Obserwatorium

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lottie O'Donnell on Nie 13 Lis - 12:16

Za to właśnie jest mu wdzięczna. Wszak większość chłopców nie potrafi utrzymać wzroku na wodzy, co w gruncie rzeczy jest najlepszym sposobem, by ten nie zamienił się w maślany i pożądliwy, a wręcz przeciwnie - odnajdują pewnego rodzaju satysfakcję ciesząc oczy jej widokiem. Lottie wie, że jej życie nigdy nie będzie normalne, że siłą rzeczy geny babci zawsze będą wodzić mężczyzn na pokuszenie, a odpowiednio oprawione zawsze okażą się silniejsze niźli ich wola i zdrowy rozsądek. Ale czy taka rozmowa, której nie towarzyszyły niekontrolowane westchnięcia i nagłe zamyślenia nie jest o niebo lepsza?
- Poza przyrodą nic się nie odnawia. Nic nie jest wieczne - zauważa, wyciągając z kieszeni swetra gumkę do włosów i zaczynając wiązać je w niedbałego koczka z tyłu głowy. Najchętniej by się ich pozbyła, najchętniej by je ścięła. Jednakże nie potrafi się na to zdobyć. - A już zwłaszcza ludzie nie są wieczni. Jesteśmy najbardziej kruchą materią na tym świecie, a jednak nie potrafimy tego zauważyć. Uważamy się za jego panów, niszczymy ziemię, która powinna być naszym Absolutem, zapychamy się świadomością, że jesteśmy ponad nią, podczas gdy jest to zupełnie dalekie od prawdy - mówi i nagle znów staje się tą szaloną buntowniczką, która przywiązuje się do drzew, by nie pozwolić na ich ścięcie. Charlotte chce ratować świat, wszelkim kosztem i bardzo chętnie dzieli się swoją misją z innymi. - Zawsze jest jakiś powód - wzrusza ramionami. Problem w tym, że ostatnimi czasy ludzie zatracają swoją indywidualność - wystarczy choćby przyjrzeć się uczniom, przechadzającym się korytarzami Hogwartu i dostrzec, ile z nich ma swoje odzwierciedlenie w kimś innym. Wszyscy są tacy sami, wszyscy kreują się na jedną modłę.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Heath Cole on Nie 13 Lis - 19:56

Może kiedyś spotka takiego chłopaka który będzie patrzył na nią innym wzrokiem niż ślepym i bez wyrazu, chcąc zaspokoić swoje potrzeby które były jakże prymitywne, nawet według jednego z przedstawicieli tej płci. Poza tym nikt chyba nie zasługuje na ocenianie jego osoby tylko patrząc na wygląd, a nie na to co ma do powiedzenia. Chyba jednak normalna rozmowa powinna być pozbawiona niepotrzebnych odruchów, szczególnie takich które mogłoby rozpraszać jedną ze stron, jaki to wtedy miałoby sens? Może przez to że Lottie się do tego przyzwyczaiła i stało się to normalne dla niej, to co póki co się teraz dzieje zakłóca trochę jej wyobrażenie.
-W przyrodzie nic nie jest wieczne, a tym bardziej nie wszystko się odnawia. Każde drzewo kiedyś upadnie tak jak człowiek umiera. Na jego miejscu wyrośnie nowe tak samo jak nowy człowiek będzie się rodził. Ale nie będzie już wtedy to samo drzewo, jego owoce będą pachniały inaczej.- Tym razem Heath nie zgodził się ze swoją znajomą z domu Gryfindora, nie był typem człowieka zawsze twardo stąpającego po ziemi. Nigdy mu to nie przeszkadzało, tak samo jak uwagi na ten temat od innych osób. -Jeśli chodzi o drugą cześć muszę się jednak zgodzić. Ziemia jest naszą matką i powinno się dbać o to co nas zrodziło, mimo wszystko. Nie oznacza to że powinniśmy żyć w jaskiniach ale na tyle na ile każdy z nas może powinien zadbać o kawałek przyrody wokół siebie. Nigdy nie opanujemy żywiołów i nie powinniśmy z nimi walczyć.- Ekologia nie była dla Heatha tematem jakiegoś szczególnego zainteresowania i raczej nigdy nim nie będzie. Jednak dla chłopaka istotnym był problem tego jak wobec niej żyją inni ludzie i niezbyt mu to odpowiadało. Mimo tego uważał przekonywanie innych za - jedynie - walkę z wiatrakami. Psychologia tłumu była zbyt silna by teraz móc ją złamać. Może kiedyś...
-Czasem można po prostu iść... Tak bez powodu.- Powiedział biorąc głęboki wdech chłodnego, wieczornego powietrza. To jest właśnie psychologia tłumu - skażenie dzisiejszych czasów. Każdy stara się być taki sam jak reszta. Ale czy nie jest to wina właśnie tej "reszty"? To co jest inne jest wyśmiewane, wytykane palcami. Dlaczego? Dlatego że nie jest rozumiane? Dlatego że jeden się śmieje więc ja też będę? Czy może dlatego że w tłumie nikt nie myśli i nie stara się rozumieć tego że ktoś jest inny niż reszta? Chyba czasem wszyscy powinniśmy się nad tym zastanowić.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lottie O'Donnell on Sro 28 Gru - 1:35

Szarlotka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że o mężczyźnie, który nie będzie oceniał jej aparycji i nie będzie cenił ją w wielkiej mierze właśnie za nią, może jedynie pomarzyć. Rasa ludzka w gruncie rzeczy jest niebywale słaba i jeszcze bardziej przewidywalna; trudno nam wyrwać się z więzów naszych własnych ograniczeń - zarówno tych fizycznych jak i psychicznych. Możemy karmić się złudzeniem, że wnętrze liczy się bardziej niźli powłoka, jednakże na charakter człowieka zwraca się uwagę dopiero wtedy, kiedy powierzchowność okazuje się satysfakcjonująca lub chociaż nie można jej niczego zarzucić.
- Łaaaaał... to z jakiejś książki? - pyta, zerkając na niego. Zastanawia się, czy to Gryfon uwielbia filozofować na własną rękę, czy też posłużył się cytatem jakiegoś swojego poprzednika, zapewne bardziej znanego. Słowa wymykają się z jej ust o wiele szybciej, niźli krystalizują się myśli, jednakże taki jej urok. - Nie twierdzę, że powinniśmy mieszkać w jaskiniach, ale jest tyle możliwych sposobów budownictwa i życia bez niszczenia przyrody, że postęp urbanizacji wydaje się zwyczajną głupotą. Po co karczować lasy? Żeby budować fabryki, które będą niszczyć dziurę ozonową? Ludzie niszczą zabytki swoich przodków w imię postępu - drąży temat z nadmiernym entuzjazmem, nagle odczuwając dziwną ochotę, by znów przywiązać się z ojcem do jakiegoś drzewa albo położyć przed buldożerem. Walka o sprawę jest przegrana jedynie z punktu widzenia przesiąkniętych oportunizmem biznesmanów, jednakże stanowi ideologiczną wiktorię.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 0:12

Właściwie nie wiedział dlaczego dał się namówić... od pewnego czasu raczej starał się unikać zostawania z puchonką sam na sam. Był w nieco ponurym nastroju gdy ostatecznie tak to się skończyło, więc kompletnie nie rozumiał dlaczego się zgodził. Umówili się na późną godzinę, więc musieli uważać na Flicha i nauczycieli. Gabriel wymknął się po kryjomu z pokoju wspólnego Gryffindoru i dotarł w umówione miejsce, tam się spotkali i dalej poszli razem. Ubrany był w zwykłą, czarną szatę. Na szczyt Wieży Astronomicznej wspiął się z niewielkimi problemami. Złapał zadyszkę. Rozciągał się stąd piękny widok. Gabriel położył się na podłodze z nieco zasępioną miną. Spojrzał w gwiazdy. Podoba nie dopisała, gwiazd było więcej niż lampek na Hogwardzkiej bożonarodzeniowej choince i było cholernie romantycznie. Brakowało tylko nastroju i wzdychającej nimfy "och jak pięknie". Na szczęście Lily raczej by mu tego nie zrobiła. RACZEJ.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 0:24

- Jak widzę lubisz nocne eskapady, skoro dałeś się namówić na taki spacer. - zaśmiała się Puchonka. Ona się jakoś grona pedagogicznego nie obawiała, bardziej martwili ją prefekci, ale jak widać, ani Ci, ani Ci nie weszli im w drogę. Dzisiaj wyjątkowo miała na sobie białą bluzkę i czarne spodnie, a na stopach puchate skarpetki, tak na wszelki wypadek, żeby zagłuszyć wszelki dźwięki stóp. Lilka jeździła konno i latała na miotle, więc kondycję miała nie najgorszą, dlatego też wejście po ty schodach było dla niej przyjemnym spacerkiem. Rzuciła swe spojrzenie na niebo. [b]- Syriusz. -[b] powiedziała od niechcenia i obróciła się w stronę chłopaka z paczką papierosów ręce. To ich łączyło, obydwoje byli uzależnieni od tytoniu.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 0:57

- Ano lubię siedzieć po nocach. - Powiedział. Trochę skłamał. Był nieco nie w humorze. Lily była ubrana trochę śmiesznie. Było całkiem przyjemnie, ale chłodno. Tym razem się ubezpieczył. - Nie jest Ci zimno? - Postarał się uśmiechnąć. Trochę średnio to wyszło. Zauważył właśnie, że dziewczyna nie miała w ogóle zadyszki. No tak... ma lepszą kondycję ode mnie, wspaniale. - Ano Syriusz. Psia Gwiazda. Podoba Ci się? - Tym razem uśmiechnął się szczerze, nawet lubił astronomię. Wziął od dziewczyny papierosa i odpalił go. Wciąż leżał na kamiennej posadzce. Ostatecznie nie wiedział jak zacząć rozmowę, więc po prostu gapił się w niebo.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 1:09

- A ja lubię noc, wtedy mam dobre pomysły, czasami, co prawda. Jednak są one o niebo lepsze niż te wymyślone podczas dnia. - chłodnawo było. - No troszkę jest, no ale. - machnęła lekceważąco ręką, nie chciała, żeby chłopak musiał przez nią marznąć, niech się trzęsie z zimna, może następnym razem nie zapomni o wierzchnim okryciu. To miłe, że się ubezpieczył, to było aż tak oczywiste, że dziewczyna zapomni o jakimś ciepłym ubraniu? Co z tego, że ma lepszą kondycje? Ważne, że chłopak tu dotarł, bo rudowłosa zna ludzi, którzy wymiękali w połowie i wyżej już nie weszli. - Tak, to moja ulubiona gwiazda. Ogólnie lubię astronomię i inne gwiazdy też mi się w jakiś sposób podobają, jednak Syriusz ma w sobie coś takiego... - Obserwowała uważnie niebo, kiedy Gabriel zapalił papierosa dziewczyna podeszła do niego ze swoim papierosem w ustach i wskazując na jego zapalonego spytała: - Mogę odpalić? -
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 1:22

Zdjął z siebie szatę, pod spodem miał płaszcz, bluzę, i koszulkę. No i czarne bojówki, ale nie widać ich było spod długiego płaszcza. Podał szatę czarodziejce. Była gruba i ciepła. Podeszła z papierosem.
- Spawaj... - Zaśmiał się z papierosem w ustach. Zaciągnął się i zamknął oczy. Widział wszystkie gwiazdy, były tak jasne, że nawet kiedy zamykał oczy zostawały mu jasne punkciki. - Szkoda, że jest lato, bo nie widać Pasu Oriona. To mój ulubiony układ - Poczekał aż dziewczyna odpali papierosa i wtedy zapytał. - Co z Twoją rodziną? Wiem, że kiedy ostatnio poruszyłem ten temat, to... chociaż rozumiem, że to przez Elle. To Twoja przyjaciółka? - Otworzył oczy. Lily stała nad nim. Klepnął ręką, pokazując, żeby położyła się obok. W końcu stąd lepiej widać było niebo. A z drugiej strony można było poczuć jej ciepło i bliskość. To chyba nic złego? I tak będzie dzieliła ich bariera, której nie mogą przekroczyć.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 1:38

- Dziękuję. - opatuliła się jego szatą, znowu te perfumy. Powracają wspomnienia... STOP! Potrząsnęła głową. Nie pora na to...
Uśmiechnęła się i odpaliła papierosa, czarne malboro, ahh jej ulubione. Zaciągnęła się mocno i wydmuchała tytoniowy dym ze swych płuc tworząc na tle nieba swoją własną dymową konstelacje. - Fakt, szkoda, że nie widać. Teraz na przykład widzimy inny układ, Trójkąt Letni. O tam. - narysowała palcem trójkąt, którego wierzchołkami były trzy gwiazdy. Zaczęła nerwowo ruszać le nogą. - Przez Elle i nie przez Elle. Moi rodzice, moja matka. Mój ojciec... - zaczęła się jąkać. - Ona ma po prostu w rodzinie, chyba dwa pokolenia wstecz mugola. Mój ojciec zabronił mi o tym mówić komukolwiek, już nie raz, nie dwa dostałam za to, szczególnie tu. - Odsłoniła lewą łopatkę, na której widniała, jakby wypalona litera G. - U nas w rodzinie, kiedy jeszcze byliśmy bogaci, konie się zaznaczało taką literką, przykładając im rozgrzany pręt o takim kształcie do zada. Wtedy było wiadomo, że są nasze. A raz, jak widać mój ojciec. - wzdrygnęła się na to wspomnienie. Nikt o tym nie wiedział, nawet jej matka. - Myślę, że ona może mnie nazwać przyjaciółką, bo dla mnie nią jest. -
Położyła się obok, bariera jest zbyt cienka, zdecydowali, że najwyżej dadzą sobie czas. Lepiej nie ryzykować.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 1:58

- Znam ten układ... - Powiedział cicho. Po tym co usłyszał, nie wiedział co powiedzieć. Raczej nie nachodziła go ochota na zwierzanie się z przeszłości, z tych wszystkich wizyt w jego domu, kiedy spotkał po raz pierwszy samego... Czarnego Pana... Nie chciał też mówić o Marii, ani o innych szczegółach. Mógł słuchać, nie powiedziałby nigdy ani słowa. Nie dlatego, że był honorowy, czy że była mu tak bliska. Nie miał w tym żadnego celu. Nie chciał też drążyć tematu. Wiedział dość, żeby móc nakreślić sobie jej sytuację rodzinną. Gorzej jak zapyta się jego... pewnie to zrobi. Nie należało jej pytać. Chociaż mógł powiedzieć przecież o tym jak mu się żyje wśród Smithów. Lubił swój dom, chociaż był trochę... zimny i sprawiał wrażenie nieprzyjemnego. Jego matka jednak kochała go bardzo, a ojciec nie mniej, tylko że nie umiał tego okazywać tak dobrze jak ona. W sumie - typowe. Nie było o czym mówić. - Jest trochę... dziwna no nie? - Nie wiedział, czy dobrze dobrał słowa. Nie umiał jednak znaleźć innych. - Nikogo takiego nigdy jeszcze nie spotkałem, jest nieco nieporadna życiowo i bezbronna, ale miła. - Ostatecznie zdecydował się poruszyć nieco temat jej rodziny. A przynajmniej rzucić stwierdzenie. - Właściwie nie masz wpływu na to, że gdzieś kiedyś pojawił się w waszej rodzinie mugol. - Ostatnie słowo wyrzucił z niekrytym obrzydzeniem. - Niestety, Zakon wyłapał większość znamienitych czarodziejów czystej krwi. Pozostanie nam płodzić same bękarty półkrwi i ćwierćkrwi. Od zawsze był to problem, ale teraz robi się tragicznie. Zobacz sobie ile szlam chodzi po Hogwarcie. Nawet w Slytherinie trafiają się szlamy. - W miarę jak mówił, czuł przypływ adrenaliny. Wiedział, że wszelkie skalania krwi są problemem, który należało szybko wyeliminować. Poświęcał się tej idei, ale jeszcze nie zamierzał zdradzać swoich planów Lily. Nie miał niestety nikogo z kim mógłby na ten temat porozmawiać.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 2:11

Ostatnio potrzebowała kogoś, kto jej wysłucha, nie musiała pytać, jeśli ktoś będzie chciał sam powie, jeśli nie, no cóż trudno. Czy ona lubiła swój dom, nie narzekała, ale teraz zawsze jak w była, zostawała sama. Rodzice pracowali cały czas, żeby uciułać trochę grosza, nawet kupili małe mieszkanko niedaleko pracy, więc Lilka praktycznie mieszkała sama w dużym domu, chociaż tyle pozostało im po fortunie. Mogli go sprzedać, mieliby pieniądze, jednak ojciec nigdy się nie zgadzał, wszystkie czarno-magiczne eksperymenty jego i jego przodków znajdowały się w podziemiach tego domostwa, nikt nie mógł się o tym dowiedzieć, dlatego dom zawsze będzie ich.
- Dziwna? Można tak powiedzieć. Jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, prawda? Mało o niej wierz. Jedyne co Ci mogę podpowiedź to to, że jest ona bardzo inteligentom panną.
- Nie mam, niestety nie mam. Z chęcią wytłukłabym ich wszystkich. I Zakon i mugoli. Czemu my, Ci silniejsi mamy przez nich cierpieć?! Powinniśmy się ujawnić, rządzić nimi, a nie siedzieć jak myszy pod miotłą i ukrywać się. -
Nie chce, to nie, ale niech wie, że ona jest osobą godną zaufania. Można jej wszystko zdradzić.


Ostatnio zmieniony przez Lily Grey dnia Czw 14 Cze - 2:39, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 2:36

- Tego mogłem się akurat domyślić, nie sprawia wrażenia głupiej. - Powiedział z przekąsem. Mógł słuchać. Właściwie to wolał słuchać. Coraz bardziej żałował, że dał się namówić na ten wypad. - Gdyby mówiła więcej, to i wiedziałbym o niej więcej, ale faktycznie - jest wyjątkowa. Dziwna. - Uśmiechnął się pod nosem. Trochę drażniła go jej obecność, ale inaczej się nie dało z nią porozmawiać, a w sumie nawet nieźle im szło i gdzieś w głębi chciał trochę posłuchać. Reszty wypowiedzi nie komentował. Chyba nie było sensu. Nie przyznawał się też do tego, że momentami, gdy wspominał Marię, żałował, że jego rodzina stoi po stronie Czarnego Pana. No ale w końcu chwile zwątpienia mógł miewać każdy. - Wiesz... cieszy mnie, że mamy podobne poglądy, chociaż Twoja logika, to nie jest chłodna logika, to nie jest prawidłowa logika. Nawet Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać mylił się w tym zakresie i mówię to całkowicie świadom tych słów. - Usiadł i odwrócił się tak, żeby siedzieć twarzą w jej stronę. Zapalił papierosa i poczęstował ją również. - Widzisz... tak naprawdę żądza krwi szlam, która ogarnęła Czarnego Pana wynika z tego, że jest on czarodziejem Półkrwi. Ponadto zanim uczył się tu w Hogwarcie, wychował się wśród mugoli, gdzie jego nadzwyczajne zdolności spowodowały jego alienację. Nie był akceptowany. Mścił się. Uważam, że nie jest dobrym podejściem porywać się na Zakon, kiedy jest silniejszy. Myślę, że największym błędem Czarnego Pana była metoda. Strach na krótką metę zrzeszał słabych ludzi, czyli większość społeczeństwa, ale Ci silni, potężni czarodzieje w większości opowiedzieli się po stronie Zakonu. Mało kto lubi być zastraszany. Nadanie większych przywilejów rodom czystej krwi mogłoby w pewnym stopniu zniwelować przecież ten problem... Ale co ja Cię będę zanudzał takimi szczegółami. Wojna minęła, teraz polują na takich jak my, jak na kaczki, a my jesteśmy bezpieczni tylko z racji na swój wiek. To jest w pewnym stopniu nasza siła! - Zapędził się. Zamilkł i zajął się papierosem.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 2:51

- Ludzie, którzy siedzą cicho mówią wartościowo. - mruknęła cicho.
- Moje przekonania mogą być złe, ale niestety to na nich mnie wychowano. Nic nie tłumaczony, o niczym nie rozmawiano, to było coś, co trzeba wiedzieć, myśleć. Tak ma być i już. Przepraszam... Nie ma rzeczy, które byłyby wiecznie silne, Zakon też kiedy straci swą moc. Ich czujność może się uśpić, ponieważ większość czarodziei myśli, ze Czarny Pan zniknął. Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że to tylko kwestia czasu, by on powrócił i to silniejszy niż dawniej. Nie rozumiem dlaczego niektórzy są tak zakochani w mugolach i mugolakach, na przykład Drops. Mówi o nich tak, jakby byli dobrzy i bez żadnej skazy na swych niemagicznych buźkach, a rzeczywistość jest przecież inna... Nie zanudzasz mnie. - zapewniła. -Naszą siłą jest to, że nie zrobią nam krzywdy. W tym czasie posadzona w naszych sercach roślina Czarnego Pana będzie rosła razem z nami, będzie nam podpowiadała co dobre, a co złe. A kiedy my będziemy silnie, rośliny wypuszczą swe kwiaty i będziemy mogli skończyć dzieło Czarnego Pana. - Adrenalina uderzyła jej do głowy albo papierosy sprawiły, że powiedziała tak dużo, może nawet za dużo.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 3:09

Radykalizm. Pierwsze oznaki rewolucji jaka zachodziła w młodych sercach, bo przecież nie tylko ich. Palił w milczeniu patrząc daleko w niebo. Faktycznie, milczenie jest złotem. Chciał działać aktywnie, chciał wreszcie zrobić coś konkretnego, zamiast gnić w szkole i tracić czas na te wszystkie bzdury. Czuł się już gotowy, a jego plan był konkretny, ukształtowany. Potrzebował tylko ludzi. Zaufanych, oddanych, równych sobie. Tak żeby nikt nie stawiał się ponad resztą. Ciężko znaleźć takich ludzi... Ciężko znaleźć sforę. Nie był w końcu Czarnym Panem, a jego ambicje nie sięgały tak wysoko. Chłodne powietrze orzeźwiało jego umysł, chociaż czuł się już trochę senny. Czy ktokolwiek był w stanie ostudzić jego zapał? Cholera - jeśli nikt mu nie pomoże, to choćby w pojedynkę, musi działać. Od dawna trenował zaklęcia niewybaczalne, umiał się już posługiwać Cruciatusem i Imperiusem, chociaż nie w takim stopniu w jakim chciał Avada Kedavra wciąż sprawiało mu wiele problemów, ale był ambitny. I zdolny. Wiedział, że osiągnie to czego zapragnie, sięgnie na szczyt świata, jeśli będzie musiał tam wejść, aby zdobyć to co chce! On! Bo chociaż w jego krwi nie płynęła ani kropla krwi Salazara Slytherina, chociaż nie był tak uzdolniony jak Grindelwald, Sami Wiecie Kto, czy choćby ten stary głupiec Dumbledore, to wiedział, że jego ambicja jest jego siłą. Siedział więc w skupieniu i w milczeniu. W żadnym wypadku nie dało się odgadnąć jego myśli. Spojrzał na Lily. O ironio... kolejny raz zaśmiał się wewnątrz siebie. Imię matki tego, który zgładził samego Czarnego Pana! Ciekawiło go co jej rodzice teraz myśleli o jej imieniu. Na marginesie - jej sytuacja wydawała mu się mało przyjemna. Tym bardziej nie chciał się w to mieszać, a nawet poczuł pewien rodzaj odrazy. Pochodząca z biednej, patologicznej rodziny puchonka, której krew zmieszana była z mugolską. Fakt, że w nieznacznym stopniu, ale jednak... Poczuł naraz obrzydzenie na myśl o tym co robili wcześniej. Nie udało mu się ukryć wszystkich emocji, lekki grymas wykrzywił jego twarz. Dlaczego zaczynał jej nienawidzić? Dlaczego teraz zaczynał jej unikać i widzieć nagle wszystkie jej wady? Przestało mu odpowiadać jej towarzystwo, to chłodne nocne powietrze, słowa które wypowiedziała, a które wciąż wybrzmiewały w jego głowie drażniły go strasznie. Chciał wybuchnąć, krzyknąć, zrzucić ją z wieży... albo chociaż odejść. Nie zrobił nic z tych rzeczy. Po prostu zapalił kolejnego papierosa wpatrzony w jakiś punkt na horyzoncie. Niech mówi i robi co chce, on nie będzie marnował swoich słów.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 3:31

Trudno znaleźć odpowiednich ludzi. Jeszcze trudniej jest zdobyć ich zaufanie, jednak człowiek charyzmatyczne poradziłby sobie z czymś takim, w końcu Czarny Pan odznaczał się wielką charyzmą, której jak widać potrafił używać. Zaklęcia niewybaczalne ile razy słyszała je w swoim domu, raz musiała takowego użyć i to jeszcze na kimś, na kim dziewczynie zależało, o odmowie nie było mowy... A co ona miała powiedzieć. W niej płynęła krew czysta (jej ojca) z domieszko krwi tej półkrwi kobiety, jej matki, ona zepsuła jej krew, skaziła mugolami. Imię takie też miała przez matkę, bo bardzo jej się spodobało, świetnie. Naprawdę cudownie. Co teraz o tym myślała, że jej dziecko obroni swe imię, tak tez będzie, musi być. Niech tamta szlama czuję się zaszczycona, że ma imię identyczne jak panna Grey.
Rodziny się nie wybiera, niektórych rzeczy także. To nie jej wina, że miała rodzinę mocno psychiczną, nie jej winna, że nie miała czystej krwi, nie jej wina... Dlaczego, więc czuła się winna. Ludzi powinno oceniać się po charakterze, nie po jej rodzinie. Skoro ją znienawidził, to może dobrze zrobili, że postanowili, co postanowili. Wstała i podeszła do barierki, prężyła się, wyciągając w górę szyję obserwowała gwiazdy. Nawet nie zauważyła, że jej papieros już dawno zgasł...
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 16:34

Lily skończyła mówić i teraz w milczeniu patrzyła w gwiazdy. Nie bawił się w zgadywanie, co może teraz myśleć. W tej chwili niewiele go to obchodziło. Skupił się na jednej z gwiazd zawieszonej nad horyzontem. Każdy z tych punktów był tak tajemniczy i odległy, że wydawał mu się być niczym nieskończona, nieprzenikniona ciemność. Nie można jej zbadać, a poruszanie się w niej jest prawie nie możliwe. Nie można jej także dojrzeć. Gwiazda też kryła się pod oddechem swojej świetlnej korony. Dopalił papierosa i zaczął się poważnie zastanawiać, czy nie wstać i nie pójść sobie po prostu.
Zrozumiał teraz, dlaczego ludzie próbują być idealni, pogardliwi, aroganccy. On sam również. Właściwie, to tylko poprzez prawdę można dotrzeć do ludzi, dlatego należy wierzyć, głęboko wierzyć w swoje kłamstwa, zanim wypowiemy w twarz drugiej osobie.
Ależ beznadziejna noc... gwieździsta, chłodna... aż za słodko. Nie podobało mu się to ani wcale. No cóż - każdy popełnia w życiu błędy. Wstał i otrzepał się z kurzu. Włożył ręce w kieszenie i powiedział:
- Masz teraz zamiar posiedzieć sobie do rana? - Wyraz jego twarzy i ton głosu, którym wypowiadał każde słowo aż ociekały sarkazmem. - Faktycznie ładne widoczki. Jeśli to już wszystko na dziś, to... - Stał i czekał. Czuł się trochę zażenowany tą sytuacją.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 16:44

Syriusz, w sumie jedyna gwiazda, która ją naprawdę interesowała. Wyrzuciła papierosa w dół, przez barierki, a teraz sama oparta o nie wpatrywała się w Psią Gwiazdę.
- Może, w sumie i tak nie mam nic lepszego do roboty. - Obróciła się twarzą do chłopaka, spojrzała mu w oczy i rzucali mu jego szatę. - Dziękuję. - Może ją spalić, wyrzucić, bo dotykała jej ciała, nie obchodziło ją to.
- Jak chcesz możesz już iść, nie zabraniam. - Zaśmiała się i spojrzała na niego wyczekująco. Zostanie? Pójdzie? Zrobi to, co zrobi. Jest wolny.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 14 Cze - 17:31

- Szatę możesz sobie zostawić, skoro nie stać cię, żeby kupić sobie coś ciepłego. - Chciał jej dopieprzyć. Odrzucił ubranie w jej kierunku. Chciał, żeby poczuła ból. Nie wiedział czemu, ale właśnie tego chciał. Mogła płakać, a on chciał wtedy stać i patrzeć. Niewątpliwie miał gorszy dzień, ale tak to już u niego bywało. Są takie chwile, kiedy pożywiał się krzywdą innych ludzi. Było to w pewnym sensie jak lekarstwo. Skoro ja się źle czuję, to dlaczego ona tak beztrosko ma sobie siedzieć i oglądać gwiazdy? Ależ był natchniony, wspaniały i wielki - wpieprzył się w jej życie i już zaczyna zmieniać je w koszmar. W taki sposób nigdy nie znajdzie sobie nikogo, ale co z tego? Każdy z wielkich żył samotnie. Tak to już jest, tacy nic nie znaczący mali ludzie byli jak marionetki. Nie żeby nie czuł nic wobec niej. Właśnie to go najbardziej odrzucało. Że mógł się zakochać, albo coś w tym rodzaju... Nie - to raczej nie nie pasowało do jego wizerunku, a już szczególnie ta niewola uczuć. Uczuć których on nie chciał i nigdy nie miał. Nie ma czego żałować. Przecież zawsze sobie powtarzał, że jeśli kiedyś coś go bawiło i dawało mu szczęście, a teraz uważa, że to było wstrętne, to nie może tego żałować. Życie jest zbyt krótkie, żeby rozpamiętywać błędy przeszłości, które błędami są tylko z pozoru, tylko z perspektywy dnia dzisiejszego. Lily nawet nie była błędem. Była nikim i w sumie trochę żałował, że tak zostało, ale po prostu nie lubił, jak dziewczyna leci na niego za bardzo, nawet jeśli to miłość od pierwszego wejrzenia. Z drugiej strony, skoro on postąpił tak samo... no ale w końcu Gabriel jest inny. On MA PRAWO bawić się czyimiś uczuciami, jeśli tak właśnie chce i to mu się podoba. Właściwie, to ciekawą osobą była puchonka - była śliczna, ale nie idealna, ale przede wszystkim była jedną z niewielu, która zdawała się nie lecieć na jego pieniądze. No trudno... Jak się z nim trzyma, to trzeba się liczyć z rozczarowaniami. Ona znała go za mało, żeby to wszystko zrozumieć, więc teraz wyładuje się na niej - i tak spotkają się znowu, i znowu. Przecież to oczywiste. - Marznij w pokoju panno Grey, ja idę spać, bo nie mam już ochoty cię słuchać dziecko. - Odwrócił się i odszedł. Nie było w nim złości, jedynie zła satysfakcja.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lily Grey on Czw 14 Cze - 17:58

- Jak chcesz. - Wzruszyła ramionami. - Dzięki. - Nałożyła szatę na siebie. Ją to nie rusza, przyzwyczaiła się już. Każdy miał kiedyś zły dzień, może następny będzie już lepszy. Jej życie już było w pewnym sense koszmarem, koszmarem, do którego musiała wracać, na całe dwa miesiące... Nie może go pogorszyć jeszcze bardziej. Nie każdy, niektórzy mieli kogoś u swego boku.
Pomachała mu ręką na pożegnanie. I tak się jeszcze spotkają, nawet jeśli nie będą chcieli, siły wyższe ich ciągną. Pobyła jeszcze trochę na wierzy, a kiedy była już pewna, że nie natknie się na Gryfona ruszyła powoli do swojego dormitorium, by tam w spokoju oddać się milczeniu...
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 3 Lip - 18:07

Chwila wytchnienia. Jako niepoprawna romantyczka przyszła tu, by poobserwować gwiazdy. To znaczy takie było wstępne założenie, ponieważ rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tylko w czarnej koszulce na ramiączkach i krótkich spodenkach, no i glanach oczywiście przywędrowała na wierzę. Przez chwile obserwowała rozgwieżdżone niebo, by po chwili osunąć się jak szmaciana lalka, a jej ciałem wstrząsnęły spazmy płaczu. Cała ta sytuacja doprowadziła ją do tego stanu. Straciła jedyną przyjaciółkę, został jej Josh, z którym nie widziała się od tamtego spotkania w Szklarni. Wtedy było cudownie, ale co to przyniosło? Spuszczania wzroku chociażby na zobaczenie go z odległości kilkunastu metrów. A Cassandra? Cassandra posyłała jej agresywne spojrzenie, na każdej lekcji. Ona miała już dość. Dość! Było jej zimno, chciała, by wszystko się zmieniło, by było jak dawniej.
Podkuliła nogi po brodę. Było jej zimno, było jej źle. Łzy nie chciały przestać lecieć, wręcz przeciwnie wodospad słonej wody się wzmógł. Nie mogła się teraz podnieść, nic nie mogła zrobić. Jedyne czego teraz chciała to przedmioty, który pozwoliłby cofnąć się jej w czasie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 20:06

Cassie spędziła ten dzień całkiem przyjemnie. Sprawy z Gabrielem jakoś się ułożyły, Josh na razie nie zrobił nic pochopnego, a Mary... stop, stop, stop. Panna Hayes nie powinna myśleć o pannie Langdon. Kim dla niej była? Zwyczajną znajomą z dormitorium. Nigdy się nie przyjaźniły, nigdy nie robiły razem szalonych rzeczy, nigdy nie śmiały się razem do rozpuku... ach. Cassandra Hayes nie potrafiła oszukać nawet samej siebie - brakowało jej Mary, nawet bardzo, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Ciągle była na nią zła, ale gdzieś w głębi duszy wiedziała, że postąpiła bardzo pochopnie. Przyjaciele tak nie robią, tego była akurat pewna.
Przyszła do obserwatorium, ale niemal natychmiast tego pożałowała. Zobaczyła pannę Langdon, skąpaną w łzach, wielkich jak groch. Czemu płakała? Stało się coś poważnego? Cassie chciała ją przytulić, powiedzieć, żeby się nie martwiła, że wszystko się ułoży (niezależnie od tego, o co chodziło). Jednak nie zrobiła tego. Ciągle była na nią solidnie obrażona, więc mimo tego, co podpowiadało jej serce, skrzyżowała ręce na piersiach i oparła się o ścianę, lustrując Mary lodowatym wzrokiem.
- Ty płaczesz? - zagaiła kpiącym tonem, po czym prychnęła. Co jak co, ale Mary nie powinna płakać. Podobno była zadowolona z tego, co zrobiła...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 3 Lip - 20:24

Hmm jak spędziła dzień panna Langdon? Z opuszczoną głową, powłócząc nogami zapieprzała od jednej klasy do drugiej, na kolejne zajęcia, a każdy kto ośmielił się do niej odezwać został zwyzywany. Dobrze, że chociaż ona miała się dobrze. Ona, która nic dla niej nie znaczyła. Ta jasne. Wmawiaj tak sobie. Głupi mózg, który wiedział wszystko. Nigdy nic razem nie robiły, nie dokuczały innym, nie zastawiały pułapek na pierwszorocznych, w ogóle nie istniały wcześniej dla siebie. Ryczała jak bóbr. Nie mogła tego powstrzymać. Zawsze tak było, twarda skorupa okalała słabe wnętrze. Co z tego, że zewnętrznie była silna, skoro nie mogła sobie poradzić psychicznie. Teraz dała upust swoim emocjom. Dopiero teraz mogła wszystko z siebie wyrzucić. Jeśli będzie tak ukrywała swoje emocje to zejdzie przedwcześnie na zawał.
Chciała współczucia, pomocy. Nie pokazałaby tego, nie mogła. Płakała, bo nie mogła już sobie z tym wszystkim poradzić. Nie dzisiaj, nie teraz. Podniosła wzrok i spojrzała na nią. Pierw ze zdziwieniem, a potem ze złością w oczach.
- Odpierdol się! - rzuciła agresywnie. Otarła łzy, a te nadal leciały, nie mogła ich powstrzymać. Koszulkę miała całą mokrą od łez, do tego jeszcze zimny wiatr końcówki zimy. To wszystko sprawiało, że na jej koszulce pojawiały się drobinki lodu. Śniegu tylko brakuje. O proszę! Zaczęło padać, a chciałoby się już wiosny. Bo była zadowolona.
- Co ty tu kurwa robisz?! - kiedy była zła brzydkie słowa wkradały się w prawie każde jej zdanie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 21:12

Obie były słabe, obie nie mogły sobie poradzić z tą sytuacją. No, ale teraz trzeba było odpowiedzieć za swoje błędy, za błędy, które obie popełniły. Cassie nie wątpiła, że wina nie leżała jedynie po stronie panny Langdon - Cassie również mogła wcześniej pomyśleć, zanim rzuciła się na nią z pazurami i ostrymi słówkami. Jednak teraz... mówiąc szczerze, nie spodziewała się takiego przyjęcia po Marilyn. Wątpiła, czy dziewczyna będzie mogła cokolwiek powiedzieć - a tu, no, proszę, zdążyła już ją zwymyślać. Uśmiechnęła się kącikiem ust i usiadła na barierce. Masz teraz idealną okazję, zrób to, co chciałaś zrobić od tak dawna. Nikt się nie dowie... wystarczy jedno pchnięcie...
- Używasz bardzo pięknego języka, Marilyn - powiedziała Cassie nieco oficjalnym tonem, po czym założyła nogę na nogę. Zaczęła się bawić swoimi jasnymi lokami, przyglądając się jednocześnie pannie Langdon z kpiną wymalowaną w brązowych oczach. - O to samo mogłabym zapytać ciebie... co tu robisz, panno Langdon?
Zmierzyła ją lodowatym spojrzeniem. Uczucia wzięły górę, zapomniała już o tym, że brakowało jej Mary. A brakowało?
- No cóż, jeśli tak bardzo cię to interesuje, to przyszłam pomyśleć - uśmiechnęła się do niej ironicznie. Skrzyżowała ręce na piersiach i wbiła w dziewczynę prowokujące spojrzenie.
Jedno pchnięcie... po problemie...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 3 Lip - 21:28

Jednak, kto byłby silny w takiej sytuacji, kto w pełni by sobie poradził. Tak wiele ludzi ma mniejsze problemy, albo większe, a jednak tych mniejszych było więcej, więc nie było z nimi aż tak źle. Obie, a jednak to Marilyn popełniła błąd większy, ale nie przyznałaby się do tego głośno. Nie spodziewała się? Znały się tak długo, powinna wiedzieć, iż może ona dość agresywnie zareagować na jej widok. Łzy nadal leciały, roztapiając lodowe kryształki na koszulce, by potem na nowo się w nie przemienić. Koszulka na ramiączkach i za krótkie spodenki to był zły pomysł, ale kiedy biegła, by się tutaj wypłakać nie myślała o niczym. Skąd kurwa możesz wiedzieć co chciała. Nie jestem Tobą, nie spełnię tej chorej myśli.
- Powinnaś się przyzwyczaić. - prychnęła, krzyżując ręce na piersi. Zaraz zobaczymy, kto z kogo będzie sobie kpił. - Oddycham, myślę, żyję, mrugam... Trzeba być naprawdę ciemnym, by tego nie widzieć. - rzekła sarkastycznie. Idiotyczne pytania, idiotyczne odpowiedzi.
Jak dobrze. Teraz już nikt za nikim nie tęskni, teraz nikt już niczego nie żałuję. Teraz nikomu nikogo nie brakuje.
- Pomyśleć? - prychnęła, unosząc brew. Sztyletowała ją wzrokiem, może sama spadnie.
Jeden ruch... Koniec... Nowy początek... Nowa śmierć... Nowe życie...


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 3 Lip - 22:06

Patrzyła na łzy spływające Mary po policzkach, skapujące powoli na koszulkę. W normalnej sytuacji już dawno trzymałaby ją w objęciach. Jedynie duma powstrzymywała ją przed pokazaniem pannie Langdon swoich prawdziwych uczuć, a także coraz większa złość, która ogarniała ją po każdym słowie Ślizgonki. Widziała gęsią skórkę na ramionach i nogach Marilyn, ale nie zamierzała jej dać swojego płaszcza, nie zamierzała powiedzieć jej, że się przeziębi i załatwi na amen, nie mówiła jej, żeby poszła do środka, gdzie byłoby jej cieplej. Mary nic od niej nie chciała. Prawdopodobnie również nie posłuchałaby Cassie.
- Powinnam, nie powinnam... pogdybajmy jeszcze trochę, Marilyn - uśmiechnęła się czarująco Cassie, wybuchając cichym, gorzkim śmiechem. - To możesz robić wszędzie. A co robisz jedynie tutaj? Płaczesz? Użalasz się nad sobą? Dlaczego? Jestem bardzo tego ciekawa...
Posłała jej ironiczny uśmieszek, po czym parsknęła i wyprostowała się na barierce.
- Każdy normalny człowiek czasem myśli, nie uważasz? - odparła Cassie, wychylając się do tyłu. Widziała wszystko do góry nogami. Jednak mimo tego, świat nie ucierpiał na swojej idealności. Ciągle widoki zapierały jej dech w piersiach. Dawno jej tu nie było. Chociaż nie wątpiła, że wolałaby być tutaj z kimś innym.
Cassie nie patrzyła już na Mary. Niech mówi i robi co tylko zechce. Ona wolała jednak wynieść coś z tego spotkania. A mianowicie... nocne widoczki były naprawdę cudowne.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach