Salon Ravenclawu

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Sob 26 Lut - 9:15

Zobaczyła jak szczerzy do niej ząbki. Wiedziała że ją prowokuje i nie miała zamiaru się poddać. Nie teraz.
Usłyszała pytanie. Super, teraz będą sobie przekazywać piłeczkę w nieskończoność. Chyba że ona da mu to co chciał.
- Co mogę dać... Oj nie wiele, kochany, niewiele.- Mruknęła.
Poczuła jak jego ręce zaczynają pracować. Kiedy ona wplatała palce we włosy chłopaka, on nie miał zamiaru pozostać dłużnym. Śledziła ruch jego dłoni od uda w duł, aż do kolana. Zachwycał się całą Lilith. Ona widziała to w jego oczach.
Postanowiła dać mu trochę więcej. Przysunęła się do niego bardziej i pocałowała go tak namiętnie jak tylko potrafiła. W tym czasie jedna z jej rąk była dalej wpleciona w jego włosy, a druga delikatnie muskała jego szyje.
- Nie wiem czy uda mi się wystarczająco dużo zapłacić za pomoc. - westchnęła z rozkoszą i nie dając mu czasu na powiedzenie niczego pocałowała go znowu. Kiedy zabrakło jej powietrza zsunęła się z pocałunkami na szyje. Nie wiedziała co robi, ani co ją opętało, ale czuła że wie czym sprawić chłopakowi przyjemność.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Sob 26 Lut - 18:17

On nie zamierzał dać jej takiej możliwości żeby się nie poddała. Tym bardziej że wiedział czego ona chce.
Tak by właśnie zrobił bo to że był uparty, a nawet bardzo, było jedną z cech która się zazwyczaj szybko w znajomościach ujawniała.
-Jestem pewien że jak się postarasz to coś wymyślisz, przypominam że nie am dużo czasu bo wcześnie nie jest..-
Kiedy się do niego przysunęła i pocałowała go to wtedy już wiedział że tyle w zupełności wystarczy jak za taką pomoc. Czuł ją blisko siebie i było mu z tym niebywale dobrze. Jeszcze te jej ręce błądzące po nim...
-Myś...- Zanim zdążył powiedzieć Lilith kontynuowała, a on nie miał zamiaru jej przerywać tym bardziej że jemu było bardzo przyjemnie.
Może powinien jej powiedzieć że już dosyć ale również ją całował bo jego opanowanie już poszło spać.
Następnym razem będą musieli spotkać się gdzieś gdzie nikt im nie będzie przeszkadzać, a nie w pokoju wspólnym. Jednak na razie nie myślał o tym zbytnio. Wolał się delektowac chwilami z Lilith.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Sob 26 Lut - 18:59

Odsunęła się od niego kawałek jej oddech był przyśpieszony, a serce waliło tak, że niemal je słyszała. Wciąż czuła jego usta na swoich. Kręciło jej się w głowię. Zamglone, błyszczące, zielone oczy spoglądały w jego.
-Chciałeś coś powiedzieć?- Jej głos drżał, a rozmarzony nieobecny uśmiech, sprawiał, że dziewczynie trudno było się oprzeć.
Lekko rozwichrzone włosy chłopaka, połyskujące w świetle płomieni, hipnotyzowały ją. Jego wzrok... piękne oczy spoglądające tylko na nią.
- Nawet nie wiesz ile dla mnie teraz znaczysz... - wyszeptała.- Ja to powiedziałam na głos?- zapytała, niepewnie po chwili. W sumie to wcale jej to nie przeszkadzało, ale nie wiedziała co chłopak na to odpowie.
Znowu delikatnie musnęła jego wargi. Zacisnęła palce na jego szacie. "Nigdzie go nie puszczę" zachichotała wtulając się w jego ramie.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Sob 26 Lut - 19:49

Kiedy się od niego odsunęła miał chwilę żeby złapać oddech. Spojrzał na nią i widział że już jest zmęczona. Powinna już iść spać.
-O Tobie mówi bajka, takie jest rozwiązanie. Jesteś idealna, jak z bajki...- Czasem mówił może trochę za dużo ale nie przejmował się tym zbytnio, dla niego Lil była idealna.
Wyglądała teraz piękna, oświetlona kominkiem w płomiennych włosach wyglądała jak nie z tego świata. Miał nadzieję że kiedy zaśnie to wszystko nie okaże się tylko złudzeniem a ona dalej będzie. Nie potrafiłby teraz przestać myśleć o niej.
Sam był już trochę zmęczony jednak Lilith rozgrzewała go i powodowała że zmęczenie znikało a on chciał siedzieć obok niej.
-Wiem za to ile Ty znaczysz dla mnie Lil,- odpowiedział jej szeptem do ucha. -Dokładniej to wyszeptałaś.- Uśmiechnął się do niej promiennie. Petrus lubił kiedy mówiła mu takie rzeczy. Czuł że przynajmniej dla niej jest wyjątkowy.
"To było takie niewinne" pomyślał. Zresztą cała Lilith taka mu się wydawała. Czuł jak jej palce zaciskają się na jego szacie. Przytulił ją mocniej do siebie, tak żeby poczuła że i on jej nie puści.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Sob 26 Lut - 20:20

"Jesteś idealna, jak z bajki... " te słowa wywołały na jej policzkach kolejne rumieńce i uśmiech na ustach. Mimo tego że wiedziała, że ona mu się taka jeszcze bardziej podoba, ukryła twarz w jego szacie i w swoich włosach. Przymknęła oczy. Była gotowa zasnąć w jego objęciach, delikatnie chroniona przez jego ramiona, niczym najdelikatniejszy sen chroniony przez noc.
Usłyszała przez zasłonę snu jak mówi kim ona dla niego jest. Mimo tego że ledwo kontaktowała z rzeczywistością, to zrobiło jej się gorąco. Dalej ukryta w jego szacie starała się, żeby jej oczy nie zrobiły się szkliste. jeszcze mocniej zacisnęła palce na materiale,czując jak przygarnia ją do siebie bardziej. Teraz mógł z nią zrobić co chciał. Oczy się jej zamknęły i już zupełnie nie była w stanie myśleć. Jej oddech się wyrównał, zwolnił. Powoli zasypiała. Ale nie chciała tego. Nie chciała żeby ją zostawił.
- Nie chce iść jeszcze spać. - powiedziała cichutko.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Nie 27 Lut - 12:06

Patrzył na nią jak cała powoli odpływa. Widział że już nie wytrzymuje i że chciałaby już iść spać nawet jeśli mu tego nie powie. Przecież jest już późno, a ona miała ciężki dzień. Za każdym razem kiedy się wtulała w niego on przytulał ją jeszcze mocniej. Chciał jej pokazać że nie musi się bać że zniknie i że ją zostawi.
Jutro też się zobaczą i tak dzień w dzień. Oczywiście o ile Lilith znajdzie czas dla Petrusa. Tylko że tym razem spotkają się gdzieś wewnątrz zamku ale nie w pokoju wspólnym.
-Chyba jednak chcesz spać... Zanieść Cię do dormitorium?- Powiedział cicho do niej.
Widział że to by jej się przydało bo sama już jest zbyt zmęczona. Poza tym jest lekka jak piórko więc nie był to żaden problem dla niego.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Nie 27 Lut - 15:24

-Nie!- Niemal krzyknęła. Nie chciała żeby ją zostawił. Wszystko tylko nie to. - Jeszcze chwilę.- dodała już spokojniej. Nadal miała zamknięte oczy i delektowała się jego obecnością.
Wiedziała doskonale że to może się skończyć tak szybko i niespodziewanie jak się zaczęło. Nie wiedzieć czemu takie myśli strasznie ją bolały.
"Bądź realistką. W ciągu paru minut, tam na moście, taki chłopak jak Petrus nie mógł się w tobie zakochać. Może jesteś ładna, ale to wszystko. Poza tym, jesteś tylko dziwna," upomniała się w myślach.
- Nie chce spać. Bo znikniesz. I w moim dormitorium są potwory!- Uśmiechnęła się. Lubiła się zachowywać jak dziecko. To było ponoć urocze.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Nie 27 Lut - 18:33

-Spokojnie, przecież tylko zaproponowałem bo widzę jaka zmęczona jesteś. Poza tym jutro też jest dzień, i pojutrze.- Popatrzył na nią troskliwym wzrokiem i uśmiechnął się do niej.
Przytulił ją mocniej i pocałował w czoło.
-Uparciuch ale jak chcesz- Powiedział półgłosem.
Petrus bardzo chciał się spotkać z Lil nawet jeśli ona w to nie wierzyła. Przywiązał się do niej przez te kilka chwil i nie chciał zostawiać. Było mu dobrze przy niej i nie zamierzał tego kończyć.
-Nie zniknę kotku. Jutro też jest dzień i możemy się spotkać, i pojutrze. A przed potworami to Cię obronię.- Odpowiedział jej uśmiechem.
Dla Petrusa Lilith była taka malutka i bezbronna że kiedy zachowywała się jak dziecko to była naprawdę urocza. Taka maleńka i słodka. Dlaczego miałby nie chcieć spotkać się z nią znowu? Czasem naprawdę niepotrzebnie się bała.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Nie 27 Lut - 19:03

- Obiecujesz, że jutro też się spotkamy?- zapytała, otwierając oczy i patrząc na niego poważnie.
Lilith widziała w jego oczach troskę. "Martwisz się o mnie?" zastanawiała się.
"Jutro..." przeleciało jej przez myśli. "Jutro będzie cały dzień" Uśmiechnęła się.
- O ile jutro nie wpadnie na ciebie inna, niezdarna piątoklasistka. - dodała, nie do końca zdając sobie sprawę z tego że mówi to na głos.
Westchnęła, a w jej oczach pojawiły się błyski, które mówiły że jeżeli takowa się pojawi, to... Raczej zbyt długo sprawna nie będzie. Owszem. Lilith była była strasznie zazdrosna. Nie sądziła żeby jej przeszkadzało jakby Petrus przyjaźnił się z dziewczynami, ale jakby którakolwiek się do niego przystawiała, to by... skutecznie odwróciła jego uwagę od niej i zwróciła na siebie.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Nie 27 Lut - 20:35

-Tak obiecuję że jutro się spotkamy.- Nie zamierzał dawać jej odpoczynku od siebie.
Był jej a ona jego i teraz już nie ma odwrotu.
Tak martwił się o nią. Przecież to normalne że martwił się o osobą która była dla niego ważna. Jutro zajęcia a potem się spotkać także nie do końca cały dzień ale zdecydowana większość. Petrus nie mógł już się doczekać tego czasu spędzonego z Lilith.
-Nie będzie żadnej innej, a jeśli wpadnie na mnie to pójdzie dalej i tyle.-
Każdy lubi jak jego partner albo partnerka jest zazdrosna. Oczywiście są pewne granice ale Lilith na pewno nie jest jakaś obsesyjnie zazdrosna. Petrus też nie zamierzał pozawalać na zbytnie zbliżanie się jakichś chłopaków do jego Lil. Przyjaźń to jedno ale dostawianie się i otwarte flirtowanie to już całkiem inna sprawa na jaką Petrus w żadnym wypadku nie zamierzał być obojętny. Już on by się postarał żeby taka znajomość tak jak szybko by się zaczęła tak szybko by się skończyła.
-Nie martw się Lilith, jesteś jedyna i tak zostanie.- Powiedział szeptem Petrus chcąc uspokoić swoją towarzyszkę.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Lilith Emendatio on Nie 27 Lut - 21:11

-Ech... Teraz możesz nie zanieść- zaśmiała się.
Nie miała już siły na nic. Kompletnie na nic. Nawet na myślenie. Co było dziwne, bo Lilith lubiła myśleć.
Kiedy mówił jej, że to ona jest tą jedyną, zrobiło jej się tak dobrze. Czuła się całkowicie bezpiecznie.
- Oj... jeszcze Ci się znudzę. Albo będziesz miał mnie dość- ziewnęła. Już miała dość.
Jej głowa opadła na jego ramie i zamknęła oczy. Myślami znalazła się w parku swojego domu. Konkretniej na huśtawce, którą zawiesiła z tatą jak była mała. Wyobraziła sobie też, że Petrus tez tam był. Że ją huśtał i śmiał się tym swoim pięknym śmiechem. Że patrzył tylko na nią swoimi zielonymi oczami.
Uśmiechnęła się.
avatar
Lilith Emendatio
Uczeń

Liczba postów : 78
Czystość krwi : Pół krwi
Skąd : Wybrzeże Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Petrus Castus on Nie 27 Lut - 21:55

-Dobrze to już idziemy, kochanie.- uśmiechnął się tryumfalnie do niej.
Uniósł ją delikatnie przytulając mocno do siebie. Powoli zaczął zmierzać w kierunku dormitorium dziewczyn.
Była bardzo leciutka i niosło się mu ja jak piórko. "Mógłbym się do tego przyzwyczaić" pomyślał Petrus idąc z Lilith na rękach.
-Zaufaj mi że mi się nie znudzisz i nie będę miał Ciebie dość. Już prędzej będzie na odwrót i Ty mną się znudzisz.- Uśmiechnął się pod nosem.
Widział jak powoli zasypia na jego ramieniu ale nie miał serca jej budzić. Ciekawy był tylko o czym teraz myśli, albo raczej śni.
Swoją drogą on już też marzył tylko o tym żeby się wyspać przed kolejnym dniem zajęć, a później do Lilith. Tak, już nie mógł się doczekać aż znowu się z nią spotka i spędzą miłe chwile.
avatar
Petrus Castus
Dorosły

Liczba postów : 223
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Leeds, zamieszkały w Londynie.

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Elena Suilvan on Pon 28 Mar - 1:51

Leniwie, bo leniwie, ale jednak wygramoliła się z cieplutkiego łóżka w Dormitorium Dziewcząt. Przecierając mozolnym ruchem zaspane powieki, weszła do Pokoju Wspólnego Krukonów.
- Dzień dobry - mruknęła. Przez czystą grzeczność. Wypadało w końcu jakoś się przywitać z ewentualnymi towarzyszami. Nie wiedziała, czy takowi gdzieś tu są, bo wciąż przecierała oczy. Kiedy już zakończyła czynność i ujrzała, rozciągała się przed nią wyłącznie pustka. Nikogo nie było. Dziwne. Przyzwyczaiła się do tego, że pomieszczenie to tętni życiem. Najwyraźniej nie dziś. Uśmiechnęła się krzywo pod nosem, siadając na kanapie. Rozejrzała się raz jeszcze i kiedy już sama sobie potwierdziła, że to nie żadne omamy, zapatrzyła się w punkt przed sobą. Pochyliła nieco sylwetkę, układając dłonie na udach. Machinalnie odgarnęła nieustannie wpadające do oczu kosmyki i wypuściła z cichym świstem powietrze.
Nie dało się ukryć, że młoda dama potrzebowała dziś towarzystwa. Jednej żywej duszy, rozmowy. Dlaczego? Nie ma odpowiedzi. Czasem po prostu przychodzi taka potrzeba. I nie ma w tym chyba nic dziwnego. Co niecodzienne, miała również ochotę na zrobienie czegoś szalonego. Jednak to mogło oznaczać wyłącznie balansowanie na granicy wytrzymałości swojej, jak i osób przybywających w pobliżu. Wywalenie za niesubordynację murowane.
Wyprostowała się i odchyliła głowę do tyłu, ukazując przy tym gładką skórę szyi. Na chwilę obecną w Pokoju Wspólnym była tylko Elena i jej myśli. Stosowne, jak i te mniej.
avatar
Elena Suilvan
Uczeń

Liczba postów : 5
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Manchaster, Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Pon 2 Sty - 11:14

Po wycieczce do zakazanego lasu chłopak z przyjemność by odpoczął. Salon wspólny Krukonów wydawał się do tego idealnym miejscem. Cichy, pusty. Davot wszedł do środka i zdjął szalik a następnie ciepłą szatę. Nie miał ochoty wspinać się do swojego dormitorium więc po prostu rzucił ubranie na fotel. Wybrał ten najbliżej okna. Usiadł i delikatnie odchylił głowę do tyłu. Nie chciał spać tylko chwilę posiedzieć... z zamkniętymi oczami. Chłopak wziął jeden głęboki oddech. Wyjrzał za okno. Z salony był dobry widok na błonia. Wiatr akurat zaczął silniej zwiewać. Krukon w dobrym momencie wrócił ze swojego spaceru. Chłopak usadowił się jak najwygodniej i obserwował co dzieje się na zewnątrz. Kto wie, może trafi się jakaś okazja do rozmowy...
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Miyu Earlson on Czw 5 Sty - 23:06

Skrzypienie wózka. Japonka jechała, a na kolanach miała małą torbę. Z swojego dormitorium, trafiła do pokoju wspólnego krukonów. Musiała jakoś usprawiedliwić swoją nieobecność, musiała kogoś złapać...o jest. Jeden z krukonów, nawet go poznała, to dobrze. Zatrzymała swój wózek, nieopodal niego. W bezpiecznej dla niej odległości.
-Mógłbyś usprawiedliwić moje nieobecności? Powiedz, proszę że wyjechałam nagle do rodziny, dobrze?-zapytała obojętnym, zimnym głosem. Takim innym, obojętnym, wręcz przerażającym, niepodobnym do niej. Do tej, która ciągle się śmiała i pocieszała innych i znajdowała w nich radość życia. Obecnie w niej zgasła radość życia i zanikła. Japonka patrzyła na niego obojętnym wzrokiem, lekko je mrużąc i zaciskając dłonie nerwowo na torbie.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Pią 6 Sty - 0:46

Siedział sobie spokojnie patrząc przez okno. Słyszał jakieś skrzypienie lecz nie przejmował się nim, zignorował je. Dopiero gdy hałas nasilił się Davot zaczął się nad nim zastanawiać. Skądś go znał. Jakby całkiem niedawno go słyszał. Przyszło mu do głowy kilka możliwości lecz jedna wydała się najbardziej prawdopodobna. Wózek inwalidzki. Czyżby Miyu. Krukon odwrócił się, tak to ona. W dodatku gdzieś wyjeżdża. Oczywiście zrobi to o co prosi dziewczyna jednak nie był pewien czy może spytać o powód jej nieobecności. Może tylko zapyta z grzeczności, po koleżeńsku.
-Jasne. Czy... coś się stało? -spytał ostrożnie. To może być bardzo delikatna sprawa. Poza tym głos japonki był wyraźnie chłodny i wyprany z emocji. W pomieszczeniu jakby nagle zrobiło się zimniej. Coś musiało się stać. Jednak chłopak postanowił nie naciskać.
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Miyu Earlson on Pią 6 Sty - 12:28

Przynajmniej się zgodził. Kiwnęła lekko głową, na znak podziękowania. Bardzo jej tym ułatwił sprawę. Nie miała ochoty na rozmowę z nauczycielami. Pytaliby się, co się stało, nie. Nie miała na to ochoty. Nie chciała takich rozmów, ale też nie chciała, by własnie winowajca został ukarany...Gdy On się o to zapytał, ponownie coś w niej pękło. Oczy zaszły jej łzami, i odwróciła głowę, aby się całkiem nie rozpłakać. Zacisnęła mocniej palce na wózku i ruszyła do przodu. Opuściła to miejsce, bez słowa. Opuściła Hogwart na jakiś czas..
<z.t>
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Davot Leo Aaron Levittoux on Pią 6 Sty - 16:03

Zachowanie dziewczyny zaskoczyło Krukona. Coś musiało się stać. Ale co? Z tego co pamiętał to ona poszła z Michaelem po tym jak rozstali się w zakazanym lesie. Może on będzie wiedział o co chodzi. Ale czy Davot powinien się mieszać. W końcu ledwo ją znał. Japonka z płaczem wybiegła z salonu. To musiało być coś poważnego. Nie, jednak nie będzie wnikał. Jeśli wpadnie kiedyś na Puchona to może wspomni o tym ale nie będzie naciskał. To nie sprawa francuza. Davot posiedział jeszcze chwilę w salonie i doszedł do wniosku, że chyba powinien pójść do jakiegoś nauczyciel i poinformować go o tym, że Miyu nie będzie przez jakiś czas w Hogwarcie. Chłopak wiedział, że wyjazd do rodziny nie jest prawdziwym powodem. Do wszystko musiało mieć jeszcze jakieś drugie dno. Davot wstał z fotela i ruszył w stronę swojego dormitorium. Wszedł tam tylko na chwilę by zostawić płaszcz i szalik. Następnie wyszedł z salonu i skierował się w stronę gabinetu jednego z nauczycieli.
zt
avatar
Davot Leo Aaron Levittoux
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Francja

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Michael Irving on Pią 29 Cze - 18:32

Po udanej rozmowie i smakowitym posiłku udał się w górę zamku. Mijając kolejnych uczniów, przedarł się na schody, które zaprowadziły go wprost na szóste piętro. Tu skręcił w korytarze, aby udać się w stronę wież, gdzie znajdowały się krukońskie pokoje. Przy okazji nucił sobie, zresztą robił to prawie zawsze, jedną z ulubionych piosenek, których znał naprawdę dużo. Tradycyjnie włożył dłonie w kieszenie. W końcu dotarł do swojego celu, czyli wspólnego salonu. Tutaj zawsze panowała cisza, a pokój był ładnie wystrojony, dzięki czemu klimat tego pomieszczenia, jak najbardziej pasował młodemu czarodziejowi :
- Nikogo nie ma, pewnie siedzą teraz w czytelni i gapią w książki - mruknął do siebie z zadowoleniem. Rozglądnął się błyskawicznie w poszukiwaniu idealnego miejsca, gdzie mógłby chwilkę się zdrzemnąć. Bardzo szybko znalazł niewielką kanapę, leżącą centralnie pod oknem. Trochę zmęczony dzisiejszą sprawę z Pomphreyem, padł na nią, żeby po kilku minutach zapaść w sen.
avatar
Michael Irving
Uczeń

Liczba postów : 44
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Great Yarmouth, England

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Laila Desmet on Sob 7 Lip - 0:25

Spacer do pokoju trwał krócej niż zwykle, a może to tylko jej się wydawało z powodu miłej rozmowy? Fakt, że przez pierwszą jej część raczej niewiele mówiła i była cała czerwona z racji pewnego zakładu, który oczywiście przyjęła, pominiemy, jednak później udało jej się wrócić do swojej normalnej gadatliwości.
Dziewczyna miała jednak rację chcąc wrócić do zamku, przekonała się o tym wchodząc do pokoju wspólnego, gdzie o szyby zaczęły uderzać pierwsze krople deszczu, które za parę chwil miały przemienić się w niezłą nawałnicę. Ledwo przekroczyli próg a ona wymownie spojrzała w stronę dormitorium chłopców. Może i Jason odrobinę wyschnął podczas powrotu, jednak według niej przebrać się i tak musiał, nie zamierzała odpuścić.
Kiedy została chwilowo sama zadowolona usadowiła się na kanapie naprzeciwko kominka. Najwygodniejsze i najcieplejsze miejsce w całym salonie, przynajmniej według niej, na całe szczęście było wolne. Początkowo czekała cierpliwie, aż Jason się przebierze, jednak już po chwili zaczęła rozglądać się po pobliskich stolikach z cichą nadzieją, że może ktoś zapomniał zabrać ze sobą czegoś słodkiego. Mimo niepozornego wyglądu Laila była wielkim łakomczuchem i nie przepuszczała żadnej okazji by coś przekąsić, szczególnie coś słodkiego.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Jason Castlereage on Sob 7 Lip - 0:38

Udał mu się zakład, ale naprawdę nie wiedział, czy wytrzyma. Teraz, kiedy odkrył istnienie panny Desmet, nie przepuści żadnej okazji do wymienienia z nią chociażby kilku słów. Jednak w ich wykonaniu to może być całkiem dużo słów, w końcu tak szybko doszli do porozumienia.
Kiedy doszli do Pokoju Wspólnego, Jason miał ochotę rzucić się na kanapę i kontynuować ich jakże miłą rozmowę, ale już w drzwiach poczuł na sobie świdrujące spojrzenie Laili, które mówiło mu, że ma natychmiast iść do swojego dormitorium i się przebrać. Z westchnięciem, które miało symbolizować "Ach, te kobiety", wszedł powoli na schody i znikł w drzwiach sypialni.
Zrzucił siebie mokre ubranie, które zastąpił nową parą dżinsów i czarnym swetrem. Zmierzwił sobie włosy dłonią, powodując, że wyglądały na jeszcze bardziej nieuczesane niż zazwyczaj, po czym z szerokim uśmiechem na ustach wyszedł z dormitorium. Już po chwili znalazł się przy swojej nowej koleżance.
- Co się tak rozglądasz? Masz na coś ochotę? - spytał, przeciągając się na kanapie. Zerknął za okno i aż gwizdnął, gdy zobaczył pierwsze błyskawice, a zaraz potem usłyszał głośne grzmoty. - Miałem dobry pomysł z tym wróceniem do zamku, co?
Pokręcił głową. Rozejrzał się po Pokoju Wspólnym, ale nie wypatrzył nikogo znajomego, więc utkwił swoje brązowe oczy w Laili.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Laila Desmet on Sob 7 Lip - 0:51

Mógł sobie wzdychać ile zechciał, akurat w takich sprawach jak ta Laila mimo swojego wyjątkowo przyjaznego usposobienia potrafiła być uparta jak osioł, a nawet i gorzej. W końcu zdrowie miało się tylko jedno i głupio zaziębić się przez tak drobną rzecz jak przemoczone ubrania, a mimo ciepłego salonu nigdy nic nie wiadomo.
Jej poszukiwania niestety spełzły na niczym i tylko wpatrzyła się smętnie w kominek. Na całe szczęście tę chwilę nudy przerwało przybycie Jasona.
-Miałam małą nadzieję, że ktoś zostawił coś do jedzenia, ale niestety jakoś nikt nie chce się dzielić słodkościami - westchnęła.
Na całe szczęście błyskawicy nie zauważyła, jednak na dźwięk grzmotu spięła się lekko. Burza. Jak ona jej nie znosiła. Zazwyczaj podczas takowej chowała się w dormitorium pod kołdrę i zatykała uszy, teraz jednak raczej nie wypadało uciekać, właściwie nawet nie chciała, gdyby tak tylko przestało błyskać.
-O tak, świetny, gdybyśmy teraz byli na zewnątrz nie byłoby najprzyjemniej - wzdrygnęła się lekko.
Ona, na dworze, w trakcie burzy, panika gwarantowana. Nawet w bezpiecznej wierzy czuła, nazwijmy to, dyskomfort, co by było, gdyby musiała uciekać z pomostu.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Jason Castlereage on Sob 7 Lip - 1:46

A podobno Jason jest chodzącym ideałem rozsądku. No cóż - najwyraźniej zdolność racjonalnego myślenia przy pannie Desmet stopniowo zanika... przynajmniej u Castlereage'a. W normalnych okolicznościach już po swoim niefortunnym wypadku przy pomoście wróciłby do wieży zachodniej, przebrałby się i zajął czymś "pożytecznym", jak to mawiała jego mama, gdy budziła go o dwunastej w wakacje. Co jak co, ale Jason jest pewnym rodzajem leniucha. Zresztą, każdy jest.
- Zaraz wracam - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem, po czym znowu wślizgnął się do swojego dormitorium. Chwilę szperał w swoim kufrze, dopóki nie znalazł białego pudełka w niebieskie róże. Wziął je i znowu wrócił do Krukonki z szelmowskim uśmieszkiem na ustach. Otworzył pudełko, kładąc jej na kolanach. W środku były najlepsze kruche ciasteczka z kawałkami czekolady, jakie tylko Laila mogła sobie wymarzyć, naprawdę. Pani Castlereage przysłała je Jasonowi wczoraj wieczorem. - Masz może ochotę?
Jasonowi nie uszedł fakt, że Laila zrobiła się taka jakby bardziej spięta, gdy usłyszała grzmoty, a nawet bała się zerknąć w kierunku okna. Uniósł wysoko brwi, po czym zapytał z prowokacyjnym uśmieszkiem:
- Boisz się burzy?
Była z Krukonem, więc nie miała się czego bać. Z chmur nie wyjdzie też żaden czarnoksiężnik i nie zacznie rzucać zaklęciami na prawo i lewo, więc jej obawy były naprawdę bezpodstawne. Poza tym, Jason mógł ją zanudzić długim wykładem na temat prawdopodobieństwa uderzenia pioruna właśnie w ich wieżę, ale zrezygnował, ponieważ nie chciał zanudzić jej swoją paplaniną. Wtedy na pewno byłby przez nią skreślony.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Laila Desmet on Sob 7 Lip - 11:11

Czy ona naprawdę aż tak na niego wpływała? Gdyby tylko się dowiedziała pewnie spłonęła by kolejnym rumieńcem, czego zresztą bardzo nie lubiła, niestety jej policzki w podobnych sytuacjach zawsze ją zdradzały. Co do leniuchowania Laila nie była lepsza, w wakacje zrywała się z łóżka tylko z powodu częstych wycieczek, a w roku szkolnym, kiedy tylko mogła, omijała naukę pod każdą postacią szerokim łukiem.
Kiedy Jason poszedł do dormitorium ona odprowadziła go wzrokiem, była szczerze ciekawa na jaki pomysł wpadł chłopak. Na całe szczęście nie musiała długo czekać na odpowiedź i już po chwili wpatrywała się pytającym wzrokiem w niesione przez niego pudełeczko. Kiedy tylko spoczęło na jej kolanach otworzyła szeroko oczy.
-Naprawdę mogę? - spytała uradowana sięgając po jedno i już po pierwszym gryzie się rozpłynęła. - To jest przepyszne! Skąd wytrzasnąłeś coś takiego?
Laila właściwie nie znała pojęcia "domowa kuchnia". Jej matka kompletnie nie potrafiła gotować, a ojciec wręcz bał się dotykać jakichkolwiek kuchennych akcesoriów. Zazwyczaj gotowała im kucharka lub jedli na mieście, ale to nigdy nie było to samo co posiłek przygotowany przez siebie.
-Kto? Ja? Nie, no skąd. To jest pozbawione sensu i absolutnie... - w tym momencie jej wypowiedź przerwał najgłośniejszy jak dotąd grzmot, a dziewczyna skuliła się lekko. - No, może tak trochę.
Doskonale wiedziała, że banie się czegoś takiego jest nielogiczne, tysiące statystyk mówiło o tym, jak małe jest niebezpieczeństwo i pewnie wieża była chroniona czarami na wypadek uderzenia piorunem, ale i tak nie potrafiła sobie tego wbić do głowy.
avatar
Laila Desmet
Uczeń

Liczba postów : 32
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Jason Castlereage on Sob 7 Lip - 16:46

Laila ślicznie się rumieniła, naprawdę. Pewnie niejeden chłopak mógłby zawrócić sobie nią w głowie, dlatego chyba pora wziąć sprawy we własne ręce, prawda? Jason postara się przeczytać te książki w zadziwiającym tempie, ale wiadomo, nie wytrzyma i będzie ślęczał pod schodami prowadzącymi do dormitorium dziewcząt, dopóki panna Desmet nie wyjdzie, a następnie będzie ją błagał na kolanach, żeby poszła z nim do Hogsmeade, gdzie mogliby poleniuchować trochę razem, konsumując ciastka czekoladowe i popijając je piwem kremowym albo gorącą czekoladą i... i... i... w ogóle. Fajnie by było.
- Nie przynosiłbym ich, gdyby miały sobie po prostu poleżeć w pudełku na twoich kolanach, bo ładnie wyglądają - stwierdził Jason, po czym sięgnął po jedno z ciasteczek. Chrupiąc ciastko, zaczął sklecać w głowie odpowiedź na jej pytanie. - Mama mi przysłała... za te ciastka dostała kiedyś nagrodę.
Posłał pannie Desmet promienisty uśmiech. Pani Castlereage była naprawdę bardzo dobrą kucharką - mimo pieniędzy, które posiadali, nie chciała sobie pozwolić na żadną służącą i sama gotowała posiłki, a do obowiązków domowego skrzata należało jedynie wysprzątanie całego domu na błysk.
- Nie ma się czego bać... - zaczął Jason, po czym ugryzł się w język. Naprawdę chciał właśnie palnąć ten przydługi i nudny wykład, ale wtedy zgorszyłby do siebie Lailę, więc w sumie wolał trochę pocierpieć. - Ała.
avatar
Jason Castlereage
Uczeń

Liczba postów : 37
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Bristol

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach