Salon Ravenclawu

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 9 Kwi - 22:28

Zmarszczył brwi z rozbawioną miną. Nie wiedział, czy Lio jedynie powtórzyła słowo, którego on sam użył nie tak dawno temu i czy aby na pewno była świadoma jego znaczenia.
- Dobry wieczór, moja droga - odpowiedział jej i obszedł granatowy fotel. Usiadł na kanapie, znajdującej się wystarczająco blisko i rozłożył się na niej wygodnie (owszem, nie wypadało robić czegoś takiego, ale chyba nikt na niego nie patrzył...). - Jak Ci minął tydzień? Ja już wiem, że muszę go odespać, chyba całą sobotę spędzę w łóżku - dodał.
Nie chciał wspominać, że nie będzie osamotniony w odpoczywaniu, gdyż dzisiaj po lekcjach odnalazł w bibliotece NAPRAWDĘ wyjątkową książkę.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Pią 9 Kwi - 22:47

Zdawałam sobie sprawę z niewiedzy Carwyna, toteż nie byłam w swoich działaniach brutalna i szybko postanowiłam wyrwać go ze zdezorientowania (jak podejrzewam, nie cierpiał w nim trwać - ja zawsze szukałam swoistego rozwiązania i nie lubiłam nieznajomości szczegółów).
- Słońce - powiedziałam cicho, uśmiechając się do niego przy tym i dotykając włosów prefekta, by porządnie je zmierzwić. Lubiłam pastwić się nad czupryną Carwyna - miał ją całkiem przyjemną w dotyku!
- Ciężko - westchnęłam ostentacyjnie, obserwując jak siada obok na kanapie - Harowałam jak ten wół i w istocie - oczy same mi się zamykają - to przykre. Nie chciałam tracić ani na chwilę Carwyna z oczu. Uśmiechnęłam się do niego smutno, rezygnując z prób narysowania pierwszoroczniaka, który w międzyczasie gdzieś zniknął.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 9 Kwi - 22:54

Chyba będzie musiał się przyzwyczaić do dociekliwości Lioslaith - zapewne nigdy nie uda mu się zrobić tej pannie żadnej niespodzianki, doprawdy! Tak to już jest, kiedy zadaje się z Krukonami.
- Cwana jesteś - mruknął z obrażoną miną. Pochwycił jej rękę, która błądziła w falowanych włosach i przyłożył ją sobie do policzka. Przymknął oczy. - O, teraz mogę spać - stwierdził z zadowoleniem i uśmiechnął się mimowolnie. - Ale, Lioslaith, moja droga, Ty zawsze harujesz jak wół. Jak dla mnie trochę przesadzasz. I tak jesteś perfekcyjna, nie da się wypracować więcej, niż sto procent - stwierdził, nie do końca wiedząc, czy użył trafnej, a nawet poprawnej metafory.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Pią 9 Kwi - 23:05

Czy aby nie każdy Krukon cechował się typową dla tego domu dociekliwością i żądzą wiedzy? Zawsze wymagałam jasnej odpowiedzi, rezolutnego wyjaśnienia - lubiłam mieć wszystko czarno na białym, nie znosiłam trwać w uciążliwej niewiedzy. Dlatego Carwyn nie powinien czuć się zdziwiony, że dość szybko zaopatrzyłam się w odpowiedni słownik - miano, które mi nadał, wpędziło mnie w niemałe zakłopotanie, ale również zrobiło mi się ciepło w sercu, że zostałam obdarowana tak miłym pseudonimem.
- Cwana - potwierdziłam, kiwając głową i również się uśmiechnęłam, gdy moja ręka zatrzymała się na policzku chłopca - pogładziłam go delikatnie po licu. Zaprzestałam masażu, gdy usłyszałam kolejne zdanie i wydęłam wargi - Może tak - ale zależy mi na nauce, dobrze o tym wiesz - powiedziałam, wznosząc oczy ku niebu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 9 Kwi - 23:10

Ależ Carwyna w ogóle ta dociekliwość nie drażniła, on po prostu musiał pogodzić się z tą okrutną perspektywą - żadnych tajemnic i niedopowiedzeń przy Lio.
- W innym wypadku nie byłabyś Krukonką, moja droga - zgodził się i mrugnął do niej. - Śmiem jednak powiedzieć, że Ty się wręcz katujesz, popadasz w lekką skrajność, haul, a na to nie mogę Ci pozwolić, bo będzie to okropne w skutkach! - zakończył patetycznie wnosząc wskazujący palec ku sufitowi.
Wsparł głowę na podłokietniku kanapy i założył nogę na nogę. Wygoda!
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Pią 9 Kwi - 23:56

To dobrze, że ta cecha charakteru nie drażniła Carwyna - wiele rówieśników po prostu nie akceptowało mojej żądzy wiedzy, co objawiało się nieprzychylnymi spojrzeniami i dwuznacznymi docinkami - gdy ja tylko chciałam dojść do rozwiązania. Cóż, nie miałam zamiaru zostać tyranem, który wymuszałby od Krukona zeznań niczym w sali sądowniczej - po prostu ceniłam szczerość. Jeżeli panicz Argall nie chciał ze mną porozmawiać o tym, co go trapi - akceptowałam to.
- Ma lad - westchnęłam znowu - teraz niech Carwyn zajrzy do słownika języka szkockiego gaelickiego! - Martwisz się na zapas, najdroższy - szepnęłam, znów powracając do przyjemniejszej czynności jaką było gładzenie opuszkami palców zacnych policzków młodzieńca.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 21 Kwi - 23:13

Wprost ze zimnych lochów - wracając ze spotkania jakże dennego według mojego uznania klubu - udałem się do dormitorium w celu odpoczynku, może nie od tłumów, dosyć miałem ślizgonów, a krukoni byli znośni, więc pokój wspólny był odpowiednim miejscem. Wolno przeszedłem się przez całe pomieszczenie, dochodząc do wielkich okien. Przysiadłem na jednym z większych parapetów, zaciągając nogi do góry, podłożyłem pod plecy wielką poduchę, by mieć miękkie oparcie. Parapet był na tyle długi, że mogłem swobodnie wyprostować na nim nogi, szybko to uczyniłem bo przejście tylu pięter było nie lada wyczynem, nawet dla tak sprawnego krukona, za jakiego oczywiście się uważałem. Zgiąłem je potem w kolanach i złapałem rękoma, skulony siedziałem przez jakiś czas zerkając zza okno, rozmyślałem. Chciałem na spokojnie przeanalizować całe to zajście w sali eliksirów, jedno było natomiast pewne - Na pewno nie przyłożę ręki do gnojenia szlam. Jednak co zrobić z fantem wiedzy jaką posiadam na temat klubu - to kwestia do długiego zastanowienia się, to też czyniłem dzisiejszej nocy. Raczej nie obawiałem się, że ktoś mi przeszkodzi, o tej porze krukoni grzecznie śpią w łóżkach, nieliczni pałętają się jeszcze po zamku. Bądź co bądź ci na pewno nie wrócą tutaj wcześniej aniżeli za kilka godzin.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Sro 21 Kwi - 23:19

Lorelei westchnęła ciężko, wchodząc do pokoju wspólnego Ravenclawu.
- Albo głupieję na starość, albo jestem zmęczona, albo ta zagadka była wyjątkowo trudna - jęknęła, rozglądając się po pokoju.
Był niemalże całkowicie pusty - po ciszy nocnej niewiele osób opuszczało swoje dormitoria. To, że ona była na korytarzu o tej porze to tylko i wyłącznie wina korepetycji. Z tego też musiała chyba zrezygnować, bo za bardzo ją to męczyło i pochłaniało zbyt wiele jej wolnego czasu.
- Cześć, Adrien - mruknęła, przysiadając się do chłopaka - można? - zapytała jednak kulturalnie.
W końcu mógł pobyć sam i być może nie chciał jej towarzystwa. Nie zwykła narzucać się ludziom. Chyba, że byli to wredni Ślizgoni, którz na wstępie ją obrażali, tak, jak Carter i Muse...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 21 Kwi - 23:33

Zdziwiło mnie nieco, że tak szybko ktoś znalazł się w pokoju wspólnym. Jednak co począć, należy do wszystkich krukonów i każdy miał do niego równe prawa. Rzadko przeszkadzało mi towarzystwo, w końcu można pomilczeć wspólnie. Jednak minęło trochę czasu zanim spostrzegłem się, że nie jestem sam. Ocknąłem się jakby z amoku i wyostrzyłem niebieskie tęczówki w stronę przybyłej koleżanki z domu.
- Jasne - Odpowiedziałem po chwili ciszy i ponownie zwróciłem wzrok w stronę zamazanych przez smugi deszczu okien, krople wody uderzające o szyby uspokajały, a tego teraz potrzebowałem.
- Nie śpisz jeszcze ? - Zapytałem nie utrzymując kontaktu wzrokowego, jakby z lenistwa, jednak tak intensywnie myślałem, że Lorelei mogła poczuć się ignorowana. Nie to było moim zamiarem, jednak trudno było teraz z biegu wytłumaczyć to krukonce. Liczyłem na to, że dziewczyna zrozumie i mimo wszystko zostanie. Podsunąłem jej poduszkę, drugiej tak dużej nie było w dormitorium. Sam chwyciłem za mniejszą i usadowiłem ją za plecy, wygodnie się o nią opierając.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Sro 21 Kwi - 23:39

Rozsiadła się wygodnie na szerokim parapecie, siadając po turecku i również zaczęła przyglądać się kroplom deszczu. Lubiła deszcz, szczególnie ten wiosenny. Pachniał w tak niesamowity sposób i był niezwykle przyjemny dla ciała. Przymknęła oczy, wsłuchując się w miarowy stukot kropel o szybę.
- Przed chwilą skończyłam udzielać korepetycji - odpowiedziała - a potem jeszcze miałam problemy z wejściem do pokoju - dodała z niezadowoleniem.
Cóż, poniekąd to wstyd dla Krukonki, że nie zna odpowiedzi na zagadkę, ale z drugiej strony była ostatnio tak zmęczona, że właściwie mogła to tym usprawiedliwić. No i jeszcze tak niewiele czasu zostało do egzaminów...
- A ty czemu nie śpisz? - zapytała, spoglądając na kolegę.
Podziękowała skinięciem głowy za poduszkę i oparła się na niej, uśmiechając z lubością. Tak było o wiele wygodniej.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 21 Kwi - 23:48

Jednym uchem słuchałem słów krukonki, by nie wyjść na skończonego ignoranta, mimo wszystko daleko było mi do ślizgonów. Spojrzałem na nią przelotnie, uśmiechnąłem się kącikami ust, gdy podziękowała za poduszkę. Nie zdziwił mnie fakt, że nie mogła się dostać do dormitorium, sam czasem mam z tym problemy.
- Nie ty jedna masz z tym problemy - Oznajmiłem, chcąc jakoś ją pocieszyć. Moja głowa co chwila ruszała się, to w stronę okna, by móc zapomnieć na chwilę o świecie i odpocząć, to w stronę dziewczyny, bo dawno jej nie widziałem. Badawczo spoglądałem na jej ubiór, twarz by zapamiętać jak najwięcej szczegółów.
- Czemu nie śpię? - Wreszcie moja głowa zatrzymała się na dłużej, a wzrok okalał teraz postać krukonki.
- Rozmyślam - Rzekłem półgłosem, dość tajemniczo i zamknąłem na chwilę powieki odchylając głowę do tyłu.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Sro 21 Kwi - 23:54

Z całą pewnością daleko było mu do Ślizgonów i bez wątpienia był to jeden z powodów, dla których tak bardzo go lubiła. Zresztą, cały Adrien był naprawdę uroczą i sympatyczną postacią, jakżeby można było go nie lubić? Sama Lorelei tego nie wiedziała i nawet się nad tym nie zastanawiała. Po prostu lubiła go bardzo, może nawet bardziej niż bardzo, ale póki co nie zamierzała do tego się przyznać i lubiła spędzać z nim czas.
- Dzięki - westchnęła - nie czuję się już tak głupio - przyznała i zaśmiała się cicho.
Wysłuchała jego słów, a potem znów przymknęła powieki.
- Nie mam już dziś siły na rozmyślanie - mruknęła, ziewając przeciągle.
Jej głowa zsunęła się niżej, opadając na ramię chłopaka. Gdy tylko zdała sobie z tego sprawę poderwała się natychmiast do pionu i zarumieniła lekko.
- Przepraszam - szepnęła, nie patrząc na niego.
Zrobiło jej się głupio.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Czw 22 Kwi - 0:05

Siedziałem tak w skupieniu dobre kilka chwil, dopóki dziewczyna nie dotknęła mojego ciała wyrywając mnie ponownie z amoku. Nawet mi to nie przeszkodziło, jej włosy pachniały owocowym szamponem, bynajmniej na tyle pozwolił mi to ocenić mój zmysł powonienia, jednak śmiem twierdzić, że o tej porze mógł nieco szwankować i równie dobrze, mogły to być kwiaty. Otworzyłem powoli oczy, chcąc sprawdzić jakie zamiary miała Lorelei kładąc mi głowę na ramie. To było dosyć dziwne, nawet jak na krukonkę, nie czułem się osaczony - skądże! Jednak miałem cichą nadzieję, że to nie było przypadkowe.
- Nic nie szkodzi - Odparłem całkiem spokojnie, by dać do zrozumienia dziewczynie, że na prawdę nic się nie stało i nie ma powodów do wstydu.
- Też padam z nóg - Oznajmiłem, próbując przerwać niezręczną ciszę. Przymrużyłem lekko oczy, patrząc jeszcze na krukonkę dostrzegłem rumieńce na jej policzkach, rozbawiło mnie to trochę jednak nie dałem po sobie poznać humoru, za nic w świecie nie chciałem by poczuła się nieswojo.
- Na prawdę nic się nie stało - Dodałem widząc, że dziewczyna ze spuszczonym wzrokiem, wstydzi się za swoje zachowanie.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Czw 22 Kwi - 0:12

Miał rację w zupełności i nawet nie zdawał sobie z tego sprawy - to były zarówno kwiaty i owoce - wspaniała mieszanka, którą Lorelei uwielbiała wprost. Może to i głupie, ale od wielu lat używała tego jednego jedynego szamponu i nigdy nie skusiła się na inny. Po prostu uważała, że skoro już spróbowała i upewniła się, że jest dobry, a w dodatku tak cudownie pachnie, to nie ma potrzeby go zmieniać.
Całe szczęście, że Adrien nie czuł się osaczony, jednakże mimo wszystko Lori uznała, że powinna go przeprosić. Dodatkowo, zdała sobie sprawę z tego, że wcale nie chciałaby zabierać głowy z jego ramienia. Ta bliskość była tak przyjemna, że nie chciała jej przerywać. Ciekawiło ją, czy gdyby to nie był Adrien to czułaby się tak samo, ale podświadomie wiedziała, że to nie byłoby możliwe.
- Im bliżej egzaminów, tym mniej mam siły - stwierdziła, znów ziewając i tym razem celowo przyłożyła głowę do jego ramienia, zezując na niego przez chwilę, by sprawdzić jego reakcję.
- Ale mimo wszystko nie mam ochoty iść do łóżka - stwierdziła, choć powieki robiły się jej coraz cięższe.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Czw 22 Kwi - 0:27

Nie wiedziałem czy być zadowolonym, że jednak ta reakcja nie była przypadkowa. Krukonka ją powtórzyła, więc albo jest zainteresowaną moją osobą i dość widocznie chce to udowodnić, albo rzeczywiście jest tak zmęczona, że głowa sama jej opada na moje ramie. Oczywiście szczerze wierzyłem w pierwszą opcję, jednak słabo znałem Lorelei, ba, w ogóle jej nie znałem. Od czasu do czasu spotykamy się w pokoju wspólnym zamienimy kilka słów i do widzenia. Zdziwiłem się nieco, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie protestowałem, chodź zimny chłód wydobywający się z nieszczelnych okien doskwierał mi bardzo. Trochę dziwnie musieliśmy razem wyglądać, zwłaszcza dla kogoś bezstronnego, kto a nuż zagościł by teraz w pomieszczeniu.
- Cholera...krasnolud zaraz tu zaglądnie - Oznajmiłem mając na myśli opiekuna naszego domu. Wszyscy krukoni dobrze o tym wiedzieli, zaraz przed północą zaglądał do pokoju wspólnego by pogonić wszystkich spać, niegdyś sporo uczniów przesiadywało tutaj czytając książki. Teraz jest to niemożliwe, bowiem nie ma nocy żeby go tu nie było. Mimo wszystko trochę odetchnąłem z ulgą, nie chciałem odpychać Lorelei, a jednak tak bliskie posunięcia, nie odpowiadały mi na ten moment. Praktycznie nie znałem krukonki, trudno poznać kogoś zamieniając z nim tylko kilka słów. Miałem też nadzieję, że niedługo będziemy mieli okazje poznać się bliżej. Była na prawdę sympatyczna, chodź nieco za słodka.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Czw 22 Kwi - 16:47

Sama Lorka znała całkiem nieźle Adriena i choć nie wiedziała o nim zbyt wiele to, co słyszała i zdołała się dowiedzieć było wystarczająco miłe i zachęcające. Dodatkowo nie mogła powiedzieć, by chłopak nie był przystojny, a przecież każdy człowiek w jakimś stopniu jest wzrokowcem, więc nic dziwnego nie ma w tym, że jej się spodobał. A że nie miała zbyt wielu znajomych i bogatego życia towarzyskiego nie pogniewałaby się, gdyby znalazła osobę, która zechciałaby spędzać z nią swój wolny czas. Choć, jeśli chodzi o czas, wiele go nie zostało - niebawem skończy szkołę i większość znajomości z tego czasu także minie. Miała jednak nadzieję na zacieśnienie tej z Adrienem tak, by nie zakończyła się wraz z nadejściem wakacji.
Lorelei podniosła głowę i westchnęła ciężko. Tak, racja, niewiele już czasu zostało do północy.
Pokiwała smętnie głową i przeciągnęła się lekko.
Nie była słodka. To znaczy... Właściwie sama nie wiedziała jaka jest. Niektórzy mówili, że słodko-gorzka - potrafiła dopiec, tupnąć nogą i użyć klątwy przeciwko Ślizgonowi, czego dowód dała dziś na błoniach, ale zarazem, była raczej nieśmiałą i miłą osóbką, która starała się nie mieszać w konflikty.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Adrien Cartwright on Czw 22 Kwi - 18:34

Stukot butów w ciszy nocnej był słyszany już na schodach do wieży, profesor zbliżał się powoli, zerknąłem na krukonkę i usiadłem na baczność, by być gotowym do szybkiej ewakuacji z pokoju wspólnego.
Najpierw jednak czekałem aż uczyni to Lorelei, jednoznacznie spoglądając w jej stronę niemal nakazując ucieczki.
-Miło było, ale nie mam zamiaru sprzątać jego zakurzonego gabinetu - Odparłem półgłosem, pospieszając dziewczynę. Złożyłem delikatny pocałunek na jej policzku, właściwie nie wiem czemu to zrobiłem, być może dałem porwać się chwili, a jej twarz była tak blisko mojej... . Podbiegłem do drzwi frontowych by dokładnie wiedzieć w jakiej znajduję się sytuacji dając tym samym szanse krukonce na ucieczkę do sypialni, najwyżej to ja zostanę przyłapany, jednak i tak szczerze w to wątpiłem, nasłuchując zbliżających się kroków profesora, oddalałem się powoli w stronę sypialni. Gdy wbiegła wreszcie do sypialni ja także to uczyniłem, nie zostawiając żadnych śladów obecności w pokoju wspólnym.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Pią 23 Kwi - 9:09

Raczej nie ma mowy, żeby gdziekolwiek zaglądał. Może dlatego, że w jakiś sposób podobała mu się sama tajemniczość, jaka krążyła wokół zwrotu w obcym języku. Poza tym - co będzie, jak się okaże, że oznacza to "durnia", albo "gumochłona"? Wolałby to usłyszeć wprost od samej Lio, niż znaleźć gdzieś w jakimś słowniku (inna sprawa, że nie wiedział, gdzie szukać) i przeżyć niemiłe rozczarowanie.
- W tej chwili przede wszystkim martwię się o to, że to Ty się martwisz na zapas - mruknął i usłyszawszy swoje słowa wyszczerzył się do niej głupio. - I tak sobie poradzisz ze wszystkim. Ty zawsze sobie radzisz - dodał, a jego oczy powiększyły się do rozmiarów galeona.
Zmierzwił sobie włosy z tyłu głowy i popatrzył na Lioslaith, którą przecież znał tak długo! Tyle zmarnowanego czasu...
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Pią 23 Kwi - 20:03

Bez obaw - nie miałabym skrupułów, by zwrócić się do Carwyna per ,,dureń". Nawet w najmniejszym stopniu go nie przypominał, nie mogłabym uraczyć go tymi fałszywymi insynuacjami. Wzruszyłam lekko ramionami, przyglądając się przyjacielowi w milczeniu - skoro nie ciekawił go zwrot w obcym języku, pokręciłam głową, jakbym chciała odgonić natrętne myśli. I natychmiast zapomniałam o tym przydomku, całą swoją uwagę poświęcając poprzedniemu tematowi.
Nie chciałam się z Carwynem kłócić, nasze sprzeczki zazwyczaj do niczego nie prowadziły. Westchnęłam ciężko, położyłam szkicownik na bok i niemal niezauważalnie przysunęłam się bliżej Krukona. Łaknęłam jego bliskości, choć nie mogłam się w duchu do tego przyznać - delikatnie oparłam głowę na ramieniu prefekta.
- Koloryzujesz jedynie - odparłam, mimowolnie się uśmiechając. Nie miałam zamiaru odpuścić, wiedziałam, że miałam rację. Bez pracy nie ma kołaczy, czyż nie?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Sob 24 Kwi - 17:02

Omal nie wybuchnął śmiechem (powstrzymywał się najpewniej dlatego, żeby Lio nie zabrała przypadkiem swojej ślicznej główki z jego ramienia).
- O nie moja droga - zaprzeczył. - Koloryzowanie jest zdecydowanie Twoją domeną - wyjaśnił.
Sam był zadowolony z dwuznaczności tego stwierdzenia. Dziwne, jak bardzo własne pomysły potrafią Carwyna satysfakcjonować. Może dlatego, że do tej pory nie miał zbyt wielu okazji, żeby popisać się kreatywnością.
Ostrożnie przełożył rękę nad brązową czupryną Lioslaith, żeby po chwili oprzeć dłoń na ramieniu Krukonki. Tak, on też łaknął bliskości.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Sob 24 Kwi - 22:45

Ja jednak nie potrafiłam powstrzymać śmiechu, który dźwięcznie rozniósł się po pomieszczeniu. Uniosłam delikatnie głowę, zerkając na Carwyna spod wpółprzymkniętych powiek i szturchnęłam go lekko palcem prosto w pierś.
- Tak, tutaj przyznaję ci rację. Daleko ci do koloryzowania - oznajmiłam z nutą sarkazmu.
Kreatywność Carwyna również mi się spodobała - dwuznaczność tych kilku słów wywołała na mojej twarzy uśmiech, ale po chwili się zasępiłam. Byłam niespełnioną artystką, której dzieła powstawały dzięki przypływom weny. Teraz zastanawiałam się, czy ta rola mogłaby stać się istotna w realnym życiu - musiałam skądś czerpać środki do życia. Chciałabym robić to, co lubię, jednak wątpiłam w pomyślność własnych wizji. Szczególnie, że od jakiegoś czasu wena pełną parą udzielała się coraz rzadziej.
Bez słowa złapałam dłoń Krukona i splotłam ją ze swoją, by po chwili oprzeć twarz na jego piersi i przyglądać mu się z tak dziwnej perspektywy - bo z dołu - z niemym zainteresowaniem.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Nie 25 Kwi - 23:06

Trzeba przyznać, że Carwyn poczuł się trochę niekomfortowo, kiedy Lioslaith tak bezdusznie się w niego wpatrywała. Znalazł jednak sposób by temu zaradzić, aczkolwiek naprawdę bał się wprowadzić go w życie. Cóż, niby najgorszą karą, jaka mogłaby go spotkać jest przeogromny foch ze strony panny Rainy. I rzecz jasna oziębienie kontaktów... ale ... ale dlaczego niby nie? Zresztą. Uch! Nigdy w życiu biedny panicz Argall nie czuł się tak niezręcznie i tak... dziwnie. W końcu jednak musiał coś zrobić, bo takie kilkuminutowe wpatrywanie się w biedną Lio mogło się jej nie spodobać. Decyzja zapadła. Carwyn pochylił się nieco (lewe ramię nieco mu drżało), przymknął powieki i odszukał ustami wargi swojej towarzyszki, żeby po chwili zrobić coś, czego jeszcze miesiąc temu nie zrobiłby za żadne skarby w obecności innych ludzi.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Pon 26 Kwi - 22:54

Nie chciałam, by Carwyn czuł się niekomfortowo - teraz jednak pozostałam egoistką, która pragnęła zaspokoić własne potrzeby. Lubiłam obserwować innych, szczególnie kogoś tak interesującego, jak Krukon. Często znajdowałam wtedy inspirację do nowych dzieł, a ponadto mogłam nacieszyć oko miłym widokiem (co się tyczy aparycji Carwyna - była bardzo przyjemna!). Zauważyłam jego niepewność, nawet pomyślałam, że powinnam zdjąć głowę z ramion prefekta - może wprawiałam go tym w rozdrażnienie i skrępowanie? Gdyby teraz mnie odrzucił, poczułabym się dotkliwie zraniona. Dreszcz przebiegł mi po plecach, gdy usta Carwyna musnęły moje wargi i to uczucie tak mi się spodobało, że odwzajemniłam jego pocałunek. Moja dłoń powędrowała w kierunku twarzy Krukona i spoczęła na jego policzku. Miałam nadzieję, że nie miał ku temu nic przeciwko.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Carwyn Argall on Czw 29 Kwi - 22:59

Bynajmniej. Carwyn miał ochotę ... sam nie wiedział jak to nazwać. Zupełnie tak, jakby chciał się scalić z Lioslaith. Równocześnie chciało mu się śmiać i śpiewać (a trzeba przyznać, że talentu wokalnego panicz Argall zdecydowanie nie posiada...). Poczuł dłoń Lio na swoim policzku i serce prawie wyskoczyło mu z piersi. Uśmiechnął się w myślach, mimo dziwnego uczucia strachu, jakie go w tej chwili ogarnęło. Lewą ręką pozwolił sobie dotknąć włosów Krukonki, powoli i delikatnie - w gruncie rzeczy bał się, że zrobi jej krzywdę, jeśli się nie opanuje, warto wspomnieć w tym momencie, że miał ochotę ścisnąć ją z całej siły. Dlaczego? Otóż chęć scalenia się wcale go nie opuściła.
avatar
Carwyn Argall
Dorosły

Liczba postów : 93
Czystość krwi : informacja poufna
Skąd : Llandrindod Wells w hrabstwie Powys, w Walii

Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Go?? on Nie 2 Maj - 18:38

Poczułam rozlewające się po ciele ciepło, coś, czego jeszcze nie dane mi było doświadczyć... i niebywale mi się to spodobało. Nie wiedziałam, czy przyjemne mrowienie było spowodowane delikatnym dotykiem dłoni Carwyna na moich włosach czy jego muskaniem ust moich warg. Euforia wybuchła we mnie gwałtownie, usłyszałam uderzenie o podłogę ciężkiego szkicownika i staczającego się po niej ołówka. Nieprzejęta tym faktem wspięłam się nieco wyżej, by znaleźć się na równym poziomie z Carwynem i pozwalałam dotykać własnych włosów, gdyż i to sprawiało mi przyjemność.
I naprawdę chciałabym usłyszeć śpiewającego Carwyna!
Oderwałam usta od jego twarzy, chcąc zaczerpnąć tchu - żywiłam nadzieję, że nie ma mi tego za złe - i oplotłam dłońmi jego ramiona, muskając wargami obojczyk prefekta i wtulając się w owe zagłębienie. Starałam się uspokoić rytm własnego oddechu, co w nikłym stopniu mi się udawało. Uśmiechnęłam się szeroko.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Salon Ravenclawu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach