Kryty most

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Pią 6 Kwi - 23:36

Nigdy nie powinna mówić mu, jak bardzo jest dla niej ważny. Nawet, jeśli zdawał sobie z tego sprawę, nie mogła, za nic w świecie, nie mogła utwierdzić go w tej wiedzy. To by go zabiło. Sprawiłoby, że nawet dla samego siebie nie mógłby być Aniołem. Byłby nikim. Zapadłby się w próżnię; zostałby pokonany przez własne słabości. Zginąłby przytłoczony przez spoczywające na jego barkach obowiązki. Wszak opieka nad Gillian, by ta przypadkiem nie zrobiła żadnego głupstwa, nie była sprawą łatwą. W pewnym momencie nadludzkim wysiłkiem stało się pilnowanie jej, niczym małej dziewczynki, ciekawej świata. Dla niego zawsze taka będzie – pełna ciekawości, buty, pragnąca dowiedzieć się, na ile może sobie pozwolić. Możliwe, że ciągle miał przed oczyma swój własny, bezużyteczny wizerunek Northman, który sprawiał, że ich znajomość przybrała kształt sinusoidy. Wzloty i upadki. Ciągle, ciągle, ciągle. Bez ustanku.
- Nigdy nie planowałem być kimś więcej, niż jestem. – Naprawdę próbował udać, że jej słowa wcale go nie obeszły. Przecież, na dobrą sprawę, nigdy nie starał się być kimś wyjątkowym. Nie chciał, żeby ktokolwiek widział w nim swojego anioła stróża, jakby imię zobowiązywało go do takiej właśnie funkcji. Chciał być sobą. Zwykłym, szarym człowieczkiem, z aspiracjami do ratowania świata przed ludźmi. Wpadał w błędne koło i zaprzeczał samemu sobie, nie wiedząc, co właściwie chciałby osiągnąć.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Sob 7 Kwi - 14:55

Mógł czuć się bezpieczny. I choć właśnie składała na jego barki odpowiedzialność za swe czyny, robiła to po to, by zrzucić na kogoś winę czy oczyścić umysł z towarzyszącego jej upokorzenia, a nie po to, aby nadawać mu znaczenie. Gillian uparcie zaprzeczała nawet przed samą sobą, iż Anioł mógłby odgrywać w jej życiu jakąkolwiek rolę. Był wszak mężczyzną, to na samym wstępie przekreślało możliwość nazwania go ważnym. Pozostaje jedynie zastanowić się, czy aby na pewno obraz Northman, jaki wytworzył się w głowie Angela znajduje się tak daleko od prawdy? Bo czyż Gill nie zamknęła się dobrowolnie w klatce własnych "bezograniczeń"? Czy nie działała na szkodę samej siebie jedynie z ciekawości? Czy z winy buty nie wyniszczała się? Czy nie pragnęła poznać ostatecznej granicy? Posmakować jej, przekroczyć i już nigdy nie wracać? Nigdy nie zastanawiała się, jak jej momentami nazbyt nieodpowiedzialne zachowanie może rzutować na ich znajomość. Wszak nigdy nie przypisywała jej wartości. Zawsze byli, nie musiała więc zastanawiać się, co stanie się gdy przestaną. Jeśli jednak byli sinusoidą, to czy po bolesnym odbiciu się od dna, nie mieli znów wspiąć się na wyżyny?
- Nawet gdybyś, nie dasz rady przeskoczyć samego siebie. Wy, mężczyźni, jesteście zbyt słabi by zdobyć cokolwiek inaczej, niźli siłą - Oboje zaprzeczali samym sobie. Zapętlali się we własnych kłamstwach, tonęli w oparach dymu papierosowego. Znajdowali się na rozdrożach, musieli podjąć decyzję, którą ścieżkę wybrać, a jednak uparcie odsuwali ten moment na później, nieustannie tkwiąc w martwym punkcie.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Nie 3 Cze - 17:02

Może zatem któreś z nich w końcu powinno podjąć tą ostateczną decyzję i już samemu udać się wybraną przez siebie drogą? Wszak od początku ich znajomość skazana była na niepowodzenie i jedynie dzięki dziwnym zbiegom okoliczności oraz dziecinnemu uporowi wytrzymała do tego momentu, w którym obecnie się znaleźli. Angel wiedział, że nie może dłużej ciągnąć tego na siłę. W tej relacji potrzeba obustronnego zaangażowania, co było niemożliwe – gdy jedno z nich podejmowało próbę uratowania ich znajomości, drugie zaczynało odwracać kota ogonem, mąciło i kręciło tak bardzo, by temu pierwszemu odechciało się wszystkiego. I tak w kółko, bez przerwy, bez wsparcia. To nie miało sensu. Wyniszczali się wzajemnie, będąc dla siebie jednocześnie podporą i ostatnią deską ratunku. Tyle, że funkcję tą mógł przejąć każdy, może nawet znalazłby się ktoś odpowiedniejszy, odpowiedzialniejszy, po prostu lepszy. Może rezygnując z siebie, daliby sobie drugą szansę?
Jej słowa zabolały bardziej, niż mógł się tego spodziewać. Miała bowiem rację w całej rozciągłości, problemem jednak był fakt, że Gillian nie mogła mówić o nim. Jakże daleko było mu do używania siły w jakiejkolwiek sprawie! Defektem Angela było nieużywanie siły. Brzydził się jakąkolwiek przemocą, nie mógł więc zrozumieć, na jakiej podstawie Northman wyciągnęła tak oburzające wnioski, skoro rozmawiała akurat z nim.
- Powtórz to jeszcze raz i zastanów się, gdzie popełniłaś błąd. – Jego oczy beznamiętnie wpatrywały się w sylwetkę Krukonki, Angel jednak jakby przestał zdawać sobie sprawę z jej obecności na mostku. Słowa wypływały mu z ust automatycznie, jakby nieoczekiwanie zmienił się w maszynę. – To chyba dobry czas, by odejść, nie sądzisz?
Spuścił głowę i odwrócił się. Nadal czekał na jej przyzwolenie, bo mimo wszystko nie wyobrażał sobie takiej samowolki. Nie mógł tego skończyć, nie mając jej przyzwolenia. Byli partnerami, jakkolwiek dziwnie to brzmiało.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Gillian Northman on Pon 18 Cze - 22:26

Bo przecież miały zapomnieć. Pragnęła go skrzywdzić i odepchnąć od siebie. Teraz, w tej chwili. Nie potrafiła oddychać tym samym powietrzem, co on. Zaczynała się dusić. I powoli zdawała sobie sprawę, że przecież kiedyś oddychała. Znała go zbyt dobrze, wiedziała o nim zbyt dużo. Grała nie czysto, stosowała chwyty tylko poniżej pasa, jednakże tylko dlatego, że gra fair play zniszczyłaby ją. A na to nie mogła pozwolić.
- Popełniłam błąd pukając do twoich drzwi z bagażami - odpowiedziała wreszcie, wbijając wzrok w malujące się na horyzoncie korony drzew Zakazanego Lasu. - Ty popełniłeś go otwierając je przede mną - I znów byli niczym ogień i woda. Dwiema przeciwnościami, nieustannie ścierającymi się ze sobą. Gdy ona czuła, bardziej niż kiedykolwiek, z przerażeniem chowając się w ucieczkę, on zamieniał się w maszynę, odcinał zupełnie od rzeczywistości, w której była ona.
Nie mogła odpowiedzieć. Wiedziała, jakich słów oczekuje od niej teraz Anioł, jednak nie była w stanie ich wypowiedzieć. Nie potrafiła dać mu przyzwolenia. Zamiast tego zamilkła. Zamiast tego zapaliła kolejnego papierosa, podciągając kolana pod brodę.
Nie potrafiła długo walczyć.
- Nie wracaj - zabrakło jednak stanowczości.
avatar
Gillian Northman
Dorosły

Liczba postów : 115
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Göteborg, Szwecja

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Angel Rackharrow on Pon 18 Cze - 23:57

Musiał. Musiał zamienić się w maszynę, musiał stać się bezdusznym, egoistycznym dupkiem tylko po to, by przetrwać. Każde jej słowo, każdy gest, każde spojrzenie było niczym nóż wbijany bardzo precyzyjnie w plecy, w taki sposób, by zadać jak najwięcej bólu. Nie mógł więcej na to pozwolić, nie mógł upaść. To była tylko Gillian. Pełna wrogości w stosunku do mężczyzn, pogardy dla całego świata. Była pyłkiem na wietrze. A on był jej Aniołem; aniołem, który zawiódł na całej linii, spieprzył zadanie, jakie sam sobie wyznaczył w dniu, w którym poznał Northman. Bywa.
Zacisnął zęby, z trudem przełykając ślinę. Oboje popełnili wiele błędów, żadnego nie mogąc naprawić. W tej chwili popełniają kolejny, tego Rackharrow był pewny, jak niczego innego. Brakowało jednak jakiejkolwiek możliwości rozwiązania ich problemu. Nie padnie przecież przed nią na kolana i nie zacznie błagać o przebaczenie. To byłby szczyt kretynizmu, pomijając fakt, że nie poczuwał się do tego, by o cokolwiek ją prosić. Za wiele nerwów sobie zszargał, użerając się z Krukonką i będąc na niemal każde jej zawołanie. Pozwolił zrobić z siebie pieska na posyłki, bezgranicznie ufającego właścicielowi. Musiał przestać. Musiał się od niej odciąć i musiał odciąć od siebie ją. Separacja. Ostateczne rozwiązanie.
Oddalając się od Gillian, nie był w stanie nie trzymać się drewnianej, solidnej konstrukcji mostku. Obawiał się upadku, i słusznie, ponieważ gdy tylko stanął na pierwszych stopniach schodów osunął się po ścianie, chowając twarz w dłoniach. Co on najlepszego zrobił? Nie zostawił jej, on ją zniszczył. Mógł jeszcze do niej wrócić, mógł przytulić i nie wypuszczać z objęć, lecz nie potrafił zdobyć się na to minimum odwagi. Sił starczyło mu tylko, by wstać i udać się do własnego dormitorium, z którego najchętniej nie wychodziłby już nigdy więcej.
avatar
Angel Rackharrow
Dorosły

Liczba postów : 59
Czystość krwi : czysta
Skąd : Birmingham

Powrót do góry Go down

Re: Kryty most

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach