Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

 :: Korytarze

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 18:39

O Dwaynie można było powiedzieć naprawdę wiele rzeczy, ale nie można mu było zarzucić obojętności. Jeśli się już w coś angażował, to oddawał temu całą swoją uwagę i możliwości – aż do momentu napotkania pierwszej trudności bądź zdobycia celu, ale to już tylko szczegóły. Zapominał o całym świecie dookoła, pozwalając aby dane zjawisko czy działanie zaaferowało go do reszty.
Żałował, że w tym momencie nie ma pod ręką lupy bądź innych przyrządów, które mogłyby pomóc nie tylko w złapaniu książki ale również sprawdzeniu jej na dobrą drogę. Ogromny wyszczerz, który ujawnił jego wesołość aż nadto odzwierciedlał kumulującą się euforię we wnętrzu chłopaka. Machnął po raz kolejny ręką, niezbyt przejęty krótką wspominką o niefortunnym zdarzeniu. Nie zamierzał dzielić się z Cassiede swoimi przemyśleniami, ale gdyby nie ona… musiałby ślęczeć sam nad zadaniem bądź w ogóle go nie oddać! Nie miał ochoty na kolejną przeprawę ze Snapem, który co jakiś czas przypominał sobie o obecności Gryfona i w sposób niezwykle bolesny przypominał o braku osiągnięć praktycznych. W końcu teoria tak dobrze mu szła, prawda?
- Wow! Ty czyścić różdżkę jakimiś płynami dezynfekującymi? – Okrzyk zdziwienia był nader dziwny z powodu mutującego się głosu Dwayne’a, ale reszta była dość znośna jeśli chodzi o barwę głosu. Wpatrywał się z niedowierzaniem w błyszcząco-lśniącą gałązkę z magicznym pochodzeniem, nie mogąc sprecyzować czy jest zniesmaczony czy powinien podziwiać Puchonkę. Aż wstyd byłoby, gdyby wyciągnął swoją podniszczoną! Oczywiście rodzice od II klasy próbują go zmusić do wymiany co rocznej, ale te rysy i blizny różdżki były dla chłopaka bardzo wartościowe.
- Czasami? Uee… myślałem, że zawsze. Wtedy by problemu nie było, zaraz bym coś zorganizował. – Wzruszył ramionami nieco zasmucony, kiedy jego tląca się nadzieja nie zdążyła wybuchnąć porządnym ogniem z powodu wiadra wody w rękach Cass. Blask w oczach Gryfona mógł jednak świadczyć, że ma inny pomysł na miejsce tego niezrealizowanego. – Ej, weź schowaj różdżkę. Pobawimy się z nią trochę, pewno zmęczy się wcześniej od nas! – Już w trakcie mówienia, poprawił część książek pod pachą i zaczął biec truchtem w powrotną stronę. Uczniowie powoli się rozchodzili do konkretnych sal, ale wciąż przyglądali się chłopakowi przytrzymującemu kolorowy pióropusz na czuprynie.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 19:34

Stała dalej jak kołek i wpatrywała się w Gryfona. Już gubiła się powoli w jego okrzykach radości, zaskoczenia i takich świadczących, że ma pomysł. Samych jego pomysłów bała się i szczerze powiedziawszy, miała ku temu solidne powody. Bardziej szalonego ucznia w szkole nie było! W Historii Hogwartu, którą oczywiście czytała, była jedna stronica na temat nicponi szkolnych. Autor księgi odmówił podania przykładów zachowań, gdyż nie mieściło się to w głowie oraz mogłoby sprowokować następne pokolenia do replikowania tych psot. Była pewna, że Dawyen się tam zalicza. Nie sądziła, aby robił jakieś wielkie kawały, ale z pewnością tam trafi ze swoim wariactwem i pomysłowością. Gonić książkę mając nadzieję, iż ta się zmęczy pierwsza? Niemożliwe. Od kiedy to książki się męczą?
Uśmiechnęła się nie bez satysfakcji, kiedy dostrzegł jej wypielęgnowaną różdżkę. Nie miała żadnych zadrapań, ani grama kurzu czy brudu. Była nieskazitelna. I właśnie to raziło, bo wyglądała jak w dniu, kiedy ją kupiła od pana Olivandera. Jakby nie miała nigdy właściciela, jednak Cassie nie patrzyła na to w ten sposób. Powinna być czysta, to najważniejsze!
- Oj tam. Użyłam tylko jednego eliksiru, który nabłyszcza korę. Reszta to ścierka z wełny i polerowanie. - położyła swój skarb na wewnętrznej stronie dłoni i pokazała mu jaka jest piękna.
Nie zdążyła zaprotestować, kiedy Gryfon już pognał w poszukiwaniu, a raczej w polowaniu książki. Na prawdę za nim nie nadążała!
- Ale Dawyen! - zawołała i ruszyła za nim. - Książki się przecież nie męczą! - ale czy to miałoby go powstrzymać przed tym szaleństwem? Pokręciła głową z niedowierzaniem i zerknęła na obrazy. Zapytała czy nie widzieli biegającej książki, a te ochrzaniły ją, że nie mają oczu wokół głowy i nie zajmują się głupotami. Pobiegła więc do Gryfona.
- Ale jak ty chcesz ją wybawić z kryjówki Wielki Fasolu? Zaczniesz tańczyć salsę ? - zapytała retorycznie, kiedy zrównała z nim krok. Różdżki nie schowała na wszelki wypadek, za to książki wylądowały na dnie plecaka.
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 19:45

Pochylił się nad różdżką, która z bliska nie wydawała się aż taka zachwycająca jak kilka chwil wcześniej. W przeciwieństwie do Cassiede, Dwayne był wzorem bałaganiarza i uznanie go pedantycznym groziłoby wybuchem śmiechu dormitorium, w którym mieszkał. Wzruszył ramionami, co było kolejnym nawykiem podkreślającym jego beztroskie podejście do życia i wielu spraw. – Na pewno nie kupiłaś jej niedawno? – Spytał przyglądając się jej podejrzliwie, z racji ograniczeń modulowania swoim głosem. Najwyraźniej chłopak nie przejmował się jednak płatającymi mu figle strunami i uciekającymi dźwiękami.
Kiedy krzyknęła już w pogoni za nim ani myślał się zatrzymać, ale zmienił sposób biegu i odwrócił się ku niej. Machnął ręką w odpowiedzi, po czym odmachał jednemu z portretów, który witał go po raz piąty dzisiaj. Na burknięcia reszty obrazów wzruszył po prostu ramionami i zaśmiał się krótko, przenosząc spojrzenie ponownie na Puchonkę. Odwrócił się przodem w tym samym momencie co zauważył przeszkodę na swojej drodze w postaci filaru, na jakiego zmierzał. Z okrzykiem „wow” będącym mieszanką strachu i zaskoczenia wyciągnął ręce, dzięki czemu zdążył w porę wyhamować. Przez moment dochodził do siebie, z szeroko rozdziawionymi ustami wpatrując się w Cassiede, a jego oczy mówiły „jakie szczęście!”. Po czym wybuchnął kolejną salwą śmiechu i tanecznym krokiem okrążył ją od strony pleców. – Salsy to ja raczej nie umiem, ale można spróbować! – Podczepił się żartobliwego tonu puchonki, który był dla niego całkiem ciekawym pomysłem. Ba! Genialnym, zważywszy na to, iż ksiażka lubiła śmiać się z ludzi!
Dwayne bowiem pozbawiony był jakiegokolwiek wyczucia rytmu, a samo mruczenie bądź nucenie przypominało w jego wykonaniu nic innego jak pianie pijanego koguta. – Tylko zanuć jakąś melodię! – Podskoczył dwa razy z wyprostowaną nogą i zrobił pseudo obrót, po którym o mało co znów nie wpadł na kolejną osobę tego dnia. Na szczęście Krukon w porę odsunął się i szybko oddalił się na zajęcia, przeklinając Dwayne’a tylko pod nosem.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 20:00

Z dumą pokręciła głową, kiedy zapytał czy jej nie kupiła niedawno. Nie chciała zmieniać różdżki, w końcu najlepiej jest mieć jedną na całe życie. Poza tym jej skarb był utrzymany w stanie idealnym, a nawet bardziej niż idealnym.
Porzuciła ten temat, bo Dawyen'owi odbiło. Na prawdę. Wystraszył ją kiedy omal nie uderzył w filar, nawet przyspieszyła i stanęła obok, patrząc zmartwiona czy aby na pewno nie uderzył się w głowę. Rozluźniła się nieco, kiedy dostrzegła wesołe ogniki w jego czekoladowych oczach. Nie wiedziała czy ma śmiać się czy płakać, tak szybko... żył. Taką pełnią życia chwytał się wszystkiego. Puchonka była zdumiona, bowiem rodzice wychowali ją zupełnie odmiennie...
Krew odpłynęła jej z twarzy, kiedy Gryfon podjął jej pomysł.
- Nie wierzę. - szepnęła i odwróciła się prędko, kiedy zaskoczył od tyłu i zaczął... na prawdę tańczyć. Nie mieściło się jej to w głowie. W końcu wybuchnęła śmiechem, co było nadzwyczajne w jej charakterze. Zawsze starała się być jak najmniejsza, aby nikt nie skupiał na niej swojej uwagi, aby nikt nie przypominał sobie o jej obecnosci... przeciwieństwo Gryfona. A teraz śmiała się.
- Ale ja nie umiem śpiewać! - otarła oczy, bo coś czuła, że zaraz się popłacze. Ale... No właśnie, Cassie znała prawie każdy obraz w zamku. (Tak, jest to bardzo możliwe osiągniecie, jeśli się z nimi ciągle rozmawia). Złapała Dawyena pod rękę i pociągnęła trochę dalej w korytarzu.
- Chodź, poznasz kogoś. - powiedziała i się uśmiechała szeroko. Nie zapomniała o książce. Ale skoro chce on mieć muzykę, to będzie ją miał! I nie piski Cassie, tylko prawdziwy ładny damski głos. Zatrzymała się przy niewielkim portrecie wysokiej czarodziejki w zielonej szacie.
- Dzień dobry, proszę pani! - przywitała się i przyciągnęła do siebie chłopaka. - Dawyen, poznaj Artemizję Lufkin. Bardzo wybitną czarodziejkę, byłą Minister Magii, najlepszą Puchonką na każdym roku w 1850. Proszę pani, mój kolega Wielk... Dawyen. - przedstawiła i od razu poprosiła wiedźmę czy nie mogłaby zaśpiewać. Obraz się ucieszył i od razu wykonał prośbę.
- Tańcz salsę i się dogadaj jakie nuty. - mruknęła do chłopaka i stanęła z boku, niezmiernie dumna z faktu, iż zna pochodzenie obrazu i jest z nim zaprzyjaźniona!
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 20:33

Dwayne nie wyobrażał sobie innego życia, niż takie jakie obecnie prowadził. Dla niego w sumie liczyła się tylko dobra zabawa i łapanie tej ulotności chwili. Cieszenia się, że od zderzenia z twardą ścianą dzieliły go ułamki sekund i w porę się zatrzymał. Aby cieszyć się dalej i kontynuować swoje życie tak, jak chciał.
Szczery i niepohamowany wybuch śmiechu jakim obdarzyła go dziewczyna spowodował, że ani myślał przerywać swojego dziwnego tańca. Oczywiście – zamierzał naprawdę pomóc jej w odnalezieniu książki i dalsze udawanie wielkiego wodza, ale dlaczego mieliby to robić zamartwiając się na zapas? Denerwować się będą dopiero wtedy, jak minie kilka godzin i po książce ani śladu nie będzie! Chociaż znając woźnego, to jego kotka pierwsza upoluje zgubę.
- A ja nie umiem tańczyć! – Odkrzyknął gdzieś między oddechem a kolejnym obrotem z szeroko rozstawionymi rękoma. Zanim jednak do głowy przyszedł mu następny krok, puchonka w mgnieniu oka znalazła się obok niego i pociągnęła go za rękaw. Wybiła go z koślawego rytmu, ale szybko odzyskał równowagę, przytrzymując swój pióropusz jedną dłonią. Ruszył za nią, zastanawiając się czy Cassiede wpadła na pomysł odnalezienia książki czy też zaczęła podzielać jego entuzjazm. Oczywiście, ucieszyłby się bardzo z powodu tego pierwszego, ale druga kwestia była o wiele bardziej pociągająca!
Poprawił swój nietypowy kapelusz przed wysoką damą, która została przedstawiona w dość oficjalny sposób. Dwayne wyprostował się jak struna i przycisnął dłonie do ud, ale sama jego rozciągnięta w uśmiechu twarz i widoczne zęby dawały do zrozumienia, że nie jest poważny. – Miło mi panią poznać! – Podniósł rękę i pomachał kobiecie, która z pewnością przywykła do bardziej oficjalnych przywitań. Prawda była taka, że Dwayne lubił przełamywać rutynowe czynności i ucierać ludziom nosa, aby pokazać iż nie każdy musi okazywać każdemu szacunek. Pokrętna filozofia, która w jakiś tam sposób utrzymywała się umysłu Gryfona.
Zarechotał całkiem prawdziwie kiedy usłyszał mruknięcie Cassiede, po czym bez chwili zawahania zaczął tańczyć. Oczywiście pojedyncze jednostki uczniów zatrzymywały się, aby na niego popatrzeć i powytykać na niego palcami, ale on zdawał się ich w ogóle nie zauważać. Wymachiwał nogami i rękoma, obracał się i wyginał w różne strony, co jakiś czas poprawiając swój pióropusz na głowie. Dopiero w połowie piosenki minister, chłopak podskoczył do Cassiede i chwycił za rękę, ciągnąc w swoją stronę – równocześnie zmuszając ją do obrotu.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 20:46

Co jak co, Cassie nie da się tak łatwo przełamać. Owszem, Dawyen zarażał swoją wesołością wszystko wokół, nawet Puchonkę, ale z natury była boleśnie poważna. Oparła ręce na biodrach i wywróciła oczami, kiedy chłopak zaczął skakać jak małpka. Nawet obrazy siedziały przy dolnych ramach i wpatrywały się w ten niecodzienny widok. Póki co jej to nie przeszkadzało, przerwa się skończyła, więc nie mieli wielkiej publiczności. Jednak kiedy postanowił porwać ją do tańca... tego było za wiele. Automatycznie poczerwieniała i kręciła głową.
- Nie, nie, nie, nie. Nie ma mowy, nawet o tym nie myśl! - zawołała i próbowała wyrwać dłonie. Owszem, można się pośmiać i powygłupiać ale z umiarem! Zaś umiar panny Rayon był bardzo zaniżony, dlatego ani myślała tańczyć.
- Nie, ja nie! Ja będę szukać jej, Dawyeeeeeen... - patrzyła na niego błagalnie przez co portrety czarodziejów się z niej śmiały, a tego przecież chciała uniknąć. Była przerażona i dalej próbowała się wyrwać chcąc nie chcąc obracając się. Śpiew i taniec? Natura jej tego poskąpiła w bardzo dużej mierze! Mieli szukać księgi, a nie wariować. Mogła się spodziewać tego po jego charakterze, ale tak bardzo go lubiła i też chciała być lubiana, że nie zauważyła "niebezpieczeństwa". Mało tego, usłyszała w oddali żabi rechot, ale zguby nie widziała. Może lepiej będzie, jeśli kotka woźnego ją odnajdzie? Kotka, która podobno ma wściekliznę?
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 21:11

Próby wyrwania ręki były zbyt nachalne i natarczywe, aby Dwayne kontynuował dalej swój nacisk. Tancerka najwyraźniej nie miała ochoty na przedstawienie, odgrywając drugą główną rolę na spółę z nim. Portrety miały całkiem konkretny ubaw – podobnie jak książka, czego jednak Gryfon nie zauważył.
Dołączył do wszechogarniającego rozbawienia, dostrzegając kątem oka schodzące się postacie w sąsiednich ramach chcących obejrzeć przedstawienie. Rozłożył ręce wypuszczając Puchonkę i pokwaśniał nieco na twarzy, kiedy czerwona jak burak rzucała mu błagalne spojrzenie. Wyraźnie nie miała ochoty z nim potańczyć, ale czy mógł coś z tym zrobić? Oczywiście tak!
Stanął przodem w kierunku największej liczby portretów i pochylił się niezgrabnie w ich stronę, ściągając pasek z piórami ze swojej głowy. – Zapraszam państwa na nietypowe przedstawienie! Skaczący Fasol w roli głównej wystąpi w tanecznym kabarecie! – Krzyknął piskliwym głosem, drżącym od drzemiącej w chłopaku energii do życia i zamachał kilka razy pióropuszem zanim wsadził go ponownie na swój czerep. Kilka obrazów zaśmiało się i gromko zaczęło klaskać, podczas gdy do pani Minister dołączył chórek dziewcząt urozmaicający repertuar.
Nim wrzawa dobiegła końca, Dwayne zaczął wywiać nogami na boki, według jego własnego poglądu – tańcząc.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 21:23

Odetchnęła z ulgą, kiedy w końcu ją puścił. Odsunęła się na tyle, aby nie być w zasięgu jego rąk, bo sądząc po jego temperamencie był zdolny do bardziej szalonych rzeczy. Była zła na niego, jednak z drugiej strony zdziwiona, jak łatwo dogadał się z obrazami, jak szybko Pani Artimezja i jakieś dziewczęta złapały wariacki rytm Dawyena... miał talent do nawiązywania znajomości i relacji!
Śmiała się pod nosem, nie chcąc zachowywać się za głośno, bo jeszcze zwabi jakiegoś nauczyciela. Wybaczyła mu prędko jego wygłup i chichotała zakrywając usta.
Rozejrzała się przy okazji za księgą i starała się zamilknąć, aby słyszeć żabi rechot książki. I nawet się jej to udawało! Przyłożyła palec wskazujący do ust, aby Dawyen nie dawał po sobie poznać, że również słyszy charakterystyczny śmiech zguby. Niech się wygłupia, zaś Cassie zaskoczy ją od tyłu. Widziała ją bowiem za plecami Lachalana Chudego. Na palcach skradała się , wlepiała wręcz w ścianę. Kiedy znalazła się wystarczająco blisko rzuciła się na zgubę, która nie miała w planach posłuszeństwa. Zwiała, wymykając się z rąk Puchonki, która szybko wstała i popędziła za książką.
- Dawyen, tu jest! - krzyknęła do chłopaka i ruszyła przez cały korytarz. Na zakręcie znowu skoczyła i tym razem złapała księgę, przewracając się jednocześnie na podłogę. Zguba walczyła zaciekle i o dziwo!, gryzła małymi ząbkami dłonie Cassie wyrywając się.
- Dawyeeen, auuuaaa! - zawołała, bo na prawdę wgryzła się w jej rękę. Nie, to na pewno nie jest książka od eliksirów! To na pewno księga z ONMS! Nie było innego wyjaśnienia. Póki co siłowała się z potworem, który lada chwila po prostu zwieje. Hogwart zaś jest wielkim zamkiem...
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 21:37

Dwaynowi taka sytuacja pasowała jak najbardziej. Był w centrum pozytywnej uwagi, rozbawiał publikę swoim talentem komicznym i wcale nie uważał tego za jakiś przytyk. Miał do siebie samego dystans, ale zupełnie inna sprawa była gdy ktoś inny śmiał zabawić się jego kosztem i ośmieszyć go przed innymi. Co prawda ciężko było go wyprowadzić z równowagi, ale niektórym się to zdarzało naprawdę w rekordowym czasie!
Gest konspiracji Cassiede umknął gdzieś jego uwadze, ponieważ bardziej skupił się na wizji Skaczącego Fasola i jego wygłupów niż na samej książce. W końcu ona sama się znajdzie, kiedy uzna to za stosowne – przynajmniej takie było rozumowanie Dwayne’a. Zerknął przez ramię po pierwszym krzyku Puchonki, która zanurkowała zaraz za zakrętem. Chłopak przez krótki moment zastanawiał się w jaki sposób pożegnać publikę i postanowił wykonać niezbyt dokładny przewrót w przód i umknąć. Jego plan był iście genialny, ale nie obliczył dwóch rzeczy: twardości podłogi oraz długości swoich szat. Tyłek boleśnie przekonał się o momencie zetknięcia z kamiennym podłożem, zaś patykowate nogi zaplątały w standardowym uniformie każdego ucznia – ku uciesze tłumu.
- Filch! Filch tu idzie! – Pisnęła jedna z rozbawionych chórzystek, a reszta jej koleżanek w mig podjęły hasło. Dwayne’owi podskoczyło ciśnienie krwi i zaczął gorliwiej gramolić się z podłogi, zbierając po drodze pióropusz. Wsadził go sobie krzywo na głowę i chwycił najbliższego posągu, aby skręcić w stronę Cassiede. Pomachał na pożegnanie obrazom, w ten sposób dziękując za ich liczne wstawiennictwo. Domyślał się, że takie małe ożywienie szybko spotka się z zainteresowaniem woźnego, ale kurczaki pieczone – nie sądził, że aż tak!
Widok niemalże sunącej po podłodze Puchonki był do prawdy rozbrajający i pierwsze co mogła usłyszeć Cass, to piskliwy śmiech Skaczącego Fasola. Jego zamiarem było szybkie sięgnięcie po różdżkę i użycie jakiegoś zatrzymującego zaklęcia, kiedy to... zdał sobie sprawę, że nie pamięta żadnej formułki. Oj Dwayne, trzeba było uważać na Zaklęciach!
Nie widząc innego wyjścia rzucił się w stronę książki, która już, już, już miała uciec z rąk dziewczyny i pomknąć w nieznane przed siebie. – HA! – Z dzikim okrzykiem chłopak rzucił na brzegi książki swoje kościste palce i ścisnął dłonie chcąc ją uspokoić.

avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 21:46

Nie widziała akrobacji Gryfona, zaciekle walczyła o księgę. Gdyby była świadkiem tego upadku z jakże wielką gracją, zapewne i ona by się śmiała. Niestety, usłyszała hasło chórzystek i to ją jeszcze bardziej zdenerwowało. Pan Filch?! Przecież ją gonił już raz, jeśli teraz tu idzie... Twarz Cassie była na przemian blada i czerwona - świetnie jej wychodziło zmienianie barwy skóry. Niczym kameleon, tylko ku jej niepocieszeniu, nie wtapiała się w tłum.
Kolejne gdyby. Gdyby dowiedziała się, że nie potrafił użyć żadnego zaklęcia - na przykład spowalniającego!- dałaby mu ostrą reprymendę i zmusiła do wzięcia korepetycji. W końcu od czego jest różdżka! Są w szkole dla czarodziejów, więc w obronie własnej mogą używać zaklęć. Na szczęście nie wiedziała o tym. Jeszcze. Jęknęła, bo księga znowu ją capnęła.
- Uważaj, ona gryzie. Jak ona wyhodowała.... sobie... z-zęby? - zapytała zaciskając usta i puściła zgubę, która z jeszcze większym zapałem zaatakowała chłopaka. Cassie nie miała już sił. Wyciągnęła różdżkę i wycelowała w nich jedno proste zaklęcie.
- Impedimento. - i tu popełniła mały błąd. Bo zaklęcie trafiło również Gryfona! Otworzyła szerzej oczy zdumiona.
- Przepraszam! - pisnęła. - Już naprawię cię. - powiedziała i zdjęła z siebie bluzę rozpinaną z przodu z ładnym herbem Hufflepuffu i zakryła szczelnie spowolnioną księgę, położyła ją na podłodze i usiadła na niej. Potem odczarowała chłopaka i odetchnęła z ulgą. Ręce miała pełne małych ranek.
- Musimy uciekać. Ale ona się rusza! - wskazała na księgę, która mimo zaklęcia wierciła się pod jej zacnymi czterema literami. Na prawdę nie chciała mieć do czynienia z Argusem Filchem! Ale jak ma się ruszyć, kiedy ten krwiożerczy potwór się tak wiercił?
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Dwayne Morison on Sro 24 Paź - 22:01

Jak księga może wyhodować sobie zęby?! – to pytanie tak mocno zaaferowało Dwayne’a, że aż sapnął podczas szarpanin z księgą. – Czy to… na pewno.. ta… księga? – Wystękał kiedy to odsuwał się od rozwścieczonych brzegów potworka, któremu chyba zasmakowało ludzkie mięso. Nie była aż tak włochata jak ta od ONMS! Skąd u książek aż taka agresja?
Kiedy świsnęło mu zaklęcie, zamrugał oczyma zauważając jak świat nagle dostaje podwójnego przyspieszenia. – Łłłłłłłłłłłłłłłłłłłłooooooooooooooołłłłłłłłł…. – w sumie to domyślił się jakiego zaklęcia użyła Cassiede, ale nie zdołał cofnął dłoni kiedy przeciwnik capnął go w palec wskazujący. Czym prędzej odskoczył od niebezpiecznego osobnika, co było naprawdę komicznym wyczynem ze względu na zwolnione tempo. Grymasy przechodzące po twarzy Dwayne’a były aż nadto jasne i klarowne. Nawet jęk bólu, jaki wyrwał się z jego gardła stał się dziwnie rozciągnięty i nieznośnie gruby. – Cccccccaaaasssssssssss…. Nnnnnnnaaaaaapppppprrrrraaaaaawwwww tttttttooooooo! – Proste polecenie, jakie krzyknął w myślach nie chciało wyjść wcale tak dynamicznie w rzeczywistości. Przyglądał się jak księga rzuca się w prowizorycznie zrobionym worku, przyglądając się z zaciekawieniem własnym dłoniom. Doprawdy, jeszcze nie zdarzyło mu się zostać spowolnionym! W tej chwili Gryfon zapomniał całkowicie o zbliżającym się Filchu i pani Norris.
Skrzywił się kiedy Cassiede go odczarowała, ale dla pewności obrócił kilka razy dłońmi – w celu upewnienia się czy wszystko jest w porządku. – Dobra, ale teraz chodu! – Krzyknął do niej, ale zamiast rzucić się w stronę dalszej części korytarza podskoczył do Puchonki i przyklęknął. – Dobra, na trzy wstajesz i lecimy. Raz, dwa… trzy! – Wrzasnął jak opętany, przyciskając do swojej klatki piersiowej wyrywajacą się książkę. W pierwszej chwili rzuciło go do tyłu, przez co upadł boleśnie na plecy – ale nie wypuścił jej, o nie! – Uh… ty ją chciałaś czytać?! Jesteś bardziej porąbana ode mnie! – Mruknął z niedowierzaniem w jej stronę, kiedy już wygramolił się z podłogi i ruszył za nią pędem.
avatar
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Cassiede Rayon on Sro 24 Paź - 22:10

W jej głowie huczało hasło chórzystek "Pan Filch, Pan Filch, Pan Filch!", dlatego nie była w stanie się roześmiać, kiedy zaklęcie bardzo ciekawie spowolniło Gryfona. Zachichotała niepewnie i nerwowo, ale była zbyt zajęta utrzymywaniem księgi i nie spadnięciem z niej, aby dostrzec komizm sytuacji. Nie pomyliła księgi. Z początku sądziła, że to ta od eliksirów zwiała, ale faktycznie, brała z dormitorium tę od ONMS, aby poczytać ją na błoniach. Da się ją czytać, jednak kiedy ta się wścieknie... nie ma bata, trzeba rzucić na nią tysiące zaklęć, aby móc zapoznać się z jej treścią.
Nie była pewna czy Dawyen'owi uda się przytrzymać agresywną zgubę, ale musiała zaryzykować. Przecież nie mogła siedzieć tu w nieskończoność! Woźny na pewno uznałby to za bardzo podejrzane zachowanie. W końcu nie na każdym kroku uczniowie siedzą na rozwścieczonych księgach.
Wstała i odskoczyła równocześnie ze słowem "trzy", a potem ze strachem patrzyła jak Dawyena rzuciło do tyłu. Zaśmiała się nerwowo i złapała torbę z różdżką.
- Tak, ona jest bardzo ciekawa. Tylko... chyba się rozgniewała. - powiedziała piskliwie wystraszona wizją pogawędki, a raczej przesłuchania, z woźnym w jego komórce... znaczy się gabinecie. Zesztywniała kiedy usłyszała szuranie kończyn dolnych Filcha i jego sapanie, a potem miauknięcie w dodatku.
- Wiejemy! - zawołała do niego i dobitnie wskazała schody. Pobiegła przodem i ciągle rozglądała się czy napastnik ich nie widzi.
- Tylko jej nie wypuść, błagam, tylko jej nie wypuść... - prosiła biegnąc po schodach, które na szczęście przesunęły się same w odpowiednie miejsce szczędząc im żartów.
Z biegiem przyszła na korytarz, z biegiem go opuściła. Cóż za życie...

[Z biegiem opuszczamy temat]
avatar
Cassiede Rayon
Uczeń

Liczba postów : 65
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Brooklyn

http://www.horizon.aaf.pl

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz z posągiem Lachlana Chudego

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Korytarze

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach