Kryty most

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Audrey Sheridan on Czw 21 Kwi - 20:25

- Nie przesadzaj, jest kochana - uśmiechnęła się, pochylając się do przodu i drapiąc kotkę za uszami. Niestety, Kot najwyraźniej poczuł się zazdrosny o swoją panią (najwyraźniej wyrabiał normę i za Alexa) i zaczął odpychać Śnieżkę. Niedługo później, koty zaczęły się przekomarzać, bawiąc się za sobą. Audie zachichotała, utwierdzając się w przekonaniu, że woli je ponad niektórych przedstawicieli jej własnej rasy. - Popatrz, może wreszcie zdasz - odparła dość perfidnie, zupełnie Ślizgońsko. Powiedzenie kto z kim przestaje, takim się staje miało w sobie o wiele więcej prawdy, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Przywykła na tego, że nie poświęcał jej należytej uwagi; w gruncie rzeczy, przestało ją to trapić. Miała Crispina, który traktował ich związek a tym samym i ją samą zupełnie poważnie, a Grant... z każdym dniem stawał się dla niej coraz bardziej przykrywką, coraz mniej chłopakiem. - Zbieg okoliczności. Pożyczyłam od twoich kumpli w ramach integracji. Prosiłam cię, żebyś przy mnie nie palił! - Sheridan rzuciła, nawet jeśli popalała jedynie okazjonalnie. Nie miała zamiaru niszczyć sobie płuc; jeszcze nigdy wcześniej przyszłość nie wydawała się dla niej tak barwna - nie chciała jej skracać przez błędy młodości.
- Żebyś mnie wcisnął w pasiak? Nie ma bata, wolę subtelne aluzję - zaśmiała się.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Alex Grant on Wto 10 Maj - 2:08

- Może i kochana, ale czasem się głupio zachowuje. – powiedział patrząc na swoją kocicę. Za nic jednak by jej nie zmaienil na cos albo kogoś innego. Już tyle razy uniknęła przerobienia na dywan, albo innych pomysłów jego współlokatorów. Powinien być z niej mega dumny i był. Akurat do tego mógł się przyznać. Kochał to głupiutkie stworzenie i tyle. - Ty, uważaj sobie. Z tego co pamiętam to nadal masz czerwone barwy na szacie. – powiedział unosząc brwi. Nadal nie potrafil sobie przypomnieć kiedy ta dziewczyna zaczęła być taka pyskata. To wszystko przez niego? Jakoś nie mógł w to uwierzyć. Mimo wszystko za rzadko się widywali aby mógł tak bardzo na nią wpłynąć. - Jasne, tłumacz się teraz, że niby taka inteligentna. – powiedział wywracając oczami. Po chwili jednak zgasil papierosa i wyrzucił za siebie przez barierkę. Merlinie, co się z nim działo! Po chwili wyciągnął reke w jej stronę, złapał za nadgarstek i pociągnął tak aby usiadła obok niego. Kiedy już opadła na kolana pocałował ją z lobuzerskimm uśmiechem na ustach. - Nie drażnij węża, dziecinko. Jest gorszy od lwa. – powiedział cały czas tak samo się uśmiechając i znowu ją pocałował. Nagle poczuł dziwne parcie na to aby okazać dziewczynie więcej czułości i serca. Czyżby podejrzewał coś? Nie raczej to nie w jego stylu żeby interesować się plotkami szkolnymi. Każdy jednak potrzebuje czasem chwili aby się zrelaksować i to właśnie była ta chwila.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 11 Maj - 16:53

- Przesadzasz. To tylko kociak, nie możesz spodziewać się, że nagle stanie na dwóch nogach i zacznie wygłaszać ci poematy heroikomiczne. Poza tym, i tak jest inteligentniejsza niż większość twoich kumpli - wzruszyła ramionami. Kocica najwyraźniej całkiem nieźle radziła sobie w dżungli jego dormitorium. A Sheridan zdecydowanie nie żałowała, że postanowiła podarować Grantowi tego kota - kto wie, może jej działania osiągną zamierzony skutek? Szkoda tylko, że sama Audrey przestała żywić już do Alexa jakiekolwiek uczucia. - Gryfoni i Ślizgoni niewiele się różnią, zawsze to powtarzałam. Różnica jest taka, że zieloni niczym Darth Vader dążą do zagłady świata - zachichotała, zdecydowanie nie mając zamiaru przejmować się jego słowami. Trudno ustalić, kiedy Audrey odzyskała swój własny charakter i przełamała nieśmiałość, ale zdecydowanie miało to miejsce właśnie dzięki Crispinowi, przy którym - jak nietrudno było zauważyć - rozkwitała. - Nie muszę się tłumaczyć, to oczywiste. Jestem prefektem i jak do tej pory, zaliczyłam wszystkie klasy - uśmiechnęła się do niego, odrobinę zbyt lekceważąco. Zbytniego wyboru nie miała i dość szybko znalazła się na posadzce, tuż obok niego. Tak, była okropną osobą, ale Grant dobrze całował i nie zamierzała się tym zbytnio przejmować. Oparła dłonie na jego szyi, zbliżając się do niego i pogłębiając pocałunek. - Jakiego węża? Taki smutny korniszonek - zażartowała, spoglądając na krocze Granta. Nie miała nic przeciwko okazywania większej ilości serca - upokarzanie i lekceważenie już jej się znudziła. Z resztą, kto wie do czego może to doprowadzić?
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Alex Grant on Sro 11 Maj - 17:08

Wywrócił oczami słysząc słowa dziewczyny na temat kota. Przecież nie o to mu chodziło i powiedział tak naprawdę coś innego niż ona zrozumiała. - Powiedziałem, że czasem się głupio zachowuje, a nie cały czas. Umyj uszy. – odparł nie ukrywając lekkiej złośliwości w glosie. Przestała? No to przykro nam, bo Leks się zaczął do niej przekonywać. W końcu zaczął zauważać, że w gruncie rzeczy Audrey złą dziewczyną nie była. W takim razie zwyczajnie minęli się ze sobą w uczuciach. Takie życie jak to mówią. - Dążymy? Ano, racja! Czekaj, musze wymyślić teraz plan zniszczenia świata. – powiedział i zaśmiał się niby mrocznie. Przykro, naprawdę przykro gdyż Alex zaczął się dobrze bawić w jej towarzystwie. Przestało to być sztywne i nienaturalne. Zastanawiało go tylko czemu to musiało tyle trwać. - Zasłaniasz się maską wzorowej uczennicy, a tak naprawdę pewnie sypiasz z profesorami. – powiedział, sam nie wiedząc ile prawdy było w tych jego słowach. I chyba w tym przypadku nawet nie chciał tego wiedzieć. Ciężko mu tez było przyznać, że tak naprawdę kuł do egzaminów żeby je wreszcie zdać. Nie może spędzić reszty życia w siódmej klasie jak to się do tej pory zapowiadało. Dlatego też siedział w tym ustronnym miejscu i póki dziewczyna nie przyszła to się pilnie uczył. Kiedy skończył ją całować oparł się wygodniej o barierkę. Tym tekstem wjechała jednak mu na ambicję i dumę, co niezbyt się spodobało Ślizgonowi. Spójrzmy prawdzie w oczy, jaki facet się cieszy z tego, ze ktoś mu coś takiego powie jawnie sugerując, że chodzi o jego przyrodzenie. - Smutny korniszonek, który jakoś bez problemu cie zadowala. – odparł patrząc na nią, już bez uśmiechu. Przyko, ale panna Sheridan lekko przesadziła w tym momencie. Przynajmniej w oczach Granta. Jeszcze żadna dziewczyna nie odważyła mu się czegos takiego powiedzieć, nawet w żartach. Nie bez powodu przecież miał w swoim łóżku dużą cześć damskiej połowy szkoły, prawda?
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 11 Maj - 17:28

- Jeszcze mogłabym zbyt dużo usłyszeć - puściła do niego perskie oko, oczywiście nie precyzując o co tak dokładnie jej chodzi. Szkoda, że zaczął zauważać to tak późno. Gdyby zaledwie rok temu choćby dał jej szansę, pokazał, że choć odrobinę mu zależy, byłaby jego. Teraz musiałby się wysilić, jeśli chciałby zaistnieć ponownie w grze. Bo to wcale nie oznacza, że z niej wypadł. - Zbuduj najpierw jakąś Gwiazdę Śmierci, przyda ci się w tym zdobywaniu władzy - zaśmiała się. Jeśli go to zastanawiało, powinien przywołać incydent z łazienki. Gwałt naprawdę mocno potrafi odcisnąć się na psychice, nawet jeśli tak niewiele do niego brakowało. - No pewnie, Binns jest pierwszy na mojej liście - odpowiedziała i chyba tylko ona sama wiedziała, jak wiele kosztowała ją ta gra. - Nie wyobrażaj sobie zbyt wiele. Z tego co pamiętam, to były zaledwie trzy razy, z czego dwukrotnie nie byłam trzeźwa - uśmiechnęła się do niego, wcale nie złośliwie. Od czasu tego felernego razu w jej domu, Grant nie miał okazji gościć pomiędzy jej udami. I zaskakujące jak łatwo udało jej się wmówić mu, że nie chce iść z nim do łóżka bo boi się kolejnej powtórki z lata, kiedy znalazła się o włos od bycia nastoletnią matką. Przesłanie najwyraźniej okazało się dla niego jasne: nie prześpi się z nim, dopóki nie będzie żywić do niej głębszych uczuć, a w razie ewentualnej wpadki nie okaże się odpowiednim ojcem dla jej dziecka. Czyli bardzo długo, jeśli w ogóle. - Widzisz, jak ja się czułam, kiedy ty traktowałeś mnie w ten sposób? Urocze uczucie, nieprawdaż? - szepnęła mu do ucha, delikatnie przygryzając jego płatek. Przesadziła czy nie, wreszcie byli kwita. A Leksiu może zastanowi się dwa razy, nim kolejny raz postanowi potraktować ją protekcjonalnie.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Alex Grant on Sro 11 Maj - 17:46

Uśmiechnął się pod nosem i objął ją ramieniem. Cóż, nadal ją traktował jako swoją dziewczynę, mimo że ona nic do niego nie czuła. - W sumie fakt. Dobra, to nie myj uszu. – stwierdził po chwili niby zastanowienia nad tym wszystkim. Wypadł, czy nie wypadł, nie wiadomo było czy jeszcze warto się starać. Skoro tak jak wcześniej było wspomniane minęli się z uczuciami do siebie to był jeszcze jakiś sens, żeby się starał? Po prostu do końca czerwca będą odgrywali swoje role, a potem najprawdopodobniej ich drogi się rozejdą. Chyba, że bardzo im będzie zależeć na kontynuowaniu tej znajomości, albo coś się wydarzy przed końcem roku szkolnego. Nie wiadomo, los potrafi być czasem nieźle pokręcony i mieć dziwne poczucie humoru.
- ale budowanie Gwiazdy śmierci jest czasochłonne. A ja leniwy jestem, wole coś mniejszego. – powiedział „marudzącym” tonem. Z jej strony to było zrozumiałe, inna sprawa była czemu akurat od niego to musiało tyle trwać. Prawdopodobnie przez wpływ znajomych, inaczej już wcześniej by się normalnie zachowywał co było zresztą widać po tej ich kolacji w Pokoju Życzeń. A to tylko jeden przykład. Z niewielu co prawda, ale zawsze było. - pijana czy nie, ale podobało ci się. Nie zaprzeczysz. – powiedział ze wzruszeniem ramion. Na początku, faktycznie, było mu ciężko jeżeli chodziło o seks. Był mężczyzną, miał swoje potrzeby, a ręczna robótka nie zawsze przynosiła taką ulg jak powinna. W końcu chodziło o kontakt fizyczny a nie samogwałt. Z czasem znalazł sobie lepszy substytut. Był nią mała, zakompleksiona, ale w sumie ładna szóstoklasistka z Huffpeluffu. Wiedział, że dziewczyna nie piśnie słowa na temat tych ich schadzek, bo odpowiednio ją podszedł. Obietnice o ślubie, miłości i inne takie potrafią wywołać naprawdę niesamowity efekt u takich dziewczynek. Gdyby tylko wiedział o tym wcześniej, już dawno by zaczął to wykorzystywać… I znowu wychodzi na to, że Grant nieco opóźniony. Cóż, trudno.
- Urocze, faktycznie… – mruknął zdając sobie sprawę z tego jak dziewczyna musiała się czuć przez lata ich znajomości. Powinna wcześniej mu coś takiego powiedzieć, może by chłopak zapanował nad sobą. Teraz to na pewno już nie będzie tak jej obrażał. Kiedy ugryzła go w ucho mimowolnie uśmiechnął się pod nosem. Chwila moment i dziewczyna leżała na posadzce, a Alex zawisł nad nią. Patrzył przez chwile na Audrey i pocałował ją namiętnie, ale zarazem też czule i z uczuciem. Co mu się stało? Zaczynał sobie uświadamiać, że jednak nie jest mu obojętna. - Nie wyśmiej mnie… – szepnął jej cicho zaraz potem do ucha. -.. ale chyba się w tobie zakochałem. – i proszę. Powiedział to. Chyba najgorsze wyznanie w całym jego życiu. Zaraz potem z niej zszedł i nie patrząc na Gryfonke odpalił sobie papierosa ignorując to, że wcześniej mówiła, żeby przy niej nie palił.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Audrey Sheridan on Sro 11 Maj - 20:39

Bynajmniej nie dawała tego po sobie poznać. Z resztą, to było nie wskazane, bo i nie chciała, by zaczął podejrzewać, iż wcale nie jest jedynym mężczyzną w jej życiu. Trudno powiedzieć, co będzie do końca czerwca - czy uda się utrzymać jej związek z Crispinem w tajemnicy, a relacja między nią i Alexem nie wytrzyma próby czasu i odległości, tym samym umierając śmiercią naturalną, czy też coś ich zgubi i Grant dowie się, że zgodziła się z nim chodzić, by mieć przykrywkę do częstych wizyt w gabinecie Fairchilda.
- Gwiazdkę śmierci? - zapytała, uśmiechając się do niego. A ponoć taki z niego Ślizgon! - Nie będę pozbawiała cię złudzeń - puściła do niego perskie oko. A on już niech odczytuje to jak chce. Może uznać, że owszem, podobało jej się, a może wziąć jej słowa za kolejną kpinę, które tak często wychodziły w ostatnich dniach z jej usteczek. Czyli nie tylko ona zdradzała. W gruncie rzeczy, chyba nie powinien mieć do niej jakichkolwiek pretensji, skoro sam nie jest wzorem wiernego chłopaka, czyż nie?
Teraz to nie miało najmniejszego znaczenia. Czasu nie można było cofnąć, a niewybredne, niekiedy nawet raniące komentarze i zachowanie Granta miały pozostać w przeszłości. Nim zdążyła się zorientować, sprawy posunęły się odrobinę zbyt daleko; w gruncie rzeczy, wciąż nie była pewna, jak zachowałaby się w sytuacji tak ogromnej bliskości, czy nagle nie powróciłaby stara, uległa mu Sheridan. Już chciała otworzyć usta i delikatnie zaprotestować, kiedy to wszystko osiągnęło apogeum niezręczności? Kochał ją? Jeszcze nie tak dawno temu zabiłaby za to wyznanie, ale teraz... teraz chciała jedynie znaleźć się w ramionach Crispina i wypłakać się mu.
- Chyba się we mnie zakochałeś? - zapytała, nie ruszając się z miejsca. Jednakże cisza była nie do zniesienia, musiała ją czymś przerwać - To chyba dobrze - powiedziała spokojnie, bez zbędnego entuzjazmu. Problem tkwił w tym, że nie była przekonana, czy to dobrze. Nie chciała go zranić i nie wiedziała, czy chce odwzajemnić jego uczucia. Czy teraz potrafi je odwzajemnić.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Alex Grant on Sro 11 Maj - 21:02

Nie chciała żeby zaczął podejrzewać, ale mogła sobie w sumie znaleźć kogoś innego. Kogoś kto by ja bardziej akceptował i byłby lepsza przykrywką dla tamtego związku z nauczycielem. Do końca czerwca jeszcze wiele może się zmienić, więc lepiej nie gdybajmy. Już wraz z tym wyznaniem Alexa pewnie się trochę pozmienia. Inna sprawa, że Grant nie wiedział czy dobrze zrobił mówiąc jej o tym wszystkim. Pierwszy raz w życiu komuś coś takiego powiedział, pierwszy raz poszedł na żywioł i postanowił nie przejmować się ryzykiem które wynikało z odsłonięciem się na kogoś innego.
Szczerze to już pominął ta poprzednią rozmowę która nie miała w ogóle w tym momencie sensu. Wolał się skupić na reakcji dziewczyny która była o wiele gorsza niż się spodziewał. Wolałby żeby chociażby go zjechała za to co powiedział, albo żeby mu powiedziała, że się odwalił. A zamiast tego ona najpierw leżała bez ruchu jakby normalnie padła trupem, a potem powiedziała te słowa. Bez żadnych uczuć, bez niczego, tak jakby mówiła właśnie o kolorze swojego biurka. Chyba sobie nawet nie zdawała sprawy ile kosztowało go to wyznanie i ile teraz będzie przez to cierpiał. Leks był stworzeniem które jak już się zakocha to tak, że się nie wyleczy tak łatwo. Teraz kiedy o tym myślał stwierdzał, że tak naprawdę czuł coś do niej przynajmniej od zimy, ale nie był w stanie jej tego wyznać, ani sam się do tego przyznać przed sobą.
Zerknął na nią kiedy mu odpowiadała i zacisnął szczęki. Zaraz potem gwałtownie wstał i poszedł do przeciwległej barierki mostu. Oparł się o nią i palił nie zauważając, że ręce mu się trzęsą. Na szczęście miał kochana kotkę która od razu wyczuła, że coś jest nie tak z jej panem i wskoczyła również na barierkę odrywając się od zabawy z Kotem. Podeszła do niego wyjątkowo uważnie stawiając łapki i miaucząc żałośnie zaczęła się o niego ocierać. Leks uśmiechnął się pod nosem i zaczął głaskać Śnieżkę.
- Wiesz co. Nie istotne. Zapomnij, że w ogóle się do ciebie odezwałem dziś. – powiedział nie patrząc na dziewczynę. Cóż, przynajmniej wiedział mniej więcej chociaż jak się inni czuli w takich sytuacjach. Porzuceni, zrezygnowani, a co najgorsze upokorzeni. Jego biedna duma została mocno zraniona po jej reakcji. W tym momencie już nawet nie chodziło o to, że wyznał jej to wszystko, chodziło o jej reakcję i nic więcej. Z drugiej jednak strony czego się spodziewać po jego wcześniejszym zachowaniu w stosunku do niej? I tak powinien być szczęśliwy że go nie wyśmiała. Co dziwne, nie był…
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Audrey Sheridan on Pią 13 Maj - 18:53

Audrey mimo wszystko, nie chciała czegoś innego. Mimo wszystko, gdy zaproponował jej związek, wciąż żywiła do niego jakieś głębsze uczucia i pragnęła przekonać się, czy mogłoby im wyjść. Jednakże z biegiem czasu przekonywała się, że prędzej czy później to musiało się rozpaść - Grant nie potrafił nawet powstrzymać swoich żądzy na wodzy i jej niechęć seksualną odbijał sobie na innych dziewczętach. Wraz z rozpadem jej nadziei słabło również jej bezwarunkowe przywiązanie do jego osoby. Gdyby tylko wydusił z siebie to wyznanie wcześniej, ba!, gdyby kiedykolwiek dał jej do zrozumienia, że może przerodzić się to w coś poważniejszego, w przypływie chwili nigdy nie spotkałaby Crispina, nie zakochałaby się, a jej serducho należałoby jedynie do Alexa.
- Jesteś cholernym tchórzem, Grant. Nie potrafisz nawet porządnie powiedzieć, że mnie kochasz i nie próbować tego odkręcić - żachnęła, zirytowana, podnosząc się z kamiennej posadzki mostu. Jej reakcja bynajmniej nie była kontrowersyjna. Owszem, nie okazała nadmiernej radości, ale kto mógł się jej dziwić? Nie chodziło tu już nawet o Crispina. Słowo chyba z całą pewnością nie pasowało do takiego wyznania, a po wszystkim to on odszedł, odwracając się do niej plecami. Jak mogłaby cieszyć się z takiego zachowania? Nawet, jeśli jego uczucie byłoby jej na rękę?
Otrzepała spódniczkę szkolnego mundurka, po czym odeszła, zostawiając go z własnymi myślami.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Freddie Kingsley on Czw 8 Wrz - 22:23

Nikogo w pobliżu? A cóż to za okazja do nabrania na nowo wprawy po wakacjach-bez-nikotyny. Freddie postanowił się wybrać jak zwykle w odosobnione miejsce w całym zamku, ze swoim jakże okropnym powodem - będzie zatruwał płuca dymem od papierosów. Jako, że po tych dwóch miesiącach musiał się z tym ukrywać przed rodzicami z chęcią zapalenia, kiedy to bezczelnie przed nim ćpali, jak najęci, to ochota na tą czynność wzrastała razem z adrenaliną. A nuż jakiś nawiedzony prefekt go przyłapie na wyłażeniu na ćmika i co? Dupa dosłownie zimna. Rozejrzawszy się porządnie wokoło za jakimś podejrzanym człowiekiem na horyzoncie, pokręcił nosem i spojrzał w dół, po czym odrazu uniósł wzrok i powstrzymał się od krzyku. Miał lęk wysokości, jaka ze mnie ciota. Aby odstresować się na szybko odpalił papierosa, mocno zaciągając się, a jedną ręką poprawiając idiotyczne okulary. Okulary, które kazali mu nosić, bo podobno ma coś ze ślepiami.
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Nicole Cape on Czw 8 Wrz - 22:37

Coś się chyba komuś pomyliło. Dlaczego i w ogóle z jakiej to parady istnieje coś takiego, jak przewaga zimnych miesięcy nad ciepłymi? Czy po prostu we wrześniu nie może być tak jak w lipcu? Wszyscy byliby szczęśliwsi i od razu o wiele bardziej chętni do nauki. No i generalnie byłoby lepiej. NIECH KTOŚ COŚ Z TYM ZROBI! Nicole odgarnęła włosy, które zwiększyły swoją i objętość i długość co najmniej dwa razy w ciągu tych wakacji. Niestety, wiatr natychmiast zaatakował jej kosmyki, które zwinnie umknęły przed zniewoleniem spinkami. No trudno, będzie musiała jakoś żyć z tym bałaganem na głowie. Ospale ruszyła przed siebie i chociaż miała straszny lęk wysokości, to jej kobieca intuicja mówiła, że właśnie teraz musi się znaleźć na krytym moście. A może to tylko takie żarty? ACH NIE, czyżby to Frieddie? Kto? FREDDIE! O KURCZĘ. Nicole wprost wbiegła na ślizgona, rzucając mu się na szyję i obcałowując jego policzki.
- Unikasz mnie! - zaczęła groźnie, machając przed nim palcem. Plus dziesięć do fajności dla intuicji.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Freddie Kingsley on Czw 8 Wrz - 22:48

Osz w mordę. Wszystko byłoby lepsze od tego nagłego ataku ze strony gryfonki. Nie dość, że by się poparzył papierosem, który jednak nie wyleciał mu z ręki, to na dodatek Nicole obcałowała go chyba po całej buzi, co wiązało się z posiadaniem odcisku szminki/błyszczyku, ach choi to wie!, wszędzie. Nigdy nie narzekał na tego typu okazywania sobie uczuć, ale.. no.. zresztą. Najwyżej zmusi ją aby latała z chusteczkami po zamku, jak ma zamiar go całować nawet przy ludziach. Chyba za dużo czasu spędził w towarzystwie starego kawalera, a zarazem jego wuja, który kobiety traktuje nadzwyczaj okrutnie, typu: 'przynieś-podaj-pozamiataj-i-się-nie-odzywaj'. Westchnął i z iskierkami w oczach, które jednak mu się tam pojawiły na jej widok, objął dziewczyną drugą ręką w pasie.
- Że niby ja cię unikam? Ty nie odbierasz telefonów. Dzwoniłem jakieś dwa tygodnie temu, a tam co? Jakaś zasapana służąca powiedziała mi, że panienka wyszła z kolegą. - Stwierdził, poprawiając jej te niesforne włosy na twarzy.
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Nicole Cape on Pią 9 Wrz - 16:01

No, no, bez takich. Nicole miała swój charakterek i za nic nie pozwoliłaby sobą pomiatać. Na szczęście Freddiego, który nie wdał się zbytnio w swojego wujka, Cape mogłaby ewentualnie od czasu do czasu coś dla niego ugotować i nawet mu to podobać, ale musiałby sobie naprawdę zasłużyć na taki przywilej, no chyba że akurat miałaby jeden z tych lepszych dni i po prostu nie mogłaby się doczekać, aż poda posiłek swojemu ukochanemu. Ale zaraz, co on tam mamrocze pod nosem...?
- Ja wyszłam z kolegą? - Nicole popukała się palcem w czoło. Nie mogła sobie nic takiego przypomnieć, ale to było całkiem możliwe, bo ona miała wielu kolegów, tylko że oni wszyscy byli mugolami...nic nadzwyczajnego. - Ach, no tak, racja... - przewróciła oczami, jak gdyby właśnie uświadomiła sobie coś naprawdę oczywistego. Nie chciała jednak, aby Freddie zbytnio koncentrował się na tym fakcie, dlatego też od razu wpiła mu się w usta.
- A ty gdzie się włóczyłeś w ciągu ostatnich tygodni wakacji? Też dzwoniłam kilka razy! - przypomniała sobie nagle, przerywając pocałunek.
HA! Freddie Kingsley!
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Freddie Kingsley on Wto 15 Lis - 0:45

obydwoje z tematu!
_________________
avatar
Freddie Kingsley
Uczeń

Liczba postów : 48
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Norwegia, Bergen

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Pią 13 Sty - 1:11

To zadziwiające jak łatwo można było odnaleźć miejsce odosobnienia w tym wyprutym z wszelkiej prywatności, za to przesiąkniętym do szpiku kości (czy bardziej trafnie - murów) szyderstwem, wścibstwem i plotkarstwem zamku. Z niewiadomych powodów, o tej porze roku adepci magii skutecznie unikali wszystkich miejsc znajdujących się poza bezpiecznym wnętrzem szkoły. Jednakże w tej olbrzymiej grupie, zwanej również szkolną społecznością, zawsze znajdzie się ktoś kto wyłamie się z szarego szeregu i będzie podążać przed nim lub za nim. Próżno rozwodzić się nad miejscem Gillian w hierarchii czy też szukać odpowiedniego dla niej piętra; nie pasowała do żadnych utartych stereotypów. Pełna naturalnego indywidualizmu zawsze podążała tam, skąd inni uciekali. Postanowiła porzucić wszelkie próby solidaryzowania się z resztą uczniowskiej braci, wybierając chwilę sam na sam z książką poczytnego szwedzkiego autora. Pomimo, iż uczyła się angielskiego praktycznie odkąd nauczyła się mówić, szwedzki zawsze był, jest oraz zawsze będzie jej pierwszym i jedynym językiem.
Gillian z pewnością nie posiadała lęku wysokości, który mógłby skłonić ją do wyboru innej lokacji. Nie przeszkadzał jej również mróz, śnieg i silny wiatr, smagający lodowatymi podmuchami po twarzy. Choć w porównaniu do kamiennego mostu, Pokój Wspólny Krukonów wydawał się być miejscem niebywale przytulnym, a ciepło bijące od trzaskającego w kominku ognia, w dzień taki jak dzisiejszy z pewnością znalazłoby wielu zwolenników, dziewczę wybrało właśnie chłód oraz spadające z nieba płatki śniegu, roztapiające się na twarzy pod wpływem ciepła skóry. I to wcale nie dlatego, by znaleźć kolejny doskonały powód do narzekania. Nie mogła po prostu znieść kąśliwych uwag uczniów, moralitetów prefektów, wciąż odejmujących punkty jej domowi, przez co uwagi reszty uczniów, zwłaszcza tych noszących na piersiach godło Ravenclaw, stawały się jeszcze bardziej kąśliwe czy wreszcie najbardziej odstręczających szlabanów wręczanych przez profesorów, kiedy tylko wyciągała z torby paczkę mugolskich papierosów. Gill oddychała nikotyną i nie dostrzegała powodu, dlaczego też inni mieliby bardziej martwić się o jej płuca, niźli ona sama.
Usiadła niedbale na kamiennej barierce, podciągając kolana pod brodę i opierając na nich lekturę. W jednej dłoni dzierżyła powolnie spalającego się papierosa, którego w regularnych odstępach przykładała do herbacianych ust, by napełnić płuca zawartą w nim tablicą Mendelejewa.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Pią 13 Sty - 1:39

Podstawowe pytanie – dlaczego Ślizgon zapędził się tak daleko od przyjaznych mu lochów, gdzie nie dość, że blisko miał do swojego Pokoju Wspólnego, to w ostateczności mógł dostać się do kuchni, która podobno gdzieś się tam skrywała i w której podobno i on był, jednak nie mógł przypomnieć sobie za żadne skarby świata tego epizodu, co wcale nie umniejszało faktu, iż bezsprzecznie to w wilgotnych, zatęchłych lochach młody Rackharrow czułby się jak ryba w wodzie? Nie wiadomo. Snując się bez celu po zamku, zatracił poczucie czasu i, jak podejrzewał, chyba się zgubił. Dopiero, gdy postawił stopę na ostatnim stopniu wyjątkowo krętych schodów i przemierzył krótki korytarzyk, jego oczom ukazała się drewniana konstrukcja, którą przemierzał w świetle dnia nie jeden raz. Zatem, kiedy już się nań znalazł, postanowił nie schodzić z niej zbyt szybko. Pomimo silnych podmuchów mroźnego wiatru i płatków śniegu dostających się za kołnierz szaty, nie zrezygnował, lecz brnął dalej przed siebie, do momentu, gdy na swojej drodze nie napotkał dobrze mu znanej sylwetki. Zatrzymał się w znacznej odległości od Krukonki, nie chcąc jej przeszkadzać, choć szczerze wątpił, iż Gillian powstrzyma się od ciętych uwag, wszak już zakłócił jej spokój. Tak było zawsze, tak musiało stać się o tym razem, taka była kolej rzeczy.
Oparł się o drewnianą balustradę, pozwalając mrozowi wymalować mu na policzkach szkarłatne rumieńce i zaczerwienić nos oraz uszy. Przeziębi się? I co z tego? Ktoś powinien dać szkolnej pielęgniarce odrobinę roboty, a i jemu nieco wolnego się przyda, chociaż jako kapitan drużyny Ślizgonów powinien bardziej na siebie uważać. Powinien też zorganizować przed następnym meczem jakiś trening, ponieważ forma zawodników była opłakana.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Pią 13 Sty - 2:16

Zauważyła go. Owszem, gdyby był kimkolwiek innym, z pewnością nie powstrzymałaby cisnącej się na usta kąśliwej uwagi, jednakże tym razem milczała, przypatrując się my kątem oka. Wydarzenia tego lata znacznie wpłynęły na rozwój ich znajomości. Wszystko zaczęło się tak niewinnie: chęć ucieczki, chęć przygarnięcia, wspólne dzielenie pokoju. A potem wszystko wywróciło się do góry nogami. Jedna książka, która wywołała tak wielkie poruszenie w świecie magicznym, sprawiła, iż w mgnieniu oka była gotowa spakować swe rzeczy i wracać do Szwecji. Potrafiła znieść wiele nieudogodnień, zacząwszy od wąskiego łóżka a skończywszy na nieprzychylnych spojrzeniach rodziców Angela, którym najwyraźniej nie przypadła do gustu nowa koleżanka ich syna, ale kiedy państwo Rackharrow wyciągnęli ku niej artylerię profesora McKellera, nie szczędząc przy tym raniących epitetów, przerosło to nawet szczelny mur ochronny Northman. I gdyby nie protesty Anioła, z pewnością nie udałoby jej się odeprzeć tych szykanowań, by móc we względnym spokoju spędzić wakacje. Jednakże każdy medal ma dwie strony, a w tym wypadku druga okazała się silniejsza nawet od rasizmu. Służąc jej tak gorliwą pomocą, Rackharrow obudził w niej uczucia, których wolałaby nigdy nie czuć. Zakłopotanie, wdzięczność, ulgę.
Nie potrafiła się ich pozbyć, nie potrafiła ich okazać. Robiła więc jedyną rzecz, która doskonale jej wychodziła - uciekała.
- Cześć - powiedziała tylko, zamykając książkę i kładąc ją na swych kolanach. Nie tak zwykli ze sobą się witać, nie do tego ograniczały się ich rozmowy. Kiedyś.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Wto 17 Sty - 1:50

Trudno, by nie próbował jej w jakikolwiek sposób pomóc. On sam za sprawą swoich rodziców przeszedł piekło. Nie spodziewał się, że wykażą taki brak kultury i bez skrępowania będą szykanować jego znajomą. Nie tego oczekiwał, gdy mówił im, że będą gościli w domu niespodziewanego przybysza przez czas dłużej nieokreślony, kończący się rozpoczęciem roku szkolnego. Nie tego się spodziewał, prosząc ich, by trzymali nerwy i język na wodzy. Chciał dobrze, jednak wyglądało na to, że osiągnął skutek odwrotny do zamierzonego. Jak zwykle musiał spieprzyć sprawę. Może lepiej byłoby, gdyby tamtego wieczoru powiedział Gillian, żeby znalazła sobie inne lokum, ponieważ on nie chce mieć żadnych problemów. Wyszedłby wówczas na zimnego drania, na chama i prostaka, który lubi bawić się ludźmi, ale nie narażałby jej na to, co musiała później przechodzić. Tylko skąd miał wiedzieć, jaki będzie finał tego, co rozpoczął swoim, z pozoru niewinnym, zaproszeniem.
- Gillian. – Jej imię z trudem przeszło mu przez gardło. Czuł się winny, cholernie winny. I nie był pewny, czy kiedykolwiek przeprosił ją za to wszystko. Tyle razy wyobrażał sobie tą scenę, że powoli zacierała mu się granica między rzeczywistością, a imaginacją. Chciał wierzyć, że gdyby tylko mu wybaczyła, wszystko wróciłoby do normy, jednak w głębi duszy wiedział, że już nigdy nic nie będzie normalne i takie, jak kiedyś. Spieprzył to. Spieprzył i teraz musiał ponosić tego wszelkie konsekwencje. – Witaj. Jeśli przeszkadzam, to wiesz… - Wskazał głową drogę, którą przyszedł. W każdej chwili mógł zostawić ją w spokoju.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Wto 17 Sty - 2:14

Mówi się, iż nic tak nie zbliża jak wspólna walka. Ramię w ramię. Dlaczego więc ich to rozdzieliło? Dlaczego to, co zapowiadało się jedynie na koleżeńską przysługę na skutek wydarzeń z zewnątrz przybrało zupełnie inne barwy, doprowadzając ich do finału, którego nikt się nie spodziewał? Decydując się na ucieczkę z domu, nie mogła przypuszczać, że z jednego piekła wpakuje się w kolejne. Anioł zawsze był jej jedynym rozwiązaniem, tym razem nie miało być inaczej. Stał się jej stróżem, powinna mu być wdzięczna. A jednak to przerażało ją stokroć bardziej, niźli szykanowania ze strony rodziców. Uspokajająca dłoń Ślizgona, plątająca się nocami w jej włosach okazała się ciosem w same plecy. Nie potrafiła czuć tego, w co nie wierzyła, czego egzystencję negowała.
Byli niczym, więc teoretycznie rzecz ujmując, Angel nie mógł zepsuć niczego. Jednakże równocześnie byli również wszystkim, co niestety przedstawiało już całą sytuację w zupełnie odmiennym świetle. Wszystko i nic. Nigdy nie podlegali żadnym zasadom, nigdy nie pozwolili zamknąć się w klatce sztywnych pojęć i definicji.
- Nigdy cię to nie powstrzymywało - odparła jedynie, tym typowym dla siebie, wypranym ze wszelkich emocji tonem. Nie mogła mu pokazać, że coś czuła. Że nie jest już Gillian, którą zwykł znać. Że komuś jednak udało się ją złamać. Poskromić nieposkromioną złośnicę. Nie chciała żeby odchodził. I to stanowiło dla niej wystarczający powód, by nie chcieć więcej oglądać go na oczy.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Wto 17 Sty - 17:12

Może właśnie zostali połączeni, chociaż oboje uparcie, niestrudzenie negują jakąkolwiek więź, poza tą czysto koleżeńską, jaka zawsze między nimi była? Może tak bardzo wstydzą się tego, co ich połączyło, iż wmawiają sobie, że zostali rozdzieleni, że teraz każde z nich zdane jest tylko na siebie? Może to wszystko ich przerosło? Gdybanie, którego końca nie widać i które zabija ich od środka. Pytania, na które brak odpowiedzi, ponieważ nie mieli odwagi porozmawiać ze sobą, tak szczerze, by dowiedzieć się, na jakim gruncie stoją. Zabija ich niepewność, wspomnienia, obecność tej drugiej osoby, gdy znajduje się w pobliżu.
Słysząc jej odpowiedź, uniósł kąciki ust, by w następnej chwili odwrócić głowę w przeciwną stronę, tylko po to, żeby ich spojrzenia się nie skrzyżowały, by Gillian nie widziała jego łez. Wstydził się ich, wstydził się siebie, własnych emocji, które miotały nim, jakby był nic nie znaczącą trzciną na wietrze. Wszystko podpowiadało mu, że bezsensownie i bezpodstawnie obarcza się winą, która przecież zawsze leży po obu stronach. Tylko w takim razie kim była ta druga strona? Bo do Anioła za nic nie chciało dotrzeć, że to mogłaby być Northman.
- Najwidoczniej dojrzałem. Najwyraźniej przejrzałem na oczy. To się zdarza – stwierdził obojętnie, nadal unikając jej spojrzeniem. Opierając się o drewnianą konstrukcję, czekał na jej odpowiedź. Prostą, zwięzłą, dającą mu jasny pogląd na ich relacje, albo gmatwający wszystko jeszcze bardziej. Przecież to było dla niej takie typowe. Dla niego, dla nich. Mogli udawać przed wszystkimi, ale nie powinni okłamywać samych siebie, to nie miało głębszego sensu, niczego nie upraszczało.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Wto 17 Sty - 17:57

Byli wszystkim i niczym jednocześnie; nie potrafili zawierać się w określonych schematach, przyznając, że zostało im jedynie wszystko lub że wszystko stracili. Pytania, które wyniszczały ich od środka nie mogły otrzymać odpowiedzi, gdyż przytłaczały je wątpliwości i nieznane im wcześniej odczucia. Nie mogli walczyć z wiatrakami.
Nawet nie potrafił na nią spojrzeć. Czyżby po tym wszystkim wreszcie przejął punkt widzenia swoich rodziców? Czy to właśnie dlatego nie starał się narzucać jej swojej obecności, na siłę wyciągać ją do ludzi i ratować przed samą sobą? Zrezygnował. Z niej. Z nich. Wpatrywała się w niego, zaciskając długie palce, spękane mrozem, na brzegach czytanej wcześniej książki. Miał do tego pełne prawo. Bo czy kiedykolwiek był jej Aniołem?
- I co zobaczyłeś? Bo najwyraźniej nie mnie... - urwała, nie potrafiąc wydusić z siebie reszty. Chciała powiedzieć mu, że nim gardzi. Bo stał się częścią szarej masy, bo pozwolił urojeniom zawładnąć swoim życiem, bo poddał się strachowi, bo bał się na nią spojrzeć. Nie potrafiła. Jedynie głucha cisza dopowiadała to, czego nie potrafiły usta. Pretensję i tęsknotę. Brakowało jej go. I właśnie z tego powodu musiała okłamywać wszystkich, z samą sobą na czele. Przecież to nie do pomyślenia, by mogła cokolwiek czuć. By mogła czuć przywiązanie do drugiej osoby. Zdawała sobie sprawę, że musi się od niego odciąć, wielokrotnie odgrywała w myślach tę scenę, gdy widziała go po drugiej stronie korytarza. Teraz, gdy wreszcie stał przed nią, każdy mięsień jej ciała wyrażał bunt. A ich przywódcą została psychika Gillian.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Pon 27 Lut - 1:06

Zaśmiał się tak jakoś gorzko. Bolało go to, co mówiła. Jej spojrzenie było dla niego wystarczająco wielką karą, od której chciał uciec za wszelką cenę, jednak słowa wbijały swe ostrza jeszcze głębiej i były nieuniknione, gdy dochodziło do konfrontacji. Do konfrontacji, której on chciał uniknąć za wszelką cenę. Właściwie to bał się tego, jak oboje się zachowają. To, co się wydarzyło, wypaliło ogromne piętno nie tylko na Gillian, która, chociaż może nie zdawała sobie z tego sprawy, oberwała tylko rykoszetem. Angel bowiem był pewny, że wszystko to, co mówili i robili jego rodzice, było wymierzone tylko i wyłącznie w jego osobę. Był zbyt prawy, za bardzo zależało mu na poprawie stosunków między czarodziejami, a mugolami, dopuścił do spoufalania się z mugolakami, co było w oczach państwa Rackharrowów czynem więcej, niż tylko pogardy wartym.
- Chciałabyś tego, prawda? – Odwrócił się do niej, patrząc na nią obojętnym wzrokiem, jakby otaczający ich chłód wkradał się w ich ciała, przenikał skórę i zaczął nieskrępowanie krążyć w krwiobiegu. Zaciskając pięści ze złości do tego stopnia, że paznokcie zaczęły wbijać mu się dłonie, próbował dojść do tego, co powinien zrobić, by naprawić ich stosunki. Nie chciał, żeby tak dobrze zapowiadająca się znajomość, tak rozwinięta!, umarła śmiercią nagłą i jakże tragiczną. Takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach i głupich romansidłach, a oni znajdują się w świecie tak boleśnie realnym, że taka głupota, w jaką się wplątali, była śmieszna. Tragicznie śmieszna.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Pon 27 Lut - 1:47

Ją bolało jego milczenie. Bolała ją jego obecność. Nie potrafiła zdzierżyć świadomości, że oddychają tym samym powietrzem, że ma go na wyciągnięcie ręki, a jednak nic nie może być tak, jak dawniej. To co było między nimi upadło, utonęło w potoku obelg państwa Rackharrow, skierowanych pod adresem Gillian. Nie mieli możliwości powrotu, nie mogli brnąć przed siebie. Utknęli w martwym punkcie.
Nie odpowiedziała. Zacisnęła wargi, nakładając na nich brzemię milczenia. Oboje dobrze wiedzieli, jakie słowa padłyby z jej herbacianych ust, gdyby tylko je otworzyła. Szczęśliwe zakończenie nie było im pisane. Z każdym krokiem plątali się coraz bardziej, oddalając się od siebie i zbliżając jednocześnie.
- Gdzie byłeś, Aniele? - zapytała wreszcie, wbijając w niego chłodne spojrzenie szarych oczu. Nie mogła znieść jego obecności, ale jeszcze bardziej nie mogła znieść jej braku. - Gdzie byłeś, kiedy cię potrzebowałam? Miałeś się mną opiekować, Angel. Miałeś nie dać mi upaść. Przespałam się z Liamem, wiesz? Obudziłam się i nie miałam pojęcia, co się stało. Nie pamiętałam nic. Dopiero on mnie uświadomił, jak mocno uderzyłam o dno. Ale ciebie to już nie obchodzi. - Jej głos zdawał się składać jedynie z wyrzutów. Oboje doskonale wiedzieli, co to oznaczało. Oboje dobrze wiedzieli, co Liam dla niej oznaczał. Nie było go przy niej, gdy tego potrzebowała. Gdy nagle odkryła, iż nie wiele różni się od szarej masy ludzkiej, wątłej niczym trzcina na wietrze.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Pon 27 Lut - 2:07

Co miał zrobić? Co powiedzieć? Że mu przykro? Że nie powinien jej zostawiać na pastwę losu? Nie powinien, owszem, ale to ona nie dała mu wyboru. Angel nie należał do tego typu ludzi, którzy z godnym pożałowania uporem dążą do tego, by utrzymać przy sobie wszystkich. Nie szukał poklasku, nie chciał brać za nikogo odpowiedzialności. To Gillian wyobraziła sobie zbyt wiele, miała wobec niego zbyt duże oczekiwania, którym on nie potrafił sprostać. W najmniejszym nawet stopniu nie przypominał Anioła, którego obraz miała w swojej wyobraźni Krukonka. Żałował, naprawdę szczerze żałował, że nie umiał być dla niej tym, kim ona chciała, by był. Nie potrafił pocieszać. Chyba nawet nie potrafił zmienić świata, choć tak bardzo by tego chciał. Może faktycznie, jak kiedyś mu to wypomniała, powinien zacząć od samego siebie? Tylko w którym miejscu miał rozpocząć naprawdę własnego „ja”, skoro tak trudno było mu się połapać, gdzie zaczyna się on sam, a gdzie egzystuje już ktoś zgoła inny?
Pytania, pytania, pytania. Słowa niewarte niczyjej uwagi, a jednak mnożące się, niczym mrówki. Bezsens istnienia. Błędne koło, w które wpadli i które udało im się zatrzymać, co jednak nie przyniosło żadnych pozytywnych rezultatów. Oddalili się od siebie tak bardzo, a teraz nie mogli znaleźć drogi powrotnej, która była im potrzebna do zaznania odrobiny szczęścia, do poczucia normalności, tej sprzed niespodziewanej wizyty Northman w domu Angela. A on, miast zacząć szukać, milczał. Jego obecność w niczym nie pomagała, lecz nie wiedział, na jaki krok powinien się zdobyć. Nie wiedział, co powiedzieć. Zawinił i doskonale zdawał sobie z tego sprawę, zaś ona jeszcze bardziej pogrążała go w poczuciu winy.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Czw 1 Mar - 0:32

Nigdy niczego od niego nie oczekiwała. Nigdy nic sobie nie wyobrażała. Stanowił dla niej jedynie jednolitą część owej szarej masy, którą gardziła, jednocześnie okazując się również czymś o wiele więcej. Nie chciała, by egzystował w jej świecie, nie potrzebowała tego towarzystwa, a jednak zawsze był. A kiedy nagle go zabrakło, zaczęła odczuwać w niegdyś zajmowanym przez Anioła miejscu pustkę. Choć za żadne skarby świata nie wypowiedziałaby tych słów na głos, brakowało jej go. Stokroć bardziej wolała bić się z własnymi myślami i walczyć z upokorzeniem, dzieląc z nim pokój i mając go przy sobie, niźli cieszyć się upojną wolnością, wiedząc jak mocno o dno uderzyła ich znajomość. Nie pragnęła jego słów otuchy, nie pragnęła jego pocieszenia, nie pragnęła niczego. Innymi słowy, nie chciała go wcale, jednocześnie go potrzebując. Nawet, jeśli żadne z nich tego nie okazywało, to właśnie Angel stanowił istotę jej człowieczeństwa.
- Zawsze wiedziałam, że okażesz się taki jak wszyscy - powiedziała, zapalając papierosa. W przeciągu zaledwie ułamka sekundy znienawidziła się za własne słowa. Mogła to powiedzieć każdemu, ale nie jemu. Bo on nigdy nie był i nigdy nie będzie taki jak inni. I właśnie to ją najbardziej bolało.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach