Obserwatorium

Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Obserwatorium

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 3:16

To właśnie tu odbywają się praktyczne lekcje astronomii. Gdy tylko zapada zmrok, a pogoda jest wystarczająco dobra pojawia się tu duża grupa uczniów, którzy podziwiają gwiazdy przez specjalistyczny sprzęt, który jest własnością Hogwartu.
Ale obserwatorium jest „czynne” nawet po godzinach lekcyjnych. Romantyczna części Hogwartczyków lubuje się w odwiedzaniu tegoż miejsca. Nocne wycieczki zapisały się już w tradycji szkoły i mimo, iż woźny ściga wszystkich, spacerujących po zamku po ciszy nocnej amatorów tych wycieczek wcale nie ubywa, a wręcz przeciwnie – ich liczba z każdym rokiem wzrasta.
Widok stąd rozciąga się dosyć atrakcyjny, nawet w ciągu dnia. Widać stąd całe błonie, Zakazany Las, drogę do Hogsmeade, a także jezioro i Wierzbę Bijącą. Jest to jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w całym zamku.
Zdawałoby się, że miejsce to zazwyczaj świeci pustkami, jednak już wielu naiwnych przekonało się o tym, jak bardzo błędny jest ten pogląd. Bywa, że w obserwatorium gromadzą się prawdziwe tłumy uczniów, a jak wiadomo, w Hogwarcie tłum tworzy się od trzech osób w górę.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Brandon Beatz on Sro 24 Lut - 14:00

Doczłapać się na jedną z najwyższych wież w Hogwarcie, aż od kuchni t na prawdę coś. Nie każdemu by się chciało, bo i często nie warto. A schody często psikusy robią więc czasem zajmuje to wyjątkowo długo. Jednak Brandon się tym nie przejmował. Spokojnym krokiem zmierzał coraz wyżej i wyżej, zbaczając co chwila inny korytarz dla urozmaicenia sobie przechadzki. Ale przecież cały dzień chodzić nie będzie, bo to najmniejszego sensu nie ma. Dlatego też w końcu stanął na wieży astronomicznej. Wejść do sali lekcyjnej? Nie. Bo w sumie po co? Lepiej dać się do obserwatrium. Tak też zrobił.
Przeciągnął się leniwie rozglądając się dookoła. Dawno tu nie był, trzeba przyznać. Astronomie olał, wolał obserwować i dowiadywać się sam. Zdecydowanie. Jednak nie o tej porze. Byl przecież dzień, na niebie nie było ani jednej gwiazdy. Jemu to jednak nie przeszkadzało. Przysiadł sobie w dogodnym miejscu do obserwacji widoczków. Z kieszeni bluzy wyjął jabłko, które zwędził skrzatom z kuchni no i wgryzł się w nie ze smakiem. Może nie szalał za tym owocem najbardziej na świecie, ale wybrzydzać nie będzie. Przybrał ciut bardziej wygodną pozycje, w końcu nie chcemy żeby zmęczył sobie kości i mięśnie prawda? No i zastanawiając się nad czymś..obserwował widoczek.
avatar
Brandon Beatz
Dorosły

Liczba postów : 6
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Manchester

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Sro 24 Lut - 14:27

Calleigh miała dzisiaj wyjątkowo dobry dzień, serio. Nie dość, że całkiem miło się uśmiechała, to postanowiła też odwiedzić jedną z wież. Niesamowite, prawda? Jak na Ślizgonkę, która większość czasu spędza w lochach myślę, że to nie lada wyczyn.
Jak dziewczyna sobie postanowiła, tak też uczyniła.
Callie opuściła dormitorium odziana jedynie w czarną, męska koszule, wytarte jeansy, a na głowie oczywiście miała kapelusz. Zanim jednak rozpoczęła swoją wędrówkę zahaczyła o kuchnię z której ‘pożyczyła’ sok dyniowy i dopiero potem ruszyła w stronę wież.
Jeden, dwa, pięć, osiem, jedenaście, dziewiętnaście, trzy tysiące osiemset dwadzieścia… schody zdawały się ciągnąć ku górze w nieskończoność, co niezbyt cieszyło Calleigh. Dziewczyna nie przypuszczała, że droga na obserwatorium zajmie jej tyle czasu!
Kiedy po długich zmaganiach ze schodami i samą sobą dotarła na górę, stanęła w miejscu, zginając w pół, sapiąc i dysząc niemiłosiernie. Niestety w momencie kiedy się pochyliła kapelusz zsunął się z jej głowy i wylądował na posadzce. Ale pieprzyć go, póki co nie mamy siły nawet go podnieść .- O ja pie*rdole. Zaraz wyrzygam płuca.- mruknęła pod nosem, nie zdając sobie sprawy z tego, że w obserwatorium ktoś już jest. W sumie nawet jakby dostrzegła osobę Puchona nie zwróciłaby na niego większej uwagi.
Callie wyprostowała się powoli, oddychając głęboko. Spacer na wieżę był jednym z jej najgorszych i nieudanych pomysłów. Ale skoro dziewczę już tu dotarło, nie było sensu od razu schodzić. Ślizgonka usiadła pod jedną ze ścian wyjmując z torby sok dyniowy, który po chwili niemal cały wypiła. Może nie gasił pragnienia tak jak inne trunki (whiskey na przykład), ale całkiem nieźle smakował.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Brandon Beatz on Sro 24 Lut - 14:46

obserwowanie krajobrazu było wyjątkowo przyjemne. Widok miał ładny. Może nie szalał za zimą, chociaż była całkiem niezła. Śnieg, te sprawy. Lód na rzekach i kałużach, aniołka zrobić w pucho można..porzucać się, wytarzać czy zrobić bałwana. Tylko, że było zimno. Śnieg zimą to głupota, bo jest zbyt zimno żeby móc się nim cieszyć. Powinien padać w lecie. Albo na wiosnę. I się oczywiście utrzymywać. Byłoby idealnie. Ale na świecie aż tak dobrze przecież nie ma.
I pewnie błoga cisza i sielanka trwała by jeszcze długo, gdyby nie usłyszał korków, zmęczonego oddechu i przekleństw. Powoli obrócił łeb w stronę z której dochodziły dźwięki. Przegryzł kęs jabłka obserwując przy tym dziewczynę która właśnie weszła. Nie zauważyła go? W końcu nie zaszczyciła dłuższym spojrzeniem czy skinieniem głowy czy czymkolwiek. Albo była po prostu sukowatą i wredną ślizgonką. Nie można oceniać przecież po pozorach, toteż chłopak starał się tego nie robić. Poczekał spokojnie aż wyżłopie soczek
-Nie przesadzaj. Aż tak tu wysoko nie jest. Trza było iść powoli.
Stwierdził biorąc kolejnego gryza owocka. On jakoś szedł spokojnie, nie spieszył się no i obrał dłuższą drogę niż ona. A jakoś wycieńczony nie był. To prawda, dojść tu nie jest łatwo i idzie się powiesić po drodze. Jednak moi kochani, nie przesadzajmy Życie bywa o wiele bardziej brutalne w innych paskudnych chwilach.
avatar
Brandon Beatz
Dorosły

Liczba postów : 6
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Manchester

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Sro 24 Lut - 15:04

Tak, Callie jest mistrzynią psucia ciszy, sielanki, idylli i tego wszystko. Ale cóż poradzić?
Oddech dziewczyny wrócił do normalnego rytmu, toteż mogła spokojnie i bez problemów rozejrzeć się po pomieszczeniu. Żadna rewelacja. Teleskopy, mapy, bla, bla, bla, stare książki, jakiś rudy Puchon, stara kanapa, ogólnie rzecz biorąc nic ciekawego. Ślizgonka odstawiła pustą butelkę na miejsce obok, nieznajomego chłopaka obrzucając beznamiętnym spojrzeniem. Niesamowite! Śmiał się do niej odezwać, biedaczek.
- Po pierwsze, skarbie, nie mówi się trza, a trzeba.- skwitowała jego wypowiedź z jawnym rozbawieniem, palcami przeczesując długie włosy.- Po drugie, dla mnie jest tu wysoko i mam prawo sobie narzekać.- nadal lustrowała jego osobę niezbyt przychylnym wzrokiem.- A potrzecie kim Ty niby jesteś, skoro śmiesz zwracać mi uwagę, hm?- spytała oschle, marszcząc nieznacznie brwi. No tak, Callie jak na Ślizgonkę przystało nie lubiła kiedy ktoś niepotrzebnie zwracał jej uwagę, pouczał czy narzucał swoje zdanie.
A co do tej sukowatej i wrednej Ślizgonki myślę, że to szczera i jakże’ bolesna’ prawda. Przecież równowagę trzeba zachowywać. Po szkole błąkają się aż nazbyt inteligentni Krukoni, nawini Puchowi i heroiczni Gryfoni. Dla Ślizgonów także musi być miejsce!

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Brandon Beatz on Sro 24 Lut - 15:16

No tak. Jeszcze zaczęła na niego warczeć i patrzeć tak... po prostu nieprzyjemnie. Wszystko zaczynało wskazywać na to, że dziewczę jest faktycznie ze slizgońskiego plemienia. W sumie nie miał nic wielkiego do domu węża, był jak każdy inny. Moze nie była tam masa przyjemnych osób, ale cóż. W każdym wypada sie doszukać czegoś przyjemnego, prawda? Pewnie i w niej by się coś takiego znalazło. Ale je nie znał, także..
-Po pierwsze.. TRZA jakos język urozmaicać. Po drugie, przesadzasz. A po trzecie... Brandon Beatz. Nic poza tym. Także się specjalnie nie przejmij
Wywrócił oczami, przeczesując przy tym palcami swoje rude włosy. Ah ta jego fryzurka. nawet nie chciało mu sie stosować żadnych specyfików. Po prostu się uczesał, chociaż i tak miał twórczy nieład na łbie. Żadnego irokeza, ani nic w tym guście. Co z tego? Jemu to pasowało. Wystarcza.
avatar
Brandon Beatz
Dorosły

Liczba postów : 6
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Manchester

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Sro 24 Lut - 15:33

Sorry, ale Calleigh Woodrow nie warczy, Calleigh Woodrow mruczy.
Jakby nie patrzeć Ślizgonka była miła. Nie obrażała go (bynajmniej w jej mniemaniu), nie użyła czarów i nawet go nie zignorowała! Wspominałam już, że ma dzisiaj dobry humor, więc taki Puchon powinien to docenić.
- Używanie tego typu słów dla mnie jest zaśmiecaniem języka, nie wzbogacaniem go. Ale cóż, jesteś przecież Puchonem, wy myślicie inaczej, czyż nie?- spytała, raczej retorycznie w uroczym geście przechylając głowę do boku. Posłała chłopakowi przesadnie słodki uśmiech, podnosząc się nieznacznie, ażeby dosięgnąć porzuconego na podłodze kapelusza, który po chwili znowu znalazł się na sowim prawowitym miejscu.- I nie uważam, abym przesadzała.- rzuciła z uniesioną ku górze brwią, kładąc sobie na kolana torbę. Callie pozwoliła sobie na krótką chwilę ignorować Puchona i zanurkować w torbie w poszukiwaniu bułeczek. Lubiła swoje bułeczki jagodowe. Były przepyszne, rozpływały się w ustach i ślicznie pachniały.
Woodrow wyjęła pudełeczko ze smakołykiem, które szybko zastąpiło miejsce torby na jej udach. Poczęstowała się jedną bułeczką, ponownie spoglądając na nieznajomego chłopaka.
- Och, sorry, zamyśliłam się.- odparła, czując słodki zapach, który zaczął rozchodzić się po całym pomieszczeniu.- Racz powtórzyć swoje imię, wiewiórze.- mruknęła, po czym zajęła się konsumowaniem bułeczki. W końcu to było jej priorytetem w tejże chwili.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Brandon Beatz on Sob 27 Lut - 17:08

Ale mimo wszystko była typową ślizgonicą. Niektórzy uczniowie z innych domów zachowują się ciut inaczej na 'dzień dobry'.
-Oczywiście. Poza tym, po co trzymać się ram językowych i stosować wymyślnych słów? Trzeba..znaczy trza wprowadzać własne udziwnienia. Dla rozrywki i... a zresztą. Nie zrozumiesz
Westchnął cicho widząc jej sztuczny uśmiech. Nie musiała pajacować, zdawał sobie sprawę jakie ma do niego podejście. Zresztą, wcale jej się nie dziwił. Gdyby był ślizgonem, lub kimkolwiek innym sam by się nieprzyjemnie potraktował. Nie ma to jak wysoka samoocena prawda? Ale podobało mu się to jaki jest. I dobrze. Niech się ludzie męczą.. Niech świat ma za swoje. Mwhe.
Oczywiście kiedy to jego nozdrzy dotarł zapach bułeczek, oblizał wargi zadowolony. Trzeba będzie jej je jakoś podwędzić. Sama przecież w życiu mu nie da.. Jakby to wykombinować..
-Brandon
Powtórzył swoje imię kulturalnie, żeby nie było że musieli by mówić do siebie na 'ej ty'
avatar
Brandon Beatz
Dorosły

Liczba postów : 6
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Manchester

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Nie 28 Lut - 1:04

No tak, była typowa. I co z tego? Dla takich ludzi jak ona musi znaleźć się też miejsce wśród heroicznych Gryfonów, naiwnych Puchonów i przesadnie mądrych Krukonów.
- Skąd ta pewność, że nie zrozumiem?- spytała z mocno zmarszczonymi brwiami, rzucając mu chłodne spojrzenie. I jak w takiej sytuacji być miłą?- Sugerujesz, że jestem idiotką?- prychnęła rozbawiona pod nosem, kręcąc głową z politowaniem. Widać wiewiór nie był świadom tego z kim miał do czynienia. Smutne, doprawdy.
Powiedzmy, że Callie była skora podzielić się jedną bułeczką do momentu zanim chłopak ją obraził. Możliwe, że nie chciał tego zrobić, ale dziewczyna nie miała zamiaru doszukiwać się jego dobrej strony. Nigdy tego nie robiła, więc po co teraz miałaby zrobić wyjątek?
- Miło mi, Brandy.- rzuciła w jego stronę, uśmiechając się przeuroczo. I co? Nie była miła? Była!- Jednak wolę pozostać przy nazywaniu Cię wiewiórem.- oznajmiła mu jakże uprzejmie, wracając do konsumowania bułeczki.
Bułeczek o nadzieniu jagodowym miała jeszcze kilka. Gdyby Puchon ładnie się postarałam jedną z pewnością mógłby otrzymać. Jednakże mogę zapewnić, iż nie będzie to łatwe zadanie, co to, to nie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Carmen Fox on Nie 30 Maj - 21:09

Cóż robiła Carmen na wieży astronomicznej? Paliła. A cóż innego mogła robić?! Chyba oczywiste jest, że nie podziwiała romantycznego widoku okolicy Hogwartu nocą. Owszem czujnym okiem przypatrywała się poszczególnym miejscom, ale romantyzmu w tym nie ma żadnego. Zastanawiała się właśnie czy powinna zerwać z nałogiem i doszła do wniosku, ze nie powinna. Należało się jej coś od życia. Zaciągnęła się i wypuściła dym nosem. Ostatnimi dniami była jakaś znudzona. Ona nienawidziła się nudzić! Co chwila robiła coś by słowo „nuda” nie przemknęło przez jej głowę. Zrzuciła z wieży niedopałek i zapaliła kolejnego papierosa. Na takie palenie mogła sobie pozwolić tylko wieczorami, chyba że dniami znalazła na tyle dobre miejsce by nie stracić swej reputacji pani prefekt a zapalić. Dlatego w tej chwili paliła drugiego papierosa i myślała o kolejnych. Chciała odrobić straty.
avatar
Carmen Fox
Dorosły

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Sro 20 Paź - 17:14

Zajęcia już dawno się skończyły, prace domowe odrobione, więc co pozostało Eileen? Jedynie niezagospodarowany czas wolny. Mimo, iż wynikały z niego właściwie same plusy to zagospodarowanie go zawsze było rzeczą kłopotliwą dla Krukonki. Tyle perspektyw, tyle zajęć, a wszystkiego nie zmieści w tym czasie... pozostawało jej tradycyjne rysowanie, co nigdy się dziewczynie nie znudzi. Na schodach rozległy się ciche kroki, a w wejściu do obserwatorium ukazała się niska Krukonka. Pogodny uśmiech sam wślizgnął się niespodziewanie na jej twarzy, gdy zorientowała się, że nikt więcej nie przebywa tam. Ostrożnie, z rozwagą stawiała swoje kroki, jakby na przekór drobnej radości w sercu. Pod pachą trzymała duży blok rysunkowy, a na ramieniu przewieszona była torba zawierająca wyłącznie przybory do tworzenia. Rozglądała się jeszcze jakiś czas wokół, aż w końcu stanęła przy barierce. Przed nią rozpościerał się wspaniały widok. Serce żal ściskał na myśl, że ludzie tak często przeoczają to wszystko. Te drobne detale, czasami niewidoczne dla standardowego ucznia. Ale dla artystów było to coś niezmiernie ważnego. Tak, jak niektórzy przychodzili tu obserwować wyłącznie niebo, zdarzały się osoby, którym kierowała chęć obserwacji czy też uwiecznienia pewnych rzeczy na kartce. Jak Eilleen. I w ten sposób chwilę podziwiała widok popołudniowych błoni, by zabrać się w końcu za rysowanie. Położyła swoją torbę na ziemi koło siebie, uprzednio wyjmując z niej ołówek, przed sobą ułożyła blok rysunkowy i zabrała się za tworzenie. Nie miała jakiegoś konkretnego pomysłu, ale wiedziała, że on sam do niej przyjdzie, podczas gdy ona będzie tworzyła prosty szkic.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Sybilla Trelawney on Nie 24 Paź - 1:37

Wieża astronomiczna to jedyne miejsce, gdzie po za własnymi czterema kontami, za salą wróżbiarstwa, można spotkać Sybille. Kobieta unika tłumów jak ognia, dlatego też jest rzadkim widokiem w zamkowych korytarzach. Nieco ospała sunęła w swoich płaskich butach, szurając nimi o kamienną posadzkę. Niemożliwym było nie spostrzec, że nadchodzi. Nigdy nie lubiła wysyłać uczniów do dormitoriów, nie wspominając o odejmowaniu im punktów. Owinięta w jedną ze swoich chust, wyglądała trochę jak widmo. Lekcje potrafiły do reszty wyczerpać z niej oznaki życia, dlatego często, dla relaksu, odprężała się w zamkowych wieżach, spoglądając w gwiazdy. Doszukiwała się w nich wielu rzeczy, przede wszystkim przyszłości. Już na wejściu spostrzegła, że jakaś zagubiona duszyczka zajmuje jej miejsce spokoju. W ogóle tym nie zmartwiona, natychmiast ruszyła w jej stronę. - Dobry wieczór kochanie - Odparła z nieskrywaną uprzejmością, zadarła swoją długą sukienkę i usiadła tuż obok uczennicy. - Jak pięknie rysujesz - Spostrzegła, niemal od razu zauważając blok rysunkowy. Nie znała się na sztuce, więc zadowolił by ją nawet najzwyklejszy rysunek. Bez jakiegokolwiek sygnału wyciągnęła dłoń i położyła ją na ręce dziewczyny. - Moja droga, coś Ci dolega? - Zapytała, nie spuszczając wzroku z kartki papieru. - Twój rysunek jest, jakiś smutny - Dodała, usprawiedliwiając tym swoje wcześniejsze pytanie. Próbowała sobie przypomnieć twarzyczkę uczennicy, jednak tych było zbyt wiele i nie była w stanie stwierdzić jak spotkana dziewczyna, radzi sobie na jej lekcjach.
avatar
Sybilla Trelawney
Profesor

Liczba postów : 5
Czystość krwi : czysta
Skąd : Dufftown

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Nie 24 Paź - 9:24

Rozkoszowała się spokojem i ciszą, jaka ją otaczała i wszystko wokół. Było to idealne odprężenie w połączeniu z jej artystyczną pasją. Raz po raz dało się usłyszeć jedynie szuranie grafitu o kartkę, a dziewczyna raz po raz zerkała przed siebie, na piękny krajobraz. Nie była zadowolona, gdy usłyszała czyjeś kroki na schodach. Tego dnia chciała skończyć choć jeden szkic, by nikt jej nie przerywał i pozwolił nacieszyć się w samotności lepszymi lub gorszymi efektami pracy. Westchnęła cicho i tylko oczekiwała, aż dana osoba pojawi się w obserwatorium. Kolejna romantyczna osoba chcąca powzdychać sobie przy obserwacji krajobrazu czy gwiazd? Bo i z takimi miała do czynienia, gdy skrywała się w tym pomieszczeniu. Nie powiem, zaskoczona była, gdy jej oczom ukazała się nauczycielka wróżbiarstwa. Prawdę powiedziawszy, nie przepadała za nią. Kobieta była... specyficzna. Zawsze denerwowały ją te lekcje, gdzie trzeba było na szybko zmyślać te wszystkie wróżby, coby jakąś dobrą ocenę dostać.
- Dobry wieczór - odpowiedziała, kiwając lekko przy tym głową. Automatycznie skierowała wzrok na swój blok. Cóż, trudno było jej stwierdzić, czy faktycznie jej rysowanie na tym etapie można nazwać 'wspaniałym', ale postanowiła nie zastanawiać się długo nad komentarzem. - Dziękuję - rzekła, po raz kolejny skinęła przy tym głową. Prawie podskoczyła z zaskoczenia, kiedy nauczycielka zadała jej pytanie. Coś jej dolega? Jest jesień, każdy jest nosicielem jesiennych wirusów, więc chyba trudno jest znaleźć jakąś zdrową osobę w całej szkole. - Mój rysunek? Nie, chyba nic mi nie dolega. - odrzekła jawnie zdziwiona, acz jej ton był uprzejmy. Ma w końcu do czynienia z nauczycielką.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Sybilla Trelawney on Nie 24 Paź - 12:48

Kobieta pomachała niesfornie głową i zabrała dłoń z ręki dziewczyny. Spojrzała w niebo i na długo zatrzymała wzrok na gwiazdach, mimo iż dzisiejszy wieczór nie należał do tych najładniejszych, to mgła nie do końca przeszkadzała jej w spokojnym egzystowaniu z ciałami niebieskimi. Poprawiła swoje wielkie okulary i szturchnęła niechcący dziewczynę, której wypadł blok rysunkowy. Natychmiast zerwała się i wyprzedzając uczennice podniosła papier, podając go wprost w ręce krukonki. - Twoja aura! Bije z niej ciepło, jesteś dobrą czarownicą, ale wkrótce spotka Cie niebezpieczeństwo! - Oczy Sybilli były niczym w hipnozie, skierowane ku górze, patrzące w bliżej nie określonym kierunku, głos był na tyle przejęty, że mogła tym zmartwić nawet mało wierzące osoby, w tym wypadku młodziutką krukonkę. Kobieta nagle ocknęła się z amoku i spojrzała miło, złączając dłonie, na wyraźnie zaniepokojoną dziewczynę. Wróżbitka była przyzwyczajona do takich reakcji, w ogóle nie przejmowała się ignorancją młodych, głupich uczniów. Według niej, byli po prostu nie doświadczeni i nic nie wiedzieli o życiu. - Co to ja miałam... a tak... moje dziecko, to zły znak, że siedzisz tutaj samotnie, nie masz przyjaciół? - Wzdychała spokojnie i poklepała uczennicę po plecach. Uśmiechnęła się gdy złapała z nią kontakt wzrokowy, nie ciężko było odnaleźć oczy Trelawney, bowiem okulary powiększały je kilkakrotnie. - Nie martw się, niedługo ktoś doceni brzydką, małą krukonkę. A Twoim przyjacielem zostanie największy wróg - Wyprzedziła dziewczynę, niemal przerywając jej wypowiedź.
avatar
Sybilla Trelawney
Profesor

Liczba postów : 5
Czystość krwi : czysta
Skąd : Dufftown

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Eileen Cavanaugh on Nie 24 Paź - 19:57

Dziewczyna przekrzywiła lekko głowę w bok. Słuchała tych wszystkich wróżb tak zadziwiona, jakby... wróżono jej, no właśnie. Raczej nie należała do osób wierzących w te wszystkie bzdety. Wróżby, przepowiednie, złe omeny... śmieszna sprawa. Zawsze miała ochotę wybuchnąć śmiechem, gdy opowiadano jej te historie wyssane z palca. Tutaj jednak utrzymywała poważny wyraz twarzy. Bez słowa wzięła od nauczycielki blok. Otrzepała go lekko z pyłów, jakie znajdowały się na ziemi. Z ulgą zwróciła uwagę, że nie ubrudził się. Nie byłaby zbytnio zadowolona, gdyby na kartkach znalazły się plamy ziemistego odcienia.
- Niebezpieczeństwo, tak? - powtórzyła za kobietą, unosząc brew do góry. Jakie niby? Oparzy się podczas gotowania? wbije grafit ołówka w dłoń? Potknie się o korzeń na błoniach? Faktycznie, powinna zacząć się bać. Jednak nie wypowiedziała swych interpretacji owego 'niebezpieczeństwa' na głos. Wsłuchiwała się w dalsze części wróżby. Stłumiła w sobie wybuch śmiechu na wzmiankę o jej przyjaciołach. Zakryła go dobrze odegranym kaszlem. Zabawna sprawa, doprawdy. - Mała, brzydka krukonka zostanie doceniona i zyskam nowego przyjaciela... fascynujące. - powiedziała, kiwając przy tym głową. Ołówkiem raz po raz przesuwała po kartce, próbując znaleźć jakiś sens tego wszystkiego. Pierwszy raz miała do czynienia z tak doświadczonym wróżbitą, może w tych przepowiedniach jest coś podchwytliwego. Tak, na pewno jest! Tylko musi jeszcze dowiedzieć się, co konkretnie.
avatar
Eileen Cavanaugh
Dorosły

Liczba postów : 25
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Cork, Irlandia

http://www.formspring.me/Sevelyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Juliet Becket on Sob 4 Gru - 23:27

Weszła na wieże prawie nie odczuwając zmęczenia - codzienne wspinaczki przyzwyczaiły Juliet do trudów, wiążących się z dotarciem do obserwatorium. Ubrana była w czarne dżinsy i w gruby, zielony sweter, który był dla niej trochę za duży. Zrobiła go dla niej babcia, jeszcze przed śmiercią. Zawsze go zakładała, kiedy się tu wybierała. Usiadła wygodnie w swoim ulubionym miejscu, skąd idealnie było widać odbijający się księżyc w jeziorze, po czym zaczęła w ciszy i spokoju wsłuchiwać się w odgłosy przyrody. Dla niej to jest doskonały sposób wypoczynku po ciężkim dniu. Świat wtedy wydaje się mniej skomplikowany i niezwykły, daleki od problemów i trosk. Spojrzała w niebo, by, jak co dzień, wypatrywać spadających gwiazd. Na całe szczęście, rytuału dziewczyny nie zakłóciły chmury, które o tej porze roku, są częstym gościem na niebie. Zauważyła pierwszą z nich i momentalnie pomyślała życzenie, to samo, co zawsze. Wie o tym, że pewnego dnia się spełni. Potrzebuje tylko cierpliwości. Uśmiechnęła się szeroko do gwiazd, po czym związała nogi swoimi rękoma wpatrując się w niebo rozmarzonym wzrokiem.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Nie 5 Gru - 16:21

Zapewne ostatnią rzeczą, której Oliverowi w życiu brakowało, było natknięcie się na GRYFONKĘ. I to Gryfonkę o wyraźnie marzycielskich zapędach; aczkolwiek z drugiej strony ostatnią rzeczą, na którą mógłby wpaść, było gnanie przez cały zamek tylko po to, żeby zamęczyć swoje styrane paleniem płuca wspinaczką po schodach w celu odmrożenia sobie nosa, palców czy innych szlachetnych części własnego ciała w obserwatorium, które nigdy nie było jednym z jego ulubionych miejsc. Zrobił to jednak, mając nadzieję, że bezdennie nudne życie, ciągnące się niczym wyjątkowo niezmordowana mordoklejka przez cały ÓSMY rok jego pobytu w Hogwarcie nabierze trochę barw. Prostując plecy i patrząc na wyjątkowo zamyśloną Gryfonkę doszedł do szybkiego wniosku, że jednak się przeliczył. Tylko szkoda, że nie miał na kogo teraz nabluzgać, żeby jakoś poprawić sobie samopoczucie, bo w Boga nie wierzył chyba nigdy, natomiast miał pełną świadomość, że Seth i Alex będą teraz siedzieć w dormitorium. I zamulać. A on, w swoim lenistwie, nie miał ochoty zamulać, a co!
- I kiedy myślisz, że nie może być już gorzej, trafiasz na coś takiego – uśmiechnął się krzywo, prowokacyjnie używając teatralnego szeptu, żeby dziewczyna czasami nie miała szansy tego niedosłyszeć. Nie, żeby chciał być wredny. Albo może chciał, kto go tam wie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Juliet Becket on Nie 5 Gru - 18:16

Udając się do obserwatorium nie spodziewała się, że ktokolwiek może się tutaj zjawić o tej porze. Zazwyczaj wieczory w tym miejscu spędza samotnie, mogąc swobodnie pomyśleć. Właśnie kończyła jedną z jej wspaniałych historii, gdzie przezwyciężyła swoje wszystkie przeciwności losu, gdy nagle usłyszała:
- I kiedy myślisz, że nie może być już gorzej, trafiasz na coś takiego.
Momentalnie cała zesztywniała z przerażenia, lekko się czerwieniąc na policzkach. Ostrożnie odwróciła głowę w stronę niespodziewanego gościa, który nie jest zbytnio uradowany widokiem siedzącej tutaj Gryfonki.
- Wybacz, ale wydawało mi się, że to miejsce jest dostępne dla każdego. – powiedziała cicho odgarniając swoje włosy za ucho, po czym z powrotem spojrzała w niebo, starając się nie zwracać większej uwagi na chłopaka. Nie wiedziała już sama, czy ma wyjść, czy zostać. Ale… w końcu była tutaj pierwsza, więc ma prawo siedzieć w obserwatorium ile chce. Wzięła głęboki oddech, by się rozluźnić, po czym przybrała pozycję embrionalną, aby pozbyć się niechcianego rumieńca. Cicho liczyła na to, że on nie zauważył jej małej słabości.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Nie 5 Gru - 18:27

Ciężko było nie zauważyć, że na jego widok – taką przynajmniej miał nadzieję – automatycznie się skuliła. Teraz Ślizgon już nie miał wątpliwości, że napotkał samotne Gryfoniątko, jedno z wielu, tylko że pozbawione stada i przez to dość… Bezbronne. Chociaż jak na Ślizgona miał dość łagodne usposobienie i nie zwykł użerać się z innymi domami, tak dla świętego spokoju, nie znaczyło to, że jest zupełnie zgryfoniony; tym razem na jego twarz wpłynął grymas niezadowolenia, brwi natomiast uniosły się w protekcjonalnym geście.
- No, czy ja wiem, czy akurat młode Gryfonki mają prawo tu przesiadywać – wzruszył lekko ramionami i zrobił kilka kroków w jej stronę. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna nie wyskoczy przez barierkę, jak już postanowi zerwać się i uciec. Z braku laku wyciągnął papierosa – a co innego mógłby teraz wyciągnąć? Minęło już przecież pierwsze kilka sekund rozmowy, najwyższy czas zapalić – i odpalił go różdżką. Przynajmniej miał wymówkę, żeby zostać tu trochę dłużej, chociaż tak po prawdzie nie miał w tym żadnego interesu. Wręcz przeciwnie, czubki palców pozbawione ochrony rękawiczek czy czegoś podobnego natychmiast odczuły, jak zimno jest na dworze. Do końca zimy pewnie zamarzną i mu odpadną, był tego prawie pewny.
Miał tylko nadzieję, że dziewczę nie zapyta, co on tu robi, bo totalnie nie miał pojęcia. Po prostu był, przelazł przez pół szkoły i był. Zawsze mogło się okazać, że jest jakimś fanatykiem sportu i generalnie lubi być wszędzie, nie?
- Nigdy nie wiesz, czy trafisz na słonecznego Puchona, czy na złego Ślizgona – dodał tylko, przyglądając się dziewczynie. A może jednak ma jakiś atak padaczkowy?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Juliet Becket on Nie 5 Gru - 19:35

Z gniewu zmrużyła oczy. Nie dość, że zakłócił jej spokój jakąś niemiłą gadką, to w dodatku zaczął palić. Nie, żeby przeszkadzało jej palenie, bo nawet sama chciała kiedyś tego spróbować, ale w obecnej chwili zapach dymu papierosowego nie był mile widziany. Spojrzała na niego z ukosa lekko drżąc z zimna, widząc, że chłopak jej się przygląda. Niestety, fala zawstydzenia ponownie oblała jej twarz z podwojoną siłą, jednakże tym razem postanowiła się nie poddawać. Wzięła głęboki oddech i wstała. No, Juliet - pomyślała - jeżeli chcesz pokonać nieśmiałość, to od czegoś musisz zacząć.
- Dokładnie. I trafiłeś mi się ty - zły Ślizgon - powiedziała lekko rozbawiona - co za pech.
Miała nadzieje, że jej słowa będą potraktowane, jako rozładowanie negatywnych emocji. Nie była typem osoby, która lubi się kłócić. Może nieznajomy był trochę wkurzający, ale wierzyła w to, że ma ku temu jakiś powód.
Uśmiechnęła się nieśmiało, po czym włożyła ręce do kieszeni, przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę. Miała nadzieje, że w tej chwili nie przytrafi jej się nic głupiego.
- A tak właściwie... Co ty tutaj robisz? - powiedziała trochę odważniej - Wątpię, żebyś chciał zadać sobie tyle trudu, by tylko zapalić tutaj papierosa.
Cholera, powiedziałam to - pomyślała. Pewnie zaraz Ślizgon zmiażdży jej przebłyski odwagi kolejnym niemiłym zdaniem. Uspokoiła ją jedynie myśl, że zawsze może uciec i więcej nie spotkać chłopaka.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Nie 5 Gru - 21:58

Oliver też nie był specjalnie kłótliwy. Tak po prawdzie to odechciało mu się w tym momencie wszystkiego, więc podszedł tylko do barierki, żeby sobie szczęśliwie popatrzeć z góry – bardziej, niż zwykle; gorączkowo zmieniał przy tym dłoń, w której trzymał papierosa, starając się jakoś uchronić obie przed zamarznięciem, na zmianę wsadzając je do kieszeni kurtki – bo kurtkę ubrał, nie te czasy, żeby porywał się na dwór bez. Poza tym nie był pewien, czy wytrzymałby 24h we własnym dormitorium, gdyby przyszło mu chorować.
- Biegam – stwierdził zdawkowo, po czym odwrócił się w stronę Gryfonki. – Nie widać? – Spojrzał na nią tak, jakby była co najmniej niedorozwinięta, nie mogąc dojrzeć aż tak oczywistej rzeczy. – A ty co, samobójstwo przez zamarznięcie? – zainteresował się i o dziwo, nie pobrzmiewała w tym złośliwa nutka; ot, uniwersyteckie zaciekawienie, bo w końcu Ollie był na tyle stary, że mógł już sobie starego udawać.
Jak na jego oko wybrała sobie śmierć trochę uciążliwą, osobiście wolałby się rzucić z wieży astronomicznej, przynajmniej miałby jakieś wrażenia.
- I nie wciskaj mi, że siedzenie tu sprawia ci przyjemność – uprzedził ją. Przecież to takie głupie. W tych czasach nigdy nie wiesz, kiedy jakiś postśmierciożerca spadnie ci na głowę wykrzykując starodawne slogany i zabijając cię przy okazji. Olif nie bardzo chciałby umrzeć w ten sposób, toteż przez większość czasu trzymał się środka zamku, czy raczej jego dobrze znanej, dolnej części.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Juliet Becket on Nie 5 Gru - 22:52

Znieruchomiała wpatrując się w chłopaka. Dokładnie mu się przyjrzała, chcąc w ten sposób ocenić, czy on faktycznie należy do osób aktywnych fizycznie. Może przez kurtkę i strój, jaki miał na sobie Ślizgon, nie dał jej możliwości dokładnej oceny, ale panna Becket mogła stwierdzić, że może znajdować się w tym ziarenko prawdy.
Po chwili dotarło do niej jego pytanie. Ona i samobójstwo? Zgłupiał? A co jeśli mu powie, że jest głupia i siedzenie tutaj sprawia jej przyjemność? Albo może faktycznie chce popełnić samobójstwo, co by zrobił? Zawstydzona, a zarazem zagniewana dziewczyna wytrzeszczyła na niego oczy i odwróciła się w stronę barierki obserwując jezioro.
-Samobójstwo? - roześmiała się dźwięcznie -Raczej muszę cię rozczarować. Przychodzę tutaj, bo to jest jedyne miejsce, gdzie mogę w spokoju sobie posiedzieć i pomyśleć. - powiedziała spokojnie, mimo tego, że serce jej waliło jak oszalałe. Była bliska ucieczki, lecz postanowiła najpierw z gracją pożegnać się i wyjść.
- A tak w ogóle, dlaczego to cię tak interesuje? - spojrzała zaciekawiona.
Intencje nieznajomego nadal były dla niej zagadką. Już sama nie wiedziała, czy on szuka rozmowy, czy jednak chce jej się pozbyć. Odwróciła się i poszła w stronę wyjścia. Zatrzymała się przy samych drzwiach i spojrzała na niego oczekując odpowiedzi.

avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Nie 5 Gru - 23:26

Uśmiechnął się szeroko, widząc, że wstała. No proszę, a to niby Gryfoni są tacy odważni. To może to jednak Puchonka?
- No nie wiem, jak spotykasz koleżankę w toalecie z żyletką to też się interesujesz, dlaczego chce się zabić, nie? – znów wzruszył lekko ramionami, dając dziewczynie do zrozumienia, że to nie jego wina, że wszyscy dookoła chcą się zabić, a on po kolei trafia na poszczególne przypadki. – A ona ci mówi, że chciała sobie tylko spiłować paznokcie – dodał niemrawym tonem. Ale co by nie powiedzieć, świetnie się bawił. I mimo, że było nudno, to chyba lubił być najstarszym uczniem w szkole, dziką radochę sprawiał mu fakt, że jest starszy niemal od wszystkich, wyłączając Granta, Cartera i nauczycieli. Reszta przed nim uciekała, tak jak ta tu. Czyżby był aż taki straszny?
No, w takim razie musi ponownie rozważyć swoją przyszłość w roli księcia zła, skoro nie wydawała się już tak abstrakcyjna, jak wcześniej.
- No idź już – ponaglił ją, jednocześnie znów odwracając się do barierki i wyrzucając peta gdzieś w siną dal. Już w drugiej klasie przestał się łudzić, że w taki sposób uda mu się podpalić błonia, toteż nie wyczekiwał znajomego błysku ognia.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Juliet Becket on Pon 6 Gru - 0:33

Słysząc słowa nieznajomego roześmiała się szczerze. Tego się po nim nie spodziewała. Jak on to robi, że za każdym razem ją zaskakuje? Było to dla niej idealne rozładowanie emocji. Jakoś tak... Nagle chłopak zaczął jej się wydawać sympatyczniejszy i bardziej... ludzki? Sama nie wie, dlaczego tak się go bała.
- Kto wie, może najpierw miała zamiar sobie piłować paznokcie, a dopiero potem wyszło jak wyszło - zażartowała.
Już miała wyjść, kiedy się zawahała widząc, jak Ślizgon zrzuca papierosa. Nie miała bladego pojęcia, czy poczuł choć nić sympatii do niej, czy nie (szczerze mówiąc wolała się łudzić, ze tak), ale postanowiła się go zapytać:
- Chcesz przejść się kawałek ze mną, aż do parteru?
Dopiero po wypowiedzeniu tych słów zdała sobie sprawę z tego, że właściwie nie jest niczego pewna. Może ją właśnie zrówna z ziemią, lub grzecznie odmówi, albo akurat przyjmie propozycje? Istnieje jeszcze czwarta możliwość - zaskoczenie. Jednakże twardo stała i czekała na odpowiedź. Ma tego świadomość, że nie należy do najdzielniejszych Gryfonów, ale pracowała nad tym. Trochę zarumieniły jej się policzki dając jej nieśmiałemu uśmiechowi sympatycznego wyrazu. A tam, raz się żyje - pomyślała.
avatar
Juliet Becket
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Go?? on Pon 6 Gru - 22:30

Chłopak uśmiechnął się pobłażliwie. Może i był miły, ale ostatnia rzecz, której potrzebował, to łażenie po zamku z Gryfonką i do tego sporo młodszą, z tego, co szacował. Patrząc przez pryzmat sprawy Alexa z Audrey jakąś tam, miałby odrobinę przerąbane. Poza tym niespecjalnie leciał na rude, patrząc tak zupełnie powierzchownie, także niespecjalnie żałował tego, co miał zaraz powiedzieć.
- Nie, idź sama – ale uśmiechnął się, bo był przecież taki sympatyczny i w ogóle, co to nie on. A jak się zjarał to już w ogóle dziecko tęczy. Co swoją drogą nie było takim złym pomysłem, toteż chłopak wyciągnął paczkę z papierosami, w której znajdowały się też z dwa lub trzy jointy i mimo tego, że nadal mróz próbował odrąbać mu palce, postanowił zajarać. A potem pójdzie zobaczyć, czy jego własne dormitorium nadal istnieje, czy ktoś go przypadkiem nie wysadził lub czy nie jest objęte kwarantanną z powodu zaczadzenia się tam lokatorów. Ewentualnie zabicia ich przez to, co rośnie pod łóżkiem Cartera od pierwszej klasy. Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, COŚ TAM BYŁO.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach