Loże

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Loże

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 30 Paź - 12:48

Poustawiane wzdłuż wszystkich ścian Wielkiej Sali ośmio- i czteroosobowe loże zapraszają zmęczonych tańcem uczniów na wygodne, wyściełane czarnym aksamitem kanapy by zaczerpnąć tchu, wrzucić coś na ząb bądź w spokoju wdać się w pogawędkę ze znajomymi. Ze względu na prywatność każdej loży i odizolowanie jednej od drugiej można mieć pewność, że nikt niepowołany nie będzie nam przeszkadzał.
Na każdym stoliku ustawiona jest mała, wycięta dynia z umieszczoną w wydrążonym wnętrzu świeczką, stwarzając klimatyczną atmosferę i będąc jedynym źródłem światła poza lewitującymi w całej sali lampionami.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Clayton Darcy on Sob 30 Paź - 20:57

Bal. To zdecydowanie nie był rodzaj imprezy, za którymi tak przepadał Clayton. Niemrawe zespoły na scenie (choć musiał przyznać, że to co usłyszał wkraczając na salę, zmieniło jego krytyczne podejście - czyżby dziwnym trafem, Golightly miała podobny gust muzyczny?), muszka uwierająca pod szyją i szata wyjściowa. Panowie kelnerzy przemykający się po pomieszczeniu i oferujący uczniom bezalkoholowy szampan lub poncz (jakoś go nie dziwiło, dlaczego większość jednak decydowała się na to drugie). Znacznie bardziej wolał ostre fety, gdzie alkohol lał się strumieniami, a zamiast powietrzem oddychało się dymem papierosowym.
Jednakże zdawał sobie sprawę, że mając tak cudowną dziewczynę jak Delilah, byłoby niewybaczalnym grzechem nie zaproponować jej wspólnego uczestnictwa w tej szkolnej zabawie. Choć jakoś nie mógł sobie wyobrazić w szacie wyjściowej, wygrzebał ją z dna kufra i przywdział tuż przed wyjściem, nie trudząc się nawet, by uczesać rozwichrzone, kasztanowe włosy. Prosta, czarna maska była jedynie koniecznym wymogiem i gdyby nie profesor McGonagall sprawdzająca, czy aby wszyscy zainteresowani mają takową, nawet by jej nie ubrał. Wszelkie niedogodności, jakie odczuwał nikły w blasku dziewczęcia, które prowadził pod ramię. Panna Keates nigdy nie wyglądała jak ślicznie, jak dzisiaj i choć zawsze zdawał sobie sprawę z jej uroku, nawet nie przypuszczał, że... a z resztą.
- Onieśmielasz mnie, Del - zaśmiał się, starając się jakoś rozluźnić samego siebie - Jeśli Julia wyglądała podobnie podczas balu, to wcale się nie dziwię, dlaczego Romeo tak szybko zapałał do niej afektem.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Victor Hewson on Sob 30 Paź - 22:41

Victor wcale nie miał szczególnej ochoty pojawiać się na balu. Mówiąc szczerze, wolał pobyć trochę sam na sam ze swoją żoną. Mimo wszystko jednak nie mogliby opuścić balu, o który zresztą Amelia osobiście zabiegała. Dlatego też wyszukał swoją najlepszą szatę w kolorze ciemnej zieleni, w mroku wyglądającej na zupełnie czarną, a w świetle połyskującej szmaragdowymi iskierkami. Do tego znalazł gdzieś maskę wenecką w ślizgońskich kolorach z czymś na kształt dziobu. Na końcu odnalazł także swoją żonę i wraz z nią wkroczył wreszcie na salę.
Byli spóźnieni, ale dzięki temu wszystkie spojrzenia zwróciły się w ich stronę. Nie ma to jak dobre wejście, czyż nie?
Victor skierował swe kroki od razu w stronę loży. Niemal wszystkie były zajęte, a ponieważ Hewson nie zamierzał zbyt długo szukać, stanął na przeciw jakiś uczniów, wyglądających na typowych Puchonów i przegonił ich krótkim chrząknięciem i groźnym spojrzeniem, po czym zajął wraz z Amelką ich miejsce.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Alex Grant on Sob 30 Paź - 22:42

z każdym dniem od kiedy zaprosił dziewczynę na bal stwierdzał że to nie w jego stylu i że powinien to odwołać. A mimo wszystko poszedł na to głupie zgromadzenie głupich dzieciaków tańczących w maskach. I nawet pan założył maskę co było jeszcze dziwniejsze. Spojrzał na zegarek. Jeszcze chwila i miała pojawic się jego partnerka. Cały czas usiłował sobie przypomnieć czy przypadkiem nie był wtedy pijany albo naćpany. Nic jednak nie przychodziło mu do głowy czyli był trzeźwy. Brawo. W każdym razie coraz bardziej niecierpliwie czekał na gryfone na loży gdzie mieli się spotkać.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 30 Paź - 22:53

I Amelia łapała się ostatnimi czasy, że woli spędzić czas z Victorem w ich wspólnym dormitorium, niż udzielać się towarzysko, czy też prowadzić wymuszone i nużące się konwersacje. Jednakże to był jej bal i wszystko wyglądało dokładnie tak, jak ona chciała (poza jedzeniem, które wybierała Roselyn) - jak więc mogłaby się na nim nie pojawić? Oczywiście jak zwykle wyglądała zjawiskowo - wyróżniała się w tłumie, to może za sprawą ubioru, a może zwyczajnie osobowość nie pozwalała jej zlać się z szarym tłumem. Sukienka z pewnością była jedyna w swoim rodzaju: odcinana pod biustem i luźno opadająca na ziemię ukrywała jej brzuszek, a piaskowy kolor wybornie komponował się z jej karnacją. Fantazyjna, złota góra przyciągała uwagę wszystkich - geometryczne zdobienia, to był traf w dziesiątkę. Jej jasne włosy opadały delikatnymi falami na odsłonięte ramiona, tworząc wręcz idealny obraz. Nawet pomimo fikuśnej, złotej maski, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że to właśnie Amelia - bo czy ktoś inny prezentowałby się równie olśniewająco? Usiadła z gracją na jednej z sof, tuż obok męża, oparła podbródek na jego ramieniu i spojrzała na niego z uśmiechem.
- Jeszcze nie powiedziałeś, że to kawał dobrej roboty i że jesteś ze mnie dumny - zaśmiała się, kładąc dłoń na jego kolanie. Cztery czwartoklasistki odeszły z rozczarowanym westchnięciem. O nie, Hewson nie odda swojego męża!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Audrey Sheridan on Sob 30 Paź - 23:03

Audrey pojawiła się i nawet nie była zbytnio spóźniona. Przygotowania zajęły jej trochę więcej czasu, niż myślała, ale naprawdę chciała wyglądać olśniewająco, by Alex nie musiał się jej wstydzić. W szmaragdowo-zielonej sukience prezentowała się nad wyraz dobrze - może dlatego, że skrywała wszelkie mankamenty jej ciała, odsłaniając pozytywy? Jenak największą ozdobą okazały się jej rude włosy - część fantazyjnie podpięła do góry, a część opadała na piegowate ramiona.
Wchodząc do Wielkiej Sali posłała przepraszające spojrzenie Crispinowi, który wraz z resztą grona pedagogicznego siedział przy jednym ze stolików, nawet nie próbując ukryć tego, że wpatruje się w nią, po czym dosyć niepewnie podeszła do Ślizgona.
- Cześć - powiedziała z uśmiechem i usiadła obok niego.
avatar
Audrey Sheridan
Dorosły

Liczba postów : 663
Czystość krwi : pół na pół
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Victor Hewson on Sob 30 Paź - 23:04

Nikt nie mógł mieć wątpliwości co do tego, kto wkroczył na salę. Choćby ubrali się w swoje najgorsze ciuchy i założyli na twarz maski, zasłaniające jak najwięcej to i tak każdy poznałby z kim ma do czynienia. Dlaczego? Bo ich osobowość emanowała z każdego cala ich ciała. Wylewała się na zewnątrz, a ich czar olśniewał wszystkich wokoło. Tak, tak, to oczywiste - byli bogami, którzy postanowili zstąpić na ziemię i wmieszać się pomiędzy plebs, aby zrozumieć istoty niższe. Bla, bla, bla. A tak na serio, to po prostu byli idealni i już.
Hewson spojrzał na nią z szerokim uśmiechem, całując ją lekko w usta i wyszeptał:
- Nie muszę ci tego mówić - wiesz doskonale, że nikt nie byłby w stanie zorganizować tej imprezy lepiej, niż ty. I jestem z ciebie cholernie dumny.
I każdy, kto znał go wystarczająco dobrze, by móc to wyczuć wiedział, że był całkowicie szczery.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Alex Grant on Sob 30 Paź - 23:05

z każdym dniem od kiedy zaprosił dziewczynę na bal stwierdzał że to nie w jego stylu i że powinien to odwołać. A mimo wszystko poszedł na to głupie zgromadzenie głupich dzieciaków tańczących w maskach. I nawet pan założył maskę co było jeszcze dziwniejsze. Spojrzał na zegarek. Jeszcze chwila i miała pojawic się jego partnerka. Cały czas usiłował sobie przypomnieć czy przypadkiem nie był wtedy pijany albo naćpany. Nic jednak nie przychodziło mu do głowy czyli był trzeźwy. Brawo. W każdym razie coraz bardziej niecierpliwie czekał na gryfone na loży gdzie mieli się spotkać.
avatar
Alex Grant
Dorosły

Liczba postów : 605
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Anglia, Camberley

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 30 Paź - 23:13

Bogowie, to chyba dobre określenie ich osób. Nikt nie mógł nawet mieć wątpliwości - jedno bóstwo poślubiło drugie, a ich osobowość czy idealność porażała wszystkich. Razem byli nie zniszczalni. Na tym świecie nie istniała siła, która mogłaby im się równać, teraz kiedy stali za sobą murem.
- Ko...chanie, to że o tym wiem, nie oznacza, że nie chciałabym usłyszeć tego z twoich ust - Dlaczego się zawahała? Zdążyła opamiętać się, nim zorientowała się co chce powiedzieć i zdążyła wycofać się, nim jej mąż mógł się zorientować. Na wszelki wypadek, schwyciła jego dłoń i delikatnie oparła ją na swoim brzuchu - Wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tego, że się poruszają - powiedziała cichutko, muskając wargami jego szyję - Cieszę się, że zgodziłeś się ze mną przyjść, choć nie znosisz takich balów. Jestem pewna, że jakoś ci to wynagrodzę - zamruczała. Amelia nie mówiła dziękuję, ale naprawdę doceniała to, że tak się dla niej poświęcał.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Victor Hewson on Sob 30 Paź - 23:20

Właściwie to zawsze stali za sobą murem. A przynajmniej on za nią, choć przecież nigdy nie mówił o tym na głos. Jednakże Amelia mogła się tego domyślać. W każdym razie, kiedy dwa bóstwa łączą się ze sobą, tworząc jedną, idealną całość świat od razu staje się piękniejszy. W ich przypadku zwyczajnie przeobrażali cały świat na swój obraz i podobieństwo, czyniąc z niego miejsce piękniejsze i doskonalsze.
- Kochanie, będę ci to więc powtarzał na każdym kroku - jesteś niezastąpiona i genialna. - odpowiedział, wyczuwając mimo wszystko moment, w którym nie zawahała, ale postanowił go zignorować, nie uważając, by był specjalnie istotny.
Pogłaskał ją po brzuchu, uśmiechając się lekko pod nosem.
- Ja także - odpowiedział - muszę ci się przyznać, że z każdym dniem, boję się coraz mnie - powiedział, przyciszając głos i patrząc jej prosto w oczy - choć zapewne przed końcem strach powróci ze zdwojoną siłą... - dodał, przewracając oczami.
Zaśmiał się lekko, całując ją namiętnie.
- Dla ciebie wszystko, moja droga - mruknął.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 30 Paź - 23:33

Amelia właściwie też, ale dopiero teraz... cóż, otwarcie. Victor zawsze był dla niej przyjacielem i starała się troszczyć o niego, a przynajmniej na tyle, na ile mogła. Nie miał nikogo poza nią i chociaż za żadne skarby by się do tego nie przyznała, czuła że tak właśnie powinna. A teraz, kiedy miała go dla siebie, świat stał się naprawdę piękniejszy.
- I uwielbiasz moją sukienkę - dokończyła z uśmiechem, chichocząc cichutko. Właściwie, to było bardzo ważne, przynajmniej dla niej. Powoli zaczynała zdawać sobie sprawę z tego, co czuje do Victora. Można nawet rzec, że było na tyle ważne, że robiła wszystko, by nie dopuścić tej świadomości do siebie, lub co gorsza, do niego. To zrujnowałoby ich związek, który już nigdy nie byłby taki sam. A przecież jej było tak dobrze... idealnie. - W takim razie, zazdroszczę ci. Ja nadal koszmarnie się boję, a w styczniu chyba zwariuję. I ciągle jestem głodna... - wyznała równie cicho, przytulając się do niego. Napady głodu dopiero się zaczynały, ale już były kłopotliwe. Potrafiła się obudzić w środku nocy i wysyłać skrzaty, albo co gorsza - budzić Victora i prosić go, by przyniósł jej kefir. Dziwnym trafem, jakoś to wytrzymywał. - Uważaj, bo to wykorzystam - zaśmiała się.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Victor Hewson on Sob 30 Paź - 23:50

I vice versa. Jego świat również stał się dzięki niej piękniejszy, choć bez wątpienia nie przyznałby się do tego otwarcie. W końcu wciąż był tym Victorem Hewsonem. Jednakowoż... Był jej wdzięczny, że mimo wszystko. Mimo, że wiedziała jaki jest, jak wiele cierpliwości potrzeba, aby z nim wytrzymać. Że mimo to w ogóle zechciała przyjąć jego propozycje. Jego oświadczyny. Choć innym wydawało się, że to on wpadł w jej sidła w rzeczywistości było w tym o wiele więcej, niż można było dostrzec na pierwszy rzut oka. Nie chodziło tylko o ciążę. Oficjalnie każdemu, kto tylko pytał, odpowiadał, że Amelia jest jego przyjaciółką i wzajemnie wyświadczają sobie przysługę. Jednak sam przed sobą nie mógł już ukrywać tego, że przyjaźń to nie wszystko, co było pomiędzy nimi...
- Jest nieziemska - odpowiedział - tak samo, jak ty, skarbie - dodał.
Najgorszym było to, że oboje zaczynali rozumieć. Dostrzegali, że pod przykrywką przyjaźni jest o wiele więcej, niż mogliby się spodziewać. Że zrodziło się pomiędzy nimi uczucie, którego tak naprawdę zawsze pragnęli, ale które próbowali w sobie zagłuszyć. I robili źle, ale przecież w rzeczywistości nie byli przygotowani na coś takiego, więc nie można się było im dziwić.
- Nie musisz się bać - odszepnął - jestem przy tobie - pocałował ją delikatnie, dodając otuchy.
Wytrzymywał, bo... Nie, nadal nie można tego nawet napisać...
- Możesz, jeśli tylko chcesz - zachichotał.
Był do jej dyspozycji i naprawdę mogła wykorzystywać go do wszystkiego.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 31 Paź - 1:40

Oficjalnie Amelia starała się zgrabnie omijać temat tego, dlaczego wyszła za Victora. O wiele łatwiej było wyjaśnić skąd wziął się zaokrąglony brzuszek. Tajemnica ich ślubu pozostała nierozwiązana do tej pory - jedni sądzili, że wyświadczali sobie przysługę, drudzy że Hewson tylko tak mógł ją zaliczyć, trzeci, że to Amelia złapała go na dziecko, czwarci, że to on złapał na dziecko ją, piąci, że spotykali się o wiele wcześniej... przypuszczalnie ile ludu, tyle teorii. Ale jak tu znaleźć prawidłowe rozwiązanie, skoro nawet sama zainteresowana nie znała odpowiedzi? Wiedziała, że nie poślubiła go tylko ze względu na dziecko, a to co do niego czuła stanowczo wykraczało poza granicę przyjaźni. Problem tkwił w tym, że nie potrafiła przyznać się do tego.
- Chyba się od tego uzależniłam - uśmiechnęła się do niego. I teraz zastanawiaj się człowieku, o co jej chodzi: czy ma na myśli Victora rzucającego komplementami jak katarynka, czy po prostu o jego osobę, o to, że był blisko niej. - Nie wiem, co bym zrobiła bez ciebie.
Było im razem zbyt dobrze i tu można by upatrywać przyczynę takich uczuć. Dzieci jeszcze się nie urodzili, a oni mogli do woli rozkoszować się swoim towarzystwem. Jednakże czy aby na pewno należy to sprowadzać do tak przyziemnych wartości? Wszak gdyby chodziło jedynie o komfort, jaki przy nim odczuwała, nie zapierałaby się tak przed tym uczuciem. To śmieszne - Amelia zawsze szukała prawdziwej miłości, a kiedy już ją odnalazła, starała się wmówić samej sobie, że tak naprawdę nie istnieje. I co on z nią zrobił?
- Wiem, powtarzasz mi to cały czas i nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mi to pomaga... ale nie mogę przestać - splotła swoją dłoń z jego dłonią i ścisnęła ją mocno.
- Chciałabym zatańczyć. Myślisz, że jesteś w stanie się poświęcić? - zapytała przekornie, zalotnie trzepocząc rzęsami.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Cyril Neithar on Nie 31 Paź - 14:42

Rękę dałby sobie uciąć, iż takie imprezy cieszą się w Hogwarcie niesłychaną popularnością. Dobrze, że z nikim się o to nie założył, bo wtedy przydomek jednorękiego bandyty byłby jak najbardziej słuszny.
Niewiele trudności sprawiło mu lawirowanie pomiędzy nielicznymi uczniami pałętającymi się po Wielkiej Sali, przemiło przystrojonej z okazji Nocy Duchów. Zmrużył lekko ciemne oczy, rozglądając się uważnie wokół. Na twarzy, wokół oczu właśnie, widniała czarna maska. Nawet przygładził włosy! A mówią, że Boże Narodzenie to czas cudów. Prezentował się też dość wyniośle w wyjściowej, eleganckiej, ciemnogranatowej szacie. Pod kolor oczu, pożal się Boże... Te wszelkie ubiorowe konwenanse działały mu na nerwy. Rozważał wręcz pojawienie się tutaj w samych bokserkach, ale ten widok wciąż powinien zostać zarezerwowany dla grona hogwarckich dziewcząt. Niektórych z nich.
Stłumił szerokie ziewnięcie i zerknął na zegarek.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Victor Hewson on Nie 31 Paź - 15:09

Victor osobiście w ogóle nie przejmował się tym, co na temat ich małżeństwa sądzili wszyscy naokoło. Miał to w głębokim poważaniu i najchętniej zwyczajnie każdemu, kto ośmieliłby się go o to zapytać przywaliłby z prawego sierpowego, ale mimo wszystko wciąż miał na uwadze dobro Melki. W związku z tym za każdym razem, gdy jakiś odważny zdobył się na to pytanie odpowiadał w miarę kulturalnie i całkiem zgrabnie, choć to nie do końca było w jego stylu.
Fakt faktem z każdym dniem miał coraz większą ochotę porozmawiać ze swoją żoną na temat tego, co ich łączyło. Nie tylko dlatego, że był ciekaw, co ona czuje do niego, ale także dlatego, że momentami miał ochotę wykrzyczeć jej prosto w twarz to, co sam prawdopodobnie czuje do niej. Mimo wszystko jednak powstrzymywał się przed tym wiedząc, że mogłoby to tylko wszystko zniszczyć.
- Ale to chyba całkiem zdrowe uzależnienie, więc nie mamy czym się przejmować - tak, tak, bo obecnie Victor nie był uzależniony już od niczego, prócz swojej żony!
Dla dobra jej i dziecka rzucił palenie (*w tle rozlega się chóralne "łaaał" i wszyscy wytrzeszczają oczy ze zdziwienia*), przestał ćpać i nawet postanowił przestać nadużywać alkoholu! Co to uczucie na "m", którego pełnej nazwy tu nie wymienimy, potrafi zrobić z człowiekiem!
- Nawet beze mnie byś sobie świetnie poradziła! - powiedział z mocą i pełnym przekonaniem o słuszności swoich słów.
Czasami obawiał się, że zbyt dobrze. Czasami bał się, że to może się szybko skończyć. Czasami miał wrażenie, że to niemożliwe, by taki stan trwał wiecznie. Ale mimo wszystko chciał wierzyć, że właśnie tak będzie.
- Jak już powiedziałem - dla ciebie wszystko - odpowiedział, będąc gotowym by z nią zatańczyć.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 31 Paź - 16:02

W takim razie miał sporą przewagę nad nią. Amelia, choć coraz częściej łapała się na tym, że obchodzi ją tylko mąż i tylko z nim mogłaby spędzać czas (i oczywiście z Rose oraz całą resztą wesołej kompanii, ale nie psujmy romantycznego nastroju), to wciąż zależało jej na opinii ogółu. Wszak wciąż była szkolną Królową, musiała więc dbać o swoją opinię. I, z której strony by na to nie spojrzeć, naprawdę ciężko pracowała, żeby zdobyć tak wysoką pozycję w szkolnej hierarchii, nie mogła więc pozwolić by jej małżeństwo i ciąża zrujnowały lata wysiłku. Jak na razie udawało jej się to pogodzić, ale jaką miała pewność, że ktoś nie spróbuje jej zdetronizować?
Wszystko wskazywało na to, że wzajemnie się napędzali. Oboje czuli to samo, ale uroili sobie, że drugie przecież nie może odwzajemniać tych uczuć. Dlatego też ukrywali to nie tylko przed sobą nawzajem, ale też przed nimi samymi. A że czasami takiej Melce prawie wymykało się to wyznanie, wcale nie pomagał.
- Nie wiem, czy takie zdrowe. Teraz, owszem, ale gdybyś kiedyś mnie zostawił... chyba nie potrafiłabym dalej egzystować - Och, tak. Chyba zapomnieliśmy o tym szczególe, że Golightly uroiła sobie, że Victor nie wytrzyma w monogamii i prędzej czy później ją zdradzi. Na nic zapewnienia - jeśli już sobie coś uroiła, zachowywała się gorzej niż przysłowiowy osioł. Może też przez to tak bardzo bała się swoich uczuć do niego?
- Nie wiem. Ale z tobą jest mi tak dobrze, że chyba nie chcę się przekonywać.
Szczerość w wykonaniu Amelii to coś niezwykłego, jednakże przy nim nie potrafiła zachowywać się inaczej. Nie ufała nikomu bardziej niż Hewsonowi i miała w głębokim poważaniu, co na ten temat sądzi jej rodzina. Chciała mieć go przy sobie tak długo, jak to możliwe.
- Następna piosenka? - zapytała tak na wszelki wypadek.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Delilah Keates on Nie 31 Paź - 16:06

Jeśli chodziło o Delilah i bale, jedyną obiekcją, jaką miała do tego typu imprez był fakt, iż było to wydarzenie na którym zazwyczaj pojawiało się dużo uczniów, a jak wiadomo Keates nie przepadała na ogół za dużymi zgromadzeniami. Mimo wszystko, uważała że bal halloweenowy może być ciekawą odmianą od codziennego, prozaicznego życia uczniów, a przy okazji dobrą okazją do spędzenia trochę czasu z Claytonem - ostatnio przez najróżniejsze obowiązki, w tym przez znaczący wpływ treningów Darcy'ego, niemal nie widywali się poza lekcjami. Mając porównanie w postaci dwóch tygodni wakacji u niego, kiedy to całe dnie spędzali razem, ilość czasu jakim teraz dysponowali dla siebie była zdecydowanie niesatysfakcjonująca.
Dlatego też pojawiła się w Wielkiej Sali w towarzystwie Claytona, ubrana w bladoróżową sukienkę bez ramiączek która doskonale maskowała mankamenty jej figury, takie jak brak kobiecych kształtów i podkreślała atuty w postaci długich nóg. Włosy, nieco na tę okazję zakręcone, opadały swobodną falą na jej szczupłe, odsłonięte ramiona. Roześmiała się, słysząc słowa Claytona i spojrzała na niego z rozbawieniem.
- Jeśli Romeo prawił komplementy choć w części tak dobrze jak ty, nie dziwię się, że Julia z miejsca odwzajemniła jego uczucia - odparła lekkim tonem, przyglądając mu się uważnie. - Wiesz, nie mogę się przyzwyczaić do widoku ciebie w stroju wieczorowym - stwierdziła z uśmiechem. Właściwie, do tego momentu niemal nie potrafiła sobie wyobrazić Claytona na balu; raczej nie kojarzył jej się z tego typu okazjami, a raczej z mocno zakrapianymi imprezami na strychu czy w Belfaście. Co nie zmieniało faktu, że wyglądał niezmiernie seksownie. Postanowiła jednak nie dzielić się z nim tym spostrzeżeniem. Rozejrzała się dookoła; zastanawiała się, czy jej brat pojawi się na balu, czy też uzna, iż nie jest to godne jego uwagi. Właściwie, stawiała raczej na drugie rozwiązanie, ale cuda przecież się zdarzają, prawda?
avatar
Delilah Keates
Dorosły

Liczba postów : 112
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Caroline Doherty on Nie 31 Paź - 16:24

Porzucona przez Barthomelew'a w połowie drugiego tańca, Caroline zdecydowała się znaleźć inną osobę, która nie doprowadziłaby jej do szału po kwadransie. Większość niestety była sparowana, tacy z góry zostali wykluczeni z poszukiwań - jeszcze tego brakowało by spędzała czas z zakochanymi parkami których czułe słówka i gesty po kilku chwilach przyprawiały ją o mdłości.
Niosąc w dłoni pucharek z sokiem żurawinowym, rozglądała się za wolnymi miejscami w lożach, a ponieważ w większości były pozajmowane przynajmniej przez jedną osobę, swoje kroki skierowała do miejsca zajętego przez jednego samotnego pana.
- Masz coś przeciwko? - spytała grzecznie, wskazując na wolne miejsce obok niego i, nie czekając na odpowiedź, zajęła owe miejsce, stawiając pucharek na stoliku. Dopiero teraz uważniej przyjrzała się swojemu towarzyszowi i, choć chciałaby się ogromnie zdziwić, niestety nie była wstanie, więc jedynie uśmiechnęła się, unosząc jedną z brwi ku górze.
- Cyril? - spytała dla pewności. A już w następnej chwili, zupełnie nie przejmując się chodzącymi wokół uczniami i pilnującymi ich nauczycielami, ostrożnie podwinęła długą sukienkę do wysokości uda, gdzie, jakże sprytnie, przymocowana do koronkowej podwiązki była mała piersiówka z wiadomą zawartością. Loże szczęśliwie zapewniały w nich siedzącym osobom sporo prywatności i możliwości ukrycia się przed nieproszonym wzrokiem, jednocześnie dając spore możliwości obserwacji niemalże całej sali. Caroline była pozornie bezpieczna i istniała raczej nieduża możliwość, by ktokolwiek mógł ją przyłapać na dyskretnym dolewaniu alkoholu do soku.
- Mogliby już sobie darować wzbudzanie w nas nadziei roznoszonym szampanem dla dzieci, bo myślałam, że Hewson udało się przekonać grono pedagogiczne do alkoholu na imprezie. - poskarżyła się chłopakowi, podsuwając w jego stronę szklankę. - Myślę, że tobie też się przyda.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Cyril Neithar on Nie 31 Paź - 16:30

Uśmiech zaigrał na wargach chłopaka, gdy dosiadła się do niego panienka Doherty. Niełatwo było ją pomylić, wszak jeszcze kilka godzin wcześniej droczył się z nią na temat jej płomiennych włosów, niemożliwych do pomylenia z kimkolwiek innym.
Skłonił się jej płytko, pocierając lekko czarną maskę szczupłymi palcami.
- Zabawa wre, nieprawdaż? - rzucił w przestrzeń, rozciągając się wygodnie na kanapie. Paradoksalnie, mimo tej leniwej postawy, wciąż wyglądał nonszalancko.
Spojrzał na dziewczynę, przekrzywiając nieznacznie głowę.
- Nie piję - powiedział jej spokojnie, z nutą rozbawienia w głosie. To zazwyczaj budziło w innych zaskoczenie. Wyglądał... no, ogółem był niegrzecznym chłopcem, a alkohol zazwyczaj był nieodłącznym elementem wizerunku takowych.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Caroline Doherty on Nie 31 Paź - 16:50

No tak, płomienny odcień jej włosów zdradzał jej tożsamość i szlag trafiał cały żmudny proces jej ukrywania pod maską, makijażem i odpowiednim strojem. Przecież dzisiaj nawet nie miała na sobie żadnej biżuterii oprócz długich do obojczyków kolczyków z kolorowych piórek. To było naprawdę maksymalne ograniczenie jej fascynacji biżuterią i skłonności do przesady jeśli chodziło o jej noszenie! Taki minimalizm nie był w stylu panienki Doherty, więc to mogłoby być mylące. Ale włosy wszystko popsuły.
- Wre? - prychnęła, przy okazji wypatrując w tłumie Barthy'ego, konkurującego z innym osobnikiem o taniec z pewną blondynką. - Jak dla mnie to bardziej przypomina stypę niż bal maskowy.
Chociaż, jakby na to nie spojrzeć, są takie kultury w których stypa bywa niezwykle radosna, więc może to było złe porównanie?
Usłyszawszy następne słowa Cyrila, Carol zamarła w bezruchu w trakcie ponownego mocowania piersiówki do uda. Z ukosa spojrzała na chłopaka, uśmiechając się pod nosem jakby właśnie usłyszała całkiem niezły żart.
- Abstynent? No, no, to się chwali. - po główce panny Doherty pałętała się jedna niestosowna myśl, ale wolała ją zachować dla siebie. W każdym razie jak na razie. - A nie pijesz, ponieważ? - spytała, puszczając wreszcie sukienkę i ponownie ukrywając zgrabne nogi pod materiałem. Koniec przedstawienia.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Cyril Neithar on Nie 31 Paź - 17:54

Nie, włosy były zwieńczeniem urzekającej całości, dopełnieniem. Wyglądała pięknie, ale postanowił nie mówić jej tego na głos, nawet ciemne spojrzenie wyzbyte było typowego, samczego zachwytu. Bo ustalone reguły takich gier nużyły Cyrila. I nie chodziło tylko o kilka tych słów. On ogółem nie lubił wybierać przetartych od wielu stóp dróg. Te nieprzebyte były znacznie ciekawsze, biorąc pod uwagę też mnogość niebezpieczeństw na nich występujących.
- Dobra ironia nie jest zła - skwitował, kiwając lekko głową. Pogładził się po policzku uznając jednocześnie, że musi się ogolić. Trzydniowy zarost był niewyjściowy. Pal licho.
Spojrzał na nią z niekrytym rozbawieniem, gdy wręcz skamieniała w bezruchu. To dało mu dłuższą chwilę na nienachalne wodzenie wzrokiem na kształtnej nodze, miękkości skóry uda.
- Abstynent - potwierdził, wracając wzrokiem do jej tęczówek. - Lecz pozwól, że powody zachowam dla siebie. Nie są też zbyt wzniosłe, żadna tam walka ze sobą.
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Caroline Doherty on Nie 31 Paź - 18:14

Nie musiał jej mówić, że wyglądała pięknie. Ona o tym bardzo dobrze wiedziała a potwierdził to nie tylko Barthy ale także kilka innych męskich oczu wodzących za nią, gdy przechodziła salą. Kobiecych także, co prawdę powiedziawszy zaintrygowało Caroline bardziej niż sami mężczyźni. Czyżby w jej szkole były homoseksualistki i ona jeszcze tego nie sprawdziła?
- Och, jesteś aż nazbyt tajemniczy! - zawołała zawiedziona, sięgając po swój kielich i upijając zeń łyk. Skrzywieniem skwitowała złą proporcję stosunku ognistej do soku. Cóż poradzić, chlapnęło jej się zbyt wiele to teraz musiała pić zbyt mocnego drinka. - Liczyłam na jakąś porywającą opowieść o upadku moralnym i stoczeniu się na samo dno za pomocą alkoholu a następnie odbiciu się od tegoż dna i nieustannej walce z nałogiem, by ponownie nie zostać przegranym, co w sumie czyniłoby z ciebie jeszcze bardziej intrygującego mężczyznę. No i dodawałoby ci pewnego seksownego uroku, wynikającego z ciężkich doświadczeń życiowych. - nie żeby i bez tego nie był seksowny, przemknęło dziewoi przez myśl, gdy obracała się przodem do Cyrila i pochylała ostrożnie w jego kierunku, pogłębiając i tak głęboko już wycięty dekolt sukienki. Jedną z zalet małego rozmiaru piersi był fakt, iż mogła nosić jakąkolwiek sukienkę bez stanika, a i tak wyglądała nieziemsko. Carol skorzystała z tego przywileju, dzięki czemu żadne zbędne ramiączka i zapięcia nie wystawały spod sukienki. - Czy jest jeszcze coś zaskakującego w tobie, co powinnam wiedzieć? - spytała konspiracyjnym szeptem, nachylając się w jego kierunku do tego stopnia, iż jej wargi znalazły się na wysokości cyrylowego ucha.
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Clayton Darcy on Nie 31 Paź - 19:41

Należałoby zaznaczyć, że nie przepadała za dużymi zgromadzeniami, w przeciwieństwie do swojego chłopaka. Wszelkiego rodzaju fety, mecze Quidditcha... tam czuł się naprawdę dobrze. Jednakże nie wtedy, kiedy miał na sobie sztywną szatę wyjściową, której szczerze nie znosił. Jeszcze brakuje, żeby ktoś kazał mu grać na fortepianie! Zlituj się Merlinie! Mimo wszystko, chciał poświęcić trochę czasu z Delilah i właśnie dlatego postanowił zacisnąć zęby i przyprowadzić ją na ten bal. Czuł się trochę winny, że ostatnio tak ją zaniedbuje - szkoła, powrót do drużyny i kumple zajmowali mu większość czasu, przez co nie zawsze mógł poświęcić Krukonce należytą ilość uwagi. Owszem, jakąś nadzieją wydawały się zbliżające święta, ale nie był pewny, czy poświęci własną rodzinę, by spędzić je z nim. No i Barthy, on chyba byłby najmniej zadowolony z takiego obrotu sprawy. Z drugiej strony, ich obecność na maskaradzie miała swoje plusy: Clay wreszcie mógł się pokazać ze swoją dziewczyną, przez co w pamięci dziewcząt utrwali się, że ma dziewczynę, więc wysyłane listy, którymi mógłby już spokojnie wytapetować cały dom, nie mają żadnego celu.
Wady, wady - wszystkie dziewczęta miały z nimi jakieś wyimaginowane problemy! Clayton przykładowo, w ogóle nie dostrzegał tych szczegółów, którymi zamartwiała się Keates i gdyby sama nie zwróciła na to uwagi, przypuszczalnie do tej pory nie odnotowałby ich istnienia.
- Romeo był niedojrzałym emocjonalnie podlotkiem, nie sądzę więc by mógł prawić Julii komplementy. Zakochali się w sobie, bo taki był zamysł autora i miast wiekopomnego dzieła stworzył kicz zakrapiany tragedią - Ach, tak. Zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie podział się zwyczajowy Darcy - Co nie zmienia faktu, że ty moja droga, przewyższasz Julię we wszystkich możliwych aspektach - pocałował ją delikatnie w usteczka i uśmiechnął się do niej ciepło. Słysząc jej uwagę, skrzywił się nieznacznie i rozczochrał dłonią kasztanowe włosy - Nakarm wzrok, albowiem przez długi czas nie będziesz miała już ku temu okazji - odparł spokojnie, poprawiając uwierający go kołnierzyk.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Cyril Neithar on Nie 31 Paź - 20:08

Wydął na chwilę usta w podkówkę, co dało efekt dość absurdalny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że prezentował się dość dostojnie tego wieczoru.
- Tajemniczość jest w cenie - rzekł, unosząc w toaście kieliszek z żurawinowym sokiem. Maska uwierała Cyrila i najchętniej by ją zdjął, postanowił jednak wytrwać w niej przez cały bal. Prychnął cichym śmiechem, gdy skrzywiła się po łyku z własnej szklanki. Rozbawiony, splótł beztrosko palce.
- Nie krępuj się, będzie łatwiej cię uwieść - mruknął, mrugając do niej łobuzersko. Żartował, rzecz jasna.
- Cóż, takich opowieści ci dzisiaj oszczędzę. Jeżeli jednak wolisz, mogę wymyślić naprędce jakąś romantyczną historię pełną zabawnych perypetii i kończącą się ostatecznie barwnym opisem gnijących zwłok głównej bohaterki - zaproponował raźnie. Spojrzał w kieliszek i poruszył lekko szczupłymi palcami. Zawartość kieliszka zakołysała się, dosięgając niebezpiecznie blisko krawędzi szkła, zaigrała refleksami światła w głębokim kolorze żurawiny. Widok ten został jednak dość szybko porzucony na rzecz dekoltu Caroline. Niezbyt imponującego, co prawda, ale drobna budowa w tej chwili wydała się Cyrilowi taka... urocza? Przepadał za kształtniejszymi kobietami, ale ostatnimi czas, wraz z wysypem chudzielców, musiał zacząć doceniać i takie sylwetki.
- Jest mnóstwo takich rzeczy, Caroline - odparł półszeptem. Ciepły oddech otulił jej szyję, oddech o zapachu żurawiny i mięty oplótł skórę igrając miękko na nerwach. - Ale nie chciałabyś ich słyszeć, po cóż psuć sobie wieczór?
Nachylił się nieco i teraz to jego usta znalazły się niemal tuż przy płatku ucha dziewczyny.
- A czego ja powinienem bać się w tobie?
avatar
Cyril Neithar
Dorosły

Liczba postów : 32
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Caroline Doherty on Nie 31 Paź - 20:39

- W cenie? - powtórzyła, prychając pogardliwie. - Nie słyszałeś, że tajemniczość w tym sezonie jest passe a głównym trendem jest prostolinijna szczerość aż do bólu?
Oczywiście to nie była prawda, a tajemniczość najprawdopodobniej zawsze będzie wysoko ceniona w czasie pierwszych flirtów czy rozmów, ale na chwilę obecną Caroline wydawała się być delikatnie wytrącona z równowagi faktem, iż wie o Cyrilu mniej niż by tego pragnęła.
- Wytwornemu graczowi w rzeczywistości nie jest potrzebny alkohol i stan nietrzeźwości damy żeby ją uwieść. Do takich sztuczek posuwają się tylko ci nieumiejętni i początkujący. - odparła, zamaczając palec w drinku i wsuwając go do ust. W ten sposób alkoholu nie było aż tak czuć.
- Dziękuję, postoję. Nie potrzebuję wymyślnych i nieprawdziwych historyjek które mają za zadanie tylko odwracać uwagę od skrytej prawdy.
Mimo iż szła tutaj na dobrą sprawę z obowiązku i po to, by rozruszać coraz bardziej marudnego Barthy'ego (który swoją drogą rozruszał się na tyle, by zapomnieć o swojej przyjaciółce i partnerce!), zaczynała uważać ten wieczór za coraz bardziej udany.
- Jest wiele takich rzeczy, Cyrilu. - powtórzyła dokładnie jego słowa, z uśmiechem obracając głowę tak, by bezproblemowo móc patrzeć Gryfonowi w oczy. Jednocześnie nie oddaliła się ani o milimetr, więc ich twarze znajdowały się teraz niebezpiecznie blisko. - Ale nie chciałbyś ich słyszeć, po cóż psuć sobie wieczór?
avatar
Caroline Doherty
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : kraje nordyckie

Powrót do góry Go down

Re: Loże

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach