Wierzba Bijąca

 :: Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wierzba Bijąca

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 20 Paź - 0:28

Bijąca Wierzba jest to dosyć młoda wierzba posadzona na błoniach Hogwartu. Niedługo po tym, kiedy ją posadzono poważnie zraniła jednego chłopca i od tamtej pory uczniowie mają zakaz zbliżania się do niej. Co innego, że zazwyczaj go nie przestrzegają i wprost uwielbiają uciekać przed gałęziami. Jedynie kilka osób wie, iż strzeże tajemnego przejścia do Wrzeszczącej Chaty.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Adrien Cartwright on Sro 20 Paź - 0:43

Kilka dni przed pełnią stawałem się markotny i obolały. Prócz złego samopoczucia, zdarzało się, że czułem ból w klatce piersiowej, nie był to ból, który można w jakiś sposób opisać, po prostu bolał mnie brzuch i puca, nie miałem bladego pojęcia dlaczego, tak po prostu działo się przed każdą pełnią. Nigdy nie miałem styczności z innymi wilkołakami, wszystko co wiem na temat przemiany i pełni księżyca, dowiedziałem się z książek. Nie muszę chyba tłumaczyć jak bardzo różnią się podręcznikowe terminy z prawdziwym życiem. Wydaje mi się, że jest to indywidualna sprawa każdego wilkołaka. Zdarzały się pełnie mniej bolesne, najgorzej wspominam te odkąd zacząłem zażywać tojad, który w gruncie rzeczy jest świetnym wynalazkiem, jednak mija się z celem uśmierzania bólu, bowiem świadomy przemiany, cierpię o wiele bardziej. Dzisiejszej nocy mgła osiadła na najciemniejszych zakamarkach błoni, przejście z panią Pomfrey do bijącej wierzby stawało się teraz proste. Ile razy musieliśmy używać zaklęć, by zniknąć z oczu ciekawskim uczniom - a lunatyków jest o wiele więcej niż by się mogło wydawać. Każdy tylko czeka na okazje by wyślizgnąć się nocą z dormitorium i pobłądzić po błoniach w poszukiwaniu przygody lub Bóg wie czego. Kiedy stanęliśmy przed na pozór spokojnym drzewem, którego liście powiewały na wietrze, pielęgniarka złapała za swoja różdżkę. Ja jednak zabroniłem jej rzucania zaklęcia, sugerując, że sam dam sobie rade, czarownica skinęła tylko głową pozwalając mi działać. Pewnie chwyciłem różdżkę i zakręciłem dłonią okrąg po czym skierowałem koniec badyla w stronę drzewa, które najwyraźniej zaniepokojone zaczęło wcześniej wymachiwać gałęziami. Gdy zaklęcie zaczęło działać, roślina natychmiast się uspokoiła pozwalać mi zbliżyć się do niewielkiego otworu, tuż pod jej pniem. - Powodzenia - Usłyszałem od pielęgniarki, która przez troskę objęła mnie mocno, jakby własnego syna. Pani Pomfrey zawsze była miła i opiekuńcza, a to że byłem zmuszony na jej towarzystwo, tylko potęgowało jej wrażliwość, moją zresztą też. Widziałem w niej matkę, a może raczej cechy matki, jakie chciał bym kiedyś doświadczyć. Z ciężkim sercem puściła mnie i pognała, oddalając się nieznacznie. - Idź już! - Syknęła i z bezradności nawet nie poczekała zanim zniknę w przejściu tylko odwróciła się i poszła w swoją stronę. Nie patrzyłem nigdzie indziej jak tylko w konar drzewa, widok nieba przed pełnią strasznie mnie frustrował. Za chwilę zniknąłem w niewielkim, ukrytym przez runo przejściu, do którego prowadziły niewielkie, strome schody. Ziemia u góry była tak nisko, że jedynie na leżąco mogłem przejść ten kawałek tunelu. Nie czułem strachu, od jakiegoś już czasu przyzwyczaiłem się do tego zjawiska. Jedynie gorycz i żal, że właśnie mnie to spotkało.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Étaín Seward on Sro 20 Paź - 17:59

Gdyby ktoś zechciał powiedzieć, iż samopoczucie Étaín choć trochę się poprawiło, musiałby użyć sporej hiperboli. Prześladujące ją już od niemalże tygodnia uczucie odrzucenia, smutku i bezradności wcale nie zelżało z czasem, a wręcz przeciwnie - czuła się jeszcze gorzej niźli w dniu swoich szesnastych urodzin. Nie miała siły, aby wyjść z łóżka, odrzucało ją od jedzenia i jeśli to w ogóle możliwe, to najpewniej schudła jeszcze bardziej. Mimo wszystko, miała już dość narzekań starszego brata, który radził jej, że powinna wreszcie opuścić zamkowe mury i zaznać trochę świeżego powietrza. Ku jego zdziwieniu, dzisiejszego wieczora opuściła bezpieczne dormitorium i owijając się holdenowym swetrem opuściła suterenę, kategorycznie zabraniając komukolwiek by za nią szedł. Przez dłuższą chwilę spacerowała ospale po błoniach, wbrew sobie rozkoszując się wiatrem delikatnie smagającym jej po zaspanej twarzy i rozwiewającym jej proste włosy, w nieładzie opadające na ramiona. Linia Zakazanego Lasu okolice Wierzby bijącej zazwyczaj były omijane szerokim łukiem przez uczniów, dlatego też to właśnie to miejsce obrała za cel swojej wędrówki. W pewnym momencie, na horyzoncie dostrzegła dwie, całkiem dobrze znane jej sylwetki. Można rzec, że ciekawość wzięła górę nad otępieniem - wskoczyła za drzewo, obserwując rozwój wydarzeń. To wszystko nie składało się w logiczną całość - dlaczego Adrien zniknął w Wierzbie Bijącej i czemu towarzyszyła mu zmartwiona pielęgniarka? Kiedy pani Pomfrey zniknęła z zasięgu jej wzroku, dziewczę niewiele myśląc podążyło śladami przyjaciela.
avatar
Étaín Seward
Dorosły

Liczba postów : 266
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Pon 27 Sie - 0:39

Znowu na błoniach. Nudy zżerały dziewczynę od środka, nie wiedziała, co ze sobą począć. Bijąca Wierzba wyglądała jeszcze gorzej, niż zwykle. Łysa. Pozbawiona liści. Wydawała się taka naga i bezbronna. Nie zamierzała podchodzić za blisko drzewa w obawie, że oberwie którąś z grubych gałęzi. Usiadła na cienkiej warstwie śniegu w bezpiecznej odległości i zaczęła się przyglądać wszystkiemu dookoła. Nabrała powietrza nosem i poczuła, jak ostre, chłodne powietrze wdziera jej się do płuc. Strasznie nie lubiła tego uczucia, jakiego przy tym doznawała. Po krótkiej, kolejnej zresztą potyczce z głupim jak but ślizgonem, którego coraz mniej lubiła, zachciało jej się zapalić. Znowu. Wyjęła jednego papierosa, tym razem zwinnie wyciągając go z opakowania bez wyjmowania opakowania z szerokiej kieszeni. Nie chciała ryzykować upuszczając paczkę na ziemię. Śnieg tylko czekał, by zetknąć się z jej ulubionymi papierosami, a gdy tylko zetknęły się z nim byłyby bezużyteczne. Zapaliła i mocno się zaciągnęła myśląc o Millarze, po czym wypuściła dym wyobrażając sobie, że pozbywa się jego z umysłu. Powtórzyła tą akcje jeszcze dwa razy i poczuła się lepiej.
Rozejrzała się jeszcze raz. Pusto. Samotność. Nie przeszkadzała jej ani trochę. Mogła wreszcie przemyśleć sprawę śmierci jej ukochanej siostry. Och, Zoe - myśląc to głęboko westchnęła, po czym włożyła papierosa do ust i wyjęła z kieszeni małe pudełeczko. Otworzyła je. Metal błysnął odbijając światło słoneczne. Chwyciła delikatnie owy przedmiot. Była to żyletka, którą bardzo dawno temu podwędziła ojczymowi z golarki. Włożyła pudełeczko na miejsce i złapała palcami środkowym i wskazującym papierosa. Wydmuchała nabrany dym i włożyła go z powrotem do us Nachyliła się zasłaniając przestrzeń pomiędzy klatką piersiową a kolanami włosami, po czym zrobiła jedną, długą kreskę. Ostrze zatopiło się w jej skórze. Poczuła znany ból, a następnie spokój i zadowolenie. Dziś wystarczyła jedna rana. Zrobiła ją wzdłuż linii serca, na lewej dłoni. Rozkraczyła się bardziej, żeby krew nie spłynęła jej na spodnie. W postaci niewielkich, szkarłatnych kropel skapywała na śnieg. Nora przyłożyła dłoń do ziemi, podniosła ją, po czym przesunęła się nieco na prawo, żeby wygodniej jej było trzymać rękę, obok siebie. Śnieg powoli w miejscu trzymania jej dłoni nabierał czerwonej barwy. Zimno, które docierało do rany było kojące a zarazem sprawiało jeszcze większy ból. Dopaliła papierosa i zabrała się za kolejnego.


Ostatnio zmieniony przez Nora Heath dnia Pon 27 Sie - 16:49, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Pon 27 Sie - 1:16

To popołudnie było całkiem niezłe na długi spacer, uznała Shirley. Nie za zimne, niezbyt wietrzne, ale też nie mokre i rozlazłe. Wprost idealne. Po zakończeniu zajęć z radością rzuciła ciężką torbę z podręcznikami wprost na podłogę dormitorium, błyskawicznie narzuciła na siebie płaszcz i wyszła swoim ulubionym przejściem za gobelinem z VII piętra wprost na zewnątrz zamku.
Ośnieżone błonia wyglądały po prostu olśniewająco. W świetnym humorze, podśpiewując pod nosem wesołą melodię, ruszyła raźno pierwszą z brzegu ścieżką.
Po paru chwilach już widziała przed sobą samotną postać, która siedziała na ziemi niedaleko Bijącej Wierzby, najwyraźniej pogrążona we własnych rozważaniach. Shirley może i nie zdecydowałaby się przerwać jej samotności, gdyby nie dziwne działania dziewczyny (to chyba była dziewczyna?), które nieodparcie ją zaciekawiły. Co ona tam kombinowała? A co tam, pomyślała po chwili wahania Gryfonka, najwyżej przeproszę i dam jej spokój. Zawsze warto sprawdzić, czy to nie jakaś sympatyczna osóbka. Ostatecznie nic nie jest w stanie zepsuć mi dziś humoru.
Podeszła do odwróconej tyłem dziewczyny zupełnie blisko, aż zauważyła i słuchawki na jej uszach, i wymowną plamę krwi na śniegu. Ała... Shirley poczuła się nieco zbita z tropu i już zamierzała się wycofać, kiedy nagle dziewczyna wyczuła jej obecność i odwróciła się gwałtownie.
- Hej, cześć... - powiedziała głośno, nie bardzo wiedząc, jak zareagować. - Mogę ci jakoś pomóc?
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Pon 27 Sie - 1:45

Czy dziewczyna była warta jej czasu? Chwilę patrzyła się na nią niewzruszona z kamienną twarzą pozbawionych wszelkich emocji, powstrzymując się od mrugania. Bacznie przyglądała się nieznajomej. Wyglądała na nieco zmieszaną. Na jej ustach widniał mimowolny uśmiech napawający pozytywną energią, nawet tak negatywnie nastawiona postać jak Nora ją odczuwała. Zdjęła dłoń z kałuży rozcieńczonej krwi ze stopionym nieco śniegiem. Wyciągnęła z kieszeni szaty jakąś szarą zabrudzoną szmatkę i zawiązała na dłoni.
- Wybacz, zamyśliłam się, mogła byś powtórzyć?
Popatrzyła się na herb, jaki nieznajoma miała na szacie. Gryfonka. Nie jest źle. Ślizgonów miała już dość na dzień dzisiejszy... Ale przecież ten trzeci, ten w bibliotece nie był z domu węża... Był z Gryffindoru. Oby dziewczyna nie okazała się jedną z tych, którzy jako pierwszy, najważniejszy stopień do nawiązania znajomości przyznają czystości krwi...


Ostatnio zmieniony przez Nora Heath dnia Pon 27 Sie - 18:51, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Pon 27 Sie - 10:33

- Mogę ci jakoś pomóc? - dzielnie brnęła Gryfonka, jeszcze bardziej zdeprymowana chłodnym przyjęciem. - Niechcący zauważyłam, co tu robisz...
Właściwie to w ogóle nie zamierzała przeprowadzać jakiejkolwiek terapii dla niezrównoważonych, chciała tylko niezobowiązująco pogawędzić, ale czy miała teraz jakieś wyjście? Ewidentnie ta chuda Puchonka wymagała czyjejś pomocy. Skoro już padło na nią, Shirley nie zamierzała odejść bez próby poważnej rozmowy. Nie czekając na odpowiedź, usiadła obok nieznajomej.
- Może przyda ci się jakaś przyjazna dusza - uśmiechnęła się lekko.
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Pon 27 Sie - 16:46

Zdanie wypowiedziane przez nieznajomą odbiło się echem w głowie Nory. Może przyda ci się jakaś przyjazna dusza... Zabrzmiało jakby Gryfonka sugerowała dziewczynie, że mogła się samotnie. Puchonka nie mogła znieść jej pozytywnego nastawienia. Chciała jej powiedzieć coś, by sobie poszła, a jednak jakaś jej cząsteczka pragnęła pozytywnej energii tak dawno zapomnianej. W tej jednej chwili poczuła się jeszcze gorzej. Zapragnęła by jej siostra była teraz przy niej, co niestety nie było możliwe... Przypomniało jej się, jak odtrąciła jakąś miłą dziewczynę, która przejęła się, gdy Nora upadła wchodząc po schodkach do jakiegoś sklepu.
”Niezdara” skarciła samą siebie. Jej kolano, którym upadła na sam kant schodka przeszył niemiły ból i to uczucie, jakby nagle stado mrówek przebiegło pod skórą.
- Nic Ci się nie stało?
- Nie twoja sprawa. - Odparła wrogo.
Nieco zmartwiona odeszła pozostawiając Norę samą. Jej siostra, która stała parę metrów dalej zacmokała z niesmakiem i podeszła do niej.
- Kochanie... - Odezwała się pomagając jej wstać - Ona chciała Ci pomóc. Nie możesz być taka oziębła dla wszystkich. Powinnaś być bardziej otwarta. W ten sposób nigdy nie zdobędziesz przyjaciół...

Wtedy Puchonka nie przejęła się uwagą Zoe, ale teraz, kiedy jej już nie było na świecie zdecydowała, że zrobi, jak radziła siostra. Postara się być miła. Odwzajemniła uśmiech.
- Tak... - To była jedyna rzecz, jaka na daną chwilę przychodziła Norze do głowy.
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Pon 27 Sie - 18:52

Shirley z uwagą przyglądała się reakcji nieznajomej, która wyraźnie wahała się nad propozycją. Intuicyjnie wyczuwała, że niezależnie od wypowiedzianej odpowiedzi przyda jej się jakieś towarzystwo. Jednocześnie nie miała najmniejszej ochoty się narzucać. Tym bardziej przyjęła ciche "tak" z ulgą.
- Jestem Shirley - na widok poważnej miny Puchonki przegoniła z twarzy frywolny uśmieszek. - Chyba do tej pory się nie poznałyśmy. Nie musimy rozmawiać, jeśli nie chcesz, ale wydaje mi się, że lepsze to niż takie samotne zamartwianie się. - I cięcie się, do cholery. Przecież to jakiś idiotyzm. - Powiesz mi, co jest nie tak? Dlaczego to robisz?
Ile już wysłuchiwała różnych zwierzeń i narzekań? Ludzie często szukali u niej pociechy, pozytywnej energii. I zwykle ją znajdowali. Depresja czy chandra były dla Shirley stanami zupełnie obcymi; zarażała innych beztroską, odwagą potrzebną do codziennego życia.
Ten przypadek był jednak chyba nieco poważniejszy niż drobny zawód miłosny czy niepowodzenia w nauce. Cóż... Przynajmniej nie będę sobie wyrzucać, że nie próbowałam.
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Pon 27 Sie - 19:21

- Nora - przedstawiła się dziewczynie. Nie lubiła się zwierzać i okazywać uczuć. Zwykle kryła się ze swoim smutkiem. Nigdy nie chciała rozmawiać na temat, co ją gnębi. I tym razem nie miała zamiaru użalać się nad sobą do innej osoby, zwłaszcza, że dopiero co ją poznała. Nie chciała uchodzić za wrogo nastawioną, Shirley wydawała jej się miła i nie chciała zaprzepaścić okazji na możliwą nową przyjaźń... Ale w oczach osób, które choć trochę ją znały, lub nawet jej nie znały, tylko mijały na korytarzu uchodziła za cichą i ponurą. Z reguły osoby, które ją znały nieco lepiej widziały w niej swojego wroga a zarazem utrapienie, które gnębiło ich już samą swoją obecnością. Wszystko to miało nagle się zmienić pod wpływem jakiejś pogodnej dziewczyny z gryffindoru? Nie. Stop, Nora, jest miła i w ogóle, ale co z twoją reputacją? Nie chcesz uchodzić za wspaniałą, miłą przyjazną dziewczynę. A może? Nie. Nie jestem taka i jakkolwiek bym się starała, taka nie będę. Poza tym zmieniając co chwilę nastawienie do życia będę uchodzić za dziwną. Puchonka i tak postrzegana była jako niezrównoważona psychicznie, tylko, że bardziej za taką, której można by się bać, myśląc, że dziewczyna jest zdolna do wszystkiego... A gdyby to połączyć z wesołą dziewczyną... Powstałaby kolejna postać typu mr hyde i dr jekyll... Miała niezły mętlik w głowie. Czuła, że musi coś zrobić z emocjami, bo zaraz wybuchnie. Kolejne nacięcie? Kolejny papieros? A może zwierzyć się Shirley? Im więcej myślała, tym gorzej było z jej głową.
- Robię to dlatego, że nie radzę sobie z emocjami... - Wyznała tak cicho, że prawdopodobnie dziewczyna usłyszała tylko głośniej powiedziane urywki. Było to nieco oczywiste, jednak powiedziała to jakoś sama z siebie. Sama była zaskoczona, że to powiedziała.
Wypalonego papierosa przycisnęła do śniegu i zostawiła.
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Wto 28 Sie - 0:13

Shirley tak naprawdę nie należała do cierpliwych osób. Niektórzy umieli poświęcać mnóstwo swojego wolnego czasu na pomaganie innym, dawać im wsparcie i naprawdę współczuć. Za bardzo przejmowali się cudzymi problemami, tak jakby nie mieli własnych spraw. Ona wolała raczej wylać jednemu czy drugiemu ponurakowi na głowę wiadro optymizmu i oddalić się własną drogą, nie poświęcając na to więcej uwagi, niż jest niezbędne. Nie lubiła tracić swojej naturalnej beztroski w imię kontaktu z brutalną, nieprzyjazną rzeczywistością i prawdziwymi życiowymi problemami.
Tymczasem Puchonka nie wyglądała na specjalnie skorą do zwierzeń, zapowiadało się na trudną rozmowę i napięta sytuacja stawała się coraz bardziej nudna i męcząca. Shirley uruchomiła cały swój zapas wyrozumiałości, zachomikowany w czymś, co można by porównać do piwnicy jej umysłu, na czarną godzinę.
- Nie żałuj sobie, zapal kolejnego. - Odczekała chwilę w milczeniu i podjęła wątek: - Wiesz, różnie bywa, zdarzają się wkurzające rzeczy, wkurzający ludzie... - Co ty nie powiesz, Shirley? - ...ale zawsze warto na to spojrzeć z szerszej perspektywy. Co by się nie działo, żyjemy, oddychamy, możemy podziwiać wschody słońca i tak dalej. A co do wywalania z siebie emocji... - Zastanowiła się chwilę. - Ja lubię biegać. Albo krzyczeć gdzieś daleko od ludzi. Próbowałaś kiedyś trochę powrzeszczeć na rzeczywistość? Bardzo odświeżające. - Po kolejnej chwili milczenia westchnęła, uspokajając myśli. Odkryła niespodziewanie, że mówienie do przeraźliwie smutnej Puchonki przynosi jej jakiś rodzaj ukojenia. Czy to rzeczywiście osoba, z którą mogłaby lepiej się porozumieć?
- To co się właściwie stało?
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Sro 29 Sie - 1:33

Po chwili wahania wygrzebała z kieszeni kolejnego papierosa. Jeśli tak dalej pójdzie, zużyje całą paczkę w jeden dzień! W dormitorium, w swojej torbie miała jeszcze zachomikowane jeszcze cztery, ale kiedy każdego dnia będzie wypalała tyle, nie starczy jej. Przecież ledwo co się rok zaczął, a ona już nie będzie mieć żadnego. Co wtedy zrobi? Włożyła go do ust i zapaliła mocno się zaciągając. Odwróciła głowę, by nie dymić na Shirley. Podczas wykonywanej akcji, przedłużając opróżnianie płuc analizowała słowa Gryfonki wpatrzona w dal. Nora zawsze ukrywała łzy, kiedy płakała, to zawsze w takim miejscu i tak cicho, by nikt tego nie słyszał i nie widział, nie mówiąc już o wrzeszczeniu w przestrzeń. Niby, gdyby gdzieś się zaszyła... Ale nie... Przecież nieuniknione jest, że ktoś usłyszy. Nabrała trochę powierza do płuc i ponownie się zaciągnęła dymem. Powiedzieć, czy nie powiedzieć?
- Ja... - Próbowała dobrać odpowiednie słowa i streścić problem w ciężko zrozumiałym zdaniu, by sprawiać wrażenie tajemniczej. Chciała powiedzieć dziewczynie, co się stało, ale tak, by nie myślała, że tak łatwo można coś od niej wyciągnąć. Niestety nic nie przychodziło jej do głowy, więc od razu, gdy przeszło jej przez myśl powiedzieć wprost, zdecydowała się i szepnęła - Moja siostra nie żyje. - zaraz jakby wpadła w trans i nieświadomie rozwinęła swoją wypowiedź - Zoe... Moja najukochańsza siostra... Popełniła samobójstwo. Ja... Nigdy nie czułam się tak okropnie. Nigdy. To chyba najgorsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć. To była jedyna osoba, jakiej ufałam, którą kochałam... Nikogo nie kochałam bardziej od niej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mogła żyć. Ona sama zdecydowała, że się zabije. To mnie najbardziej boli. - Kiedy skończyła, popatrzyła na Shirley oczekując jakiejś reakcji. W jej palcach dymił papieros. Kiedy wypowiedziała na głos, co się stało i jak się czuje, w pewnym sensie się zawiesiła nie będąc w stanie włożyć go do ust, zanim dziewczyna się nie odezwie.
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Sro 29 Sie - 13:45

Shirley nie bardzo wiedziała, co znaczy śmierć. Owszem, była raz na pogrzebie jednego z dalszych krewnych, ale niewiele to dla niej znaczyło. Nie spotkała go ani nigdy wcześniej, ani nigdy później. Jedyne, co zapamiętała, to atmosferę straty, emocje ludzi zgromadzonych wokół nieco przerażającego martwego ciała. Nie bardzo umiała sobie wyobrazić, co sama by czuła, gdyby odszedł ktoś naprawdę dla niej ważny. Miała nieracjonalną nadzieję, że to nigdy nie nastąpi.
Spojrzała Norze w oczy, wyrażające bezbrzeżną rozpacz i nieszczęście.
- Przykro mi - powiedziała cicho, poważnie i szczerze. Odwróciła wzrok. - To naprawdę straszne. Ale jeżeli byłyście sobie tak bliskie, musiała mieć ważny powód, żeby cię opuścić. Wiesz... tak naprawdę kiedy ludzie robią coś takiego, myślą, że bliskim będzie lepiej bez nich. Że świat będzie bez nich lepszy. To nie jest prawda, ale przecież inaczej twoja siostra nie zdecydowałaby się na porzucenie cię.
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Sro 29 Sie - 16:38

W sumie może i racja. Zamrugała, bo w jej oczach zaczęły znowu zbierać łzy na myśl o siostrze. Spuściła wzrok i zaciągnęła się. Kiedy wydychała dym starała się to robić tak, by nie dmuchać na Gryfonkę. Czy Zoe rzeczywiście mogła popełnić samobójstwo, myśląc, że jest zbędna światu? Nie! To nie była absolutnie możliwe! Musiała mieć inny powód. Przecież ona, w przeciwieństwie do Nory uważała, że każdy ma swoją życiową misję, po coś istnieje, że każdy jest ważny na tym świecie. Nagle zmieniłaby zdanie i po prostu zakończyła swoje istnienie? A może coś wpłynęło na jej samopoczucie? Nie mogła sobie poradzić ze swoim problemem? Chłopak ją rzucił? Ona tak bardzo go kochała... Była jemu taka wierna... Jeżeli przyczyną samobójstwa była jakaś osoba, już Nora dopilnuje, żeby i ona zginęła... W Puchonce wezbrała złość i żądza krwi. Oczy jej zabłysły. Pociągnęła dym z papierosa.
- Możliwe. - Odpowiedziała przebudzając się ze swoich rozmyśleń. - Mimo to, i tak będzie bardzo mi jej brakować...
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Sro 29 Sie - 20:40

Miała poczucie wypływania na coraz głębsze wody bez widoku na jakikolwiek stały ląd. Co ona może o tym wiedzieć? Co ona może poradzić w takiej sytuacji? To nie jej sprawa, nie jej siostra, nie jej problem, ona tylko spacerowała sobie po błoniach. Przeżywane przez Norę emocje były jej tak obce, jak to tylko możliwe. W dodatku zaczynała marznąć.
Bądź cierpliwa, Shirley, przecież nie zostawisz jej tu tak...
- Nie da się tego uniknąć. Przecież już nigdy z nią nie porozmawiasz, nie zobaczysz... Nie jesteś religijna? To zawsze jakaś pociecha, myśleć, że gdzieś tam się jeszcze spotkacie. A na razie chyba lepiej skupić się na przeżywaniu własnego życia...
Nie mogła już tego znieść. Wstała.
- Słuchaj, może lepiej byśmy trochę pochodziły albo wróciły do zamku? Zamarzniemy tu.
To dawało Norze dobrą wymówkę do pozbycia się jej, a jej dobrą wymówkę do pozbycia się Nory. A jeśli będzie wolała pójść razem z nią, no cóż, przynajmniej nie będzie im już tak zimno.
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Nora Heath on Pią 31 Sie - 16:41

Może i świadomość, że gdzieś tam kiedyś się spotkają powinna dawać swojego rodzaju uspokojenie i szczęście, że nasze istnienie nie kończy się śmiercią. Niestety Nora w to nie wierzyła. Od dawna. Po prostu nie mogła pojąć tego, jak ktoś, kto ma nieograniczoną moc i darzy ludzi ogromną miłością, sprawia, żeby działy się takie rzeczy, jakie się dzieją. W jednym się z dziewczyną zgadzała. Musi się skupić na własnym życiu, w końcu żyje się raz? Czemu to marnować na zamartwianie się tym, co się już nie odstanie? Serce jej szybciej zabiło. Czuła się już lepiej. O wiele lepiej. Zdobyła się nawet na uśmiech.
- Dziękuję, bardzo mi pomogłaś. - Nie wierzyła, że to mówi. - Hm... Faktycznie zimno się zrobiło. - Mówiąc to zgasiła papierosa i podniosła się z ziemi. Miała całą szatę, w miejscu na którym siedziała przemoczoną. Zignorowała to.
- Lepiej wróćmy do zamku. - Powiedziała. - Tak... Hm... - Chciała się jakoś rozstać z Shirley. Tylko jak to powiedzieć? "Okej, wracam do zamku, bez ciebie", albo może "Nie odrobiłam mojej pracy domowej! Wybacz, ale muszę muszę cię opuścić". To drugie trochę lepiej jej brzmiało, więc zdecydowała się tak powiedzieć. - Och! Zapomniałam! Nie zrobiłam jeszcze mojej pracy domowej z eliksirów. Muszę się niestety z tobą pożegnać... Na razie. [/b]
Opuszczając błonia w myślach przeklinała na siebie, że mogła jednak zastanowić się nad czymś innym i przede wszystkim udawać mniejszy entuzjazm w stosunku do pracy domowej. Jak dobrze, że nie były razem w klasie, bo Gryfonka znakomicie wiedziałaby, że z eliksirów nic nie było zadane.
avatar
Nora Heath
Uczeń

Liczba postów : 41
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Shirley Collins on Pią 31 Sie - 23:38

Uff! Z ulgą patrzyła za oddalającą się Puchonką. Jakoś nie wierzyła, by tak głupia gadka mogła komukolwiek pomóc, ale chyba bardziej liczyło się wsparcie w trudnej chwili. Tak czy owak, doskonale, że w końcu ma ją z głowy. To spotkanie nie było chyba miłe dla żadnej z nich. Mam nadzieję, że jakoś sobie z tym poradzisz, Nora.
Zamyślona pospacerowała dalej. Samobójstwo? Jak można być tak głupim? Przecież świat jest taki piękny, pełen niespodziewanych przyjemności i najróżniejszych cudów. Życie to najcenniejsza rzecz, jaką można posiadać. Wręcz jedyna. Co musiałoby się stać, aby popełniła samobójstwo? Niewyobrażalne.
Wiedziała już, że jeśli nie zrezygnuje z samotnego włóczenia się, nie przestanie o tym myśleć. Zawróciła w stronę zamku, zastanawiając się, czyjego towarzystwa poszukać dla odprężenia i polepszenia nastroju.
avatar
Shirley Collins
Uczeń

Liczba postów : 43
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

http://hogwart.soglam.net/t1929-shirley-collins

Powrót do góry Go down

Re: Wierzba Bijąca

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Błonia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach