Pokój Przychodź - Wychodź

Strona 23 z 23 Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 14 Maj - 1:34

Łee, nie będzie totalnego wykorzystywania <jęk niepocieszonych fanek na sali>. Nie, prawdę mówiąc, to chyba nawet i lepiej. Ja szczerze zaczynam wątpić w aktualną poczytalność panienki Marthy. Raz chce tego, raz czegoś innego. Niby zawsze lubi mieć plan awaryjny, ale stara się stale zakładać jakieś ryzyko. Czyżby to był ten plan B? A może tym razem działała bez wyraźnego planu?
Leżąc już wygodnie na miękkich poduszkach, wyplątała palce spomiędzy alexowych włosów i przesuwała nimi po umięśnionym torsie. Opuszkami wyczuwała każde wgłębienie, oznaczające krawędzi muskulatury. Zgięła prawą nogę w kolanie, wodząc delikatnie stopą po udzie panicza Granta, jakby dając mu do zrozumienia, że niesamowicie na nią działa i bardzo jej się to podoba. Nawet nie sądziła, że mogą się w niej obudzić takie pokłady namiętności. Zwłaszcza z osobą, którą zwykła uważać za brata. Albo nie, bo jeszcze wyjdzie, że lubimy kazirodcze perwersje. Mniejsza... Ale faktycznie, Ill w takiej pozie? Nowość.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Alex Grant on Sob 14 Maj - 1:41

Zawsze można totalnie zaczać wykorzystywac, to nie problem, ale czy chcemy od razu psuć całą zabawę i iśc na calość? No wlasnie, dlatego któres z nich tak naprawde powinno sie otrzasnąć z tego co robili zanim będzie za późno, bo Grant byl coraz bardziej podniecony i jedyne o czym myslał to... Nie, on nie myslał w tym momencie.
Kazirodcze perwersje ida sobie papa na wakacje na tropikalne wyspy. Zostajemy przy tym co teraz się działo, czyli przy dziewczynie i chłopaku którzy poczuli pragnienie aby zacząć się okdrywac na nowo. W różnych wymiarach, w tym fizycznym wymiarze. Czując stopę na swoim udzie praktycznie położył się na dziewczynie, przez co bez problemu mogła wyczuć jak na niego działał. w tym czasie jedna z dloni zatrzymała się wreszcie w jednym punkcie, czyli na piersi dziewczyny. Wyjątkowo jednak zachowywał się wobec niej czule, ale też namiętnie. Czemu wyjątkowo? Gdyż zwykle z dziewczynami po prostu chciał seksu i nic wiecej, a tutaj bylo inaczej. Tutaj przede wszystkim chciał aby Illa była zadowolona.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 14 Maj - 11:11

A ona była zadowolona, o tak. Cała ta sytuacja była dla niej zupełnie nowa. Serce biło jej jak szalone, wciąż narasta a w niej ochota do dalszych kroków, miała ochotę na niego.
Kiedy dotknął jej piersi, poczuła kolejną falę podniecenia, przebiegającą przez całe ciało. To dodawało jej motywacji do działania. Chwyciła go pod boki i przy użyciu pewnej siły zamieniła się z Grantem miejscami. - Oh, Alex, Alex - szepnęła z przebiegłym uśmieszkiem, gdy usiadła na nim i miała doskonały widok na niemal całą jego sylwetkę. Szybkim ruchem dłoni rozpięła swój wciąż mokry stanik i odrzuciła go gdzieś w bok. Fizyczne wymiary, jakież to ekscytujące. Dziewczyna schyliła się, by zacząć pieścić pocałunkami Alexową szyję, zahaczając o jego ucho. Później schodziła niżej, wzdłuż torsu, nie zapominając o brązowawych sutkach.
Osobą, która się w tym momencie otrząśnie, z całą pewnością nie będzie Illendrą. Wyraźnie powiedziała sobie na początku "spróbuj", więc teraz, kiedy tak na prawdę zaczynali, nie miała zamiaru niczego przerywać.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Alex Grant on Sob 14 Maj - 15:11

W takim razie przykro mi to mówić, ale żadne z nich się nie otrzaśnie, bo Leks już przepadł. Przestał myślec mniej więcej w momencie kiedy położył ją na poduszkach i pewnie szybko nie zacznie znowu funkcjonować.
Dobra, takich rzeczy się po niej zwyczajnie nie spodziewał. Szczegolnie, nie z nim, ale nie marudził. Podobało mu się zachowanie dziewczyny i skoro była taka chętna to stwierdził, ze jednak trzeba korzystać z okazji. Czując jej ruchy oddech chlopaka znacznie przyspieszył, a ciało dosyć szybko zaczeło reagować na jej pieszczoty. Nie dość, ze czuł delikatne dreszcze to jeszcze pewien uścisk w okolicach krocza. Kiedy zdjęła stanik i się na chylila od razu powędrował ręką do wolnych piersi i piescił je, skupiając się głównie na sutkach. Drugą reka najpierw wodził po boku dziewczyny, by zejść niżej na granice jej majtek. Przez chwile się jakby zastanawial czy może, a potem palce wsuneły sie pod czarny materiał zahaczając o najczulszy punkt na ciele dziewczyny. Ah, długie miał te rączki.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Illendra Marthy on Sob 14 Maj - 23:45

Spoiler:
Kto by się spodziewał, że ona w ogóle da się rozebrać swojemu przyjacielowi? Czy wszyscy znajomi w świecie tak robili? Kto ich tam wie...
- Gdzie ta łapka, Grant? - mruknęła wprost do jego ucha, gryząc go lekko w chrząstkę. Nie miała nic przeciwko takiemu postępowaniu wobec niej, jednakże nie chciała tak od razu zapraszać go do siebie. Jeszcze nie teraz. Jej dziewictwo mogło poczekać, a dziewictwo Alexa już dawno poszło się paść, więc nim zajmiemy się jako pierwszym.
Usta Kruonki zaczęły schodzić coraz niżej, a co za tym idzie, również całym ciałem zsunęła się w dół. Tak długich rączek chyba nie miał, prawda? Znalazłszy się już poza ich zasięgiem, zdecydowanym ruchem sięgnęła do mokrych bokserek w urocze różowe misie. Czyżby mama Alexa tak bardzo kochała swojego synka, czy może kumple z dormitorium zrobili mu żart? Stawiamy na to drugie. Illendra uśmiechnęła się tylko pod nosem i wprawnym ruchem zdjęła z niego tą część bielizny. Dlaczego wprawnym? W tym momencie Marthy była tak zdeterminowana, że wszystko, co robiła, wydawało się być doskonale wyćwiczonymi gestami, jakby była to dla niej codzienność. Dziewczę szybko się uczy.
No i w tym momencie szatynka poczuła w sercu ukłucie strachu. Czekoladowe spojrzenie lekko przerażonych oczu spoczęło na bogatym przyrodzeniu panicza Granta. Myślałam, że nie będzie aż tak duży, pomyślała z niepokojem, ale zaraz wzięła głęboki, uspokajający wdech. Co tam zdjęcia, filmy, rysunki, opisy, czasem, żeby coś poznać, trzeba to przeżyć. Tak było w przypadku ludzkiej anatomii. A konkretniej tych obcych dla danej płci narządów. Z jednej strony bała się, jak tu postępować, czy jeśli coś zrobi, to czy go to zaboli. Mnóstwo pytań, żadnych odpowiedzi. Illendra postanowiła nie myśleć zbyt długo. Po prostu przygryzła dolną wargę w niepewności, a następnie zamknęła w ustach główkę Alexowego księcia.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Alex Grant on Wto 17 Maj - 21:50

Spoiler:
Nie, nie wszyscy znajomi tak robili, ale cóż im szkodziło być innym od reszty? Że tak to ujmę ich związek był w tej kwestii ciekawszy, chociaż większość i tak stwierdzi, że w tym nic ciekawego nie ma. Ot, dwójka przyjaciół którzy nagle stwierdzili, że chcą seksu i już.
- Tam gdzie tego chcesz. – odparł od razu kiedy jeszcze była z twarzą przy jego twarzy. Rozdziewiczyłby ją? Gdyby wiedział, że jeszcze tego nie robiła to nie. Jak już kilka razy było wcześniej wspomniane za bardzo ja szanował aby traktować ją jak inne dziewczyny. Także Illa mogła być spokojna o swoje dziewictwo. Dzisiaj go nie straci z Leksem. Przynajmniej nie dosłownie.
Podsunął sobie poduszkę pod głowę, aby mieć lepszy widok na dziewczynę no i żeby było mu wygodniej. A nie powiem, widok mu się bardzo podobał, mimo że cały czas, na pograniczu świadomości zdawał sobie sprawę, że to Marthy. Szczerbata dziewczynka, która od razu zaczynała mu kiedyś pyskować. Nie istotne, takich długich raczek nie ma ale stwierdził, że zajmie dziewczyną się później. Przeciez nie będzie mógł jej tak po prostu zostawić kiedy ona się tak starała. Najbardziej jednak Aleksandra zdziwiło zachowanie dziewczyny, a raczej jej wprawa w zdejmowaniu odzieży. Ćwiczyła na lalkach?
Fakt, Alex nie miał małego przyrodzenia, z czego był potwornie dumny. A teraz do tego wszystkiego jeszcze był podniecony i co za tym idzie większy. Mogło to speszyć dziewczynę, więc widząc jej zawahanie już chciał podciągać z powrotem bokserki. Przecież nie będzie jej zmuszał do czegoś czego nie chciała, albo nie umiała. A jeżeli go zaboli to jej to powie, albo zwyczajnie da do zrozumienia. Nie zdążył jednak wykonać żadnego większego ruchu, kiedy Illendra objęła ustami główkę jego penisa. Wypuścił powietrze z płuc, z sykiem i przymknął oczy zadowolony. Palce wplótł we włosy dziewczyny przy okazji delikatnie masując jej głowę. Cóż, skłamałby gdyby powiedział, że chce aby dziewczyna skończyła.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Illendra Marthy on Sro 1 Cze - 19:49

Spoiler:
Nie myślisz, że właśnie to jest ciekawe? Stwierdzili, że chcą seksu? Choć rzeczywiście, każda społeczność jest inna, a wszyscy ludzie są i tak tacy sami.
Jeśli chodzi o "nie dosłowne tracenie dziewictwa", to Illendra w tej chwili łamała właśnie wszelkie swoje bariery, które od zawsze tkwiły w niej gdzieś tam głęboko. Nigdy nie rozebrała się przed żadnym facetem, nawet jej doktor był kobietą. Nigdy z żadnym się nie całowała, nie mówiąc już o takim gwałtownym i zaborczym pieszczeniu jego ciała. W dodatku na trzeźwo!
Przez ułamek sekundy wpadło jej do głowy, że może jednak powinna przestać, zahamować się. Przecież to Alex, Ślizgon, przyjaciel. Lecz po chwili odsunęła od siebie te myśli. W ustach poczuła słodko-kwaśny posmak. Z zaciekawieniem zaczęła mocniej ssać różowy członek Granta, który momentalnie twardniał jej w ustach. Chwyciła go chłodną dłonią, by ułatwić sobie zadanie i zaśmiała się cicho, nie poprzestając swej czynności. Ssając i liżąc go coraz zacieklej, zdawała się wpadać w trans. Pod swoim ciałem wyczuwała lekkie drżenie Alexowego ciała, co działało dla niej niczym zachęta. Z zadziwiającą przyjemnością pocierała mocniej wargami główkę penisa, a jej podniecenie wzrastało równolegle z podnieceniem Ślizgona.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Alex Grant on Sro 1 Cze - 23:37

Spoiler:
Czy ja wiem, czy to było takie ciekawe. Pewnie połowa ich rówieśników coś takiego robiła, więc nic w tym ciekawego. Jednak kto wie, może jednak nie… Zresztą to zwykłe gdybanie.
Czyli w sumie całą tą akcje można zaliczyć pod tracenie dziewictwa przez Illę. Kiedy się tak na to patrzy od tej strony to to jest całkiem ekscytujące. A poza tym na trzeźwo się najwięcej dziwnych i fajnych rzeczy robi tak naprawdę, bo po pijaku to już lekko większość nie jest w stanie. Czyli on pierwszy ją całował, widział nago i dotykal w tego typu sposób? No cholera i jak tu nie być dumnym z czegoś takiego, szczególnie, że sama nadmieniła że jest trzeźwa a to już coś znaczy!
Jak miała takie wątpliwości to może faktycznie powinna przestać. Ostatnie czego chcemy to żeby Marthy żałowała tego wieczoru, którego Leks na bank nie będzie żałował. Nawet nie miał czego, chyba że dziewczyna póxniej da mu jasno do zrozumienia, że jednak ma ale to dopiero później. Skupmy się na teraźniejszości i tej przyjemności jaką niosła mu dziewczyna. Musial przynzać, że Illendra nie była w tym doświadczona, ale krzywdy mu też nie robiła. Po prostu było jakoś tak inaczej. Nie dał jej jednak długo się bawić jego przyrodzeniem. Był wyższy, silniejszy i bardziej stanowczy niż ona, więc po dosłownie sekundzie dziewczyna leżała na poduszkach, a Grant calował jej piersi powoli schodząc niżej. Teraz jego kolej.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Illendra Marthy on Nie 19 Cze - 21:17

Marthy westchnęła cicho, kiedy Alexowe usta musnęły jej pierś. Czuła się rewelacyjnie. Teraz i przez kilkadziesiąt kolejnych minut również, kiedy to poznawali się na nowo, tym razem poprzez dłonie, usta, mowę ciała. Czy doszło między nimi do czegoś więcej? Ależ skąd. Grant wciąż nie chciał być zbyt nachalny, a Marthy nie chciała wychodzić z grubszą inicjatywą. W końcu miała pozostać czysta dla Snape'a, prawda?
Gdy ich ubrania przestały wreszcie nosić ślady wodnych zabaw, para ubrała się jakby nigdy nic, choć jednak w milczeniu. Wymienili przyjazne, nieco skrępowane uśmiechy, po czym rozeszli się każde w swoją stronę.
avatar
Illendra Marthy
Dorosły

Liczba postów : 66
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sophie Dashwood on Wto 6 Mar - 19:45

Wraz z upływem dni zanikały również początkowe obawy panny Dashwood. To, co jeszcze nie tak dawno temu wywoływało nieprzyjemne ciarki na jej plecach, w towarzystwie ogromu innych objawów towarzyszących zdenerwowaniu, dziś stanowiło dlań jedynie chleb powszedni. Prozaicznie powszednim. Bywały bowiem chwile, gdy korona zaczynała ciążyć na głowie. Nieustające spiski zdawały się nużące, a uśmiech na twarzy wymuszony. Jedynym remedium na zbliżający się konflikt interesów zdawał się być dla niej fechtunek. Zamykała się w klatce czterech ścian Pokoju Życzeń wraz z zaczarowanym manekinem ćwiczebnym i ukochanym florecie, by wreszcie móc dać upust kłębiącym się w niej emocjom, które nijak inaczej nie potrafiły odnaleźć drogi wyjścia. Potrzebę rozładowania się zdawała się odczuwać stokrotnie mocniej, gdy na horyzoncie jawiło się kolejne spotkanie z Liamem. Wszak ich znajomość ewoluowała wraz z czasem, powoli zajmując to miejsce, które zajmować powinna - o odpowiednie tempo owego rozwoju dbała sama Sophie.
Z magicznego gramofonu wydobywały się kolejne dźwięki, typowe dla muzyki hiszpańskiej, podczas gdy, odziana w luźną białą koszulę, wetkniętą do dopasowanych czarnych spodni, Dashwoodówna odpierała kolejne ataki magicznego manekina. Niesforne kosmyki ciemnych włosów wymykały się z luźno spiętego tuż nad karkiem koczka, podczas gdy skórzane buty wydawały charakterystyczne skrzypienie na drewnianym parkiecie. Jej policzki zdawały się płonąć z ekscytacji. Miała jeszcze sporo czasu do spotkania z Hamiltonem, mogła swobodnie oddać się temu, co naprawdę kochała.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Liam Hamilton on Wto 6 Mar - 22:25

Ongiś Liam, nie pojmował tego całego chcę być kimś wśród braci uczniowskiej, a potem skończył jedenaście lat i stał się adeptem magii. O swoją popularność niezbyt starać się musiał, bo wiadomo, to we krwi się ma! Także nie jego winą były złamane niewieście serca! Pielęgnowany egoizm pozwalał mu na wiele, nie licząc się nie tylko z konsekwencjami pod postacią ofiar. Nie każde zalety człowieka wykorzystywane są na ten sam sposób, a Hamilton preferował uczynienie swoich mocnych stron, mocnymi dla siebie, nie dla innych. Berbeciom nawet powinno się mówić wprost, iż w życiu chodzi o to, by dbać wyłącznie o siebie. Ludzie to najgorsze istoty chodzące po tej ziemi, nie mogące ręczyć same za siebie. Okłamywanie własnego ja jest czymś, czego nigdy nikt się nie wyzbył; czymś, z czym zawsze będziemy egzystować; czymś, z czego nie zdajemy sobie do końca sprawy, jednak wpadając w ów pułapkę każdego dnia. Gros osób i tak będzie twierdzić, że coś takiego nie istnieje, co udowadniać tylko będzie słuszność powyższych słów. Ale nie odchodząc od tematu popularności. Jak patrzył na większość uczniów, którzy stanowili szarą masę to aż mu się przykro robiło, że te biedne stworzonka nigdy nie poznają wartościowych person. Bo i gdzie takowe znaleźć można? W śmietance towarzyskiej, rzecz jasna! Smutne, naprawdę. Hamilton częstokroć lituje się nad bardziej urodziwymi kobietkami, więc i potwierdzenie się znalazło, że skromny młodzieniec ma także dobre serducho. W przypadku Sophie jednak dobrego serducha posiadać nie trzeba było, bo i kto nie zwróciłby uwagi na tą piękność?
- Jeślibym kiedyś zapomniał to mi przypomnij, żebym cię nigdy nie denerwował - rzekł, widząc ją podczas treningu. - Chociaż i tak nawet wtedy wyglądasz niesamowicie słodko - powiedział, podchodząc do niej bliżej z uwodzicielskim półuśmiechem.
avatar
Liam Hamilton
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sophie Dashwood on Sro 7 Mar - 16:45

Tym razem to jego dolą lub też niedolą stało się liczenie na jej dobre serducho. Bądź co bądź, nie potrzebowała jego persony, by zaistnieć w śmietance towarzyskiej Hogwartu, a wręcz przeciwnie - sama znajdowała się w jej szczycie. Ironicznie, role obróciły się. Tym razem to on pragnął uszczknąć kawałeczek jej famy dla siebie, wznieść się o szczebel wyżej korzystając z jej chlubnej pozycji Królowej Pszczół. A ona zupełnie bezczelnie, zupełnie niewinnie mu na to nie pozwalała. Spotykali się. Częściej niż powinni. Jednakże Sophie zadbała o to, by nikt się o tym nie dowiedział. Bo czyż gdy ma się tak ogromne doświadczeniu w wydobywaniu sekretów innych, skrywanie własnego nie zdaje się być o wiele prostsze? Liam pasował do jej gustu, nie pasował do jej wizerunku.
Powinność po raz kolejny brała górę nad pragnieniami. Zdrowy rozsądek nad chęciami. Pozostała niewzruszona na perswazje Krukona, który z każdą kolejną delikatną odmową zdawał się coraz bardziej zdeterminowany. Czyżby nie przywykł do odrzucenia? Czyżby zraniła jego pewność siebie? Dashwood nie była taka jak inne dziewczęta w jej wieku. Zdobycie jej uwagi miało okazać się o wiele trudniejsze, niż mógł sądzić.
- Tuszę, iż w takiej sytuacji zignorujesz nawet moje przypomnienie - odparła z typowym dla siebie uroczym uśmiechem, jednym ruchem różdżki przerywając zaklęcie. Manekin ćwiczebny w mgnieniu oka znalazł się pod jedną ze ścian komnaty. - Pochlebca - zaśmiała się, zakładając za ucho kosmyk ciemnych włosów. Nawet przez moment nie dała mu poznać, iż przeto właśnie wkroczył na jej prywatne terytorium. W butach sprofanował sferę sacrum. Szermierka była jej i tylko jej. - Co tu robisz? Myślałam, że mamy spotkać się później - zapytała, zbliżając się do Krukona. Wciąż dzierżyła w dłoni floret. - Ludzie wiedzą, że tu jestem - dodała, jak gdyby to miało rozwiać wszelkie jego wątpliwości.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Liam Hamilton on Sob 10 Mar - 1:08

Niekoniecznie, bowiem William nie przebywał w towarzystwie Sophie wyłącznie dlatego, iż była popularna. To zachowanie typowe dla zdesperowanych szczebiotek. Nie obchodziło go kim była wśród braci uczniowskiej. Chociaż zapewne gdyby nie posiadała obecnej pozycji zupełnie inaczej by się z nią obchodził. Dziewczyna go urzekła i dlatego o nią zabiegał. Nic wspólnego z tym tytuł Królowej Pszczół (który obchodził go prawie tyle, co zeszłoroczny śnieg) nie miał. Kiedy uważał, że do jakiejś dziewczyny coś czuje (co tam, że za każdym razem ten afekt w tajemniczych okolicznościach znikał tak szybko, jak się pojawiał), nie obchodził go jej status społeczny, ani nic podobnego. Liczyło się tylko, by ją zdobyć, no bo skoro się zakochał! I naprawdę to nie jego wina, że po przespaniu się z daną dzierlatką jakoś tak, no, ulatniało się to uczucie. Albo i po jakimś czasie, kiedy do niczego nie doszło. Naprawdę to nie była jego wina! W ogóle kiedykolwiek cokolwiek było jego winą? No nie. Przecież to niemalże święty człowiek jest.
- Całkiem prawdopodobne - przyznał nie tuszując prawdy. - Później, teraz - czy to ważne? - Może dla niej i było, ale dlań nie bardzo. Jak to mówią - szczęśliwi czasu nie liczą, a Liam Hamilton nie potrafił umawiać się na konkretną godzinę, bo nie bardzo mu to wychodziło. Albo niekulturalnie się spóźniał, albo w ogóle nie przychodził. Istniała jeszcze opcja jak ta - przychodzi za wcześnie twierdząc, że każda chwila bez ciebie jest stracona (ubierając to w inne słowa za każdym razem, oczywiście oraz nie zdając sobie sprawy, że mówi to każdej ukochanej). Ale proszę go nie krytykować - on zawsze sądził, że to prawda. To go odróżniało od pospolitych dupków, krzywdzących niewiasty. Cokolwiek wypowiadał do swej lubej, mówił prawdę. - Mnie to nie przeszkadza - odparł ze spokojem rad, że może zacząć temat o nich, jako o parze. - Uważam, że powinniśmy przestać się ukrywać, Sophie - powiedział bez ogródek, gdyż ta sytuacja zaczynała go lekko irytować. - Ukrywanie się zaczyna mnie męczyć - wyznał z całkowicie poważną miną.
avatar
Liam Hamilton
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sophie Dashwood on Sob 10 Mar - 17:57

W tym przypadku musiał zdawać sobie sprawę, iż może zapomnieć o tym, że szybko uda mu się dostać między nogi Dashwoodówny, o ile w ogóle mu się to uda. Sophie z całą pewnością nie należała do tego pokroju dziewcząt i nie zamierzała tracić swej niewinności z kimś, kto nie udowodni, że jest jej wart. Liam starał się i udało mu się dostać na poziom zupełnie niedostępny dla większości śmiertelników, ale od upragnionego celu dzieliło go jeszcze sporo. Zwłaszcza, iż Ślizgonka przyjaźniła się z jego ukochaną siostrzyczką, która plotkować uwielbiała i dzięki Lettie doskonale wiedziała, na jakim gruncie stoi i czego może się po Hamiltonie spodziewać. A że nie zamierzała skończyć, jak tamte naiwne białogłowy, cóż... rachunek zdawał się być dziecinnie prosty.
- Owszem, mam swój grafik - odpowiedziała z zalotnym uśmiechem, wciąż zmniejszając dystans pomiędzy nimi, aż wreszcie zatrzymała się tuż przed nim. Ona nie miała wystarczająco czasu, by nie ograniczać go sztywnymi regułami, by zrobić wszystko co musiała w przeciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin. Doba już dawno zaczęła zdawać jej się zbyt krótka. Nie mogła pozwolić sobie na zaniedbanie czy luki, gdyż to niczym efekt domino mogłoby okazać się opłakane w skutkach. To nie był czas Liama, ale nie zamierzała pogardzić jego towarzystwem. I choć doskonale wiedziała na jakim gruncie stoi i choć nie przywiązywała wagi do słów, które wypowiadał (zdawała sobie sprawę, iż choć teraz przekonany jest o ich prawdziwości, zdanie zmieni szybciej, niż zdąży się zorientować), nie mogła zaprzeczyć, iż w jego towarzystwie czuła się po prostu dobrze i chciałaby wreszcie zapomnieć o tych sztywnych regułach. Chciałaby mu zaufać na tyle, by móc przestać ograniczać się sztywnymi godzinami i potajemnymi spotkaniami, z daleka od wzorku ciekawskich. Chciała, ale w tym wypadku chcieć wcale nie oznaczało móc. - Dobrze wiesz, że nie mogę pozwolić sobie na ryzyko. Gdybym mogła być pewna, że chcesz mnie i tylko mnie, nie wahałabym się nawet sekundę - odpowiedziała, zalotnie zaplatając dłonie na jego karku. Dystans pomiędzy ich ustami zmniejszał się, już miała go pocałować, kiedy... bańka mydlana prysła. - Jeśli cię to męczy może powinieneś wycofać się już teraz. Bo ja, Williamie, nie zamierzam spełniać wszystkich twych zachcianek, by udowodnić ci, że mi zależy - odpowiedziała równie poważnie, nieznacznie się od niego odsuwając.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Liam Hamilton on Pon 12 Mar - 0:25

Niby sobie zdawał sprawę, że z seksu nici, ale istniała jeszcze druga strona, którą była nadzieja. Na chwilę obecną zachowywał się dosyć przyzwoicie, sam do siebie nie dopuszczając myśli, jakoby dlań liczyły się tylko uciechy cielesne. Wiadomo, że tak było, każde dziewczę, spotykające się z Hamiltonem musiało zdawać sobie z tego sprawę. Albo było niedoinformowanie-zacofane. Cóż, nie jego pech. Liam zawsze dostaje to, czego pragnie. W każdym przypadku robi wszystko, by to otrzymać. Jeśli natomiast mu się nie udaje, prezentuje swoje fumy, niczym kobieta podczas ciężkich dni dla mężczyzn (w sumie to zawsze, noale). Sprawa i w tym przypadku wyglądała, jak wyglądała zawsze - chciał od Sophie tego, co chciał dostać od każdej panny. Mógł teraz nawet samego siebie oszukiwać (chociaż i tak to robił dwadzieścia cztery godziny na dobę, wliczając w to sen), ale nie zmieniało to rzeczywistości. Oczywiście Hamilton dogłębnie wierzył, że to, co mu się wydaje jest prawdą. Był mistrzem manipulacji, widocznie nawet własnej osoby - coś pięknego. I to właśnie go odróżniało od pospolitych dupków, używając wyrazu zastępczego, mniej drastycznego oraz nie ukazującego brutalnej prawdy. Liam bowiem, wierzył w kłamstwa, które wypowiadał, by zaciągnąć daną dzierlatkę do łóżka (bądź co bądź, zawsze ostatecznie o to chodziło). Co więcej naprawdę sądził, że jest zakochany. Za każdym razem!, żeby było zabawnie. Mowa oczywiście o dziewczynach, o które się stara, a nie z którymi utrzymuje bliższe kontakty wyłącznie cielesne, co zwykł nazywać pannami do towarzystwa. Natomiast w przypadku bajer stosowanych jednorazowo - w niej nie wierzył. Mówił wówczas danej kobiecie to, co chciała usłyszeć. A Krukon już się na tym zna.
- Chrzań go - zamruczał prawie jej do ucha, zbliżając się do dziewczyny jeszcze bliżej, jednak powrócił zaraz po tym do odległości, która dzieliła ich uprzednio. - To żaden harmonogram dnia, dający coś pożytecznego - powiedział z ironicznym uśmiechem, ponieważ nie był fanem żadnych zasad, niczego co prowadziło do stosowania się do czegokolwiek. - To wyłącznie tłamsi. - Żadna siła nie przekona go, że takiego typu rzeczy były dobre, nawet jeśli w rzeczywistości były. Z Liam sprawa wyglądała następująco: nigdy nie przyzna, że inna persona ma rację w czymkolwiek. Weźmy na przykład takie poglądy - Krukon uważa, że tylko jego poglądy są tymi jedynymi słusznymi. Inne to zwykły idiotyzm, a ludzie je posiadające - jednostki uzależnione od zdania innych, a co więcej myślą, że ich zdanie jet ich zdaniem, a w rzeczywistości to zwykła manipulacja. - Mam wątpliwości, że jestem wstanie zapewnić cię, co do moich uczuć w stosunku do ciebie, jeszcze bardziej, Sophie - wyznał, przenikając dziewczę wzrokiem. - Chociaż nie mam pojęcia, jak mógłbym ci udowodnić, że zależy mi na tobie, jak na nikim jeszcze, to jednak zaczynam uważać, że tobie chyba na mnie nie. - No bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że nie chciała się ujawnić? W williamowym świecie nie było żadnego bo jesteś palantem, patrzącym się na wszystko, co się rusza i ma cycki, no bo przecież nie był!
avatar
Liam Hamilton
Uczeń

Liczba postów : 56
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sophie Dashwood on Czw 15 Mar - 15:34

Dashwood nie była głupia, nie brakowało jej też intelektu i bystrości umysłu. Doskonale wiedziała, czego oczekuje od niej Krukon, co kieruje jego zachowaniem, do czego dąży i co stanie się, gdy tylko to zdobędzie. Nie była wszak pierwszą dzierlatką, którą próbował w ten sposób omamić i z całą pewnością nie zostanie też ostatnią. Częściowo właśnie ta świadomość popychała ją ku temu, by trzymać go na dystans i nie pozwolić niebywale czułym i doskonale wyważonym słówkom zamieszać sobie w głowie, częściowo zaś wszystko sprowadzało się do jej przekonań. Wszak nie aż tak dawno temu, jej ikona popełniła ten błąd i uległa własnym pragnieniom. Jak się to dla niej skończyło? Dwójką dzieci i małżeństwem w wieku lat siedemnastu. Oczywiście, pozostając w bliskich kontaktach z Amelią, która nie szczędziła jej dobrych rad, potrafiła dostrzec iż w gruncie rzeczy ta pomyłka wcale pomyłką się nie okazała, wręcz przeciwnie - nigdy nie widziała dawnej Królowej Pszczół tak szczęśliwej. Jednakże pozostawała jeszcze jedna kwestia, o której nigdy nie dane było jej zapomnieć - nie była Golightly. To co jej uszło płazem, dla Sophie może okazać się nieodwracanym fiaskiem. I niezależnie od tego, jak bardzo ją kusiło, nie zamierzała pójść w ślady Amelii. Czuła się doskonale na swoim miejscu, by mogła choć spróbować zaryzykować jego utratę. Bo w imię czego?
- Może tobie tak się wydaje, jednakże dla mnie jest zupełnie odwrotnie. Tylko on pozwala mi pogodzić wszystko, co pogodzić muszę. Nie tłamsi mnie, a pozwala dobrze się zorganizować - uparcie broniła swojego stanowiska. Najwyraźniej trafiła kosa na kamień. Oboje byli równie uparci, równie przekonani o słuszności własnych poglądów i równie zamknięci na argumenty innych. Sophie aż nazbyt często uciekała się do manipulacji, tym samym doskonale znając rządzące nią prawa, które pozwalały jej uniknąć doświadczenia tego samego na własnej skórze.
- Gdyby rzeczywiście tak było, nie naciskałbyś na mnie. Potrafiłbyś zrozumieć, że nie jestem jeszcze gotowa, poczekałbyś i dał mi tyle czasu, ile będę potrzebować - odpowiedziała, delikatnie gładząc jego policzek. W jej przypadku, próba wymuszenia na niej dowodu uczucia osiągała skutek odwrotny od zamierzonego. - Zależy mi na tobie, Liamie. Gdyby tak nie było, nie stałabym tu teraz z tobą, dobrze o tym wiesz. Dlaczego więc nie potrafisz docenić tego, co daję ci z tak ogromną radością i cały czas nalegasz na więcej? - Jej usta składały delikatne pocałunki na linii jego żuchwy, powolnie kierując się w stronę ucha, a drobna dłoń dziewczęcia, splotła się z jego ręką.
avatar
Sophie Dashwood
Prefekt
Królowa Pszczół

Liczba postów : 103
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Sheffield

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 13 Cze - 6:54

Gabriel zaprowadził Lily do pokoju życzeń. Był wczesny ranek. Pokój przywitał ich fotelem i kominkiem. Przed kominkiem leżała skóra jakiegoś puchatego zwierzaka.
- Hmmm... Jeden fotel? - Uniósł lekko brwi, ale standardowo wzruszył ramionami. - Chyba sobie poradzimy co? Przynajmniej jest tu ciepło. Możemy usiąść przy samym kominku. - Cieszył się, że są właśnie w Pokoju Życzeń. Szczerze mówiąc nie miał ochoty na czyjeś towarzystwo w tej chwili. Oczywiście nie licząc Lily. Lily... jej imię kojarzyło mu się z tą kobietą - matką Pottera. Kobietą, która podobno poświęciła swoje życie dla swojego dziecka. Niepotrzebne. Ona zginęła, a jej syn w niewyjaśnionych okolicznościach złamał potęgę Czarnego Pana. Ta Lily była jednak inna. Właściwie to nie pasowała do niego - aroganckiego, bogatego, egoisty. Tak naprawdę... co on mógł jej zaoferować? To wszystko traciło sens.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Lily Grey on Sro 13 Cze - 7:05

Rozejrzała się po pokoju. Tutaj jeszcze nigdy jej nie było.
- Tak, musimy sobie poradzić. - uśmiechnęła się i przytuliła do niego. Tutaj było tak ciepło.
Tak, też o tym słyszała, jak chyba każdy. Miały imiona identyczne, ale różniły się, to pewne. Może i do niego nie pasowała, ale czy nie słyszał o o tym, że przeciwieństwa się przyciągają. Każdy ma coś do zaoferowania, nie ma osoby, która nie posiadałaby tego czegoś. Wiele rzeczy nie ma sensu.
Pocałowała go nieśmiele w usta, chciała znowu poczuć ten smak afrodyzjaku, ale ten pocałunek był krótki, jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył. Odsunęła się milimetr od niego i patrzyła wyczekująco, ciekawa jak postąpi.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 13 Cze - 7:16

Zaśmiał się w duchu. Czy to naprawdę tak działa? No dobra...
- No to usiądźmy... - Otwarcie zaśmiał się wesoło i pociągnął ją jeszcze kawałek. te parę metrów, które dzieliły ich od kominka i fotela. Pozwolił, żeby jego oczy zabłyszczały filgarnie. Wyszczerzył się do niej. - Jak mniemam, wolisz siedzieć na fotelu? Ja mogę na dywanie. - Był cholernie ciekawy jej reakcji. Podobało mu się, że nie jest do końca w stanie przewidzieć jej ruchów i zachowań. Może dlatego, że większość dziewczyn z którymi dotychczas miał do czynienia raczej była zainteresowana jego pieniędzmi i statusem. Nie wiedział czy Lily nie jest taka sama, ale przecież nie miał zamiaru angażować się w to uczuciowo. Przynajmniej na razie. Była całkiem fajna, ładna i... oryginalna. Na swój sposób. To akurat mu trochę przeszkadzało, ale właściwie nie miał jej wiele do zarzucenia. Wiedział jednak, że nie jest tak źle bo znał już jej wady, a przecież, nie można powiedzieć, że zna się człowieka, dopóki nie pozna się przynajmniej jednej jego wady.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Lily Grey on Sro 13 Cze - 7:25

To różnie działa.
- Chyba mam lepszy pomysł. - powiedział i leciutko go popchnęła, żeby usiadł na fotel, kiedy to już uczynił usiadła mu na kolanach i wtuliła w tors. - Teraz to jest ciepło. - zaśmiała się.
Była nieprzewidywalna, tak już miała, lubiła zaskakiwać ludzi. Uwielbiała ich reakcje, bo każda byłą inna. Jak to dobrze, że nie należy do osób bogatych i żaden chłopak nie może jej wykorzystać jako maszyny do pieniędzy. Lilka tyle lat przeżyła bez wygód i ubóstwa, więc ogólnie nie zależało jej na mamonie. Każdy jest oryginalny, właśnie każdy na swój własny sposób. Nie ma ludzi identycznych, każdy jest inny i właśnie to sprawię, że każdy jest oryginalny.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 13 Cze - 7:36

Właściwie mógł się tego spodziewać, więc nie przeszkadzało mu to.
- Cieszy mnie to. - Pocałował ją w szyję. Mówiąc szczerze zaczynało go to nawet bawić. Czuł się zdecydowanie bardziej rozluźniony niż na samym początku w Sowiarni. Mimo wszystko nadal czuł pewien dystans do Lily. Raczej nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia i zastanawiał się jak często całowała się ona z chłopakami spotkanymi w Sowiarni? Jak często uwodziła swoim spojrzeniem niczego nieświadome ofiary? Trochę bał się tego, jak to wygląda. Z drugiej strony, pomyślał, ona może myśleć to samo - w końcu spotkaliśmy się drugi raz i to przypadkowo, a nagle lądujemy w pokoju życzeń, a ona siedzi mi na kolanach. No cóż - ten świat jest dziwny, nie można zaprzeczyć. - Nie oglądam raczej quiddicha, ale wydaje mi się, że grasz w drużynie, mam rację? Dopiero teraz skojarzyłem. - Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Lily Grey on Sro 13 Cze - 7:46

Jej zachowanie było aż tak przewidywalne?
Zamruczała pod wpływem jego warg na swej szyi. Obydwoje czuli się chyba teraz pewniej i swobodniej w swoim towarzystwie. A ona wierzyła w taką miłość, w końcu prawie wszystko jest możliwe (jeśli się tylko w to uwierzy). Jak często całowała się z chłopakiem spotkanym w Sowiarni? Raz, tej jeden raz z nim. Równie dobrze można się spytać jak często Gabriel to robi. Ona nie uwodziła spojrzeniem, ona po prostu to spojrzenie ma. Hipnotyzujące, głębokie, magiczne. Nie działa ono jednak na wszystkich, ale na Gryfona jak widać podziałało ze zmorzoną mocą. Świat jest dziwny i taki pozostanie.
- Tak, gram w drużynie. - uśmiechnęła się. - To dlatego, że uwielbiam latać...ale boję się tego. Idiotyczne, wiem. - zaśmiała się bez przekonania.


Ostatnio zmieniony przez Lily Grey dnia Sro 13 Cze - 7:57, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 13 Cze - 7:56

Dokładnie tak. A przynajmniej tego się spodziewał.
- Raczej rzekłbym - zabawne. - Pocałował ją po raz kolejny w usta. Potem siedzieli długo rozmawiając jeszcze trochę o szkole i innych błahych sprawach upajając się swoim towarzystwem i ciepłem bijącym od kominka. Oczywiście nieco przespali śniadanie, ale nie przejęli się tym zbytnio. Gabriel czuł się znakomicie w jej towarzystwie. Po chwili nawet zapomniał jak to może wyglądać z boku i co o tym myślał wcześniej. Wiedział, że chce ją spotkać jeszcze raz. Może nawet powie jej trochę więcej o sobie... może powie jej co planuje? Może... Kilka godzin później wstali i wyszli, Gabriel odprowadził ją aż do pokoju wspólnego puchonów i pocałował na pożegnanie, po czym sam ruszył aż na siódme piętro do pokoju wspólnego Gryffindoru. Miał zamiar chociaż trochę się przespać, skoro już przegapił śniadanie... poza tym - może ktoś zabrał mu coś do jedzenia? Właściwie wątpił w to. Nie przyjaźnił się za bardzo z gryfonami. Dotarł do pokoju, w którym siedziało już sporo ludzi. Przywitał się z kilkoma znajomymi, ktoś dał mu kanapki, które zjadł w pośpiechu, po czym poszedł do dormitorium i położył się na łóżku. Zanim zasnął kontemplował wydarzenia z ostatnich kilku godzin. Zasnął z uśmiechem na twarzy.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Przychodź - Wychodź

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 23 z 23 Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach