją porównywać z Amelią, a jeśli tak, to w jakim kontekście. Doszedł wreszcie do wniosku, że to dobry moment, by przypomnieć sobie podobną noc tyle, że właśnie z Rose. Wiedział, że to jedyny sposób, by mógł udzielić jej szczerej odpowiedzi.
Nie potrzebował wiele czasu, by na jego twarzy pojawił się dziwny, nad wyraz rozmarzony uśmiech, z którego zupełnie nie zdawał sobie sprawy. Spojrzał jej głęboko w oczy i ujął jej twarz w swoje dłonie.
- Od Roselyn też - stwierdził w końcu.
Zdawało mu się, że oczekiwała na odpowiedź nieskończenie długo, choć tak na dobrą sprawę nie mogło to trwać dłużej niż kilka sekund. I był szery, choć podejrzewał, że i tak mu nie uwierzy.
Z Roselyn było zupełnie inaczej. Nie było tej czułości. Tej uwagi i ważenia każdego kroku. To był żywioł i spontaniczna, nieprzemyślana decyzja. I nie przejmował się jej uczuciami. Nigdy nie była dla niego kimś więcej, niż dobrą znajomą, z którą czasem przyjemnie mu się rozmawiało. Ich stosunki ograniczały się niemalże wyłącznie do seksu, dlatego nie czuł wobec niej żadnego zobowiązania. Nie czuł właściwie niczego i zdał sobie z tego sprawę dopiero teraz.
- Cóż, przynajmniej wreszcie wiesz, że nie jestem tylko wrednym pozerem - zaśmiał się głośno, choć tak naprawdę sam właśnie takie miał o sobie mniemanie.
Spoważniał w ułamku sekundy, na chwilę odwracając wzrok od jej twarzy i spoglądając za okno, za którym w tej chwili panowały już niemalże egipskie ciemności. Po krótkiej chwili zdecydował się znów na nią spojrzeć, jednakże jego oblicze nadal pozostawało poważne.
- Nie podejrzewałem, że ty jeszcze kiedyś będziesz chciała mnie - odpowiedział zupełnie szczerze.
Nie uważał, by zrobiła z siebie idiotkę. A fakt, że jej zależało mile go zaskoczył. Nie spodziewał się, że z taką radością powita fakt, że to cokolwiek dla niej znaczyło.
- W każdym razie... - mruknął - jeśli o mnie chodzi - dla ciebie jestem dostępny w każdej chwili - zachichotał, mrugając do niej łobuzersko okiem.
Ziewnął niespodziewanie, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, że jest zmęczony.
- To był długi dzień - powiedział niespodziewanie, raz jeszcze ziewając i zmrużył na chwilę oczy - chyba przydałoby nam się trochę snu. - stwierdził, poprawiając się nieco tak, by wygodnie im było spać i oparł policzek na czubku jej głowy. - Dobranoc, Mel. - szepnął i pocałował ją delikatnie we włosy.
Odczekał, aż jej oddech stanie się spokojny i miarowy, a potem sam odpłynął w niebyt z błogim uśmiechem na ustach.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 11:29

Amelia nie ruszała mugolskich powieści nawet kijem - rozczytywała się za to w wybitnych dziełach magicznych autorów, a w tej dziedzinie jej gust był całkiem wyrafinowany. Mimo pozorów nie była tylko płytką panienką, która marzy o podbiciu świata a obchodzą ją jedynie nowe kreacje. Jednak fakt pozostaje faktem: ukochała sobie mugolską muzykę, posiadała kolekcję płyt winylowych i to było jej tajemnicą, która nie dana będzie poznać nikomu.
Póki co to właśnie on znajdował się najwyżej w jej męskiej hierarchii (co zważywszy na okoliczności było wręcz oczywiste) a do momentu pojawienia się tego jedynego, jego pozycja pozostawała niezachwiana. A książę chyba nie zamierzał odnaleźć swojej księżniczki, która właśnie zadowoliła się czarnym charakterem.
Właśnie ten rozmarzony wyraz twarzy w jej odczuciu przesądził o odbiorze jego słów. Tylko z grzeczności i po to, żeby Amelki nie zranić. Poczuła niemiłe ukłucie w serduszku - czyżby zazdrość? - i szybko odwróciła wzrok.
- Yhym - zdobyła się jedynie na enigmatyczne potwierdzenie.
Właściwie, czego ona oczekiwała? Nie dość, że była niedoświadczona i nie miała zupełnego pojęcia, jak zachować się w takiej sytuacji, to jeszcze jęczała, że ją boli i ograniczała jego przyjemność. Niby dlaczego miałby podobać mu się seks z nią, skoro inne panny sprawiały przyjemność tylko jemu?
Również zaśmiała się, słysząc jego komentarz, choć pochłonięta rozważaniami na temat tego, że musi schować godność do kieszeni i wreszcie zająć się nim, jeśli kiedykolwiek chce jeszcze znaleźć się z nim w podobnej sytuacji, nie rzuciła żadnej kąśliwej uwagi, jak pewnie oczekiwał.
- Dlaczego miałabym nie chcieć ciebie? - podniosła się na łokciach i spojrzała na niego srogo. Czy on naprawdę uważał, że jest taka jak inne panienki? Może i zarzekała się, że chce stracić dziewictwo z byle kim, ale zastanówmy się chwilę: czy po dziewczęciu, które zawsze marzyło o pierwszym razie, może to spłynąć jak po kaczce?
- Zapamiętam. Tak samo jak i to, że mogę spać w twoim dormitorium gdy tylko będę chciała - zamruczała i zalotnie cmoknęła go ustami w żuchwę. Tak, tak to była pewnego rodzaju obietnica.
Skinęła jedynie głową i ułożyła się wygodnie przy nim, a prawie na nim, mocno wtulając się w jego ciało.
- Dobranoc, Vic - szepnęła ciepło. Zapewne gdyby nie było tak późno, zauważyłby, że zwróciła się do niego zdrobniale, czego nie zwykła robić
Chwilę potem zasnęła, ukołysana jego miarowymi oddechami.

Tym razem, to ona obudziła się pierwsza. Początkowo wtuliła się w jego ciało, chcąc na powrót oddać się w ramiona Morfeusza, jednakże zbyt dobrze się wyspała, by móc zmrużyć oczy. Zniecierpliwiona tym, że Victor jeszcze śpi, a ona sama marzy jedynie o kawie i gorącej kąpieli w pianie, a już najbardziej o powtórce z wczoraj, pocałowała go delikatnie w usta, palcami błądząc po jego ramionach i brzuchu.
- Dzień dobry, Victorze - zamruczała, gdy wreszcie otworzył oczy.
Czyli to nie był jednak sen.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 12:20

Co śmieszniejsze w ogóle niewiele osób wiedziała o tym, że Victor czytuje jakiekolwiek książki. Mugolskich powieści i romansów nie uznawał wcale, traktując je tak, jak gdyby wcale nie istniały. Potajemnie jednak sięgał do powieści magicznych. Ale i tak najchętniej przeglądał książki naukowe. Czemu do tego się nie przyznawała. Cóż, w pewnym sensie był głupi. Wydawało mu się, że jeśli to zrobi, wyjdzie na mięczaka i straci swoją pozycję społeczną. Co innego, gdy dziewczyna czytuje książki, ale facet...
Jeśli chodzi o umiłowanie Amelii do mugolskiej muzyki - oboje mieli tajemnicę, której nie zamierzali powierzyć nikomu.
Koleje losu są nieprzewidywalne i czasami wszystko wcale nie toczy się tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. Jeśli przeznaczenie w ogóle istnieje to nigdy nie działa zgodnie z naszymi myślami - zawsze stara się zrobić człowiekowi na przekór.
Zauważył jej spojrzenie i rozczarowanie. Przewrócił oczami, zdając sobie sprawę z tego, że jego przeczucia były właściwe.
- Amelio - westchnął głęboko - czy ja kiedykolwiek mówiłem, bądź robiłem coś tylko przez grzeczność? - zapytał, nadal przeczesując jej włosy swoimi palcami. - Nie jestem ani grzeczny, ani uprzejmy. Jeżeli coś mówię, to znaczy, że tak myślę.
Mela nie wiedziała wiele na temat jego przygód, ponieważ nie opowiadał jej o ich szczegółach i nigdy nie zamierzał tego robić. Nikomu nie opowiadał, bo nie sądził, by przechwałki miały do czego prowadzić. Ale fakt, że tylko jedna panna samą obecnością doprowadzała go do istnego szału był chyba wystarczający, by mógł uznać, że to właśnie Amelia dała mu najwięcej przyjemności.
Na pewno nie sądził, że jest jak inne panienki, a to zdanie, które przed chwilą wypowiedział tylko potwierdzało jego odczucia. Bo czy w przypadku którejkolwiek innej panienki miałby wątpliwości, co do tego, czy będzie go jeszcze kiedyś chciała? Nie. Wątpliwości mogła mieć wyłącznie pannica, bo to, czy on jeszcze kiedykolwiek będzie chciał ją było mało prawdopodobne. W przypadku Amelii to on miał wątpliwości i to było kolejnym, wyjątkowo dziwnym, doznaniem.
- Nie wiem... - Zawahał się, bo niby co miał jej powiedzieć? - Na to właśnie liczyłem. - odparł całkiem szczerze, znów ją całując.

W pierwszej chwili, po otworzeniu powiek, zdawało mu się, że wcale się nie obudził. Spojrzał na nią najpierw ze zdziwieniem, a potem uśmiechnął się pogodnie i cmoknął wprost w usta.
- Uszczypnij mnie - stwierdził, błądząc dłońmi po jej ciele i wciąż uśmiechając się z wyraźnym zadowoleniem.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 15:36

Wyjdzie na inteligenta i może nawet poprawi swoją pozycję wśród dziewcząt... albo wręcz przeciwnie. Jeszcze się przestraszą, że są dla niego za głupie. Amelia wiedziała, że Victor mimo zachowania prostaka i kompletnego dupka jest jednak inteligentnym facetem.
To co przed chwilą miało miejsce, zupełnie mijało się z wyobrażeniem Amelki o jej pierwszym razie, tym z kim straci dziewictwo i kiedy. I rzeczywiście, było kompletną odwrotnością. Jak już mówiłam, gdyby ktoś powiedział jej kilka miesięcy temu, że zrobi to z Hewsonem zaśmiałaby mu się prosto w twarz: w końcu ona miała być celem podróży, a nie przystankiem na drodze. Teraz tego nie oczekiwała, nawet o tym nie myślała.
- Ale... - zaczęła, jednak bardzo szybko urwała. Co niby miała powiedzieć? Że jak ona miała dać mu więcej przyjemności, niż te panny które wiedziały jak doprowadzić mężczyznę do wrzenia? Lubiła marudzić, ale nie chciała tego robić w takim momencie. I tak wszystkie jej wątpliwości odbijały się w jej oczach, którymi właśnie spoglądała ze zdezorientowaniem na Victora - Wierzę ci. - dodała, by ponownie wtulić głowę w jego ramię.
On nie zamierzał jej o tym opowiadać (a może właśnie powinien) za to panienki z którymi sypiał były bardziej wymowne. Nie które wręcz chwaliły się tym, że wyszedł bez słowa, czy rzucił im pogardliwą uwagę.
- Oczywiście, że cię chcę - powiedziała cicho, na wypadek gdyby miał jeszcze jakieś wątpliwości.

To była druga noc, którą spędzili razem i choć wyspała się równie dobrze, to teraz nie towarzyszyło jej uczucie wstydu i zmieszania, nie była także zupełnie zdezorientowana jak poprzednio. Teraz czuła dziwne pobudzenie i rozpromienienie; uśmiechała się od ucha do ucha bo pierwszy raz w życiu było jej tak dobrze. Wreszcie stała się kobietą.
- Proszę bardzo - zaśmiała się i uszczypnęła go pod bok. A potem przetoczyła się tak, że siedziała okrakiem na jego kolanach; zupełnie nie przeszkadzało jej, że Victor może oglądać teraz jej biust w ładnym białym staniku i płaski brzuch z każdej strony. Położyła dłonie na jego podbrzuszu i zaczęła przesuwać je ku górze, równocześnie powoli się na nim opierając, by w końcu pocałować go prosto w usta.
- I co teraz? - zapytała, opierając podbródek na jego ramieniu i wpatrując się w niego niebieskimi oczętami, które wcale nie wyglądały na smutne, ani przerażone faktem, że ich właścicielka nie jest już dziewicą.
Amelia straciła dziewictwo, świat się kończy!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 17:54

I właśnie tego się obawiał. Choć, być może, mógłby wiele zyskać i tak wolał ułatwić sobie sprawę i nie gdybać. To zwykle nie kończy się najlepiej. Wystarczały mu te jednostki, które można było zliczyć na palcach jednej ręki, wiedzące o tym, że może pochwalić się całkiem pokaźnymi pokładami inteligencji. Geny recesywne chyba - babka była Krukonką...
Kiedy wreszcie wypowiedziała te dwa słowa kiwnął głową i w ten sposób zakończył temat.
Szczerze mówiąc - mało interesowało go to co opowiadały, a o czym nie mówiły, te wszystkie pannice. On i tak wiedział swoje i to się głównie liczyło. Jeśli Amelia kiedykolwiek zapytała by go wprost o jego... przygody, z całą pewnością opowiedziałby jej o nich. Czy z przyjemnością? Mnie nie pytajcie...
- A ja chcę ciebie - odparł czysto formalnie, choć z jego oczu wyczytać można było szczerą radość z faktu, że miała ochotę na powtórkę z rozrywki.

Druga i równie wspaniała - do tego nie trzeba nic dodawać. Oboje byli w równie dobrym nastroju, co bez problemu można było wyczytać z ich twarzy.
- Ał! - krzyknął cicho, rozmasowując miejsce, w które go uszczypnęła i zaśmiał się po chwili. - Dziękuję bardzo. - powiedział nieco kąśliwie i ironicznie, choć w jego głosie czaiło się szczere rozbawienie.
Położył dłonie na jej biodrach, podziwiając jej ciało, a gdy go pocałowała, oddał pocałunek niezwykle ochoczo, przesuwając dłonie na jej pośladki i ściskając je lekko w swych dłoniach.
Amelia straciła dziewictwo - świat dopiero zaczyna istnieć! No patrz, jakie oni mają różnorakie spojrzenie na pewne sprawy...
- A co proponujesz - mruknął, nie odsuwając swych ust od jej - bo ja jestem otwarty na wszelkie propozycje - dodał, muskając swymi wargami jej.
Z początku nie zamierzał pogłębiać pocałunku. Po chwili jednak stał się on bardziej namiętny. Wreszcie Victor przygryzł delikatnie jej wargę i objął ją mocno, przyciągając do siebie stanowczo i przetaczając się tak, że w tej chwili to on siedział okrakiem na niej.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 18:27

Właśnie ów dobry nastrój jest niepokojący, zwłaszcza w przypadku Amelii. Ale nie ma co żałować tego, że dziewczę nie załamuje się z powodu straty cnoty ani nie marudzi, ponieważ wciąż nie dostała kawy - przynajmniej w jej wyglądzie nie nastąpiły żadne zmiany, które potem trudno byłoby jej odwrócić. Choć odrobinę, ledwo niezauważalnie, powiększyła biust, aby lepiej prezentował się w bieliźnie, ale to chyba się nie liczy, prawda?
- Sam chciałeś - wzruszyła ramionami, rozbawiona jego kąśliwą uwagą. Poza tym, jakoś musiała mu uświadomić, że to wcale nie był kolejny sen i naprawdę kochał się z Amelią Golightly.
Odrobinę się zarumieniła, czując na sobie jego wzrok, ale nie sięgnęła po nic do okrycia, jedynie uniosła do góry kąciki ust, subtelnie się do niego uśmiechając. Zachichotała, czując jego dłonie na swoich pośladkach i delikatnie przygryzła wargę Victora.
Owszem, ich spojrzenia na pewne - a już w szczególności te - sprawy różnią się znacznie. W każdym razie, Melka miała nadzieję, że nikt nie dowie się o stracie jej dziewictwa, z Roselyn na czele. Nie mogłaby znieść po raz kolejny tych wszystkich spojrzeń, a tym bardziej spojrzeć na Hewsonową narzeczoną, która mieszkała w jej dormitorium. Chociaż... zawsze istnieje szansa, że jeśli nawet Vicuś puści parę z ust, nikt mu nie uwierzy.
Należy jednak zauważyć, że ona była szczuplutka i drobniutka, podczas gdy jego ciężar znacznie przewyższał jej. I jak już kiedyś mówiłam, na górze czuła się o wiele pewniej.
- Hm... wzięłabym długą, samotną kąpiel w pianie - rozmarzyła się, oczywiście drażniąc się z nim, bo jakby inaczej. Niech nie myśli, że to co się stało cokolwiek zmieni między nimi: nadal będzie doprowadzać go do białej gorączki, spać na jego ramieniu na eliksirach i nie pozwalać mu na zbyt wiele w miejscach publicznych - Ale... słyszałam, że drugi raz zawsze jest przyjemniejszy, a poranny seks przedłuża życia - dodała już nieco ciszej i trochę niepewnie, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 18:41

Gdyby Victor wiedział z całą pewnością zaśmiał by się głośno i stwierdził, że to wcale nie było konieczne. Czy wspomniał cokolwiek na temat wielkości jej biustu? Czy powiedział, że jemu się on nie podoba? Nie. No to po co to powiększanie? Jeśli chodzi o kawę ona sam w tej chwili nie narzekał specjalnie na jej brak, choć z całą pewnością, pobudziła by go nieco. Ale przecież były ciekawsze, lepsze i zdecydowanie bardziej skuteczne sposoby na pobudzenie...
Uświadomiła mu, choć i tak nie sądził, by mógł mieć tak realny sen. No i, przede wszystkim, w ogóle rzadko miewał jakiekolwiek sny.
Jej rumieniec sprawił, że uśmiechnął się szerzej. Nie podejrzewał, że po takiej nocy, będzie się rumienić, gdy on będzie na nią patrzył. Syknął cicho, jednak nie z bólu, ale przyjemności, jaką mu to sprawiło i uśmiechnął się lekko, znów całując ją zachłannie.
On jakoś specjalnie nie spieszył się, by komukolwiek o tym mówić. Po pierwsze - wspominałam już, że nie zwykł chwalić się swoimi dokonaniami. Po drugie - jak ty wspomniałaś - i tak nikt by mu nie uwierzył, a po co wystawiać na szwank własną reputację i sprawiać, że ludzie, którzy do tej pory padali mu do stóp, zaczną się z niego naśmiewać?
To, że ona czuła się pewniej, wcale nie przeszkadzało jemu cieszyć się faktem, że nad nią góruje. Przynajmniej w tej chwili...
W pierwszej chwili zmarszczył lekko brwi, a potem jednak zaśmiał się cicho, widząc jej rozmarzony wyraz twarzy.
I nie, nie sądził, by cokolwiek miało się między nimi zmienić. Zresztą, wcale by tego nie chciał. Już przywykł do odwalania za nią brudnej roboty podczas eliksirów. I tak chwała za dobre wykonanie mikstury spadała na nią, bo nikt nie sądził, by ktoś taki, jak Hewson, mógł uwarzyć dobry eliksir...
Pocałował ją namiętnie, przesuwając dłońmi przez całą długość jej ciała. Zatrzymał się w okolicach jej prawego kolana, a potem westchnął ciężko.
- Miałem tylko jedną gumkę - stwierdził krótko, treściwie, a potem zaczął pluć sobie w głowę.
Kretyn...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 19:04

To był wypadek przy pracy - nie mówimy przecież o celowych zmianach wyglądu. Jeszcze wczoraj powiększył się przy pieszczotach Victora, a Amelka zauważyła to dopiero, gdy ponownie założyła biustonosz. Nie była to znaczna zmiana, więc postanowiła jej nie niwelować, ot cała filozofia.
Cóż, Amelia z początku myślała, że to sen - bo przecież to niemożliwe by straciła dziewictwo. Mimo wszystko, nadal nie mogła do końca w to uwierzyć. Właśnie stąd te rumieńce i ta wstydliwość: w głębi duszy pozostawała tą samą niewinną Melą i czuła zakłopotanie spowodowane jego wzrokiem. Wciąż się wstydziła i musi minąć trochę czasu, nim przestanie. Jak sam Victor zauważył: nie była jak inne.
A ona naprawdę się ucieszy, jeśli nikt się nie dowie, a to pozostanie tylko między nimi.
Nie nikt, bo Amelia wiedziała. Poza tym, Vic był ulubieńcem Snape'a, eliksiry były na pierwszych lekcjach, kiedy to Melcia jeszcze była niewyspana, a Hewson naprawdę miał wygodne ramię.
Wzniosła oczy ku niebu, tudzież sufitowi i westchnęła ciężko.
- Na następny patrol musisz wziąć zdecydowanie więcej - uśmiechnęła się lubieżnie, paradoksalnie pokrywając się rumieńcem. Zamknęła oczy i pomyślała o dużej łazience z ogromną wanną, a gdy je otworzyła na przeciwległej ścianie znajdowały się już drzwi. Ale zaraz, zaraz! Przecież oni są w pokoju życzeń, prawda? - Proszę - wyciągnęła do niego rękę w której po chwili pojawiła się gumka, dokładnie taka, jakiej używali poprzednio - A tymczasem... idę wziąć kąpiel - oświadczyła, zwinnie wywijając się spod Victora.
To było wredne.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 19:12

No, to by wiele wyjaśniało, choć Victor bez wątpienia miałby na ten temat swoje zdanie, ale on jest tylko facetem, więc nie warto o tym mówić... Zresztą, podobno tacy z nich wzrokowcy, a on nawet nie zauważył, że coś jest z biustem Amelii "nie tak". Może to dlatego, że niezbyt często ma okazję go podziwiać...?
Nie była i całe szczęście, bo to właśnie podobało mu się w niej najbardziej. Była oryginalna i jedyna w swoim rodzaju - któż by nie chciał mieć jej na własność! Już nie raz słyszał komentarze typu "taki skarb trafia się raz na sto lat" i "ta dziewczyna nie może być zwyczajną kobietą - na pewno ma w sobie coś w wili!". Zazwyczaj prychał śmiechem w takich momentach i patrzył na półgłówka, który wyraził tę opinię z politowaniem. Ale nie zmieniało to faktu, że sam wielokrotnie zastanawiał się nad tym, co jest w Amelii, że wszyscy chcą ją mieć.
On miał wszystko wygodne... A ulubieńcem Snape'a był nie dlatego, że jego eliksiry zawsze się udawały. Choć, może to miało jakieś znaczenie? Chyba musi kiedyś zapytać Mistrza Eliksirów dlaczego tak właściwie go lubi...
Pokręcił głową, z niedowierzaniem przyglądając się poczynaniom dziewczyny i zaśmiał się głośno.
- Jesteś niemożliwa, jak Salazara kocham! - zawołał, wspierając się na łokciach.
Wziął z jej ręki, prezerwatywę, kładąc ją obok siebie i oparł się wygodnie o poduszki, przyglądając się temu, jak bierze kąpiel. Czy miał coś lepszego do roboty?
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 19:37

Chyba nikt i to właśnie bywało najbardziej denerwujące. Owszem, Amy była dosyć próżna i naprawdę lubiła być komplementowana, ale bez przesady: kiedy wszyscy dybią na twoją cnotę, nawet jeśli nie są warci oddychać tym samym powietrzem (weźmy takich Gryfonów, na których nie działało jak zachęta) zaczynało to być również niebywale interesująca. Sama zainteresowana była zdania, że to wszystko wina jej niedostępności: nie bawiła się w głupie flirty, jak Roselyn, a do dzisiejszej nocy była również zupełnie nietknięta przez mężczyznę. Victor może czuć się zaszczycony. W każdym razie, Golightly najbardziej bała się, że teraz kiedy już ją miał, zupełnie straci zainteresowanie.
To z całą pewnością byłaby ciekawa rozmowa, jednakże Amelii wystarczył fakt, że Severus go lubił i w razie potrzeby przez Hewsona mogła załatwić to, czego potrzebowała. Jej wuj, jakkolwiek pomocny, nie wszystko mógł zrobić, a ośmielę się nawet powiedzieć, że wolał ograniczać się do tuszowania występów Amelii. Czasem jednak potrzebowała ingerencji siły wyższej i tu przydawał się Snape - daleko przecież szukać nie trzeba, gdyby nie on nie udałoby im się wysłać Wilkes na odwyk.
Zachichotała i już miała rzucić jakąś kąśliwą uwagę, jednak uznała, że i tak wyjątkowo się z nim drażni, więc nie ma potrzeby przeginać struny. Jeszcze przesadzi. Ha, przyglądał! Nie miał jak się przyglądać, gdyż Amelia zamknęła za sobą drzwi i tyle ją widział.
Zdjęła z siebie bieliznę, napuściła wody do obszernej wanny i zanurzyła się w intensywnie pachnącej pianie aż po samą szyję. Dziwiła się, że Hewson się tu jeszcze nie pojawił - jacy ci mężczyźni nie domyślni!
- Victor, umyjesz mi plecy? - zawołała powstrzymując chichot.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 19:46

Komplementowanie kogokolwiek nie leżało w naturze Hewsona tak, jak i wiele innych rzeczy. Co prawda w przypadku Amelii nagiął już wiele ze swoich zwyczajów, ale wciąż nie uważał, by komplementy były koniecznością. Dla niego sam fakt komplementowania był obraźliwy, więc nie zamierzał próbować go w przypadku Golightly. Dlaczego tak uważał? Bo komplementy zwykle były nieszczere.
Victor tracił zainteresowanie tylko względem osób, które tego zainteresowania nie były warte, bądź takich, które za bardzo mu się naprzykrzały. Amelia warta była bez wątpienia, więc dlaczegóż miałby przestać się nią interesować?
Snape był bardzo przydatny. Victor uważał, że to właśnie z tego powodu był tak cenny dla Czarnego Pana, a obecnie dla Dumbledore'a. Po prostu przydawał się, potrafił wymusić na ludziach to, czego innym wymusić się nie udawało i przekonać ich do swoich racji. I był doskonałym aktorem, co Victorowi niebywale się podobało. Zawsze go szanował i widział w nim kogoś w rodzaju swego "mistrza".
Kiedy zamknęła drzwi warknął cicho pod nosem, ale nic nie zrobił. Natomiast słysząc jej wołanie, wysunął się z łóżka i powoli podszedł do łazienki. Stanął w jej progu, opierając się o framugę i splatając ręce na piersi.
- Jakokolwiek dobrze by mi z tobą wczoraj było nie będę twoim pieskiem salonowym - mruknął, choć w jego oczach wciąż czaiły się rozbawione ogniki.
I, zupełnie zaprzeczając swoim wcześniejszym słowom, podszedł do niej, chwytając miękką gąbkę. Porządnie namydlił ją płynem do kąpieli i zabrał się za mycie pleców dziewczęcia. Ach, te kobiety - co one potrafią zrobić z mężczyzn!
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 20:07

Jak już mówiłam, Amelia nie oczekiwała od niego niczego, a już zwłaszcza nieszczerych komplementów (choć kilka razy rzucił jej miłym słówkiem i zawsze myślała, że to było szczere, ale możliwe, że się pomyliła). Z resztą i tak miała ich pod dostatkiem, choć przybierały one różne formy: od patetycznych wierszy Krukonów po żałosne odzywki Gryfonów.
Nie interesowała się tym, czy Snape był cenny dla Czarnego Pana, czy też nie. Owszem, jej wuj był Śmierciożercą, o czym niestety wiedziała cała rodzina, jednakże Amelia nie była na tyle godna, by móc wysłuchiwać przekazywanych przez niego informacji. Nie żeby tego żałowała, ale ciągłe wysłuchiwanie tego, że jest zbyt słaba i że jest kobietą do miłych nie należały. Wracając jednak do Severusa - Amelia go nie szanowała. Wychodziła z założenia, że to profesorowie powinni czuć respekt przed nią, a nie odwrotnie, a Mistrza Eliksirów znała jeszcze ze szkoły, kiedy to udzielał jej korepetycji. Teraz ją denerwował, a ona nie zamierzała dawać się denerwować, więc denerwowała jego i kółko się zamyka.
Spojrzała na opierającego się o framugę Victora i uśmiechnęła się szeroko.
- Nie chcę, żebyś był moim pieskiem salonowym. Takich mam pod dostatkiem - powiedziała szczerze i zgodnie z prawdę. Mówiąc szczerze, to nawet nie oczekiwała, że umyje jej te plecy, ale kiedy to już zrobił, zamruczała rozkosznie - a ona tylko chciała go tu ściągnąć! W pewnym momencie odwróciła się do niego i delikatnie musnęła jego usta.
- Trzeci raz nie poproszę, Victorze - powiedziała cichuteńko, dając mu jednoznacznie do zrozumienia, co tak naprawdę chciała osiągnąć wołając go tu.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 20:34

Jak już wspominałam - w przypadku Amelii Victora nie można było jednoznacznie określić. W każdym razie, akurat w stosunku do niej zwykle był szczery, więc te miłe słówka, o których wspomniałaś, bez wątpienia również były szczere.
A on lubił podśmiewać się z tego denerwowania Severusa przez Amelię. Pamiętał kilka z ich rozmów, podczas których Victor nieopatrznie wspomniał o Golightly. Cóż, Snape stawał się w takich momentach nadzwyczaj mrukliwy i opryskliwy (jak gdyby zwykle był inny, haha!)
- No, mam taką nadzieję - mruknął tylko.
Wiedział doskonale, jak wielu chłopców z chęcią robiłoby za jej podnóżek (w dosłownym tego słowa znaczeniu), byleby tylko móc się do niej zbliżyć. I tym bardziej śmieszyły ich te zabiegania o każde jej spojrzenie. Po tylu latach powinni przyzwyczaić się do tego, że nigdy nie będą mieli u niej żadnych szans, a ona nie zobaczy w nich nikogo więcej, niż tylko robaki, nie warte nawet jednego spojrzenia.
Uśmiechnął się znacząco, oddając jej pocałunek i odsunął się na moment. Wyciągnął zza gumki od bokserek gumkę, którą wcześniej mu dała i zaczął obracać ją w palcach, patrząc na nią prowokująco. Wreszcie, wciąż wpatrując się jej w oczy, zaczął zdejmować swoją bieliznę, uśmiechając się przy tym lubieżnie. Rozpakował prezerwatywę, nadal nie zrywając kontaktu wzrokowego, oblizał usta koniuszkiem języka i powoli, z niejakim namaszczeniem, zaczął zakładać ją na swojego członka. Kiedy już to zrobił wszedł do wanny, przyciągając do siebie dziewczynę i całując ją namiętnie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 20:58

Któż by się dziwił biednemu Severusowi? Była pyskata, nie słuchała jego poleceń i zapewne dostawałaby jeden szlaban za drugim, gdyby nie potrafiła odpowiednio skorzystać ze swoich umiejętności. Amelia, obdarzona niewątpliwym zmysłem interpretacji, od razu przyuważyła, że w czasach szkolnych profesor podkochiwał się w niejakiej Lily Evans i teraz bezczelnie wykorzystywała jego słabość przeciwko niemu.
Zdobycie panny Golightly tylko dla siebie dawało swojego rodzaju prestiż: wysoką pozycję w szkolnej hierarchii i oczywiście ochronę z jej strony, a jak wiadomo aby zdobyć jej serce należy najpierw przykuć spojrzenie, co samo w sobie było nie lada wyczynem. Do tej pory pozostawała zupełnie niedostępna, choć od czasu do czasu u jej boku kroczył właśnie Hewson czy też jej przyjaciel Audley, jednakże nikt inny nie okazał się być wart jej uwagi. A już zwłaszcza nie ci Gryfoni, którzy po zaprzestaniu proponowania jej dogłębnej analizy części intymnej, zaczęli wysyłać egzemplarze kamasutry, z ciekawymi notatkami wewnątrz. Oczywiście, Amelia ostentacyjnie rozdawała je znajomym, chyba nawet Victorowi trafił się jeden, ale tego nie jestem pewna.
Tym razem nie odwróciła wzroku. Obserwowała jego poczynania nawet nie rumieniąc się przy tym, cały czas patrząc mu prosto w oczy. Uśmiechnęła się lubieżnie, kiedy już wszedł do niej do wanny, która była na tyle duża, aby bezproblemowo pomieścić dwie osoby. Przylgnęła do niego i odwzajemniła pocałunek, a jej drobne dłonie błądziły po jego plecach, po chwili docierając do pośladków.
- W wannie? - zapytała odrobinę zdezorientowana, odrobinę odsuwając od niego głowę.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Victor Hewson on Pią 16 Kwi - 21:06

Co wcale tak bardzo nie śmieszyło Victora. Za każdym razem, kiedy przybierała postać tej szlamy, która wyszła za niejakiego Pottera (tfu, tfu, tfu!) i przyczyniła się do upadku Czarnego Pana, zaciskał dłonie w pięści i klął w myślach. I właśnie ta dziewczyna była jedyną rysą w Severusie, której zwyczajnie nie tolerował. Całe szczęście, że została usunięta.
Owszem, trafił się. Co zresztą wyjątkowo go rozbawiło. Mam wrażenie, że rzucił wtedy komentarz typu "napisałem swój własny, tylko nikt mi go nie chce wydać... Chcesz może rękopis?. A komentarze tych gnojków rozbawiły go dodatkowo. Chyba nawet kilka stron trafiło na tablicę ogłoszeń uczniowskich z jego własnymi komentarzami do ich komentarzy...
Zamruczał cicho, czując jej dłonie na swoim ciele i pogłębił znacznie pocałunek.
- Niekoniecznie - mruknął, przerywając na moment pocałunek - choć to całkiem niezłe miejsce - dodał, kładąc dłonie na jej pośladkach.
Przywarł do niej całym sobą, ocierając się o nią delikatnie i zsunął z pocałunkami niżej, na jej szyję.
Jego dłonie błądziły po całym jej ciele, co chwilę zatrzymując się na dłużej na biuście. Nie przestawał także namiętnie jej całować.
- Ale jeżeli wolisz łóżko możemy się tam przenieść w każdej chwili - szepnął jeszcze wprost do jej ucha, przygryzając jego płatek.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 16 Kwi - 21:27

Bez przesady, nie przyjmowała jej postaci - to byłoby działanie zbyt ofensywne i mogło by przynieść więcej szkody, niźli pożytku. Zazwyczaj do doprowadzenia Severusa do białej gorączki wystarczyły tylko oczy, które same w sobie i tak były bardzo wymowne. Zapewne gdyby nie to, że używała tego do osiągnięcia własnych celów nigdy nie zamieniłaby się w jakąś szlamę, a już zwłaszcza nie w tą szlamę.
Cóż, Mela z tym tałatajstwem łatwego życia nie miała i naprawdę wolała się nie zastanawiać co zrobią, kiedy dotrze do nich, że nawet tej ich kamasutry nie ogląda. Nie była zainteresowana takimi głupstwami, choć może teraz z ciekawości przejrzy jakiś egzemplarz, albo po prostu skorzysta z tego, napisanego przez Victora.
Cały czas szukała na ślepo jego ust, drobniutkimi dłońmi błądząc po jego ciele i powoli badając każdy jego zakamarek. W pewnym momencie jej ręka dość niepewnie musnęła nabrzmiałe już przyrodzenie, a dziewczę naszła kolejna fala wątpliwości. Z jednej strony, chciała dać mu tyle przyjemności, co on jej, z drugiej jednak nie mogła się na to zdobyć. Zawsze uważała, że to uwłaczające dla kobiety. Babcia często jej powtarzała, by nigdy nie dała sprowadzić się mężczyźnie na kolana.
- Chyba wolę łóżko - szepnęła, opierając dłoń na jego policzku.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 23 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach