Obserwatorium

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Adrianne Lawson on Sro 16 Lut - 22:21

Adrianne przyzwyczajona była do spania już o tej porze, jeśli w pokoju wspólnym nie miała miejsca żadna impreza. Toteż, patrząc w gwiazdy przysnęła sobie na chwilę. Wybudził ją męski głos, dzięki któremu oprzytomniała w niecałą sekundę. Na jej szczęście nie był to żaden profesor, czego najbardziej się obawiała, lecz jakiś koleś z ostatniej klasy, którego znała zaledwie z widzenia. Dobrze, że był Krukonem. Jej rodzice byli ogromnymi tradycjonalistami, jeśli chodzi o przynależność do domów. Toteż za puchonami i gryfonami nieszczególnie przepadała. Niby nic jej nie zrobili, lecz starała się być prawdziwą ślizgonką. I przychodziło jej to z łatwością.
- Opijam zawalenie egzaminu z eliksirów - Odpowiedziała mu z przekąsem. Była z siebie naprawdę niezadowolona. We wcześniejszych klasach kochała eliksiry, miała najwyższe stopnie na roku właśnie z tego przedmiotu. Lecz teraz zwyczajnie jej nie szło. Chyba musi sobie załatwić jakiegoś korepetytora. Od razu przyszedł jej do głowy jej ideał męskości - Snape. Zabawne, czyż nie?
- Adrianne - Podała pełne imię, ponieważ Adziu mogli do niej mówić tylko uprzywilejowani. A pan Castus póki co nie był. Wyciągnęła dłoń w jego kierunku oczekując uścisku.
avatar
Adrianne Lawson
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : prawie czysta
Skąd : Gorleston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Petrus Castus on Sro 16 Lut - 22:35

Zobaczył że wybudził ją ze snu, zrobiło mu się głupio że obudził ją z drzemki. Może powinien odejść..? Przynajmniej wynagrodzi jej jakoś ten czas. On raczej nie miał uprzedzeń do żadnego z domów jednak wiedział jakich rzeczy można się spodziewać się po Slytherinie, coż... Nulla regula sine exceptione.
-Przykro mi- Spojrzał na nią pocieszająco -Miło mi Cię poznać Adrianne- Chwycił rękę jednak zamiast ją uścisnąć pochylił się i pocałował delikatnie jej dłoń.
Puścił i dalej patrzył się jej w oczy, bardzo je polubił.
-Mogę jeszcze wiedzieć, Adrianne, na którym roku jesteś? Szczerze mówiąc nie pamiętam Cię z jakichkolwiek zajęć.-
Znał ją ze szkolnych korytarzy i wyglądała mu na młodszą, ale może jednak miał tylko takie wrażenie i po prostu jej nie zauważał na zajęciach?
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Adrianne Lawson on Sro 16 Lut - 22:49

Po Slytherinie może nie powinno się spodziewać za wiele, tym bardziej po przegranej bitwie Gryfonów z Czarnym Panem, którego tak licznie wspierali ślizgoni, może nie osobiście lecz duchowo. W każdym bądź razie po Adzie można było się spodziewać wielu złych i wrednych rzeczy. Nieliczni, którzy zaszli jej za skórę nie mieli okazji się o tym przekonać.
- Mi również - O cholera. Już dawno nikt jej nie całował w rękę. Mało, bardzo mało było dżentelmenów w zamku, można powiedzieć że prawie wszyscy wyginęli. A tu miała okazję poznać jednego z nich.
- Na szóstym - Odpowiedziała na pytanie. Nie należała do osób, które otwierają się przed każdym na pierwszym spotkaniu, dlatego nie była zbytnio rozgadana. I Krukon musiał jej to wybaczyć. Gdy skończyła pić ognistą poturlała ją po posadzce na drugi koniec pomieszczenia.
- Ogólnie to powinieneś mnie kojarzyć, nie chowam się po kątach - Dodała, uśmiechając się kącikowo. Powiem więcej, była bardzo zauważalna. Jej typ urody był dosyć niespotykany biorąc pod uwagę dziewczęta z Hogwartu, toteż przykuwała uwagę chłopców. Petrus najwyraźniej gustował w bardziej pospolitych, skoro jeszcze się nie znali. A może nie pisane było im poznać się wcześniej?
avatar
Adrianne Lawson
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : prawie czysta
Skąd : Gorleston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Petrus Castus on Sro 16 Lut - 23:06

Wiedział czego się można spodziewać, miał jednak nadzieje że nie zajdzie jej za skórę bo nie miał ochoty na posiadanie wrogów. On jako Krukon wolał czuć się bezpiecznie na powietrzu więc klęska tego którego nie wolno wymawiać, ulga to jest to co teraz czuł.
Nie uważał się za dżentelmena, umiał się zachować w obliczu damy a w jego wieku było to już normalne żeby do wszystkich kobiet czy dziewczyn się tak odnosić. Poza tym pierwsze wrażenie jest najważniejsze nieprawdaż.?
-Więc jesteś młodsza ode mnie- Uśmiechnął się do niej ciepło -Ja jestem z siódmego roku. Podobno dziewczyny są dojrzalsze to chyba dobrze że jestem starszy.- Zaśmiał się, przynajmniej nie będzie go miała za niedojrzałego.
-Coś Cię tam kojarzę, z Twoją urodą, oczywiście w pozytywnym sensie, na pewno widziałem Cię nie raz. A na Twoim miejscu też nie chowałbym się po kątach.- Nie miał pamięci do twarzy a gust... Raczej wolał opierać się na charakterze, ale egzotyczna uroda jak najbardziej była w jego guście. Nie było najwyraźniej pisane im się poznać, a przy tej okazji miał nadzieję przeczytać książkę "Adrianne Lawson|.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Adrianne Lawson on Sro 16 Lut - 23:18

Upadek Czarnego Pana dla panienki Lawson nie był czymś radosnym, wręcz przeciwnie. Od zawsze uwielbiała opowieści o nim, to przez niego unikała towarzystwa z Gryfolandu. Adrianne potrafi nienawidzić za nic, lecz nie krukonów. Ich lubiła, nawet bardzo. Byli nieco grzeczniejszą i mądrzejszą wersją Ślizgonów, lecz nie przeszkadzało jej to. Bardziej nie lubiła szlam. Dobrze, że nie wiedziała jaką krew posiada Petrus. Póki co.
- Nie wiem jak moje koleżanki ale ja za taką dojrzałą się nie uważam - Wcięła mu się w pół zdania, nie pozwalając skończyć - Gdybym była dojrzała, pewnie nie byłabym tak nietolerancyjna - Dokończyła, spoglądając w kierunku bruneta.
- Dzięki - Nie była przyzwyczajona do komplementów. Owszem, dostała ich kilka w życiu, lecz nie od osób, które znała od zaledwie kilku minut. W każdym bądź razie miło jej się zrobiło, gdy to usłyszała.
avatar
Adrianne Lawson
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : prawie czysta
Skąd : Gorleston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Petrus Castus on Sro 16 Lut - 23:36

Nie będzie mógł tego ukrywać, zresztą nie jest to coś czego miałby się wstydzić, ale skoro miała go później uważać za szlame... To może lepiej to i dobrze że się wcześniej nie znali. Miał nadzieję że przynajmniej jak się zapoznają to pozbędzie się tej nietolerancji i nienawiści, zastępując ją chociaż neutralnością.
-Przykro mi z tą nietolerancyjnością, może chociaż trochę ją ostudzę- Spojrzał na nią z uśmiechem i puścił jej oczko.
-Nie ma za co, na prawdę. Nie musisz mi dziękować za komplement, w końcu za mówienie prawdy nie trzeba dziękować.- Lubił mówić komplementy, zwłaszcza osobą którym się je należały, a jeśli robiło im się miło to jemu też. Może kiedyś będzie je dostawać nie od "osoby którą zna kilka minut" ale od... powiedzmy bardziej bliskiej.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Adrianne Lawson on Pią 18 Lut - 12:54

Jego nadzieje były mylne. Dziewczyna nie zmieni zdania na temat szlam i Gryfonów za nic. Nawet gdyby miała do czynienia z nieczystej krwi gryfonem o nieziemskim opakowaniu, wolałaby cierpieć do końca życia pod wpływem cruciautusa niż wyjść za takiego. Niestety ten błąd popełnił jej dziadek, którego opętała jedna z wili, mugolskiego niestety pochodzenia. Ada oczywiście nie przyznaje się ani do niej, ani do niego. Może to trochę wredne, ale cóż. Nie bez powodu dostała się do Slytherinu.
- Przykro mi, ale to zadanie niemożliwe - Odparła, odwzajemniając uśmiech. Póki co myślała, że chodzi mu jedynie o nietolerancyjność ze względu na podział domów. I może to i dobrze, że jeszcze nie wiedziała o tym małym drobnym szczególe, który zupełnie przekreśliłby w jej oczach Petrusa.
- Z grzeczności wypada podziękować, nawet jeżeli to co mówisz nieco mija się z prawdą - W tym momencie nie wyglądała zbyt korzystnie. Włosy upięła niedbale kilkoma wsuwkami w wysoki kok, zostawiając jedno pasmo po lewej stronie, które przełożone za prawe ucho miało służyć za coś w rodzaju grzywki. Poza tym brak makijażu ukazywał jej piękne podkrążone oczy i wypryski na czole. Cóż, nikt nie jest idealny, prawda?
Adrianne wyjęła z podkolanówki swoją różdżkę i machnęła kilka razy w powietrzu, przywołując do siebie butelkę po ognistej.
-Aquamenti - I znów butelka była pełna po brzegi. Ślizgonka za jednym razem wypiła połowę jej zawartości, po czym odstawiła obok.
- Wieczorami mnie suszy -Powiedziała przenosząc wzrok na Krukona. Suszyło ją, lecz nie musiała dopowiadać że jest to skutek ciągłych imprez w pokoju wspólnym.
avatar
Adrianne Lawson
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : prawie czysta
Skąd : Gorleston, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Petrus Castus on Pią 18 Lut - 14:21

Jeśli nie zmieni zdania to trudno, jakoś będzie musiał z tym żyć. Petrus raczej nie zamierza kłócić się z kimś z powodu uprzedzeń bo to bez sensu, każdy ma swoją filozofię życiową, a jeśli Adrianne posiada uprzedzenia na poziome krwi i przynależności domów to jest to jej sprawa. Sama też nie była czysta więc nienawidziła również swoich przodków czyli części samej siebie. Jedynym szczegółem było to że jest to jej życie więc może sobie je rozegrać jak chce. A to że dostała się do Slytherinu naturalnie coś znaczy, ale nie zawsze musi znaczyć najgorsze.
-Nic nie jest niemożliwe Adrianne, żyjemy w świecie magii, tutaj może zdarzyć się wszystko.- Petrus nie zwracał uwagi na to jak ktoś wygląda bo liczy się to jaki jest charakter tej osoby. Może dlatego się wcześniej nie poznali że nie leciał do niej dlatego jak wygląda tak jak inni..? Nikt nie jest idealny, to prawda, ale nikt chyba nie wymaga żeby każdy taki był?
-Nie za dużo tego alkoholu? W środku tygodnia.- Roześmiał się patrząc jak upija kolejne łyki. Lubił też sobie łyknąć ale w weekend. W tygodniu tylko z okazji.
-Pij przecież i tak nikt nie widzi, a to nie jest nic strasznego że lubisz.- Każdy lubi co innego, jeśli panna Lewson lubiła ognistą to nie zamierzał jej robić z tego powodu godzinnego wykładu.
Po chwili wstał. Przyszedł tutaj tylko na chwilę w końću.
-To ja już lecę Adrianne. Może jeszcze na siebie trafimy. Pa.- Odszedł szybkim krokiem do dormitorium. Było już mu zimno a przed nim jeszcze nauki na następny dzień.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Esme Gregory on Sob 2 Kwi - 17:38

Ślizgonka nie mogła dziś zasnąć. Była dość zmęczona, ale sen nie chciał nadejść. Przez dobre dwie godziny leżała więc w łóżku, nasłuchując dźwięków zza okna i samego dormitorium, ale w końcu nie wytrzymała. Po uprzednim skopaniu pościeli ze złością co najmniej trzy razy, wstała z łóżka, ubrała się, ściągając piżamę i zakładając proste, ciemne spodnie, grubszy, ciemnoszary wełniany sweter i buty, złapała różdżkę i wychynęła z dormitorium, a potem z Pokoju Wspólnego. Wyglądała całkiem uroczo, rozczochrana, z rozpuszczonymi włosami.. Albo też wyglądała jak niewyspany potwór, co było bliższe prawdy.
Oczekiwanie że Hogwart będzie cichym miejscem w nocy było jak oczekiwanie że egzaminy zdadzą się same – bezcelowe i właściwie głupie. Młodsze roczniki, faktycznie, spały w swoich łóżkach, ale starsi uczniowie harcowali ile się dało. Woźny nie był chyba nawet w stanie upilnować wszystkich, a młodzi czarodzieje już wyspecjalizowali się w rozrabianiu po cichu (oraz rzucaniu zaklęć wyciszających). Dlatego też Esme nie zdziwiła się, gdy na ciemnych korytarzach minęło ją parę osób. Jednak im wyżej, tym mniej osób kręciło się w okolicy. Gdy dziewczyna w końcu wdrapała się na Wieżę Astronomiczną, z zadowoleniem zauważyła że ta była pusta. Zazwyczaj przebywali tu jacyś ludzie, podziwiając gwiazdy lub odkrywając coraz to nowsze rodzaje pocałunków. Ale teraz było cicho, ciemno (Esme wetknęła różdżkę rozpaloną Lumosem w szczelinę między kamieniami Wieży, by przynajmniej nie potknąć się o coś) i dość chłodnawo. Panna Gregory podeszła do jednego z teleskopów i już po chwili oddała się podziwianiu nieba.
avatar
Esme Gregory
Dorosły

Liczba postów : 13
Czystość krwi : czysta
Skąd : Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Samantha Sullivan on Sob 2 Kwi - 23:52

Nocne eskapady zaczęły wchodzić jej w nawyk. Niepoprawny nawyk. Co by było, gdyby podczas takiej wędrówki po korytarzach załapała się na szlaban? O nie, to zdecydowanie nie było w jej stylu, ba - uwłaszczało jej. Zapewne dręczyłaby się dniami i nocami, gdyby przyczyniła się do utraty choćby jednego punktu dla swojego domu. Taka właśnie była jej kapryśna natura, i choćby nie wiem jak się starała nie mogła jej zmienić. Przyjaciele traktowali to z dozą niemałego dystansu i humoru, będąc zmuszeni się do tego przyzwyczaić.
Siedziała w Pokoju Wspólnym, od stóp do głów zawalona książkami. Tak wyglądały jej noce od niepamiętnych czasów. Powtarzała, kuła, pisała referaty, zapamiętywała składniki do eliksirów, uczyła się ponad materiał. Wszystko, żeby tylko nie tracić czasu bezczynnie. Nie potrafiła siedzieć bezczynnie. A gdy przyrzekło się sobie, że zgarnie się 6 wybitnych na OWUTEM'ach nie było innej rady - należało się uczyć. A jej przynosiło to niewypowiedzianą radość. Gdy była w trakcie powtarzania regułek niewiarygodnie skomplikowanych zaklęć, do pokoju wparowała paczka najprawdopodobniej najbardziej rozgadanych dziewcząt jakie widział Hogwart. Zapanował chaos, ale wśród głosów usłyszała zdanie "Widziałam Esme Gregory, tą Ślizgonkę, włóczy się samotnie, szła w stronę Wieży Astronomicznej." Natychmiast zerwała się z miejsca zabierając wyłącznie różdżkę i pomknęła w stronę wyjścia z pokoju. W tym wypadku należało porzucić naukę.
Po kilku minutach dotarła na sam szczyt Wieży. Weszła na palcach do środka i dostrzegła swoją przyjaciółkę, oglądającą bacznie niebo za pomocą teleskopu. Uwielbiała patrzyć na innych, gdy oni nie wiedzieli, że patrzy. Uśmiechnęła się do siebie, stojąc tuż za nią. Ułożyła jej rękę na ramieniu, a gdy tamta odsunęła się jak oparzona, parsknęła wdzięcznym śmiechem.
- Ładnie to nie spać o tej porze, panno Gregory?
avatar
Samantha Sullivan
Dorosły

Liczba postów : 28
Czystość krwi : mugolska.
Skąd : Crawley, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Esme Gregory on Nie 3 Kwi - 1:09

Esme zatracała się tylko w paru rzeczach. Jedną z nich było patrzenie na gwiazdy, na nocne niebo ogólnie. Teraz, stojąc przy teleskopie, zapomniała o wszystkim – nawet o tym, że powinna już dawno spać, a przynajmniej przesiedzieć bezsenną noc w Pokoju Wspólnym, a nie tutaj, na szczycie Wieży, która była dość lubianym miejscem. Może dlatego, albo raczej – najprawdopodobniej dlatego - podskoczyła jak szalona, gdy ktoś dotknął jej ramienia, i uderzyła się teleskopem w nos. Obróciła się gwałtownie, instynktownie sięgając do kieszeni po różdżkę (gdyby zrobiła coś takiego prefektowi, dostałaby zapewne dodatkowe punkty ujemne), ale trafiła tam tylko na papierek po jakiejś czekoladce. Na szczęście zobaczyła jedynie swoją przyjaciółkę. Ale papierkiem, jakby oskarżycielsko, rzuciła w Samanthę i tak!
- CO do.. Ładnie to mnie tak straszyć?! Na Merlina.. Sam, chcesz się mnie pozbyć czy jak? – Esme teatralnie zmierzyła sobie puls. – Do nikogo się plecami nie można odwrócić! – burknęła jeszcze, ale widać było, że ogólnie bardzo cieszy się z widoku Gryfonki. Przykucnąwszy, wyjęła swoją różdżkę spomiędzy kamieni i prostując się, uniosła ją wyżej, by oświetlić twarz przyjaciółki. Już miała zacząć się wyspowiadać, co tu robi i czemu, ale potrząsnęła głową. Coś tu było nie tak!
Sam, to raczej JA powinnam pytać o to Ciebie. Śledzisz mnie? – Esme często się wygłupiała. A tworzenie przeróżnych teorii spiskowych, często w akcie ironizowania tego, co naprawdę działo się w niektórych kręgach w Hogwarcie, panna Gregory wprost uwielbiała. Tak było i teraz. Samantha musiała dobrze o tym wiedzieć, bo przy niej zdarzało się to najczęściej. Ślizgonka cofnęła się dwa kroki do tyłu. – Siedem lat znajomości tylko po to, by dorwać mnie tutaj, na szczycie Wieży, sam na sam.. Czyż nie tak, Gryfonko?
avatar
Esme Gregory
Dorosły

Liczba postów : 13
Czystość krwi : czysta
Skąd : Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Samantha Sullivan on Nie 3 Kwi - 12:28

Odrzuciła długie włosy na plecy, chcąc widzieć Esme w całej okazałości. Jej wyraz twarzy był bezcenny i nie mogła przepuścić okazji, aby go zlustrować.
- Nie chcę, mała, pewnie że nie chcę. - parsknęła śmiechem. Przyzwyczaiła się już do jej fascynujących teorii spiskowych. Głowa Esme była ich pełna, o tak. - Nie, nie śledzę cię aczkolwiek może powinnam zacząć. Gdzie ty się włóczysz beze mnie? Mogłaś mnie powiadomić, że masz zamiar gdzieś się wybrać tej nocy, gdy wracałyśmy razem z zaklęć. - zarzuciła jej oskarżycielskim tonem. - Nie lubię dowiadywać się od osób trzecich.
- Poza tym .. -
dodała po chwili z uśmiechem na twarzy, przykładając sobie prawą rękę do piersi. - Jestem tylko ułożoną, prostą Gryfonką, gdzież bym mogła czaić się na taką złośliwą Ślizgonkę...
Wybuchnęła śmiechem, nie dokończywszy zdania. Prawda była taka, że ostatnią rzeczą, którą można było powiedzieć na Esme było "Jesteś złośliwą Ślizgonką." Ona nawet nie była typową Ślizgonką. Nie przeszkadzało jej mugolskie pochodzenie Samanthy, jej dom, czy cokolwiek innego, czego "zwykłe Ślizgonki" nie tolerowały. Esme była inna. Była w końcu przyjaciółką.
- Powiedz mi więc co tu robisz, kochanie. - zagadnęła zdecydowanie poważniejszym, nonszalanckim tonem, usiadłszy po turecku na niewysokim murku. - Bezsenność?
Wyjęła mahoniową różdżkę z kieszeni szaty i machnęła nią dwa razy wypowiadając pod nosem formułkę zaklęcia, a tuż przed nimi zawisły dwa kubki gorącej, parującej czekolady. Pochwyciła je i wyciągnęła ku przyjaciółce jeden z nich z szerokim uśmiechem.
avatar
Samantha Sullivan
Dorosły

Liczba postów : 28
Czystość krwi : mugolska.
Skąd : Crawley, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Kestrel Seward on Pią 22 Kwi - 13:46

Kestrel ostatnio kompletnie zamknęła się, nie tyle w sobie, co ogólnie, we własnym świecie, a raczej własnym dormitorium i jedynymi osobami, które mogły widywać ją choć raz dziennie byli gryfoni lub gryfonki, którzy, które, i tak miały ważniejsze sprawy na głowie niż przejmowanie się bytem panienki Seward. Nawet Klej (tak tak, sama się na to zgodziła, ale myslała, że jednak zostanie jej choć pięć minut z 24 godzin dziennej dyspozycji gryfona) zostawił ją dla celów wyższych (Merlinie! Jakże ona nie lubiła zakochańców... byli tacy... zakochani!) albo co gorsza... dla kumpli! No nie, tego by mu w życiu nie wybaczyła... Tak, tak! Z całą pewnością popijał ognistą na błoniach kiedy ona niby suchy kwiatek w szklarni, kompletnie zapomniany, niezauważany i zaniedbany na rzecz pięknych magicznych roślin, więdła z każdą minutą. Musiała coś zrobić, zdecydowanie. Stwierdziła więc, że skoro i tak mają piękną pogodę, można wyjść na zewnątrz. Z drugiej strony jednak, w żadnym wypadku nie chciała natknąć się na chlejącego Claytona, wybrała się więc w stronę Obserwatorium, by połączyć przyjemne z pożytecznym... sratatata. Patrząc na rozchichotane grupki dzierlatek wzdychających do jakiś fatalnych przypadków rekonstrukcji twarzy Leonarda DiCapria (mało kto z mugoli wiedział, że ten utalentowany aktor został wydalony ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, a Kess jako jego wierna fanka musiała znać wszystkie szczegóły z jego magicznej przeszłości) przechadzała się w samotności (no zdecydowanie lepsze to niż nic) docierając w końcu do obserwatorium. Chwile, gdy sterczała tak oparta o balustradę i obserwowała z góry poczynania rozanielonych uczniaków jej piąstki zaciskały się i rozluźniały na widok ślizgonów napastujących swoim sarkazmem młodsze gryfonki czy puchonki.... ależ ona nie znosiła tej ich ignorancji i samouwielbienia. Oj dla rozrywki chętnie skopałaby takiemu tyłek... i to porządnie!
avatar
Kestrel Seward
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : ¾
Skąd : Belfast

http://krklove.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Angel Rackharrow on Pią 22 Kwi - 14:11

Romantyczne wycieczki do obserwatorium nie leżały w interesie Angela Rackharrowa. On w ogóle nie był raczej typem romantyka, a na pewno nie w potocznym tego słowa znaczeniu. Już bardziej można było go utożsamić z takim Byronem, który walczył za wolność – patriotyzmu bowiem w żyłach Ślizgona nie brakowało. Samo wspomnienie o rodzinnym mieście, o całej Wielkiej Brytanii budziło w nim gorące uczucie, zupełnie niepodobne do tych, które przystają mieszkańcowi domu Salazara. Jego jednak wcale, a wcale to nie obchodziło. Był marzycielem, był patriotą i miał, jak każdy, porządny Ślizgon, wyjebane na poglądy innych uczniów. Mało obchodziło go, czy ktokolwiek śmiał by za jego plecami komentować sposób jego bycia. Pochodził z szanowanej rodziny, jego przodek wynalazł zaklęcie wypruwające wnętrzności, więc Angel mógł być spokojny – nikt i nic mu nie zagrażało.
Poza sklerozą... Niefortunnie zdarzyło się, że wczoraj, wracając z lekcji astronomii, zapomniał zabrać ze sobą notatek, które tak skrupulatnie tworzył w czasie zajęć. Wyjątkowo starannie słuchał nauczycielki, nie zwracając uwagi na nic innego. Z niezwykłą uwagą przyłożył się do lekcji, by rano, po obudzeniu, okazało się, że cała jego praca przepadła. Zmierzając zatem w stronę obserwatorium, miał ogromną nadzieję, że notatki nadal będą znajdowały się w tym samym miejscu, w którym je pozostawił. Byłby bowiem bardzo zły, gdyby, po dotarciu na miejsce, stwierdził, że nie ma tego, po co przyszedł. Nie dość, że specjalnie się tu fatygował, to jeszcze miałoby czekać u celu wędrówki rozczarowanie, bo jakiś wyjątkowo leniwy idiota postanowił przywłaszczyć sobie jego pracę? Albo wiatr, tak po prostu, wszystko rozdmuchał? To byłoby powyżej krytyki. I gdy wpadł na taras z teleskopami i różnymi innymi dziwnym sprzętami do nauki astronomii, potrącił kogoś.
- Uważaj trochę, co? – rzucił rozeźlony, wzrokiem omiatając posadzkę w miejscu, w którym wczoraj zajmował stanowisko.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Kestrel Seward on Pią 22 Kwi - 14:34

Dziewczę beznamiętnym błękitnym spojrzeniem omiotło całą okolicę, od jeziora, po chatkę gajowego, a gdy nie znalazła nic wartego uwagi po prostu zrezygnowała osunęła dłoń wzdłuż swej talii i ułożyła policzek na barierce, bezceremonialnie wypinając tyłek dla uprzyjemnienia widoków potencjalnym gościom obserwatorium. Po dłuższej chwili postanowiła się odsunąć i pooglądać niebo przez teleskop, ale jej szatański plan zniweczył jakiś ulizany, czarnowłosy chłopak, który bezczelnie ją potrącił i jeszcze śmiał mówić do niej takim tonem. Do niej! Jak on w ogóle śmiał!? Wybrał sobie chłopak chwilę, nie ma co. Jestem cholernym kwiatem lotosu na zajebiście gładkiej tafli jeziora. powtarzała sobie w myślach nie chcąc wyjść na bynajmniej nierozgarniętą, lub co gorsza... ze sporym ubytkiem na rozumie, a bądź co bądź, chociaż trochę zależało jej na normalnej opinii. Spojrzała w górę przyjmując obojętny ton, bijąc pewnością siebie, choć tak nieprawdziwą jak czerwień na jej paznokciach, a jej wzrok natychmiast zmienił się w pobłażliwy, z wyższością, choć wcale nie była wyższa, większa, ładniejsza czy też fajniejsza, nie no, fajniejsza była, mierzyła ślizgona (a przynajmniej jej dedukcyjne umiejętności wskazywały na takież jego pochodzenie, w końcu kto inny burczy i furczy na boguducha winne dziewczęta? tylko te pajace). Powiodła spojrzeniem pełnym samurajskich mieczy, ostrzy i celtyczkich sztyletów za wzrokiem chłopaka, po czym uśmiechnęła się aż zanadto przymilnie i odpychając się delikatnie od barierek podeszła do niego, z dłońmi splecionymi za plecami. Nachyliła się z udawaną ciekawością i aktorskim zainteresowaniem po czym najsłodszym ze słodkich głosików zagadnęła:
- Czego szukasz? Zgubiłeś mózg? Och tak.. to zdecydowanie tłumaczyłoby nieumiejętność koordynacji ruchowo-myśleniowej. W takim razie jestem skłonna wybaczyć to, że twój tyłek (och tak... zdecydowanie fajny tyłek) omal nie wyrzucił mnie za barierkę.
avatar
Kestrel Seward
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : ¾
Skąd : Belfast

http://krklove.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Angel Rackharrow on Pią 22 Kwi - 14:58

A Angel ani myślał przejmować się tym, że mógłby kogoś przypadkiem wypchnąć za barierkę, robiąc nie tylko temu komuś, ale przede wszystkim szkodę sobie i własnej, jakże nienagannej jeszcze, opinii. Wszak nikt nigdy nie uskarżał się na Rackharrowa, każdy nauczyciel chwalił go i jego umiejętności, a także ambicje i intelekt. Tym razem jednak wszystko wskazywało na to, że ktoś wyjątkowo nie chciał zgodzić się z ogólnie przyjętymi przez brać uczniowską pogłoskami, jakoby to Ślizgon, wcale nie byle jaki, był tym najbystrzejszym i najmorowszym chłopakiem. On jednak nie zwracał uwagi na potrąconego osobnika. Nie odwrócił się, sprawdzając czy może nie wpadł przypadkiem na jakiegoś swojego znajomego. Musiał znaleźć notatki i czym prędzej udać się z powrotem do dormitorium, by odrobić pracę domową. Eseje, wykresy, obserwacje i różne, inne dziwne rzeczy spadły niczym grom z jasnego nieba na jego barki i przygniotły swoim ciężarem. Lecz jako przyszły Uzdrowiciel, nie mógł tak po prostu się poddać. To nie wypadało. Musiał pokazać się znowu z jak najlepszej strony.
Uniósł brwi, odwracając się na pięcie. Spojrzał z góry na dziewczynę, mierząc ją takim samym groźnym spojrzeniem, jakim potraktowała go ona. Nie mógł pozostać jej dłużny, gdyż to oznaczałoby, że wcale nie jest takim groźnym Ślizgonem. Albo, co gorsza, ze w ogóle nie jest Ślizgonem i Tiara Przydziału całkiem przypadkowo umieściła go u podopiecznych Slytherina.
- Ja przynajmniej swój zgubiłem, lecz wygląda na to, że ty nie posiadasz go wcale, skoro z takim przekonaniem nastajesz na mnie i jawnie próbujesz rzucić mi wyzwanie – zauważył, wyginając usta w pogardliwym uśmiechu.
I nagle je dostrzegł. Notatki leżały pod jedną, jedyna ławeczką, znajdującą się tuż przy wyjściu z obserwatorium. Szybkim krokiem podszedł do nich i z namaszczeniem sięgnął po nie. Przejrzał kartki, sprawdzając, czy nic się nie zgubiło – były wszystkie, w stanie nienaruszonym. I nagle napięcie z niego spłynęło, jakby je ręką odjął. Całe szczęście.
- Jeszcze tu jesteś? Naprawdę masz ochotę sprawdzić, jak czują się pisklęta, gdy rodzice wymuszają na nich pierwszy lot?
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Kestrel Seward on Sob 23 Kwi - 13:30

Angel w ogóle nie wyglądał na takiego, który by się czymkolwiek przejmował, toteż cała jego ignorancja nie zrobiła na Kestrelce większego wrażenia. Jedynie podjudzała jeszcze bardziej ten pożar, który rozpalił się w niej wraz z pierwszymi słowami ciemnowłosego chłopaka. Już bijąca od niego aura doprowadzała dziewczynę do szału, początkowego stadium białej gorączki, ale jak na ułożoną dziewczynę z dobrego domu, o znanym w szkole nazwisku i naprawdę ogromnej rodzinie musiała sprawiać wrażenie wychowanej i kulturalnej, choć z najszczerszą chęcią rozczochrałaby mu porządnie tą nazbyt wypielęgnowaną czarną czuprynę. Czując na sobie jakże piekące i bolesne spojrzenie domniemanego ślizgona, zmarszczyła ostrzegawczo brwi i zacisnęła usta w cienką linię. Z całą pewnością chłopak nie da szybko za wygraną i zwyczajnie jej nie przeprosi, a przecież o to jej w tej całej gadce chodziło. W takim razie, jako uparciuch i osioł numer jeden, Kerstrel Erin Jade Seward nie odpuści mu póki nie wydusi z siebie tego trzyzgłoskowca!
- Moim zdaniem jestem w o wiele lepszej sytuacji. Skoro twierdzisz, że nie mam mózgu to miałam aż szesnaście, niemal siedemnaście, lat na przyzwyczajenie się do tego braku i widzisz? Daję radę. Za to ty? ... Nieszczęście. Zostałeś skazany na ubytek czegoś... co w sumie i tak nie było zbytnio używane, ale jednak masz 1400 gramów mniej. Jak się z tym czujesz? - stwierdziła przemądrzałym i nadzwyczaj dumnym głosem, w którym kryły się jakieś cząstki bazyliszkowego jadu. Pytanie, które zadała, wypowiedziała głosem tak uroczym, zatroskanym i po prostu kochanym, głosem jakim zwracała się jedynie do najbliższych. Ach! Jakiegoż to awansu w tej sekundzie mógł doznać chłopak! Z niemałym zainteresowaniem powiodła spojrzeniem za ruchami towarzysza, chcąc znać cel jego przybycia tutaj (z całą pewnością nie przyszedł tu po to by wypchnąć ją z obserwatorium... chociaż, z takimi to nic nie wiadomo). Kiedy zauważyła jak wyciąga spod ławki jakieś karteluszki uśmiechnęła się podstępnie. Słysząc jego słowa nie mogła powstrzymać się od komentarza, poprzedzającego szykowany podstępik. W myślach z cwaniackim uśmiechem zacierała ręce.
- Nie strasz mnie. Od straszenia to są duchy... a nawet i nie. - mruknęła z ignorancją w głosie po czym podeszła bliżej chłopaka, chyba nawet aż za blisko, z wyzywającym uśmiechem - A.... to tak. Czyżbyś należał do ugrupowania "Postrach Pierwszorocznych Krukonów",a teraz odbierasz zadanie domowe odrobione przez zapracowanego okularnika z niebieską insygnią? Możesz być z siebie dumny - ostatnie zdanie wypowiedziała z niemałym niezadowoleniem i pogardą, w końcu ona zawsze musiała pracować sama na swoje oceny (i tak nie najlepsze), a ślizgoni mieli to wszystko w głębokim poważaniu i tak czy siak wykorzystywali młodszych... i głupszych do tej niewolniczej pracy. - Nie jestem tylko pewna czy profesor de Fines będzie zadowolona, kiedy się o tym dowie - podstępny, wredny i cholernie złośliwy uśmieszek ponownie wpłynął na uroczą, niewinną i anielską buźkę Gryfonki, jakże dumnej gryfonki. - No chyba, że mnie przeprosisz. Wtedy to małe przestępstwo zostanie między nami - szepnęła mu niemalże do ucha - Wiesz... nie jestem typem konfidenta...
avatar
Kestrel Seward
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : ¾
Skąd : Belfast

http://krklove.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Angel Rackharrow on Wto 26 Kwi - 19:39

To aż przykre, że Kestrel miała tak okropne zdanie o dopiero co poznanym chłopcu i świadczyło to o tym, iż samą siebie uważała za pępek świata. Chociaż i to mogło być niewłaściwym osądem – wszak nie należy oceniać ludzi po pierwszym wrażeniu, które w większości przypadków jest mylne. Każdy przecież podczas pierwszego spotkana chce udowodnić przede wszystkim sobie, że jest zupełnie inny, niż w rzeczywistości. Egzystencja ludzka według takich osobników opiera się głównie na grze aktorskiej, jednoosobowego teatru. I wszystko to prowadzi tylko do katastrofy, gdyż w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że takiż oto artysta nie posiada za grosz czegoś, co roboczo nazwane zostało talentem
Tym razem to on zacisnął usta, nadal wpatrując się w dziewczynę spojrzeniem lodowatym i tak nieprzyjemnym, że aż ciarki człowieka przechodziły. Angel zdecydowanie nie lubił, gdy ktoś, kogo nie znał, zwracał się do niego w ten sposób. Może to z powodu zbyt dużego mniemania o sobie, może dlatego, że nie był przyzwyczajony do takiego traktowania, a może wpływ na to miał zupełnie inny, nieznany mu czynnik – to nie było w tej chwili istotne. Najważniejszą sprawą stało się spławienie tej upartej pannicy, która w niepoprawny sposób przeszkodziła mu... Właściwie to w czym? W zabraniu kartek? W oddychaniu powietrzem, które nawet do niego nie należało? Angel popadał ze skrajności w skrajność; udzielała mu się paranoja większości Ślizgonów – wszak wychowankowie Slytherina byli tymi najlepszymi z uczniów Hogwartu. Gillian miała rację, nie jest w niczym lepszy od reszty tego tałatajstwa.
- Uważaj, bo uwierzę, że tak bardzo przejmujesz się moim stanem. Nie powinnaś interesować się tym, co w żadnym, najmniejszym nawet stopniu, cię nie dotyczy. Napychasz sobie biedy, a później będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów – warknął z nieskrywanym niezadowoleniem – jej naprawdę już dawno powinno tu nie być, więc dlaczego jeszcze przed nim stoi i do niego mówi?
Gdy tak się do niego zaczęła niebezpiecznie zbliżać, a odległość, jaka ich dzieliła, nie przekraczała pięciu centymetrów, Rackharrow zaczął odczuwać dyskomfort. Nie, żeby miał coś przeciwko fizycznej bliskości, jednak wolał, gdy wiedział cokolwiek o drugiej osobie. Nie lubił randek w ciemno, nie przepadał za niespodziankami. A dziewczę właśnie takową mu zafundowało. Cofnął się o krok, lecz za plecami poczuł chłód kamiennego murka, odgradzającego uczniów od kilkunastometrowej przepaści. Przełknął ślinę, robiąc dzielną minę. Wszystko przecież będzie dobrze, ona mnie nie zje!, pomyślał gorączkowo myśląc nad tym, jak tu się uwolnić z potrzasku.
- No, chyba cię popieprzyło. I to zdrowo popieprzyło – stwierdził, słysząc oskarżenie. Poczuł się, jakby ktoś mu rzucił pod nogi wyjątkowo obrzydliwy okaz sklątki tylnowybuchowej. On wykorzystuje kogokolwiek, by mu pisał wypracowania? Że niby sam nie potrafi tego robić?! Wolne żarty! Ślizgon poczuł się wyjątkowo dotknięty tymi słowami, co było widać jak na dłoni – na jego twarzy odmalował się wyraz jawnego oburzenia. – Nie potrzebuję wykorzystywać żadnych Krukoniątek, a to nie jest praca domowa, którą jakoby potajemnie, w sekrecie przed wścibskimi oczyma żadnych sensacji uczniów, odbieram. – Gniew w głosie Anioła powoli malał, ustępując miejsca tonowi o wiele spokojniejszemu. Musiał przecież teraz wyjaśnić wszystko, bez użycia siły i podnoszenia rabanu. Nic się nie stało... – W ogóle jak możesz mnie o coś takiego oskarżać?! I jak śmiesz mnie szantażować! Może sama masz coś do ukrycia, co? – ryknął, pochylając się nad nią. Ich nosy niemal się stykały, lecz on jakby wcale tego nie zauważał.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Kestrel Seward on Czw 5 Maj - 9:49

Kestrel lubiła osądzać innych ale jakoś nigdy nie zależało jej na tym by ludzie osądzali ją, broniła się przed tym jak tylko mogła, choć tak czy siak było to bezcelowe i nieuniknione, wszak ludzie i tak zrobią co będą chcieli, chyba właśnie po to otrzymali wolną wolę. Kestrel nie interesowały uczucia innych, nie znajomych, bowiem jeśli chodziło by o przyjaciela w życiu nie zachowałaby się w podobny, prowokatorski i zdecydowanie nie przyjemny sposób. Zwyczajnie nie lubiła nowego, i miała do tego święte prawo, ale mimo wszystko nie powinna. Tyle, że z nią było zupełnie jak z słupem, można było sobie gadać do woli, a ona i tak nie słuchała, działała według własnego planu, własnych rozmyślań, własnej koncepcji i sposobu bycia. Chwilowo nie miała najmniejszego zamiaru tego zmieniać. Kiedy chłopak zmierzył ją lodowatym spojrzeniem, choć gdzieś tam w głębi cholernie się przeraziła, to na zewnątrz, jako rodowita gryfonka, nie dała tego po sobie poznać i trwała w bezruchu z hardą miną, patrząc mu prosto w chłodne oczy, ukazując brak strachu i wzruszenia próbą ataku na jej osobę.
- Ach... no tak. Kiedy kompletnie nie wiesz jak się zachować po prostu zaczynasz grozić - powiedziała melodyjnie, spokojnie po czym ściągnęła brwi, zmarszczyła nosek i z pysznym, dumnym uśmiechem odpowiedziała mu niemalże przez zęby - Typowe zachowanie Ślizgona. Zero inwencji twórczej. Schodzicie na psy, tak łatwo was rozgryźć. - wymamrotała wzruszając ramionami i przyjmując ponownie, swój zwyczajny, całkiem nie wyróżniający się żadną emocją, wyraz twarzy. Nie miała zamiaru się tutaj z nikim bić, co to to nie, ale żaden, nawet największy i najgorszy ślizgon, nie będzie jej mówił takich rzeczy, nie będzie jej rozkazywał. Jako wolny duch i tak zrobiłaby co tylko by chciała, ale mówiłam już o tym wcześniej, nie potrzebnie wracamy, choć najwyraźniej koło wokół tej sprawy właśnie zaczęło się zamykać. Gadanie - reakcja - "robienie co chcenie" - gadanie - reakcja - "robienie co chcenie"... i tak w kółko.
- Zdecydowanie mam prawo was osądzać, a raczej ciebie osądzać, bo nie raz spotkałam się z takim beznadziejnym targiem zadań domowych. Ale ty jesteś inny... och tak - zakpiła z niego, nawet się z tym nie kryjąc - Jeśli się pomyliłam to dlaczego nie powiesz mi jak było na prawdę, hm? Tylko kręcisz koło za kołem wokół tej sprawy, wywijasz się jak rasowy wąż, a ja dalej nic nie wiem - zdecydowanie była nie zadowolona z obrotu sytuacji, w końcu była ciekawa, po co też chłopak tu przyszedł, jeśli nie po zadanie domowe i czym były owe karteluszki?
- Tak, mam do ukrycia dwa ciała wyssane z życia, chcesz użyczyć mi miejsca pod twoim łóżkiem? - zażartowała ze sceptyczną miną po czym oparła się o balustradę balkonu, obok Angela.
avatar
Kestrel Seward
Dorosły

Liczba postów : 41
Czystość krwi : ¾
Skąd : Belfast

http://krklove.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Angel Rackharrow on Wto 28 Cze - 23:55

To nie było tak, że kiedy nie wiedział, co zrobić czy jak się zachować, zaczynał grozić. On, na dobrą sprawę, bardzo rzadko uciekał się do takich tanich sztuczek, uważając je za beznadziejne, przereklamowane i całkiem nie na miejscu. Groźbą, agresją i pięśćmi niczego nie da rady wskórać i doskonale o tym wiedział, chociaż czasem zdarzały się chwile, gdy całkiem o tym zapominał i nieświadomie upodabniał się do wszystkich tych ludzi, z którymi nie chciał mieć nic wspólnego.
- Coś podobnego? A co ty możesz o tym wiedzieć? Nie, nie odpowiadaj – zastrzegł, widząc, że już szykuje się do odpowiedzi. – Nie chcę o tym wiedzieć, nawet jeśli to porywająca i zapierająca dech w piersiach opowieść.
Nie wątpił, że zrobiłaby wszystko, by tylko nie zrobić tego, o co ją prosi, co jej każe i w ogóle, czego od niej chce. Taki naturalny odruch każdego, młodego człowieka – sprzeciw, bunt, łamanie wszelkich konwenansów, wychylanie się poza tłum. Nie można było tego zatrzymać, nie można było się temu w jaki kolwiek sposób sprzeciwić. Nie można było zrobić nic.
- Wątpię, byś uwierzyła w moje usprawiedliwienie, szczególnie, że sam nie raz słyszałem je z ust tych, którzy nie jedno mieli na sumieniu. To nie postawiłoby mnie w lepszym świetle, niż obecnie – wzruszył ramionami, składając kartki i wsuwając je do kieszeni spodni; ręce takoż w kieszeniach spodni schował. Później temperatura w obserwatorium nieco się ociepliła, a dwójka uczniów, troszkę bardziej pokojowo do siebie nastawionych, niż chwilę wcześniej, opuściła wieżę i udała się w swoje strony, do tylko sobie znanych spraw.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Heath Cole on Pon 7 Lis - 17:23

Początek tygodnia a Gryfonowi odeszła cała chęć do nauki po dzisiejszych Eliksirach ze Snape'em do którego podobnie jak cały dom Gryffindora nie pałał szczególną sympatią. Co więcej dzisiaj zbierał od niego szczególnie dużo uwag przy ważeniu eliksiru co jeszcze bardziej dawało mu się we znaki jeśli chodzi o chęci do czegokolwiek na tej lekcji. Zamiast więc siedzieć w pokoju wspólnym postanowił się trochę przewietrzyć. Błonia o tej porze roku nie dawały zbytniego pola do popisu natomiast wieże wręcz przeciwnie. Rozciągał się stąd wspaniały widok, a co więcej było tutaj na tyle spokojnie że można było odpocząć od gwaru panującego w niektórych pomieszczeniach zamku. Ubrał się w swój ciepły płaszcz, owinął w szalik w tradycyjne barwy Gryffindoru i ruszył. Po drodze mijał kilka grup uczniów zmierzających w przeciwne aniżeli on kierunki. Kiedy dotarł na miejsce oparł się o barierkę i przyglądał temu co rozciągało się naokoło zamku. Dzięki temu, że była to najwyższa wieża w Hogwarcie dawało to możliwość wspaniałego podziwiania zachodu Słońca które teraz miało miejsce. Heath stał tak zamyślony i pogrążony w ciszy otoczenia spokojnie zbierając myśli jakie krążyły mu po głowie...
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lottie O'Donnell on Pią 11 Lis - 13:51

Czegoś Lottie brakuje. Samotności, pozwalającej mozolnie poukładać wszystkie chaotycznie rozproszone myśli w jedną, logiczną całość? Rozsadzającej żyły adrenaliny, która pozwala posiadać choć namiastkę świadomości, że żyje się właśnie tu i teraz? Pokrzepiającego słowa, pozbawionego oportunistycznego zabarwienia? Silnych ramion, zamykających ją w uścisku? Przestrzeni, swobody i wolności ruchów? Szarlotka nie wie, czego jej brakuje, jednakże uczucie pustki, które odczuwa jest tak silne, że uniemożliwia jej spokojne siedzenie w jednym miejscu. Lawiruje labiryntem korytarzy, to wspinając się w górę, to schodząc w dół. Przechodzi metr za metrem, nie zastanawiając się, ile kilometrów tak właściwie zostawia za sobą. Po prostu idzie - przed siebie, bez widocznego celu. W końcu natrafia na drzwi. Opiera dłonie na przeszkodzie i popycha ją do przodu. W tej chwili w jej twarz uderza silny podmuch zimnego jesiennego wiatru, jednakże to nigdy nie stanowiło dla niej przeszkody. Obejmuje się ramionami, zaciskając usta w wąską kreskę i wychodzi na zewnątrz. Nie jest tu sama, ale w tej chwili to nie zdaje się jej przeszkadzać. Tym razem nie ma nic przeciwko towarzystwu. Zbliża się do Heatha, siada na barierce w niedalekiej odległości od niego, przerzuca nogi na drugą stronę tak, że swobodnie zwisają z przerażającej wysokości. Prawie, jak gdyby latała. Przez chwilę, trwającą zapewne ułamki sekundy, cierpliwie wpatruje się w zachodzące słońce, by potem przenieść wzrok na niego. Nigdy nie potrafi dostrzec w zachodach nic pięknego.
- Ludzie uważają to za romantyczne, zupełnie nie rozumiem dlaczego - mówi spokojnie, poprawiając długą spódnicę.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Heath Cole on Pią 11 Lis - 14:42

Często nie wiemy czego nam brakuje ale wystarczy wejrzeć w głąb siebie żeby dostrzec wolne miejsce na to co jest nam potrzebne. Heath czując jakąkolwiek potrzebę zazwyczaj zaspokajał ją w szybkim tempie.
Stał patrząc w kierunku zachodzącego słońca zamyślony na tyle żeby zdać sobie sprawę z obecności Lottie zanim się odezwała i podeszła do niego. Kiedy skomentowała sytuację jaka miała miejsce nie odwrócił wzroku w jej kierunku. Jedyną jego reakcją było przemyślenie odpowiedzi jaką miał za chwilę jej dać. Dla niego zachód słońca był jedynie czymś co lubił oglądać. Nie miało żadnej głębszej wartości. Chociaż może sytuacje nabierają jej kiedy wiążemy z nimi jakieś wspomnienia?
-Może dla tego że tego potrzebują?- Heath potrzebował jedynie chwili spokoju i wyciszenia chociaż towarzystwo nie przeszkadzało mu teraz. Rozmowa..? Czemu nie...
W obecnym stanie nie znajdywał żadnego powodu z jakiego obecność Gryfonki miałaby mu nie odpowiadać toteż nawet lekko się ucieszył że się pojawiła. Jeśli można to nazwać radością. Na szczęście nie był na tyle wylewną osobą, która okazywała swoją radość na wszystkie strony.
-Co sprowadza szesnastoletnią dziewczynę na szczyt mroźnej wieży jeśli nie jest to zachód słońca?- Zastanawiało go to w tym momencie. Większość jej koleżanek zapewne wzdychałaby na jej miejscu widząc tą sytuację, a ona tego nie robiła. Była więc ciekawsza i bardziej skomplikowana, przynajmniej na pierwszy rzut oka od chichoczących zgraj dziewczyn biegających po zamku.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Lottie O'Donnell on Pią 11 Lis - 15:20

Lottie odczuwa pewnego rodzaju wdzięczność, zmieszaną z ogromną ulgą, gdy odkrywa w tej chwili na nią nie patrzy. Że zachód słońca okazuje się ważniejszy od niej. Szczerze nie znosi ludzkich spojrzeń, zwłaszcza tych męskich. Zwłaszcza tych maślanych i pożądliwych. W takich chwilach nie czuje się jak człowiek, a niesamowity eksponat w muzeum, podczas gdy inni zdają się jedynie rozbisurmanionymi dziećmi, przyklejającymi nos do siebie. Nie jest dla niej ważne, że to nie zależy od nich, że wszak jest jedynie rzeczywistym odzwierciedleniem mitycznych syren, które wiodły młodych mężczyzn na zgubę. Cóż z tego, że patrząc na nią mimowolnie gubią rozum? To nie było ważne. Liczy się jedynie to, że nie ceni się jej za to, kim jest, a stawia się ją na piedestale jedynie dzięki temu, jak wygląda. Jedynie chwile, gdy spojrzenia jeszcze nie spotykają się, gdy to kim jest nie zaczyna mieć jeszcze znaczenia pozwalają jej na namiastkę normalności.
- Czego? Świadomości, że coś się kończy? Że tracą kolejny dzień swojego życia? Nie jestem przekonana, czy tak bardzo potrzebujemy odczuwać ubi sunt na własnej skórze - mówi, nieznacznie wzruszając szczupłymi ramionami, skrytymi pod zbyt dużym karminowym swetrem. Dzisiaj jest w nastroju do filozoficznych dysput, dzisiaj chce nawracać świat. Dzisiaj rządzi nie szalona Szarlotka, która będzie odkręcać kurki z gazem i kosztować autodestrukcji, a Charlotte, która zamierza ratować ludzkość.
- Nogi - odpowiada, jak gdyby stanowiło to najoczywistszą oczywistość. Lotka nie zwykła chichotać. Nie zwykła nawet uśmiechać się całkowicie, ale najwyraźniej taki już jej urok.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Heath Cole on Sob 12 Lis - 17:36

Nie chodzi tu o to co jest ważniejsze bo przynajmniej dla Cole'a jeśli się z kimś rozmawia to savior-vivre wymaga żeby zwracać na tę osobę uwagę. Kontakt wzrokowy jednak nie był dla niego wymagany tym bardziej że wiedział o urodzie panny O'Donnel i jej spokrewnieniu w jakimś tam stopniu z willami, co za tym idzie nie zamierzał patrzeć na nią jak inni maślanym i otępiałym wzrokiem. Według chłopaka rozmowa mogłaby nie mieć naturalnego przebiegu gdyby się rozkojarzył, a nie chciał tego ani trochę. Fakt że przez spory czas chodzą już razem na zajęcia i są z jednego domu uodpornił go na jej względy. Mimo wszystko wolał jednak minimalizować szansę na zamyślenie z niektórych powodów. Jeśli chodzi o piedestał Heath nie był typem chłopaka który miałby stracić głowę dla jakiejkolwiek dziewczyny obojętnie jakby miała ona wyglądać o to Lottie nie musiała się martwić.
-Może tego że w przyrodzie koniec jednej rzeczy daje początek drugiej...- Na swoją odpowiedź sam nieco się zdziwił bo nie miał nigdy skłonności do filozofowania. -Ja raczej nie potrzebuję... Ale ja, nie znaczy wszyscy.- Po swojej wypowiedzi spojrzał na nią przez kilka sekund zastanawiając się czy nie dodać czegoś. Stwierdził jednak że nie ma potrzeby. Czasem lepiej być bardziej lakoniczny. Odwrócił głowę i utkwił znów swój wzrok w oddali. Słońce przestało go już teraz zajmować.
-No cóż... Jest to jakiś powód.- Przyznał jej lekko kiwając głową. Urok ludzi jest sprawą spersonalizowaną, właśnie to czyni każdego innym. Nie byłoby w nim nic godnego uwagi gdyby się powtarzał.
avatar
Heath Cole
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Obserwatorium

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach