Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

 :: Korytarze

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 4 Lip - 23:42

Gabriel oparł się o posąg, lustrując leniwie obie strony korytarza. Wyciągnął jabłko z plecaka i zaczął je ogryzać. Ciekaw był, kto się tu może napatoczyć. Miał na sobie luźną, szaro-zieloną bluzę z zamkiem błyskawicznym i podwiniętymi rękawami oraz stalowe jeansy. Obrazu dopełniał zegarek na czarnej bransolecie i ciemne, brązowe buty zimowe. Przeciągnął się leniwie. Ależ był nudny dzień... Za oknami znów przymrozek, a w środku wcale nie było za ciepło.
Przemyślał wydarzenia ostatnich dni... Lily, Cassie, Shira, Mikael, Mary, Humphrey, Michael, Hannah, Marcin... Ogólnie mówiąc narobił sobie paru wrogów, spotkał parę interesujących dziewczyn - nic nowego. Żył ciekawie i intensywnie. Tak jak lubił. I powoli wcielał swój plan w życie. Powolutku... Na razie powstrzymywała go Cassie.
Zerknął na zegarek. Osiemnasta czterdzieści. Pięknie... kolejne zmarnowane godziny na nic nie robieniu, zamiast odrabianiu zadań, których była cała kupa. Pal licho to wszystko. W przyszłym roku i tak kończy tą farsę!
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Sro 4 Lip - 23:55

Margaret wyszła z z Pokoju Wspólnego jak na haju. Nie wiedziała gdzie idzie i po co. Była tak zmęczona, że obraz długiego korytarza zlewał się w jedno długie pomieszczenie. Dzisiaj nie podziwiała piękna obrazów wiszących na ścianie. Szła, bo szła. Nie raz się potknęła lub zaczepiła o coś. Była rozkojarzona. Nie miała żadnych przyjaciół. Wypadałoby ich znaleźć. Nie może chodzić sama, snuć się bez celu po korytarzach. Obiecała, że zagadnie byle jakiego człowieka, który napatoczy się na drodze. No, ale znając szczęście Margaret nikt się nie pojawiał. Aż w końcu zobaczyła jego. Chłopaka, który opierał się o figurę, gryząc jabłko. Miał zamyślony i jakby smutny wyraz twarzy.
Raz kozi śmierć - pomyślała.
Podeszła do chłopaka z jak najszczerszym uśmiechem na twarzy, a w policzkach pojawiły się jej urocze dołeczki. Ciekawe czy odwzajemni uśmiech.
- Cześć. Co ty taki zamyślony jesteś? W szkole Ci nie idzie, czy co?
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 5 Lip - 0:07

Uśmiechnął się widząc lekko zataczającą się dziewczynę nadchodzącą korytarzem. Jakżeby mógł jej nie kojarzyć? Nie pamiętał jak się nazywała, ale była dość... hmmm... charakterystyczna. Niewiele wiedział o czystości jej krwi, ani o jej poglądach. Pozostawało wierzyć, że są słuszne, a w jej żyłach nie płynie mugolski szlam, skoro ma czelność się do niego odzywać. Cóż... Ostatecznie czekał właśnie na kogoś... kogoś. Nie wiedział nawet kogo. Więc nawet i ta czarnoskóra dziewczyna była dobra. Była młodsza. Z piątej, albo czwartej klasy... Chyba z piątej, chociaż nie był pewien. Zebrał myśli. Puchonka? Możliwe.
- Mhm... witaj. - Spojrzał na nią z łobuzerskim uśmiechem. - Jabłko? - Zapytał, wyciągając z torby kolejne.
Zaczął się zastanawiać w jaki sposób może "delikatnie" dopytać się o intrygujące go szczegóły z jej życia. Na razie poczeka, zobaczymy co ona zrobi. Wydawała się pijana, ale nie czuł od niej alkoholu, więc to musiała być wina zmęczenia. Kujonka? Czy lubi balować do rana, ale jest abstynentką?
- A Ty co taka rozchwiana? - Rzucił. Poza tym powinien się chyba przedstawić, ale skoro ona go zaczepiła, to niech chociaż pokaże lub powie, o co jej chodzi.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 0:20

Stanęła przed nim. Zamyśliła się na chwilę. Z rozmarzeń wyrwał ją basowy głos towarzysza. Jabłko?! Jakie jabłko? Zrozumiała dopiero wtedy, gdy on wyciągnął je z torby.
- Chętnie. Dzięki. Ale chyba nie chcesz mnie otruć, jak w Śpiącej Królewnie, co? Królewną to ja raczej nie jestem - rzuciła. Potarła owoc o spodnie. Zabłyszczało. Swoim wyglądem prosiło, aby go zjeść. Wgryzła, więc w nie swe małe ząbki. Było dobre. Naprawdę smaczne.
- Nie jestem pijana, nie myśl sobie. Po prostu to był ciężki dzień... ech... - westchnęła.
Ugryzła jeszcze raz jabłko wracając do rozmowy.
Jestem Margaret Everdeen. Chodzę do V klasy. Miło Cię poznać. A swoją drogą ty też nie wyglądasz na pobudzonego. Stało się coś? - powiedziała i tym samym zachęciła go do rozmowy.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 5 Lip - 0:48

Zaśmiał się tylko. Wzięła od niego jabłko, a on przyjrzał się jej uważniej. Wytarła je i ugryzła. Zabawne - on miałby coś jej zrobić? On? Poza tym... o jakiej ona królewnie pieprzy? Zapewne ma więc jakieś mugolskie korzenie. To pewnie z jakichś mugolskich legend, albo historii. Zmarszczył czoło.
- Jesteś... czysta? W sensie - pochodzisz z mugolskiej rodziny? - Nie będzie owijał w bawełnę. Niech się spowiada. Domyślił się, że nie jest pijana w momencie, kiedy podeszła i nie poczuł alkoholu. Tak czy inaczej - wyglądało to wszystko zabawnie. Przypomniał sobie wczorajszą noc. Był niewyspany. Ale czuł się wspaniale. Zastanawiał się jak będzie wyglądało jego kolejne spotkanie z Shirą. To tak odnośnie alkoholu... Wracając do dziewczyny:
- Gabriel Smith. - Pocałował ją w rękę. Jeśli okaże się mugolaczką, to się chyba potnie za te gesty, ale cóż. Kultura zobowiązuje. - Skąd takie wnioski? Jestem po prostu nieco niewyspany. - Powiedział zgodnie z prawdą. Widać, że go nie znała. Trochę się wkurzył - po nim miałoby być widać, że coś się stało? Nawet gdyby tak było, to nigdy nie okazywał słabości... ani litości. Dziewczyna się o tym szybko przekona, jeśli nie przestanie być zbytnio troskliwa.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 0:54

- Hm, czy mam czystkę krew? Tak 3/4. Uśmiechnęła się do niego.
- Znalazł się i prawdziwy dżentelmen. - podsumowała. Przysiadła pod pomnikiem opierając o niego plecy. Miała dziwne przeczucie, że chłopak nie ma zamiaru z nią rozmawiać i wcale nie uśmiecha mu się to, że go zagaduje.
- Czy ty... masz ochotę na rozmowę? - spytała.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 5 Lip - 1:08

- To nieźle. - Przysiadł obok niej, wspierając plecy o pomnik. Miała ładny uśmiech, chociaż nie była w jego typie.
- Do usług. - Zripostował krótko odwracając wzrok od dziewczyny. Dokończył jabłko i cisnął ogryzek pod przeciwległą ścianę korytarza. Ciekawe za to, co dziewczynie odbiło, żeby podchodzić właśnie do niego. Nie żeby miał coś przeciwko jej towarzystwie, wręcz przeciwnie! Ale jednak wybrała dość... niefortunnie. Zależy oczywiście od jej charakteru. Spojrzał na nią szczerze zdziwiony.
- Gdybym nie miał ochoty, to już by Cię tu nie było. - Powiedział, a lewy kącik jego ust powędrował do góry. - O czym więc chcesz porozmawiać? - Zapytał uśmiechając się w jej stronę. Miał ochotę zapalić, ale tutaj nie bardzo mógł. No cóż... Kiedy indziej. Nie ciągnęło go jeszcze aż tak niemożebnie silnie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 1:14

Ucieszyła się. W końcu ktoś z kim może porozmawiać!
- Nie mam pojęcia. Może ty wybierz jakiś temat? - spytała.
Oparła głowę o pomnik, czekając na odpowiedź ze strony Gabriela.
Wydawał jej się jakiś dziwny. Ale miał ładne oczy, choć nie podobał jej się wcale. Zastanawiała się jak długo będą tu siedzieć i o czym rozmawiać. Polubiła go. Chciała dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Ale czy on o niej też? Tak to jest bardzo dobre pytanie.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 5 Lip - 1:31

Wybrać temat? On? To ona chciała porozmawiać. Ach... Te piątoklasistki robią się coraz bardziej zuchwałe. Dotychczas same zagadywały i lepiły się do niego jak do wabika. A teraz co? Przychodzi, zagaduje, a potem każe mu znaleźć temat do rozmowy. Bezczelność?
- No nie wiem... to zależy od tego, w jakim celu rozmawiamy? - Zapytał zdawkowo oglądając dokładnie swoją różdżkę ze wszystkich stron. Dziewczyna zdawała się być wesoła, ale zmęczenie mocno musiało się jej udzielać, skoro aż tak spadła z formą, jeśli chodzi o konwersację. No cóż... Nie każdy ma do tego dar. Przynajmniej krew miała jako tako czystą. Może nie idealnie, ale trafiło nieźle.
- Może powiesz coś o sobie? - Wciąż nie zwracał się do niej, ale przyglądał się różdżce, która teraz wystrzeliła kilka kolorowych iskier. Czas by ją wyczyścić... Była pełna śladów odcisków palców.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Czw 5 Lip - 1:39

Opowiedzieć o sobie? Może. Czemu nie?
- No to jestem adoptowana. Rodzice moi umarli na cholerę. Wychowała mnie rodzina zastępcza. Choć bardzo dużo przykrości mi się w życiu przytrafiło to nadal umiem korzystać z życia. Jestem wesoła i pogodna, ale też trochę inna bo jak widzisz jestem ciemnoskóra. Ojciec mówi że dzięki temu jestem wyjątkowa. Może i ma rację. A ty co myślisz o kolorze mojej skóry? - spytała. Miała nadzieję, że nie był rasistą. Wydawał się naprawdę spoko kolesiem.
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Gabriel Smith on Sob 7 Lip - 1:13

Gabriel skrzywił się, patrząc na nią. Co ona w ogóle pieprzy? Od razu wyskakuje mu z całym życiorysem? Naprawdę łaziła po zamku, słaniając się na nogach tylko po to, żeby komuś opowiedzieć historię swojego życia? Uniósł brwi w wyrazie zdziwienia. Kto to w ogóle do cholery jest? Trzy czwarte czystej krwi... Jakoś nie słyszał o rodzinie eeee... Eversenów? Umarli na cholerę. A gówno mnie to obchodzi, czy na cholerę, czy raka, czy na jakieś inne gówno. Ważne, że nie żyli i tyle. W sumie to nawet to nie jest ważne, ale jak już się czepiać szczegółów... Trzeba by sprawdzić może jej poglądy.
- Szczerze? Kolor Twojej skóry obchodzi mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. - Uśmiechnął się, chociaż jego oczy pozostawały puste. Jak zwykle. - Bardziej mnie interesowała czystość Twojej krwi, ale skoro nie jest z nią tak źle, to mam nadzieję, że stoimy po tej samej stronie barykady? - Pochodził w końcu z szanowanej, bogatej rodziny i nie miał zamiaru zadawać się z motłochem, a już na pewno nie z przyjaciółmi szlam, mugolaków i charłaków.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Margaret Everdeen on Sob 7 Lip - 10:50

Marg zauważyła zdziwienie na twarzy Gabriela. Może nie potrzebnie wyskoczyła mu z tą "historią życia"? Uspokoiła się jednak, gdy chłopak uśmiechnął się do niej.
- Nie jest tak źle - pomyślała. - W końcu nie wyzywa mnie od murzynów, czy innych synonimów.
Wypadałoby coś powiedzieć, tylko co? Odwzajemniła uśmiech, no ale przecież nie może ciągle się tylko uśmiechać. Nie może dopuścić do tego, aby pomyślał, że jest jakaś nie ten tegest.
- Oczywiście - odpowiedziała podając mu prawą dłoń. Nie mogło przegryźć Gabriela. Raz dawał do zrozumienia, że nie ma ochoty się z nią zadawać, a drugim razem uśmiechał się do niej, dając tym samym nadzieję, że nie jest tak źle. Musiała go bliżej poznać i chciała go bliżej poznać. Zostaje, więc pytanie, co on na to? Nie ufała mu jeszcze. Dlaczego, więc opowiedziała mu, o swojej rodzinie i przykrościach? Może po prostu musiała się wyżalić. W domu rodzicom, nie zamierzała o tym opowiadać. Są mugolami - nie zrozumieliby. Ale co najważniejsze, kochają ją i za wszelką cenę chcą jej pomóc, gdy widzą, że coś jest źle. Gabriel wydawał się miły, ale jeszcze nie znała go. Nie wiedziała skąd pochodzi i jakie są jego rodzinne stosunki. Wiedziała tylko tyle, że nie zadaję się z charłakami, mugolami, półkrowcami. Miał on dziwne upodobania. Bo czym różnił się półkrowiec, od czystego? Czarodziej, jak czarodziej, człowiek, jak człowiek. Wszystkich należy traktować tak samo grzecznie. Bo czyż nie są to ludzie, którzy też mają uczucia? Można by powiedzieć, że tym przesądem chłopak zraził do siebie dziewczynę. No, ale każdy zasługuje na drugą szansę, nieprawdaż?
avatar
Margaret Everdeen
Uczeń

Liczba postów : 16
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 18:47

Cassie biegła. Przyciskała do siebie kilka książek, bo uciekała z biblioteki. Nie, książki jej nie zaatakowały, nie krzyczy na widok pani Pince. Po prostu ucieka, a jej twarz wyrażała przerażenie. Biegła ile sił w nogach i ciągle oglądała się za siebie zamiast PRZED siebie.
Co ją tak goniło jakby sam diabeł deptał jej po piętach? Faktycznie diabeł. A nawet dwa. Severus Snape i Argus Filch. Siedziała sobie w te ciepłe popołudnie w bibliotece i robiła wypracowanie na historię magii, kiedy do biblioteki wszedł woźny. Zerwała się na równe nogi i wybiegła, bo ostatnio krzyczał na nią, iż oddycha za głośno oraz że była winna pomalowania okien różową farbą (Irytek to zrobił...) z swoich wyimagowanych powodów. Zbiegła prędko po schodach do Wielkiej Sali. Tam zrobiła w tył zwrot, bo napotkała gradową chmurę, profesora Snape'a. I on nie omieszkał zrobić jej bardzo głośny wykład na parterze przy wszystkich uczniach, że znowu dostała ocenę Nędzną za ostatni sprawdzian. Nie zamierzała znowu dać się tak poniżyć, dlatego biegła ile sił w nogach nie zauważając uczniów i wręcz obijając się o nich. Była przerażona, bo nie chciała, aby ojciec dowiedział się jak idzie jej koszmarnie z eliksirów. Zrobiłby jej wykład, że się nie przykłada, a nie chciała podpaść życzliwemu i surowemu ojcu.
Obrazy kręciły głową i krzyczały jedno przez drugie gdzie ucieka i dlaczego ucieka. Zazwyczaj się z nimi witała, jednak teraz to była sprawa życia i śmierci. Aby żaden z tych diabłów jej nie dorwał, bo wtedy nie byłoby sielankowo...
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 19:00

Traf chciał, że szaleńczy bieg Cassiede miał zakończyć się niczym innym jak wpadnięciem w końcu na jakiegoś ucznia i rozrzuceniem książek po całej podłodze korytarza – ku ogólnej uciesze wszystkich dookoła. Na jej drodze oto pojawił się stojący plecami ku uciekającej gorliwie gestykulujący Dwayne, który zabawiał swoimi improwizowanymi scenkami kolejną rzeszę młodszych uczniaków. Starsi już w miarę zrozumieli czym grozi zbyt długie przesiadywanie w towarzystwie Gryfona, ale ci niedoświadczeni mieli się o tym dopiero przekonać.
Miał na sobie oczywiście szaty z herbem lwa wyszytym na piersi, ale nie byłby sobą, gdyby nie miałby wyróżniać go jakiś inny element ubioru. Mianowicie na głowie miał przyczepiony prowizoryczny pióropusz, który zabrał ze sobą pamiętnego dnia z domu po rodzinnym spotkaniu. Ojciec oczywiście zamierzał go wyrzucić, więc Dwayne musiał zanurkować w śmieciach gotowych do wywózki i wstrzymać śmieciarzy – ale w końcu dokonał swego. Brązowa opaska potrzebowała dokładnego wyczyszczenia po spotkaniu ze zgnitym bananem, ale w końcu chłopak dopiął swego. Dla celów estetycznych wyjął jednak wszystkie stojące do góry pióra, które przeszkadzały mu we względnym utrzymaniu równowagi dziwnego kapelusza – w zamian za to wczepił dwa inne, zasłaniające odstające uszy chłopaka. Do połowy były białe, zaś końcówki: pomarańcz albo czerwień.
W momencie zderzenia się z jakąś rozpędzoną siłą chłopak spróbował zamortyzować swój upadek na twarz rękoma, przypadkowo odpychając od siebie jakąś drugoklasistkę. Wylądował w miarę bezpiecznie na podłodze na brzuchu, jednak jego wspaniały pióropusz spadł z głowy i poturlał się pod nogi ów dziewczyny. – Niech mnie tłuczki dobiją! – Wrzasnął na całe gardło poirytowany, próbując przedrzeć się przez salwy śmiechu jakie opanowały korytarz. Na szczęście nie on był źródłem wrzawy, ale rozłożona jak długa Cassiede. Dwayne zaczął szukać prowodyra upadku zaraz po tym, jak wcisnął na swoją głowę pióropusz – gdzie powinien znajdować się od samego początku!
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 19:09

Może jednak Argus Filch był mniejszym złem? Cassie panicznie bała się publicznych wystąpień, a szczytem koszmarów była właśnie sytuacja, w jakiej się teraz znalazła. Za późno spojrzała przed siebie. Nie wyhamowała i bez gracji wpadła na jakiegoś chłopaka. Zdziwiona zastanowiła się co on ma na głowie, ale zaraz to porzuciła, bo wylądowała na podłodze, a książki rozsypały się po podłodze. Mało tego - jedna z ksiąg dostała jakimś cudem nóg i zaczęła uciekać przez korytarz. Kiedy Cassie była zamroczona upadkiem, ta schowała się za posążkiem jakiegoś czarodzieja i udawała, że to zabawne. Puchonka bała się wstać, bowiem leżała na brzuchu. Słyszała śmiechy wokół przez co jej twarz była po prostu czerwona. Zarejestrowała, że teoretycznie nic jej nie jest oprócz otartego naskórka na dłoni kiedy zadrapała się grzbietem owej uciekającej księgi. Kiedy tylko się zrozumiała, że nie tylko ona ucierpiała, zerwała się na równe nogi i szukała wzrokiem tego, który oberwał najmocniej. Chłopak z pióropuszem!
Bała się na niego spojrzeć, bo zapewne zacznie teraz robić wykład ... chociaż czy miał powód? Zebrała niezdarnie porozwalane książki nie mając czasu szukać zaginionej i spojrzała niepewnie na chłopaka.
- Przepraszam, bardzo przepraszam! - zawołała piskliwym głosem bojąc się obejrzeć za siebie czy woźny nie nadchodzi. - Nie chciałam, bardzo przepraszam, nic ci nie jest? Nic się nie stało twojej... - spojrzała na jego głowę. - ... czapce? - dokończyła i pocierała dłoń. Śmiechy straciły trochę na swojej mocy, ale nadal Cassie była czerwona ze wstydu i strachu, że zaraz diabły ją znajdą i dorwą.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 19:35

Irytacja Dwayne’a kumulowała się w jego wnętrzu, a popędzana przez matczyne geny kłótliwość nie pozwalała odejść stąd z podniesioną głową. Powinien nawrzeszczeć na nieuważnego dzieciaka, który go przewrócił i przerwał jakże fantastyczną opowieść! Z lekko nadętymi polikami wygramolił się z podłogi i strzepał niewidoczny kurz w sposób ostentacyjny z podwiniętych rękawów. Oczywiście, że nie pomógł jej pozbierać książek. Powinna uważniej chodzić, ot co!
Dopiero kiedy podniosła na niego spojrzenie, które właściwie maskowało się w odcieniach czerwieni jej twarzy poczuł przejmujące współczucie. Zakuły go wyrzuty sumienia, dość irracjonalne jeśli wziąć pod uwagę całą sytuację. Blond czupryna i rysy twarzy od razu jednak przypasował do osoby Cassiede, chorobliwie naiwnej i nieśmiałej dziewczynie z jego rocznika. Krótki rzut oka na herb przyszyty do szaty, a w umyśle zaświeciła mu się lampka oznajmiająca z jakiego domu pochodzi.
- Pióropusz w gwoli ścisłości. - Odparsknął wciąż niezadowolonym tonem, odwracając się przez ramię do szepczących do siebie uczniów, w którymi chwilę temu rozmawiał. – Uważaj jak chodzisz, co? O mało co nie przewróciłem jej. – Mruknął wskazując ręką bliżej nieokreśloną osobę za plecami. Wrócił spojrzeniem do Cassiede, zastanawiając nad tym jaka będzie kolejna jej reakcja. – Spoko. – Machnął w końcu tę samą ręką, po czym podszedł do dziewczyny i zarzucił niższej od siebie osobie rękę przez linię barków. Sugestywnie popchnął ją do przodu, aby ruszyła razem z nim. Grupkę młodszych uczniów pożegnał obietnicą, że dokończy później opowieść. – Robisz zadanie na …? – Zagadnął, wskazując na jej ręce obładowane książkami.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 20:18

Nie rozpoznała go, bo była zbyt czerwona i zawstydzona. Ciągle huczało jej w głowie: wpadłaś na kogoś, śmiali się z Ciebie! Kącik jej ust drgnął w czymś na kształt uśmiechu kiedy ją objął i uratował wyprowadzając ją z najgorszego miejsca w szkole- miejsca, gdzie każdy się z niej śmiał. Wcale jej to nie podbudowało! Przyciskała do siebie nerwowo książki.
- E-eliksiry. - wyjąkała i wskazała na swoje książki. - J-jak zawsze one. - skrzywiła się i przez chwilę szła w milczeniu, ważąc słowa, które zaraz wypowie.
- Przepraszam, Dawayne. Profesor Snape i Pan Filch mnie widzieli i mają wobec mnie wielkie pretensje. - szepnęła i nie patrzyła na niego, tylko na swoje buty. Z drugiej strony cieszyła się, że mimo wszystko wpadła na sympatycznego Gryfona nie zaś na jakiegoś Ślizgona. Oni z natury mają bardzo złe dni i krzyczą. Przymknęła oczy i szła z miną winowajczyni. Musi się jakoś mu odwdzięczyć! Zerknęła na niego niepewnie.
- Bardzo ładny pióropusz. Jak mam do Ciebie mówić? - zapytała chcąc jakoś zmienić temat, który zresztą sama zaczęła. Nie zauważyła braku ważnej książki - tej z eliksirów i zapewne zacznie zaraz panikować. Podpaść jeszcze bardziej Snape'owi? Nie, dziękuję bardzo!
Póki co ma ochronę. Pan Filch nie zaatakuje jej kiedy jest z kimś. Koniec poniżeń. Jednak co jak co, jej policzki i cała twarz była czerwona jak ostatnie buraczki na obiad w Wielkiej Sali. Pragnęła zapaść się pod ziemię!
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 20:30

Kiedy dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie, pojawiający się na jego twarzy uśmiech zastygł, a on zrobił dość przestraszoną minę. Nie pamiętał, aby Snape zadawał im coś z eliksirów, ale często na lekcjach działo się więcej interesujących rzeczy. Nie mógł przecież wszystkiego spamiętywać, tym bardziej po czasie lekcyjnym! Na szczęście, miał kogoś takiego jak Cassiede, dlatego też wypuścił powietrze z płuc z ulgą. – Eliksiry? Cassiede… A co w ogóle jest zadane..? – Spytał z pozoru niewinnie, wyczekując na odpowiedni moment do zadania bardzo sensownego i istotnego pytania: czy zrobisz za mnie to zadanie? Jak na razie dziewczyna była zbyt zdenerwowana, aby zarejestrować i zapamiętać tę prośbę. Wyuczona ostrożność kazała przystopować chłopakowi i poczekać jeszcze kilka minut, aż się Puchonka nie rozluźni.
- E tam, się przejmujesz. Niektórzy już urodzili się zrzędami! – Powiedział wcale nie tak cicho, mijając kolejne grupki uczniów, którzy nie widzieli zdarzenia sprzed kilku chwil. Dwayne nie obawiał się tego, że za rogiem spotka Snape’a bądź Flicha – było mu to obojętne. Machnął wolną ręką w celu podkreślenia swojego lekkomyślnego poglądu. W końcu co oni mogą zrobić prócz odjęcia kilku punktów? Wątpił w to, aby blondynka zrobiła coś strasznego, za co musiała by na przykład przepisać jakąś księgę.
W momencie wypłynięcia pochwały z jej ust, Dwayne wyciągnął nogi i wyprzedził ją rozkładając ręce na boki. Ukłonił się krzywo, ponieważ nie przestawał spaceru jaki sam zresztą zainicjował. – A jakie imię do mnie by pasowało? Myślałem nad Bladą Twarzą, ale to zbyt oklepane. – Rozszerzył usta w szerokim uśmiechu, ujawniając niezbyt równe i białe ząbki na światło dzienne.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 20:45

Puchonka bardzo sumiennie wszystko zapisywała w zeszycie. Nie pominęła nigdy ani jednego słowa. Czasami zamiast słuchać co się do niej mówi, ona zapisywała każde słowo niedokładnie rozumiejąc co ono znaczy. Dopiero po zajęciach pędziła do biblioteki i siedziała tam do późna, aby zrozumieć coś z lekcji. Nic dziwnego, że bardzo się denerwowała na eliksirach i ciągle dostawała Trolle albo Nędzne oceny.
Uśmiechnęła się ładnie do Dawyena, bo on miał szczególną tendencję do zapominania o pracach domowych. Czyż nie raz ratowała go z opałów? Oczywiście on dostawał Zadowalający przy jej dużej pomocy, a zaś sama... rzadko jakiś dobry stopień. Profesor Snape po prostu jej nie lubi!
- No tak, to niby prosta praca domowa. Dokładnie opisać każdy składnik Wywaru Żywej Śmierci oraz wypracowanie na za tydzień o Veritaserum. - wyjaśniła, bo przecież właśnie próbowała to skończyć (a raczej zacząć) w bibliotece, kiedy tak szybko stamtąd wybiegła. Od razu się rozluźniła przy Gryfonie. Nie da się przy nim chodzić złym, smutnym czy wystraszonym! Przy nim trzeba się śmiać, inaczej nie można. I nawet się nie umie. Zarażał swą wesołością wszystko wokół, a więc i Cassiede.
- Przejmuję się, przejmuję, bo te zrzędy lubią mnie prześladować! - powiedziała uparcie, ale zaraz zapomniała o dwóch diabłach. Zmrużyła orzechowe oczy i obserwowała szaleńca.
- Bladymi Twarzami Indianie nazywają każdego. Może... może... - szukała w myślach fajnego połączenia. - Skacząca Fasolka? - palnęła pierwsze co wpadło jej na myśl. Faktycznie, Dawyen chorował na Zespół Niespokojnych Nóg, a fasolka... są zaskakujące i o różnych smakach. Wzruszyła ramionami do swojej myśli i już z nieśmiałym, ale widocznym uśmiechem wpatrywała się w Gryfona.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 21:00

Pod względem pilności i tej głównie cechy, Cassiede z całą pewnością powinna zostać przydzielona przez Tiarę do Krukonów. Problem pojawiał się jednak z jej ambicjami bądź możliwościami, o czym Dwayne nie koniecznie musiał wiedzieć. Ba! W ogóle się tym nie interesował, dopóki otrzymywał przyzwoite oceny z danych prac domowych. To nic, że styl w jakim są zapisane różnią się od wszystkich sprawdzianów, istotna jest jakość, prawda?
- Wow! Już za tydzień?! – Jęknął wyraźnie zrozpaczony tą informacją, przebiegając szybko myślami co właściwie zaplanował. Oczywiście nie miał żadnych konkretnych planów, a kalendarza nie prowadził – wiedział jednak, że na pewno nie przysiądzie do tych tomiszczy z eliksirami. – No, jak prosta praca domowa, to pewnie raz dwa taka inteligentna osóbka jak ty sobie z nią poradzi! – Tak, dobrą kartą było podmaślanie osobie, którą zamierzało się wykorzystać. Cassiede była nader podatna na takiego typu słowa i rumieniła się za każdym razem, kiedy coś podobnego jej mówił. – Ba! jestem przekonany, że byłabyś w stanie zrobić nawet trzy albo cztery takie wypracowania! – Dodał z przekonaniem w głosie, gorliwie kiwając głową. Nie musiał jakoś specjalnie udawać, ponieważ wszystko przychodziło mu z łatwością i z reguły też uchodziło bez przykrych konsekwencji.
- No właśnie. Ty jesteś Blada Twarz. – Wycelował kościstym palcem w twarz Cassiede, nie przerywając swojego spaceru w nieprawidłowy sposób. Potknął się i stracił równowagę na krótki moment, ale po chwili już szedł dalej. Na jego twarzy wymalowało się zaskoczenie, ale zaraz ustąpiło głębokiemu zamyśleniu. Odwrócił się i poczekał chwilkę, aby zrównać się z Puchonką, przy równoczesnym, głośnym „hmmmm”. Podrapał się po brodzie, która nie nosiła jeszcze żadnych oznak zarostu i zamruczał coś niewyraźnie pod nosem. – Skacząca Fasolka… Skaczący Fasol.. – miętolił w ustach te dwa słowa, próbując dopasować je do swojego wyobrażenia. Poprawił pióropusz na swojej głowie, nie przejmując się chichotami napotkanej grupy dziewczyn czy też wytykaniem palcami przez pierwszoklasistów. No cóż, był do tego przyzwyczajony. – Dlaczego nie! – Zapiszczał nie wiele gorzej jak parę chwil wcześniej Cassiede, z powodu mutacji jaką przechodził od kilku sporych tygodni. Wyprostował się jak struna, wypinając chuderlawą klatkę piersiową do przodu i skrzyżował ręce na niej imitując dumny chód wodza Indian. Wysunął również dolną wargę w przód i nałożył na tę górną, marszcząc niezbyt gęste brwi. – Skaczący Fasol. Blada Twarz mieć dobry pomysł. – Starał się zmodulować swój głos na soczyście męski i gruby, co jedynie po części mu wyszło.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 21:11

Oj tak, Cassie była podatna na wszystko! Zero asertywności, zero własnego zdania na tematy ważne. Owszem, Tiara się zastanawiała czy Cassie nie pasowałaby do Krukonów, jednak po wypowiedzeniu zdania "Chorobliwie nieśmiała i strachliwa..." dał ją do Hufflepuffu, aby się dokształciła i była wśród osób z podobnym podejściem do życia. A raczej jej lepszą odmianą.
Oczywiście zrobiła się jeszcze bardziej czerwona słysząc jego komplementy.
- Nie przesadzaj. Profesor Snape mnie nie lubi. I masz jeszcze dużo czasu, przecież to dwa wieczory tylko... - szepnęła i uciekła gdzieś wzrokiem zawstydzona pochwałą jej inteligencji, w którą szczerze wątpiła. Uśmiechnęła się do niego mimo wszystko.
- Pomogę ci, na pewno. W końcu masz treningi quidditcha. Napiszę ci na jutro taki szkic, a ty pododajesz coś od siebie i dostaniesz ładną ocenę. - powiedziała starą gadkę. Nie wiedziała, że ambitny Dawyen w ogóle nie dodaje nic od siebie, przepisuje żywcem bez zastanowienia i oddaje z uśmiechem na ustach. Nawet gdyby wiedziała, trochę by na niego ponarzekała, ale prędko by mu wybaczyła. Jak można nie lubić pana Morisona, się pytam?
Wywróciła oczami, kiedy nazwał ja Bladą Twarzą.
- Chyba Czerwona, o wielki Skaczący Fasolu. - poprawiła go i udała głos jakiegoś Wodza. Chociaż to Dawyen ją w tym pokonał. Znał się na aktorstwie o niebo lepiej. We wszystkim był lepszy, a zawdzięczał to swojej żywiołości i temperamentu. Parsknęła śmiechem, który szybko przeszedł w skromny chichot. Bardzo go lubiła.
- Wódz Skaczący Fasol. Od dziś będę Cię tak nazywać. Pasuje do ciebie! - zawołała i patrzyła na niego z niemym podziwem.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 21:23

Machanie ręką było kolejnym nawykiem, którego nie potrafił się wyzbyć. Często bagatelizował poważne sprawy, obniżał wartość istotnego problemu, śmiał się w przykrych sytuacjach i nie potrafił zachować się odpowiednio do sytuacji. Był po prostu pozbawiony taktu wystarczająco mocno, aby wprawiać w zażenowanie najbliższych i na tyle odważny, aby wzruszać ramionami na ostre reprymendy. – Dwa wieczory?.. – Jęknął cicho pod nosem zanim jeszcze wcielił się w rolę wielkiego wodza i oddał całą swoją osobowość na rzecz nowo powstałej, o wiele bardziej fascynującej!
Uśmiech Cassiede i rumieńce odznaczające się na nowo na jej policzkach potwierdzał jego przypuszczenia, że ulegnie jego ukrytej prośbie. – Tylko szkic, naprawdę, to by wystarczyło z pewnością! Merlinie, dzięki ci za taką Cassiede! – W przypływie radości ponownie zarzucił jej rękę na ramiona i przysunął do siebie, w krótkim przytuleniu. Nie przykładał zbyt wielkiej wagi do takich czynów, ale zdążył zauważyć, że dziewczynom bardzo to odpowiadało! – Ze świecą taką szukać! – Krzyknął wesoło na cały korytarz odstawiając ją na miejsce, ale nie zsuwając jeszcze dłoni z jej ramienia. Głos oczywiście odmówił mu nieco posłuszeństwa i zapiszczał, ale zostało to szybko stłumione salwą szczerego śmiechu.
- Czerwona twarz też może być. Od dziś Skaczący Fasol będzie mówić do ciebie Czerwono-Blada Twarz! – Odrzucił głowę do tył i przesadnie skinął nią w potakującym geście, po czym na nowo zarzucił dolną wargę na górną. Po chwili jednak przystanął i z zaangażowaniem spytał ją konspiracyjnym szeptem: - A to nie powinienem przy tym skakać skoro Skaczący?
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 21:55

Dla Cassie dwa wieczory to pikuś. Szybko zleci, bo ona nie ma takich rozmaitych zajęć jak Skaczący Fasol. Owszem, posiadała koleżanki, dobrych kolegów, ale żeby gdzieś z nimi wyjść...? Nie, ona była zbyt spokojna, bojaźliwa i nieśmiała, aby bawić się w najlepsze z innymi i nie daj Boże, łamać regulamin! Ojciec pastor wyprał z jej mózgu takie pomysły. Dlatego była sztywną osobą, chociaż ciekawą owej zabawy.
Nie była przyzwyczajona brać tyle komplementów za jednym zamachem. Owszem, Dawyen ciągle tak gadał, ale żeby krzyczeć na głos i od razu się do niej przytulać, obejmować i rozgłaszać wszem i wobec? Była dalej czerwona, jakby złapała jakąś chorobę czy została trafiona zaklęciem farbującym skórę. Trzepnęła go lekko w ramię.
- Przestań. I ciii, wszyscy się na nas patrzą! - zawołała cicho i rozejrzała się zażenowana, bo młodsi uczniowie wskazywali na nich palcami i wyraźnie ich obgadywali. Puchonka nie była do tego przyzwyczajona i znowu zapragnęła zapaść się pod ziemię. Poklepała go po ramieniu, kiedy ją obejmował, trochę za mocno i nic dalej nie powiedziała, że wprawia ja w zakłopotanie. W końcu na miłość boską i brodę Merlina, on ją lubi! To coś cennego.
Uśmiech sam wpełzł na jej usta, kiedy ją ochrzcił. A potem zadał ważne pytanie. Odciągnęła go na bok, aby nie stać tak na widoku. Na prawdę niezręcznie się czuła, kiedy wszyscy ją obserwowali.
- Skaczący Fasolu... - zaczęła błagalnym tonem. - Nie musisz skakać jak szalony, bo już taki jesteś. Książka mi uciekła. Książka z biblioteki! Pani Pince mnie zamorduje! - posmutniała i próbowała znaleźć różdżkę, ale ta zniknęła gdzieś w głębi plecaka, z którym się nie rozstawała.
- Użyj swoich zdolności i znajdź mi ją, a napiszę ci wyjątkowo gruby szkic. - posłała mu ładny uśmiech i dalej szukała różdżki. Poza tym wiedziała o co prosi. Zwykłe Accio nie przywoła TEJ książki. Ona będzie uciekać po całej szkole! Nie raz już ją goniła jak głupia, a woźny myślał, iż łamie prawo i kontaktuje się ze Śmierciożercami.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Wto 23 Paź - 22:17

Nie mógł powstrzymać śmiechu jaki drżał już od jakiegoś czasu w jego ciele i domagał się wypuszczenia na wolność. Lubił droczyć się z poszczególnymi osobami, ponieważ wymuszał na nich zwiększenie dystansu do samego siebie i pośmiania się. Tak, chciał zarażać swoją beztroską i radością, dlatego też pokiwał gorliwie głową z szerokim uśmiechem na twarzy i machnął ręką. Właściwie przyzwyczaił się już do tego, że większość szkoły przygląda mu się z zaciekawieniem i zwyczajnie obgaduje. Uważał siebie za osobę sympatyczną i ogólnie za taką też uchodził wśród szerokiego grona znajomych, aczkolwiek zdarzały się też takie osoby (głównie Ślizgoni), że oceniali go tylko z pryzmatu jednego zachowania.
Z zaciekawieniem odsunął się na bok i wysłuchał Cassiede, pochylając się nieznacznie w jej stronę z powodu cichego tonu jaki użyła. Rozluźnił ręce i opuścił je wzdłuż swojego ciała, wpatrując się w całkiem przestraszoną Puchonkę. Wyglądała na przejętą – ba! z pewnością wierzyła w to, że pani Pince może zrobić jej jakąś krzywdę! Końcówki jego warg uniosły się ponownie ku górze, a on wzruszył ramionami, chowając dłonie gdzieś w fałdach uczniowskiej szaty. – E tam, od razu że zamorduje. Pewnie nie pierwszej tobie uciekła! – Mruknął w momencie, kiedy zaczęła przeglądać dość panicznie plecach w poszukiwaniu najprawdopodobniej różdżki. Odebrał od niej książki, aby ułatwić jej to bezowocne szukanie.
- O! – Podchwycił wizję najwyżej oceny u Snape’a (czy to jest w ogóle możliwe w jego wykonaniu?!) i jego oczy aż się zaświeciły na tą wizję. Tak, ojciec z pewnością spuściłby z tonu i przestałby się go aż tak czepiać, jak jest teraz. W mgnieniu oka jego uśmiech powiększył się do maksymalnych rozmiarów, po czym wsunął część książek pod swoją pachę, a część oddał Cassiede. – Znasz jakieś fajne zaklęcie, aby dowiedzieć się na jakim piętrze ona chociaż jest? – Mruknął kiedy ruszyli w drogę powrotną, rozglądając się dookoła. Wódz Skaczący Fasol na razie poszedł w zapomnienie.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Wto 23 Paź - 22:27

Owszem, zarażał całym sobą, jednak taka osoba jak panienka Rayon była zbyt nieśmiała i płochliwa, aby w pełni, na maxa, na full się wyluzować i również pośmiać zapominając o całym świecie. Ona bardzo się przejmowała tym, co inni o niej mówią. Był to błąd, jednak to matka jej wpajała, aby była zawsze miła, łagodna, cierpliwa, to każdy będzie ją lubił.
Nigdy nie widziała poważnego Dawysona. Nigdy. Zawsze się śmiał. Albo widać było z daleka, że zabawia tłum, albo było go słychać. Nawet w lochach! Był głośnym człowiekiem. Odetchnęła potajemnie z ulgą, bo Gryfon podjął się tego trudnego zadania. Uff, połowa problemu z głowy. Spojrzała na swoje książki i zmarszczyła lekko brwi.
- Zabrałam wszystko z biblioteki. Powinna być na tym piętrze, co wtedy... przewróciłam się na ciebie... - szepnęła zawstydzona na nieprzyjemne wspomnienie. Zaraz się otrząsnęła i w końcu wyjęła swoją wypielęgnowaną, błyszczącą, lśniącą i czystą różdżkę.
- Ona też czasami się śmieje, kiedy ktoś się wygłupi. - zauważyła, bowiem pamiętała jak zaplątała się o zasłonę w łóżku i wywróciła, na co księga wybuchnęła śmiechem przypominającym żabi rechot.
- Zaraz będzie dzwonek... ale ja nie mam teraz żadnej lekcji. Będzie cicho, to może ją upolujemy, co? Muszę ją koniecznie oddać! Albo związać kagańcem... - mówiła już bardziej chyba do siebie niźli do Gryfona. Cieszyła się jednak, że spotkała Dawysona. Nie musiała teraz uciekać dalej przed gniewnymi diabłami, a mogła się pośmiać. Na szczęście jej twarz powróciła do normalnej barwy. Już wyglądała ładnie, chociaż te włosy... mogłyby nie sterczeć we wszystkie strony i się nie elektryzować! Wtedy byłoby bardzo ładnie.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach